JESTEM ZDROWY!!! KTO RZĄDZI...!!!; CO CZYNICIE...!!!

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lut 18, 2010 6:24 pm

www.o2.pl | Niedziela [22.03.2009, 19:52] 1 źródło
SKAŻONE POWIETRZE ZABIJA CO ROKU MILIONY LUDZI
Tak twierdzi Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO).
Zanieczyszczenie powietrza powoduje śmierć dwóch milionów osób rocznie - informuje WMO.
Według tej agendy ONZ, zanieczyszczenie skraca życie Europejczykom o 4-36 miesięcy, a średnia wynosi 9 miesięcy.
Toksyczne gazy i cząsteczki emitowane do atmosfery mają bardzo szkodliwy wpływ na zdrowie ludzkie - podkreśla dyrektor generalny WMO Michel Jarraud.
WMO dodaje, że sytuację pogorszy globalne ocieplenie. Powietrze będzie bardziej skażone przez upustynnienie wywołujące liczne burze piaskowe. Będzie też mniej opadów. | JK
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 8:57 am przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lut 18, 2010 6:25 pm

www.o2.pl | Wtorek [21.04.2009, 19:26] 5 źródeł
MAMY WIĘCEJ RYBAKÓW NIŻ... RYB
Gospodarkę rybną czeka katastrofa - uważa Komisja Europejska.
Zdaniem urzędników UE rybacy powinni wziąć na siebie większą odpowiedzialność za połowy. Według ostatniego raportu na wodach należących do UE połowy powinny zostać ograniczone o 30 procent. W najgorszej sytuacji znajdują się dorsze z Morza Północnego, którym zagraża wyginięcie.
Chociaż wielkość floty rybackiej zmniejsza się w Europie o około 2-3 procent rocznie to jednak nie przekłada się to na zmniejszenie ilości połowów. Powodem jest coraz lepsze wyposażenie łodzi - uważają członkowie KE.
Malejące zasoby to jednocześnie niższe połowy, w ten sposób tworzy się błędne koło - ostrzegają urzędnicy. | TM

www.o2.pl | Niedziela [19.04.2009, 14:41] 1 źródło
MYŚLIWI Z OCEANÓW GŁODUJĄ
Zwierzęta walczą z rybakami o każdy posiłek.
Jedzenia brakuje dużym i małym. Głodują wieloryby, tuńczyk, foki i maskonury. Najnowsze wyniki badań pokazują, że rabunkowe połowy ryb zagrażają myśliwym mórz i oceanów - donosi serwis "The Independent".
Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) twierdzi, że małe ryby, którymi żywią się ptaki i morskie ssaki stały się głównym celem połowów.
Ludzie zjedli już większe ryby, rybacy wypływają więc po mniejsze. Łowią ich cztery razy więcej niż pół wieku temu - twierdzi FAO.
Blisko 80 procent małych złowionych ryb jest przerabiana na olej albo jest przerabiane na karmę dla mięsożernych ryb, które hoduje się na farmach (np. łosoś). | JS

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [18.05.2010, 10:29]
ONZ: ZA 40 LAT LUDZIE NIE ZJEDZĄ JUŻ RYBY
Będzie ich tak mało, że połowy staną się nieopłacalne.
W 2050 roku populacja ryb w oceanach zostanie przetrzebiona w takim stopniu, że rybakom nie będzie opłacało się łowić. Nawet 200 milionów ludzi straci pracę - alarmują eksperci ONZ.
Zagrożony jest nie tylko tuńczyk, ale praktycznie wszystkie ryby wykorzystywane w przemyśle spożywczym. Już teraz jedynie w przypadku ok. 25 proc. gatunków można mówić o zasobach
pozwalających na racjonalne rybołówstwo.
Naukowcy apelują o kolejne ograniczenia limitów połowowych oraz ustanowienie morskich
rezerwatów przyrody na dużych obszarach.
Tuńczyk to tylko symbol nadchodzącej katastrofy gospodarczej. Pracy pozbawionych zostanie 35 mln rybaków z całego świata i kolejne 170 milionów zatrudnionych w przemyśle przetwórczym - ostrzega Pavan Sukhd z Environment Program's Green Economy Initiative, działającej przy ONZ. | AJ

[Czy oni już wszyscy powariowali, przecież to dopiero będzie jak już nas nie będzie! Więc zwiększajmy połowy, by ratować życieee... niedorozwiniętych, upośledzonych, sparaliżowanych, obłożnie, nieuleczalnie chorych – by jak najdłużej produkowali siki i kupy...; w imię dobraaa... – red.]


www.wp.pl | 22.10.2008 r.
MASOWE WYMIERANIE GATUNKÓW
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara są zdania, że w ciągu kilkunastu-kilkudziesięciu lat z powierzchni Ziemi zniknie około 50 proc. gatunków roślin i zwierząt. Naukowcy twierdzą, że na skutek zmian ekologicznych nasza planeta stanęła w obliczu wielkiego wymierania, przypominającego to, które 65 mln lat temu, po uderzeniu w Ziemię meteorytu, unicestwiło dinozaury.

"Obecne wymieranie to skutek działalności człowieka - zabetonowania planety, produkowania zanieczyszczeń i robienia wielu innych rzeczy" - mówi współautor badań Bradley J. Cardinale z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. - "Ziemia może stracić nawet połowę gatunków w ciągu naszego życia. Chcemy wiedzieć, które z nich zasługują na najwyższy priorytet ochrony".

Najnowsze badania dowodzą, że system ekologiczny, w którym jest mniej gatunków roślin, produkuje mniejszą ilość biomasy. Mniej biomasy oznacza, że mniej dwutlenku węgla zostanie przechwycone z atmosfery i mniej tlenu zostanie wytworzone. Wpłynie to też na załamanie łańcuchów pokarmowych, ponieważ mniej pokarmu będą miały zwierzęta roślinożerne. | (PAP) krx/ tot/

www.interia.pl | Poniedziałek, 27.10.2008 r., (06:21)
NAJWIĘKSZA ZAGŁADA OD CZASÓW DINOZAURÓW
Człowiek jest odpowiedzialny za największą zagładę gatunków od czasów wyginięcia dinozaurów. W ciągu ostatnich 35 lat biodywersyfikacja zmniejszyła się o 35 proc., jak wykazują najnowsze badania - czytamy w dzienniku "Polska".
Autorzy ostrzegają, że bezwzględna eksploatacja środowiska naturalnego przez ludzkość tworzy niemożliwy do utrzymania "dług ekologiczny".
- To destrukcja na wielką skalę. Jeżeli nie podejmiemy jakichś naprawdę drastycznych kroków i decyzji politycznych, to tempo strat będzie tylko rosło - mówi profesor Kerry Turner, dyrektor departamentu nauk ekologicznych na Uniwersytecie Wschodniej Anglii.
Dla przykładu niszczenie lasów tropikalnych w celu pozyskania tarcicy może przynieść krótkoterminowe zyski producentom drewna, ale zagładzie ulega źródło, z którego, gdyby je zostawić w spokoju, cała planeta mogłaby czerpać w nieskończoność.

W maju konferencja ONZ na temat biodywersyfikacji ostrzegła, że niszczenie żywych zasobów naturalnych - w tempie czterech gatunków w ciągu godziny - będzie do 2010 roku kosztować około 440 mln funtów, a w 2050 roku sięgnie 11 mld funtów.

Osobne szacunki pokazują, że ludzkość konsumuje 25 proc. zasobów naturalnych więcej, niż planeta jest w stanie odtworzyć.
Zużywamy zasoby naturalne w takim tempie, że gdyby to odtworzyć w skali globalnej, to światową populację musiałyby wspierać trzy planety. - Wchodzimy w fazę masowej zagłady gatunków, która nie ma precedensu od milionów lat. Nasze konsumpcyjne społeczeństwo po prostu odmawia przyjęcia tego do wiadomości - mówi Tony Juniper, działacz ekologiczny i były dyrektor organizacji Friend of the Earth.
Źródło informacji: INTERIA.PL/Polska

www.o2.pl / www.sfora.pl | 3 źródła Niedziela [09.05.2010, 21:02]
ONZ: NADCHODZI TOTALNA ZAGŁADA PRZYRODY
Sprawdź, ilu gatunków już nigdy nie zobaczysz.
Jednej trzeciej wszystkich gatunków roślin i zwierząt grozi wyginięcie. Najbardziej zagraża im szybki wzrost gospodarczy takich państw jak Chiny, Indie i Brazylia - alarmuje najnowszy raport ONZ.
Autorzy "Global Biodiversity Outlook" wskazują, że o ile kraje zachodnie już są świadome potrzeby ochrony gatunków zagrożonych to państwa rozwijające się prowadzą wręcz rabunkową politykę wobec przyrody.
Wyginięciem zagrożonych jest 21 proc. gatunków ssaków, 30 proc. płazów i 36 proc. bezkręgowców. To dane zebrane w ponad 120 państwach świata - wylicza "The Daily Telegraph".
Największymi zagrożeniami dla świata zwierząt i roślin są wzrost liczby ludności, zanieczyszczenie środowiska oraz rozprzestrzenianie się konsumpcyjnego stylu
życia.
Jeżeli nic się nie zmieni to już w 2050 roku do życia potrzebna nam będzie nie jedna, ale pięć planet - mówi Ahmed Djoghlaf z Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody. | AJ

www.o2.pl | Niedziela [12.07.2009, 15:29] 1 źródło
MOŻEMY ZOSTAĆ SAMI NA ZIEMI
Naukowcy alarmują, że wyginie większość gatunków roślin i zwierząt.
Przyrodzie zagrażają zmiany klimatyczne, urbanizacja oraz migracja zwierząt, często zawiniona przez człowieka, która powoduje niszczenie lokalnej fauny i flory. Biolodzy alarmują, że proces zanikania gatunków przyspieszył w bardzo znaczny sposób.
Blisko 70 procent roślin i zwierząt, które żyją na świecie wyginą w tym stuleciu! Większość z nich nie zostanie nawet odkryta przez człowieka - zapowiada xinhuanet.com
Portal cytuje słowa Petera Ravena z Missouri Botanical Garden, który swoje prognozy przedstawił dzisiaj na Międzynarodowym
Kongresie Ochrony Przyrody w Chinach. Biolog ze Stanów Zjednoczonych nie zostawia żadnych złudzeń.
Teraz na całym świecie rocznie zanika ponad 5 tysięcy gatunków. Wkrótce ta liczba przekroczy 10 tysięcy. Konieczne są natychmiastowe działania - apeluje do polityków Raven.
Jego zdaniem wiedza o zagrożeniach dzikiej przyrody jest zbyt mała, zarówno wśród decydentów, jak i zwykłych obywateli. Naukowiec uważa, że trzeba na całym świecie jak najszybciej ustanowić dodatkowe obszary objęte ochroną - parki i rezerwaty. | AJ
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 8:58 am przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lut 18, 2010 6:29 pm

Odwlekanie zagłady jest niemoralne (niezgodne z tradycją; to brak poszanowania dla trudu innych)!!!...
Trzeba więc kontynuować:

„NEWSWEEK” 09.02.2003 r.
NIEBEZPIECZNE ŻNIWA
(...) Ekologów bardziej niepokoi trzebienie lasów tropikalnych południowo-wschodniej Azji, nazywanych – ze względu na zróżnicowanie tamtejszej flory i fauny – płucami ziemi. Nizinne obszary leśne Indonezji ulegają systematycznej degradacji na skutek niszczycielskiej działalności „gangów”, złożonych ze skorumpowanych oficerów wojska, potentatów przemysłu drzewnego i przedstawicieli międzynarodowych korporacji. Przy obecnym tempie wyrębu lasy na Sumatrze znikną z powierzchni ziemi do 2005 r., a w Kalimantanie (prowincji Borneo) do 2010 r. (...)
Około 40 proc. drewna sprowadzanego do Chin pochodzi z nielegalnego wyrębu.
Brook Larmer, Alexandra A. Seno

„PRZEGLĄD” 20.12.2005 r.
AGONIA AMAZONII
(...) Zdaniem ekspertów, jeśli wylesieniu ulegnie 40% zielonych płuc Ziemi, nic już nie powstrzyma procesu stepowienia. Wtedy dżungli amazońskiej nie uda się uratować. Konsekwencje dla klimatu planety okażą się katastrofalne. (...)
Marek Karolkiewicz

www.onet.pl | (Rzeczpospolita, dd/20.08.2008, godz. 09:10)
WYŚCIG DO ZŁÓŻ ROPY I GAZU W AMAZONII
Rozpoczął się wyścig do kolejnych złóż ropy i gazu. W ostatnich dziewiczych lasach Ameryki Południowej wyrosną lada chwila platformy wiertnicze i powstanie sieć dróg. Zagrożeni są rdzenni mieszkańcy tych ziem oraz wiele gatunków zwierząt - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Firmie naftowej działkę w puszczy amazońskiej wynajmę – takiej treści ogłoszenia upubliczniły rządy Boliwii, Kolumbii, Peru i Brazylii. Cztery państwa, w granicach których leżą złoża ropy w zachodniej Amazonii, podzieliły swoje zasoby na 180 działek zajmujących obszar ponad dwukrotnie większy niż Polska. Do pośpiechu w rozdziale terenów ropo- i gazonośnych leżących w dziewiczych lasach skłonił je obecny kryzys naftowy oraz to, że stawką jest kilka miliardów baryłek ropy. Aż 35 firm naftowych stara się o dzierżawę tych terenów. Raport obnażający kulisy wyścigu po południowoamerykańskie płynne złoto opublikowało naukowe pismo "PLoS ONE".

