KONSTRUKTYWNA DYKTATURA RACJONALISTÓW?/USTRÓJ RACJONALNY?

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

KONSTRUKTYWNA DYKTATURA RACJONALISTÓW?/USTRÓJ RACJONALNY?

Postautor: admin » śr paź 31, 2007 11:17 am

POLSKA UTOPIJNA (KOMUNISTYCZNA, KAPITALISTYCZNA; SOCJALNA, KONSUMPCYJNA; WYZNANIOWA; ZDEGENEROWANA, W TYM POPULACYJNIE), CZY ROZSĄDNA-, RACJONALNA; SPOŁECZEŃSTWO SCHOROWANE, BIEDNE, CIEMNE, INTELEKTUALNIE I EKONOMICZNIE ROZWARSTWIONE, Z ZNISZCZONYM ŚRODOWISKIEM NATURALNYM, CZY ZDROWE, O WYSOKIM POZIOMIE WIEDZY, ŚWIADOMOŚCI, WYKORZYSTYWANYM POTENCJALE, ZARADNE, ZAMOŻNE, ŻYJĄCE W ZDROWYM, W STANIE RÓWNOWAGI, ŚRODOWISKU NATURALNYM?
CZY SOCJALNO-EMOCJONALNI UTOPIŚCI ZASTANOWILI SIĘ SKĄD - JAKIM KOSZTEM - SIĘ BIORĄ PIENIĄDZE, LEKI, SZPITALE, PRZYCHODNIE, APTEKI, MIESZKANIA, DROGI, FABRYKI; LEKARZE, APTEKARZE I INNI PRACOWNICY ITP., ITD...
Obecnie często działalność dobroczynna, postępowanie moralne, okazywanie wrażliwości polega na przeznaczaniu pieniędzy na siki i kupy z toksycznym - bo od leków - składem i ich obsługę…
Gdy miliony (zdrowych) młodych ludzi ginie w męczarniach w wojnach, od chorób wywołanych głodem, samego głodu; zapracowuje się, cierpi od stresów, chorób zawodowych, ulega wypadkom, w tym stając się kalekami-rencistami, traci czas, swoją młodość, cierpi z niedostatku, skażenia środowiska, uciążliwych warunków życia, i również z tych powodów chorując, w tym stając się rencistami, by m.in. utrzymać innych (...) – to trudno. Jak temu zapobiegać, m.in. z pomocą eutanazji, to już źle...
CZYŻ W SWOICH DZIAŁANIACH, POSTĘPOWANIU NIE POWINNO KIEROWAĆ SIĘ ZDROWYM ROZSĄDKIEM, RACJONALNYM SENSEM, CELEM! Jaki sens, cel ma egzystencja ludzi zniedołężniałych, schorowanych, cierpiących, nieszczęśliwych i powodujących, przyczyniających się do nieszczęścia innych (...)(którzy w dodatku często jeszcze głosują na ludzi pogrążających naszą gospodarkę, intelektualnie społeczeństwo), którzy i tak umrą, tyle że wielu w męczarniach?! Jaka to wrażliwość, etyka, moralność...
Do tego dodajmy wymieranie Europejczyków, w tym Polaków, bo brak środków, warunków na zachętę, stymulowanie przyrostu - wymiany - pokoleniowej!
[Więcej znajduje się m.in. w ulotce TO TYLKO DEMOKRACJA... SOCJAL...
na stronie www.faktyimity.pl Forum: „Polityka”: Może być na kogo głosować tylko nie ma kto...]

DO OPONENTÓW MOJEJ OCENY DEMOKRACJI W PRAKTYCE (ONA SIĘ WAM PODOBA ALE TYLKO W TEORII), A JEDNOCZEŚNIE ZWOLENNIKÓW MOICH POSTULATÓW.
Proszę zrealizować moje postulaty w ustroju demokratycznym przed wymarciem większości gatunków fauny i flory, zatruciem resztek względnie czystej wody, powietrza, gleby, oraz zmianami klimatycznymi i wyczerpaniem surowców (ja się staram od 2000 roku)...




Ewentualny, czasowy..., spadek ceny ropy nie będzie dobrą wiadomością, gdyż przyspieszy to wyczerpanie tego b. ważnego surowca; będziemy dalej truci spalinami; zwiększy to prawdopodobieństwo, ew. liczbę i skalę konfliktów zbrojnych o ropę; spowolni też przejście na odnawialne, ekologiczne źródła energii.
Ostatnio zmieniony wt wrz 01, 2009 9:29 pm przez admin, łącznie zmieniany 3 razy.

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » sob sie 02, 2008 8:05 am

CZY TERAZ JUŻ WIECIE, ROZUMIECIE
co to jest demokracja, kapitalizm, religia – przez kogo, w jakim celu zostały te systemy stworzone, co, kto w tych utopiach triumfuje, prosperuje, zwycięża, komu one służą, jak się w takich warunkach żyje...?!;
kim jesteście (jako np. wyborcy, politycy – obywatele...; kler, parafianie – jako tzw. osoby religijne...; biznesmeni, robotnicy – jako pracujący...; indywidualnie, zbiorowo – jako mieszkańcy Ziemi...)...?!;
co rozumiecie, jak rozumujecie, jak postrzegacie świat, postępujecie, do czego jesteście zdolni...?! – DO CZEGO TO WSZYSTKO PROWADZI...?!!

PS
BY ŻYĆ W RAJU TRZEBA SOBIE NA TO ZAPRACOWAĆ (GDYBY DO RAJU DOSTAWALI SIĘ WSZYSCY, TO JUŻ NIE BYŁBY RAJ).
W normalnych warunkach - selekcji, specjalizacji, postępowaniu rozsądnym, dalekowzrocznym – racjonalnym - żylibyśmy jak w raju, a obecnie żyjemy jak w piekle...

Trzeba natychmiast zakończyć demoralizujące, degenerujące, płacenie za choroby, cierpienie, stanowisko, uprzywilejowywanie za samą przynależność do określonej grupy; myślenie, a w efekcie postępowanie emocjonalne, irracjonalne – promowanie degeneracji, powodowanie destrukcji.
ZAMIAST DEGENERACJI, MARNOTRAWSTWA – ROZWÓJ, POSTĘPOWANIE RACJONALNE.
O przywilejach ma decydować przydatność, pożytek - racjonalny sens - a nie emocjonalne i krótkowzroczne postrzeganie świata i takie w efekcie - prowadzące do katastrof - postępowanie.
Należy pobudzać, promować i wspierać rozwój, pozytywną postawę, dbania o siebie i innych, konstruktywną działalność, a nie nieróbstwo, pasożytnictwo, degenerację, szkodzenie.
Wszelkie działania mają wynikać z racjonalnie uzasadnionych potrzeb, być przemyślane całościowo, a nie tylko dla np. krótkowzrocznego, teraźniejszego zysku; realizacji jakiejś utopii.

* NIE MARNUJMY POTENCJAŁU LUDZI WYBITNYCH, POŻYTECZNYCH, NIE ZNIECHĘCAJMY DO POŻYTECZNYCH DZIAŁAŃ, INDYWIDUALNIE I ZBIOROWO, NIE TRAĆMY TEGO TWÓRCZEGO KAPITAŁU, PROMUJMY, WSPIERAJMY POZYTYWNE POSTĘPOWANIE, DZIAŁANIA.
Trzeba utworzyć fundusz dla osób wybitnych, konstruktywne działających grup (bez emocjonalnych bzdur).


PODOBNO ZAWSZE JEST JAKIEŚ ROZWIĄZANIE (podopcja)
No więc być może w tym wypadku byłoby po pokonaniu 4 problemów...:
1. Zdobycie b. dużych środków finansowych;
2. Założenie własnej stacji telewizyjnej (i utrzymanie koncesji...);
3. Wyedukowanie, m.in. obnażając krótkowzrocznych populistów, opozycję, znacznej części społeczeństwa i wypromowanie przywódcy narodu, który następnie zostałby prezydentem;
4. Ustanowienie i utrzymanie tzw. ustroju prezydenckiego.
Wówczas można by wreszcie dokonać wielu pozytywnych zmian (najgorszy byłby początek! Później pozytywne efekty działań sprzyjałyby poparciu i zrozumieniu. Następnie doszłoby do masowego osiągania, dzięki odpowiedniej edukacji w szkołach, środkom masowego przekazu, przez ludzkość wyższych poziomów świadomości; naśladownictwa pozytywnego, racjonalnego, postępowania. Powstałoby wtedy nowe prawo: LUDZIE I NARODY BĘDĄ DZIAŁAĆ IRRACJONALNIE WTEDY I TYLKO WTEDY, GDY WYCZERPIĄ JUŻ RACJONALNE MOŻLIWOŚCI. Czyli pełny sukces).


www.faktyimity.pl
Forum / koń trojański
wto, 05 sierpień 2008 18:15
Utopia, w demokracji rządy i prezydent są tacy jak większość ludzi. Obecnie ludzie w Polsce wybrali najlepszego prezydenta z pośród siebie a jeżeli uważają że jest zły to można powiedzieć że zawsze może być gorszy. Obecnie nie ma w Polsce lepszego od Kaczyńskiego który by mógł być prezydentem, tak orzekła demokracja i tak wybrała.
Jak chcecie demokracji to zawsze będziecie mieli problem z ludźmi i wybrani przez ludzi przedstawiciele będą tacy jak wszyscy a nawet gorsi bo sprytniejsi.


www.faktyimity.pl Forum / Kapitan / czw, 07 sierpień 2008 14:23
PANIE PIOTRZE, PROSZĘ POWIEDZIEĆ NAM WSZYSTKIM CO ROBIĆ?
Przecież zatrzymanie tej ogromnej maszyny do mielenia wszystkich i wszystkiego spowoduje katastrofę, która i tak nas czeka, ale każdy myśli "a po nas choćby potop".
Sam napisałeś, że jednostki wartościowe, powiedzmy mądre, są marginalizowane.
W głowach prawie wszystkich ludzi brzęczą pieniądze, nie słychać cichej pracy uzwojeń szarych komórek tylko kasa, kasa, kasa.
Ludzie mają spieniężone sumienia, myślą tylko kto kogo przechytrzy, kto pierwszy dorwie się do konfitur, kto kogo wykiwa, oszuka, okłamie, wycycka, ogłupi, obłupi itp.itd.
Wiem, że kapitalizm tak na prawdę jest systemem gdzie wszyscy starają się wszystkich oszukać na czym tylko się da.To wszystko pięknie jest poukrywane za postanowieniami prawa, konstytucji, różnych przepisów, kodeksów, regulaminów, i tak jak zwykle najbardziej korzystają z tego najbogatsi oraz wspomagający ich kler.
PYTAM- CZY TEN ŚWIAT STWORZONY JEST TYLKO DLA BOGATYCH? - czy wytwór chorej ludzkiej psychiki-pieniądz, zawładnął światem, i kto ma go więcej jest panem innych mniej posiadających? - a gdzie tu miejsce na wolność?, chyba sterowaną - tylko.
To demokracja jest kpiną z ludzkości i człowieczeństwa, skoro sprawdza się powiedzenie W.Churchilla - wiesz jakie.
Dopóki będzie istniał taki system myślenia większości ludzi, NIE ZMIENI SIE NIC.
Powtarzam jak mantrę - ludzie od tysięcy lat mają chore mózgi i wszelkie zło z tego się bierze, trzeba ponaprawiać te mózgi - lekarz już jest, ale jak zwykle Posiadacze Wszystkiego mają go gdzieś.Nie podetną gałęzi na której siedzą, to musi zrobić ktoś spoza tej uprzywilejowanej kasty - wypełni się przepowiednia A.de Toquevilla, potwierdzi teoria G.le Bona, nawet JHS.


www.faktyimity.pl Forum / tititit / czw, 07 sierpień 2008 10:21
Demokracja jest dla ludzi mądrych.