W Ekwadorze i Peru działki roponośne zajmują już ponad dwie trzecie puszczy amazońskiej. W Boliwii i zachodniej Brazylii ich powierzchnia jest nieco mniejsza, ale państwa te czynią zabiegi, by szybko wzrosła. O tym, jak prędko postępuje ten proces, świadczy przypadek Peru, gdzie jeszcze w 2004 r. obszary przeznaczone pod wydobycie ropy stanowiły zaledwie 15 proc. lasów tropikalnych, dziś – aż 72 proc.

Wschodnia część Amazonii, zwłaszcza należąca do Brazylii, zdołała boleśnie odczuć ciężar wydobycia ropy. Tam puszcza już dawno przestała być dziewicza głównie z powodu wyrębu dużych połaci lasu pod platformy wiertnicze i sieć dróg.

- Ropa pozostanie pod ziemią, jeśli co roku dostaniemy 350 mln USD – mówi prezydent Ekwadoru. Kto miałby zapłacić? Społeczność międzynarodowa pragnąca ocalenia lasów amazońskich. Propozycję Ekwadoru, którego 45 proc. dochodów pochodzi z ropy i gazu ziemnego, poważnie rozważają rządy Niemiec, Hiszpanii i Włoch.

Temu planowi przyklaskują również organizacje ekologiczne z Save America's Forests na czele, które uważają go za jedyny sposób ocalenia Amazonii.
Więcej w "Rzeczpospolitej".

www.o2.pl | Wtorek [09.06.2009, 15:15] 3 źródła, 2 wideo
KONCERN PALIWOWY ZLECAŁ MORDERSTWA?
Shell się nie przyznaje, ale odszkodowania zapłaci.
Gigant naftowy Royal Dutch Shell ma zapłacić 15,5 mln dolarów rodzinom Ken Saro-Wiwa i ośmiu innych zabitych, którzy protestowali przeciw rabunkowej polityce koncernu w Afryce - donosi "Financial Times".
Mężczyźni zostali powieszeni przez wojsko w 1995 roku. Obrońcy praw człowieka na całym świecie wskazywali, że junta działała na zamówienie Shella. Nawoływano nawet do bojkotu stacji paliw koncernu.
Ugoda zawarta została przed sądem w Nowym Jorku po 13 latach sporów prawnych. Shell, choć zgodził się wypłacić odszkodowanie, nie wziął na siebie odpowiedzialności
za śmierć Nigeryjczyków i łamanie praw człowieka w delcie Nigru.
Podpisanie ugody to właściwie przyznanie się do winy. To również kolejny krok w stanowieniu na świecie prawa, które nie pozwoli łamać praw człowieka, gdziekolwiek to następuje - stwierdził prawnik reprezentujący nigeryjskie rodziny Paul Hoffman.
Malcolm Brinded, dyrektor działu poszukiwań i produkcji Shella, powiedział, że ugoda wynika z chęci "pojednania", a nie ze świadomości odpowiedzialności za śmierć nigeryjskich aktywistów.
Ugoda nie zamyka jednak kofliktu Shella z plemionami z Nigerii. Ich prawnicy nadal chcą pozwać koncern za rzekome inne zbrodnie popełnione w czasie eksploatacji złóż w Afryce. | AJ

www.o2.pl | Niedziela [07.06.2009, 07:35] 6 źródeł
RZEŹ W AMAZONII
Bronimy naszej ziemi, lasu i tradycji - twierdzą.
20 policjantów zginęło w starciach z Indianami, protestującymi w Amazonii przeciwko wydobyciu ropy naftowej i gazu - poinformował Antero Flores Araoz, minister obrony Peru.
Zginęło również co najmniej 25 Indian. 100 osób zostało rannych.
Funkcjonariusze zginęli, kiedy wojsko odzyskiwało kontrolę nad instalacją wydobywającą ropę. Protestujący przetrzymywali tam jako zakładników 38 policjantów.
Indianie obawiają się utraty kontroli nad znajdującymi się na ich ziemiach surowcami naturalnymi. Chcą zmusić rząd do unieważnienia przepisów zachęcających zagraniczne firmy
do zainwestowania w dżungli miliardów dolarów. | TM

www.o2.pl | Piątek [19.06.2009, 12:26] 5 źródeł
OTO DOWODY NA RZEŹ W AMAZOŃSKIEJ DŻUNGLI
Indianie spacyfikowani za walkę o swoją ziemię.
Gaz łzawiący, bicie leżących, strzały, krew, śmierć. Indianie i policjanci w czarnych hełmach - tak wyglądała masakra mieszkańców Amazonii broniących swoich terenów przed peruwiańskim rządem i światowym korporacjom.
Szczegóły pacyfikacji protestujących Indian dokonanej przez peruwiańskie siły bezpieczeństwa
w pobliżu miasta Bagua Grande nadal utrzymywane są w tajemnicy. Teraz można je poznać dzięki zdjęciom wykonanym przez dwóch Belgów Marijke Deleua i Thomasa Quiryneena.
Widzieliśmy policjantów bijących Indian i strzelających im w plecy, kiedy próbowali uciekać - powiedział Marijke Deleua.
Zdjęcia wykonane przez wolontariuszy mają wkrótce zobaczyć deputowani peruwiańskiej Izby Gmin. | TM


www.o2.pl | Poniedziałek [01.06.2009, 10:19] 1 źródło
LASY TROPIKALNE GINĄ PRZEZ SUPERMARKETY
Brytyjskie sieci odpowiedzialne za niszczenie Amazonii.
Sprzedawane na Wyspach mięso oraz produkty skórzane pochodzą z farm rolniczych, które powstały w miejscu nielegalnie wyciętych lasów tropikalnych - donosi "Guardian".

Raport wymienia m.in. sieci Tesco, Sainsbury's, Asda, Morrisons and Marks and Spencer. Sieci handlowe zaprzeczają jednak, aby wołowina na ich półkach oraz produkty z niej wytwarzane miały pochodzić z Brazylii.
W brytyjskich supermarketach dostępne są także inne towary pochodzące ze skór bydła hodowanego na farmach w Amazonii. Takie buty i torby sprzedają chociażby Nike czy Adidas - przekonują działacze Greenpeace.

Tropikalne lasy deszczowe nazywane są płucami świata, gdyż odgrywają kluczową rolę w produkcji tlenu na Ziemi. Co roku mogą wchłonąć blisko 20 proc. dwutlenku węgla wyprodukowanego przez człowieka. Chociaż zajmują zaledwie 6 proc. powierzchni ziemi, są środowiskiem życia ponad połowy wszystkich gatunków roślin i zwierząt. | AJ

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [12.12.2009, 10:41]
NAJBARDZIEJ ZNANE MARKI UMOCZONE W EKO-SKANDALU
Unilever świadomie pomagał niszczyć lasy.
Smarujesz Florą? Myjesz się Dove, Sunsilkiem albo Timotei? Jeżeli też pierzesz Persilem, jesz lody Magnum, Cornetto lub Carte d'Or - pomagasz dewastować planetę.
Unilever, który używa oleju palmowego do produkcji właśnie tych produktów ogłosił, że zrywa współpracę z Sinar Mas, największym indonezyjskim dostawcą tego surowca - informuje "Polska The Times".
Według zdobytych przez Greenpeace materiałów Unilever od dwóch lat świadomie kupował
olej z chronionych prawem rezerwatów.
Jest to o tyle kompromitujące, że zarówno Sinar Mas jak i Unilever są członkami Roundtable on Sustainable Palm Oil. Unilever wręcz przewodniczy tej walczącej z nielegalną wycinką organizacji - informuje "The Times".
Skutki działalności Sinar Mas idą dalej, bo stały wzrost produkcji oleju palmowego w Indonezji uczynił z tego kraju trzeciego (po Chinach i USA) emitenta dwutlenku węgla na świecie.
Roczna wartość kontraktów jakie korporacja miała z Sinar Mas to 20 mln funtów.
W tym roku 85 proc. zakupionego oleju pochodziło z upraw bez odpowiedniego certyfikatu - dodaje "Polska The Times" | JS


http://www.klimatdlaziemi.pl/
WYRĄB LASÓW TROPIKALNYCH
W wielu ubogich krajach Afryki, Azji i Ameryki Południowej lasy tropikalne są wycinane w zastraszającym tempie. Co 3 lata na świecie znikają lasy tropikalne o powierzchni Polski. Przewiduje się, że w Nigerii niekontrolowany wyrąb lasów tropikalnych doprowadzi do tego, że w 2010 roku, czyli już za 3 lata, w całym kraju nie będzie już ani jednego lasu. Na co dzień wyrębem lasów zajmuje się tam aż 70% mieszkańców, dla których często karczowanie lasów jest głównym źródłem dochodów. 60% wyciętych drzew przeznacza się na opał, karczuje się też pola pod nowe uprawy i pastwiska.

Uboga gleba lasów tropikalnych nie nadaje się do celów rolniczych i hodowlanych. W Amazonii, aby wyżywić jedną krowę, trzeba wykarczować na pastwiska prawie 7 hektarów lasu. Pola założone na takich terenach po 2-3 latach przestają dawać plony, po czym trzeba karczować las na nowe pole. Na wylesionych gruntach woda spływa bez przeszkód, unosząc ze sobą bryły ziemi i powodując osuwanie się terenu. W Azji Bangladesz jest regularnie pustoszony przez powodzie, gdyż ogołocono z lasów ściany Himalajów.

Konsekwencje mogą być dramatyczne. Wycinając lasy lokalne społeczności podcinają w ten sposób gałąź, na której siedzą. Jezioro Czad, będące rezerwuarem wody dla ponad 20 milionów ludzi, w wyniku nieracjonalnej gospodarki wodą, pustynnienia i burz piaskowych w połączeniu w ocieplaniem się klimatu, skurczyło się z 22 tysięcy kilometrów kwadratowych w 1960 roku do zaledwie 1,5 tysiąca km2 w 2000 roku. Jeśli nic nie uda się zrobić to przestanie ono istnieć już w ciągu kilkunastu lat, a wówczas z braku wody mogą zginąć miliony ludzi.
Lokalne społeczności niestety zazwyczaj koncentrują się na bieżących potrzebach, często nawet nie uświadamiając sobie konsekwencji swojego postępowania.

www.twojapogoda.pl (24.04.2010/10:25)
ŚCIANA PUSTYNNEGO PIASKU NAD BURKINĄ FASO
- Gigantyczna burza piaskowa panowała przedwczoraj nad afrykańskim krajem Burkina Faso. Co ciekawe nie jest on położony na Saharze, lecz na obszarach Sahelu, czyli na rolniczym pograniczu pustyni i sawanny. Te niecodzienne zjawisko zostało uwiecznione przez satelitę meteorologicznego Aqua na zdjęciu, które zamieszczamy pod artykułem. Najbardziej ciekawą częścią burzy piaskowej jest jej przednia ściana, która przemieszcza się na południe. Na zbliżeniu widoczna jest w pełnej okazałości. Wędrówka ściany piasku jest imponująca, ponieważ potrafi się ona przemieszczać z prędkością 70 kilometrów na godzinę i raczej trudno jest przed nią uciec. W pustynnym piasku pogrążyła się cała zachodnia i północna część Burkiny Faso. W większych miastach położonych na północy kraju na skutek zamieci piaskowej temperatura zaczęła się obniżać. Przed jej nadejściem w cieniu było nieznośne 45 stopni, natomiast podczas jej panowania ochłodziło się aż o 10 stopni. Piasek unoszący się w powietrzu i wnikający dosłownie wszędzie, sprawił iż mieszkańcy zmuszeni byli ukryć się w domach. Przerwano prace na polach uprawnych, ponieważ podczas zamieci nie było widać niczego już w promieniu kilku metrów. Burza piaskowa dotarła nad Burkinę Faso i Niger znad rozległych pustynnych obszarów Mali i Mauretanii. To obecnie najgorętsze miejsca w Afryce i zarazem na całym świecie. Jak daleko jest w stanie zawędrować taka ściana piasku? Zazwyczaj przemierza kilkaset kilometrów. W tym przypadku było to około pół tysiąca kilometrów aż piasek sięgnął północnej granicy lasów deszczowych rozciągającej się przez północne regiony Ghany i Wybrzeża Kości Słoniowej. Poniżej publikujemy omawiane zdjęcie.




www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [09.05.2010, 22:17]
W POWIETRZU WISI COŚ GROŹNIEJSZEGO OD WULKANICZNEGO PYŁU
Silniki samolotów nie mają z nim szans.
Pył piaskowy, który wiatr unosi z Sahary nad Europę, jest bardziej niebezpieczny dla samolotów niż pył wulkaniczny. Dodatkowo jego koncentracja jest dużo większa niż w chmurze pyłu znad Islandii - donosi RMF FM.
Stacja powołuje się na Giana Paolo Gobbi z włoskiego Instytutu Wiedzy o Atmosferze i Klimacie, który zauważa, że pył z pustyni utrzymuje się nad południem Europy średnio przez 3 miesiące każdego roku.
Naukowiec twierdzi, że choć ziarnka piasku z Sahary mają podobną wielkość do cząstek w pyle wulkanicznym (nieco powyżej mikrona) to z ich powodu nigdy nie wstrzymywano ruchu lotniczego.
Gobbi przypomina, że koncentracja pyłu wulkanicznego zaraz po erupcji wynosi 30 mikrogramów na metr sześcienny i po kilku godzinach zmniejsza się już do 10 mikrogramów.
Tymczasem w przypadku pyłu pustynnego jest to 100 mikrogramów na metr sześcienny, a koncentracja zmniejsza się dużo wolniej.
Gdy wiatr znad północnej Afryki, sirocco, jest silny, na liściach drzew, szybach i balkonach w miastach południowych i środkowych Włoch osadza się charakterystyczny czerwony pył. Sirocco wieje zwykle na wiosnę, a gdy zdarza się w zimie powoduje opady czerwonego śniegu - wyjaśnia RMF FM. | AJ


http://www.sciaga.pl/tekst/82398-83-dlaczego_gina_lasy | 2008-04-10
DLACZEGO GINĄ LASY?
(...) Przyczyną ginięcia lasów są także kwaśne deszcze. Pojawiają się one tam, gdzie spalane są ogromne ilości paliw kopalnych, w wyniku czego do atmosfery przedostają się węglowodany. Powstają w wyniku łączenia się kropelek wody z gazowymi zanieczyszczeniami powietrza. Kwaśne deszcze padają często w krajach, które nie są odpowiedzialne za ich powstawanie. Szkodliwe gazy mogą być bowiem przenoszone przez wiatr setki, a nawet tysiące, kilometrów od miejsca pochodzenia i wywoływać niebezpieczne opady w regionie wolnym, zdawałoby się, od ekologicznych zagrożeń. Dla kwaśnych dreszczów nie istnieją granice, poza naturalnymi. Do powstawania ich przyczyniają się głównie Stany Zjednoczone i Europa. Wszędzie też można zobaczyć skutki niosących zanieczyszczenia opadów w postaci już martwych lub obumierających lasów.
Proces obumierania lasów z powodu kwaśnych opadów wciąż jeszcze nie został szczegółowo wyjaśniony. Z pewnością jednak można go podzielić na kilka etapów. Początkowo substancje zawarte w deszczu atakują liście lub igły, które w efekcie opadają. Potem choroba atakuje całą roślinę. Drzewo obumiera, a jeśli rośnie na stromym stoku, przewraca się jak ścięte przez drwala.
(...) Największy jednak problem tkwi w przyszłości lasów równikowych, które należą do krajów biedniejszych. Przez ostatnie kilka milionów lat rozwój obszarów leśnych pozostał niezakłócony ingerencją człowieka. Prawa naturalne regulowały życie lasu. Jednak od kilku tysięcy lat coraz większy wpływ na rozwój lasów ma człowiek. Przez długie lata tylko je wycinał i wypalał, by zdobyć tereny pod uprawę innych roślin, dopiero stosunkowo niedawno zaczęto też sadzić nowe. Co roku powierzchnia lasów tropikalnych zmniejsza się o 142 tys. km?. Niektóre kraje, jak na przykład Indie, Wybrzeże Kości Słoniowej, Ghana, czy Ekwador, praktycznie wycięły już całkowicie swoje lasy. Masowy wyrąb lasów równikowych nie tylko stanowi zagrożenie dla klimatu ziemi, ale jest też katastrofą dla zwierząt. Ta potężna masa zieleni odgrywa decydującą rolę w światowym bilansie dwóch życiodajnych substancji: wody i tlenu. Obfitym deszczom padającym przez cały rok towarzyszy stała temperatura powietrza 20-30?C, dlatego lasy równikowe oddają do atmosfery wielkie ilości pary wodnej. Jest tu wilgotno, duszno i gorąco, stąd biali podróżnicy nadali tropikom miano "zielonego piekła". Z racji nieprawdopodobnego bogactwa flory i fauny należałoby raczej mówić o ziemskim raju, który - niestety- jest niesympatycznie niszczony przez człowieka. Są obszary, w których skala zniszczeń jest tak wielka, że za późno już na jakąkolwiek gospodarkę leśną. Zagładzie uległa już połowa wiecznie zielonych lasów! Na atlantyckim wybrzeżu Brazylii zostało ich tylko 2%, w zachodniej Afryce, na Madagaskarze i Sumatrze - 10%, a Filipiny w ciągu zaledwie kilkunastu lat zużyły 80% swoich zasobów leśnych, skazując się na import drewna. Wycięcie tak ogromnych lasów w drastyczny i nieodwracalny sposób zakłóca obieg wody na wielkich, odległych nawet o setki kilometrów obszarach, powodując ich pustynnienie. Szacuje się, że spowodowane tym długotrwałe susze dotknęły już ponad miliard ludzi. Statystyki na temat wycinania lasów i ginięcia gatunków zwierząt są przerażające! Światowe tempo wycinania lasów: 1 hektar na sekundę; 860 km2 dziennie; 310 tysięcy km2 rocznie: to prawie powierzchnia Polski. Tempo wymierania gatunków: w lasach tropikalnych: 35 gatunków dziennie; na całej Ziemi: 137 gatunków dziennie.
Z nieprzebranych bogactw tropików od dawna ludzi najbardziej interesowało drewno: heban, tek, machoń i palisander. Specyficzna struktura lasu tropikalnego sprawia, że na jednym hektarze może występować setki gatunków roślin - są one jednak reprezentowane przez nieliczne osobniki, rosnące w dużym rozproszeniu. Oznacza to, że żeby zdobyć kilka cennych handlowo drzew, trzeba wyciąć o wiele większy obszar lasu niż w przypadku mniej zasobnych w gatunki roślin w gatunki lasów strefy umiarkowanej (na 1 ha przypada 60-100 gatunków, w Europie - ok. 5). Aby zaoszczędzić sobie trudu, w wielu krajach, m.in. w Tajlandii, Malezji i Indonezji, wyrąbuje się tylko wybrane okazy, a całe połacie lasu się wypala. Powoduje to nie tylko śmierć tysięcy zwierząt i roślin, ale całkowite odsłonięcie i przesuszenie cieniutkiej, często zaledwie kilkucentymetrowej próchnicznej warstwy gleby. Dlatego wbrew nadziejom miejscowej ludności uprawy rolne zakładane w miejsce bujnej dżungli wcale nie dają dobrych plonów. Od południowo-wschodniej Azji po Amazonię, wszędzie lasy deszczowe są zastępowane przez plantacje soi i palmy olejowej .
Oczywiście, tysiące ludzi na całym świecie, przejętych zagrożeniem tropikalnych lasów, ze względów racjonalnych i emocjonalnych działa na rzecz zahamowania tego procesu. Wielkie organizacje ekologiczne zaproponowały m.in. bojkot tropikalnego drewna sprowadzanego do krajów Zachodu. Chociaż zajmują zaledwie 6% powierzchni Ziemi, są środowiskiem życia ponad połowy wszystkich gatunków roślin i zwierząt. Tworzą je głównie szerokolistne, wiecznie zielone drzewa, które rosną przez cały rok dlatego nie maja pierścieni przyrostów rocznych.
Na szczęście niektóre państwa podjęły w końcu działania , mając na celu ochronę lasów. Do tej grupy należą Boliwia i Brazylia. W 1986 roku, pod egidą ONZ, powołano do życia Interenational Tropical Timber Organization (Międzynarodową Organizację do Spraw Drewna z Lasów Równikowych), w skład której wchodzi 40 krajów. Zasiadają w niej zarówno producenci jak i użytkownicy tego cennego surowca. Specjaliści z Organizacji starają się obecnie rozstrzygnąć z jaki sposób przeprowadzić ponowne zalesienie obszarów dawnej porośniętych dżunglą, by uratować las równikowy od totalnej zagłady.
Autor: nieuczesanemysli

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [31.12.2009, 18:59] 1 źródło
NOWY ROK BĘDZIE ROKIEM UMIERANIA
Każdego dzień będzie miał swojego "odchodzącego" patrona.
Akcję informacyjną na ten temat ogłosił Międzynarodowy Związek Ochrony Przyrody (IUCN) z siedzibą w Szwajcarii - informuje "Rzeczpospolita".
Z tej smutnej okazji zrobiono nawet kalendarz, gdzie na każdy dzień roku przypada jeden gatunek zwierząt na wymarciu. 1 stycznia zostanie dniem niedźwiedzia polarnego.
Codziennie zamierza przybliżać na swej stronie internetowej jeden zagrożony gatunek zwierzęcia lub rośliny - dodaje gazeta.
Co trzeci z około 1,8 miliona zidentyfikowanych gatunków jest uznawany za zagrożony. | JS


www.o2.pl | Wtorek [26.05.2009, 17:48] 1 źródło, 1 wideo
ZMIANY KLIMATYCZNE ZAGRAŻAJĄ MIESZKAŃCOM AMAZONII
Po długich okresach suszy przychodzą powodzie.
Eksperci, tacy jak Carlos Nobre z Brazylijskiego Instytutu Badań Kosmicznych, są bezsilni i twierdzą, że przewidywanie kataklizmu to pytanie za milion. Zmieniająca się temperatura oceanów i masowa wycinka lasów sprawiają, że stale zmieniające się schematy pogodowe stają się absolutnie nieprzewidywalne.
Te same rejony Amazonii, które dziś zatopiła powódź, cztery lata wcześniej zniszczyła długa susza. Dziś pod wodą znalazły się drzewka owocowe, wcześniej tony ryb dusiły się w wysuszonych rzekach. Klimatolodzy sądzą, że tak skrajne zmiany klimatu będą w tej części świata zdarzały się częściej - Nobre mówi telewizji MSNBC.
Tegoroczna powódź w Brazylii, która zniszczyła domy 400 tys. osób to efekt nietypowych zjawisk meteorologicznych nad Atlantykiem. Deszczowe chmury powinny usunąć się już w marcu, ale zostały aż do maja. W tym samym czasie południowe dzielnice kraju dotknęła susza. Tę wywołała La Nińa, wysuszający kontynent i ochładzający Pacyfik prąd oceaniczny, który sprawił, że pasaty wiały silniej niż zazwyczaj. | JS

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [02.10.2009, 18:06] 3 źródła, 3 wideo
DRAMAT NA SYCYLII. GWAŁTOWNE DESZCZE ZABIŁY 17 OSÓB
Kilkanaście osób jest zaginionych, 40 jest rannych.
W ciągu kilku godzin na Sycylii spadło ponad 20 centymetrów deszczu. Efekt? Zatopione ulice, utrudnienia w transporcie, kilka powalonych budynków. Jednak nie to było najgorsze.
Opady deszczu spowodowały osunięcia zboczy wzgórz - błotne lawiny osunęły się na wsie i miasta.
Najgorsza sytuacja panuje w rejonie miejscowości Mesyna na wschodnim krańcu wyspy. Rząd ogłosił tam stan klęski żywiołowej.
Nadal do wielu miejscowości nie można dotrzeć drogą lądową. Helikopterami ściąga się ludzi uwięzionych na dachach budynków. Ekipy ratownicze przeszukują ruiny domostw i zwały błota poszukując rannych i zaginionych. | JS

„WPROST’ nr 8, 26.02.2006 r.
ŚMIERĆ W BŁOCIE
Zaledwie 57 osób z około dwóch tysięcy udało się uratować spod lawiny błotnej, która zeszła na wioskę na filipińskiej wyspie Layte... zabitych może być znacznie więcej... Eksperci twierdzą, że do katastrofy mogło doprowadzić nielegalne wycinanie lasów... Niemal identyczne tragedie wydarzyły się w 2004 r. (1500 ofiar) i pod koniec 2003 r. (160 ofiar). W 1991 r. również na wyspie Layte pod lawiną błota zginęło ponad 5 tys. osób. | (AJ)

"WPROST" nr 5/2009 (1360): KRES EWOLUCJI CZŁOWIEKA?
Nie byłoby problemu malarii, gdyby ludzie masowo nie wycinali lasów, na których miejscu powstawały środowiska idealne dla komara przenoszącego pierwotniaki powodujące malarię. Rozprzestrzenienie się genu anemii sierpowatej jest więc skutkiem zmian przeprowadzanych na wielką skalę w naturze przez samego człowieka – mówi prof. Bogusław Pawłowski z Zakładu Antropologii PAN we Wrocławiu i Uniwersytetu Wrocławskiego.