[Tym razem będzie trochę filozoficznie]
RZĄDZENIEM POWINNA ZAJMOWAĆ SIĘ ELITA, A NIE MOTŁOCH
Ludzkość, o czym, i jak temu zaradzić, wielokrotnie pisałem jest nieodpowiednio edukowana i stąd nękają ją stresy (strach), problemy, m.in. egzystencjonalne. A gdy jest się nimi przytłoczonym, to trudno w takich warunkach o refleksje, analizy, więc i głębsze wnioski. Więc zamiast m.in. edukacją, uświadamianiem się, ludzkość zajmuje się w wolnym czasie odreagowywaniem stresów (co często przyczynia się do kolejnych problemów). Więc życie, aktywność, sprowadza się do bezpośredniej obrony swojej egzystencji, walki z wszystkim i wszystkimi (m.in. głosowaniu przeciw komuś, a nie za czymś pozytywnym), a nie usuwaniu, zapobieganiu problemom. To jakby stan wojny. A na wojnie z wrogami się walczy, a nie współpracuje. Są też na niej jeńcy, półniewolnicy, czyli tzw. robole.
Zwyciężają w tej walce ci, którzy mają najmniej skrupułów, najbezwzględniejsi – czyli najbardziej obłowieni, gloryfikowani bohaterowie... (Przy okazji. Bardzo podoba mi się... podziw dla milionerów za to, że tysiące pracujących na nich ludzi nie otrzymało sowitej zapłaty, są eksploatowani, wyzyskiwani, stracili zdrowie; że ktoś jest bogaty dzięki masowym płatnym zajęciom, praniu mózgów tzw. reklamami, kombinacjom polityczno-gospodarczym, zubożeniu zasobów surowców, zatruciu środowiska itp.)(proszę zauważyć, że wybrańcy, politycy, strasznie cieszą się już samym faktem dostania do sejmu (normalnie, msa znojnej, odpowiedzialnej pracy), a nie dopiero z ew. pozytywnych efektów swoich działań, bo wtedy są akurat smutni)...

Niestety tacy jak my są wciąż zamilczani (nierozumiani/stanowimy zagrożenie dla opisanych interesów-, osobników)(nic nie wyszło nawet z wydania mojej książki).
SKORO OBECNIE ŚWIATEM RZĄDZI PIENIĄDZ, TO TRZEBA UŻYĆ TEGO SKUTECZNEGO ŚRODKA, ALE DO KONSTRUKTYWNYCH DZIAŁAŃ
Cały czas apeluję, tłumaczę: NIE DA SIĘ ZROBIĆ CZEGOŚ NA DUŻĄ SKALĘ BEZ PIENIĘDZY! Dają one duże możliwości, m.in.: możliwość wydania książki, zamieszczania ogłoszeń w prasie, proekologicznych działań, które, dadzą pozytywny, uświadamiający efekt i rozgłos, byłaby nawet możliwość mojego kandydowania (..); mógłbym poświęcić więcej czasu na ważne działania. A naprawdę duże pieniądze dałyby ogromne możliwości.
Spróbujcie dotrzeć do milionerów, miliarderów (w tym z innych krajów)(potrzebuję też osób do profesjonalnego przetłumaczenia kilku ulotek na j. angielski).
Głoście też dobrą nowinę: Jest źródło uświadamiającej wiedzy, na kogo głosować:
9. STOPNIE ŚWIADOMOŚCI I TEGO OBJAWY ORAZ SKUTKI:
http://www.wolnyswiat.pl/9h5.html

11. MYŚLI (kompentium mojego pisma www.wolnyswiat.pl):
http://www.wolnyswiat.pl/10h5.html

16. KANDYDAT NA PREZYDENTA:
http://www.wolnyswiat.pl/16h3.html

17. ELEKTRONICZNE ZBIERANIE PODPISÓW (pod inicjatywami ustawodawczymi, moją kandydaturą na prezydenta)
http://www.wolnyswiat.pl/17.php

21. WPŁATY I WYDATKI
http://www.wolnyswiat.pl/21.html

(– to od około połowy września, po aktualizacji, będą aktualne adresy do tych materiałów)
Ostatnio zmieniony wt wrz 01, 2009 8:58 pm przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pn cze 22, 2009 7:50 pm

www.o2.pl | Niedziela [02.08.2009, 22:02] 5 źródeł
JEST NOWY RODZAJ WIRUSA HIV. SKĄD POCHODZI?
Stwierdzono go u mieszkanki Kamerunu.

Nową odmianę wirusa HIV odkryto u kobiety pochodzącej z Kamerunu, a która od kilku lat mieszka w Paryżu. Szczep różni się od znanych już trzech postaci wirusa, który wywołuje AIDS. Prawdopodobnie to ten sam wirus, który odkryto niedawno u afrykańskich goryli - donosi huffingtonpost.com.
Naukowcy wciąż nie wiedzą w jaki sposób wirus przeniósł się z małp na ludzi. Tym bardziej, że 62-letnia Kamerunka twierdzi, że nie miała kontaktu z gorylami i nie spożywała ich mięsa.
Jean-Christophe Plantier z Uniwersytetu w Rouen uważa, że odkrycie powinno zapoczątkować dodatkowe badania dzikich małp żyjących w Afryce Środkowej.
To stamtąd pochodzi nowy szczep wirusa. Naukowcy sądzili do tej pory, że szczepy wywołujące AIDS pochodzą od szympansów, teraz okazuje się, że ich nosicielami są także goryle. | AJ

[Należy społeczeństwo wyleczyć z zoofiliofobii, by ci biedni ludzie mogli m.in. legalne sprowadzać małpy i goryle, zawierać z nimi związki, adoptować dzieci, itd... - red.]



www.o2.pl | Poniedziałek [06.07.2009, 14:22] 3 źródła
SEKS ZE ZWIERZĘTAMI BĘDZIE ZAKAZANY
Szwedzki rząd rozpoczął prace nad projektem ustawy o ochronie praw zwierząt. Zaostrzone przepisy mają zakazać wykorzystywania seksualnego zwierząt.
Poruszyła nas ujawniona przez media sprawa siatki handlarzy, trudniących się hodowlą zwierząt przeznaczonych do wykorzystywania seksualnego - powiedział Eskil Erlandsson, minister rolnictwa.
Zauważył także, że rośnie liczba stron internetowych poświęconych zwierzęcej pornografii. O wzroście seksualnej przemocy wobec zwierząt informuje także Szwedzki Związek Weterynarzy.

W Szwecji od 1944 roku obcowanie płciowe ze zwierzętami nie jest przestępstwem. Karze podlegają jedynie ludzie, którzy podczas stosunku „dręczą psychicznie" zwierzęta lub fizycznie się nad nimi znęcają. | TM

[Trzeba ludzi oswoić z tematem, w imię tolerancji: ciągle mówić o łamaniu praw zoofilii, zoofiliofobi, przekonywać by być tolerancyjnym, dawać przykłady z świata zwierząt, pokazywać zdjęcia, organizować marsze równości itp. A ani się obejrzymy, a będą wreszcie mogli brać ślub, adoptować dzieci itp... - red.]

"ANGORA" nr 11, 12.03.2006 r.
W. Brytania „THE TIMES” 27.02.06. Cena 0,40 GBP
Jedenaście z dwunastu najgroźniejszych czynników
bioterrorystycznych pochodzi od zwierząt
NOWA PLAGA LUDZKOŚCI
Co najmniej jeden nowy patogen
przełamuje każdego roku barierę
międzygatunkową, narażając ludzi
na kontakt z nowymi chorobami,
wcześniej groźnymi wyłącznie dla
zwierząt.
Pierwsza próba skatalogowania nowych
bakterii i wirusów zdolnych do zakażania ludzi
wykazała 38 patogenów,
które pojawiły się w ostatnich 25 latach.
Trzy czwarte z nich, w tym HIV, ptasia
grypa, SARS i nowy wariant choroby
Creutzfeldta-Jakoba początkowo były
chorobami wyłącznie zwierzęcymi. Projekt,
który nadzorował dr Mark Woolhouse
z Uniwersytetu w Edynburgu,
pozwolił na identyfikację 1400 patogenów
szkodliwych dla ludzi, z których co
najmniej 800 przekroczyło wcześniej
barierę międzygatunkową.
(...)
Najbardziej złowrogim przykładem
patogenu, który niedawno pokonał
barierę międzygatunkową, jest wirus
HIV, który pierwotnie występował
u afrykańskich małp. Podobnie rozprzestrzeniały
się odpowiedzialne za gorączki krwotoczne wirusy Marburg
i Ebola, koronawirus wywołujący
SARS, szczep H5N1 ptasiej grypy czy
wirus zachodniego Nilu (...)
Mark Henderson
© THE TIMES NEWSPAPER LIMITED, 2006

„WPROST” nr 37, 16.09.2007 r.: GROŹNE ZWIERZĘTA Ponad 70 proc. nowych chorób u ludzi wywołują zwierzęta – wynika z najnowszego dorocznego raportu Światowej Organizacji Zdrowia, opublikowanego pod hasłem „Bezpieczna przyszłość”. Najbardziej niebezpieczny dla ludzi jest wciąż wirus H5N1 wywołujący ptasią grypę. | (PB)




www.o2.pl / http://www.pardon.pl/artykul/8851/geje_ ... o_nich_zle | Wtorek [ 9.06.2009, 17:31]
GEJE SĄ ŚWIĘCI! WIĘC NIE MÓW O NICH ŹLE!
Organizacje walczące w naszym kraju o prawa seksualnych mniejszości coraz bardziej rozpędzają się z żądaniami.

Gdy ostatnio w Polsce wykłady o ciemnych stronach homoseksualizmu wygłaszał dr Paul Cameron, kontrowersyjny psycholog z USA, środowiska gejowskie rozpętały burzę. Naukowca porównywano z rasistami i antysemitami, zalecano wizytę u psychiatry. Żądano, by nie wpuszczać go na żadną polską uczelnię.

Na fali oburzenia pojawił się pomysł, by w kodeksie karnym znalazły się sankcje za używanie tzw. mowy nienawiści. Powiesz coś, co mogłoby urazić geja albo lesbijkę? Na trzy lata za kratki! Inicjatywa spodobała się rzecznikowi praw obywatelskich Januszowi Kochanowskiemu.

Oburzenie homoseksualistów wywoływał fakt, że Cameron zajmuje się problemami, które ich zdaniem w ogóle nie powinny być rozważane - stwierdza na łamach "Rzeczpospolitej" dr Bogdan Dziobkowski, adiunkt w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, i dodaje:

Organizacje broniące praw mniejszości seksualnych zaczęły więc otwarcie ingerować w treść debat akademickich i badań naukowych. Najwyraźniej uważają, że problemy omawiane w czasie dyskusji dotyczących homoseksualizmu wymagają ich akceptacji.

Aktywiści walczący z tzw. homofobią dążą do tego, by o homoseksualistach wolno było mówić albo dobrze, albo wcale. Cóż, polityczna poprawność już dawno stała się religią, posiada liczne zastępy fanatycznych wyznawców. Wygląda na to, że dziś najsilniejszym jej odłamem jest afirmacja homoseksualizmu.

Jest to próba wykreowania w świeckiej kulturze nowego sacrum - pisze Dziobkowski. Wykreowania i - należałoby dodać - narzucenia go całemu społeczeństwu. Najlepiej z pomocą aparatu państwowego.

Żeby już nikt nie pozwalał sobie na to, aby o gejach mówić jak o zwykłych ludziach. By nikt nie miał prawa krytykować ich albo - o zgrozo! - po prostu nie lubić.
Daniel Nogal


Opamiętajcie się i zostańcie homonałami! Nie jesteś gejem?! To błąd!! Który na szczęście możesz naprawić. Na początek zacznij pozytywnie i jak najczęściej myśleć o jedynie słusznym gejostwie.


2. GEJOMANIA
http://www.wolnyswiat.pl/2h5.html

18.07.2009
Apel m.in. do ustawodawców w sprawie gejomani

Niektóre gatunki zwierząt np. jedzą gówno, samce po kopulacji tracą narząd płciowy, który pozostaje w narządzie samicy, samice podczas, czy po kopulacji zjadają partnera - inaczej by wyginęły -, niektóre zwierzęta uprawiają nekrofilię, są takie, które odczuwają pociąg seksualny do ludzi (i jest wiele innych różności...). Z kolei nasz gatunek - wręcz przeciwnie - wyginąłby, gdybyśmy stosowali którekolwiek z tych rozwiązań!
Czy widzą więc P. jakiś rozsądny, korzystny powód do naśladownictwa, usprawiedliwiania, oswajania, propagowania takiego postępowania wśród ludzi...; czy leży to w naszym interesie... Więc kim są ci, którzy jednak tak postępują...!
Podobnie ma się sytuacja z eksponowaniem, propagowaniem, np. narkomani, nikotynizmu, alkoholizmu, religijności, co jest przyczyną tego upowszechniania się.