Homo sapiens jest 10 tys. razy bardziej liczny, niż powinien według reguł rządzących światem zwierząt. Bez upraw i hodowli zwierząt populacja ludzka liczyłaby obecnie nie więcej niż pół miliona osobników – twierdzi prof. Steve Jones.
Rosnące zagęszczenie ludności i rolnictwo sprzyjały rozpowszechnieniu się chorób zakaźnych, bo kontakt ludzi z patogenami zwierzęcymi stał się intensywniejszy.
Ewa Nieckuła
Współpraca Bogusław Pawłowski

Na malarię choruje co roku około 300 mln ludzi, z czego 1 mln umiera.


www.o2.pl | Piątek [20.03.2009, 10:38] 4 źródła
GROZI NAM EPIDEMIA GŁODU?
Groźna plaga niszczy zbiory pszenicy na świecie.
Zarodniki rdzy źdźbłowej, która pojawiła się w Ugandzie w 1999 roku, przenosi na duże odległości wiatr. Epidemia zniszczyła już zbiory w Etiopii i Kenii oraz Jemenie. Teraz dotarła z Afryki do Iranu.
Według biologów epidemia może zaatakować zboża w Azji Środkowej i w Indiach. Zagrożone jest już około 80 procent upraw w Azji i Afryce, m.in. w Afganistanie, Pakistanie, Turkmenistanie, Uzbekistanie i Kazachstanie.
To zagłada dla producentów chleba pszennego na całym świecie. Wcześniej lub później dotrze do Ameryki Północnej, Europy, Australii i Ameryki Południowej - powiedział Norman Ernest Borlaug, laureat Nagrody Nobla, który zapoczątkował tzw. zieloną rewolucję w krajach Trzeciego Świata.

Rdze są pasożytami, które na częściach nadziemnych roślin wytwarzają skupienia zarodników - plamy o rdzawym lub żółtym zabarwieniu. Pochodzące z nich ziarno jest bardzo niskiej jakości. | TM

www.o2.pl | Poniedziałek [15.06.2009, 07:55] 1 źródło
GRZYB ZMIECIE PSZENICĘ Z POWIERZCHNI ZIEMI
Grozi nam poważny kryzys.
Grzyb Ug99 może zetrzeć z powierzchni Ziemi aż 80 procent zasobów pszenicy. Trwa wyścig z czasem by wyhodować odporne rośliny - podaje "Los Angeles Times".
Ten złośliwy szczep grzyba pojawił się we wschodniej Afryce około 10 lat temu. W obecnej chwili zagraża 19 proc. światowych upraw pszenicy. Powoduje obumieranie roślin.
Jest jak bomba zegarowa. Rozprzestrzenia się w powietrzu, może się przenosić na ubraniach pasażerów samolotu na nowe kontynenty. Jesteśmy pewni że dotrze i do nas, to tylko kwestia czasu - powiedział Jim Peterson profesor z Uniwersytetu Stanowego Oregon.
Objawami zarażenia plonów są czerwonawo-brązowe płaty pojawiające się na łodygach roślin.
Możemy stanąć w obliczu poważnego kryzysu - twierdzi Rick Ward koordynator projektu zwalczania grzyba z Cornell University w USA.
Naukowcy dotychczas odkryli zaledwie sześć genów, które zapewniają roślinom odporność na zarażanie. Ale zmiana nasion na odporne szczepy, to ogromne przedsięwzięcie i zajmie co najmniej kilka lat.
Grzyb, w innych odmianach, znany jest od dawna. Rolnicy walczą z nim od kiedy zaczęli hodować pszenicę.
To jedna z naszych biblijnych plag. Nie możemy jej zignorować - przekonuje Jorge Dubcovsky profesor genetyki roślin z Kalifornijskiego Uniwersytetu Davis. | JP

[To są skutki upraw monokulturowych, wylesiania, beztroskiej turystyki, co umożliwia łatwe przenoszenie się plag. – red.]

www.o2.pl | Piątek [31.07.2009, 15:19] 2 źródła
ŚWIATU GROZI EPIDEMIA GŁODU
Zabójczy grzyb może zniszczyć uprawy zbóż.
Naukowcy - jak na razie - są bezsilni. Nie wiedzą, jak uporać się z nową odmianą grzyba, który atakuje uprawy - czytamy w dzienniku "Polska".
Choroba zaatakowała już około 30 proc. areału w Afryce i 20 proc. w państwach Bliskiego Wschodu. Organizacja ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ostrzega, że jeśli plaga dotknie Indie, które są głównym producentem żywności w tym regionie doprowadzi to do klęski głodu w Azji.

Ug99, bo tak nazwano nowy rodzaj rdzy zbożowej, po raz pierwszy zaobserwowano w Ugandzie w 1999 roku. Dwa lata później pojawiła się już w Sudanie i Kenii. Później przedostała się do Afryki Środkowej, dotarła też do Półwyspu Arabskiego, atakując pola w Arabii Saudyjskiej. A w 2006 r. pierwsze przypadki grzybicy zanotowano w Iranie - czytamy w "Polsce".

Według FAO Ug99 wkrótce może pojawić się w Afganistanie, Indiach, Pakistanie, Turkmenistanie, Uzbekistanie i Kazachstanie. Za rok może trafić do USA, a za trzy, cztery lata dotrze do Europy.

Ta zaraza może pochłonąć nawet 80 proc. światowych upraw zbóż - twierdzi prof. Brett Carver z Oklahoma State University. - Żadne ze zbóż, nawet ozime, specjalnie przygotowane, nie potrafi się obronić przed Ug99.

Grzyb jest przenoszony przez wiatr, ale może go także przenosić człowiek - na ubraniu, na oponach samochodu czy samolotu. Epidemii nie da się więc powstrzymać. Trzeba znaleźć na nią "lekarstwo". Niestety, mimo że naukowcy pracują nad nim od 2007 roku, nadal nie wiedzą, jak zapobiec rozprzestrzenianiu się plagi. | WB

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [29.05.2010, 20:18]
ŚWIATU GROZI GŁÓD. ZABÓJCZY GRZYB ATAKUJE ZBOŻA
Zagrożone są uprawy na wszystkich kontynentach.
Cztery zmutowane genetycznie odmiany grzyba Ug99, który powoduje rdzę brunatną pszenicy zagrażają uprawom tego zboża na całym świecie. Ich zarodniki rozprzestrzeniają się bardzo szybko i są odporne na wszystkie środki grzybobójcze - ostrzega voanews.com.
Zdaniem naukowców zagrożonych jest ponad 90 proc. wszystkich odmian pszenicy na świecie. Zabójczy dla zboża grzyb po raz pierwszy odkryto w 1999 roku w Ugandzie.
Później szybko zawędrował do Kenii, Etiopii, Sudanu i Iranu. Teraz odkryto kolejne jego mutacje.
Staramy się stworzyć odmianę pszenicy, która nie podda się tej chorobie. To jednak niezwykle trudne, a dalsze rozprzestrzenianie się mutacji Ug99 może mieć dla świata katastrofalne skutki - mówi dr Hans-Joachim Braun, dyrektor Global Wheat Program. | AJ


www.o2.pl | Środa [08.04.2009, 20:31] 2 źródła
MOŻE ZABRAKNĄĆ CZEKOLADY
Grzyb zagraża brazylijskim uprawom kakaowca.
Za rok na Wielkanoc w sklepach może już nie być czekoladowych króliczków. Chrześcijańskiego symbolu odrodzenia, jajek, wykonanych z kakaowej masy, w króliczym koszyczku też może nie być. Za ewentualny kryzys na rynku czekolady odpowiadać będzie grzybica.

Moniliophthora roreri oraz Crinipellis perniciosa już od kilku lat pustoszą uprawy kakaowca w Ameryce Środkowej i Południowej. Grzyby atakują wszystkie części kakaowca, a zaatakowane grzybem owoce stają się czarne. Zaatakowane przez pierwszego grzyba kakaowce wyglądają jak pokryte szronem. Drugi grzyb objawia się naroślami przypominającymi miotłę (stąd angielska nazwa witches broom - miotła czarownicy) - czytamy na serwisie "biolog.pl".

Najnowszym zagrożeniem jest wirus CSSV (wirus spuchniętej łodygi kakaowca). Jest on dużo groźniejszy i, niestety, atakuje w Afryce Zachodniej. Choć kakao pochodzi z Ameryki Południowej, 70 proc. upraw jest właśnie w Afryce. Tegoroczne światowe uprawy zmniejszą się o prawdopodobnie o jedną trzecią.

Coraz częściej kakao uprawia się jako monokulturę. To ułatwia przenoszenie się chorób. Drzewka rosną w rejonach coraz częściej dotykanych przez suszę. Brak wody dodatkowo je osłabia - tłumaczy Paul Hadley z uniwersytetu w brytyjskim Reading.

Sprawa CSSV stała się na tyle paląca, że za powstrzymanie wirusa wzięli się genetycy. Rozpoczęto niedawno przyśpieszone badania nad genomem kakaowca.

Poznając mapę genów rośliny będzie można zaszczepić ją skutecznie przed atakiem CSSV. Nim to się stanie jedyną formą obrony jest wycinanie milionów zdrowych drzewek, by stworzyć zaporę między chorymi a zdrowymi uprawami - czytamy w "New Scientist". | JS


www.o2.pl | Środa [22.07.2009, 08:17] 4 źródła
NIE BĘDZIE WIŚNI, ŚLIWEK I BRZOSKWIŃ. PRZEZ OCIEPLENIE
Kolejny cios dla kalifornijskiej gospodarki.
Zagrożeniem dla drzew owocowych są coraz cieplejsze zimy - twierdzą naukowcy z University of California-Davis i University of Washington.
Według nich do 2100 roku liczba owoców zmniejszy się o połowę.
Przyniesie to druzgocące skutki dla miejscowych plantatorów - powiedział Minghua Zhang, autor badań.
Zagrożone są także uprawy orzechów pistacjowych i migdałów. Wartość kalifornijskiego rynku owoców szacowana jest na 11 mld euro rocznie. | TM

www.o2.pl | Piątek [23.01.2009, 09:06] 1 źródło
PRZEZ OCIEPLENIE WYGINĄ DRZEWA?
Zmiany klimatu zabijają przyrodę na zachodzie USA.
Według amerykańskich naukowców, wiele gatunków drzew wymiera dwa razy szybciej, niż miało to miejsce 30 lat temu - donosi "The Guardian".
Na skutek globalnego ocieplenia drzewa stały się bardziej wrażliwe. Zdaniem ekologów, którzy zbadali lasy północno-zachodniego Pacyfiku, Kalifornii i Kolumbii Brytyjskiej, zmiany te mogą poważnie zakłócić równowagę w przyrodzie i przyczynić się do jeszcze szybszych zmian klimatu.
Jak tłumaczą, wyższe temperatury sprawiają, że drzewa mają mniej wody. Dodatkowo, lasy pochłaniają zdecydowanie mniej dwutlenku węgla. W zamian za to emitują więcej gazów cieplarnianych.
Ekolodzy zauważyli, że zbyt duża ilość dwutlenku węgla szkodzi przede wszystkim lasom iglastym. Ale globalne ocieplenie dotyka też inne gatunki drzew.
Ocieplenie klimatu to poważne zagrożenie. Długie lato i brak zimy przyczynia się do większej ilości owadów i chorób, które atakują rośliny - mówi w "The Guardian" Phillip van Mantgem z amerykańskiej organizacji Geological Survey (USGS). | AH
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:00 am przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lut 18, 2010 6:31 pm

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [04.10.2009, 11:41] 1 źródło
INDIE WYSYSAJĄ Z ZIEMI CAŁĄ WODĘ
Wypompowują 21 milionów basenów olimpijskich rocznie.
Rabunkowa gospodarka wodna to jeden z najważniejszych problemów z jakimi uporać się powinny Indie. Nie tylko dla własnego dobra, ale dla dobra całej planety - zauważa "The New Scientist".
Problem jest podwójny. Po pierwsze ubywa wód gruntowych - o 10 cm rocznie opada jej poziom w tym regionie. Po drugie słodka woda, którą w Indiach wypompują i zużyją, trafia do atmosfery i do oceanów.
Wody gruntowe wypompowywane przez Indie odpowiadają za podnoszenie się poziomu światowych mórz i oceanów o 0,16 mm rocznie - tłumaczy pismo.
To 5 proc. całego przyrostu. | JS