CZY PLAGA NACHALNOŚCI, ŚWIADOMYCH, NIEŚWIADOMYCH, PRAKTYCZNIE, PROPAGATORÓW HOMOSEKSUALIZMU, HOMOSEKSUALNYCH EKSPERYMENTÓW, SEKSU ANALNEGO, ZOOFILII, NIKOTYNIZMU, NARKOMANI, ALKOHOLIZMU MALEJE CZY ROŚNIE...; JAKIE WIĘC PŁYNĄ Z TEGO WNIOSKI...!!
APEL DO MEDIÓW
Są pisma, portale, strony internetowe, organizacje, kluby itp. dla osób o homoseksualnych preferencjach seksualnych. Jeśli ktoś chce na ten temat publikować, poczytać, współpracować, przyłączyć się – to proszę robić to właśnie tam (czy osoby heteroseksualne np. zamieszczają tam wpisy o obrazie uczuć heteroseksualnych, domagają się eksponowania heteroseksualizmu, itp... Więc proszę się Nam zrewanżować tym samym. Poza tym m.in. osoby homoseksualne istnieją tylko dzięki różnicy płci, i w przeogromnej większości przypadków dzięki seksowi heteroseksualnemu. Więc proszę o okazanie wdzięczności, szacunku, w tym w imię kolejnych aktów prokreacji).
Proszę więc zostawić osoby heteroseksualne w spokoju - w żaden sposób, nigdy - nie eksponować, nie propagować innych opcji seksualnych w innych msh!
PS1
DO PRZEDSTAWIACZY M.IN. CAŁUJĄCYCH SIĘ GEJÓW
Co rozumiecie...; komu i co pokazujecie...; co kodujecie...; o czym w koło przypominacie...; jakie hamulce łamiecie...; jak postępujecie...; w czyim interesie postępujecie...; do czego doprowadzacie...!
PS2
Takich nękających propagatorów, okaleczaczy, uwrażliwiaczy psychicznych (to są albo geje, albo/i psychopaci) wsadzałbym przymusowo do celi, gdzie na wszystkich ścianach byłyby (za pancerna szybą) zdjęcia kopulujących kaprofili, w tym zjadaczy gówna, nekrofilii, zoofilii, itp.! Oraz hasła nawołujące do tolerancji, itp...
PS3
DO GEJÓW AKTYWISTÓW
To, co dla was jest normalne, dla innych jest NIENORMALNE – I BARDZO DOBRZE (dzięki temu m.in. wy istniejecie)!


APEL DO MEDIÓW (jeszcze inaczej)
Odnośnie eksponowania, a więc, praktycznie, popularyzowania, propagowania marginalnych, zboczonych, chorych, szkodliwych, niepożądanych opcji seksualnych; odnośnie braku rozumienia skutków swojego postępowania, zdolności do empatii; NIEODPOWIEDZIALNOŚCI, SZKODLIWOŚCI SWOJEGO POSTĘPOWANIA!
Poruszając np. temat homoseksualizmu, eksponując prohomoseksualne zdjęcia koduje się, w tym w młodych, jeszcze o ograniczonej asertywności, świadomości, wiedzy, w tym na temat własnej orientacji seksualnej, umysłach, jawnie, niejawnie, w sposób uświadomiony, nieuświadomiony, że: homoseksualizm to jest powszechna, normalna orientacja, opcja seksualna, wybierz sobie co chcesz (co będziesz oglądał, o czym będziesz czytał, myślał, jakie będziesz miał fantazje, jak będziesz reagował na seksualne propozycje, z kim rozpoczniesz inicjację seksualną, jest bez znaczenia, różnicy, bo to wszystko jedno z kim, i jak; nie musisz niczego unikać, z niczego rezygnować; twoje życie będzie bogatsze, bardziej urozmaicone, nowoczesne; inaczej postępujący są wsteczniakami; chyba nie jesteś homofobem, zacofany, nienormalny/a...)!
PS
Ja i wielu innych nie chcemy słuchać ani oglądać cmokania się nawet par heteroseksualnych, które, w wyniku naśladownictwa, braku reakcji otoczenia - robią sobie w autobusach, tramwajach itp., mse intymnych spotkań (w czym, biernie, mają współuczestniczyć... pasażerowie)...! (ani chybi niechcący w tym współuczestniczyć, z resztą setki razy rocznie, cierpią na całowaniofobię...)

A oto kilka, z morza, przykładów (proszę zwrócić uwagę na daty)(uwaga: intymne zdjęcia gejów – na ogólnie dostępnym portalu):

Przykładowo z portalu www.o2.pl :
Sobota [18.07.2009, 19:56]
http://www.sfora.pl/Kosciol-pozwoli-nas ... stom-a9198

Czwartek [16.07.2009, 18:23]
http://www.sfora.pl/Homoseksualisci-mog ... i-a9103-30


Środa [15.07.2009, 08:11]
http://www.sfora.pl/Trzy-lata-wiezienia ... kole-a9036


Sobota [11.07.2009, 06:38]
http://www.sfora.pl/Polscy-geje-nie-maj ... nstw-a8867


Piątek [10.07.2009, 18:45]
http://www.sfora.pl/Geje-sa-jak-nazisci-a8859


STĄD APEL DO USTAWODAWCÓW
Proszę chronić dzieci, młodzież, ludzi wrażliwych; interes społeczny przed niekorzystnym, szkodliwym postępowaniem mediów!
Proszę o ochronę naszej wrażliwości, heteroseksualnej, normalnej, prawidłowej, pożądanej - koniecznej - dla naszego gatunku orientacji seksualnej, przed jej, w tym mentalną, degradacją, zrównywaniem z innymi, marginalnymi, patologicznymi formami zaspokajania wynaturzonych, chorych potrzeb, tego "unormalnianiem", poprzez tego epatowanie, oswajanie, propagowanie, itp.!
Wnoszę o ustawowy zakaz eksponowania, propagowania nienormalności, marginalnych opcji seksualnych, w tym homoseksualizmu (w środkach przekazu, msh publicznych pokazuje się progejowskie (obejmujących, całujących się gejów) zdjęcia), non stop epatuje tym tematem, wmawia, że jest to normalny pociąg seksualny, naturalne, że należy to aprobować, tzw. homofobię nie zainteresowanym tą tematyką, itp.; pierze mózgi, w tym dzieciom!


Więcej o temacie:
2. GEJOMANIA
http://www.wolnyswiat.pl/2h5.html


„NEWSWEEK” nr 18, 07.05.2006 r.
CZY CZUJESZ TO, CO JA CZUJĘ
Znaczna część naszego mózgu zajmuje się tym, co mają w głowach inni ludzie. Dzięki neuronom lustrzanym odbieramy i odczuwamy cudze emocje.

[Za pośrednictwem wyrazu czyichś oczu, mimiki, tzw. mowy ciała, intonacji głosu, zachowania, treści przekazu; Tak więc wygląd, postępowanie, zachowywanie się osób (np. nikotynizm, narkomania, alkoholizm, zboczenia, marginalne sposoby uprawiania seksu, religijność (obłęd), choroba psychiczna, tiki, nawyki, w tym grymasy (żucie gumy), wydawanie dźwięków itp. (również np. pety, smród trucizny nikotynowej, butelki, smród alkoholu, strzykawki, symbole religijne – są źródłem informacji o czyimś postępowaniu) stanowiących cząstkę, element, społeczeństwa nie jest tylko i wyłącznie czyjąś prywatną sprawą – skoro i w ten sposób wpływa się, negatywnie, na innych. – red.]
Empatia, czyli odbieranie i współodczuwanie cudzych emocji, nie ma nic wspólnego ze zdolnościami paranormalnymi. To umiejętność, którą posiedliśmy wszyscy, tylko nie wszyscy korzystamy z niej w jednakowym stopniu. Za to, że przejmujemy stres kolegi, który miał scysję z szefem, albo że na widok pająka na ręce innej osoby sami czujemy obrzydzenie, odpowiadają neurony lustrzane. (...)
W ludzkim mózgu też wykryto neurony lustrzane, a ściślej całą ich sieć. Naukowcy byli jednak zaskoczeni, kiedy okazało się, że rozpoznają nie tylko ruch, ale także intencje i emocje.
Doktor Marco Iacoboni z uniwersytetu w Los Angeles, autor wielu badań nad neuronami lustrzanymi, tłumaczy: - Jeśli widzisz, że rzucam piłkę, twój mózg symuluje tę czynność. Jeśli wyciągam rękę, jakbym chciał rzucić piłkę, masz w mózgu kopię tego, co chcę zrobić, czyli odczujesz moje intencje. I dalej, jeśli jestem zestresowany, twój mózg symuluje mój stres. Wiesz dokładnie, co czuje, bo ty czujesz to samo. Empatia włącza się automatycznie. [W tym dzięki własnym, podobnym doświadczeniom. A w przypadku ich braku dochodzi do symulacji, imitacji, odpowiednich symptomów. – red.]
(...) Ale wiadomo już, że identyfikowanie i odbieranie przez nas takich uczuć, jak onieśmielenie, duma, obrzydzenie, poczucie winy czy odrzucenia, jest możliwe dzięki neuronom lustrzanym, znajdującym się w części mózgu zwanej wyspą.
(...) empatia służy nie tylko do kontaktów się z światem, ale także do uczenia się świata. – System neuronów lustrzanych odpowiada za indywidualny rozwój i działa niemal od chwili narodzin. Dzięki temu dzieci mogą naśladować swoich opiekunów od pierwszych chwil życia – twierdzi dr Andrew Meltzoff z uniwersytetu w Waszyngtonie. Około ósmego tygodnia pojawia się u nich zdolność do takiego przetwarzania obrazu, dzięki któremu może odczytywać uczucia, pojawiające się na twarzach opiekuna. – We wczesnym dzieciństwie współodczuwanie emocji opiekunów jest jednym z najważniejszych sposobów utrzymywania kontaktu ze światem – mówi prof. Trzebińska. – Dzięki empatii z matką dziecko ma już swoje życie emocjonalne, co jest niezbędne do kształtowania się psychiki.
[Więc i z tego powodu b. ważne jest, by dzieckiem zajmowały się odpowiednie osoby. – red.]
(...) Empatia jest jednym z drogowskazów, pomagających orientować się w życiu, przewidywać działania innych ludzi, odczytywać ich intencje. Człowiek pozbawiony tej zdolności zachowuje się jak emocjonalny inwalida i raz po raz napotyka trudności w relacjach społecznych. (...)
Chodzi więc o to, by korzystać z empatii tylko wtedy, kiedy może być ona pomocą, a nie przeszkodą w życiu.
Jolanta Chyłkiewicz



2. GEJOMANIA
http://www.wolnyswiat.pl/2h5.html

O prześladowanych, dobrych homoseksualistach-pedofilach... można przeczytać tutaj: 1. O KATOLICKIEJ ORG. RELIGIJNEJ (CZ. 1)
http://www.wolnyswiat.pl/1h4.html


www.o2.pl | Środa [15.07.2009, 08:11] 1 źródło
TRZY LATA WIĘZIENIA ZA MÓWIENIE O GEJACH W SZKOLE
Gdzie tak ochronią dzieci przed "szkodliwą informacją"?

To instytucjonalizacja homofobii - grzmi Amnesty International. Ale litewscy parlamentarzyści wcale się tym nie przejmują. Właśnie odrzucili weto prezydenta do ustawy "O ochronie
przed szkodliwą informacją".
Zakazuje ona "narażania nieletnich na przekaz zawierający pozytywny obraz orientacji homoseksualnej" w szkołach, miejscach publicznych oraz mediach oglądanych przez dzieci - pisze "Gazeta Wyborcza".
Kontrowersyjna ustawa w życie wejdzie w 2010 roku. I, jak twierdzi "GW", nie tylko zakaże mówienia o gejach i lesbijkach w TV, czy miejscach publicznych. Także nauczyciele w szkołach nie będą mogli wyjaśniać dzieciom czym jest homoseksualizm. Bo będzie to traktowane jako szkodliwa promocja gejów i lesbijek.
Choć Litwa to kraj europejski i mamy już XXI wiek, to znów chcą zamknąć gejów w pudle z etykietką "tabu" - mówi "GW" Juris Lavrikos z międzynarodowej organizacji ILGA działającej na rzecz praw mniejszości seksualnych. | JK

To jeszcze gdzieś, wśród rządzących zdarzają się normalni, rozsądni, przewidujący, niezależni, ludzie?

Ostatnio zmieniony pn sie 03, 2009 9:38 pm przez admin, łącznie zmieniany 15 razy.
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:
Wolnyswiat.pl
- racjonalny system/rząd/zarządzenia
- PROEKO-energia, transport-BIZNES
- ludzie coraz bardziej wartościowi
- antyludzcy
- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pn cze 29, 2009 9:04 pm

www.o2.pl | Poniedziałek [29.06.2009, 19:16] 1 źródło
WYSŁAŁBYŚ DZIECKO NA OBÓZ DLA ATEISTÓW?
Alternatywa dla harcerzy i kółek parafialnych.