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [03.05.2010, 14:44]
BIBLIJNA RZEKA ZNIKNIE Z POWIERZCHNI ZIEMI
A wraz z nią Morze Martwe.
Ekolodzy alarmują: Jordan w przyszłym roku zniknie z powierzchni ziemi. A wraz z nim Morze Martwe - informuje polskieradio.pl.
Organizacja EcoPeace, która przygotowała raport w sprawie biblijnej rzeki, w której wodach miał zostać ochrzczony m.in. Jezus Chrystus, wezwała rządy Izraela, Jordani i Autonomii Palestyńskiej do natcyhmiastowych działań ratujących rzekę.
Trzeba natychmiast naprawić cieknące rury wodociągowe, zakryć zbiorniki wodne, by uniemożliwić odparowywanie wody i nakłonić społeczeństwo do podlewania domowych ogródków wodą już używaną w gospodarstwie domowym.
Izrael, Jordania i Autonomia Palestyńska wypompowały z Jordanu ponad 98 procent wody. Jednocześnie stale odprowadzają do rzeki ścieki.
Brak świeżej wody już doprowadził do wyginięcia raków, węży, małży i owadów - w sumie około 50 bezkręgowców, a także miejscowej roślinności. | WB

www.o2.pl / www.hotmoney.pl | Poniedziałek, 19.04.2010 09:32
NIEDOBÓR WODY ZNISZCZY GOSPODARKĘ?
Ceny jedzenia poszybują w górę.
Światowy kryzys związany z niedoborem wody może wywindować ceny jedzenia w Wielkiej Brytanii i zniszczyć gospodarkę – ostrzegają brytyjscy eksperci w najnowszym raporcie.
Woda już wkrótce może stać się rzadkim i bardzo cennym zasobem. Przyczynią się do tego wzrost liczby ludności świata i popytu na wodę, a także zmiany klimatu.
Obecnie znaczenia wody się nie docenia, chociaż jej wpływ m.in. na rozwój gospodarczy jest ogromny. To dlatego, że woda niezbędna do wyprodukowania jedzenia czy ubrań jest „niewidzialna”. Tymczasem taka „ukryta” woda odpowiada za 2/3 całkowitego zużycia w Wielkiej Brytanii. Bardzo niewielu konsumentów zdaje sobie sprawę, że na wyprodukowanie kilograma wołowiny potrzeba aż 15,5 tys. litrów wody, a na wytworzenie bawełnianego T-shirtu – 2,7 tys. litrów. Konsekwencje braku wody mogą być więc dramatyczne dla wielu gałęzi gospodarki.
Eksperci podkreślają, że nie tylko ubogie kraje świata są zagrożone katastrofalnymi skutkami braku wody w przyszłości; problem ten dotyczy również państw rozwiniętych.
www.dailymail.co.uk
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:01 am przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lut 18, 2010 6:33 pm

„NEWSWEEK” nr 31, 07.08.2005 r.
EUROPEJSKA SAHARA
(...) Z badań prowadzonych w ramach programu "Desert Watch" Europejskiej Agencji Kosmicznej, którego celem jest obserwacja procesu pustynnienia, wynika, że ulega mu europejska część wybrzeża Morza Śródziemnego o powierzchni 300 tysięcy kilometrów kwadratowych (obszar większy niż terytorium Wielkiej Brytanii) zamieszkana przez 16,5 mln ludzi. (...)
Eric Pape; Współpraca: Mike Elkin, Santander; Jacopo Barigazzi, Mediolan

http://www.klimatdlaziemi.pl
* „Do końca wieku połowa Hiszpanii będzie leżeć na Saharze”
* „Wg rządu hiszpańskiego 1/3 kraju może zamienić się w pustynię”
* „ONZ szacuje, że ryzyko zamienienia się w pustynię dotyczy 30-60% terytorium Hiszpanii i 12% terenu Europy” „Straty spowodowane zmianami klimatycznymi we Włoszech szacuje się na 50 mld euro rocznie - oświadczył minister ds. ochrony środowiska Alfonso Pecoraro Skanio”

Opublikowany przez "Independent" raport Centrum Prognoz i Badań Klimatycznych Hadley, działającego przy Biurze Meteorologicznym Wielkiej Brytanii, przewiduje, że pustynie, stanowiące obecnie 3 proc. powierzchni naszej planety, do 2100 zajmą aż 1/3 jej powierzchni.

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [04.02.2010, 14:00]
CZEKA NAS WIELKI GŁÓD. ZA CHLEB ZAPŁACIMY JAK ZA ZŁOTO
Wkrótce nie będzie gdzie uprawiać roślin.
Jeszcze w tym wieku na świecie zabraknie gleb, których jakość gwarantuje plony na poziomie zapewniającym wyżywienie wszystkich ludzi. Naukowcy ostrzegają, że zmiany doprowadzą do drastycznego wzrostu cen jedzenia i globalnego kryzysu żywnościowego - alarmuje "The Daily Telegraph".
Z badań biologów z University of Sydney, zaprezentowanych na międzynarodowej konferencji na temat rolnictwa, wynika, że na wszystkich kontynentach zmniejsza się ilość gleb dobrej jakości.
To efekt przemysłowego rolnictwa, złej polityki rolnej oraz stosowania zbyt wielu środków chemicznych.
Szacuje się, że co roku na świecie ponad 75 mld ton ziemi ulega erozji. Najgorzej jest w Chinach, gdzie gleby niszczone są przez rolnictwo 57 razy szybciej niż są one w stanie się naturalnie regenerować. W Europie 17 razy, a w Ameryce 10 razy szybciej. To oznacza, że za 60 lat nie będziemy mieli gdzie uprawiać roślin - twierdzi prof. John Crawford.
Eksperci twierdzą, że ten proces może zahamować jedynie globalna zmiana myślenia o rolnictwie, tak, aby gleba sama się regenerowała. Chodzi o przywrócenie dawnych zasad, które pozwalały ziemi "odpoczywać" i magazynować cenne mikroelementy. | AJ
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:02 am przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lut 18, 2010 6:39 pm

www.o2.pl | Piątek [29.05.2009, 16:05] 1 źródło
GLOBALNE OCIEPLENIE ZABIJA CO ROKU SETKI TYSIĘCY LUDZI
A państwa na całym świecie tracą z tego powodu 125 mld dol. rocznie.
Niekorzystne zmiany klimatu dotykają każdego roku niemal 300 mln ludzi na świecie, a zabijają 300 tys. z nich. To wnioski z pierwszego raportu na temat wpływu zmian klimatu na życie człowieka.
Globalne ocieplenie powoduje wzrost temperatury, powodzie, pożary lasów i wiele innych kataklizmów - stwierdził były sekretarz generalny ONZ Kofi Annan, który przedstawił raport.
Jak twierdzi sytuacja z roku na rok będzie się pogarszać. Według prognoz zmiany klimatu w 2030 roku zabiją 500 tys. osób, a dziesiątki milionów ludzi zostanie bez dachu nad głową. Państwa będą tracić wtedy blisko 600 mld dolarów rocznie.
To duże wyzwanie dla ludzkości. Trzeba działać, by zapobiec katastrofie. Obecnie 500 mln ludzi jest zagrożonych tragicznymi skutkami ocieplania się klimatu - twierdzi Kofi Annan. | JK

http://www.klimatdlaziemi.pl
WPŁYW GLOBALNEGO OCIEPLENIA NA GOSPODARKĘ
Globalna gospodarka już teraz musi wydawać 1 proc. PKB (184 mld funtów) rocznie na przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu. W przeciwnym razie musimy się liczyć z tym, że za 10 lat koszty będą 20-krotnie wyższe.
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:03 am przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lut 18, 2010 6:39 pm

www.o2.pl / www.sfora.pl | 3 źródła Czwartek [04.03.2010, 17:05]
POLACY SĄ CORAZ BARDZIEJ ZADŁUŻENI I MAJĄ PROBLEMY ZE SPŁATĄ
Mamy już 16,78 mld długów!
Statystyczny dłużnik ma od 31 do 40 lat, mieszka w województwie śląskim lub mazowieckim - najprawdopodobniej w Warszawie lub Katowicach. Jego średnie zadłużenie wynikające z zaległych płatności wobec banków, firm pożyczkowych, telekomunikacyjnych oraz dostarczających usługi masowe wynosi 9 715 zł - wynika z najnowszego lutowego raportu InfoMonitora Biura Informacji Gospodarczej SA.
Niestety, jego średnie zadłużenie w ciągu ostatnich trzech miesięcy wzrosło: o aż 906 zł, czyli 10,28 proc.
Niezapłacone rachunki, długi alimentacyjne, raty kredytów i opłaty za czynsz, prąd, gaz czy telefon, zarejestrowane w Centralnej Ewidencji Dłużników BIG InfoMonitor i Biurze Informacji Kredytowej sięgnęły już 16,78 mld złotych.
Tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy długi Polaków wzrosły o 2,47 mld złotych. W ciągu 2 lat - od lutego 2008 roku - wzrosło o 95 proc.
Wzrosła także, o 6,3 proc., liczba osób, które mają problemy z płatnościami. Dziś 1,72 mln osób zalega z zapłatą dłużej niż 60 dni. | WB

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [26.05.2010, 18:31]
JEST CORAZ GORZEJ. TONIEMY W DŁUGACH
2 mln Polaków nie spłaca zobowiązań.
Ponad 1,82 miliona osób w Polsce ma problemy ze spłatą swoich zobowiązań finansowych. W ciągu ostatnich trzech miesięcy przybyło o 93 757 Polaków w tarapatach. Kwartalny wzrost liczby niesolidnych dłużników wyniósł 5,4 proc. Polacy mają już 19 mld zł przeterminowanych zobowiązań. To o 2,3 mld zł (13 procent) więcej niż kwartał wcześniej. | BD


www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [16.12.2009, 08:42] 2 źródła
RZĄD ZADŁUŻYŁ CIĘ NA 20 TYS. ZŁOTYCH
Ekonomiści ostrzegają przed krachem.
W przyszłym roku Polska zaciągnie nowe kredyty na sumę 100 mld zł. Dług państwa wzrośnie tym samym do 740 mld - informuje "Gazeta Wyborcza".
Co to oznacza? Że coraz więcej pieniędzy będziemy musieli co roku przeznaczać na jego spłatę. W 2010 roku na obsługę długu będziemy musieli przeznaczyć aż 35 mld złotych. Całkowite wydatki budżetu wyniosą w tym czasie 301,2 mld zł.
Znani ekonomiści już ostrzegają przed pokonaniem przez dług bariery 55 proc. PKB już w 2010 lub w 2011 r. Dlaczego? Bo wówczas rząd musiałby podjąć się planu ratunkowego, bardzo uciążliwego dla obywateli. Byłby zmuszony zamrozić pensje budżetówki i jeszcze bardziej obniżyć podwyżki dla emerytów.
(...) | WB

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [29.12.2009, 16:27] 2 źródła
ILE POLSKA NAPRAWDĘ MA DŁUGÓW
Amerykanie też nie znają prawdy o własnym budżecie.
Co roku w listopadzie Departament Skarbu wydaje raport pokazujący deficyt budżetowy wg norm GAAP, czyli takich, które obowiązują amerykańskie przedsiębiorstwa - pisze na swoim blogu analityk Michał Słysz. W tym roku raport zostanie opublikowany później.
Ale i tak zawarte w nim dane nie trafią do mediów - przewiduje Słysz. Dlaczego? Bo zawiera on dane nie tylko o deficycie dochodów w danym roku względem wydatków, ale także przyrost przyszłych zobowiązań - głównie na rzecz funduszy emerytalnych i zdrowotnych. Jak informuje na swoim blogu Słysz całkowity dług budżetu USA w ujęciu GAAP wyniósł na koniec 2008 r. 66 bln USD czyli 460 proc. PKB.
A jak w podobnym ujęciu wyglądałoby zadłużenie polskiego budżetu? Słysz szacuje go, wraz z zobowiązaniami na rzecz przyszłych emerytów, na 3,1 bln zł czyli ok. 240 proc. PKB. | WB

www.o2.pl / www.hotmoney.pl | Niedziela, 23.05.2010 08:46
CAŁY ŚWIAT TONIE W DŁUGACH
Polska też ma kłopoty.
Żarty się skończyły! Na koniec 2011 roku dług Polski wzrośnie do prawie 60 proc. PKB, czyli ok. 900 mld zł. Zdaniem ekonomistów, dalsze zadłużanie kraju może zrujnować gospodarkę.
Specjaliści zwracają uwagę, że życie na kredyt po prostu się nie opłaca. Z kraju odpływają zagraniczni inwestorzy, a złotówka się osłabia.
Możemy jednak nie mieć wyboru i nowe długi będą konieczne. Tylko straty związane z powodzią szacuje się na grubo ponad 11 mld zł.
Ale na świecie są państwa, gdzie długi są znacznie większe niż u nas. Na 58 krajów badanych przez szwajcarski International Institute for Management Development aż 40 jest zadłużonych powyżej 60 proc. PKB - czytamy na rp.pl.
Japończykom obniżenie długu do 60 proc. PKP ma zająć 74 lata! Do 2019 roku z nadmiernym zadłużeniem uporają się Hiszpanie. Grecja czy Islandia zacznie wychodzić na prostą dopiero po 2030 roku - pisze "Rzeczpospolita".
Gigantyczne długi mają także Niemcy, Brytyjczycy i Francuzi. Ale Europa to nie wyjątek. Po uszy zadłużone są także Stany Zjednoczone, Australia czy Kanada.
Krzysztof Zacharuk
krzysztof.zacharuk@hotmoney.pl


www.o2.pl / www.hotmoney.pl | Piątek, 01.01.2010 19:31
FINANSE: STANY ZJEDNOCZONE SĄ JUŻ PRAKTYCZNIE BANKRUTEM
Jakie jest prawdziwe zadłużenie USA?
Departament Skarbu wydał doroczny raport pokazujący deficyt budżetowy wg norm GAAP (obowiązują amerykańskie przedsiębiorstwa).
Ekonomiści twierdzą, że informacje o raporcie trudno jest znaleźć w mediach, ponieważ użyta metodologia wydobywa na światło dzienne półprawdy zawarte w oficjalnym raporcie - tym, o którym media informują.
- Konserwatywne zasady GAAP uwzględniają nie tylko deficyt dochodów względem wydatków w danym roku, ale również przyrost bieżącej wartości przyszłych zobowiązań, głównie na rzecz funduszy Social Security (emerytalno-rentowych) i Medicare (zdrowotnych) – tłumaczy ekonomista Michał Słysz.
I dodaje, że według GAAP w ciągu ostatniej dekady deficyt budżetu wynosił ok. 4 bln USD średniorocznie, czyli ok. 30% PKB! I tak, w 2008 r. faktyczny deficyt wynosił nie 450 mld USD, ale 5,1bln!.
A Shadowstats, niezależne biuro statystyczne, szacuje deficyt GAAP w 2009 r. aż na 9 bln USD (czyli 63% PKB), co oznacza, że USA stoją praktycznie na krawędzi bankructwa.
- Całkowity dług budżetu USA w ujęciu GAAP wyniósł na koniec 2008 r. 66 bln USD czyli 460% PKB. Dla porównania, w Polsce dług publiczny wraz z ukrytymi zobowiązaniami budżetu wobec emerytów szacuję z grubsza na 3,1 bln zł czyli ok. 240% PKB – dodaje Słysz.
Leszek Sadkowski
leszek.sadkowski@hotmoney.pl


www.o2.pl / www.hotmoney.pl | Sobota, 06.02.2010 22:37
ŚWIAT: ZADŁUŻENIE AMERYKANÓW SIĘGA 350% PKB!
Nie do wiary? Taka jest prawda!
W obecnym roku fiskalnym kończącym się we wrześniu, amerykański deficyt budżetowy sięgnie 10,6% PKB. Wyniesie 1,56 bln dolarów wobec zakładanych 1,2 bln dolarów i przewidywanych przez ekonomistów 1,35 bln dolarów. To największy deficyt od czasów II Wojny Światowej – podaje Gold Finance.

Następny budżet, którego projekt w tym tygodniu został przez prezydencką administrację przesłany do Kongresu Stanów Zjednoczonych, przewiduje deficyt w wysokości 1,27 bln dolarów. W czasie wyborów Barack Obama obiecywał, że do końca 2012 r. ograniczy deficyt do około 650 mld dolarów. Teraz wiadomo, że nie ma na to szans. Nawet, gdyby projektowany na kolejne 12 miesięcy deficyt nie został przekroczony.

Dług amerykańskiego sektora publicznego sięga dziś gigantycznej kwoty 12 bilionów dolarów. Jego obsługa, czyli spłata odsetek, pochłania prawie pół biliona dolarów rocznie. A prognozy mówią, że do 2020 r. dług ten wzrośnie do co najmniej 18,5 bln dolarów, sięgając 100% PKB.

I to mimo usilnych starań o ograniczenie deficytów budżetowych. Jeśli zliczyć całe zadłużenie Stanów Zjednoczonych, czyli i publiczne, i sektora przedsiębiorstw, i obywateli, to już teraz sięga ono 350% PKB.

Problem w tym, że nie da się pogodzić redukcji tak potężnego deficytu i tak ogromnej góry długów z pobudzaniem gospodarki kolejnymi hojnymi pakietami stymulacyjnymi. Wręcz przeciwnie: konieczne będzie ostre zaciskanie pasa przez wiele lat. A to rozwojowi amerykańskiej gospodarki nie będzie sprzyjać – Roman Przasnyski, główny analityk Gold Finance.

Źródło: Gold Finance.

Bartosz Dyląg
bartosz.dylag@hotmoney.pl
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:04 am przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » czw lut 18, 2010 6:40 pm

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [18.05.2010, 13:48]
TAK POLACY WYŁUDZAJĄ PIENIĄDZE Z BANKÓW
Sięgają po miliony.
100 mln zł - tyle w trzech pierwszych miesiącach tego roku złodzieje próbowali "pożyczyć" z banków na kradzione dokumenty. Rekordzista chciał wziąć pod hipotekę ponad 4 mln zł - donosi "Puls Biznesu".
Bankowcy odkryli w tym roku już 2,1 tys. przypadków wyłudzenia kredytów na podstawie skradzionych lub sfałszowanych dokumentów. W trzech, ostatnich miesiącach ubiegłego roku takich prób było mniej, a kwota, którą nieuczciwi Polacy próbowali wyłudzić nie przekroczyła wtedy 80 mln zł.
Po najwyższe sumy sięgali oszuści z Małopolski - średnio po 50 tys. zł. | A
J
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:05 am przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pt lut 19, 2010 8:21 pm

"WPROST" nr 1/2/2009 (1357)
KONIEC SAMCÓW
Męska płeć jest zagrożona – alarmuje raport organizacji ekologicznej CHEM Trust. Wszystkiemu są winne chemiczne substancje zakłócające działanie hormonów płciowych. Samce ryb, płazów, gadów, ptaków, a także ssaków i ludzi tracą męskość.
Naukowcy donoszą o deformacjach i niedorozwoju męskich narządów płciowych niemal na całym świecie. Niektóre niedźwiedzie polarne rodzą się jako obojnaki – mają penisy i pochwy, a te, które pozostają stuprocentowymi samcami, mają mniejsze penisy i produkują mniej nasienia niż zwykle. Deformację jąder zaobserwowano u antylop eland w Afryce i większości jeleni wirginijskich w Ameryce Północnej. Dwie trzecie samców mulaka, krewnego jelenia z Alaski, ma nietypowe rogi i wnętrostwo, czyli jądra umieszczone poza moszną.

Szczególnie narażone na oddziaływanie zanieczyszczeń są ryby. W brzuchach samców ryb w brytyjskich rzekach jest znajdowana ikra. Dzieje się tak z powodu żeńskich hormonów zawartych w pigułkach i plastrach antykoncepcyjnych, których pozostałości nie są eliminowane przez oczyszczalnie ścieków. Białuchy i orki w wodach skażonych polichlorowanymi bifenolami (PCB) słabo się rozmnażają, te same kłopoty mają delfiny, foki i morskie wydry.
Na rolniczych terenach Florydy 40 proc. samców ropuchy agi zmienia się w hermafrodyty. Aligatory narażone na działanie środków ochrony roślin mają mniej testosteronu, zdeformowane jądra, niewielkie penisy i nie są w stanie się rozmnażać.
Bieliki amerykańskie w ogóle się nie rozmnażają w mocno zanieczyszczonych rejonach. Na południu Anglii szpaki, które żywią się robakami w pobliżu oczyszczalni ścieków, mają zmienione mózgi i śpiewają w nietypowy sposób.
– Niektóre zanieczyszczenia najbardziej wpływają na męską część populacji, gdyż przypominają estrogeny (żeńskie hormony), inne blokują działanie androgenów (męskich hormonów). Pod wpływem tych substancji zachodzi feminizacja albo demaskulinizacja. Właściwy poziom testosteronu jest warunkiem prawidłowego rozwoju jąder. Jeśli ten warunek nie jest spełniony, spada szansa na potomstwo – mówi „Wprost" Gwynne Lyons, autorka raportu.
Niektóre związki, zwykle niegroźne, gdy wejdą w reakcję z innymi substancjami, tworzą koktajl będący skuteczną męską antykoncepcją. Prawdopodobnie także samice cierpią z powodu chemikaliów zaburzających równowagę hormonalną, ale do tej pory zauważono ten problem jedynie u fok. − Skala feminizacji samców zależy od rejonu, poziomu skażenia, a także genów. U osobników pochodzących z chowu wsobnego łatwiej dochodzi do zaburzeń − mówi „Wprost" prof. Charles Tyler z University of Exeter. Zaburzenia hormonalne powodowane przez skażenie środowiska dotykają także ludzi. Na co dzień mamy kontakt z tysiącami syntetycznych substancji, pozostałościami pestycydów, ftalanami wchodzącymi w skład opakowań żywności, kosmetyków i polichlorowanymi bifenolami, których stosowanie jest co prawda zakazane, ale pozostałości PCB wciąż się znajdują w środowisku.

Ciężarne kobiety, w których organizmach stwierdzono wysoki poziom zanieczyszczeń, częściej rodzą córki niż synów – wynika z badań Arctic Monitoring and Assessment Programme. Zwykle na 100 dziewczynek rodzi się 106 chłopców. W niektórych rejonach Rosji, Kanady i Grenlandii rodzi się dziś jednak dwukrotnie więcej dziewczynek niż chłopców. W jednej z grenlandzkich wiosek od pewnego czasu dzieci płci męskiej w ogóle nie przychodzą na świat.

Szybko wzrasta liczba bezpłodnych mężczyzn. Zawartość plemników w męskim nasieniu zmniejszyła się prawie dwukrotnie w ciągu ostatnich 50 lat (ze 150 mln/ml do 60 mln/ml). Nadal brakuje badań, które jednoznacznie wskazałyby przyczynę tego zjawiska.
Ewa Nieckuła


"ANGORA" nr 25.18.06.2006 r.
PRZYCZYNĄ SPADKU URODZEŃ NIE JEST
BIEDA, lecz skażenie środowiska – twierdzą
członkowie zespołu badawczego
przy Ministerstwie Nauki. Świadczy o tym
m.in. rosnąca liczba przypadków bezpłodności
i patologii ciąży. – W okresie
powojennym sytuacja ekonomiczna
społeczeństwa była znacznie trudniejsza niż
obecnie, a pomimo tego następował
szybki wzrost demograficzny – argumentują
naukowcy. | B.M. i Z.N.

www.o2.pl | Wtorek [28.04.2009, 17:48] 1 źródło
PONAD 2,5 MLN POLAKÓW MA PROBLEM Z EREKCJĄ
To ponad milion więcej niż 10 lat temu.
Erekcja jest czułym barometrem ogólnego stanu zdrowia. Jej zaburzenia są pewną konsekwencją pogarszania się naszego zdrowia. Jeśli cokolwiek złego się dzieje, warto temu przeciwdziałać, zgłaszając się do lekarza - powiedział wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej dr Andrzej Depko.

Według seksuologa Polacy jedzą zbyt tłusto jedzą, palą, piją i rzadko uprawiają seks. Do tego za dużo pracują.

Jak udowadniają lekarze, zaburzenia erekcji mogą być pierwszym sygnałem choroby wieńcowej, nadciśnienia, cukrzycy, depresji, ale także wynikiem przyjmowania nadmiaru leków, np. na chorobę wrzodową.

Ale problem paradoksalnie dotyka nie tylko mężczyzn. Kobiety widząc, że ich partner nie ma ochoty na współżycie, przyjmują często, że nie są już atrakcyjne, bądź są zdradzane. Może
to być jednak wynik złego stanu zdrowia. Szkopuł jednak w tym, że tylko 30 procent polskich par rozmawia o swoich seksualnych problemach. | G

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [01.12.2009, 11:32] 4 źródła
KAŻDY FACET MOŻE MIEĆ ZDROWEGO PENISA
Ale zależy to od jego matki.
Kobiety ciężarne muszą unikać kontaktu z substancjami chemicznymi, a zwłaszcza z środkiem odstraszającym owady - apelują lekarze.
To właśnie chemikalia powodują, że rodzą chłopców z wadami penisa.
Najczęściej penis znajduje się w niewłaściwym miejscu. W takim przypadku konieczna jest operacja - powiedział Chris Winder z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii.
Najpopularniejszym uszkodzeniem jest wada cewki moczowej.
Badania pokazały, że kontakt z takimi preparatami w ciągu trzech pierwszych miesięcy ciąży zwiększa ryzyko urodzenia dziecka z wadą penisa aż o 81 procent. | TM


www.o2.pl | Poniedziałek [19.01.2009, 11:28] 1 źródło
ZANIECZYSZCZONE RZEKI ZMIENIAJĄ PŁEĆ RYB
Trujące chemikalia powodem bezpłodności.
Do takich wniosków doszli naukowcy po trzech latach studiów prowadzonych na uniwersytetach Exeter i Brunel. Przebadano próbki z 30 zbiorników wodnych i ponad 1500 ryb.
W zanieczyszczonych rzekach odkryto chemikalia zwane antyandrogenami, które mogą pochodzić od pestycydów, ścieków przemysłowych lub farmaceutyków.
Ich działanie jest bardzo niebezpieczne. Substancje mogą blokować męskie hormony płciowe, takie jak testosteron.

Może być wiele powodów wzrostu problemów z płodnością u ludzi, ale te wyniki mogłyby ujawnić kolejny, wcześniej nieznany czynnik - powiedział zaangażowany w badania profesor Charles Tyler z Uniwersytetu w Exeter.

Zaobserwowano też, że ryby płci męskiej, pod wpływem antyandrogenów zmieniają się w ryby płci żeńskiej. | AH
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:07 am przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pt lut 19, 2010 8:23 pm

– Według szacunków UNICEF, 1 mld młodocianych na świecie żyje w skrajnej nędzy!

– Codziennie umiera z głodu 110.000 osób, w ciągu roku zaś 40 milionów ludzi, w tym 7 milionów dzieci!