Autor książki "Bóg urojony", brytyjski biolog Richarda Dawkins, który jest współautorem ostatniej kampanii promującej ateizm z reklam na miejskich autobusach, sponsoruje pierwsze w Europie ateistyczne kolonie dla dzieci.
Dzieci od 8 do 17 lat będą się na nich mogły nauczyć podstaw biologii ewolucyjnej, filozofii moralności oraz rozpoznawania pseudonaukowych dziwolągów, takich jak telepatia czy kręgi w zbożu - wymienia "The Daily Telegraph".
Poza strawą dla umysłu, dzieci będą też miały czas na rozwijanie tężyzny fizycznej. Na pięciodniowym obozie w brytyjskim Somerset, o którym jego organizatorzy mówią, że jest "tak dobry, że się wierzyć nie chce", będą też bowiem organizowane m.in. biegi na orientację i spływ kajakowy.
Obóz pomyślany jest jako zachęta dla dzieci do samodzielnego myślenia w sposób krytyczny i racjonalny - tłumaczy Richard Dawkins.
Z pierwszych kolonii będzie mogło skorzystać zaledwie 24 dzieci, ale w następnym roku planowane jest już przyjęcie ponad setki. | JS


Daj dziecku palec...; pozwól ludziom myśleć, a na drugi dzień będą chcieli normalnych ludzi do rządzenia, i inne anarchie!...

1. (TZW.) NAUKA
http://www.wolnyswiat.pl/1h3.html

4. TRUDNA MŁODZIEŻ, TRUDNE, NIEWŁAŚCIWE WARUNKI DO ROZWOJU
http://www.wolnyswiat.pl/4h3.html
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 9:21 pm

10.07.2009 r.
DO PREMIERA, SEJMU, SENATU RP
W SPRAWIE UŁATWIENIA DOSTĘPU DO BRONI

www.o2.pl | Czwartek [09.07.2009, 18:44] 4 źródła
KAŻDY POLAK KUPI SOBIE BROŃ?
A rząd opłaci nam szkolenia strzeleckie.
Polacy będą mieli ułatwiony dostęp do broni palnej, a szkolenia strzeleckie będą wspierane przez rząd. Prace nad zmianą prawa już rozpoczęła komisja "Przyjazne Państwo".
Popularyzacja strzelectwa jest konieczna, bo pokój na granicach nie będzie trwał wiecznie, a zawodowa armia nie obroni kraju przed obcą agresją - informuje wp.pl.
O zmianę przepisów wystąpiła Fundacja Rozwoju Strzelectwa w Polsce. Autorzy projektu uważają, że wcześniej czy później nasz kraj stanie się celem ataku z zewnątrz. Dlatego ważne jest wspieranie ruchów strzeleckich, które przygotują obywateli do obrony granic razem z zawodową armią.
Niemal powszechny byłby dostęp do broni sportowej, strzelb na śrut, wiatrówek i pistoletów gazowych. Pozwolenie otrzymywałby każdy powyżej 21 roku życia, pod warunkiem, że jest zdrowy psychicznie i nie był karany - donosi wp.pl
Pozwolenia wydawać mają samorządowcy. Zgoda na posiadanie ostrej broni nadal wiązać będzie się z koniecznością zdania egzaminu, ale tutaj także będą ułatwienia. | AJ

"WPROST" nr 23(1226), 11.06.2006 r.
ZABAWY Z BRONIĄ
W Wielkiej Brytanii, Australii czy Japonii liczba osób zastrzelonych w ciągu roku nie przekracza 70, w USA przekracza 30 tysięcy
(...) Miliony strzelb
Statystyki kryminalne wskazują na to, że z drugiej poprawki do konstytucji robi się w USA bardzo nieszczęśliwy użytek. W 1999 r. w Ameryce zostało zastrzelonych 30 tys. osób. W 2000 r. 75 tys. ludzi zostało postrzelonych w wypadkach i napadach z bronią. 70 proc. tych wypadków zdarzyło się wskutek użycia legalnie nabytej i zarejestrowanej broni. Dla porównania, w krajach, w których obowiązują rygorystyczne prawa dotyczące posiadania broni, jak Wielka Brytania, Australia czy Japonia, liczba osób zastrzelonych w ciągu roku nie przekracza 70. Specjalna grupa ekspertów, wyznaczona przez prezydenta Clintona, obliczyła, że rocznie w USA dostępnych jest 4 mln sztuk broni pochodzącej z przemytu lub nielegalnej produkcji.
Osobnym problemem jest to, że do broni mają dostęp dzieci. W stanie Teksas, który słynie z literalnego traktowania drugiej poprawki, w 1998 r. w szkołach publicznych skonfiskowano ponad 8 tys. sztuk broni. W tym samym okresie szkoły były miejscem ponad 63 tys. incydentów z jej użyciem. W USA liczba dzieci, które co roku giną w wypadkach związanych z bronią palną, jest 12-krotnie wyższa niż w innych 25 krajach rozwiniętych razem wziętych. (...)
Marta Fita-Czuchnowska

www.o2.pl | Piątek [27.02.2009, 00:15] 1 źródło
USA ZBROJOWNIĄ KARTELI Z MEKSYKU
Przygraniczne sklepy w Arizonie zaopatrują narkotykowych dilerów.
Trzeciego marca przed sądem w Phoenix stanie jeden z właścicieli setek sklepów z bronią, którzy zaopatrują narkotykowe gangi w Meksyku.
George Iknadosian sprzedał meksykańskim kartelom setki karabinów, między innymi 550 AK-47 i jednen karabin snajperski kalibru 0,5 cala. Agentom ATF (Bureau of Alcohol, Tobbaco and Firearms) udało się namierzyć kilka kałasznikowów, z których w maju 2008 roku zastrzelono ośmiu meksykańskich policjantów - donosi "International Herald Tribune".
Sprawa sklepu X-Caliber Guns jest jedną z niewielu, jakie udało się doprowadzić do końca. Choć podobnie działających sklepów jest więcej
(ogółem wzdłuż całej granicy amerykańsko-meksykańskiej jest 6600 sklepów z bronią), ciężko złapać kogoś za rękę.
Dilerzy wynajmują osoby nienotowane przez policję, by te kupowały na własne konto po kilka sztuk broni palnej. Zakupów dokonują wiele razy, zmieniając sklepy. Później przemycają broń przez granicę - opisuje "IHT" sposób zbrojenia się meksykańskich gangów.
W zeszłym roku wojna gangów narkotykowych z meksykańską policją kosztowała życie ponad 6 tys. niewinnych osób. | K

www.o2.pl | Piątek [05.06.2009, 18:00] 1 źródło
KARTELE NARKOTYKOWE KUPUJĄ BROŃ OD WOJSKA
Armia Gwatemali handluje z przestępcami z Meksyku.
Amunicję i ładunki wybuchowe pochodzące z wojskowych magazynów gwatemalska policja odkryła w tajnej zbrojowni należącej do meksykańskich karteli - pisze Associated Press.
W skrzyniach znaleziono 3800 naboi i 563 granaty. Widniał na nich emblemat armii gwatemalskiej. Prokuratura bada właśnie, czy broń kupowana jest od wojska przez pośrednika.
Nie wydaje się, by była kradziona - twierdzi prowadzący sprawę prokurator Leonel Ruiz.
W podobnym magazynie, odkrytym jeszcze w kwietniu, znaleziono osiem min przeciwpiechotnych, 11 karabinów maszynowych M-60, kamizelki kuloodporne i dwa opancerzone samochody terenowe, jakimi poruszają się Zetas, płatni zabójcy na usługach kartelu z rejonu Zatoki Meksykańskiej. Jeszcze nie ustalono, czy owa broń także pochodziła ze składów armii.
W Stanach Zjednoczonych kartele kupują maszynową broń wysokokalibrową a w Ameryce Południowej granaty, amunicję czy wyrzutnie rakietowe - tłumaczy Associated Press. | JS
Ostatnio zmieniony pt lip 10, 2009 12:13 pm przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » ndz lip 12, 2009 10:53 am

www.o2.pl | Sobota [11.07.2009, 16:24]
ZAMACH NA KONSTYTUCJĘ? "PLATFORMA CHCE LIKWIDACJI NIK!"
Instytucja, która sprawdza, jak rząd radzi sobie z wykonaniem budżetu, straci zęby - alarmuje ludowiec z legitymacją PiS.

Urzędnicy Najwyższej Izby Kontroli teoretycznie powinni pilnować każdej publicznej złotówki. Szczególnie tych pieniędzy, którymi dysponuje administracja rządowa. Izba ma więc solidne umocowanie ustawowe i konstytucyjne. Janusz Wojciechowski, kiedyś prominentny działacz PSL, obecnie europoseł z ramienia PiS, krzyczy w swoim blogu, że to się zmieni. Woła, że nowelizacja ustawy o NIK, przygotowana przez PO (tu szczegóły), "przetrąci kark izbie". Instytucji, którą Wojciechowski przez sześć lat kierował.

Wojciechowskiego martwi przede wszystkim zmiana, która z pozoru wygląda na rozprawę z niepotrzebną biurokracją. Ale chyba tylko z pozoru:
Od niepamiętnych czasów kontrole NIK wyglądały tak, że kontrolerzy nawiedzali kontrolowaną instytucję i pisali protokół, w którym opisywali zastaną rzeczywistość. Autorem protokołu był kontroler i on odpowiadał za jego treść. Potem do akcji wkraczał dyrektor, który na podstawie protokołu pisał wystąpienie pokontrolne. Na koniec do akcji wkraczał prezes i w oparciu o wystąpienia i protokoły pisał informację zbiorczą o wynikach kontroli, która przedstawiał Sejmowi i ogłaszał na konferencji prasowej. Była w tym logika. Praca i odpowiedzialność była podzielona, co bardzo utrudniało manipulację wynikami kontroli. Jako prezes NIK nie mogłem zmienić wyników kontroli, bo one były opisane w protokole, za który pełną odpowiedzialność brał kontroler. Dzięki temu izba, choć zbudowana hierarchicznie, opierała swoją działalność na faktycznej niezależności kontrolerów.

Jeśli nowelizacja wejdzie w życie, wszystko się zmieni.
Już nie będzie protokołu kontroli. W imię tak modnego obecnie upraszczania procedur, ma być tylko jeden dokument – wystąpienie. Ze strony izby będzie je podpisywał kontroler i dyrektor. To znaczy, że kontroler będzie podpisywał to, co mu dyrektor każe, bo przecież dyrektor to jego zwierzchnik.

Do tego - jak pisze Wojciechowski - dochodzi podważenie statusu dyrektorów w NIK. Nowelizacja zakłada, że co pięć lat będą wymieniani.
Wiadomo, że jeśli ktoś jest wybrany na kadencję, to może mieć naturalną skłonność przypodobania się temu, od kogo zależy ponowny wybór. Dla takiej instytucji jak NIK taka chęć przypodobania się jest zabójcza.

Co więcej, izba ma zostać poddana kontroli zewnętrznych firm audytorskich. To rzeczywiście trudne do pojęcia. Po pierwsze te przedsiębiorstwa często mają na pieńku z urzędnikami NIK, bo były zatrudniane do doradzania przy prywatyzacjach czy nadzorowania wielkich kontraktów. Ich błędy wyłapywała właśnie izba.

Po drugie NIK to organ konstytucyjny, podległy jedynie Sejmowi. I cokolwiek myślimy o posłach - to oni są powołani do kontrolowania NIK. Gwarantuje to konstytucja, jest w niej też mowa o zasadzie kolegialności w działaniu izby. Skomplikowana procedura, którą ustawa proponowana przez PO ma znieść, jest właśnie tego przykładem.

Wojciechowski już wieszczy upadek urzędu, patrzącego na ręce premierowi i ministrom. Jego zdaniem nawet weto prezydenta nie powstrzyma tej nowelizacji, bo SLD na pewno ją poprze. Trudno to sobie wyobrazić, bo lewica z perspektywą kolejnych lat w opozycji nie ma żadnego interesu w wybijaniu zębów izbie. Platforma zresztą też nie, bo w końcu władzę utraci.

O co więc chodzi w tej nowelizacji? Zapewne o oszczędności - tak potrzebne, ale w wykonaniu ekipy Donalda Tuska często bezsensowne.

Bartosz Kowalczyk

Komentarz do artykułu:
Przepraszam, panie Kanclerzu Tusk. Już można kraść? Czy jeszcze troszkę poczekać? | andreasiak@wp.pl


www.o2.pl | piątek [26.06.2009, 06:30] 1 źródło
POLSCY POLITYCY WCIĄŻ BĘDĄ BEZKARNI
Ich konta nie będą kontrolowane.

Nadal na konto polityka będą mogły wpływać pieniądze z różnych źródeł i nikt tego nie skontroluje. Będzie można mu w ten sposób płacić np. za przychylność przy uchwalaniu ustaw - informuje "Dziennik".
Dlaczego? Bo posłowie nie przyjęli antykorupcyjnych przepisów ustawowych dotyczących polskich polityków. Jak informuje "Dziennik" generalny inspektor informacji finansowej będzie mógł jedynie zajrzeć do rachunków polityków, którzy nie mieszkają w Polsce. Tylko który z nich zakłada konto w Polsce?
„Tymczasem ostre prawo antykorupcyjne jest już od lat standardem w cywilizowanym świecie. W Szwecji w 1995 roku do dymisji podała się minister kultury Mona Sahlin tylko dlatego, że służbową kartą zapłaciła za pieluszki, paczkę papierosów i dwie czekolady Toblerone” - przypomina "Dziennik". | WB

www.o2.pl | piątek [26.06.2009, 17:10] 1 źródło
KONFORMIŚCI ZGUBIĄ KAŻDĄ CYWILIZACJĘ
Brak własnych pomysłów osłabia społeczeństwa.