– Każdego roku przeszło 12 milionów dzieci umiera na choroby związane z niewłaściwym odżywianiem!

www.o2.pl | Sobota [20.06.2009, 07:11] 5 źródeł
JUŻ PONAD MILIARD LUDZI GŁODUJE
To przez kryzys oraz rosnące ceny żywności.
Jedna szósta ludzkości cierpi z powodu głodu - poinformowała Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa.
Liczba głodujących w ciągu roku wzrosła o około 100 mln.
Kryzys głodowy to poważne zagrożenie dla pokoju i bezpieczeństwa na świecie - powiedział Jacques Diouf z FAO.
Prawie wszyscy niedożywieni są mieszkańcami krajów rozwijających się. Około 642 mln ludzi cierpi głód w Azji i regionie Pacyfiku, a 265 milionów na obszarze Afryki subsaharyjskiej. | TM

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [17.11.2009, 11:05] 4 źródła, 1 wideo
PRAWIE 50 MILIONÓW AMERYKANÓW GŁODUJE
Obama: to kryzys opróżnił nasze spiżarnie.
Ponad 49 mln osób w Stanach Zjednoczonych w 14 proc. gospodarstw domowych miało w ubiegłym roku trudności ze zdobyciem wystarczającej ilości pożywienia - poinformował Amerykański Departament Rolnictwa. To najgorszy wynik od 14 lat - donosi "Newsweek".
Brak jedzenia dotyka 17 milionów amerykańskich rodzin. To 11 proc. więcej niż rok wcześniej. Coraz więcej Amerykanów korzysta z bonów żywnościowych wydawanych przez opiekę społeczną.
Najgorsze jest to, że prawie pół miliona dzieci kilka razy w roku odczuwało głód. To kryzys opróżnił nasze spiżarnie. Musimy jak najszybciej zwiększyć zatrudnienie - powiedział prezydent Barack Obama. | AJ

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [01.12.2009, 19:45] 2 źródła
AMERYKANIE DOSTAJĄ JEDZENIE NA KARTKI
36 mln ludzi jest na garnuszku pomocy społecznej.
Program żywieniowy, który jeszcze niedawno był przedstawiany jako nieudolna pomoc społeczna, teraz pomaga wyżywić jednego na ośmiu obywateli USA, w tym aż 25 proc. dzieci - donosi forsal.pl.
Każdego dnia przybywa 20 tys. nowych potrzebujących.
Wśród otrzymujących żywność 28 proc. stanowią czarni, 15 proc. latynosi i 8 proc. białych.
Ich różnorodność pokazuje, jak duże spustoszenie poczyniła recesja wśród zwykłych mieszkańców Stanów Zjednoczonych. Samotne matki i małżeństwa, dopiero co wyrzuceni z pracy i przewlekle bezrobotni – każda grupa społeczna jest zagrożona ubóstwem - dodaje portal. | JS

www.o2.pl / www.sfora.pl | 2 źródła Środa [03.02.2010, 16:39]
CO ÓSMY AMERYKANIN NIE MA NA JEDZENIE
Magazyny pomocy społecznej świecą pustkami.
Aż 70 proc. tzw. Emergency Food Centers (EFC), gdzie paczki dostają najbiedniejsi, może zostać zamknięte z braku towarów do wydawania - donosi "The Wichita Eagle".
Z opublikowanego właśnie raportu "Hunger in America 2010" wynika, że co ósmy obywatel nie ma pieniędzy, by się samodzielnie wyżywić.
To 37 mln ludzi, w tym 14 mln dzieci żyjących tylko dzięki paczkom - zauważa dziennik.
Od 2006 do 2009 roku liczba potrzebujących pomocy wzrosła w USA o 46 proc.
O połowę zwiększyła się ilość głodnych dzieci, o 64 proc. ilość głodnych emerytów - dodaje gazeta.
Na przykładzie miasta Kansas i tamtejszego EFC, gazeta wskazuje, że blisko połowa biorących paczki musi wybierać między spłatą kredytu mieszkaniowego albo kupnem żywności.
Co trzecia osoba wybiera między lekami a żywnością - dodaje "The Wichita Eagle". | JS

www.o2.pl | www.sfora.pl 3 źródła Wtorek [06.04.2010, 20:50] GŁÓD TYSIĄCLECIA Według ostatnich danych z głodu może umrzeć aż 51 proc. mieszkańców Środkowej Afryki. | TM


www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [22.12.2009, 21:53] 1 źródło
UBÓSTWO SZKODZI BARDZIEJ NIŻ PAPIEROSY
Bieda odbiera lata życia.
Przeciętna osoba o niskich zarobkach traci 8,2 lata życia, palacz 6,6 lat, osoba z niepełnym średnim wykształceniem 5,1 a człowiek otyły 4,2 lata - czytamy na physorg.com.
Portal cytuje wyniki badań przeprowadzonych na Columbia University's Mailman School of Public Health.
Jako skrajną biedę naukowcy określają dochody rodziny 200 proc. poniżej federalnej stopy ubóstwa. W USA na granicy ubóstwa żyje co trzeci człowiek - dodaje portal.
Wedle raportu opublikowanego w grudniowym wydaniu American Journal of Public Health najbardziej szkodzą swojemu zdrowiu ubodzy i niewykształceni.
Negatywny wpływ na zdrowie ma też posiadanie czarnej skóry, nadwaga, alkoholizm i brak ubezpieczenia zdrowotnego - wyliczają badacze.
Utratę lat życia wylicza się na podstawie różnych zestawów danych o kondycji zdrowotnej społeczeństwa.
To ubrana w jedną cyfrę, połączone, spodziewana długość życia i stan zdrowia - wyjaśnia physorg.com.
Określając ją, podobnie jak robią to firmy ubezpieczeniowe, bierze się pod uwagę całą gamę czynników wpływających na jakość życia.
W tym przeciętną wielkością klas w szkołach czy poziom zanieczyszczenia środowiska. | JS

www.wp.pl | PAP | dodane 2008-11-13 (13:40)
RYZYKO ZGONU POLSKICH DZIECI JEST O 40% WIĘKSZE NIŻ W INNYCH KRAJACH
Jak poinformował prof. Jerzy Bodalski z Kliniki Chorób Dzieci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, co dziesiąte dziecko w Polsce dotknięte jest ułomnościami, które ograniczają jego aktywność: musi korzystać ze specjalnej pomocy jak aparat słuchowy, okulary, kula itp. Liczba dzieci zakwalifikowanych do grupy osób niepełnosprawnych, w ciągu 14 lat wzrosła piętnastokrotnie.
Badania przeprowadzone na Śląsku wykazały wady układu kostno- stawowego u 30% gimnazjalistów, a u 70% jedenastolatków próchnicę. W woj. łódzkim co czwarte dziecko w wieku poniżej 14 lat dotknięte jest chorobą przewlekłą (alergia, astma, choroby oczu). Rośnie problem zaburzeń zdrowia psychicznego. Co roku ponad 300 dzieci i młodzieży w wieku 8-19 lat odbiera sobie życie. | (ak)
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:08 am przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pt lut 19, 2010 8:24 pm

www.o2.pl | Czwartek [14.05.2009, 11:04]
NASZE DZIECI BĘDĄ ŻYŁY KRÓCEJ
Przeciętny młody Polak będzie żył 5 lat krócej, niż jego rodzice! Naukowcy z amerykańskiego National Institutes on Aging alarmują: najwyższy czas zmienić ...
Dodał: EdgarS
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:08 am przez admin, łącznie zmieniany 5 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pt lut 19, 2010 8:24 pm

www.o2.pl | Piątek [20.03.2009, 12:35] ostatnia aktualizacja: Pt [20.03.2009, 12:54] 4 źródła
TAK SIĘ BĘDZIE ŻYŁO BEZ OZONU
Najnowsza symulacja przypomina prawdziwy koszmar.
W 2065 roku znika 77 procent warstwy ozonu chroniącego Ziemię. Promienie ultrafioletowe nad Waszyngtonem są tak silne, że w 5 minut wywołują poważne poparzenia. Umierają rośliny i zwierzęta. Powszechną plagą ludzkości jest rak skóry.
To nie scenariusz filmu katastroficznego. Tak, zdaniem ekspertów, będzie wyglądał świat, jeżeli wszystkie kraje nie podpiszą się pod zakazem emisji substancji niszczących warstwę ozonową.
Zespół naukowców z trzech dużych instytutów badawczych - NASA's Goddard Space Flight Center, Johns Hopkins University w Baltimore i Holenderskiej Agencji Prognoz Środowiskowych w Bilthoven - stworzył dokładną symulację zmian, jakie zajdą na Ziemi w wyniku nieprzestrzegania Protokołu Montrealskiego (umowę zakładająca ograniczenie produkcji freonów). Symulacja uwzględnia efekty atmosferyczne, chemiczne, zmiany wiatru i zmiany promieniowania.
Możemy już dokładnie monitorować sytuację i wreszcie poczuć pełną odpowiedzialność - powiedział kierujący projektem prof. Paul Newman.
Dziurę w otaczającej Ziemię powłoce ozonowej odkryto w 1985 roku nad Antarktydą. Badania stężenia tego gazu w atmosferze wykazały, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat zmniejszało się ono średnio o 0,2 procent rocznie.| TM
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:09 am przez admin, łącznie zmieniany 5 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » pt lut 19, 2010 8:25 pm

"FAKTY I MITY" nr 39, 04.102007 r.
PISOFRENIA PARANOIDALNA
Na zaburzenia psychiczne cierpi w naszym kraju ok. 2,4 mln osób (1,5 mln dorosłych oraz 900 tys. dzieci i młodzieży, czyli w sumie dwukrotnie więcej niż w 1990 r.). Ze specjalistycznej opieki psychiatrycznej korzysta co 27 Polak (3,7 proc. populacji) (...).
Dominika Nagel

http://www.proekologia.pl/print.php?plu ... tent.17558 | kwiecień 2009
W Polsce na schizofrenię cierpi jedna na 100 osób. Dotyka aż 400 tysięcy Polaków, cierpi na nią jedna na 100 osób. Jest bardzo demokratyczna: dotyka i profesorów uniwersytetu, i kloszardów. Występuje na całym świecie, bez względu na płeć, rasę i religię. Choruje na nią aż 50 milionów ludzi. W samych Stanach Zjednoczonych cierpią na nią 2 miliony Amerykanów, a każdego roku notuje się ponad 100 tys. nowych przypadków zachorowań. W Wielkiej Brytanii każdego roku schizofrenię rozpoznaje się u 7500 pacjentów. Codziennie na polskich oddziałach psychiatrycznych przebywa około 8770 osób z rozpoznaniem tej choroby. Ponad 90 proc. pacjentów cierpiących na schizofrenię jest stanu wolnego, nie ma dzieci, a większość badanych (69,7 proc.) mieszka z rodzicami lub jednym z rodziców. Atak schizofrenii może być jednorazowym epizodem, ale, niestety, najczęściej na jednym epizodzie się nie kończy. Około 30 procent pacjentów żyje ze schizofrenią długotrwałą, z częstymi nawrotami. Kolejne 30 procent ma nawroty co kilka lat. Co ważne, pomiędzy nawrotami choroby chorzy mogą funkcjonować normalnie. | niteczka21

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [05.09.2009, 12:24] 1 źródło
ZABIJE NAS... DEPRESJA
W przyszłości to właśnie ta choroba będzie najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie.
Takiego zdania są eksperci Światowej Organizacji Zdrowia, którzy spotkali się w Atenach w ramach pierwszego Globalnego Szczytu Zdrowia Psychicznego - podaje polskieradio.pl.
Na zaburzenia psychiczne na całym świecie cierpi ponad 450 mln ludzi, depresja to największy problem w tej grupie chorób.
W ciągu dwóch dekad, spośród wszystkich chorób, depresja stanie się największym ciężarem dla gospodarki i społeczeństw - mówi dr Shekhar Sabena ekspert WHO.
Jego zdaniem, choroba ta może mieć kilka przyczyn, niektóre z nich są biologiczne, ale duże znacznie mają też czynniki zewnętrzne, na przykład stres.
Dlatego ludzie biedni, zarówno w krajach rozwijających się jak i rozwiniętych chorują częściej niż osoby zamożne - mówi ekspert.
Lekarze przypominają, że objawami depresji mogą być przygnębienie, zmęczenie, problemy ze snem, a także lęk, trudności w koncentracji a nawet nieumiejscowiony ból. | JP

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [11.09.2009, 20:13] 2 źródła
WSZYSCY JESTEŚMY CHORZY PSYCHICZNIE?
Naukowcy twierdzą, że tak. Ale nie każdy się przyznaje.
Zaburzenia psychiczne występują częściej niż nam się wydaje. Przypadków stanów lękowych, depresji, natręctw i uzależnień od alkoholu, narkotyków czy czynności może być nawet dwukrotnie więcej niż wynika ze statystyk - alarmuje portal brightsurf.com
Wszystko zależy od skali badań i kryteriów diagnozy. Psychologowie z amerykańskiego Duke University we współpracy z naukowcami z Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii zakończyli właśnie długoterminowe badania ponad tysiąca Nowozelandczyków.
Sprawdzano stan ich zdrowia psychicznego od urodzenia do 32. roku życia. Zaskoczyła ich skala zaburzeń psychicznych zatajanych lub ujawnianych przez pacjentów dopiero po wielu latach.
Ponad 40 proc. badanych cierpi lub cierpiało z powodu depresji, 32 proc. ma lub miało problem z uzależnieniami. Wcześniej statystyki odnotowywały tylko połowę takich przypadków - tych aktualnie leczonych.
Można śmiało stwierdzić, że jeśli będziemy obserwować grupę ludzi od ich wieku dziecięcego, to wcześniej czy później u każdego stwierdzimy jakieś zaburzenia. Depresję, stany lękowe czy uzależnienie - uważa prof. Terrie Moffitt.
Naukowiec przekonuje, że powinniśmy się przyzwyczaić do tego, iż zaburzenia psychiczne są w naszym świecie bardzo powszechne. W jego opinii nie zawsze udaje się je wykryć, bo brakuje środków na dokładne badania szerokich grup społecznych. Poza tym trudno ocenić kiedy człowiek ma problemy ze zdrowiem psychicznym. Jeśli przyjmiemy, że wystarczy już jeden przypadek zaburzeń w życiu to statystyki obejmą całą populację. Wszystko zależy od tego jak surowe kryteria diagnozy przyjmiemy - dodaje prof. Moffitt. | AJ


www.o2.pl | Poniedziałek [23.02.2009, 18:42] 2 źródła
CO TRZY SEKUNDY KTOŚ PRÓBUJE SIĘ ZABIĆ
A co 40 sekund komuś się udaje.
Samobójstwa pochłaniają na świecie więcej ofiar niż wojny i morderstwa - twierdzi profesor Brunon Hołyst.
Jak powiedział na konferencji poświęconej samobójstwom, liczba samobójstw będzie jednak coraz wyższa. W 2020 roku na życie może się targnąć od 1,5 do 1,8 miliona.