„Zdolność uczenia się od innych jest jedną z cech ludzkich, która doprowadziła do sukcesu i przetrwania gatunku. Ale nierzadko prowadzi to do zagłady całych cywilizacji” - zauważa magazyn "Nature".
Zbyt łatwo przyzwyczajamy się do stanu stabilizacji i chętnie naśladujemy innych oraz popadamy w konformizm. Gdy jednak dzieje się coś nagłego, np. zmiana klimatu, gubimy się i giniemy.
Przykłady? W VIII i IX stuleciu zagłada dotknęła Majów, którzy nie byli w stanie dokończyć budowy świątyń. Nie potrafili żyć w zniszczonym przez siebie samych środowisku. Nieszczęście spotkało też norweskich osadników osiedlających się na Grenlandii 1000 lat temu. Bo zamiast dostosować się do trudnych warunków panujących na Grenlandii, chcieli żyć jak w "starym kraju".
„W obu wypadkach zdecydowano się na wygodną strategię konformizmu. Zabrakło nowych pomysłów i ludzie sami doprowadzili do zagłady własnych społeczeństw” - twierdzą naukowcy, którzy zbadali wpływ konformizmu na człowieka. | JS
Ostatnio zmieniony śr lip 15, 2009 3:52 pm przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lip 16, 2009 9:46 pm

"WPROST" Numer: 17/2009 (1372)
FRONTY TUSKA
Napoleonem to on nie jest. Francuski przywódca nie dobijał jeszcze czterdziestki, a zmienił już konstytucję w swoim kraju, mianował się cesarzem, zajął Prusy, ugodził się z Austrią, został królem Włoch i szykował się do wojny na kolejnym froncie – z Rosją. Donald Tusk jest już po pięćdziesiątce i działa tylko na trzech frontach, w dodatku lokalnych.
Polityczne manewry Tuska skupiają się wokół walki o prezydenturę, utrzymania premierostwa w rękach PO i przewodzenia partii. Tusk ze swym dworem na zmianę intrygują, składają obietnice, zwodzą i gubią tropy. Nie po to, by zdobywać nowe przyczółki, ale jedynie by zachować kontrolę.


Fotel głowy państwa marzy się Tuskowi od narodzin Platformy Obywatelskiej. Już na początku jej istnienia widział siebie w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu. „Zobaczysz, Paweł, ja będę prezydentem, a ty premierem. Wieczorami będziesz do mnie wpadał do pałacu, powyłączamy telefony, zapalimy po cygarze, napijemy się wina i obejrzymy dobry mecz" - powiedział kiedyś Pawłowi Piskorskiemu, ówczesnemu sekretarzowi generalnemu PO. Dziś dla Piskorskiego czasu już nie ma, ale marzenia pozostały. Z tą różnicą, że Tusk stara się o nich nie opowiadać, by nie zapeszać.

Zamiast tego z żelazną konsekwencją wciela w życie strategię, która ma pomóc mu pokonać głównego rywala – Lecha Kaczyńskiego. Polega ona na tym, by w debacie publicznej nie dotykać kwestii kryzysu ekonomicznego. (...) Nad sposobami odwracania uwagi od kryzysu codziennie główkują ministrowie z kancelarii premiera – Sławomir Nowak i Tomasz Arabski. Ale na froncie „prezydenckim" premiera z Gdańska wspiera równie mocno szef MSWiA Grzegorz Schetyna. To on zawczasu – już półtora roku przed wyborami – spacyfikował innego kontrkandydata Tuska – Włodzimierza Cimoszewicza.

Grzegorz Schetyna wziął od Wojciecha Olejniczaka numer telefonu Cimoszewicza, zadzwonił do niego i umówił z premierem oraz szefem MSZ. Tusk zaproponował mu kandydowanie na sekretarza generalnego Rady Europy, obiecując jednocześnie poparcie rządu. Tyle że był to czek bez pokrycia, bo szanse Cimoszewicza wyglądają raczej marnie (zarówno europejscy chadecy, jak i socjaliści mają już swoich faworytów, a polską kandydaturę traktują jako „rozbijacką"). Cimoszewicz chyba zdał już sobie z tego sprawę. W prywatnych rozmowach twierdzi, że premier go oszukał. – Widziałem się z nim podczas jednej z ofi - cjalnych uroczystości. Był rozgoryczony, żalił się, że Tusk nic nie robi w jego sprawie – opowiada jeden ze znajomych byłego premiera. – Mnie powiedział wprost, że jak tak dalej pójdzie, to wycofa się z tego kandydowania. Nie chce się skompromitować jak Suchocka, która kandydując na to stanowisko, dostała dwadzieścia parę głosów na 600 możliwych – mówi „Wprost" jeden z liderów lewicy.

Schetyna nie tylko „załatwił" Cimoszewicza. Pilnuje również każdego kroku Rafała Dutkiewicza, nadziei Polski XXI, który także może wystartować w wyborach 2010. „Zniszczę cię" – miał mu nawet powiedzieć w 2007 roku, gdy Dutkiewicz odrzucił jego propozycję wejścia do PO i wyrzucił go ze swojego gabinetu. Od tego czasu prezydent Wrocławia jest w nieustannych opałach: Schetyna oskarża go o zaniedbywanie miasta, Tuskowi „nie udało się" wywalczyć dla stolicy Dolnego Śląska siedziby Europejskiego Instytutu Technologicznego, a ministrowi kultury odwidziała się budowa muzeum ziem zachodnich.

Żołnierze Tuska monitorują też Andrzeja Olechowskiego. Do startu w biegu o prezydencki fotel namawia go od lat Paweł Piskorski. Mówi się, że miałby to być punkt kulminacyjny w powrocie Piskorskiego do polityki. Strategia na Olechowskiego to utrzymywanie wokół niego atmosfery lekkiej drwiny. – On nie ma serca do polityki. Śpi do południa, a w kampanii prezydenckiej w 2000 r. mówił rolnikom, żeby się nie martwili, bo zawsze mogą się przekwalifikować i pójść do pracy w call center – śmieje się w rozmowie z „Wprost" jeden z polityków PO.

Jeśli Tusk wystartuje w wyborach prezydenckich, to najpóźniej w czerwcu 2010 r. będzie zmuszony zrezygnować z kierowania swym gabinetem. Do tego czasu będzie się musiał napocić na froncie rządowym, by ów rząd został jednak w rękach PO. Tusk obiecał premierowską schedę kilku osobom jednocześnie. Na tym froncie z oczywistej przyczyny działa niemal wyłącznie sam. Może z lekką pomocą szefa swojego gabinetu Sławomira Nowaka oraz ministra Michała Boniego. Wszyscy trzej muszą pilnować, by „kandydaci na premiera" nie powybijali się nawzajem. Teoretycznie największe szanse ma Grzegorz Schetyna. Jego stosunki z Tuskiem są prawie rodzinne (córka Schetyny mówi do premiera „wujku"). Mimo to nie powinien jeszcze czuć się pewniakiem. – Donald boi się, że Grzesiek może być tykającą bombą. Sawicka i Misiak byli jego protegowanymi. PiS może mu wypomnieć te powiązania podczas kampanii prezydenckiej. To ostatnia rzecz, jakiej Tusk będzie wtedy potrzebował – uważa jeden z liderów PO.

Dlatego dobrze mieć w odwodzie Bronisława Komorowskiego, który nigdy nie usłyszał jednoznacznej obietnicy, ale i tak marzy o kierowaniu rządem. – To raczej mało realne, ale za Tuskiem się nie nadąży. Lubi zaskakiwać – mówi jeden z ministrów. Obietnicę usłyszał podobno za to Waldemar Pawlak. Choć on sam w nią nie wierzy. „Nie ma szans, nie dadzą popchać tego wózka" – mówi swoim współpracownikom. Używając liczby mnogiej, ma na myśli także Schetynę, który zazdrośnie strzeże swojego prawa pierwszeństwa. – Na początku to Pawlak prowadził posiedzenia rządu pod nieobecność premiera. Po kilku miesiącach wepchnął się Schetyna i teraz jest na zmianę – relacjonuje jeden z PSL-owskich ministrów. Fakt, że Pawlak i Schetyna między sobą rywalizują, pozwala Tuskowi równoważyć ich pozycje. Jako przeciwwagę dla pozycji Schetyny (i wyłącznie z tego powodu) premier bierze też pod uwagę Radosława Sikorskiego, którego forsują konserwatyści.

Kombinowanie w sprawie przyszłego premierostwa jest równie męczące jak typowanie przyszłego przywódcy Platformy Obywatelskiej. To front trzeci, na którym również nie widać wyraźnej strategii. W razie zwycięstwa w wyborach prezydenckich Tusk będzie musiał powierzyć partię komuś innemu. Schetynie? – Do bycia liderem trzeba charyzmy i talentu medialnego. Kaczyński czy Ziobro w debatach wgnietliby go w ziemię. To oczywiście go nie dyskwalifikuje, ale pod jego kierownictwem platforma mogłaby sporo stracić. Tak jak Gordon Brown nigdy nie będzie Tonym Blairem, tak Schetyna nie ma szans na bycie Tuskiem – mówi jeden z członków zarządu PO. Ważną postacią na froncie partyjno-dworskim jest także Zbigniew Chlebowski. Szef klubu PO zatrudnił ostatnio PR-owca, który pomaga mu w przygotowywaniu się do występów w mediach. Członkowie dworu twierdzą, że Tusk ma do Chlebowskiego ograniczone zaufanie i traktuje go jako najczęstsze źródło przecieków. Miał się w tym utwierdzić po dymisji Zbigniewa Ćwiąkalskiego. – Tusk specjalnie zaaranżował spotkanie z udziałem Chlebowskiego, gdzie padła kandydatura Sebastiana Karpiniuka. Następnego dnia podały to media. Chodziło o sprawdzenie, kto sypie, i podrzucenie mediom fałszywego tropu. Tusk skwitował to krótko: „cały Zbysiu" – opowiada nasz informator.

Podczas ostatniej rozmowy z „Wprost" Tusk przyznał, że czytuje „Żywoty" Plutarcha. Obserwując chaos panujący na jego frontach, można dojść do wniosku, że powinien raczej sięgnąć do „O wojnie” wybitnego stratega Carla von Clausewitza.
Autor: Michał Krzymowski
Ostatnio zmieniony czw lip 16, 2009 9:57 pm przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lip 16, 2009 9:53 pm

"WPROST" Numer: 17/2009 (1372)
POLITYCY Z BOYSBANDU
Obama, Berlusconi, Sarkozy, Tusk czy Kaczyński nie przedstawiają programów, ale rywalizują na wizerunki i teledyski. Tak by się spodobać jak największej grupie konsumentów politycznej rozrywki. Życie polityczne coraz bardziej przypomina rywalizację boysbandów.

Muzyka w twórczości boysbandu jest rzeczą najmniej istotną. Umiejętność śpiewania jest zupełnie bez znaczenia. Zawsze można podrasować nagranie w studiu albo podłożyć lepszy głos. Liczy się wygląd młodzieńców, ich fryzury, zainteresowania, koleżanki (ewentualnie w wersji bardziej postępowej – koledzy), narzeczone i plany na przyszłość. Nastolatki walą na koncerty, żeby rozmarzonym wzrokiem popatrzeć na chłopców, a potem hurtem wykupują kolorowe gazetki, w których można obejrzeć plakat idola i poczytać jego wyznania.

Podobnie wygląda współczesna polityka. Idee, pomysły, programy mają w niej najmniejsze znaczenie. Zawsze znajdzie się speca, który napisze tekst przemówienia, którego rozkochani wyborcy i tak nie przyswoją, albo wyśle esemesa, by zrozumiale streścić opinie partii. W polityce, jak w show-biznesie, liczy się już tylko wygląd, wrażenie i osobista historia, żywcem przeniesiona z prasy dla nastolatek.

Barack Obama wygrał nie tyle w poważnych wyborach, ile w konkursie na najfajniejszego boysbandowca. Przystojny Afroamerykanin z trudnym dzieciństwem świetnie się nadawał na duchowego idola nastolatków w różnym wieku. Stworzona na potrzeby kariery politycznej historia chłopca z czarnych nizin, który ciężką pracą i odwagą zdobywa szczyt, świetnie wpisywała się w schemat opowieści o Kopciuszku, którego losy nieodmiennie wzruszają wielbicielki boysbandów (także tych politycznych). Hasło wyborcze: „Change" było na tyle nieokreślone, że z powodzeniem mogłoby się stać nie tyle programem politycznym, ile tytułem nowego krążka młodzieżowej grupy.

Nicolas Sarkozy odgrywa z kolei rolę skandalisty w towarzystwie grzecznych chłopców. Co w boysbandach także się zdarza – jak swego czasu z Justinem Timberlake’em. Obcy środowisku politycznemu Francuz z korzeniami żydowsko-węgiersko-greckimi najpierw sprzeciwiał się postępowym wizjom bezpieczeństwa, promując rządy silnej ręki, później zajął się głoszeniem „herezji" o konieczności wspierania wolnorynkowych poglądów i budowania dobrych relacji ze Stanami Zjednoczonymi, by na koniec trafić na dobre do plotkarskich serwisów donoszących o byłych kochankach jego trzeciej żony i kolejnych zmianach poglądów politycznych samego Sarkozy’ego. I nie ma co ukrywać, że ta strategia przynosi mu korzyści. Sarkozy jest wyśmiewany, krytykowany, ale jako „typ spod ciemnej gwiazdy” nie tylko wygrał wybory, ale i nadal cieszy się niemałym poparciem.

W Polsce mistrzem boysbandowej strategii na skandalistę jest Janusz Palikot. Wystąpienia z penisem czy świńskim łbem, wypowiedzi na temat „zapicia się na Chrystusa", oskarżenia o pijaństwo czy poszukiwania rodzinnych powiązań prezydenta wpisują się w taką właśnie strategię. Konia z rzędem temu, kto wie, jakie poglądy polityczne i gospodarcze ma ten polityk platformy, ale niemal każdy wie, co sądzi on o Lechu Kaczyńskim czy homoseksualistach, a także że ma nową żonę.

Szef Palikota Donald Tusk wybrał strategię na Kopciuszka i męczennika. Jest chłopakiem z podwórka (nawet wygląd zbliża premiera do wizerunku nastoletniego idola), który dzięki łutowi szczęścia zdobył szczyty, a teraz musi się męczyć w trudnej dla siebie roli, a do tego jest kopany po kostkach przez konkurencję.

Ale nie opowieść jest najważniejszym elementem boysbandowej strategii. O wiele istotniejsze jest, by w miarę regularnie trafiać na pierwsze strony gazet. Powody mogą być rozmaite: oskarżenia wobec konkurentów, pierwsze przewijanie dziecka (na co zdecydował się Jacek Kurski) czy wypowiedzi na granicy bluźnierstwa. Regularne bywanie w mediach, zdjęcia w brukowcach czy cytowania sprawiają, że nie trzeba się wysilać i uprawiać polityki realnej.

Zapowiadanie ustaw, które nigdy nie trafiają do laski marszałkowskiej, stało się ulubionym sportem polityków. Bolesław Piecha od kilku miesięcy odgraża się, że zgłosi projekt ustawy o in vitro, ale poza wizytami w mediach nic z tego nie wynika. Podobnie niewiele wynika z działalności Janusza Palikota, który także zapowiada, że zgłosi ustawę, ale niestety nie ma czasu jej napisać, bowiem pracuje nad swoim blogiem, który stał się jednym z głównych elementów jego strategii wizerunkowej.

Spójność poglądów czy wierność strategii przestały mieć znaczenie. Sebastian Karpiniuk, który w poprzedniej kadencji zajmował się umacnianiem IPN i ustawą lustracyjną, dziś nie zostawia na nich suchej nitki. I jak wtedy, tak i dziś zbiera piski politycznych „nastolatek", które najbardziej w polityce interesują emocje. Nie inaczej jest z posłami PiS, którzy w ubiegłej kadencji optowali za wcześniejszym posyłaniem dzieci do szkół, ale gdy się zorientowali, że wielbicielki i wielbiciele nie chcą już piszczeć na wieść o tym pomyśle, szybko o nim zapomnieli – niemal tak jak Britney Spears o obietnicy zachowania dziewictwa aż do ślubu.

Nowy styl polityki nie byłby możliwy, gdyby nie media. Codzienne porcje zachwytów dla wybranego idola i rytualnych potępień dla jego przeciwnika już dawno zastąpiły poważne polityczne analizy. Jacek Żakowski czy Jarosław Kurski nie wysilają się nawet i nie piszą o faktach, zamiast tego koncentrując się na własnych emocjach, których dostarczają im bądź nie polityczne boysbandy. Cytowanie coraz głupszych i radykalniejszych wypowiedzi polityków zastępuje powoli szukanie realnych informacji.

Polityka na ekranach telewizorów staje się spektaklem, w którym najważniejsze jest to, kto pierwszy dotarł na miejsce tragicznego wydarzenia, kto odbył tam konferencję, a kto i dlaczego się spóźnił. Dziennikarze z zapartym tchem relacjonują wyścig do kamer, bo to one są najistotniejsze, a nie tragedia, która rozgrywa się w ich tle. A jeśli brakuje spektaklu, media zajmą się wykreowaniem nowych ploteczek o słowach (o opiniach nie może być tu mowy) polityków, którzy ocenili swoich konkurentów w stylu jako żywo przypominającym ten prezentowany na blogach gwiazdek sceny muzycznej.

Niewiele wskazuje na to, by cokolwiek miało się zmienić. Na razie możemy jedynie liczyć, i to nie tylko w Polsce, na zmianę jednego boysbandowca na innego: bardziej przaśnego na bardziej nowoczesnego i na odwrót. I tylko naprawdę głęboki kryzys może to zmienić.
Autor: Tomasz P. Terlikowski
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lip 16, 2009 9:55 pm

"WPROST" Numer: 17/2009 (1372)
EUROPA I RESZTA - POLITYK TO BRZMI DURNIE
(... ) Dla przykładu: na pytanie dziennikarzy, jakie są najważniejsze osiągnięcia 500 dni rządów Donalda Tuska i jego ekipy, minister obrony Bogdan Klich najpierw zaniemówił, a potem pochwalił się profesjonalizacją armii, choć są problemy, po czym radośnie oznajmił, że te osiągnięcia są osiągnięciami całego rządu. To był przykład układnego działania w celu osiągnięcia określonych zamierzeń.

(...) Jedną z charakterystycznych cech polityków jest brak wiedzy na temat dziedzin, którymi się zajmują. Stado w postaci Sejmu RP w swej większości opowiada się za ratyfikacją traktatu lizbońskiego. Powinno więc poznać ten dokument, aby go skutecznie bronić przed krytyką. Tylko nieliczni przeczytali „Kartę praw podstawowych", bo jest krótka i w miarę zrozumiała. Ale wszyscy krzyczą: ratyfikować traktat, tylko nie wiedzą dlaczego. Ponoć chodzi o wizerunek. Tylko czyj? Platformy, Tuska, a może prezydenta Francji.

Szczerość nie popłaca. Były już premier Węgier Ferenc Gyurcsány przyznał, że okłamał naród, ukrywając przed nim prawdę o stanie gospodarki. Przyznał to tylko przed towarzyszami, ale rzecz wyciekła i zrobiła się wielka draka. Mimo to premier nie podał się do dymisji, wychodząc z klasycznej definicji polityka, według której powinien on walczyć o utrzymanie się przy władzy.

Zdarza się czasem, ale bardzo rzadko, że polityk jest szczery i publicznie przyznaje się do kłamstwa czy też ukrywania prawdy. Zdarzyło się to brytyjskiej minister ds. Europy. Caroline Flint przyznała przed Izbą Gmin, że nie czytała traktatu lizbońskiego, którego przyjęcie gorąco popierała. Odezwał się drugi szczery polityk brytyjski, Ken Clarke, minister gospodarki w torysowskim gabinecie cieni, który w 1992 r. prowadził kampanię proeuropejską konserwatystów. Przyznał on z kolei, że ani wtedy, ani potem nie czytał traktatu z Maastricht. Ale był za. Nie wiemy, dlaczego politycy brytyjscy nie czytali traktatów ani tym bardziej, dlaczego się przyznali. Myślę, że dlatego że większość polityków, nie tylko brytyjskich, ale i europejskich, nie czytała tych nudnych i pokrętnych prawnie dokumentów, więc nie ma się czego wstydzić. Wysoce niepokojące są i będą w przyszłości konsekwencje tej niewiedzy dla społeczeństw Unii Europejskiej. Politycy traktują nas, obywateli, jak bezwolną masę, którą można manipulować w imię zachowania stanowisk, w imię partyjniactwa i własnego wizerunku. Wychodząc z założenia, że ludzie to kupią, bo są mniej sprytni od polityków.

Na tej samej zasadzie brukselska biurokracja wciska nam kolejne dyrektywy i rozporządzenia, wierząc, że rządzący w poszczególnych krajach i ich parlamenty będą bezmyślnie przyjmować nawet najbardziej absurdalne i głupie prawa, bo są europejskie, a więc słuszne. Odrzucenie zaś tych praw wymagałoby samodzielnego myślenia, a myślenie nie jest po myśli Brukseli. I jest politycznie niepoprawne. Płynie z tego następujący morał: polityk nie brzmi dumnie. Brzmi durnie.
Autor: Krystyna Grzybowska
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pt lip 17, 2009 9:29 am

"WPROST" Numer: 19/2009 (1374)
WIELKIE WYLASZCZANIE
Wystarczy się przyjrzeć naszym kandydatom do europarlamentu, by pojąć w mig, że wszyscy są wyznawcami Alberta Einsteina. „Najpiękniejsze, co jest na świecie, to pogodne oblicze” – stwierdził kiedyś genialny fizyk. Wyborcy głosują na najpiękniejszych, więc politycy oblicza wygładzają, brzuchy gubią, a pośladki ujędrniają. Trwa wielkie „wylaszczanie” polskich polityków.

Wojciech Olejniczak od kilku miesięcy ma figurę niczym model, a ubiera się prawie wyłącznie w sklepach Hugo Boss. Największą przemianę przeszedł jednak w ostatnich miesiącach Zbigniew Ziobro. Bulwarowa prasa zwróciła głównie uwagę na zmianę grzywki. Według „Super Expressu" dawny Ziobro miał zaczeskę „na dupkę", a nowy nosi modną fryzurę na „chłopka roztropka". Do pełnego eurolansu byłemu ministrowi sprawiedliwości jednak jeszcze trochę brakuje. Plotkarskie portale polityczne nadal wypominają mu noszenie mało gustownych brązowych butów i koszul z krótkim rękawem. Pod względem ubioru wyróżnia się kandydat Platformy Obywatelskiej do PE Paweł Zalewski. Od kilku miesięcy najczęściej pokazuje się w zestawie składającym się z brązowych butów Lloyda (ok. 800 zł), sztruksowych spodni i marynarki w jodełkę, w której kieszeni zawsze znajduje się elegancka papierośnica z cygaretkami. (...)

JAK SIĘ WYLANSOWALI

Władimir Putin
Rosjanie widzieli go jako wojownika w kimonie (ma czarny pas w judo), a także w stroju wędkarza (okulary przeciwsłoneczne, koszula i bojówki w kolorze khaki, buty trapery). Jako jeden z nielicznych polityków wystawił nagi tors na widok publiczny, czym wzbudził zachwyt wyborców.

Silvio Berlusconi
Jego przepis na sukces to operacje plastyczne, przeszczep włosów i odpowiednia dieta. Regularnie poddaje się zabiegom kosmetycznym i farbuje włosy. Dobrze skrojone garnitury i ręcznie szyte buty to podstawa jego wizerunku. Premier ma też wielką słabość do zegarków – jest właścicielem jednego z najdroższych modeli na świecie marki Vacheron Constantin.

Barack Obama
Od początku kampanii nie rozstawał się z garniturami Ermenegildo Zegny i Harta Schaff nera Marxa (dobrze dopasowanymi, bez wzorów, w kolorze czarnym, mającym dodać powagi). Jedyną ekstrawagancją, na jaką sobie pozwalał, było zdjęcie marynarki i podwinięcie rękawów koszuli. Do tego nieodłączny znaczek flagi amerykańskiej w klapie garnituru.

Nicolas Sarkozy
Znajduje się na 47. miejscu listy najlepiej ubranych ludzi na świecie magazynu „Vanity Fair". Nosi garnitury Diora, Prady, Ralpha Laurenta, eleganckie koszule i klasyczne krawaty – najczęściej w kolorze czerwonym i granatowym, mającym podkreślać jego prawicowe poglądy. Stał się idolem niewysokich mężczyzn, od kiedy do swoich 167 cm wzrostu bez kompleksów dodał 3 cm obcasa.

Dmitrij Miedwiediew
Przeciwnicy zarzucali mu, że wygląda, jakby właśnie wyszedł z biblioteki. Za namową żony Swietłany zaczął regularnie uprawiać sport, m.in. jogę, podnoszenie ciężarów i pływanie. Dzięki temu schudł, a garnitury na jego nowej sylwetce prezentują się znakomicie.

George W. Bush
Wyborców ujął wizerunkiem „swojego chłopa". Kiedy podczas zorganizowanej na swoim ranczu w Teksasie konferencji prasowej wyszedł do dziennikarzy w kowbojskim kapeluszu, koszuli w kratę i butach kowbojkach, pokochała go cała Ameryka.

Autor: Michał Krzymowski
Współpraca: Grzegorz Łakomski
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » sob lip 18, 2009 4:47 pm

"WPROST" Numer: 20/2009 (1375)
PRAWO I SPISKI
Ksero tego tekstu za kilka dni wyląduje na biurku Jarosława Kaczyńskiego. Przyniesie je któryś z posłów PiS w nadziei, że prezes się zdenerwuje i każe wytropić, kto z jego współpracowników wypuścił do mediów kolejne przecieki. Poseł na pewno podpowie prezesowi, że farbę puścił jego partyjny rywal. Na dowód pokaże wydruki starych artykułów „Wprost”, w których potencjalny kapuś wypowiada się pod nazwiskiem: skoro rozmawia z dziennikarzem oficjalnie, to musi mu też sprzedawać tajne informacje.

Chodzenie na skargę do Kaczyńskiego i podtykanie mu artykułów z przeciekami to chleb powszedni dla każdego polityka PiS, który chce się utrzymać na powierzchni. Wszystko po to, by osłabić wroga. Mapa wewnętrznych podziałów w PiS jest skomplikowana, ale główna linia frontu przebiega niezmiennie między frakcją ziobrystów (w jej skład wchodzą: przywódca Zbigniew Ziobro oraz giermkowie Jacek Kurski i Arkadiusz Mularczyk) i spin doktorów (Adam Bielan, Michał Kamiński, Ryszard Czarnecki). Na mapie partyjnych wojen ważne punkty stanowią także muzealnicy (Paweł Kowal,Jan Ołdakowski, Elżbieta Jakubiak), zakon PC (Przemysław Gosiewski, Marek Suski, Krzysztof Tchórzewski), talibowie – czyli politycy identyfikujący się z Radiem Maryja (Antoni Macierewicz, Zbigniew Girzyński, Bogusław Kowalski) i młodzi (Adam Hofman, Dawid Jackiewicz, Mariusz Kamiński).

Muzealnicy zawarli ostatnio sojusz z ziobrystami. Z tą grupą sympatyzuje też zakon Porozumienia Centrum, choć Krzysztof Putra i Joachim Brudziński, starzy pecetowcy, grają w drużynie spin doktorów. Talibowie z kolei są wewnętrznie skłóceni: Macierewicz nie lubi się z Kowalskim, a Girzyński zachowuje wobec nich równy dystans. Za to młodzi próbowali układać się z bielanami, dziś bliżej im do ziobrystów, a najchętniej ustawiają się w roli kontestatorów tego, co dzieje się w partii.
Fakt, że politycy jednej partii wzajemnie się zwalczają, nie jest niczym szczególnym. Członkowie brytyjskiej Izby Gmin, gdzie torysi i laburzyści siedzą naprzeciwko siebie, mawiają, że nominalnych przeciwników ma się przed oczami, ale najwięksi wrogowie siedzą za plecami. Poziom wzajemnej nieufności w PiS daleko wykracza jednak poza ramy tego eleganckiego powiedzonka. „Wprost" dotarł do szczegółów historii pokazującej, jak wewnętrzna rywalizacja polityków PiS przeradza się w obsesyjną nienawiść.
Sprawa jest delikatna, bo w jej tle pojawia się śmierć prof. Zbigniewa Religi. Wiadomość o tym smutnym wydarzeniu pojawiła się w niedzielne popołudnie 8 marca. Wszystkie media zaczęły błyskawicznie zbierać wspomnienia o byłym ministrze zdrowia. Spośród polityków PiS jako pierwszy wypowiedział się Zbigniew Ziobro, którego TVN 24 nagrała w Sejmie. Dopiero potem stacja połączyła się telefonicznie z Jarosławem Kaczyńskim. Wypowiedź Ziobry stała się przedmiotem partyjnego śledztwa w PiS: – Chodziło o sprawdzenie, dlaczego wystąpił przed prezesem. Domniemywano, że celowo zaaranżował tę sytuację, by pokazać, że jest ważniejszy od Kaczyńskiego. Ziobro twierdził z kolei, że jego wypowiedź nie była umawiana i że dziennikarze po prostu natknęli się na niego w Sejmie. Z jednej strony, dorabianie do tego jakiejkolwiek interpretacji brzmi absurdalnie. Z drugiej trudno uwierzyć, że Ziobro przez przypadek był w niedzielę w Sejmie – opowiada osoba znająca kulisy sprawy. Śledztwo zakończyło się tym, że pracownicy biura prasowego PiS potwierdzili wersję Ziobry.

Sam fakt, że w PiS prowadzono śledztwo dotyczące wspomnień o profesorze Relidze, jest niesmaczny i żenujący. W tle przebija jednak pytanie, kto był pomysłodawcą tego absurdalnego dochodzenia. – To spin doktorzy. Za wszelką cenę próbują udowodnić, że Ziobro dybie na Kaczyńskiego i chce być prezesem – mówi jeden ze zwolenników krakowskiego posła. – Wszczęcie śledztwa było osobistą decyzją Jarosława. Pilotował je rzecznik klubu Mariusz Błaszczak, który jest człowiekiem prezesa – twierdzi za to wróg Ziobry. Sam Błaszczak nie chce na ten temat rozmawiać. – Przykro mi, że moi koledzy rozmawiają z dziennikarzami o takich sprawach. Żadnego dochodzenia nie było – utrzymuje.

Przykładów wzajemnych animozji jest dużo więcej, na czele z epopeją o układaniu list wyborczych do Parlamentu Europejskiego. Jeden z jej epizodów rozgrywał się wokół Krakowa. Mimo że Ziobro sam miał tam pewną „jedynkę", początkowo był niezadowolony, bo Kaczyński nie chciał się zgodzić na start jego kompanów – Kurskiego, Mularczyka i Kowala. – To robota bielanów. Boją się, że ziobryści zdominują polską delegację w PE i zaczną kontrolować wydatki frakcji, które dziś trzymają Bielan i Czarnecki. Przyjście Ziobry i Kurskiego ukróciłoby tę swobodę. Ta karta jeszcze się odwróci. Jak Ziobro się wzmocni, to poderżnie Bielanowi gardło i będzie patrzeć na tryskającą krew – brutalnie prognozował kilka miesięcy temu jeden z posłów PiS.
Karta rzeczywiście się odwróciła: na początku kwietnia Kaczyński zrezygnował z kampanii ocieplania wizerunku i wpuścił na listy Kurskiego, Mularczyka i Kowala. Ryszarda Czarneckiego, zaufanego spin doktorów, umieścił za to w Kujawsko-Pomorskiem. Czarnecki dostał tam co prawda „jedynkę", ale to marne pocieszenie wobec niewielkich szans PiS na mandat w tym okręgu. Cała partia odebrała to jako wzmocnienie pozycji Ziobry. Trzymając się makabrycznej metafory, gardła spin doktorów pozostały jednak całe. W ramach rewanżu udało im się nawet nakłonić Kaczyńskiego do umieszczenia na listach Bogdana Pęka, który ma odbierać głosy Ziobrze i Kowalowi. Na jednym z ostatnich komitetów politycznych PiS Ziobro powiedział wprost, że start Pęka może pozbawić mandatu Kowala. Kaczyński zapro- ponował mu na to rezolutnie, by w tej sytuacji oddał Kowalowi „jedynkę” i sam wystartował z drugiego miejsca. – Zaczął się jąkać, że nie może, bo jest wiceprezesem i sprawa upadła – opowiada nasz informator.

Prezes Kaczyński doskonale zdaje sobie sprawę z nienawiści między frakcjami w partii. Przekonał się o tym politolog Marek Migalski, „jedynka" PiS na Śląsku. – Proszę się nie wdawać w partyjne konflikty. Jak będzie pan miał jakiś kłopot, to proszę przychodzić prosto do mnie – zapowiedział mu Kaczyński. Zdarza się zresztą, że szef PiS celowo napuszcza jednych na drugich. Tak było, gdy eksprezes PZU Jaromir Netzel oskarżył Jacka Kurskiego o składanie korupcyjnych propozycji. Kaczyński rzucił w towarzystwie swoich współpracowników, że w tej sytuacji start Kurskiego w wyborach staje pod znakiem zapytania. Niespodziewanie za Kurskim wstawił się jego główny rywal, Michał Kamiński. – Jestem geniuszem, sprawiłem, że Kamiński broni Kurskiego – skwitował to żartobliwie szef PiS.

Wszystkie listy PiS do PE są ułożone zgodnie z logiką napuszczania. Kaczyński niemal w każdym okręgu sparował wewnętrznych wrogów. I tak Pęk ma odbierać głosy Ziobrze i Kowalowi, Mularczyk – Kamińskiemu, Paweł Poncyljusz – Elżbiecie Jakubiak, Krzysztof Jurgiel – Kurskiemu, a Maks Kraczkowski – Adamowi Hofmanowi. Po co to wszystko? – Prezes bardzo boi się wyborów władz partii, które odbędą się w przyszłym roku – tłumaczy nam jeden z posłów. – Z pewnością zostanie wybrany na następną kadencję, ale i tak woli asekuracyjnie osłabiać wszystkie frakcje, napuszczając je na siebie. Tak na wszelki wypadek, by nie stać się zakładnikiem żadnej z nich.
Autor: Michał Krzymowski
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » sob lip 18, 2009 4:48 pm

"WPROST" Numer: 20/2009 (1375)
NA STRONIE - LEWATYWA CZERWCOWA
(...) Wszystko jest jedną wielką symulacją – pisał Jean Baudrillard, francuski filozof kultury. Dlatego cała polityka, wybory czy instytucje demokratyczne są właściwie atrapami. Symulanci bawią się w symulowanie. „W istocie to wirtualna maszyna przez was mówi, ona was myśli" – pisał Baudrillard w książce „Pakt jasności. O inteligencji zła”. Ponieważ wszystko jest udawane, nie obowiązują żadne zasady, lecz liczy się dialektyka. Rząd udaje, że o nas dba, zaś opozycja udaje, że ma dla nas jakąś alternatywną propozycję. Gdyby to nie było udawanie, rząd miałby jakieś bardziej realne sukcesy, a opozycja większe poparcie od rządzących. Także prezydent z premierem udają, że prowadzą jakiś rzeczywisty spór o zakres ich władzy. Gdyby tak nie było, nie byłoby tak łatwych i przypadkowych zmian stanowisk, jak choćby w sprawie udziału w szczycie UE w Pradze czy nominacji na ambasadora przy ONZ dla Anny Fotygi. (...)
Autor: Stanisław Janecki
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 22, 2009 9:24 am

www.o2.pl | Środa [22.07.2009, 07:21] 1 źródło
SEJM NIE OSZCZĘDZA. MARSZAŁKOWIE ZGARNĘLI PÓŁ MILIONA PREMII
Sami przyznali sobie bonusy.

Marszałek Bronisław Komorowski (PO) oraz wicemarszałkowie: Stefan Niesiołowski (PO), Krzysztof Putra (PiS), Jarosław Kalinowski (PSL) oraz Jerzy Szmajdziński (SLD), dostali w zeszłym roku dokładnie 456 tys. zł premii - pisze "Rzeczpospolita".
A to oznacza, że każdy z nich zgarnął co najmniej 50 tys. zł. Ale bonusy dostali nie tylko oni. Po ponad 30 tys. zł przyznano także trzem szefom Kancelarii Sejmu.
Dokładną wysokość premii trudno wyliczyć, bo Sejm informuje jedynie o przyznaniu kierownictwu trzech nagród w wysokości od 100 do 150 proc. wynagrodzenia, pisze "Rzeczpospolita".
Wszystko to jest średnio uczciwe i świadczy o hipokryzji.
Jak wylicza "Rzeczpospolita", przeciętne miesięczne wynagrodzenie kierownictwa Sejmu wyniosło w 2008 r. ponad 20 tys. zł. To wzrost o ponad 2,7 tys. zł, czyli 15 procent, w porównaniu z 2007 rokiem. | JK


www.o2.pl | Poniedziałek [27.07.2009, 08:58] 1 źródło
SEJM WYDA 340 TYSIĘCY ZŁ NA... KWIATY
Mają być nimi ozdobione sejmowe hole i gabinety marszałka i wicemarszałków.

Kwiaty - jak informuje "Fakt" - trafią także do poselskich pokoi w sejmowym hotelu. I to w czasie, gdy rząd gorączkowo szuka pieniędzy, dzięki którym załata 27-miliardową dziurę budżetową - przypomina gazeta.
Tylko do Sejmu trafia 600 sztuk ciętych kwiatów i 500 sztuk dodatków roślinnych, np. pnączy. Okazuje się też, że jeszcze więcej kwiatów potrzeba, żeby uatrakcyjnić darmowy pobyt posłów w hotelu. W ciągu miesiąca trafia tam aż 900 kwiatów - czytamy w "Fakcie".
Jak informuje gazeta, kwiaty muszą byc zawsze świeże, by "zadowolić gusta nawet najbardziej wybrednych posłów". | WB
Ostatnio zmieniony pn lip 27, 2009 9:37 pm przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 22, 2009 10:18 am

"WPROST" Numer: 21/2009 (1376)
KOSZMAR PREZYDENTA
Największa batalia rozgrywa się o… najnudniejszą posadę w Polsce. W dodatku to stanowisko nadwerężające ciało, duszę i umysł. Politycy PO twierdzą, że do korony politycznego stworzenia potrzeba im prezydentury, bo w ten sposób zrealizują wszystko, co obiecali. Podobnie wcześniej twierdzili politycy PiS. Będzie odwrotnie. Bo prezydentura to miejsce, gdzie nie można zrealizować prawie niczego albo robi się rzeczy, których przed wyborem za żadne skarby nie chciałoby się robić.
Prezydentura w naszym kraju to stanowisko masakra. Pomijając zapisany w konstytucji przymus naparzania się z premierami (niezależnie od tego, czy zaczyna się miło, czy wrogo, zawsze kończy się „na noże"), prezydent jest najbardziej narażonym na urzędniczą nudę politykiem w Polsce. Po pierwsze, musi w ciągu roku przyjąć każdego z ponad 120 ambasadorów akredytowanych w Warszawie. Po drugie, ma jeszcze ze trzystu innych gości w roku i co najmniej drugie tyle interesantów, co oznacza, że codziennie musi robić coś, co normalnego człowieka doprowadzałoby do rozpaczy. Po trzecie, musi gdzieś tam wyjeżdżać – za granicę i po kraju – co jest równie zabawne jak łowienie ryb w stawie, gdzie ryb nie ma. Po czwarte, musi ściskać dłonie różnym nominowanym profesorom, sędziom czy kawalerom orderów, przez co można się stać robotem. Po piąte, powinien bywać na uroczystościach państwowych, co zabawne jest przez 15 minut. Po szóste, musi czytać różne papiery do ułaskawień, co jest dobre dla scenarzystów horrorów, ale nie dla normalnej psychiki. Po siódme, musi słuchać swoich urzędników i czytać ich opracowania, co męczące jest już na samą myśl o tym. I można tak wyliczać jeszcze długo.

I jak tu się dziwić, że Aleksander Kwaśniewski uciekał do oglądania Eurosportu i zażywania leków, których skutkiem ubocznym były różne choroby goleni czy filipińskie przypadłości? I co się oburzać, że Lecha Wałęsę nosiło do zadzierania ze wszystkimi w niemal każdej sprawie, do nieustannego burzenia i podgryzania? I co się Janusz Palikot czepia Lecha Kaczyńskiego oraz wymyśla niestworzone rzeczy, zamiast mu współczuć? Byli prezydenci po prostu normalnie reagowali na nudę i niemiłosierną mitręgę. Kiedyś, gdy się komuś źle życzyło, mówiło się: „obyś cudze dzieci uczył". Teraz powinno się mówić: „obyś został prezydentem RP”. Tym bardziej że dotychczasowi prezydenci oraz obecny popełniali fatalny błąd, czyli zamieszkiwali w pałacu. A czy ktoś może się czuć dobrze, mieszkając we własnym biurze? Można się wczuć w to, co przeżywają w Polsce prezydenci, gdyby ktoś miał tak głupi pomysł, żeby uczestniczyć w publicznych debatach „jedynek” na listach do europarlamentu. Przecież to potworna nuda i straszna katorga. A prezydent ma tak na co dzień. W dodatku przestaje być wolnym człowiekiem, bo gdzie się ruszy, to za nim BOR-owcy, tajniacy, paparazzi itp.

Jeśli Donald Tusk zostanie nawet szefem państwa, to przecież nuda i rutyna wybiją mu z głowy jakiekolwiek reformatorskie zapędy (zakładając, że będzie je miał). Prezydentem warto być co najwyżej po to, by się przekonać, że być nim nie warto. A i prestiż jest wątpliwy, szczególnie po zakończeniu kadencji. Bo przecież ile się Wałęsa i Kwaśniewski muszą namęczyć, żeby ten marny milion rocznie „na waciki" zarobić. A jeszcze wielu po nich jeździ jak po łysej kobyle, nie biorąc pod uwagę, że różne ich wady i przypadłości to swego rodzaju choroba zawodowa, czyli skutek wyjątkowo szkodliwych warunków pracy. Jest oczywiście taka możliwość, że prezydentem się zostaje dla nas, Polaków. Żeby nam zrobić dobrze. Ale jak tego dokonać, skoro tyle czasu zajmują różne nudne ofi cjałki, skoro tak długo ślęczy się w biurze? Wielu się teraz czepia Lecha Wałęsy za jego romans z Declanem Ganleyem. A przecież wystarczy pomyśleć, że był prezydentem, żeby zrozumieć, jakie to dalekosiężne efekty zostawia w psychice i osobowości. Dlatego proponuję, żeby prezydentów objąć specjalną ochroną, nawet szerszą niż to było przed wojną z Ignacym Mościckim. Nie można mieć za złe komuś, kto z definicji ma tak przechlapane jak żaden z nas, przeciętnych obywateli.

Autor: Stanisław Janecki


STĄD CHCĘ WPROWADZIĆ ZMIANY:
- prezydentem zostaje najkompetentniejsza, wybitna, osoba, wybrana przez najkompetentniejsze, wybitne, osoby (trzeba powoływać w tym celu specjalną grupę niezależnych ludzi, z odpowiednimi uprawnieniami, w tym do odsunięcia od władzy, zdjęcia z urzędu, prezydenta), a nie przez niekompetentne masy w powszechnym głosowaniu
- zdjąć z niego obowiązki kurtuazyjno-reprezentacyjne, itp. (mają się tym zajmować, jeśli to konieczne, zastępcy, i inne osoby)
- musi mieć b. silną konstytucyjnie umocowaną pozycję (będę wnosił/zgłaszał/ogłaszał/zarządzał: inicjatywy/dekrety/rozporządzenia/zarządzenia z mocą ustawy, i muszą one być bardzo trudne do odrzucenia przez Sejm (nie można będzie tego zrobić przez głosowanie (osób niekompetentnych), tylko merytorycznie!).


Problemem jest weryfikacja takich osób, bo zdolne do tego są właśnie tylko osoby wybitne. Więc najtrudniejszy będzie początek (pomocnymi przesłankami do weryfikacji może być sprawdzenie dotychczasowego postępowania kandydatów/ek na takie funkcje (z pominięciem ew. „potknięć, reperkusji demoralizującego działania biedy (głodu; skutków obrony zdrowia, życia)(w której często takie osoby żyją...))). Członkowie »rady wyborczej« dokonujący weryfikacji kandydatów na ważne funkcje muszą najpierw sami zdać egzamin z zdolności weryfikacji testowych programów, a więc m.in. umiejętności myślenia, analizowania całościowego, w tym rozróżniania racjonalizmu od populizmu; myślenia całościowego od egoistycznego, krótkowzrocznego.
Kandydaci do pełnienia ważnych funkcji, np. na urząd prezydenta RP, muszą przedstawić program, w tym jego merytoryczne, dalekowzroczne, dogłębnie, całościowo, przeanalizowane, etyczne, uzasadnienie; wykazać, w analogiczny sposób, szkodliwe działania, dotychczas, innych, rządzących, ich ideologii (papierowe referencje, jak ukończone szkoły, zajmowane dotychczas stanowiska nie powinny mieć znaczenia, a jedynie efekty, skutki swoich działań).

Np. dotychczasowych polityków bardzo łatwo zweryfikować pod tym względem, chociażby:

6. ILE NAS KOSZTUJĄ, CO IM ZAWDZIĘCZAMY, CZYM SIĘ ZAJMUJĄ... PARTIE - RZĄD, SAMORZĄDY (CZ. 1)
http://www.wolnyswiat.pl/6h3.html

6a). ILE NAS KOSZTUJĄ, CO IM ZAWDZIĘCZAMY, CZYM SIĘ ZAJMUJĄ... PARTIE - RZĄD, SAMORZĄDY (CZ. 2)
http://www.wolnyswiat.pl/6ah3.html


7. DOPŁATY. M.IN. DO GÓRNIKÓW, ROLNIKÓW I PARLAMENTARZYSTÓW
http://www.wolnyswiat.pl/7h3.html


14s). TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII (skrót)
http://www.wolnyswiat.pl/14sh5.html

14. TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII (plik uniwersalny)(cz. 1)
http://www.wolnyswiat.pl/14h5.html

14a). TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII (plik uniwersalny)(cz. 2)
http://www.wolnyswiat.pl/14ah5.html


5. EKONOMIA RACJONALNA
http://www.wolnyswiat.pl/5h2.html

5. EKONOMIA RACJONALNA - RÓŻNE MATERIAŁY
http://www.wolnyswiat.pl/5ah2.html

5. EKONOMIA RACJONALNA - O BANKACH
http://www.wolnyswiat.pl/5bh2.html
Ostatnio zmieniony pn lip 27, 2009 9:41 pm przez admin, łącznie zmieniany 3 razy.
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status

admin
Site Admin
Posty: 2697
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 22, 2009 3:45 pm

"WPROST" Numer: 22/2009 (1377)
PO CO NAM POLITYCY
Polacy znów nie chcą iść na wybory – socjologowie i politycy biją na alarm. Zanim jednak ruszymy z kolejnymi słowami potępienia dla biernych rodaków, zastanówmy się, po co nam wybory, polityka, politycy? Jaki mają wpływ na nasze życie, co mogłoby się zmienić, gdyby rządzili wymarzeni inni, czyli nie ci, którzy akurat zwyciężyli?

Teoretycznie politycy mogą wszystko – zmienić konstytucję i ustanowić monarchię, znieść podatki lub wprowadzić podatek liniowy na poziomie 90 proc. Mogą zakazać gradowi, żeby bił, i ustanowić, że ciągle mamy piątek. Teoretycznie. Praktyka, czyli dwudziestoletnie doświadczenie polskiej demokracji, pokazuje jednak, że politycy mogą bardzo mało. Z jednym ważnym wyjątkiem, którym jest cała sfera symboli.
(...)
Jesienią 2005 r. jeden z redaktorów „Wprost" przygotował na swój prywatny użytek wyliczenie propozycji podatkowych PiS i PO, by sprawdzić, na czym bardziej skorzysta. Był pewien powstania PO-PiS i było mu wszystko jedno, na którą z tych dwóch partii zagłosuje. Postanowił więc raz w życiu kierować się wyłącznie kalkulacją ekonomiczną. Rozumowanie to okazało się błędne nie tylko dlatego, że owa koalicja nie powstała, ale także dlatego, że żadna z tych partii – jak się okazało – nie zamierzała swych obietnic spełnić.
(...)
Jeśli więc politycy mają niewielki wpływ na nasze podatki, nie mogą uratować tak drogiego nam rzepaku czy prapolskiego szczawiu przed zalewem chińskich podróbek, jeżeli de facto nie zmieniają niczego w ważnych sferach życia, to co takiego pozostaje po sejmowych bojach? Jeśli tylko rozciągnięte na lata obniżenie wieku szkolnego i wprowadzone na rok mundurki, to po co komu politycy?

Są oni niezbędni oczywiście tym, którzy się polityką pasjonują, a to wbrew pozorom całkiem liczna grupa obywateli. Nie musi ona chodzić na wybory czy czytać gazet, wystarczy jej, że nienawidzi szczerze Tuska, Kwaśniewskiego lub Ziobry i tą nienawiścią się żywi. Politycy są również niezbędni samym sobie, bo władza chyba rzeczywiście jest fetyszem. (...)


Autor: Robert Mazurek
Piotr Kołodyński (Redaktor1966) - autor-red.:

Wolnyswiat.pl

- racjonalny system/rząd/zarządzenia

- PROEKO-energia, transport-BIZNES

- ludzie coraz bardziej wartościowi

- antyludzcy

- jawny status


Wróć do „POLITYKA/PRAWO/GOSPODARKA”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Majestic-12 [Bot] i 2 gości