Według Światowej Organizacji Zdrowie rocznie na całym świecie samobójstwo popełnia około miliona osób. W Polsce co roku próbę samobójczą podejmuje 4-5 tysięcy ludzi. Średnio co dziesiątemu samobójcy się udaje...

Wedle statystyk Światowej Organizacji Zdrowia wśród samobójców jest pięciokrotnie więcej mężczyzn niż kobiet.

Niepokojąco rośnie liczba nastolatków, którzy targają się na swoje życie. Najczęściej próbują się zabić dzieci pomiędzy 15 a 19 rokiem życia. Jest ich nawet 280 rocznie, czyli o kilkadziesiąt więcej niż w 2000 roku.

Ale na życie targają się również dzieci młodsze. Około 50 samobójstw rocznie notuje się w grupie 10-14-latków.
Najczęstszym powodem są trudności w szkole, problemy w rodzinie i - nieco rzadziej - zawód miłosny. | G
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:11 am przez admin, łącznie zmieniany 3 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » ndz lut 21, 2010 11:28 am

"NEWSWEEK" nr 20, 21.05.2006 r.: Badaczy dopingują niewesołe prognozy epidemiologiczne: w ciągu najbliższych dziesięciu, dwudziestu lat co trzeci z nas zachoruje na nowotwór.

www.o2.pl | Środa [10.12.2008, 08:22]
OTO ŚWIATOWY ZABÓJCA NUMER JEDEN
Za dwa lata rak będzie zabijał więcej ludzi niż choroby serca - szacuje Światowa Organizacja Zdrowia. Do roku 2030 gwałtownie wzrośnie liczba chorych i umierających na nowotwory.

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [01.06.2010, 20:16]
WHO: RAK BĘDZIE ZABIJAĆ DWA RAZY CZĘŚCIEJ
Medycyna przegrywa w walce z nowotworami.
Z powodu nowotworów złośliwych w 2030 roku na świecie umrzeć może nawet 13,3 mln ludzi. Ale na raka co roku zachoruje ponad 21 mln osób - alarmuje France24.
Raport ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia stwierdza, że liczba ofiar chorób nowotworowych za 20 lat podwoi się.
W 2008 roku z powodu na tę chorobę zmarło 7,6 mln ludzi - najwięcej w Europie Zachodniej, Australii i Ameryce Północnej.
To efekt złych nawyków żywieniowych w rozwiniętych społeczeństwach oraz oczywiście skutek powszechnego uzależnienia od papierosów. Teraz najczęściej występuje rak płuc, piersi oraz jelita grubego - mówi dr Freddie Bray z International Agency for Research on Cancer.
Jego zdaniem na wzrost liczby chorych na nowotwory wpłynie przejmowanie negatywnych wzorców kulturowych przez społeczeństwa krajów rozwijających się. | AJ

www.o2.pl / www.sfora.pl | 12.2009 r.: Każdego roku w Polsce umiera na nowotwory aż 210 na 100 tysięcy mężczyzn. (czyli około 73,5 tys. na 35 mln).
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 9:22 am przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » ndz lut 28, 2010 11:24 am

www.klimatdlaziemi.pl
ZACHWIANIE DOSTĘPNOŚCI WODY W ZWIĄZKU Z TOPNIENIEM LODOWCÓW
Lodowce pełnią stabilizującą rolę w gospodarce wodą słodką, szczególnie, kiedy opady w ciągu roku nie są rozłożone równomiernie, lecz występuje obfita w deszcze pora deszczowa i następująca po niej pora sucha. Lodowce gromadzą wodę opadową w porze deszczowej, uwalniając ją w miarę równomiernie przez cały rok i działając stabilizująco na ilość wody w rzekach. Dzięki lodowcom, pomimo braku opadów, poziom wody w rzekach nie spada do nazbyt niskiego poziomu. Gdyby nie stabilizująca obecność lodowców, ten cykl wyglądałby zupełnie inaczej – w porze deszczowej wody spływałaby w olbrzymich ilościach powodując powodzie, a w porze suchej rzeki wysychałyby. Brak wody dla ludzi, zwierząt i roślin może mieć jeszcze poważniejsze następstwa.
W podobny sposób działa roślinność, a szczególnie tereny leśne. Na wylesionych gruntach woda spływa bez przeszkód, unosząc ze sobą bryły ziemi i powodując osuwanie się terenu. Od kiedy ogołocono z lasów ściany Himalajów, Bangladesz jest regularnie pustoszony przez powodzie.
Tybet to miejsce, gdzie topnienie lodowców może mieć najpoważniejsze konsekwencje.
Naukowcy przewidują tu serię katastrof naturalnych. Największe rzeki południowo wschodniej Azji są zasilane w wodę pochodzącą z lodowców z Płaskowyżu Tybetańskiego.
Himalajskie lodowce, o objętości tysięcy kilometrów sześciennych zaopatrują azjatyckie rzeki 8,6 milionami metrów sześciennych wody każdego roku, między innymi Jangcy i Huag Ho w Chinach, Ganges w Indiach, Indus w Pakistanie, Brahmaputra w Bangladeszu, Salween i Irrawaddy w Birmie, a także Mekong, która płynie przez Chiny, Birmę, Tajlandię, Laos, Kambodżę i Wietnam.
Szacuje się, że około 2040 roku będzie następować całkowite stopienie się lodów Arktyki w lecie. Stan taki będzie miał miejsce po raz pierwszy o 3 milionów lat.

MOŻLIWE ZMIANY W CYRKULACJI PRĄDÓW OCEANICZNYCH
Kiedy lód morski i lodowce topnieją, uwalniają słodką wodę do oceanu. Woda słodka ma jednak mniejszą gęstość od wody słonej – nie jest dość gęsta, aby zatonąć. Może to przerwać cyrkulację oceaniczną i wpłynąć na wymianę ciepła między biegunami i równikiem. Czyli zmienić klimat... Drastycznie. W przypadku zaniku Golfsztromu oznaczałoby to spadek temperatur w Europie o blisko 10°C.


www.o2.pl / www.sfora. pl | Piątek [23.04.2010, 18:17]
LUDZIE WYGINĄ TAK SAMO JAK DINOZAURY
Jak skończy się historia ludzkości.
Zmiany klimatyczne, a nie kometa uderzająca w ziemię była przyczyną wyginięcia dinozaurów - twierdzą naukowcy z Norwegii.
Wyginęły ponieważ ochłodził się ciepły prąd morski Golfstrom. Właśnie on odpowiada za w miarę stabilny klimat w Europie. Spadek temperatury był tak poważny, że liczne gatunki dinozaurów żyjących w ciepłych morzach i na ciepłych lądach po prostu wymarły - powiedział dr Gregory Price z Plymouth University.
Zdaniem naukowców teraz zagraża nam podobny kataklizm. W okresie kredy, kiedy wymarły dinozaury poziom dwutlenku węgla też był bardzo wysoki. Mógł on spowodować topnienie pokrywy lodowej, a w efekcie - wychłodzić Golfstorm.
Właśnie takie zjawisko przewiduje się obecnie na Ziemi - stwierdził doktor Elizabeth Nunn. | M


www.o2.pl / www.sfora.pl | 2 źródła Piątek [02.04.2010, 10:44]
GROZI NAM EPOKA LODOWCOWA?
Naukowcy twierdzą, że to możliwe.
13 tysięcy lat temu na 1400 lat Europa pogrążyła się w mini epoce lodowcowej. Naukowcy twierdzą, że stało się tak z powodu... ocieplenia klimatu - informuje "The Daily Mail".
Jak to możliwe? Wielką Brytanię i kontynent europejski ogrzewa Prąd Zatokowy - Golfsztrom. Niesie on w naszą stronę ogrzane w strefie równikowej wody. Jednak 13 tysięcy lat temu masy zimnej słodkiej wody dostały się do oceanu i "wyłączyły" Golfsztrom.
Jak do tego doszło? W wyniku ocieplenia klimatu stopniały ogromne pokrywy lodowe na terenie USA. Woda utworzyła ogromnej wielkości jezioro, które spłynęło do oceanu.
Mówimy tu o jeziorze wielkości Wielkiej Brytanii, które bardzo szybko się opróżniło - stwierdził dr Mark Bateman z Uniwersytetu w Sheffield. - O katastrofalnej powodzi.
Dr Bateman i jego zespół potwierdzają w ten sposób teorię o istnieniu ogromnego jeziora Agassiz, które obejmowało część terytorium Kanady i USA. Podejrzewano jego istnienie i to, że przedostanie się jego wód do oceanu mogło odpowiadać za ochłodzenie klimatu. Nie wiedziano jednak, którędy jego wody spłynęły. Dr Bateman odkrył, badając osady, że woda spłynęła kanadyjską rzeką MacKenzie.
Czy taka historia może się powtórzyć? Naukowcy twierdzą, że tak. Niepokoi ich szybkie topnienie lodowców Grenlandii, których wody - tak jak 13 tys. lat temu wody jeziora Agassiz - mogą zatrzymać Golfsztrom. | WB

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [26.02.2010, 16:35]
GÓRA LODOWA WIELKOŚCI LUKSEMBURGA ZMIENI KLIMAT
Naukowcy ostrzegają przed fragmentem lodowca z Antarktydy.
Gigantyczna bryła lodu, o powierzchni 2550 kilometrów kwadratowych, oderwała się od Lodowca Mertza. Naukowcy twierdzą, że może ona zmienić klimat w Europie - informuje "The Daily Mail".
Góra lodowa pływa obecnie w rejonie, w którym powstają zasoby bardzo zimnej i mocno zasolonej wody, która opada później na dno oceanu i "uruchamia" prądy morskie. Jeśli w nim pozostanie - może zablokować ten proces i zmienić klimat w Europie w ciągu najbliższego dziesięciolecia - twierdzą klimatolodzy z Francji i Australii.
Co nas czeka? Mroźne i długie zimy - tłumaczą naukowcy. | WB


http://www.sciaga.pl/tekst/70052-71-rol ... kutki_tego
Szacuje się, że w naszym kraju ok. 50% zanieczyszczeń gazowych pochodzi z sąsiednich państw.
Obliczono, że całkowite stopnienie lodów najmniejszego kontynentu spowodowałoby podniesienie poziomu mórz o 65 m. Ponadto lody Grenlandii podwyższyłyby lustro wody o dalsze 7 m. Stopnienie lodowców himalajskich, indyjskich i alpejskich dałoby wzrost poziomu wód o 35 cm.


www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło Piątek [05.03.2010, 18:29]
POD WODAMI ARKTYKI TYKA EKOLOGICZNA BOMBA ZEGAROWA
Może przyspieszyć zmiany klimatu.
Metanu tylko z jednego miejsca u wybrzeży wschodnej Syberii wydobywa się równie dużo, co ze wszystkich wód oceanicznych świata - donosi "The Sydney Morning Herald".
Między 2003 a 2008 rokiem arktyczny szelf syberyjski badała ekipa z uniwersytetu Alaska-Fairbanks.
Ich zdaniem takiej koncentracji metanu w rejonie Arktyki nie było od 400 tys. lat.
Dotąd zajmowano się metanem wydobywającym się z wiecznej zmarzliny na lądzie - tłumaczy dziennik.
Metan jest 30 razy bardziej szkodliwy dla klimatu niż dwutlenek węgla. A w wodach u wybrzeży Syberii znajduje się go ośmiokrotnie więcej, niż wynosi średnia dla wód morskich.
Uwalniający się metan jest jak dodatkowe źródło napędu dla procesu nagrzewania się atmosfery. Bo im wyższa temperatura, tym szybciej topnieje wieczna zmarzlina i tym więcej uwalnia się metanu - tłumaczą eksperci. | JS
Ostatnio zmieniony ndz lut 28, 2010 11:28 am przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.


Wróć do „POLITYKA/PRAWO/GOSPODARKA”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości