TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII (plik uniwers.)(cz. 3 i 4)

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII (plik uniwers.)(cz. 3 i 4)

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:08 pm

Materiały zamieszczone poniżej znajdują się także tutaj (ostatnia aktualizacja: 02.2012 r.)::
14b). TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII/ZBRODNIE PRZECIWKO NAM I NASTĘPNYM POKOLENIOM, NATURZE; ŻYCIU NA ZIEMI!!! (plik uniwersalny)(cz. 3)
http://www.wolnyswiat.pl/14bh5.html

14c). TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII/ZBRODNIE PRZECIWKO NAM I NASTĘPNYM POKOLENIOM, NATURZE; ŻYCIU NA ZIEMI!!! (plik uniwersalny)(cz. 4)
http://www.wolnyswiat.pl/14ch5.html


TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII/ZBRODNIE PRZECIWKO NAM I NASTĘPNYM POKOLENIOM, NATURZE; ŻYCIU NA ZIEMI (a jedną z nich jest - w skutkach - przeludnienie)!!! (plik uniwersalny)(cz. 2)


SPIS TEMATÓW:
11. ZAGŁADA ŻYCIA (ZANIECZYSZCZANIE, ZATRUWANIE; ZAMIANY KLIMATYCZNE)
12. MIGRACJA
13. O BEZPIECZNEJ, EKOLOGICZNEJ, TANIEJ ENERGETYCE NUKLEARNEJ...
14. TO TYLKO PROKONSUMPCYJNA (POJAZDOWA) EKONOMIA...
15. TO TYLKO NISKIE CENY SUROWCÓW, DOPŁATY, PRODUKCJA (następne oblicze tzw. reklam)(czy to jeszcze jest powietrze, ziemia, woda żywność)...
16. A MOŻE JEDNAK EKONOMIA RACJONALNA?
17. AMERYKA, AMERYKA...
18. TO TYLKO PROKOMERCYJNY KAPITALIZM...
19. TO TYLKO MEDIA...
20. NA ZAKOŃCZENIE
Ostatnio zmieniony czw mar 01, 2012 5:07 pm przez admin, łącznie zmieniany 9 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:09 pm

11. ZAGŁADA ŻYCIA (ZANIECZYSZCZANIE, ZATRUWANIE; ZAMIANY KLIMATYCZNE)

www.o2.pl | www.sfora.pl Poniedziałek [12.04.2010, 21:50]
AUSTRALIJCZYKÓW JEST CORAZ WIĘCEJ. TO ICH ZABIJE
Eksperci: zatłoczone miasta czeka plaga chorób.
Zapowiadany, ogromny wzrost liczby mieszkańców Australii wywoła poważne konsekwencje dla zdrowia społecznego. Eksperci ostrzegają przed epidemią depresji, astmy i chorób związanych z otyłością - alarmuje "The Daily Telegraph".
Analizy rządowe wskazują, że w najbliższych 40 latach liczba ludności tego kraju wzrośnie o ponad 60 proc. i w roku 2050 sięgnie 35 milionów.
Australijski dziennik przypomina, że będzie to przede wszystkim efekt wzrastającej liczby imigrantów. Już teraz co czwarty mieszkaniec Australii pochodzi spoza kraju.
Czeka nas więc zwiększenie gęstości zaludnienia miast. Jednak wyższy wskaźnik urbanizacji wiążę się ze wzrostem chorób cywilizacyjnych - ostrzega dr Deborah Pelser z instytutu psychiatrii Lunbeck Australia.
Jej zdaniem przybędzie chorych na depresję, schizofrenię, choroby serca, cukrzycę oraz cierpiących na przewlekłe bóle stawów, astmę i migreny.
Istnieje bardzo duży związek między brakiem zieleni, a rozwojem depresji i zaburzeń lękowych. Inne badania wskazują, że życie w zatłoczonym mieście - jakim jest chociażby Sydney, ogranicza aktywność fizyczną i powoduje otyłość, choroby układu krążenia, a nawet wywołuje nowotwory - dodaje dr Pelser. | AJ


„NEWSWEEK” nr 45, 13.11.2005 r. NAUKA MEDYCYNA
POWRÓT DO NATURY
Leśna szyszka, gąbka morska czy zwykły z pozoru cis kryją tajemnice, o jakich nie śniło się naukowcom. Tylko natura - mówią dziś koncerny farmaceutyczne.
Każdy, kto pływa w pobliżu raf koralowych na Filipinach, wie, że musi uważać na morskiego ślimaka Conus magus. Mięczak ten, choć ma ledwie kilka centymetrów długości, jest niezwykle niebezpieczny. Jego jad paraliżuje. Naukowcy dopiero niedawno odkryli skład chemiczny trucizny. I od razu podjęli starania, by skopiować związek, który tak udanie blokuje komórki nerwowe, że uniemożliwia im wysyłanie sygnałów do mózgu. Wynikiem ich pracy jest prialt, nowy lek przeciwbólowy o działaniu 1000 razy silniejszym od morfiny, najmocniejszy z dotychczas poznanych. To jeden z wielu specyfików powstałych na bazie związków pochodzących z najróżniejszych żywych organizmów - począwszy od brazylijskich węży hawajskich mięczaków, a skończywszy na sosnach i cisach.

Dla naukowców starej daty to nic innego jak powrót do źródeł. Nie jest przecież tajemnicą, że prawie połowa leków znajdujących się we współczesnej apteczce pochodzi z natury. Są wśród nich te najpopularniejsze, na przykład aspiryna, czyli wyciąg z kory wierzby, której właściwości - co wiadomo już od 2000 lat - pozwalają obniżyć gorączkę.

Dziś substancje lecznicze zawarte w roślinach i zwierzętach są tylko inspiracją do wytworzenia związków syntetycznych. A to oznacza, że nie trzeba zabijać tysięcy zwierząt ani wycinać lasu, by powstał lek.

Powrót do natury oznacza też zmianę podejścia do tworzenia leków. W latach 80. najtęższe umysły farmakologii orzekły, że tak zwana chemia kombinatoryjna może stać się głównym źródłem nowych leków. Maszyny automatycznie mieszały i dobierały składniki chemiczne, a w efekcie wyrzucały dziesiątki tysięcy wariantów, których możliwości lecznicze były natychmiast testowane. - Koncerny farmaceutyczne bardzo wnikliwie przeglądały ogromne "biblioteki" związków chemicznych - mówi Ian Paterson, profesor chemii Uniwersytetu Cambridge. - Wyznawano zasadę, że jeśli kupi się wystarczająco dużo losów na loterii, to uzyska się cudowny lek - dodaje Paterson. Nie do końca była to prawda. Dziś wiemy, że trudno przewidzieć, jakie działanie będzie miał całkowicie sztuczny produkt w prawdziwym świecie.

Konsekwencją tych reguł jest spadek liczby nowych leków dopuszczonych do użycia przez amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA): z 53 w 1996 roku do 23 w 2004.

Pomysłów na nowe specyfiki zaczęto więc szukać gdzie indziej. Zauważono, że natura wspomagana przez ewolucję jest często równie skuteczna w dostarczaniu substancji czynnych do produkcji leków, jak naukowcy pracujący w laboratorium. Organizmy żywe poświęciły przecież całą wieczność na naukę współpracy i współzawodnictwa oraz tworzenie często bardzo złożonych i niezwykle silnych związków chemicznych. - Przyroda pracowała za nas przez prawie trzy miliardy lat - mówi Chris Molloy, menedżer ds. rozwoju singapurskiej MerLion. To jedna z czołowych firm w branży, która skompletowała "bibliotekę" złożoną ze 100 tysięcy szczepów mikroorganizmów oraz 38 tysięcy próbek roślinnych.

Lista związków chemicznych produkowanych przez morskie organizmy, a poddawanych badaniom klinicznym, jest bardzo długa. Znajduje się wśród nich działająca przeciwnowotworowo briostatyna-1 wytwarzana przez mszywioły Bugula neritina, małe bezkręgowce obrastające portowe doki i łodzie cumujące u wybrzeży Pacyfiku.

W gąbkach morskich żyjących w Oceanie Indyjskim znaleziono phorboxazole A, silną toksynę, która hamuje wzrost komórek nowotworowych, oraz xestospongin C, który reguluje gospodarkę wapnia w komórkach, a dzięki temu pomaga w leczeniu chorób układu krążenia. Może kiedyś posłuży także do opracowania leku na niepłodność. Z kolei hiszpańska firma farmaceutyczna Pharmamar finansuje badania kliniczne kahalolidu F, pozyskiwanego ze ślimaka morskiego Elysia rufescens, który żyje w pobliżu Hawajów. Związek ten jest testowany w walce z czerniakiem, nowotworem złośliwym skóry.

Natura dla naukowców jest tylko inspiracją. W laboratoriach, gdzie odtwarzany jest skład chemiczny naturalnych związków, próbuje się również zwiększać skuteczność danej substancji. Na przykład w Eisai Research Institute w stanie Massachusetts naukowcy stworzyli zmodyfikowaną wersję związku o nazwie halichondrin B, uzyskiwanego z gąbki Halichondria żyjącej w głębinach oceanu u wybrzeży Nowej Zelandii. W testach klinicznych wykazano, że związek jest doskonały w walce z nowotworami. Bristol-Myers Squibb prowadzi właśnie testy z udziałem kobiet z zaawansowanym rakiem piersi leku o nazwie ixabepilone. Jest on zmodyfikowaną wersją pewnej bakterii żyjącej w ziemi. Novartis produkuje kilkanaście środków przeciwnowotworowych, które mają swój pierwowzór w naturze.

Najbardziej obiecującym specyfikiem wyprodukowanym natomiast przez koncern farmaceutyczny Wyeth jest rapamune. Stworzony z substancji zawartych w glebie Wyspy Wielkanocnej, zapobiega odrzuceniu nerek po przeszczepie.

W przeszłości niezwykle skomplikowana receptura naturalnych leków sprawiała, że trudno było odtworzyć w laboratorium ich skład chemiczny, a co dopiero rozpocząć produkcję na skalę masową. Obecnie naukowcy opracowali całą gamę nowoczesnych metod, dzięki którym są w stanie rozłożyć na czynniki pierwsze nawet najbardziej skomplikowane związki chemiczne. Weźmy na przykład szybki postęp w dziedzinie chromatografii, czyli techniki analizowania składu mieszanin, która polega na badaniu prędkości, z jaką poruszają się tworzące ją składniki. - W ciągu ostatnich 10 lat urządzenia, jakie mamy do dyspozycji, stały się tysiąc razy bardziej precyzyjne - twierdzi Jon-Paul Bingham, biochemik z Clarkson University w Stanach Zjednoczonych.

Badania genetyczne również odkrywają przed naukowcami tajemnice składu chemicznego milionów organizmów i pozwalają wyizolować te substancje, które mogą być cennym budulcem nowych specyfików. - Naukowcy w końcu zaczęli rozumieć mechanizmy działania leków występujących w przyrodzie - mówi Lars Ekman, kierownik działu badań firmy farmaceutycznej Elan Pharmaceuticals, produkującej prialt.

Zagrożeniem dla leków natury są globalne ocieplenie i zanieczyszczenie środowiska, które niszczą różnorodność przyrody, a wraz z nią cenne źródło potencjalnych specyfików. Do tej pory naukowcy zidentyfikowali i nadali łacińskie nazwy 1,7 miliona gatunków. Twierdzą jednak, że na Ziemi jest przynajmniej 10 razy więcej organizmów. - Z każdym dniem przekonujemy się, że poznaliśmy zaledwie niewielki fragment różnorodności świata przyrody - twierdzi Ben Shen, profesor farmakologii na amerykańskim Wisconsin-Madison University. - Pytanie brzmi, czy zdążymy to wykorzystać, zanim będzie za późno - dodaje Shen. Bo choć jad morskiego ślimaka jest groźny, przed człowiekiem zwierzę się nie obroni.
William Underhill


"WPROST" nr 9/2009 (1364)
GĄBKA NA BAKTERIE
Gdyby antybiotyki były tak skuteczne jak morskie gąbki, nie byłoby problemu z opornymi bakteriami. Okazuje się, że algeferyna – substancja wydzielana przez gąbki – przeprogramowuje oporne na antybiotyki bakterie i przywraca im podatność na leki. To odkrycie może zrewolucjonizować leczenie infekcji. Algeferyna jest skuteczna w wypadku bakterii wywołujących koklusz, infekcje ucha, zatrucia pokarmowe, sepsę i ropę błękitną – sprawców najgroźniejszych zakażeń szpitalnych. | EN


Fot. PAP/DPA


www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [27.10.2009, 19:40] 1 źródło
TO STWORZENIE JEST NADZIEJĄ LUDZKOŚCI
Co możemy mu zawdzięczać?
Golce czyli gryzonie z gatunku kretoszczurów nie chorują na raka. Żyją nawet 30 lat, ale ich komórki nigdy nie zmutują do tej postaci.
Brytyjskim naukowcom udało się odkryć dlaczego. Istnieje więc szansa, by system obronny jaki powstał u heterocephalus glaber odtworzyć u ludzi - czytamy na serwisie eurekalert.org.
Gen p16 w komórkach nagich kretoszczurów czyni te komórki niechętnymi do szybkiej replikacji. Jeżeli komórki w którejś z tkanek zaczynają nagle szybko zwiększać swoją liczbę, rozrost jest powstrzymywany, odcinany i uśmiercany przez organizm - tłumaczą eksperci z uniwersytetu w Rochester.
Tak samo zachowują się komórki w środowisku naturalnym jak i w trakcie eksperymentu w laboratorium.
Naukowcom zwyczajnie nie udało się doprowadzić do powstania raka w komórkach golca gdy tymi samymi metodami rak pojawił się w komórkach myszy - czytamy na eurekalert.org.
Większość organizmów chroni się przed niekontrolowaną replikacją komórek (rakiem) za pomocą genu P27.
U golca gen P16 jest dodatkową linią obrony przed rakiem jakiej nie ma żadna inna znana istota na Ziemi - czytamy na serwisie.
Druga faza badań nad genetyką golca ma pokazać, czy taki podwójny system obrony przed rakiem jest do odtworzenia u ludzi. | JS

[Co za niedopatrzenie - jeszcze ich nie wybito!? Ale bądźmy dobrej myśli, wkrótce beton, asfalt i chemikalia dotrą i tam...
PS
Są tysiące gatunków zwierząt, roślin, na lądzie i w morzu, które wyginęły zanim poznał je, ich możliwości człowiek: dobra i mądra istota... - red.]


www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [08.11.2009, 15:06] 3 źródła
PIJĄC TEN SOK, ZAPOBIEGNIESZ WIELU PROBLEMOM ZDROWOTNYM
Ochroni cię także przed wirusami.
Woda z orzecha kokosowego jest zdrowsza niż mleko. Zawiera bowiem mniej cholesterolu i tłuszczu - twierdzą specjaliści. Poprawia krążenie, oczyszcza przewód pokarmowy, wzmacnia układ odpornościowy i pomaga organizmowi w walce z wirusami - uważają lekarze.
Wodę kokosową powinni pić także chorzy na nerki.
Zawiera także duże ilości potasu. To pomaga w ustabilizowaniu ciśnienia krwi i pracy serca - pisze "The Times of India". | TM

[Wyciąć to i zalać uwolnione mse betonem i asfaltem, to wtedy zwiększy się PKB, a wówczas będziemy bogatsi... – red.]

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [28.10.2009, 08:04] 3 źródła
JEDZ CURRY. ZABIJA KOMÓRKI RAKOWE
I to już po 24 godzinach.
Kurkuma, składnik curry, od dawna znana jest z wielu właściwości leczniczych. Używa się jej przy leczeniu zapalenia stawów, a nawet demencji.
Ten dobroczynny wpływ na nasze zdrowie ma substancja chemiczna występująca w kurkumie - kurkumina. Teraz naukowcy odkryli, że związek ten uśmierca również komórki rakowe.
Naukowcy z Cork Cancer Research Centre dodali do hodowanych w laboratorium komórek nowotworu przełyku kurkuminę. Okazało się, że już po 24 godzinach komórki te zaczęły umierać.
Naukowcy od dawna wiedzą, że naturalne związki potrafią leczyć uszkodzone komórki, które przekształcają się w komórki nowotworowe. Teraz wiemy, że taką wartość terapeutyczną ma kurkumina - stwierdziła dr Sharon Mc Kenna, która prowadziła badania. | WB

[Kolejne niedopatrzenie, to ta roślina jeszcze nie wyginęła, w imię dobra... - red.]

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [29.10.2009, 13:15] 3 źródła
NIE UŻYWAJ TYCH PRZYPRAW, TO TRUCIZNA!
W których produktach odkryto pestycydy.
Ponad 25 proc. suszonych przypraw sprzedawanych w niemieckich sklepach zawiera pestycydy - wynika z najnowszego raportu Greenpeace.
Najbardziej zanieczyszczona jest papryka, curry i pietruszka. W curry odkryto nawet zabroniony pestycyd DDT.
Dodanie do potrawy odrobiny curry lub papryki sprawia, że zjadamy truciznę zawierającą nawet 20 substancji chemicznych - powiedział Manfred Straten z Greenpeace.
Badania pokazały jednocześnie, że znacznie poprawiła się jakość
świeżych ziół, owoców i warzyw. Są one mniej skażone substancjami chemicznymi niż w latach poprzednich.
Najbardziej niebezpieczna okazała się pietruszka sprzedawana w sieci sklepów Metro. | TM

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [30.11.2009, 11:16] 2 źródła
GRZYBY URATUJĄ CI ŻYCIE
Pomagają w leczeniu bardzo groźnej choroby.
Jedzenie grzybów pomaga w leczeniu chorych na raka pęcherza moczowego i raka prostaty - uważają naukowcy z New York Medical College.
Spożywanie grzybów powoduje kurczenie się guzów nawet o 75 proc. To, zdaniem badaczy, otwiera także drogę do stosowania nowych metod leczenia.
Grzyby zwiększają skuteczność leczenia oraz poprawiają ogólny stan zdrowia chorych. To dlatego, mogą przyjmować mniejsze dawki konwencjonalnych leków - powiedział Sensuke Konno z NYMC.
Specjaliści podkreślają, że już teraz do produkcji leków onkologicznych wykorzystuje się wiele substancji roślinnych. | TM

[To jeszcze gdzieś są grzyby, zamiast autostrad, bloków, garaży, hipermarketów, fabryk, wysypisk śmieci, szpitali, cmentarzy, itp... - red.]

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [05.11.2009, 09:37] 4 źródła
PIJESZ ZIELONĄ HERBATĘ? MOŻESZ SIĘ OTRUĆ!
Co znaleziono w torebkach z suszem.
W ośmiu z dziesięciu marek zielonej herbaty sprzedawanych w Szwecji stwierdzono substancje chemiczne, które mogą być niebezpieczne dla zdrowia. W opakowaniu herbaty Kung Markatta wykryto nawet pestycydy oficjalnie uznane przez Unię Europejską za truciznę - donosi thelocal.se.
Dłuższe spożywanie tej herbaty mogło doprowadzić nawet do śmierci. Po kontroli już wycofano ją ze sprzedaży. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dystrybutor oznaczał swój produkt jako "ekologiczny".
Także w zielonych herbatach innych marek stwierdzono niebezpieczne substancje. To m.in. cypermetryna, deltametryna, bifenyl i azynofos metylowy. Jednak zawartość pestycydów i innych chemikaliów była śladowa i nie przekroczyła dozwolonych w Szwecji norm. | AJ

www.o2.pl | Piątek [19.12.2008, 09:31]
SOKI OWOCOWE SĄ RAKOTWÓRCZE
Dodatkowo u mężczyzn mogą wywołać bezpłodność.
Do takich wniosków doszli uczeni i swoje badania opublikowali na łamach Analytical Chemistry.
Napoje owocowe sprzedawane na rynkach takich jak Hiszpania i Wielka Brytania zawierają "stosunkowo wysoki" procent pestycydów - twierdza eksperci.
Jednak najwyższy poziom chemikaliów analitycy wykryli w próbkach pochodzących z Hiszpanii i Wielkiej Brytanii.
Pestycydy to substancje stosowane do zwalczania szkodników roślin uprawnych, a także robactwa w mieszkaniach, biurach i szpitalach.
Eksperci alarmują, że w większości krajów nie istnieją żadne przepisy regulujące dozwolony poziom pestycydów w sokach i napojach owocowych. | AH

[Człowiek jest jednak niezawodny... – red.]


www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [22.04.2010, 13:52]
ODKRYTO NOWE GATUNKI ZWIERZĄT I ROŚLIN
Jakie nowe gatunki odkryli naukowcy.

Fot. sxc.hu

To na Borneo naukowcy odkryli nieznane dotąd gatunki zwierząt: żabę, która nie ma płuc i oddycha przez skórę, pomarańczowego węża, czy niezwykłego ślimaka. Ten ostatni w czasie zalotów strzela do przyszłej partnerki węglanem wapnia. I kompletnie ją ogłupia. Potem przystępuje do miłosnej konsumpcji. A do tego jego ogon jest trzy razy większy od głowy.
Inną sensacją jest największy karaluch na świecie. Ma aż 10 centymetrów długości. W rozmiarach pobił go jednak inny owad. Liczy sobie ponad pół metra. To z pewnością rekordzista globu. Oczywiście w swojej rodzinie.
Naukowcy przemierzali lasy Borneo od 2007 roku. Przez trzy lata odkryli aż 127 nowych, zupełnie nieznanych dotąd gatunków. Niestety, ich los jest prawdopodobnie przesądzony. Wszystkie zginą.
Borneo, jest źródłem taniego egzotycznego drewna. Tamtejsze lasy deszczowe giną w zastraszającym tempie. To dla nas wyzwanie, by zachować ten obszar dla przyszłych pokoleń - stwierdza raport organizacji WWF.
Łącznie naukowcy przemierzający lasy Bornego odkryli 67 nowych roślin, 29 bezkręgowców, 17 ryb, 5 żab, trzy węże, dwie jaszczurki i nowy gatunek ptaka. | M
Ostatnio zmieniony czw sty 20, 2011 12:33 am przez admin, łącznie zmieniany 8 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:12 pm

Nie kąp się…

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [29.01.2010, 15:45]
PUBLICZNE BASENY TO WYLĘGARNIA ZARAZKÓW
Nie masz szansy uniknąć zatrucia.
Pływając w osiedlowym basenie aż o 77 proc. rosną szanse na potężne rozwolnienie - donosi nationalpost.com.
Choroby układu pokarmowego to najczęstsze przekleństwo masowego taplania się w wodzie.
Potwierdziło to 15-miesięczne badanie 2,8 tys. dzieci i dorosłych w Australii.
Bakterie, pasożyty i wirusy - w wodzie jest cała karta trujących dań. Kontakt z większością kończy się stanem zapalnym któregoś z odcinków przewodu pokarmowego - czytamy na portalu.
Do biegunki dochodzą ataki wymiotów, bóle podbrzusza i szalejąca gorączka.
Jeżeli ktoś miał pecha i coś złapał, dowie się o tym w ciągu dwóch tygodni od wizyty na basenie - informują badacze.
Podczas badania naukowcy odnotowali 2700 przypadków zatruć. Chorowała połowa badanych.
Eksperci z Monash University w Melbourne opisali swoje badania w najnowszym wydaniu "American Journal of Epidemiology". | JS


www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [25.03.2010, 10:51]
TONY ZDECHŁYCH RYB SPŁYWAJĄ DO WISŁY
Razem z nimi płyną groźne bakterie.
Kilkanaście ton zdechłych ryb pływa w Stoczni Rzecznej w centrum Płocka. Mimo alarmów nikt nie zapobiegł skażeniu wody - informuje portal wędkuję.pl.
Ryby podduszały się ponieważ brakowało tlenu w wodzie - twierdzi Jerzy Suchodoski z Polskiego Związku Wędkarskiego.
Stocznia Rzeczna do produkcji barek używa bardzo toksycznych farb.
W tych wodach jest cała tablica Mendelejewa. Odpady wpadają do wody i wiążą tlen potrzebny rybom do oddychania - twierdza wędkarze.
Urząd Miasta w Płocku twierdzi, że zgodnie z przepisami ryb nie można uznać za odpady i nie może ich usunąć z wody.
Do Wisły spływa olbrzymia ilość martwych ryb oraz bakterie E.coli, paciorkowca czy gronkowca. Nawet po lekkim uszkodzeniu ciała kontakt ze skażoną wodą, a może się okazać niebezpieczny - alarmują specjaliści. | TM

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło Czwartek [25.03.2010, 09:07]
COCA-COLA UKARANA ZA TOKSYCZNE CHEMIKALIA
Koncern truł ciężkimi metalami.
Fabryka Coca-Coli zanieczyściła chemikaliami wodę i glebę w swoim otoczeniu – do takiego wniosku doszła komisja rządowa w stanie Kerala w Indiach. Kara, jaka została nałożona na giganta, to 47 mln dolarów (ok. 2 mld rupii indyjskich) – podaje serwis tok.fm.
Toksyczne chemikalia (zawierające m.in. kadm i ołów) miały trafić do wody i gleby właśnie z fabryki produkującej opakowania napojów Coca-Coli. W wyniku jej działalności najbardziej ucierpiało rolnictwo, ale też zdrowie ludności – oceniła komisja.
Fabryka działała zaledwie przez pięć lat – w 2005 roku została zamknięta przez lokalne władze po skargach mieszkańców.
Jak zareagowała Coca-Cola na ustalenia komisji? Przewodniczący komisji, K Jayakumar, powiedział mediom, że koncern nie chciał współpracować w badaniach nad zanieczyszczeniem środowiska.
Coca-Cola odrzuciła raport komisji i stwierdziła, że jej prace opierały się na "niesprawdzonych założeniach". | R


www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [06.08.2009, 10:43] 3 źródła
JEDZIESZ DO FRANCJI? UWAŻAJ NA PLAŻY!
Gnijące wodorosty wydzielają zabójcze opary.
Francuscy lekarze ostrzegają urlopowiczów przed wypoczynkiem na plażach w północnej części kraju - pisze "Times".
Część plaż została zamknięta po tym jak 27-letni turysta z Paryża stracił przytomność podczas przejażdżki konnej, zaś jego wierzchowiec zmarł od oparów.
Do incydentu doszło w Bretanii, gdzie azotan spływa z intensywnie nawożonych pól do wody i przyspiesza wzrost wodorostów.
Te toksyczne gazy, pachną zgniłymi jajkami. Atakują system oddechowy, mogą powalić człowieka w przeciągu kilku minut - mówi Alain Menesguen kierownik badań we Francuskim Instytucie Badań Morskich i Eksploatacji.
Naukowcy twierdzą, że wodorosty rozkładając się tworzą białawą powłokę pod która gromadzi się Siarkowodór. Pękając, powłoka uwalnia szkodliwy gaz.
Siarkowodór jest dla ludzi równie szkodliwy co cyjanek.
5 plaż jest już zamkniętych dla turystów a problem wciąż rośnie - mówi Jean-Francois Piquot z organizacji ekologicznej Eau et Rivieres. | JP

www.o2.pl | Czwartek [16.07.2009, 21:49] 1 źródło
IDZIESZ NA PLAŻĘ? UWAŻAJ NA PIACH!
Pomiędzy ziarenkami czyha niebezpieczeństwo.
Trwające 4 lata badanie 27 tys. plażowiczów pokazało, że ci, którzy wyjścia na plażę nie ograniczają wyłącznie do grzecznego leżenia na kocyku tylko grzebią się w piachu, częściej chorują.
Najczęściej na żołądek. Źródeł należy dopatrywać w niezliczonej ilości sproszkowanego ptasich odchodów, padliny i ścieków pokrywających wybrzeża - ostrzega "San Diego Union-Tribune".
Jak radzi gazeta, jeżeli ktoś koniecznie musi iść na plażę, niech poczyta sobie książkę albo pospaceruje wzdłuż brzegu.
Już lepiej pływać w ściekach niż wchłaniać je przez piach - zauważa gazeta. - Też się choruje, ale rzadziej - dodaje.
Najważniejsze to nic nie jeść, gdy ręce pokrywa piach. Zarazki pokrywające ziarenka dostają się bowiem do naszego organizmu właśnie przez zapiaszczone ręce.
Badanie przeprowadziła amerykańska Environmental Protection Agency na zlecenie władz regionu San Diego. | JS

www.o2.pl | Wtorek [23.06.2009, 17:06] 4 źródła
TU NIE WCHODŹ DO WODY, BO STRACISZ ZDROWIE!
Unikaj niebezpiecznych kąpielisk nad Bałtykiem.
Pomorski sanepid ostrzega przed zażywaniem kąpieli w ośmiu miejscach.
Ze względu na złą jakość wody nie powinniśmy wchodzić do Zatoki Gdańskiej w Gdyni Orłowie oraz Gdańsku Jelitkowie i Brzeźnie.
Niebezpiecznie jest także w okolicach przystani w rybackich znajdujących się w Jantarze, Stegnie, Kątach Rybackich, Krynicy Morskiej i Piaskach.
Lepiej sytuacja wygląda w kąpieliska położonych na zachodniopomorskim wybrzeżu Bałtyku. Możemy bezpiecznie wchodzić do morza na 39 kąpieliskach znajdujących się pomiędzy Świnoujściem, a Wickiem Morskim.
Kontrole będą prowadzone przez całe wakacje. Należy spodziewać się wprowadzeniu zakazu kąpieli z powodu wykrycia w wodzie pałeczek salmonelli, zakwitu sinic oraz bakterii coli (kąpieliska śródlądowe). | JS

www.o2.pl | Środa [01.07.2009, 16:28] 5 źródeł
GROŹNE GLONY ZAATAKOWAŁY BAŁTYK
Sprawdź, gdzie się nie wykąpiesz.
Sanepid zamknął większość kąpielisk w Trójmieście. Nie wykąpiemy się w Sopocie, w Gdyni tylko w Babich Dołach i na Oksywiu. W Gdańsku natomiast zamknięte jest kąpielisko w Brzeźnie i Jelitkowie.
Wysoka temperatura i brak wiatru sprzyjają namnażaniu sinic. Tak silne zakwity toksycznych glonów zawdzięczamy też nawozom, które trafiają do Bałtyku - powiedział Marian Piaskowski z gdyńskiego Sanepidu.
Jeśli woda z sinicami dostanie się do ust, może to spowodować nieżyt przewodu pokarmowego i skórne alergie.
Kontakt z glonami jest wyjątkowo niebezpieczny dla dzieci | TM

www.o2.pl | Sobota [14.02.2009, 12:37] 1 źródło
GRONKOWCEM MOŻESZ ZARAZIĆ SIĘ W MORZU
Ostrzegają amerykańscy naukowcy.
Uczeni z Miami University odkryli, że kąpiele morskie mogą sprzyjać rozprzestrzenianiu się gronkowca złocistego. Ten lekoodporny szczep bakterii - jak informuje "Daily Mail" - powoduje co roku śmierć około 1500 Brytyjczyków.
Jak się okazało, w ciepłych morskich wodach, w okolicach Hiszpanii, Portugalii i na Florydzie znaleziono gronkowca.
Naukowcy dowiedli, że na 100 osób, które przez co najmniej piętnaście minut zanurzą się w morzu, 37 zarazi się tą niebezpieczną bakterią. | BW

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [02.05.2010, 18:51]
NADCHODZI WIELKA EPIDEMIA. JEST GROŹNIEJSZA NIŻ AIDS
Niebezpieczna bakteria zaatakowała już miliony ludzi.
Chodzi o szpitalnego gronkowca złocistego (MRSA), który jest odporny na większość antybiotyków. Ta bakteria zaatakowała już około 4,5 mln ludzi na całym świecie.
Istnieją tylko dwa leki, które mogą walczyć z tą bakterią, ale nie zawsze działają. Dlatego MRSA bardzo często jest śmiertelny - donosi portal failuremag.com.
Do tej pory atakował głównie w szpitalach. Teraz jednak bakteria stała się groźna także poza lecznicami.
W zmutowanej formie pojawiła się nawet u zwierząt, a od nich zarażają się MRSA ludzie - informuje failuremag.com.
Zdaniem autorki książki o gronkowcu złocistym, ludzkości grozi epidemia gorsza niż AIDS. Na domiar złego, nie ma skutecznego sposobu, by z nią walczyć. | M


www.o2.pl | Piątek [12.06.2009, 17:12] ostatnia aktualizacja: Pt [12.06.2009, 17:13] 1 źródło
WAKACYJNY SEKS JEST NIEBEZPIECZNY DLA ZDROWIA
Najniebezpieczniejszy jest seks na plaży i w wodzie - przekonują lekarze. A to za sprawą obecnych tam wielu bakterii.
Zanieczyszczony piasek, źle utrzymane baseny, jacuzzi czy brudne wody jezior i mórz mogą spowodować poważną infekcję. A letni okres, to idealny okres wylęgu groźnych bakterii - ostrzega LiveScience.
Infekcja może zagrozić układowi trawiennemu, oddechowemu, a także doprowadzić do gnicia niezagojonych skaleczeń. Do tego, jak twierdzą lekarze, groźne bakterie mogą się dostać do układu moczowego i rozrodczego. Największe zagrożenie płynie ze strony bakterii rodzaju enterokoki i E.coli.

Jeżeli dany odcinek morza czy oceanu zamknięto z powodu skażenia bakteryjnego, plaża wcale nie jest bezpiecznym miejscem do erotycznych zabaw. Wyniki badań stanu ich czystości, opublikowane w 2007 roku w piśmie "Environmental Science & Technology", wskazują na obecność tych samych mikrobów w wodzie i w piachu - donosi portal.
Gdyby tego było za mało, warto pamiętać że zbyt częste wizyty w jacuzzi mogą wywołać u mężczyzn bezpłodność. Prowadzić do tego może już pół godziny w tygodniu, przez trzy miesiące. Wystarczy, że temperatura wody przekracza temperaturę ciała.

Nie liczmy także, że ochronią nas prezerwatywy i to zarówno przed infekcją, czy niechcianą ciążą.
Choć słona woda morska nie ma fizycznego wpływu na tworzywo z którego zrobione są prezerwatywy, środki chemiczne obecne w basenach, jak chlor czy ozon, już mają - rzecznik firmy Durex tłumaczy portalowi LiveScience. | JS
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 7:47 pm przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:13 pm

„POLITYKA” - nr 49 (2734) z dnia 2009-12-05; s. 72 Nauka
OBCY Z GŁĘBIN
Życie istnieje w wiecznych lodach, w gorących źródłach, na pustyniach, ale zdecydowanie najbogatszy jest tajemniczy ekosystem morskich głębin. Po latach badań naukowcy ogłosili, że poniżej 200 m żyje na świecie 17 650 organizmów, z czego 5722 km i głębiej. Wiele z nich to nieznane dotąd zwierzęta przypominające przybyszów z innych planet, jak występujący w Pacyfiku dwumetrowy głowonóg Dumbo (Dumbo-Octopus), żyjący w zatoce meksykańskiej rurkoczułkowiec z rodzaju Lamellibrachia czy żywiący się kośćmi wielorybów przedstawiciel pierścienic z wybrzeży Antarktyki. Te i inne morskie dziwy zobaczyć można na stronie www.coml.org.
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 7:49 pm przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:14 pm

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [22.11.2009, 21:10] 1 źródło, 2 wideo
TO NIE SAMOCHODY SĄ ZAGROŻENIEM DLA ŚRODOWISKA
Jak trują nas statki.
Szesnaście największych kontenerowców świata wypuszcza do atmosfery tyle samo siarki, co wszystkie auta na Ziemi - twierdzi konsultant naukowy "The New Scientist", Fred Pearce.
Każdy, jak np. pokazana na zdjęciu "Emma" linii Maersk, ma silnik o wadze małego okrętu.
Te statki żłopią ropę niczym elektrownia zasilająca miasto. Jednak okręty napędza się najtańszą i najbardziej toksyczną (zasiarczoną) ropą.
Takim paliwem na stałym lądzie nikt nie może się posługiwać - zauważa "The Daily Mail".
Obliczono, że w najbliższych 10 latach toksyczne wyziewy tylko z tych 16 okrętów przyczynią się do śmierci miliona osób. Na morzach i oceanach pływa obecnie 100 tys. okrętów.
Międzynarodowa Organizacja Morska, morska agenda ONZ, pozwala by statki napędzane były paliwem, w którym jest do 4,5 proc. siarki. To 4,5 tys. razy więcej niż normy dla aut - wylicza gazeta. | JS




http://info.wiadomosci.gazeta.pl/szukaj ... truta+woda [tytuły newsów i ich fragmenty]

Zatrute wody Białego Dunajca | 2005-02-22 00:00
- Natychmiast podjęliśmy decyzję o zamknięciu ujęcia wody pitnej w Szaflarach - mówi Marek Fryźlewicz, burmistrz Nowego Targu. - Miasto oplakatowaliśmy informacjami o zatruciu wody.
Tysiące ludzi stanęły w kolejkach do studni i beczkowozów. Także w sklepach w hurtowych ilościach kupowano wodę mineralną.
Do podobnego zatrucia wód Białego Dunajca doszło przed dwoma laty. Wtedy wodociągi w Nowym Targu trzeba było zamknąć aż na trzy tygodnie, żeby zwalczyć bakterie.
O tym, że to właśnie zakopiańska oczyszczalnia regularnie spuszcza ścieki do potoku Cicha Woda - dopływu Białego Dunajca - pisaliśmy już w wakacje 2003 r. Sytuacja powtórzyła się także w lutym 2004 r., podczas szczytu sezonu zimowego w Zakopanem. Wynika to z ograniczonych możliwości przerobowych zakładu - maksymalnie może oczyścić tysiąc metrów sześciennych nieczystości. Tymczasem, kiedy do kurortu zjeżdżają dziesiątki tysięcy gości, przyjmuje przynajmniej dwa razy więcej ścieków. Ich nadmiar spuszcza wprost do potoku.


Wody zatrute rtęcią
...w Japonii, gdzie od zjedzenia ryb zatrutych rtęcią zmarło ponad tysiąc osób...


Zatruta woda w Solcu Kujawskim | 2004-10-14 00:00
Władze Solca spotkały się wczesnym wieczorem z mieszkańcami bloków i domów z rejonu ulicy Robotniczej, którzy otrzymują wodę z zatrutego ujęcia.


Zatruta woda w Nowym Targu | 2003-03-17 20:10
Minęło dwa tygodnie od zatrucia Białego Dunajca, z którego czerpie wodę 35-tysięczny Nowy Targ. W mieście nie ma pitnej wody. Gdy rzekę zatruwają wciąż nowe ścieki, a oczyszczalnia ma awarie, złożony z urzędników sztab kryzysowy bezradnie rozkłada ręce. A zatruta fala dotrze niebawem do Nowego Sącza
Mieszkańcy Nowego Targu wodę czerpią wiadrami z osiedlowych studni lub z beczkowozów. Prawdopodobnie zawiniła oczyszczalnia ścieków w odległym o 30 km Zakopanem, która na skutek awarii musiała zrzucić do rzeki 1800 m. sześc. ścieków. 28 lutego awarię usunięto. W niedzielę jednak w tej samej oczyszczalni zabrakło prądu. W Białym Dunajcu wylądowały kolejne zanieczyszczenia, a miasto całkowicie pozbawiono wody.
Woda z kranów nie nadaje się do spożycia nawet po przegotowaniu...


Zatruta woda pod Kruszwicą | 2008-02-15 00:00
Mieszkańcy miejscowości Gocanowo, Głębokie, Rusinowo i Tarnówek (gm. Kruszwica) nie mogą korzystać z wodociągu publicznego. Podczas kontroli instalacji, należących do przedsiębiorstwa Kom-rol w Kobylnikach, w wodzie wykryto bakterie coli.


Zatruta woda pod Wrocławiem | 2007-02-20 00:00
Pięć tysięcy mieszkańców podwrocławskich miejscowości od prawie dwóch tygodni wodę do picia i mycia czerpie z beczkowozów. Woda z kranów nie nadaje się do użytku. I nikt nie wie, jak doszło do zatrucia.
Ograniczony dostęp do wody powodują trujące azotany, mangan, związki amoniaku i paciorkowiec kału odkryte w wodzie czerpanej ze studni głębinowej w Lubnowie.
Spożywanie tych trucizn grozi rakiem i odczynami alergicznymi.


W Klebarku woda nadal zatruta | 2004-12-14 00:00
Już drugi tydzień mieszkańcy podolsztyńskiego Klebarka chodzą po wodę pitną do beczkowozów. Kiedy w ich kranach popłynie czysta woda? Nikt nie wie.
Woda w podziemnym zbiorniku z którego korzystają mieszkańcy Klebarka jest skażona - do warstwy wodonośnej przeniknęły środki ochrony roślin z byłego PGR. Sanepid w Elblągu bada właśnie co to były za substancje.


Śledztwo w sprawie zatrutej wody | 2007-09-11 00:00
Zamojska prokuratura sprawdzi, dlaczego doszło do zatrucia bakterią coli ujęcia wody w Zwierzyńcu.
Od prawie tygodnia pięć tysięcy mieszkańców Zwierzyńca nie może pić wody z kranów. W czwartek sanepid wykrył w ujęciu wody Rudka bakterię coli. Woda dostarczana jest beczkowozami.


Zatruty staw | 2005-01-17 00:00
Ryby nie mają w takich warunkach szans na przeżycie - mówi Maria Suchy.
Niestety nie wiadomo, kto odprowadza ścieki do tego stawu.
W efekcie w tym zbiorniku życie biologiczne zostało całkowicie zniszczone - mówi Roman Depowski z PZW.


Zatruta rzeka w Olecku | 2003-06-02 20:56
Kilkaset metrów za oczyszczalnią ścieków rzeką płynęły śnięte ryby - krąpie, płocie i niewielkie leszcze. Martwe ryby było widać na odcinku prawie kilometra.


Bystrzyca zatruta. Padło tysiące pstrągów | 2009-05-04 11:53
Kontrola wykazała, że zanieczyszczony został odcinek rzeki poniżej galwanizerni, która już cztery lata temu oskarżona była za wyrządzenie podobnej szkody.


Kolejna rzeka rumuńska została zatruta cyjankiem
...unijna komisja powołana do zbadania przyczyn katastrofy na Cisie zatrutej w ub.r. cyjankiem z odpadów przy wydobyciu złota w Baia Mare...


Dopływ Raduni zatruty gorzelnianym wywarem | 2006-05-05 00:00


Zatrute źródło w Leśniowie? | 2007-06-05 00:00
Na miejsce ściągnięto inspektorów ochrony środowiska. Wyniki badania próbek odpadów są niepokojące: przekroczone normy zawartości metali ciężkich, takich jak kadm, ołów, cynk, a także niebezpiecznych węglowodorów wielopierścieniowych.


Strumyk Górczynka zatruty kwasem | 2007-08-09 00:00
Kontrola kanałów łączących się z Górczynką doprowadziła strażników do zakładu galwanizacyjnego. Pracownicy ochrony środowiska w asyście strażników skontrolowali zakład. Znaleźli tam opróżniony zbiornik o pojemności około tysiąca litrów, którego zawór spustowy znajdował się bezpośrednio na studzienką kanalizacji deszczowej!


Zalew zatruty przez sinice | 2007-06-13 00:00
Wysypki, zapalenie spojówek, a nawet uszkodzenie wątroby grozi osobom, które będą się kąpać w Zalewie Zemborzyckim. - Jeżeli ktoś podczas pływania nałyka się wody, naraża się też na wymioty i biegunkę. Jak co roku znów zakwitły sinice.
W sumie od 2003 r władze miasta wydały na walkę z tymi organizmami 1,5 mln zł.
W tej chwili dolina rzeki jest obudowana z obu stron przez domki i zaczyna przypominać ulicę z kanałem w środku, a nie system przyrodniczy o wysokich walorach rekreacyjnych. Dolina musi oddychać, trzeba odtworzyć zdolności Bystrzycy do samooczyszczania się - tłumaczy. Niezbędne jest przyrodnicze wzbogacenie doliny, czyli m.in. zadrzewienie, czy stworzenie małych oczek wodnych w pobliżu rzeki. Jak twierdzi prof. Chmielewski część samorządowców ma za małą wiedzę na temat ochrony przyrody. - W jednej gminie powstał skandaliczny projekt zbudowania dwóch zbiorników retencyjnych w pobliżu wysypiska śmieci - podaje przykład.
Na razie zapowiada kary dla właścicieli domków nad zalewem, którzy wylewają szamba do wody. - Jest około 50 osób, które mimo wcześniejszych napomnień nie załatwili sprawy wywozu nieczystości.
Kiedy będziemy się mogli bezpiecznie kąpać w Zalewie Zemborzyckim? - Nieprędko. Przyrodę zepsuć jest łatwo, wystarczy kilka miesięcy. Naprawa trwa latami i wymaga dużych pieniędzy i znakomitych fachowców - mówi prof. Tadeusz Jan Chmielewski.


Rzeki zatrute u źródeł | 2004-04-21 00:00
Ciągle nierozwiązany pozostaje problem jakości wody "u źródła" - część gmin nadal nie ma kanalizacji, więc nieoczyszczone ścieki trafiają wprost do gleby i wód.
Najgorzej przedstawia się sytuacja w zlewni Dłubni obsługującej 150 tysięcy mieszkańców Nowej Huty, gdzie regularnie występują zwiększone stężenia azotu, manganu, bakterii grupy coli (w tym również kałowych) oraz enterokoków. Podobnie jest w przypadku rzeki Sanki (Bielany, Przegorzały i Zwierzyniec).


Biały Dunajec znowu zatruty ściekami | 2004-02-06 23:28
Zakopiańska oczyszczalnia ścieków znów spuszcza nieczystości do Białego Dunajca.
Kiedy po wakacyjnych spustach ścieków do Białego Dunajca przeprowadziliśmy kontrolę w Zakopanem, stwierdziliśmy nieszczelność miejscowej sieci kanalizacyjnej. Stąd w czasie deszczów czy roztopów ilość ścieków podwaja się. Zaleciliśmy uszczelnienie sieci kanalizacyjnej, zdając sobie sprawę, że wymaga to czasu, może nawet dwóch lat. Dopóki to nie zostanie zrobione, takie sytuacje będą się powtarzać.

Zatrute kaczki w Ogrodzie Saskim | 2003-08-10 21:05


Biały Dunajec znów zatruty | 2005-07-26 00:00
W weekend doszło do kolejnego niekontrolowanego zrzutu ścieków do Białego Dunajca. Znowu wypłynęły one z Zakopanego


KGHM grozi odcięciem wody w podlubińskich wsiach | 2009-11-04 07:38
Mieszkańcy podlubińskich wiosek Owczary i Szklary Górne lada moment zostaną pozbawieni wody. 30 lat temu miedziowy kombinat zatruł im studnie, przez co miejscowe dzieci chorowały na ołowicę. Jako zadośćuczynienie miał dostarczać czystą wodę nieodpłatnie. Teraz żąda za to pieniędzy i grozi, że jeśli ich nie dostanie, krany wyschną.
Sprawa zatrutych studni w Szklarach wyszła na jaw pod koniec lat 60., kiedy w stawach przemkowskich padły tysiące ryb. Okazało się, że winowajcami są zakłady górnicze Lubin i Polkowice, które zrzuciły do potoku Zielenica ścieki przemysłowe. Potok zasilił pobliską rzeczkę, a ta stawy w Przemkowie - zatruwając przy okazji wody gruntowe w położonych pod Lubinem wioskach.

- Zanim okazało się, że pijemy zatrutą wodę, minęło kilka lat - mówi Kazimierz Chudy ze Szklar, w latach 60. i 70. dyrektor tamtejszego PGR-u.

Przebadano dzieci w obu wsiach - 14 proc. z nich chorowało na ołowicę. Dlatego w 1974 r. wojewoda wrocławski wydał decyzję, zgodnie z którą woda do gospodarstw w Szklarach Górnych i Owczarach miała być dostarczana bezpłatnie wodociągiem zbudowanym przez zakłady w Lubinie i Polkowicach. Po latach obowiązek dostawy przejął KGHM, który próbował uchylić decyzję sprzed lat. Mieszkańcy jednak walczyli o swoje i doprowadzili do tego, że w 2001 rację przyznał im NSA.
Jako prezes zarządu spółki byłbym posądzany o niegospodarność, gdybym wodę rozdawał za darmo - tłumaczy prezes Siwek. I dodaje, że Energetykę darmowa woda dla dwóch wiosek kosztuje kilkaset tysięcy rocznie.


Już dwa tygodnie Pleszew nie ma wody pitnej | cheko, PAP | 2007-04-01 00:00
Liczący ponad 20 tysięcy mieszkańców Pleszew (Wielkopolska) już dwa tygodnie pozostaje bez wody pitnej. Do miejskiego wodociągu dostały się bakterie coli.
Brak wody powoduje ogromne straty miasta, przedsiębiorstwa wodociągowego, restauratorów, właścicieli firm i zwykłych obywateli. M.in. miejscowy szpital, który przez 6 dni nie mógł realizować kontraktów z NFZ - w tym nie przeprowadzał operacji i nie przyjmował pacjentów - szacuje wstępnie, że z powodu braku wody pitnej stracił co najmniej 500 tys zł.


Bakterie coli w ujęciu wody pleszewskiego szpitala | mar, PAP | 2007-03-24 00:00
Po skażeniu ujęcia wody w Pleszewie bakteriami coli, około 21 tysięcy mieszkańców tej miejscowości nie może już szósty dzień korzystać z miejskiego wodociągu.


Rzeka Supraśl już zanieczyszczona | 2005-05-24 00:00
Po ostatnich opadach rzeka Supraśl znów jest poważnie zanieczyszczona. Skala skażenia tego lata może być większa niż w roku ubiegłym. Wystarczy porządna ulewa, a miastu znów zagrozi brak wody
Wczoraj dowiedzieliśmy się, że woda w Supraśli jest pozaklasowa. Powinna mieć przynajmniej drugą lub - ostatecznie - trzecią klasę czystości.


Francja: bretońscy rolnicy zatruwają ziemię
Rzeki zatrute jonami azotanowymi i pestycydami ...katastrofalne zanieczyszczenie wody pitnej... ...za dostarczanie wody zatrutej nitratami


Czy przez smród Stokłosa nie wejdzie do Senatu? | 2005-08-04 00:00
Protestujących fotografował pracownik Stokłosy. Zrobił zdjęcie także dziennikarce poznańskiego radia Merkury Wandzie Wasilewskiej, która chciała z nim porozmawiać. W ub. roku ekipa dziennikarzy TVP 3 Poznań chciała zrobić reportaż o fetorze z zakładów w Śmiłowie, ale została zatrzymana na terenie zakładu na 13 godzin.
Mieszkaniec Kaczorów Dariusz Rejek: - Smród jest straszny, jezioro Kopcze jest zatrute tłuszczem zwierzęcym, nie można się w nim kąpać. Pryszcze ludziom wychodzą, a brzegi są białe od dziwnego szlamu. Domki wczasowe stoją puste. Kiedyś były kajaki i rowery wodne, a teraz nie ma nic.
Jednocześnie od kilku miesięcy pracownicy zakładów Stokłosy niezgodnie z prawem rozrzucają śmierdzącą mączkę mięsno-kostną na pola we wsi Linie pod Lwówkiem.
- Mączka niewymieszana z glebą przedostaje się do wód gruntowych i może być niebezpieczna dla zdrowia ludzi i zwierząt - mówi prof. Czesław Maćkowiak z Instytutu Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach.


Henryk Stokłosa kontratakuje | 2005-08-12 00:00
Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej próbuje udowodnić, że na terenie zakładów Farmutil HS senatora Henryka Stokłosy w Śmiłowie zakopane zostały tony padliny i że Farmutil próbuje zatrzeć ślady.
Zatruta woda w Śmiłowie


Skażenie w zakolu Łyny. Jak ratować ziemię? | 2008-04-09 00:00
Grunt na którym miała powstać druga starówka, jest jednak zanieczyszczony - wynika z badań naukowców.
W ziemi przy ul. Knosały - od zamknięcia w latach 70. starej gazowni - znajdują się zbiorniki z fenolem i smołą pogazową. Fenol jest substancją żrąca i toksyczną, smoła - jednym z najbardziej uciążliwych dla środowiska odpadów przemysłowych. W połowie lat 90. przedostały się do płynącej w pobliżu Łyny. Ratownicy zebrali fenol i smołę i przewieźli do olsztyńskiej oczyszczalni przy ul. Leśnej. To, co zostało w zbiornikach, próbowali zneutralizować.
Tamtejsi naukowcy podjęli się zbadania stanu wód podziemnych w pobliżu składowiska. Koszt tych prac to 1,5 mln zł, w większej części sfinansowany został z unijnego programu ochrony wód podziemnych.
Kilka dni temu urzędnicy dostali wyniki badań terenów w zakolu rzeki. - Ziemia jest zanieczyszczona, nawet do głębokości dziewięciu metrów - przyznaje Barbara Olszewska, dyrektor wydziału ochrony środowiska urzędu miasta. - Trujące substancje mogły się dostać do wód podziemnych. A to może zagrozić jednemu z miejskich ujęć wody. Dlatego trzeba jak najszybciej przystąpić do oczyszczania ziemi.
Prof. Zbigniew Endler z wydziału ochrony środowiska Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego: - Związki chemiczne, które przedostaną się do wody, mogą być przez jakiś czas "uśpione" i wywołać niepożądane skutki dopiero za kilka lat.
Oczyszczenie ziemi w zakolu Łyny nie będzie jednak takie proste. Urzędnicy ratusza wyliczyli, że potrzeba na to kilka milionów złotych. A to może opóźnić zagospodarowanie tej części Olsztyna, która od roku przedstawiana jest przez miejskich planistów jako druga starówka.


Bezkarny Grabek | 2005-11-11 00:00
Inspektorzy środowiska w Łodzi notorycznie przegrywają sprawy, które wytaczają trucicielom przyrody, ostatnio z Kazimierzem Grabkiem, ?królem żelatyny?. Powodem jest nieprecyzyjny artykuł z kodeksu karnego
Przypomnijmy: z hali produkcyjnej fabryki żelatyny w Zgierzu wychodziła kilkudziesięciometrowa rura kończąca się w lesie. Wylano w nim kilkadziesiąt tysięcy metrów sześciennych rozpuszczonych w kwasie solnym kości zwierząt (pozostałości po produkcji żelatyny). Jak wynika z ekspertyzy zamówionej przez WIOŚ w Instytucie Badawczym Leśnictwa, ścieki z fabryki Grabka zniszczyły 1400 mkw. lasu. Drzewa dosłownie zadusiły się na skutek zalania korzeni zwierzęcym tłuszczem.
W styczniu, gdy "Gazeta" ujawniła skandal z wypuszczaniem ścieków, sprawą zajął się od razu Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i prokuratura. Zgierska prokuratura wszczęła śledztwo przeciwko trucicielom i umorzyła je.


Trucizna w Kucelince | 2007-01-22 00:00
Do rzeki dostał się fenol - 15 stycznia, po awarii w koksowni ISD Huty Częstochowa. Huta jednak nikogo o tym nie poinformowała.


Ratusz: solić ulice i walczyć z solą | 2007-11-09 00:00
Jak ochronić usychające drzewa przed tonami soli, które zimą spłyną na nie z ulic?


Znany ekolog Wu Lihong odsiedzi trzy lata | 2007-11-05 17:44
Ekolog Wu Lihong, który poświęcił się ratowaniu słynnego jeziora Tai w Chinach wschodnich, spędzi trzy lata w więzieniu
Przez kilka dni dwa miliony ludzi było bez wody. Miejscowe władze zrzuciły z początku winę na upały i niski poziom wody, ale rząd centralny nakazał masowe zamykanie fabryk chemicznych i ukaranie urzędników z miejscowego wydziału ochrony środowiska.


Druga strona morza wciąż umiera | 2007-04-16 00:00
Uzbekistan nadal nie robi nic w celu ratowania swojej - południowej i większej - części jeziora. Została ona odcięta przez tamę Kokaral od wód Syr-darii, a z Amu-darii również nie wpływa tam najmniejszy strumyczek, bo bieg tej rzeki zamiera całkowicie przed ujściem - wszystkie wody są zużywane na polach bawełny i ryżu. W najbliższych latach południowa część Morza Aralskiego skurczy się więc o co najmniej połowę, choć nie zniknie całkowicie. Naukowcy wykryli, że część parującej wody jest uzupełniana z warstw wodonośnych ciągnących się zapewne spod dalekich gór. Ta resztka morza pozostanie jednak całkowicie zatruta i martwa.


Źródło: Gazeta Wyborcza




http://naszaekologia.pl/zanieczyszczenia_wody.php [fragmenty]
RODZAJE SUBSTANCJI ZANIECZYSZCZAJĄCYCH WODY
W rolnictwie używa się coraz więcej chemikaliów, które po pewnym czasie nieuchronnie trafiają do wód śródlądowych. Należą do nich środki owadobójcze, chwastobójcze, roztoczobójcze, grzybobójcze i środki pielęgnacyjne dla owiec, które w sumie zawierają ponad 450 aktywnych chemicznie składników niszczących mikroflorę i mikrofaunę. W celu poprawienia żyzności gleby rolnicy nawożą ją fosforanami i azotanami. Ziemia jest także zanieczyszczana toksycznymi związkami wydobywających się z silosów i ferm hodowlanych. Produkty farmaceutyczne wykorzystywane w fermach hodowlanych, np. antybiotyki czy hormony, po pewnym czasie, wraz z odchodami i środkami dezynfekującymi, dostają się do okolicznych zbiorników wodnych.

W przedsiębiorstwach zajmujących się uzdatnianiem wody pitnej regularnie prowadzi się badania jakości, to znaczy sprawdza się, czy zawartość szkodliwych związków nie przekracza dozwolonych norm. Jednak również proces uzdatniania nie pozostaje bez wpływu na jakość wody. Na przykład w wyniku chlorowania wody powstaje substancja, która prawdopodobnie ma działanie rakotwórcze. W 1988 roku okazało się, że również stosowany do oczyszczania wody siarczan glinu ma niekorzystny wpływ na środowisko naturalne. Kilka ton tej substancji zostało wówczas wrzuconych do wody w Camelford w Kornwalii i wkrótce okazało się, że zaczęły chorować niemal wszystkie żyjące w okolicy zwierzęta.

Innym bardzo ważnym źródłem zanieczyszczeń jest przemysł. Przemysłowe polutanty to przede wszystkim metale ciężkie - kadm, ołów i cynk. Zanieczyszczające wodę kwaśne deszcze spowodowane są spalinami powstającymi w procesie spalanie paliw kopalnych - ropy i węgla.


Jak do tego dochodzi
Trucizny dostają się do wody w różny sposób, niektóre bezpośrednio, inne pośrednio, najczęściej w wyniku świadomych działań człowieka, czasami przypadkowo, wskutek przecieków lub innych nieszczelności w systemach odprowadzających toksyczne ścieki.

Największym potencjalnym trucicielem wód śródlądowych jest rolnictwo. Nie przetworzony nawóz zwierzęcy rozrzucany jest na polach i pewna jego część zawsze zostaje spłukiwana przez deszcze do najbliższych zbiorników wodnych. Rolnicy użyźniają co roku swoje ziemie wieloma milionami ton azotu, fosforu i potasu. Część tych substancji po pewnym czasie trafia do wody. Niektóre nawozy, zwłaszcza związki organiczne, rozkładają się latami, a przez ten czas wchodzą w ciąg łańcucha pokarmowego, wyrządzając po drodze wiele szkód w lokalnym ekosystemie.

Coraz większym zagrożeniem dla ryb słodkowodnych stają się wypływające z akwenów hodowlanych ścieki, zawierające środki farmaceutyczne, masowo stosowane w hodowli w celu zapobiegnięcia chorobom.

Wycinka lasów i coraz gęstsza sieć rowów melioracyjnych sprawiają, że do wody przedostają się związki żelaza, glinu i kadmu.

Zwierzęce odchody są 100 razy bardziej szkodliwe, od tych które przeszły przez oczyszczalnie ścieków. Dostając się do rzek i jezior, powodują katastrofalne zmiany w ekosystemie. Nawet jeżeli większa część ludzkich fekaliów zostaje oczyszczona w oczyszczalniach ścieków, to jednak pewna ich ilość dostaje się bezpośrednio do wód śródlądowych, powodując rozprzestrzenianie się wielu chorób zakaźnych.

Woda zanieczyszczana jest również z powietrza. Toksyczne związki przedostające się do wody z powietrza są szczególnie szkodliwe. Zaliczyć do nich należy popiół, sadzę, kurz i krople toksycznych cieczy oraz gazy, zwłaszcza dwutlenek siarki i podtlenek azotu. Wszystkie te polutanty pochodzą zarówno z przemysłu, jak i z rolnictwa. Dla środowiska naturalnego niebezpieczne są zwłaszcza gazy, które w połączeniu z wodą tworzą kwasy: siarkowy i azotowy.

Jak rozprzestrzeniają się zanieczyszczenia wody
Wycieki to główne źródło zanieczyszczeń wód śródlądowych. Substancje zanieczyszczające mogą być zarówno w stanie stałym, jak i w ciekłym. Odpadki pozostawione na powierzchni i wystawione na działanie deszczu, który rozpuszcza je, dzięki czemu substancje toksyczne łatwiej mogą się dostać do wód gruntowych, a stamtąd do zbiorników wodnych. Szkodliwe substancje w stanie płynnym dostają się do systemu wodnego znacznie szybciej. Spośród rozpylanych na rośliny środków chemicznych, niektóre po zetknięciu z glebą stają się nieaktywne, inne zaś przedostają się do okolicznych strumieni i rzek bezpośrednio, bądź przez wody gruntowe. Prawie 80% rozpylanych substancji zamiast na rośliny opada na ziemię i niemal natychmiast w nią wsiąka.

Czas, jaki upływa od zetknięcia się z glebą związków azotu i fosforu do momentu przeniknięcia do wód gruntowych, nie jest dokładnie znany, jednak dowiedziono, że proces ten może trwać dziesiątki, a nawet setki lat. Najszybsze i najgroźniejsze jest zanieczyszczenie wód nie oczyszczonymi ściekami przemysłowymi, które zwykle zawierają największe ilości substancji toksycznych i wpływają wprost do rzek.


Wpływ zanieczyszczenia wód na życie w zbiornikach wodnych
Sytuacja pogorszyła się znacznie w ciągu ostatnich 20 lat. W tym czasie wiele światowych zbiorników pokryło się zielonym kożuchem, a ich wody zostały skażone bakteriologicznie. Wody śródlądowe stały się wylęgarnią niebezpiecznych bakterii, pierwotniaków i grzybów. Niektóre gatunki bakterii, np. salmonella czy Listeria, i pierwotniaków są niemal tak samo niebezpieczne dla zdrowia człowieka jak przecinkowiec cholery.

Kwaśne deszcze spowodowały katastrofę ekologiczną w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i północno-zachodnej Europie. Na przykład aż 16 tysięcy spośród 85 tysięcy wszystkich szwedzkich jezior jest obecnie zakwaszonych, a w 5 tysiącach całkowicie wyginęły ryby. W 1976 roku 4000 szwedzkich jezior było wapnowanych w celu odkwaszenia. Sposób ten wykorzystano również w Szkocji, gdzie ilość ryb zmniejszyła się wskutek zakwaszenia wody o ponad 40%. We wschodniej części USA zakwaszenie jezior spowodowało straty rzędu miliarda dolarów. Suma ta zwykle wpływa do kas lokalnych władz samorządowych od wędkarzy łowiących w jeziorach pstrągi, jednak kiedy pstrągów zabrakło, wędkarze przenieśli się w inne rejony. Wapniowanie jezior w celu zmniejszenia zakwaszenia nie jest jednak obojętne dla innych elementów ekosystemu. Na przykład powoduje ogromne, sięgające 90%, straty wśród porastających okolice jezior mchów i porostów. Duża część padających nad Skandynawią kwaśnych deszczy dociera tu znad Wielkiej Brytanii, której przemysł emituje do atmosfery 3,7 miliona ton dwutlenku siarki rocznie.


Metale ciężkie
Jednym z ciężkich metali powodujących zanieczyszczenie wód jest ołów. Źródłem zanieczyszczania są ołowiane obciążniki rybackich sieci, lekkomyślnie porzucane, ilekroć sieć się zaplącze. Rozpuszczone w wodzie związki ołowiu stanowią zagrożenie dla ptactwa, które wchłania je ze zjadanych przez siebie roślin wodnych. Typowym objawem zatrucia ołowiem u łabędzi jest tak zwana "złamana szyja". Zatrute ołowiem mięśnie nie są w stanie utrzymać długiej szyi ptaka, który ginie z głodu. Innym metalem ciężkim zatruwającym wody śródlądowe jest kadm, który poprzez zatrute ryby przenika również do organizmów ludzi.


Oczyszczanie Tamizy
Tamiza była kiedyś jedną z najbardziej zanieczyszczonych rzek świata. Jeszcze nie tak dawno nie było w niej ani jednej ryby. Obecnie, po długiej walce ekologów, w Tamizie żyje ponad 100 gatunków, w tym pstrągi i łososie. Batalia o przywrócenie Tamizie jej pierwotnego stanu toczyła się głównie z przemysłowymi trucicielami. Zbudowano cały system oczyszczalni ścieków, a tych, którzy wciąż zatruwali rzekę, obciążano wysokimi karami.

Wielka akcja oczyszczania Tamizy jest jedynym udanym przedsięwzięciem tego typu, przeprowadzonym na taką skalę. Podejmowane w innych krajach próby niestety się nie powiodły. Nie udało się oczyścić Renu, ani rzeki Ohio, słynną z tego, że była tak zanieczyszczona produktami naftowymi, że kiedyś po prostu się zapaliła.


Uregulowania prawne
Prawdopodobnie pierwszym krajem, który wprowadził prawne regulacje dotyczące zanieczyszczenia rzek, była Anglia. Już w 1197 roku król Ryszard I ogłosił pierwsze w świecie prawo rzeczne. Obecnie standardy jakości wody określa się w ramach Unii Europejskiej, jednak mimo precyzyjnych wytycznych, rządy europejskich krajów zbliżają się do wytyczonego celu niezwykle powoli. Na przykład w 1992 roku aż w 9 z 12 krajów Wspólnoty Europejskiej poziom azotu w wodzie przekraczał zalecaną normę.




„WPROST” nr 35, 29.08.2004 r.
PUSTYNIA BAŁTYCKA
DZIESIĄTA CZĘŚĆ BAŁTYKU JEST MARTWA
Polskie wybrzeże Bałtyku jest najczystsze od 30 lat - ogłosili niedawno burmistrzowie nadmorskich miast. I wkrótce otwarto prawie wszystkie plaże i kąpieliska jeszcze rok temu niedostępne dla turystów. Tymczasem badania zanieczyszczenia wód Bałtyku nie dają powodów do optymizmu. Kąpiel w rejonie Zalewu
Wiślanego i Zatoki Gdańskiej jest niebezpieczna, bo pełno tam gnijących glonów i sinic produkujących toksyczne dla ludzi substancje. Wpływające do morza ścieki zawierają pałeczki salmonelli i czerwonki, laseczki zgorzeli gazowej oraz zarazki wywołujące infekcje dróg oddechowych, układu moczowego i nerek. Plaże w Orzechowie, Karwieńskich Błoniach i Dębinie zamknięto, bo odkryto tam bakterie coli.
Jak wynika z szacunków prof. Stefana Kozłowskiego, przewodniczącego Komitetu „Człowiek i Środowisko” PAN, tylko z Polski trafia rocznie do Bałtyku około miliarda litrów nie oczyszczonych ścieków. Z naszego kraju pochodzi prawie czwarta część zanieczyszczeń Bałtyku (...).

WODNE PUSTYNIE
Na Bałtyku powstaje coraz więcej tzw. Pustyń wodnych, gdzie wszelkie życie zabił siarkowodór. Te pustynie zajmują już ponad 10 proc. powierzchni morza – wynika z danych Instytutu Badań Morza przy uniwersytecie w Rostoku. Dno Bałtyku w okolicach Głębi Gotlandzkiej, Bornholmskiej i Gdańskiej pokryte jest białym nalotem i milionami martwych bezkręgowców. – przy obecnych zanieczyszczeniach odbudowa ekosystemu Bałtyku jest praktycznie niemożliwa. (...) Do tego morza wpływa rocznie niemal 700 tys. ton związków azotu i około 620 tys. ton fosforu. Poziom stężenia związków toksycznych w łowionych na Bałtyku rybach jest dwukrotnie wyższy niż w rybach z Morza Północnego, uznawanego za kloakę Europy.
W 1984 r. odławiano z Bałtyku 400 tys. ton dorszy, podczas gdy obecnie jest to jedynie 40 tys. ton. (...)
Jak zauważa dr Grażyna Kowalewska, kierownik Pracowni Chemicznych Zanieczyszczeń Morza PAN, mało kto zdaje sobie sprawę, że palenie opon czy plastikowych opakowań to ostatecznie zanieczyszczanie morza, bo toksyczne pyły są potem zmywane do rzek i wpadają do Bałtyku.
Tomasz Krzyżak


„ANGORA” nr 30, 27.07.2003 r.
„CORRIERE DELLA SERA” 05.07.2003 r.
ZAGŁADA OCEANÓW
– Środowisko oceaniczne przechodzi poważny kryzys – alarmuje niezależna organizacja „Pew Oceans Commission” z Waszyngtonu, złożona ze światowej sławy intelektualistów, naukowców i obrońców środowiska. Według najnowszych badań przeprowadzonych przez amerykańską Akademię Nauk, ilość resztek paliw trafiających do wód przez osiem miesięcy jest równa wyciekowi ropy z tankowca Exxon Valdez w 1989 roku.
Ilość azotu wpuszczonego do wód Wybrzeża Atlantyckiego i Zatoki Meksykańskiej w wyniku działalności przemysłowej człowieka wzrosła pięciokrotnie od czasów preindustrialnych, a do roku 2030 może powiększyć się o kolejnych 30%. Dwie trzecie zatok i ujść rzecznych ulega procesowi eutrofizacji. W 2001 roku tylko w USA ponad 13 tys. plaż zamknięto z powodu zanieczyszczenia – 20% więcej w porównaniu z rokiem ubiegłym. Według szacunków EPA (ministerstwa środowiska USA) w ciągu tygodnia 3 tys. pasażerów jednego rejsu produkuje 796 tys. litrów odchodów, 3,5 miliona litrów ścieków oleistych oraz ponad 8 ton śmieci.
Agresorzy, czyli nowe gatunki genetycznie zmodyfikowane przez człowieka i przystosowane do życia w niesprzyjających warunkach, przewyższają liczbę gatunków naturalnych i tym samym stanowią zagrożenie dla gospodarki morskiej. Rywalizując ze „starymi” odmianami, przyczyniają się do ich wyginięcia. W Zatoce San

Francisco co 14 tygodni odkrywany jest nowy gatunek. „Obcy” są trudni do zidentyfikowania i wykorzenienia z ekosystemu, bowiem bardzo szybko się rozwijają i wykorzystują do przemieszczania się wody balastowe, pompowane w czasie załadunku statków. Zazwyczaj woda jest nabierana w zanieczyszczonych portach, a następnie spuszczana na pełnym morzu. Każdego dnia ok. 7 tys. „obcych” gatunków podróżuje w ten sposób.

Groźnym czynnikiem są hodowle ryb, które umożliwiają gatunkom podbój siedlisk ich dzikich „kuzynów”. W grudniu 2000 roku na skutek burzy z hodowli w Maine uciekło 100 tys. łososi, co tysiąckrotnie przewyższa liczbę dorosłych osobników tego gatunku obecnych w wodach stanowych. Ostatnio około tysiąca łososi przedostało się do okolicznych rzek, powodując ogromne straty w lokalnej faunie: osobniki hodowlane atakowały gatunki naturalne oraz roznosiły choroby.

Intensywne połowy prowadzą do wyeliminowania ważnych drapieżników, co z kolei może powodować poważne zmiany w strukturze ekosystemu morskiego. W 1989 roku populacja dorsza i flądry uległa znacznej redukcji. Atlantycka populacja halibuta wyginęła w raz z odmianą rekina ostronosa – ofiarą nadmiernych połowów.
Bycatch, czyli polowanie, zabijanie i sortowanie gatunków w czasie połowów, stanowi jeden z poważniejszych problemów ekologicznych. Eksperci twierdzą, że w latach 1980-90 rybacy wyrzucali rocznie 26% (30 milionów kilogramów) złowionych ryb. (...)
Alessandra Farkas

www.o2.pl | Czwartek [01.01.2009, 22:23] 1 źródło, 1 wideo
W MORZACH NIEBAWEM NIE BĘDZIE ŻYCIA
MORZE UMIERA. A WINNI JESTEŚMY MY.
Chociaż ludzie nie muszą już mieszkać tak blisko zbiorników wodnych, jak dawniej, wciąż ponad połowa ludności świata mieszka w promieniu 100 kilometrów od brzegów mórz i oceanów. Co więcej, aż jedna dziesiąta ma do wody morskiej nie więcej niż 10 kilometrów. Niestety...
Niestety, bo efekty tego są coraz bardziej widoczne. Właśnie przez ludzką obecność brzegi mórz podlegają stałej i stopniowej degradacji. Tyczy się to nie tylko morskiego krajobrazu, który zmienia się przez rozwój turystycznej infrastruktury, lecz także tego, co się dzieje w samym morzu.
Jak pisze "The Economist", według niektórych naukowców wyginęło już ponad 90 procent wielkich drapieżnych ryb, takich jak tuńczyk czy rekin. Ale zagrożone są też inne gatunki.
W przybrzeżnych rewirach morza wyginęło już 85 procent waleni. Także morskie gatunki ptaków, np. mewy czy albatrosy, przy obecnych warunkach mają małe szanse na przetrwanie - ostrzegają naukowcy.

Jak pisze "The Economist", stały wzrost poziomu wody w morzach i oceanach wywołany efektem cieplarnianym prowadzi do paradoksalnej sytuacji: wody przybywa, ale życia w niej jest coraz mniej. | AB

„GAZETA WYBORCZA” 07.05.2004 r.
POTOP PLASTIKU
MIKROSKOPIJNE KAWAŁKI TWORZYW SZTUCZNYCH ZALEWAJĄ OCEANY. LEŻĄ NA PLAŻACH, PŁYWAJĄ W WODZIE, NAJWIĘCEJ JEST ICH NA DNIE MORSKIM
(...) Najpierw uczeni ruszyli na morskie wybrzeże najbliżej ich macierzystego uniwersytetu w Plymouth. Zebrali tam 30 próbek osadu – część wprost z plaży, część z delt rzecznych, a pozostałe z oceanicznego dna położonego poniżej strefy pływów. Czegóż tam nie znaleźli? Poczynając od włókien nylonu, przez kawałki polietylenu, poliestru, aż po mikroskopijne kawałki poliwinylu.

– To resztki ubrań, opakowań i sznurków – twierdzą naukowcy.
Zaintrygowani badacze wybrali się w inne rejony wybrzeża. W sumie zebrali próbki z 17 plaż. „Mikroplastiki” były wszędzie. Ale może opadają one na dno i nie krążą w wodzie? By to sprawdzić uczeni wykorzystali już zebrane próbki wody morskiej. Od lat 60. bowiem regularnie co roku na dwóch trasach, od Szkocji do Wysp Szetlandzkich (315), wyławiano wodę wraz z drobną ilością planktonu. Całość skrzętnie przechowywano. Trudno o lepszą gratkę dla poszukiwaczy zaginionych „mikroplastików”.

Kiedy badacze wzięli pod mikroskop historyczne próbki, ujrzeli w nich mnóstwo kolorowych drobinek. To były sztuczne tworzywa. Niektóre miały kształt kulisty, większość jednak stanowiły włókna o średnicy porównywalnej z ludzkim włosem. Prawdopodobnie stanowiły one tylko część wszystkich plastikowych zanieczyszczeń. Co gorsza, im młodsza była próbka, tym więcej takich małych fragmentów w niej pływało. Z analizy wynikało, że na przełomie lat 70. i 80. liczba „mikroplastików” w wodzie oceanicznej wzrosła kilka razy.
(...)
Brytyjczycy przeprowadzili prosty eksperyment. Do akwarium, w którym żyły drobne morskie skorupiaki i pierścienice, w lali wodę z niewielką liczbą „mikroplastików”. Kiedy po kilku dniach zajrzeli tam ponownie, wszystkie rodzaje tworzyw sztucznych można było odnaleźć wewnątrz zwierząt. Na razie nie wiadomo, w jaki sposób plastiki szkodzą ich organizmom. Zapewne – spekulują autorzy badań – na rozdrobnionych kawałkach tworzyw sztucznych mogą się

zbierać i powstawać różnorodne szkodliwe związki chemiczne. Czy te toksyny trafią potem do żołądków zwierząt? Jeśli tak, to jak bardzo im szkodzą? Na to pytanie – ważne, bo przecież drobne organizmy morskie są pożerane przez ryby, z których część trafia potem na nasz stół – uczeni nie znają jeszcze odpowiedzi. Ale dowiemy się tego już wkrótce – powiedział „Gazecie” Richard Thompson. Właśnie dostaliśmy fundusze na kolejne trzy lata badań.
Wojciech Mikołuszko

„PRZEGLĄD” nr 26, 03.07.2005 r. EKOINFORMACJE
ŚMIERĆ W SIECI
Prawie tysiąc ssaków morskich ginie codziennie w rybackich sieciach. Takimi przypadkowymi ofiarami są głównie wieloryby, delfiny i morświny – alarmują eksperci Światowego Funduszu na rzecz Przyrody (WWF) w opublikowanym właśnie raporcie. Niektóre z powszechnie używanych przez rybaków sieci są trudno zauważalne dla zwierząt – zarówno wizualnie jak za pomocą echolokacji. Dlatego ekolodzy z WWF proponują np. montowanie na sieciach alarmów dźwiękowych odstraszających zwierzęta.

www.o2.pl | Czwartek [26.03.2009, 19:34] 1 źródło
AMERYKAŃSKIE DARY NISZCZĄ FAUNĘ U WYBRZEŻY KENII
A chcieli pomóc rybakom.
Do Kenii, na plażę Diani, przybywają turyści z Ameryki i Europy głównie po to, by nurkując podziwiać podmorskie piękno tego zakątka świata. Przybywa ich coraz więcej, więc zwiększa się zapotrzebowanie na ryby, które dostarczają im miejscowi rybacy.
Ci łowią więcej, ryb ubywa, więc muszą sięgać po inne niż tradycyjne metody łowienia. Poprosili więc o pomoc organizację USAID. I tu zaczęły się ich kłopoty - donosi "MSNBC".
USAID rozpoczęła wart blisko 600 tys. dolarów program przekazywania rybakom z Kenii zamrażarek, łodzi i sieci. Dzięki temu mogli łowić więcej, wychodzić dalej w morze i wyjść na swoje przy sprzedaży ryb.
Problem jednak w tym, że USAID, by zaoszczędzić, dała rybakom tanie, plastikowe sieci, które choć poprawiają wyniki połowów to szkodzą przyrodzie. Plączą się w nie żółwie i wieloryby, które są zabijane, bo rybakom szkoda jest ciąć sieci. Kilometry plastiku rozciągnięte po dnie niszczą też rafę koralową. Coś co miało pomóc rybakom i zapewnić zarobek na sprzedawaniu ryb turystom niszczy powód, dla którego ci turyści w ogóle przyjeżdżają - tłumaczy serwis internetowy telewizji.
Rybacy tego nie chcieli. Miejscowe organizacje rybaków prosiły USAID o specjalistyczny osprzęt do bardziej efektywnego (ale i bezpieczniejszego dla środowiska) łowienia ryb. Zamiast tego dostali tańszą i bardzo szkodliwą alternatywę.
Skoro dostaliśmy tylko to, nie mogliśmy odmówić - tłumaczy Isaak Mwachala, szef jednego ze kenijskich stowarzyszeń rybackich. JS


„WPROST” nr 34, 28.08.2005 r.
EKOLOGICZNY PLASTIK
97 proc. ptaków i zwierząt żerujących nad Morzem Północnym ma w żołądkach fragmenty opakowań foliowych – alarmuje organizacja Save the North Sea. To kolejny argument ekologów w walce z tworzywami sztucznymi, które w ziemi rozkładają się nawet 500 lat. Nadzieją na redukcję śmieci aż o 30 proc. jest produkcja toreb i folii z samorozkładających się tworzyw. Takie produkty – na przykład firmy Ecoplastic – rozkładają się na związki proste całkowicie w ciągu trzech miesięcy.

www.o2.pl / www.wiadomosci.gazeta.pl | 2009-08-04 18:52
NAUKOWCY ZBADAJĄ PLASTIKOWĄ ZUPĘ
Plastikowa zupa śmieciowa to ogromny (rozciąga się na 500 mil morskich) kożuch składający się z plastikowych odpadków. To największe na Ziemi wysypisko śmieci - ciągnie się od wybrzeży Hawajów aż po Japonię - wreszcie zostanie zbadane.
Na spotkanie z jednym z najbardziej niezwykłych zjawisk naszej planety wyrusza kalifornijski statek New Horizon. Na jego pokładzie popłynie ponad 30 naukowców, i techników. Wyprawa współorganizowana przez University of California ma potrwać około trzech tygodnie.
Naukowcy z załogi New Horizon umieszczają specjalne urządzenie do pomiaru głębokości i temperatury wód
W "Wielkim Pacyficznym Płacie Śmieci" (Great Pacific Garbage Patch) pływa około 100 mln ton plastiku. Zupa śmieciowa nie jest wykrywana przez satelity, dostrzec ją można jedynie ze statków. Według Programu Narodów Zjednoczonych do spraw Ochrony Środowiska (UNEP) co roku przez plastikowe śmieci ginie ponad milion morskich ptaków oraz ponad 100 tys. morskich ssaków. W ich żołądkach znajdowane są strzykawki, zapalniczki i szczoteczki do zębów.
Ekspedycja ma na celu przede wszystkim zbadanie wpływu, jaki plastikowa zupa wywołuje w ekosystemie Pacyfiku. Naukowcy chcą także rozwiązać zagadkę stojącą za powstaniem zjawiska. Niestety do tej pory nie stworzono wiarygodnej teorii wyjaśniającej przyczyny powstania śmieciowej zupy.

Długi na 52 metry New Horizon jest wyposażony w niezwykle nowoczesne laboratoria, jednak naukowcy będą prowadzili badania także na lądzie. W tym celu pobrane zostaną próbki plastikowego kożucha. | tm, Reuters


„WPROST” 32/33(1285), 12-19.08.2007 r. NAUKA / ZDROWIE
PLAGA ŁOSOSIOWA
FARMY RYBNE TO WYLĘGARNIE CHORÓB I PASOŻYTÓW
Jeśli rybne farmy gruntownie się nie zmienią, czyste i obfitujące w ryby morza przejdą do historii. Hodowla owoców morza i ryb (zwana akwakulturą) miała się przyczynić do wzmocnienia ochrony naturalnych zasobów oceanów. Dzieje się odwrotnie – akwakultura stanowi dla nich dodatkowe zagrożenie. Rybołówstwu grozi więc potężny kryzys, gdyż oceany przestały być bezdenną spiżarnią.

RYBA PRZEMYSŁOWA
W Atlantyku Północnym, jednym z najbardziej przetrzebionych akwenów, popularnych fląder, dorszy, morszczuków, tuńczyków jest sześciokrotnie mniej niż sto lat temu. Tymczasem popyt na białko rośnie na całym świecie. Dlatego tak wielkie nadzieje wiązano z hodowlą ryb.
Co druga ryba, która trafia na stół, pochodzi z hodowli. Akwakultura jest najszybciej rosnącą gałęzią światowej gospodarki – co roku jej produkcja zwiększa się o ponad 10 proc. Tempo jej rozwoju to fenomen, gdyż wiąże się z udomowianiem nowych gatunków. Proces, który na lądach trwał 11 tys. lat, w morzach przebiega niemal na naszych oczach. W ostatnim stuleciu zaczęto hodować 430 gatunków (w ostatniej dekadzie – 107), co stanowi 97 proc. hodowanych obecnie wodnych organizmów. Niestety, to sukces pozorny – naukowcy coraz głośniej przestrzegają, że ta rewolucja przyspiesza trzebienie dzikich gatunków i zagraża środowisku.

TUCZENIE TUŃCZYKA
Na wyhodowanie 1 kg łososia, tuńczyka, dorsza czy krewetek trzeba przeznaczyć 2-5 kg innych ryb – sardyn, śledzi, makreli i innych niewielkich gatunków o tłustym mięsie. Według prof. Daniela Pauly’ego z University of British Columbia, to się po prostu nie opłaca, gdyż produkcja białka zwierzęcego wcale nie rośnie, lecz maleje. Ponadto duże farmy ryb produkują ścieki niczym małe miasto. Co to oznacza, można zobaczyć w Chile, gdzie eksport łososi przynosi rocznie 1 mld dolarów. W rejonach, w których koncentruje się hodowla, na wodzie unoszą się resztki ryb, zwierzęcego tłuszczu i paszy sojowej. W czasie odpływu zanieczyszczenia osiadają na plażach, które zwyczajnie cuchną. Tajlandia, światowy potentat w eksporcie krewetek, ma 25 tys. farm tych skorupiaków. Ceną za zysk z hodowli krewetek jest księżycowy krajobraz dominujący w przybrzeżnym pasie lądu. Drzewa mangrowe obumarły, a na szarej, spopielałej ziemi nic nie rośnie. To skutek odprowadzania ścieków z farm krewetek, które powodują wysokie zasolenie gleby i wody. Z podobnymi zniszczeniami muszą się liczyć Brazylia, Indie, Ekwador oraz południowe regiony Stanów Zjednoczonych.

ZMORA HODOWCÓW
W hodowlach choroby i pasożyty szerzą się niczym pożar. Zmorą jest tajemnicza choroba zwana zakaźną anemią łososi (ISA – infectious salmon anemia). Chore ryby mają krwawe plamy, wzdęte brzuchy, i wolno się poruszają. Z powodu ISA w Szkocji w latach 1998-1999 wybito wszystkie ryby hodowane w promieniu 25 mil od centrum epidemii (straty szacowano na 32 mln dolarów). W 1999 r. ISA kosztowała Norwegię 11 mln dolarów, a Kanadę – 14 mln dolarów.
Hodowcy próbują się chronić przed stratami, dodając do paszy i wody leki. Niektóre ze stosowanych antybiotyków łatwo przenikają do środowiska. W 2006 r. w dostarczanych do Europy krewetkach z Tajlandii i Wietnamu odkryto nitrofuran – antybiotyk mający działanie rakotwórcze. Podobne praktyki odkryto w Chinach. W lipcu 2007 r. amerykańska Food & Drug Administration ogłosiła wstrzymanie transportów hodowlanych ryb z tego kraju., bowiem często zawierają nielegalne w USA substancje – poza nitrofuranem również zieleń malachitową, fiolet gencjanowy oraz fluorochinolony.
Chore lub zaatakowane przez pasożyty ryby zagrażają dzikim gatunkom. Zdarza się, że hodowlany narybek ucieka na pełne morze, gdy zagrodę z siatki uszkodzą sztorm lub drapieżniki. Wszy morskie – pasożytnicze skorupiaki z gatunków Caligus elongatus i Lepeophtheirus salmonis żywiące się tkankami żywych ryb – to prawdziwa plaga okolic, w których się hoduje łososie. Niewielka w porównaniu z wyrośniętą rybą wesz jest dla narybku jak 25-kilogramowa pijawka dla dorosłego człowieka. W Irlandii ten pasożyt przyczynił się niemal do całkowitej likwidacji populacji pstrągów. Poza tym ryby uciekające z hodowli będą konkurować o pokarm i miejsca rozrodu z żyjącymi wolno gatunkami. Mogą się też krzyżować z dziką populacją i przekazywać jej osłabione geny.

RATUNEK W MAŁŻACH
Spośród 220 gatunków ryb i innych organizmów hodowanych na skalę przemysłową najmniej szkodzą środowisku małże. Omułki i ostrygi są filtratorami wody. Zastrzeżeń nie budzą także farmy raków. W Chinach te skorupiaki rosną razem z ryżem na zalanych wodą polach. Równie nieszkodliwe są słodkowodne roślinożerne ryby – karp, tilapia i sum.
Prowadzone są prace nad nowymi metodami hodowli. Dobre efekty dają eksperymenty prowadzone w Kanadzie na University of New Brunswick. W zbiornikach z łososiami są umieszczane małże i listownica cukrowa – glony o kilkumetrowych liściach. To bardzo wydajne połączenie, gdyż zanieczyszczające środowisko odpady z hodowli łososia są wykorzystywane jako pokarm przez inne organizmy. Okazuje się, że towarzystwo ryb dobrze służy i małżom, i glonom, które w takich warunkach bardzo szybko rosną.

Eksperci zalecają, by hodowla odbywała się w zbiornikach o litych ścianach, które odgrodzą hodowlę od otaczającej wody i pozwolą kontrolować ścieki. Inna propozycja to podwodne kamery monitorujące tempo żerowania ryb, by niepotrzebnie nie dosypywać karmy.
Ewa Nieckuła ( e.nieckula@wprost.pl )

www.o2.pl / www.sfora.pl | 5 źródeł, 2 wideo Wtorek [09.03.2010, 14:45]
INWAZJA KARPI. POŻERAJĄ WSZYSTKO, ATAKUJĄ LUDZI (WIDEO)
Amerykanie walczą z "wodną szarańczą".
Ogromne azjatyckie karpie opanowują akweny w USA. Wypierają z wód nie tylko inne gatunki ryb, ale mogą również wyskakiwać z wody i ranić ludzi - alarmują amerykańskie media.
W słodkich wodach karpie osiągają rozmiar ok. 1,2 m. i wagę do 60 kg. W niektórych rzekach stanowią już 90 proc. wszystkich ryb.
Mogą one wyskakiwać ponad 2 metry ponad taflę wody. Robią to zazwyczaj wtedy, gdy słyszą dźwięk motorowych łodzi. Raniły już wiele osób - twierdzą specjaliści.
Azjatyckie karpie były importowane w południowe rejony USA w latach 70. ubiegłego wieku. Miały wówczas uwolnić amerykańskie akweny od nadmiaru alg.
Tymczasem, w wyniku powodzi, część z nich znalazła się w rzece Missisipi i zaczęła płynąć na północ. Wkrótce dopłyną do Wielkich Jezior.
Aby je powstrzymać Amerykanie chcą zamknąć tamy w okolicach Chicago.
Na walkę z rybami Biały Dom przeznaczył już 78 mln dolarów. | TM


www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [05.09.2009, 07:57] 1 źródło, 1 wideo
RZEŹ DELFINÓW (WIDEO - UWAGA! DRASTYCZNE)
Ich mięso jedzą dzieci w szkolnych stołówkach w Japonii.
Japończycy nie tylko polują na wieloryby omijając wszelkie międzynarodowe
zakazy. W tym kraju trwa też od lat rzeź delfinów.
Japońscy rybacy pałkami i metalowymi rurami tłuką w wodę, by zagłuszyć działanie
"sonarów" tych ssaków, dzięki którym potrafią one bezbłędnie określić swoje położenie. Potem zaganiają je do małej zatoczki i odgradzają je od morza siecią. Dzień później, rozpoczynają rzeź przerażonych i okaleczonych zwierząt - czytamy w "Daily Mail".
Część zwierząt trafia w niewolę, do prywatnych akwariów. Część w okrutny sposób zamordowana trafia na stoły Japończyków, którzy twierdzą, że dzięki takiemu sposobowi zabijania ich mięso jest "delikatniejsze i słodsze".
Te wspaniałe ssaki, które znane są z inteligencji i przyjacielskiego nastawienia wobec ludzi - znane są przypadki, gdy narażały własne życie, by ratować ludzi z paszczy rekina - trafiają głównie na stoły w szkolnych stołówkach. Jednak, jak donosi "Daily Mail" wcale nie służy to zdrowiu japońskich dzieci.
Przybrzeżne wody Japonii są bardzo zanieczyszczone. To prawdziwa zupa, w której skład wchodzi wiele niebezpiecznych
związków chemicznych: takich jak rtęć, kadm, DDT czy dioksyny.

Ten pierwszy pierwiastek, rtęć, jest szczególnie groźny. A w kawałkach mięsa z delfinów wykryto stężenie rtęci 5 tysięcy razy przekraczające dopuszczalną normę! Dzieci są więc narażone na uszkodzenie systemu nerwowego a nawet obłęd.
Co roku - jak informuje "Daily Mail" - ginie w Japonii ok. 40 tysięcy delfinów. | WB

www.o2.pl | Niedziela [28.06.2009, 22:02] 1 źródło
CHOROBĄ SZALONYCH KRÓW ZŁAPIESZ JEDZĄC RYBY
Naukowcy z USA alarmują.
Chorobą Creutzfeldta-Jakoba, znaną bardziej jako chorobą szalonych krów, można zarazić się jedząc... ryby hodowlane.
Wszystko przez karmę dla ryb, która pochodzi ze zmielonych części krów. Mogą być one zarażone encefalopatią gąbczastą. Jedząc ryby, ludzie mogą więc zapaść na chorobę Creuztfeldta-Jakoba - ostrzeżenia neurologów z uniwersytetu Louisville w stanie Kentucky cytuje "The Boston Globe".
Informacje o ich badaniach opublikowane zostały właśnie w piśmie "Journal of Alzheimer's Disease".
Lekarze wnioskują, by władze w USA zakazały karmienia ryb kostną mączką z krów. Choć, jak przyznali, nie dowiedli, że transmisja miała miejsce. Jednak lekarze uważają problem za bardzo poważny - pisze gazeta. | JS

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [12.11.2009, 10:14] 4 źródła
JESZ OWOCE MORZA? ZABIJE CIĘ WIRUS
Eksperci ostrzegają przed jedzeniem owoców morza.
Wszystkie ostrygi muszą być przetwarzane. Tylko w ten sposób można zabić odkrytego w nich śmiertelnego wirusa Vibrio vulnificus - twierdzą eksperci z US Food and Drug Administration.
Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestują jednak producenci jedzenia. Uważają, że poddawanie ostryg szybkiemu zamrażaniu, działaniu wysokiego ciśnienia i promieniowaniu gamma podniesie cenę ich produktów oraz zabije soczystych i delikatny smak ostryg.
Wirus jest szczególnie niebezpieczny dla osób często pijących alkohol, cierpiących na AIDS, nowotwory, cukrzycę i choroby nerek - powiedział Michael Taylor z FDA.
W ostatnim roku zabił 15 Amerykanów. | TM


www.o2.pl | Wtorek [21.04.2009, 19:26] 5 źródeł
MAMY WIĘCEJ RYBAKÓW NIŻ... RYB
Gospodarkę rybną czeka katastrofa - uważa Komisja Europejska.
Zdaniem urzędników UE rybacy powinni wziąć na siebie większą odpowiedzialność za połowy. Według ostatniego raportu na wodach należących do UE połowy powinny zostać ograniczone o 30 procent. W najgorszej sytuacji znajdują się dorsze z Morza Północnego, którym zagraża wyginięcie.
Chociaż wielkość floty rybackiej zmniejsza się w Europie o około 2-3 procent rocznie to jednak nie przekłada się to na zmniejszenie ilości połowów. Powodem jest coraz lepsze wyposażenie łodzi - uważają członkowie KE.
Malejące zasoby to jednocześnie niższe połowy, w ten sposób tworzy się błędne koło - ostrzegają urzędnicy. | TM

www.o2.pl | Niedziela [19.04.2009, 14:41] 1 źródło
MYŚLIWI Z OCEANÓW GŁODUJĄ
Zwierzęta walczą z rybakami o każdy posiłek.
Jedzenia brakuje dużym i małym. Głodują wieloryby, tuńczyk, foki i maskonury. Najnowsze wyniki badań pokazują, że rabunkowe połowy ryb zagrażają myśliwym mórz i oceanów - donosi serwis "The Independent".
Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) twierdzi, że małe ryby, którymi żywią się ptaki i morskie ssaki stały się głównym celem połowów.
Ludzie zjedli już większe ryby, rybacy wypływają więc po mniejsze. Łowią ich cztery razy więcej niż pół wieku temu - twierdzi FAO.
Blisko 80 procent małych złowionych ryb jest przerabiana na olej albo jest przerabiane na karmę dla mięsożernych ryb, które hoduje się na farmach (np. łosoś). | JS

www.o2.pl | Poniedziałek [20.07.2009, 09:22] 2 źródła
RYBY I ZWIERZĘTA SĄ CORAZ MNIEJSZE
Zmiany w przyrodzie nie ominęły także Polski.
Ryby pływające w europejskich wodach straciły już blisko połowę swojej średniej masy.
To skutki globalnego ocieplenia - twierdzi Martin Daufresne z Cemagref Public Agricultural and Environmental Research Institute w Lyonie.
Naukowcy przypominają, że rozmiar wpływa bezpośrednio na zdolności reprodukcyjne ryb. Mniejsze ryby składają mniej jaj. Oznacza to także mniejsze ilości pokarmu dla drapieżników.
Z wcześniejszych badań wiemy, że ryby zmieniają trasy swoich wędrówek z powodu wzrostu temperatury wody, a cieplejsze regiony zamieszkują głównie mniejsze gatunki - twierdzą naukowcy.
Spadek wielkości ryb wpłynął też na wielkość połowów. W ciągu 30 lat zmniejszyły się one w Europie o 60 proc.
Naukowcy przeprowadzili badania w europejskich rzekach oraz w wodach Morza Bałtyckiego i Północnego.
Podobny efekt zaobserwowano u szkockich owiec. Globalne ocieplenie ma znaczący wpływ na zmniejszenie rozmiarów wszystkich gatunków - uważa Martin Daufresne. | TM

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [18.05.2010, 10:29]
ONZ: ZA 40 LAT LUDZIE NIE ZJEDZĄ JUŻ RYBY
Będzie ich tak mało, że połowy staną się nieopłacalne.
W 2050 roku populacja ryb w oceanach zostanie przetrzebiona w takim stopniu, że rybakom nie będzie opłacało się łowić. Nawet 200 milionów ludzi straci pracę - alarmują eksperci ONZ.
Zagrożony jest nie tylko tuńczyk, ale praktycznie wszystkie ryby wykorzystywane w przemyśle spożywczym. Już teraz jedynie w przypadku ok. 25 proc. gatunków można mówić o zasobach
pozwalających na racjonalne rybołówstwo.
Naukowcy apelują o kolejne ograniczenia limitów połowowych oraz ustanowienie morskich
rezerwatów przyrody na dużych obszarach.
Tuńczyk to tylko symbol nadchodzącej katastrofy gospodarczej. Pracy pozbawionych zostanie 35 mln rybaków z całego świata i kolejne 170 milionów zatrudnionych w przemyśle przetwórczym - ostrzega Pavan Sukhd z Environment Program's Green Economy Initiative, działającej przy ONZ. | AJ

[Czy oni już wszyscy powariowali, przecież to dopiero będzie jak już nas nie będzie! Więc zwiększajmy połowy, by ratować życieee... niedorozwiniętych, upośledzonych, sparaliżowanych, obłożnie, nieuleczalnie chorych – by jak najdłużej produkowali siki i kupy...; w imię dobraaa... – red.]


„ANGORA” nr 4, 25.01.2009 r.
„DZIENNIK” nr 10, 13.01.2009 r.
Masowe odłowy ryb spowodowały, że w ciągu dwóch dekad ich
masa ciała spadła o 20 proc.
NIESPODZIANKA DLA DARWINA
Według naukowców, to człowiek
spowodował, że ewolucja
zwierząt w ostatnich latach gwałtownie
przyspieszyła. Jaki gatunek
jest najgroźniejszym drapieżnikiem
na Ziemi? Oczywiście
człowiek. To on powoduje, że
zwierzęta zmieniają się znacznie
szybciej, niż przewiduje ewolucja
– czytamy w najnowszym numerze
„Proceedings of the National
Academy of Sciences”.
Od dawna wiadomo, że komercyjne
odłowy ryb i sezonowe polowania
zmniejszają liczbę osobników
danego gatunku. Jednak dotychczas
żaden z badaczy nie
przeanalizował innych skutków naszej
drapieżniczej działalności.
Po raz pierwszy uczynił to Chris
Darimont z University of California
w Santa Cruz. Prześledził on dane
dotyczące 29 stworzeń rozsianych
po całej Ziemi. Najwięcej było
wśród nich ryb, ale Darimont badał
też ślimaki, karibu, muflony kanadyjskie,
a nawet rośliny, np. żeń-
-szeń.
Co się okazało? Tempo zmian
ewolucyjnych, jakim podlegają gatunki
masowo dziesiątkowane
przez ludzi, jest o 300 proc. większe
niż w przypadku tych, którymi się
nie interesujemy. Zmiany te dotyczą
szczególnie masy ciała zwierząt,
która zmniejszyła się o 20 proc.
(w stosunku do poprzednich pokoleń).
Zwiększyło się natomiast tempo
wydawania na świat kolejnych
generacji – o 25 proc.
Liczby te najłatwiej wyjaśnić
na przykładzie ryb. W ich przypadku
ewolucja w oczywisty sposób
faworyzuje te najmniejsze, które
są w stanie przecisnąć się przez
oka sieci. Przy masowych odłowach
tylko one przeżywają i przekazują
swoje geny potomstwu.
A to pojawia się znacznie częściej.
Dlaczego? Bo człowiek odławia
tak dużo ryb, że dla pozostałych
zostaje więcej pokarmu. W rezultacie
szybciej dojrzewają. Takie
właśnie zmiany dotknęły ławice
dorsza żerujące wokół wschodnich
wybrzeży Kanady. Jak szacują
naukowcy, jeszcze dwie dekady
temu tamtejsze dorsze po raz
pierwszy rozmnażały się w wieku
sześciu lat. Teraz – już tylko pięciu.
Działalność człowieka wpłynęła
w jeszcze bardziej zaskakujący
sposób na muflona kanadyjskiego.
Polowanie na niego obwarowane
jest zakazami. – Myśliwi nie
mogą strzelać do tych muflonów,
które są mniejsze od średniej i mają
krótsze rogi – opowiada Darimont.
Efekt? W ciągu ostatnich
30 lat masa ciała muflonów i długość
ich rogów zmniejszyła się
przeciętnie o 20 proc. Oczywiście
dlatego, że największe ssaki częściej
padały ofiarą myśliwych.
– Obecnie to ludzie są głównym
motorem ewolucji – wyjaśnia Darimont.
– I to nie tylko dlatego, że
ich działalność dotyczy ogromnej
liczby gatunków, ale też z tego powodu,
że zabijają ogromną część
danej populacji.
Przykłady? Białe wilki polują tylko
na 20 zwierząt, ludzie – na tysiące.
Co więcej, naturalni drapieżnicy nie
są w stanie wybić więcej niż
10 proc. populacji danego gatunku.
W przypadku ludzi ten odsetek może
dochodzić nawet do połowy.
– Oczywiście, zdajemy sobie sprawę,
że np. odławiamy za dużo ryb
– mówi Darimont. – Jednak rzadko
kiedy rozumiemy wszystkie tego
konsekwencje. Nie tylko możemy
doprowadzić do zagłady jakiegoś
gatunku, ale również potrafimy całkowicie
go zmienić. I to zaledwie
w ciągu dwóch dekad – podsumowuje
naukowiec.
Magdalena Salik
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 7:50 pm przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:15 pm

www.o2.pl | Poniedziałek [27.07.2009, 16:19] 1 źródło
BOŻE KRÓWKI ATAKUJĄ POLSKĘ
Inwazja miliardów biedronek na zachodnie wybrzeże.
Są ich miliardy, prawdziwa inwazja, w życiu czegoś takiego nie widziałem. Niech miasto z tym coś zrobi, bo się ludzie wyniosą - "Gazeta Wyborcza" cytuje słowa wypoczywającego w Świnoujściu Piotra Podbornego z Torunia.

Razem z mailem do gazety wysłał też zdjęcia oblepionych biedronkami namiotów plażowych, ubrań i ręczników. Zamiast opalać się, ludzie spędzają większość czasu na plaży oganiając się od owadów. Słowa turystów potwierdzają władze nadmorskich miast.

Słyszeliśmy, że podobny problem występuje na całym wybrzeżu, od niemieckiego Ahlbecku aż do Rewala. Słyszałam, że to te azjatyckie biedronki - sugeruje Grażyna Melerska, zastępca naczelnika wydziału gospodarki komunalnej i środowiska w Urzędzie Miasta Świnoujście.

Ponoć to pogoda (ciepło i wilgoć) sprzyjają mszycom. A zaraz za nimi pojawiają się biedronki. Niestety najeźdźca z Azji jest wrogiem naszych rodzimych biedronek.
Zjadają ich jaja i larwy. Trzeba jednak pamiętać, że biedronka nie zaatakuje nikogo pierwsza. Ona tylko się broni - mówi "Gazecie Wyborczej" dr inż. Andrzej Mazur z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. | JS

www.o2.pl | Poniedziałek [27.04.2009, 22:53] 2 źródła
700 TYSIĘCY SZCZURÓW OPANOWAŁO LONDYN
Oszczędności na wywożeniu śmieci grożą epidemią.
W ciągu ostatniego roku szczurza populacja na Wyspach Brytyjskich urosła o 13 procent do ponad 50 milionów osobników. W samej tylko stolicy kraju żyje ich ponad 700 tysięcy.
W tym czasie codzienny odbiór śmieci z 12,5 miliona domostw zmniejszył się o 7,1 procent. O jedną trzecią wzrosła za to liczba usługodawców oferujących odbiór zaledwie dwa razy w tygodniu - donosi serwis branżowy "Waste Data Flow".

Brytyjskim szczurom kryzys w gospodarce bardzo odpowiada.

Oszczędności na wywożeniu śmieci, do których okrojone budżety miejskie bezpośrednio doprowadziły, dają szansę rozwoju epidemiom. Szczury przenoszą 35 rodzajów chorób zakaźnych, które człowiek złapać może np. przez kontakt z szczurzą uryną, odchodami, przez ugryzienie - donosi serwis Bloomberg.com. | JS

www.o2.pl | Sobota [16.05.2009, 13:13] 5 źródeł
NARODZIŁY SIĘ SZCZURY ODPORNE NA TRUCIZNY
Brytyjczycy walczą z nimi pułapkami i psami.
Brytyjskie Stowarzyszenie Zwalczania Szkodników zaapelowało już do rządu o akceptację silniejszych trucizn.
To zmiany genetyczne doprowadziły do wyłonienia nowego gatunku superszczura - powiedział profesor Robert Smitha z uniwersytetu w Huddersfield. - Selekcja naturalna powoduje, iż trucizna zabija osobniki nie mające odporności na truciznę, zaś te, które przeżyją, mogą mieć nowy gen, przekazywany następnie potomstwu.
W Swindon w ostatnich latach populacja szczurów wzrosła o 500 procent. Liczba gryzoni na Wyspach szacowana jest na około 80 milionów. W ciągu dwóch lat wzrosła o 100 procent. | TM


www.o2.pl | Wtorek [19.05.2009, 12:59] 4 źródła
PLAGA JADOWITYCH PAJĄKÓW NA WYSPACH
Ewoluowały przez zmiany klimatyczne.
Postrachem Wysp stał się pająk fałszywa wdowa, kuzyn cieszącej się ponurą sławą czarnej wdowy.
Jego ugryzienie może zabić człowieka - ostrzegają eksperci.
Pająk przybył tu z Wysp Kanaryjskich w kiści bananów w roku 1870. Jednak do tej pory mroźne zimy nie pozwalały na nadmierne rozmnażanie się tych pajęczaków.
Ostatnio duże kolonie fałszywej wdowy odkryto w Gloucestershire i Wiltshire. Ten błyszczący, czarny osobnik potrafi ukryć się w miejscach, gdzie najmniej się go spodziewamy, na przykład w ogrodowych rękawicach.
"The Sun" pisze o przypadkach kilku osób, które po ugryzieniu przez pająka zapadły w śpiączkę lub zostały czasowo sparaliżowane. | K


„POLITYKA” nr 34 (2617), 25.08.2007 r.
SZPULA Z ULA!
Pszczoły znikają. Jest ich coraz mniej. Jeśli nic się nie zmieni, ucierpi na tym nie tylko przyroda, ale także gospodarka.
Pszczoły mają ciężkie życie. Klasa robotnicza pszczół żyje w przymusowym celibacie, zaś pszczelarze przywłaszczają sobie ciężko wypracowany przez nie miód. Na dodatek regularnie nękają je śmiertelne zarazy. Na początku XX w. pasożytniczy roztocz świdraczek pszczeli spowodował masowy pomór pszczół na całych Wyspach Brytyjskich. Od pełnej zagłady pszczoły uratował w latach 20. brat Adam, mnich z Opactwa Buckfast, któremu udało się wyhodować odporną na świdraczka krzyżówkę. W Ameryce – która pracy pszczół w dużej mierze zawdzięcza swą dzisiejszą potęgę – w 1987 r. pojawił się inny niszczycielski azjatycki roztocz Varroa destructor, który wcześniej zaatakował Europę. Kiedy już się wydawało, że warroza, której jest sprawcą, została opanowana, w styczniu 2007 r. z zachodu Stanów Zjednoczonych nadeszły złowrogie wieści o tajemniczym i masowym znikaniu całych pszczelich rojów. Dla podkreślenia wagi tego zjawiska nadano mu uczoną nazwę Colony Collapse Disorder (w skrócie CCD).

Ameryka kocha pszczoły
Warto zrobić historyczną dygresję, która pozwoli lepiej zrozumieć amerykańską wrażliwość na losy pszczół. W artykule „Ameryka odkryta i stracona”, opublikowanym w majowym numerze amerykańskiego wydania „National Geographic”, Charles C. Mann opisuje rewolucyjne zmiany, jakie w miejscowym środowisku naturalnym spowodował napływ do Ameryki europejskich osadników. Przyrodniczo było to dla nich obce środowisko, toteż „przetworzyli go w miejsce, które mogli zrozumieć. Czyniąc to, przypuścili na Północną Amerykę kompleksowy ekologiczny atak”.

W tej bitwie, która doprowadziła do dewastacji dawnego środowiska, szczególnie zasłużonymi żołnierzami (poza malarią i innymi sprowadzonymi z Europy patogenami) były pospolite europejskie pszczoły. Pierwsze roje przywieziono do Ameryki na początku 1622 r. do kolonii Jamestown. Produkując miód dokonywały jednak znacznie ważniejszej rzeczy – zapylały posadzone przez osadników drzewa owocowe i inne rośliny użytkowe, które bez pomocy tych owadów nie przynosiłyby plonów. Z czasem pszczoła stała się zwiastunem inwazji europejskich osadników. Kiedy stopniowo przemieszczali się na nowe tereny – pisał w 1782 r. autor „Listów amerykańskiego farmera” Jean de Crevecoeur – widok pierwszej zbłąkanej pszczoły „zasiewał smutek i konsternację w sercach Indian”.

Choć dziś, blisko 400 lat od przybycia pszczół europejskich na kontynent amerykański, gospodarka Stanów Zjednoczonych w znacznie mniejszym stopniu opiera się na rolnictwie i hodowli, ich wkład w dochód narodowy kraju jest nadal duży. Roczna produkcja miodu warta jest 200 mln dol., co stanowi niewielki ułamek ich gospodarczej wartości. Ale od zapylania przez pszczoły zależy 90 proc. amerykańskiej produkcji jabłek, czarnych jagód, cebuli i brokułów, 27 proc. pomarańczy, a migdałów bez nich w ogóle nie dałoby się uprawiać. Według szacunków departamentu rolnictwa, około jedna trzecia całkowitej produkcji żywności roślinnej w Stanach Zjednoczonych wymaga współudziału pszczół i – jak oświadczył pod koniec czerwca minister rolnictwa Mike Johanns – całkowite ich wyginięcie spowodowałoby straty ekonomiczne sięgające 75 mld dol. rocznie.

Trzecia po komarze
Zważywszy na gospodarcze znaczenie pszczół, nie można się dziwić, że od dawna interesują się nimi uczeni. Ostatnio ciekawią genetyków. W 2001 r. utworzono w USA konsorcjum z kilku wielkich instytucji naukowych. Jego zadaniem było odczytanie kodu genetycznego pszczoły. Wśród owadów jest ona trzecim gatunkiem, jaki spotkało to wyróżnienie. Wyprzedziły ją: muszka owocowa oraz przenoszący malarię komar i był to wybór dość oczywisty. Zainteresowanie pszczołą, obok motywacji ekonomicznej, miało także uzasadnienie czysto poznawcze. Jest ona gatunkiem o złożonej strukturze społecznej i rozszyfrowanie jej genów mogłoby rzucić pewne światło na kwestię genetycznego uwarunkowania skomplikowanych zachowań. Pierwsze ustalenia na temat jej genomu opublikowano w ubiegłym roku i choć na głębszą analizę trzeba będzie poczekać, to, czego już się dowiedzieliśmy, jest interesujące.

Po pierwsze, w porównaniu z komarem i muszką owocową ewolucja pszczoły odbyła się wolniej. Może to mieć związek z jej udomowieniem, które wyeliminowało wiele środowiskowych stresów przyspieszających selekcję. Co więcej, genom pszczoły zawiera pewne odpowiedniki ważnych genów, które – jak dotąd sądzono – pojawiły się dopiero u ssaków. Czyżby jej skłonność do współpracy z ludźmi wynikała z pewnego genetycznego powinowactwa? W sumie genom jej zawiera 236 mln par nukleotydów, czyli jest ponaddziesięciokrotnie uboższy od genomu człowieka (ok. 3 mld) i składa się z 10 tys. genów. Jak twierdzą naukowcy, 163 z tych genów koduje receptory zapachu, a jedynie 10 receptory smaku. Pszczoły kierują się więc raczej „nosem” niż „językiem”. Ich historia jest zadziwiająco podobna do historii gatunku ludzkiego, ponieważ, jak twierdzą badacze, gatunek ten powstał w Afryce i rozprzestrzenił się w Europie drogą co najmniej dwu wielkich migracji.

Porzucona królowa
Poznanie pszczelego genomu nie zbliżyło nas jednak na razie do rozwiązania zagadki obecnego pomoru amerykańskich pszczół. Wspomniany na wstępie fenomen objawia się w ten sposób, że z uli znikają niespodziewanie wszystkie dorosłe pszczoły nie pozostawiając po sobie trupów, natomiast porzucając dorastające w plastrach potomstwo i dobrze zaopatrzone magazyny żywności – a także bezradną królową-matkę. Przyczyny tej nagłej dezercji pozostają zagadką i na ten temat wysunięto wiele, karkołomnych niekiedy, hipotez. W kręgu podejrzeń jest wyczerpanie źródeł pokarmu, pestycydy, roztocza, grzybica bądź inne niezidentyfikowane patogeny, genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawne, a nawet fale elektromagnetyczne generowane przez telefonię komórkową. Aż dziw bierze, że nie ma na tej liście efektu cieplarnianego...

W 1994 r. liczba dzikich pszczół zmniejszyła się o 98 proc. W tym samym czasie liczba uli utrzymywanych przez pszczelarzy zmniejszyła się o połowę i winę za to ponosiła wspomniana warroza. Obecny kryzys spowodowany przez CCD ma jakoby jeszcze bardziej apokaliptyczne proporcje. Doniesienia o znikaniu rojów dotarły już z co najmniej 24 stanów. Podobne raporty napływają także z Polski, Grecji, Włoch, Portugalii i Hiszpanii, choć brak potwierdzenia, że dotyczą one tego samego zjawiska.

Trupy po roju
Tymczasem, jak donoszą pszczelarze z Arizony, odporność na CCD wykazują pszczoły afrykańskie. Nie wiadomo, czy jest to wiadomość dobra czy zła. W połowie minionego stulecia 26 królowych-matek tego gatunku sprowadzono do badań naukowych z Tanzanii do Brazylii, gdzie w 1957 r. uciekły z laboratorium i zaczęły powoli migrować na północ. Wędrując, afrykańskie pszczoły krzyżują się z pszczołami europejskimi i przekazują im cechy, jakim zawdzięczają swą niepochlebną reputację. Są one, na przykład, znane z tego, że jeśli opiekujący się ich ulem pszczelarz zbyt często je niepokoi, cała kolonia pakuje się i odlatuje w nieznane. Co jednak ważniejsze, są one bardziej agresywne, a trasa ich przelotu przez Południową i Środkową Amerykę usłana jest ludzkimi trupami. Do dziś od ich żądeł zginęło około tysiąca osób. W Meksyku w latach 1988–1995 zanotowano 175 śmiertelnych przypadków użądleń.

Pierwsza afrykańska pszczoła przekroczyła granicę Stanów Zjednoczonych w 1990 r. Dziś zafrykanizowane pszczoły zadomowiły się już we wszystkich południowych stanach, od Kalifornii do Florydy, i zabiły ok. 20 osób. Nawet gdyby uznać, że jest to nieuchronna cena za ich usługi zapyleń, nie wiadomo, czy mogą one zrekompensować ewentualną utratę pszczoły europejskiej. Nie są równie jak ona pracowite i znacznie mniej odporne na niskie temperatury panujące na dużej części terytorium USA.

Na razie nie pozostaje nic innego, jak łudzić się nadzieją, że pogłoski o katastrofie CCD są przesadzone. Nie wszystko jeszcze stracone – amerykańskie pszczoły, jak doniosła na początku marca światowa prasa, cieszą się pełnym zrozumieniem i poparciem Hillary Clinton, prawdopodobnego kandydata Partii Demokratycznej na prezydenta Stanów Zjednoczonych...
Krzysztof Szymborski

www.o2.pl | Wtorek [17.02.2009, 22:24] 3 źródła
LUDZKOŚĆ BĘDZIE GŁODOWAĆ, BO WYMIERAJĄ PSZCZOŁY
A bez tych owadów nie będzie można zapylić wielu upraw.
Naukowcy alarmują. Pszczoły wymierają na całym świecie. Dla ludzkości oznacza to jedno - głód. A to dlatego, że jedną trzecią naszego pożywienia jemy właśnie dzięki pszczołom, które zapylają rośliny.
Za zbliżającą się zagładę całej populacji pszczół odpowiadają w równym stopniu infekcje bakteryjne, brak pożywienia, pestycydy i błędy w hodowli. Ale za osłabienie ich organizmów odpowiada jednak roznoszona przez roztocza warroza - donosi magazyn "New Scientist".

W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii zginęła jedna trzecia pszczół. We Włoszech zginęła prawie połowa. Epidemia przeszła nad Europą i pierwsze doniesienia o śmierci pszczół dochodzą z Indii i Chin.

Warroza powoduje podatność na ataki wirusów. Jedynym kontynentem wolnym od roztocza "Varroa destructor" jest na razie Australia. Rozwiązaniem problemu wymierania kolonii zajmują się naukowcy z 36 państw, pracujący nad projektem COLOSS.

Bez pieniędzy nie będziemy wstanie niczego zrobić. W tej chwili nie możemy nawet ocenić sytuacji jaka panuje w koloniach w Europie, nie mówiąc już o całym świecie - martwi się Peter Neumann ze szwajcarskiego oddziału COLOSSa w Brnie. J

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [31.08.2009, 15:43] 1 źródło
PSZCZOŁY NIE LUBIĄ TELEFONÓW KOMÓRKOWYCH
Bo uniemożliwiają im powrót do ula.
Fale elektromagnetyczne emitowane przez nadajniki telefoni komórkowej i same telefony stanowią zagrożenie dla pszczół miodnych - wynika z opublikowanych w Indiach badań.
Fale te zaburzają "nawigacyjne umiejętności" robotnic, które wyszły zbierać nektar z kwiatów w celu utrzymania rodzin pszczelich - twierdzi dr Sainuddin Pattazhy, który przeprowadził badania w znanym z pszczelarstwa regionie Kerala na południu Indii.
Stwierdził on, że gdy komórka była trzymana w pobliżu ula, robotnice nie były w stanie do niego wrócić. Pozostała w ulu królowa i jaja ginęły w ciągu 10 dni.
Jeśli nadal będzie przybywać nadajników i telefonów komórkowych w regionach gdzie hoduje się pszczoły mogą one wyginąć w ciągu 10 lat - stwierdził Pattazhy. | WB

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [16.04.2010, 11:07]
NADLATUJĄ OGROMNE SZERSZENIE. TO PRAWDZIWI ZABÓJCY
Europę pustoszą "azjatyckie potwory".
Europie zagraża plaga azjatyckich szerszeni. Owady te są cztery razy większe od naszych pszczół, mają żądło długości ludzkiego paznokcia. W ciągu kilku godzin mogą zniszczyć nawet 30 tys. pszczół.
Właściciele pasiek są zrozpaczeni. Azjatyckie szerszenie niszczą już ule w południowo-zachodniej Francji. Specjaliści przypuszczają, że owady zostały przywiezione do Europy z transportem roślin doniczkowych.
Azjatyckie pszczoły nauczyły się walczyć z intruzami: otaczają je i nie pozwalają im się ruszyć, a wtedy szerszenie przegrzewają się na słońcu i giną. Jednak europejskie pszczoły są wobec nich bezbronne - pisze "Daily Mail".
Owady te są także niebezpieczne dla ludzi. Ich użądlenie jest niezwykle bolesne. | TM


www.o2.pl | Niedziela [22.02.2009, 11:49] 5 źródeł
WIĘKSZOŚĆ WOJEN WYBUCHA W PRZYRODNICZYCH RAJACH
80 procent konfliktów toczy się w zagrożonych katastrofą ekologiczną regionach.
Większość wojen i konfliktów zbrojnych drugiej połowy xx wieku wybuchła w miejscach niezwykle zróżnicowanych biologicznie - donosi "Conservation Biology".
W badaniu pod hasłem "Warfare in Biodiversity Hotspots" naukowcy wskazali 34 miejsca zapalne, w których jednocześnie rośnie ponad połowa zagrożonego (w danym regionie) gatunku roślin lub 42 procent kręgowców.
W 23 z nich toczyły się już poważne konflikty zbrojne, które pociągnęły za sobą co najmniej 1000 ofiar.
Wnioski naszego badania porażają. Najbogatsze przyrodniczo miejsca na Ziemi są też miejscami w których najczęściej trwają wojny. Jak widać, w tych samych miejscach trzeba równie mocno walczyć o szansę przetrwania roślin, co ludzi - uważa Russell A. Mittermeier, dyrektor Conservation International. J

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [24.11.2009, 22:35] 1 źródło
ZA ZBROJNE KONFLIKTY ODPOWIADA GLOBALNE OCIEPLENIE
Przez kilka dodatkowych stopni zginie 400 tys. ludzi.
Zginą w wojnach jakie wybuchnąć w Afryce do 2030 roku. Powodem wojen będą zmiany klimatyczne - donosi "The New Scientist".
Do niedawna przewidywanie ognisk zapalnych konfliktów w Afryce opierało się na mapie
opadów.
Naukowcy z Berkeley i Stanford odkryli jednak równie silną zależność między wojną a temperaturą - tłumaczy pismo.
Za podstawę do badania wzięli dane o konfliktach na Czarnym Lądzie z lat 1981 - 2002. Tam gdzie rosły temperatury bardzo często wybuchały wojny domowe.
Jako że wieloletnie modele pogodowe są dosyć stałe, na ich podstawie obliczono też 54 proc. wzrost w ilości konfliktów zbrojnych na kontynencie afrykańskim - tłumaczy "The New Scientist". | JS


„GW” piątek, 13.02.2004 r.
EGZOTYCZNE OFIARY
ZWIERZĘTA Z PRZEMYTU.
Co drugie sprzedawane w Polsce egzotyczne zwierzę rzadkiego gatunku może pochodzić z przemytu. Być może jest tym jednym na dziesięć, które przeżyło podróż upchane w butelce, termosie, oponie samochodowej czy walizce.
Nielegalny handel zagrożonymi gatunkami to – po przemycie narkotyków i broni – trzeci co do opłacalności przestępczy biznes świata. – Kupując takie zwierzęta, popieramy wyniszczanie ginących gatunków i przemyt, w trakcie którego ugina miliony zwierząt. Łamiemy też prawo – mówi Marta Kaczyńska z WWF Polska, organizacji należącej do Światowego Funduszu na rzecz Przyrody (WWF). (...)
Tymczasem przemycane zwierzęta nie tylko nie nadają się do hodowli – nie przystosowują się do życia w niewoli i nie dają oswoić – ale też przenoszą wiele niebezpiecznych chorób. Przemyt i nielegalny handel będzie trwał tak długo, jak długo klienci będą kupować takie zwierzęta... (...) Na stronie internetowej WWF Polska (www.wwf.pl) można znaleźć listę zwierząt chronionych konwencją waszyngtońską, wzór zaświadczenia, jakie powinno mieć zwierzę, listę sklepów, które przyłączyły się do kampanii. | ES

„ANGORA: dodatek ANGORKA” nr 25, 18.06.2006 r.
GINĄCA PRZYRODA EUROPY
Ponad połowa europejskich gatunków roślin i zwierząt oraz siedlisk, w których one żyją, jest źle chroniona i zagrożona wyginięciem. Tak wynika z najnowszego raportu Światowego Funduszu na rzecz Przyrody (WWF). Na podstawie zgromadzonych informacji specjaliści obliczyli, że możemy bezpowrotnie utracić 52% ryb słodkowodnych, 42% gadów i motyli. Na liście znalazły się (występujące także na terenach Polski) drapieżniki: niedźwiedzie brunatne, wilki i rysie.
Niestety, główną winą za niszczenie natury obarczany jest człowiek i jego działalność, a w szczególności: odwadnianie gleby, nadmierne używanie środków owadobójczych i nawozów sztucznych w rolnictwie, kłusownictwo, a także urbanizacja, czyli rozwój i rozbudowa miast na terenach jeszcze niedawno należących do przedstawicieli dzikiej przyrody i stanowiących ich naturalne środowisko.
Unia Europejska, co prawda, dysponuje odpowiednimi przepisami prawa zapewniającymi ochronę fauny i flory, ale stosowanie go w praktyce nie zawsze jest skuteczne.
Oz na podst. www.interia.pl

www.o2.pl | Czwartek [21.05.2009, 14:27] 3 źródła
NA CAŁYM ŚWIECIE WYMIERAJĄ WĘDROWNE PTAKI
A w Europie masowo giną żaby i węże.
Wodne ptaki jak czajki, szlamiki, siewki i kuliki co roku podejmują ogromne ryzyko przemieszczając się z terenów lęgowych na ciepłe obszary zimowania. Często aż z Arktyki muszą dotrzeć do południowego skrawka Afryki.
Co istotne, większość zbiera się tłumnie w kilku tylko miejscach, co czyni te obszary kluczowymi dla przetrwania całych populacji. Wetlands International opublikował właśnie atlas tych niezwykle ważnych dla ziemskiego ekosystemu miejsc. O ile takie habitaty objęte są ochroną w Unii Europejskiej, gorzej jest z Afryką i Bliskim Wschodem. To naglący problem - tłumaczą autorzy atlasu.

Najbardziej zagrożone przystanki ptaków migrujących znajdują się wzdłuż zachodniego wybrzeża Afryki, rzeki Niger i wokół jeziora Czad oraz we wschodniej części Czarnego Lądu, wzdłuż doliny Rift. Te, oraz inne podmokłe tereny w Azji, stale zmniejszają swoją powierzchnię.

Wszystko przez rabunkowe dla środowiska programy irygacyjne, zamiana ich na ziemię rolniczą i zabudowa. I tak np. delta rzeki Tana w Kenii staje się centrum uprawy trzciny cukrowej - wymieniają eksperci z WI.

Ale nie tylko ptaki są w niebezpieczeństwie. W Unii Europejskiej zagrożone wyginięciem są żółwie, żmije i jaszczurki.

Jedna piąta gadów i blisko jedna czwarta płazów w Europie jest zagrożona, gdyż ich środowisko naturalne kurczy się z powodu działalności człowieka, wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Komisji Europejskiej - informuje "Rzeczpospolita".

W Europie przybywa ludzi, uprawy są coraz bardziej intensywne, a zabudowa miejska rozwija się bez kontroli.

Jako jedne z najważniejszych środowisk naturalnych dla płazów wymieniono Hiszpanię, Portugalię, Włochy i Bałkany. W płazy szczególnie obfituje Europa Południowa, ale ich słodkowodne środowiska są pod ogromną presją z powodu zmian klimatycznych i innych zagrożeń [...] Jak wynika z badania, spada liczebność 42 proc. gatunków gadów i 59 proc. gatunków płazów. W przypadku ssaków odsetek ten wynosi 27 proc. - donosi gazeta. | JS

„PRZEGLĄD” nr 26, 03.07.2005 r.
EKOLOGIA I PRZEGLĄD
(...) Podczas Konferencji Stron Konwencji o Bioróżnorodności, która odbyła się na początku roku w Kuala Lumpur, naukowcy doszli do wniosku, że w wyniku zmian klimatu i niszczenia środowiska naturalnego z powierzchni ziemi zniknie aż 34 tys. gatunków roślin i 5 tys. gatunków zwierząt. Jeszcze bardziej pesymistyczny był magazyn „Nature”, który napisał o milionie gatunków skazanych na wymarcie! Możemy więc być świadkami wyginięcia jednej trzeciej lub nawet połowy gatunków flory i fauny. (...)
Joanna Tańska

„PRZEGLĄD” nr 28, 17.07.2005 r.
RAJ W NIEBEZPIECZEŃSTWIE
(...) W ciągu ostatnich 50 lat wymarła połowa gatunków zwierząt i roślin występujących na Ziemi. Zdaniem naukowców to dopiero początek.
(...) Ciągnący się wzdłuż południowo-wschodniego wybrzeża atlantycki las deszczowy zajmuje obecnie 13% terytorium Brazylii (zachowało się tylko 7% stanu pierwotnego).
(...) Żyjące na Madagaskaże naczelne są uważane za najbardziej zagrożone wymarciem. Według naukowców, na wyspie wyginęło już 90% pierwotnej roślinności. Ponad 50 gatunków lemurów dożywa kresu swych dni.
(...) Z naturalnych lasów w południowo-zachodniej Australii zachowało się do dnia dzisiejszego zaledwie 10% stanu pierwotnego.
Aleksandra Zborowska

www.wp.pl | 22.10.2008 r.
MASOWE WYMIERANIE GATUNKÓW
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara są zdania, że w ciągu kilkunastu-kilkudziesięciu lat z powierzchni Ziemi zniknie około 50 proc. gatunków roślin i zwierząt. Naukowcy twierdzą, że na skutek zmian ekologicznych nasza planeta stanęła w obliczu wielkiego wymierania, przypominającego to, które 65 mln lat temu, po uderzeniu w Ziemię meteorytu, unicestwiło dinozaury.

"Obecne wymieranie to skutek działalności człowieka - zabetonowania planety, produkowania zanieczyszczeń i robienia wielu innych rzeczy" - mówi współautor badań Bradley J. Cardinale z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. - "Ziemia może stracić nawet połowę gatunków w ciągu naszego życia. Chcemy wiedzieć, które z nich zasługują na najwyższy priorytet ochrony".

Najnowsze badania dowodzą, że system ekologiczny, w którym jest mniej gatunków roślin, produkuje mniejszą ilość biomasy. Mniej biomasy oznacza, że mniej dwutlenku węgla zostanie przechwycone z atmosfery i mniej tlenu zostanie wytworzone. Wpłynie to też na załamanie łańcuchów pokarmowych, ponieważ mniej pokarmu będą miały zwierzęta roślinożerne.
(PAP) krx/ tot/

www.interia.pl | Poniedziałek, 27.10.2008 r., (06:21)
NAJWIĘKSZA ZAGŁADA OD CZASÓW DINOZAURÓW
Człowiek jest odpowiedzialny za największą zagładę gatunków od czasów wyginięcia dinozaurów. W ciągu ostatnich 35 lat biodywersyfikacja zmniejszyła się o 35 proc., jak wykazują najnowsze badania - czytamy w dzienniku "Polska".
Autorzy ostrzegają, że bezwzględna eksploatacja środowiska naturalnego przez ludzkość tworzy niemożliwy do utrzymania "dług ekologiczny".
- To destrukcja na wielką skalę. Jeżeli nie podejmiemy jakichś naprawdę drastycznych kroków i decyzji politycznych, to tempo strat będzie tylko rosło - mówi profesor Kerry Turner, dyrektor departamentu nauk ekologicznych na Uniwersytecie Wschodniej Anglii.
Dla przykładu niszczenie lasów tropikalnych w celu pozyskania tarcicy może przynieść krótkoterminowe zyski producentom drewna, ale zagładzie ulega źródło, z którego, gdyby je zostawić w spokoju, cała planeta mogłaby czerpać w nieskończoność.

W maju konferencja ONZ na temat biodywersyfikacji ostrzegła, że niszczenie żywych zasobów naturalnych - w tempie czterech gatunków w ciągu godziny - będzie do 2010 roku kosztować około 440 mln funtów, a w 2050 roku sięgnie 11 mld funtów.

Osobne szacunki pokazują, że ludzkość konsumuje 25 proc. zasobów naturalnych więcej, niż planeta jest w stanie odtworzyć.
Zużywamy zasoby naturalne w takim tempie, że gdyby to odtworzyć w skali globalnej, to światową populację musiałyby wspierać trzy planety. - Wchodzimy w fazę masowej zagłady gatunków, która nie ma precedensu od milionów lat. Nasze konsumpcyjne społeczeństwo po prostu odmawia przyjęcia tego do wiadomości - mówi Tony Juniper, działacz ekologiczny i były dyrektor organizacji Friend of the Earth.
Źródło informacji: INTERIA.PL/Polska

www.o2.pl / www.sfora.pl | 3 źródła Niedziela [09.05.2010, 21:02]
ONZ: NADCHODZI TOTALNA ZAGŁADA PRZYRODY
Sprawdź, ilu gatunków już nigdy nie zobaczysz.
Jednej trzeciej wszystkich gatunków roślin i zwierząt grozi wyginięcie. Najbardziej zagraża im szybki wzrost gospodarczy takich państw jak Chiny, Indie i Brazylia - alarmuje najnowszy raport ONZ.
Autorzy "Global Biodiversity Outlook" wskazują, że o ile kraje zachodnie już są świadome potrzeby ochrony gatunków zagrożonych to państwa rozwijające się prowadzą wręcz rabunkową politykę wobec przyrody.
Wyginięciem zagrożonych jest 21 proc. gatunków ssaków, 30 proc. płazów i 36 proc. bezkręgowców. To dane zebrane w ponad 120 państwach świata - wylicza "The Daily Telegraph".
Największymi zagrożeniami dla świata zwierząt i roślin są wzrost liczby ludności, zanieczyszczenie środowiska oraz rozprzestrzenianie się konsumpcyjnego stylu
życia.
Jeżeli nic się nie zmieni to już w 2050 roku do życia potrzebna nam będzie nie jedna, ale pięć planet - mówi Ahmed Djoghlaf z Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody. | AJ


www.o2.pl | Czwartek [09.04.2009, 17:48] 1 źródło
DOMOWE ZWIERZĘTA OFIARAMI GLOBALNEGO OCIEPLENIA
Wyższe temperatury sprzyjają wylęganiu pasożytów.
Populacja kleszczy w Europie zdaje się rosnąć z roku na rok. Zimy stają się łagodniejsze, więc insekty zaczynają zagrażać zwierzętom w wolnych od nich dotąd porach roku - ostrzega "New Scientist".
Kleszcze mogą zarazić psy chorobą podobną do malarii - babesjozą.
W krajach jak Polska, Niemcy czy Holandia, gdzie kiedyś pojawiała się ona bardzo rzadko, staje się coraz bardziej groźna - czytamy w "NS".
Fredereic Beugnet z Merial Animal Health ostrzega przed rosnącym problemem przenoszonego przez pchły kociego tyfusu.
Claudio Genchi z uniwersytetu w Mediolanie ostrzega z kolei właścicieli psów przed coraz powszechniejszymi, przenoszonymi przez komary nicieniami Dirofilaria immitis. JS


www.o2.pl | Piątek [16.01.2009, 17:26] 4 źródła
OCIEPLENIE KLIMATU SPRZYJA EPIDEMIOM
Przykładem może być Belgia, która w 2007 roku "zaraziła" swoich sąsiadów nefropatią.
Wirus Puumala, wywołujący nefropatię, rozniosły nornice rude. A stało się tak dzięki ociepleniu klimatu.
Nornice żywią się głównie nasionami. Coraz cieplejsze lato i mniej mroźne zimy powodują, że gryzonie mają pod dostatkiem pożywienia i ich populacja rośnie. Ponieważ nornice żyją w sąsiedztwie osiedli mieszkalnych, o zarażenie nietrudno - tłumaczy dr Jan Clement z wydziału Mikrobiologii i Immunologii Uniwersytetu w Lowanium.
Zanalizował on ponad 2000 przypadków nefropatii u belgijskich pacjentów. Wedle jego ustaleń apogeum zapadalności na tę chorobę miało miejsce w latach 2005-2007. W tym samym czasie zapadalność na nefropatię rozszerzyła się na kraje sąsiadujące z Belgią: Holandię, Luksemburg, Francję i Niemcy.
Objawami nefropati są m.in. nadciśnienie, choroby nerek i krwiomocz. | AB

www.o2.pl | Piątek [20.03.2009, 10:38] 4 źródła
GROZI NAM EPIDEMIA GŁODU?
Groźna plaga niszczy zbiory pszenicy na świecie.
Zarodniki rdzy źdźbłowej, która pojawiła się w Ugandzie w 1999 roku, przenosi na duże odległości wiatr. Epidemia zniszczyła już zbiory w Etiopii i Kenii oraz Jemenie. Teraz dotarła z Afryki do Iranu.
Według biologów epidemia może zaatakować zboża w Azji Środkowej i w Indiach. Zagrożone jest już około 80 procent upraw w Azji i Afryce, m.in. w Afganistanie, Pakistanie, Turkmenistanie, Uzbekistanie i Kazachstanie.
To zagłada dla producentów chleba pszennego na całym świecie. Wcześniej lub później dotrze do Ameryki Północnej, Europy, Australii i Ameryki Południowej - powiedział Norman Ernest Borlaug, laureat Nagrody Nobla, który zapoczątkował tzw. zieloną rewolucję w krajach Trzeciego Świata.

Rdze są pasożytami, które na częściach nadziemnych roślin wytwarzają skupienia zarodników - plamy o rdzawym lub żółtym zabarwieniu. Pochodzące z nich ziarno jest bardzo niskiej jakości. | TM

[To są skutki upraw monokulturowych, wylesiania, co umożliwia łatwe przenoszenie się plag. – red.]

www.o2.pl | Środa [08.04.2009, 20:31] 2 źródła
MOŻE ZABRAKNĄĆ CZEKOLADY
Grzyb zagraża brazylijskim uprawom kakaowca.
Za rok na Wielkanoc w sklepach może już nie być czekoladowych króliczków. Chrześcijańskiego symbolu odrodzenia, jajek, wykonanych z kakaowej masy, w króliczym koszyczku też może nie być. Za ewentualny kryzys na rynku czekolady odpowiadać będzie grzybica.

Moniliophthora roreri oraz Crinipellis perniciosa już od kilku lat pustoszą uprawy kakaowca w Ameryce Środkowej i Południowej. Grzyby atakują wszystkie części kakaowca, a zaatakowane grzybem owoce stają się czarne. Zaatakowane przez pierwszego grzyba kakaowce wyglądają jak pokryte szronem. Drugi grzyb objawia się naroślami przypominającymi miotłę (stąd angielska nazwa witches broom - miotła czarownicy) - czytamy na serwisie "biolog.pl".

Najnowszym zagrożeniem jest wirus CSSV (wirus spuchniętej łodygi kakaowca). Jest on dużo groźniejszy i, niestety, atakuje w Afryce Zachodniej. Choć kakao pochodzi z Ameryki Południowej, 70 proc. upraw jest właśnie w Afryce. Tegoroczne światowe uprawy zmniejszą się o prawdopodobnie o jedną trzecią.

Coraz częściej kakao uprawia się jako monokulturę. To ułatwia przenoszenie się chorób. Drzewka rosną w rejonach coraz częściej dotykanych przez suszę. Brak wody dodatkowo je osłabia - tłumaczy Paul Hadley z uniwersytetu w brytyjskim Reading.

Sprawa CSSV stała się na tyle paląca, że za powstrzymanie wirusa wzięli się genetycy. Rozpoczęto niedawno przyśpieszone badania nad genomem kakaowca.

Poznając mapę genów rośliny będzie można zaszczepić ją skutecznie przed atakiem CSSV. Nim to się stanie jedyną formą obrony jest wycinanie milionów zdrowych drzewek, by stworzyć zaporę między chorymi a zdrowymi uprawami - czytamy w "New Scientist". | JS
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 7:52 pm przez admin, łącznie zmieniany 3 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:16 pm

"WPROST' nr 8/2006 r.
ARKTYCZNE ROZTOPY
Lodowce na Grenlandii topnieją coraz szybciej wskutek globalnego ocieplenia. Dziesięć lat temu odrywało się od nich 90 km3 lodu rocznie, dziś - 224 km3. Wzrost temperatury sprawia, że woda podmywa lodowce i przyspiesza ich ześlizgiwanie się do morza. Takie zjawisko zaobserwowano na razie tylko w południowej części wyspy, ale wkrótce może ono dotyczyć całej Grenlandii. Naukowcy szacują, że gdyby stopiły się wszystkie lodowce wyspy, poziom morza podniósłby się o siedem metrów. Dziś rośnie on trzy milimetry rocznie, z czego pół milimetra to wynik grenlandzkich roztopów. | (JAS)

www.o2.pl / www.sfora.pl |Wtorek [03.11.2009, 06:45] 5 źródeł
Z KILIMANDŻARO NIEDŁUGO ZNIKNIE ŚNIEG
Globalne ocieplenie dotknie afrykański szczyt.
Śnieg na najwyższym szczycie Afryki leży od 12 tysięcy lat. Może jednak zniknąć już w 2022 roku, a w najlepszym wypadku 11 lat później. To najnowsze ustalenia glacjologów - donosi portal xinhuanet.com
Naukowcy z Ohio State University po badaniach pokrywy lodowej Kilimandżaro stwierdzili, że jest ona o 85 proc. mniejsza niż w roku 1912. Najwyższe ubytki stwierdzono w ostatnich latach - od 2000 roku zniknęło 26 proc. śniegu i lodu.
Badacze twierdzą, że winne temu jest globalne ocieplenie oraz szybsza sublimacja - proces zmiany lodu w parę wodną.
Kilimandżaro ma wysokość 5895 m n.p.m., leży w Tanzanii. Jest najwyższą górą Afryki i jednym z najwyższych samotnych masywów. W jego skład wchodzą trzy szczyty będące pozostałością po wulkanach. | AJ

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło Czwartek [21.01.2010, 21:17]
LODOWCE TOPNIEJĄ. OTO NIEZBITE DOWODY
Naukowcy: te zdjęcia przekonają każdego.
Klimatolodzy przekonują, że mimo ostatnich wpadek dotyczących wiarygodności badań nad ociepleniem klimatu, lodowce naprawdę topnieją. Przedstawiają zdjęcia, które potwierdzają ich tezę - donosi CNN.
Fotografie przedstawiające lodowce w Himalajach, w Alpach i na Alasce, oglądać można na wystawie, która objeżdża amerykańskie miasta. Obok tych zrobionych kilkadziesiąt lat temu, umieszczono zdjęcia wykonane w ostatnim czasie
.
OTO ZDJĘCIA TOPNIEJĄCYCH LODOWCÓW >> http://edition.cnn.com/2010/WORLD/europ ... tml?hpt=T2

Te zdjęcia nie kłamią. To nie fikcja, ale potwierdzenie niepokojących danych - mówi prof. Paul Valdes z uniwersytetu w Bristolu.

Fotografie robione były z tych samych miejsc co kiedyś. Część nawet o tej samej porze roku - mówi David Arnold jeden z autorów zdjęć.
Kilka dni temu okazało się, że oficjalne prognozy Organizacji Narodów Zjednoczonych mówiące o tym, że himalajskie lodowce znikną do 2035 roku oparto na dziennikarskich spekulacjach.
W listopadzie natomiast hakerzy wykradli maile, w których naukowcy przyznawali się do manipulacji danymi na temat wzrostu temperatur na świecie. | AJ


http://www.sciaga.pl/tekst/70052-71-rol ... kutki_tego
Szacuje się, że w naszym kraju ok. 50% zanieczyszczeń gazowych pochodzi z sąsiednich państw.
Obliczono, że całkowite stopnienie lodów najmniejszego kontynentu spowodowałoby podniesienie poziomu mórz o 65 m. Ponadto lody Grenlandii podwyższyłyby lustro wody o dalsze 7 m. Stopnienie lodowców himalajskich, indyjskich i alpejskich dałoby wzrost poziomu wód o 35 cm.


http://www.klimatdlaziemi.pl
PODNOSZENIE SIĘ POZIOMU OCEANÓW
Podnoszeniu się poziomu wody towarzyszy wzmożone występowanie sztormów i huraganów.
Częste tajfuny już teraz powodują śmierć wielu ludzi i powodzie. W roku 1970 cyklon zabił 500 tysięcy ludzi, a w 1991 100 tysięcy.
EFEKT CIEPLARNIANY W LICZBACH
0,6 - W celu podwojenia koncentracji CO2 w atmosferze na powierzchni Ziemi należałoby spalić warstwę węgla o grubości 0,6 mm
2 - Lecąc na wakacje na odległość 4000 km przyczyniasz się do emisji gazów cieplarnianych odpowiadających ponad 2 tony CO2
2,5 - Szacuje się, że jeśli wydobędziemy spod ziemi i spalimy wszystkie dostępne zasoby ropy, gazu i węgla, kwasowość oceanów wzrośnie ponad 2,5 raza. Dla organizmów budujących wapienne muszle i szkieleciki to katastrofa
3 - Gdyby zebrać cały rozproszony w atmosferze dwutlenek węgla w jednej warstwie, miałaby ona grubość niecałych 3 metrów
5 - Jadąc średniej wielkości samochodem na odległość 30 kilometrów emitujemy do atmosfery 5 kg CO2 – ilość, którą spore drzewo pochłania w ciągu całego roku
6 - Jadący samochód w ciągu sekundy podwaja ilość CO2 w objętości ~6m3
10 - Aby zapobiec załamaniu się klimatu, należy jak najszybciej ograniczyć emisje, nie o 10%, a do 10% poziomu z roku 2000. A może nawet jeszcze bardziej
20 - Z wyprodukowaniem, serwisowaniem i złomowaniem średnich rozmiarów samochodu związana jest emisja ok. 20 ton CO2
30 - Oceany co godzinę pochłaniają ponad milion ton CO2. Już teraz ich kwasowość wzrosła o 30%
33 - Naturalny efekt cieplarniany podnosi średnią temperaturę Ziemi o 33°C, z -18°C do 15°C
100 - Ludzie emitują do atmosfery ponad 100 razy więcej CO2 niż wulkany
1 000 - Po tysiącu lat z każdej wyemitowanej tony CO2 w atmosferze pozostanie około połowa, nawet po tak długim czasie podnosząc temperaturę planety o 5˚C
100 000 - Wyemitowany przez nas dwutlenek węgla zniknie z atmosfery dopiero po 100 tysiącach lat

WYRĄB LASÓW TROPIKALNYCH
W wielu ubogich krajach Afryki, Azji i Ameryki Południowej lasy tropikalne są wycinane w zastraszającym tempie. Co 3 lata na świecie znikają lasy tropikalne o powierzchni Polski. Przewiduje się, że w Nigerii niekontrolowany wyrąb lasów tropikalnych doprowadzi do tego, że w 2010 roku, czyli już za 3 lata, w całym kraju nie będzie już ani jednego lasu.
Uboga gleba lasów tropikalnych nie nadaje się do celów rolniczych i hodowlanych. W Amazonii, aby wyżywić jedną krowę, trzeba wykarczować na pastwiska prawie 7 hektarów lasu. Pola założone na takich terenach po 2-3 latach przestają dawać plony, po czym trzeba karczować las na nowe pole. Na wylesionych gruntach woda spływa bez przeszkód, unosząc ze sobą bryły ziemi i powodując osuwanie się terenu. W Azji Bangladesz jest regularnie pustoszony przez powodzie, gdyż ogołocono z lasów ściany Himalajów.
Konsekwencje mogą być dramatyczne. Wycinając lasy lokalne społeczności podcinają w ten sposób gałąź, na której siedzą. Jezioro Czad, będące rezerwuarem wody dla ponad 20 milionów ludzi, w wyniku nieracjonalnej gospodarki wodą, pustynnienia i burz piaskowych w połączeniu w ocieplaniem się klimatu, skurczyło się z 22 tysięcy kilometrów kwadratowych w 1960 roku do zaledwie 1,5 tysiąca km2 w 2000 roku. Jeśli nic nie uda się zrobić to przestanie ono istnieć już w ciągu kilkunastu lat, a wówczas z braku wody mogą zginąć miliony ludzi.
Lokalne społeczności niestety zazwyczaj koncentrują się na bieżących potrzebach, często nawet nie uświadamiając sobie konsekwencji swojego postępowania.

OBSERWOWANE ZJAWISKA I ICH KONSEKWENCJE
Już samo czytanie wiadomości pogodowych może dać do myślenia:
* Ulewy i gradobicia zdewastowały Chiny
* Powodzie i lawiny śnieżne w Afganistanie
* Los Angeles: Największa susza w historii
* W Zambii po powodziach groźba głodu
* Rekordowe ulewy w Argentynie
* Fala ulew, wichur i gradobić w USA
* Najcieplejszy marzec w historii pomiarów
* Piaski z pustyni Gobi dotarły do obu Korei
* Gwałtowne burze i ulewy w RPA
* Pożary w Kanadzie
* Susza i płonące wzgórza w Los Angeles
A nie był to jakiś szczególny dzień...

W ciągu zaledwie 24 godzin na region spadło 70 litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi, a w ciągu 3 dni ta wartość wzrosła do aż 99 litrów.

Przykładowo, podczas upalnego lata 2003 roku w Europie w wyniku sięgających 40°C upałów zmarło około 70000 ludzi więcej, niż zazwyczaj.
W sierpniu 2003 roku w Paryżu w dniach, gdy temperatura sięgała zwykłego poziomu 25 stopni średnia liczba zgonów sięgała 50. Przy przekroczeniu 35 stopni w stolicy Francji umierało dziennie średnio 100 osób, a przy osiągnięciu 40 stopni liczba ofiar śmiertelnych przekraczała dziennie 300.

TOPNIENIE LODOWCÓW
Sławny, położony w USA Park Narodowy Glacier, znika w oczach. Liczba lodowców spadła ze 150 w 1850 roku do zaledwie 27 obecnie.

Ten lodowiec na Alasce miał ponad 70 metrów grubości...


Zmiany nie ograniczają się wyłącznie do terytorium Ameryki Północnej. Zdjęcia pokazują lodowiec w Patagonii. W 1928 roku i dziś.


Lodowce znikają również w Europie. Zdjęcia pokazują cofanie się lodowców w Szwajcarskich Alpach.




www.o2.pl | Poniedziałek [27.07.2009, 11:59] 2 źródła
OBAMA ODTAJNIŁ ZDJĘCIA ZE SZPIEGOWSKIEGO SATELITY
Ukazują niszczycielski wpływ globalnego ocieplenia.
Prezydent Barack Obama prowadzi kampanię, która ma na celu przekonanie Amerykanów do wydania ogromnych kwot na rzecz walki z globalnym ociepleniem. Zdecydował się nawet na odtajnienie zdjęć z satelity szpiegowskiego, które ukazują jak szybko znika lądolód z Alaski.
Zdjęcia te, dokumentujące topnienie lodu w pobliżu alaskańskiego portu Barrow, wykonywano przez 10 lat. Utajniła je administracja George'a Busha. Biały Dom ujawnił je światu w ubiegłym tygodniu - donosi "Guardian".
Najbardziej przemawiają do wyobraźni dwa zdjęcia: z lipca 2006 i lipca 2007 roku. Na pierwszym widać grubą warstwę lodu, na drugim nie ma po nim śladu.
Naukowcy są zachwyceni zdjęciami, głównie z powodu ich dokładności - do 1 metra kwadratowego. Zdjęcia z cywilnych satelitów nie są tak precyzyjne. | WB


ZACHWIANIE DOSTĘPNOŚCI WODY W ZWIĄZKU Z TOPNIENIEM LODOWCÓW
Lodowce pełnią stabilizującą rolę w gospodarce wodą słodką, szczególnie, kiedy opady w ciągu roku nie są rozłożone równomiernie, lecz występuje obfita w deszcze pora deszczowa i następująca po niej pora sucha. Lodowce gromadzą wodę opadową w porze deszczowej, uwalniając ją w miarę równomiernie przez cały rok i działając stabilizująco na ilość wody w rzekach. Dzięki lodowcom, pomimo braku opadów, poziom wody w rzekach nie spada do nazbyt niskiego poziomu. Gdyby nie stabilizująca obecność lodowców, ten cykl wyglądałby zupełnie inaczej – w porze deszczowej wody spływałaby w olbrzymich ilościach powodując powodzie, a w porze suchej rzeki wysychałyby. Brak wody dla ludzi, zwierząt i roślin może mieć jeszcze poważniejsze następstwa.
W podobny sposób działa roślinność, a szczególnie tereny leśne. Na wylesionych gruntach woda spływa bez przeszkód, unosząc ze sobą bryły ziemi i powodując osuwanie się terenu. Od kiedy ogołocono z lasów ściany Himalajów, Bangladesz jest regularnie pustoszony przez powodzie.
Tybet to miejsce, gdzie topnienie lodowców może mieć najpoważniejsze konsekwencje.
Naukowcy przewidują tu serię katastrof naturalnych. Największe rzeki południowo wschodniej Azji są zasilane w wodę pochodzącą z lodowców z Płaskowyżu Tybetańskiego.
Himalajskie lodowce, o objętości tysięcy kilometrów sześciennych zaopatrują azjatyckie rzeki 8,6 milionami metrów sześciennych wody każdego roku, między innymi Jangcy i Huag Ho w Chinach, Ganges w Indiach, Indus w Pakistanie, Brahmaputra w Bangladeszu, Salween i Irrawaddy w Birmie, a także Mekong, która płynie przez Chiny, Birmę, Tajlandię, Laos, Kambodżę i Wietnam.
Szacuje się, że około 2040 roku będzie następować całkowite stopienie się lodów Arktyki w lecie. Stan taki będzie miał miejsce po raz pierwszy o 3 milionów lat.

MOŻLIWE ZMIANY W CYRKULACJI PRĄDÓW OCEANICZNYCH
Kiedy lód morski i lodowce topnieją, uwalniają słodką wodę do oceanu. Woda słodka ma jednak mniejszą gęstość od wody słonej – nie jest dość gęsta, aby zatonąć. Może to przerwać cyrkulację oceaniczną i wpłynąć na wymianę ciepła między biegunami i równikiem. Czyli zmienić klimat... Drastycznie. W przypadku zaniku Golfsztromu oznaczałoby to spadek temperatur w Europie o blisko 10°C.

WZROST MOCY HURAGANÓW
W katastrofie życie straciło 1836 osób, straty przekroczyły 100 miliardów dolarów. Odbudowa Nowego Orleanu potrwa 25 lat.
* W marcu 2004 pojawił się pierwszy w historii huragan na południowym Atlantyku.
* Statystyki wykazują wzrost mocy huraganów na Pacyfiku. W ciągu ostatnich kilku dekad, występowanie huraganów kategorii 4 i 5 prawie się podwoiło.
* W 2007 roku, po raz pierwszy w historii, sezon zainaugurowały dwa huragany najwyższej, 5-tej kategorii.
Przewiduje się, że globalne ocieplenie zwiększy intensywność występowania huraganów. Ponieważ woda w oceanach staje się coraz cieplejsza, tropikalne sztormy mogą pobierać więcej energii i stawać się dużo mocniejsze.
Przewiduje się, że szczególnie znacząco wzrośnie liczba najmocniejszych cyklonów. Nie jest wykluczone, że pojawi się konieczność rozszerzenia skali i dodania nowej, 6-tej kategorii.
Nowym, prognozowanym przez klimatologów zjawiskiem są hiperkany.
Wyższa energia hiperkanu pozwoliłaby mu na osiągnięcie prędkości wiatru na poziomie 500 km/h (niektóre teorie mówią nawet o ponad 700 km/h).
Wiatry, przewyższające mocą tornado klasy F5 (o rozmiarach hiperkanu nie wspominając), zrywałyby drzewa, budynki, drogi, a nawet ziemię. W skrajnym scenariuszu, szalejące hiperkany byłyby w stanie w rejonach przybrzeżnych zedrzeć ziemię do gołej skały i cisnąć ją do oceanu...
http://en.wikipedia.org/wiki/Hypercane

ZWIĘKSZENIE DYNAMIKI ATMOSFERY: POWODZIE, LAWINY BŁOTNE, BURZE, GRAD, NAWAŁNICE
( http://www.noaanews.noaa.gov/stories2007/s2787.htm )
Dzięki pyłom przemysłowym grad może narastać w sposób niespotykany w czystym powietrzu. Coraz częściej notuje się opady supergradu, rozmiaru kurzych jaj, a nawet większych.
Według przewidywań zawartych w 4 raporcie IPCC, liczba gwałtownych zjawisk pogodowych, które będą miały wpływ na życie człowieka zwiększy się nawet o 80 procent.

SUSZE, PUSTYNNIENIE I ZANIK ZBIORNIKÓW WODNYCH
Powierzchnia terenów dotkniętych suszą od lat 70 podwoiła się – NCAR (National Center for Atmospheric Research)
Jangcy - najdłuższa rzeka Chin i kontynentu azjatyckiego, zarazem jedna z najdłuższych rzek na świecie - osiągnęła jeden z najniższych w historii poziomów.
Wiele rejonów Chin, łącznie z Pekinem, doświadcza potężnych burz piaskowych, nasilających się w związku z wycinaniem lasów.
* „Do końca wieku połowa Hiszpanii będzie leżeć na Saharze”
* „Wg rządu hiszpańskiego 1/3 kraju może zamienić się w pustynię”
* „ONZ szacuje, że ryzyko zamienienia się w pustynię dotyczy 30-60% terytorium Hiszpanii i 12% terenu Europy” „Straty spowodowane zmianami klimatycznymi we Włoszech szacuje się na 50 mld euro rocznie - oświadczył minister ds. ochrony środowiska Alfonso Pecoraro Skanio”

Opublikowany przez "Independent" raport Centrum Prognoz i Badań Klimatycznych Hadley, działającego przy Biurze Meteorologicznym Wielkiej Brytanii, przewiduje, że pustynie, stanowiące obecnie 3 proc. powierzchni naszej planety, do 2100 zajmą aż 1/3 jej powierzchni.

POŻARY
Globalne ocieplanie się klimatu powoduje susze i wzrost temperatur. Oba te zjawiska, działając łącznie, powodują powstawanie warunków korzystnych do powstawania pożarów.
Pożary i zanik lasów powodują nie tylko emisję dwutlenku węgla, ale też jałowienie gleby, pustynnienie i burze piaskowe. Na wylesionych gruntach woda spływa bez przeszkód, wywołując powodzie oraz unosząc ze sobą bryły ziemi i powodując osuwanie się terenu.
Pożary wybuchają nie tylko z przyczyn naturalnych. Bardzo często rozniecają je sami ludzie. Oczywiście dla krótkoterminowych korzyści i z pełnym samozadowoleniem, niezależnie czy jest to biedny chłop w Nigerii, który wypala las, aby na pogorzelisku urządzić pole bądź pastwisko, czy deweloper w Grecji, któremu las przeszkadzał w wybudowaniu pola golfowego. I o ile deweloperów w Grecji nie czeka z tego powodu tragedia (pomijając możliwe aresztowanie), to w Nigerii niekontrolowany wyrąb lasów tropikalnych doprowadzi do tego, że w 2010 roku, czyli już za 3 lata, w całym kraju nie będzie już ani jednego lasu. Jaki los czeka wtedy żyjące z lasu miliony ludzi?

WPŁYW OCIEPLENIA NA OCEANY
Dotychczas skupiliśmy się na zjawiskach zachodzących w atmosferze i na lądzie. Tymczasem ľ powierzchni Ziemi zajmują oceany. Ze względu na ich olbrzymią bezwładność cieplną, dotychczas zachodzące tam zjawiska (pomijając może zanik lodów Arktyki) przebiegały bardzo powoli.
Tymczasem zmiany w oceanach już się zaczęły, a ich następstwa mogą być bardzo poważne. Zachodzi tu kilka procesów:
* woda o większej temperaturze gorzej rozpuszcza gazy. Może to prowadzić do odtlenienia wód mórz i oceanów.
* woda ciepła jest lekka, a zimna gęsta – wzrost temperatury powierzchniowej warstwy wody prowadzi do jej separacji z warstwą głębinową. Im różnica temperatur jest większa, tym słabiej mieszają się ich wody. Tymczasem zimne wody oceaniczne niosą ze sobą składniki odżywcze dla planktonu żyjącego w nasłonecznionych wodach powierzchniowych. Zmniejszenie ich dostępności powoduje spadek populacji planktonu.
* większa koncentracja CO2 w atmosferze skutkuje rozpuszczaniem się tego gazu w wodzie. To właśnie oceany są głównym miejscem absorpcji i usuwania CO2 z powietrza. W rezultacie następuje wzrost kwasowości (obniżenie pH) wody – tak, jakby oceany stawały się wodą gazowaną.

W konsekwencji tych zjawisk przewidywane jest wystąpienie szeregu niebezpiecznych zdarzeń:
* masowe wymieranie fauny morskiej, zarówno w wyniku wzrostu temperatury (wymieranie koralowców), jak i zmiany kwasowości wody (wymieranie planktonu o wapiennych szkielecikach) oraz spadku ilości planktonu (spadek populacji zwierząt nim się żywiących, np. wielorybów)
* zaburzenie mechanizmów usuwania CO2 z powietrza. Plankton jest bardzo skutecznym środkiem na usuwanie dwutlenku węgla z przypowierzchniowych warstw wody, a w rezultacie – z atmosfery. Małe żyjątka pobierany z wody węgiel wbudowują w swoje organizmy. Plankton żyje krótko, a umierając opada na dno oceanu, w ten sposób usuwając nadmiar CO2 z powietrza. Kiedy w wyniku odtelenienia, zmniejszenia dostępności składników odżywczych i wzrostu kwasowości wody populacja planktonu spadnie, osłabieniu ulegnie mechanizm usuwający z atmosfery nadmiar CO2, którego ilość zacznie wzrastać jeszcze szybciej, przyczyniając się dalej do osłabienia mechanizmów usuwania CO2 z powietrza. To jest dodatnie sprzężenie zwrotne.
* pojawienie się warunków do rozwoju bakterii siarkowych. To zjawisko nie jest powszechnie znane, ale wielu naukowców uważa, że przyczyniło się już do kilku wielkich wymierań istot żywych.

Siarkowodorowa Ziemia: Anoksja oceaniczna i wielkie wymieranie
Jak może dojść do zagłady życia poprzez nagromadzenie w atmosferze wielkich ilości siarkowodoru w wyniku wzrostu temperatury planety? Naukowcy są zdania, że może to nastąpić w wyniku namnożenia się fotosyntetyzujących bakterii siarkowych, produkujących wielkie ilości tego gazu, a zjawiska takie miały już miejsce kilkukrotnie w historii Ziemi. W każdym z okresów wielkich wymierań – z wyjątkiem końca kredy – oceany co najmniej raz osiągały stan anoksji (skrajnego zubożenia wody w tlen).

Z obliczeń wynika, że gdy natlenienie wód oceanu się zmniejsza, powstają warunki korzystne dla przydennych bakterii beztlenowych – a te namnażają się i produkują jeszcze większe ilości siarkowodoru. Symulacje wskazują, że jeśli stężenie siarkowodoru w strefie przydennej przekroczy pewną krytyczną wartość – tak jak podczas okresów globalnej anoksji – chemoklina może bardzo szybko przesunąć się aż do powierzchni oceanu. Zjawisko to miałoby straszliwy skutek: wydostawanie się ogromnych ilości trującego siarkowodoru do atmosfery.

Pod koniec permu wskutek „morskich erupcji” do atmosfery trafiło dość tego gazu, by spowodować wymieranie zarówno w morzach, jak i na lądach. Siarkowodór nie jest jednak jedynym zabójcą. Z modeli wykonanych w University of Arizona wynika, że siarkowodór atakuje również powłokę ozonową w górnych warstwach ziemskiej atmosfery, która chroni żywe organizmy przed promieniowaniem ultrafioletowym. Dowodem na takie zniszczenie warstwy ozonowej pod koniec permu są odkryte na Grenlandii skamieniałe zarodniki dawnych roślin, zdeformowane w wyniku długotrwałego naświetlania ultrafioletem o wysokim natężeniu. Obecnie również obserwuje się zanik planktonu pod dziurami ozonowymi, zwłaszcza w Antarktyce. A gdy pierwszy składnik łańcucha pokarmowego przestaje istnieć, w niedługim czasie zagłada spotyka również kolejne organizmy.

Ocenia się, że pod koniec permu powietrze tak bardzo nasyciło się siarkowodorem, że zabijał on zarówno zwierzęta, jak i rośliny, zwłaszcza że wraz z temperaturą rośnie toksyczne działanie tego gazu. A wiele mniejszych i większych wymierań zdarzyło się w tym samym czasie, co okresy globalnego ocieplenia.
Uważa się, że przyczyną ocieplania się klimatu w tamtych okresach mogła być wulkaniczna emisja gazów cieplarnianych – dwutlenku węgla i metanu, być może zapoczątkowana skruszeniem skorupy ziemskiej przez uderzenie asteroidu lub komety.
Powiązanie wysokiej koncentracji gazów cieplarnianych z wymieraniem istot żywych potwierdzają obecność siarki na wszystkich stanowiskach oraz pomiary izotopowe węgla wykazujące, że koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze gwałtownie rosła tuż przed początkiem wymierania i utrzymywała się na wysokim poziomie przez setki tysięcy, a nawet kilka milionów lat.

Najprawdopodobniej to oceany były czynnikiem decydującym. Im bowiem cieplej, tym mniej tlenu rozpuszcza się w wodzie. Jeśli w wyniku erupcji wulkanicznych podniosło się stężenie CO2 w atmosferze, obniżyło się stężenie tlenu, a globalne ocieplenie utrudniało wprowadzanie pozostałego tlenu do wód oceanicznych, to mogły zaistnieć warunki korzystne dla głębokomorskich bakterii beztlenowych. One zaś wkrótce potem wyprodukowały gigantyczne ilości siarkowodoru. W takich warunkach zaczęły masowo ginąć oddychające tlenem organizmy morskie. Doskonale natomiast funkcjonowały w nich fotosyntetyzujące zielone i purpurowe bakterie siarkowe, które mogły namnażać się już na samej powierzchni anoksycznego oceanu. Gdy siarkowodór zaczął dusić organizmy na lądzie i niszczyć warstwę ozonową planety, właściwie żadna forma życia nie była już na Ziemi bezpieczna.

Co więcej, zaproponowana tu sekwencja zdarzeń pasuje nie tylko do śladów z końca permu. Mniejsze wymieranie u schyłku paleocenu, 54 mln lat temu, zostało już uznane za wynik oceanicznej anoksji, wywołanej przez krótkotrwałe globalne ocieplenie. Obecność biomarkerów i skał osadowych charakterystycznych dla środowiska beztlenowego wskazuje, że taka sama gigantyczna katastrofa ekologiczna mogła wydarzyć się pod koniec triasu, środkowej kredy i dewonu. To dowodzi, że wielkie wymierania związane są z okresowo powtarzającym się w historii Ziemi ociepleniem klimatu.

ŹRÓDŁA EMISJI GAZÓW CIEPLARNIANYCH
Tymczasem atmosfera w skali planety jest bardzo cienka i delikatna. W warstwie o grubości 11 km znajduje się prawie ľ masy atmosfery.

Aby podwoić ilość CO2 w atmosferze względem poziomu sprzed epoki przemysłowej (0,028%), wystarczyłoby w tym celu na powierzchni planety spalić warstwę węgla grubości zaledwie 0,6 mm!

Patrząc na planetę, na której żyjemy, w ten sposób, uświadamiamy sobie, że swoimi działaniami na skalę przemysłową, tysiącami kopalń i elektrowni na paliwa kopalne, blisko miliardem samochodów i ponad miliardem sztuk bydła jesteśmy w stanie zmieniać skład atmosfery, a co za tym idzie, jej właściwości.

W roku 2007 wyemitujemy do atmosfery już 28 miliardów ton CO2 (co odpowiada 7,6 miliardów ton węgla). Co roku wyrzucamy do atmosfery około 3% więcej, niż rok wcześniej.

Można porównać, jak nasza emisja ma się do zjawisk naturalnych. Na pierwszy rzut oka nie jest taka wielka. 7,6 miliarda ton węgla pochodzenia antropogenicznego w porównaniu z 90 miliardami ton z oceanów, 60 miliardami ton z gleby czy 60 miliardami ton z roślin to na pierwszy rzut oka niewiele. Ale źródła naturalne równoważą się – 90 miliardom ton emisji z oceanów odpowiada pochłanianie przez oceany 92 miliardów ton, 120 miliardom ton emisji z roślin i gleby odpowiada pochłanianie 121,3 miliarda ton. Nasza emisja stanowi stałą nadwyżkę, gromadzącą się w atmosferze, co widać w danych pomiarowych wykazujących stały wzrost stężenia CO2.

Emisja CO2, nie jest podzielona równomiernie między ludzi:
* Bezapelacyjnymi rekordzistami są mieszkańcy Zatoki Perskiej – w Katarze emisja na osobę przekracza 60 ton CO2 rocznie. Symboliczne ceny paliwa nie zachęcają do oszczędzania.
* Amerykanin lub Australijczyk odpowiadają za emisję około 20 ton CO2 na osobę. Wysokie zużycie paliwa związane jest między innymi z jego niską ceną i podporządkowaniem infrastruktury miejskiej ruchowi kołowemu.
* W Europie infrastruktura miejska nie jest podporządkowana samochodom, podatki w cenie paliwa zachęcają do oszczędności, a władze Unii czynią wysiłki ekologiczne. Emisja na osobę jest więc dużo niższa – od 6,2 tony w bazującej na hydroenergii Szwecji i 6,8 tony w opierającej energetykę na elektrowniach jądrowych Francji do 10-11 ton w innych europejskich krajach. Statystyczny Polak odpowiada za emisję 8 ton CO2 rocznie.
* Kraje uprzemysławiające się, jak Chiny i Indie, jak na razie mają emisję rzędu 1-3 tony CO2 na osobę rocznie, ale emisja bardzo szybko rośnie, a wielka liczebność populacji tych krajów powoduje, że w bezwzględnych ilościach emisji są w czołówce rankingu.
* Najmniej emitują mieszkańcy ubogich krajów afrykańskich. Tutaj emisja (pomijając wypalanie lasów) sięga kilku – kilkudziesięciu kilogramów CO2 na osobę rocznie.

Kraje uprzemysłowione – Ameryka, Europa, Japonia czy Australia wyznaczają dla reszty świata standardy w sposobie życia, gospodarce, zużyciu energii. Stanowią wzorzec dla krajów rozwijających, które je naśladują.
Jeśli miliardy ludzi w krajach rozwiniętych osiągną „sukces” ekonomiczny, mierzony zużyciem paliwa takim, jak w USA – z emisją ponad 20 ton dwutlenku węgla na osobę, to w 2050 ludzkość emitowałaby do atmosfery ponad pięciokrotnie więcej dwutlenku węgla niż obecnie – sto kilkadziesiąt miliardów ton (ekwiwalent 43 miliardów ton węgla). Pomijając już wyczerpanie zasobów paliw kopalnych i wynikające stąd załamanie opartej o nie ekonomii, emisja taka oznaczałaby wprost niewyobrażalną katastrofę dla klimatu planety.
Kraje uprzemysłowione, świadome konsekwencji tego trendu i przykładu, jaki dają, powinny jak najszybciej odejść od obecnego modelu życia, upowszechniając energooszczędne technologie i promując podobne procesy w krajach rozwijających się. W innym przypadku cały świat z konsumpcyjnym samozadowoleniem będzie podążał ścieżką ku zagładzie... A przebudzenie będzie bolesne.

ŹRÓDŁA GAZÓW CIEPLARNIANYCH - ŹRÓDŁA I SKALA EMISJI
* Energetyka – 30% emisji (+8% wydobycie)
* Przemysł – 20%
* Transport – 20%
* Budowa i eksploatacja budynków mieszkalnych, biurowych i handlowych – 10%
* Wylesianie i spalanie biomasy – 10%

Ponieważ na Ziemi jest 6,6 miliarda ludzi (stan na rok 2007) wynika z tego, że przy globalnej emisji 28 miliardów ton CO2, na jednego człowieka przypada średnio emisja 4,3 tony CO2 rocznie. Dla porównania, średniej wielkości drzewo absorbuje rocznie około 4-5 kg CO2.
Oznacza to, że potrzeba aż 1000 drzew, żeby uporać się z emisją generowaną przez pojedynczą osobę. Amerykanin lub Australijczyk potrzebowałby na to aż blisko 5 000 drzew, a mieszkaniec Kataru 15 000! Taka emisja, jeśli chcemy powstrzymać zmiany atmosfery planety, jest absolutnie nie do utrzymania. Co nie zmienia faktu, że rośnie o dobre 3% rocznie...

Emisja CO2: Energetyka
Aktualne zużycie energii wynosi 13,5 TW (13500 Gigawatów). Przewiduje się, że do 2050 roku zużycie energii elektrycznej wzrośnie do 35 TW.
Prognozy przewidują, że w najbliższych dekadach potrzeby energetyczne świata nadal będą zaspakajane przez paliwa kopalne. Energetyka konwencjonalna rozwija się bardzo dynamicznie, w samych Chinach średnio co 5 dni uruchamia się nową elektrownię węglową o mocy 1000 MW. Ekologiczny i społeczny koszt tego procesu, nawet pomijając kwestię globalnego ocieplenia, jest potworny.

A wszystko przy kiepskiej efektywności energetycznej. Chiny wytwarzają 4,4% światowego PKB, ale do tego potrzebują 7,8% światowego zużycia ropy i 32% światowego zużycia węgla.

Emisja CO2: Transport
Aktualnie po drogach świata jeździ 1 miliard samochodów – 200 milionów ciężarówek i 800 milionów samochodów osobowych, a przewiduje się, że do 2050 roku liczba aut podwoi się do 2 miliardów.

Warto też zaznaczyć, że samochody odpowiadają za 65% zanieczyszczeń emitowanych na obszarze Unii Europejskiej. Do tego spaliny samochodowe są dużo bardziej szkodliwe dla ludzi niż zanieczyszczenia pochodzące z przemysłu, bo rozprzestrzeniają się w dużych stężeniach na niskich wysokościach w bezpośrednim sąsiedztwie ludzi.

Przykładowo, dla Wielkiej Brytanii transport lotniczy odpowiada za 7% emisji dwutlenku węgla.

Lot samolotem 5000 km w dwie strony na wakacje to ponad 1 tona CO2 na każdego pasażera.

Emisja CO2: Przemysł
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 7:53 pm przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:16 pm

Chińska gospodarka to nie tylko szybko rozwijająca się fabryka świata. To także smog, pyły, kwaśne deszcze, martwe rzeki-ścieki, 35000 ginących co roku górników, choroby, oczekiwana długość życia skrócona o 10 lat.

Wytworzenie samochodu to przykładowo emisja ~5 ton CO2

Emisja CO2: Wylesianie i wypalanie lasów tropikalnych
Co 3 lata na świecie znikają lasy tropikalne o powierzchni Polski. Przewiduje się, że w Nigerii niekontrolowany wyrąb lasów tropikalnych doprowadzi do tego, że w 2010 roku, czyli już za 3 lata, w całym kraju nie będzie już ani jednego lasu.

Uboga gleba lasów tropikalnych nie nadaje się do celów rolniczych i hodowlanych. W Amazonii, aby wyżywić jedną krowę, trzeba wykarczować na pastwiska prawie 7 hektarów lasu. Pola założone na takich terenach po 2-3 latach przestają dawać plony, po czym trzeba karczować kolejny las na nowe pole.

Proces wylesiania jest nasilany przez budowę dróg. Zdjęcia pokazują autostradę Transamazońską podczas budowy i kilka lat później. Na drugim zdjęciu wyraźnie widać wyrąb lasu wzdłuż autostrady.





CZYNNIKI ZMIAN KLIMATU
Do czasu. Od lat 50-tych XX wieku aktywność Słońca maleje, a temperatura coraz szybciej wzrasta. Tak więc – Słońce przez wieki sterowało klimatem Ziemi, ale od około 50 lat klimatem zaczęły sterować inne mechanizmy.

WPŁYW GLOBALNEGO OCIEPLENIA NA GOSPODARKĘ
Globalna gospodarka już teraz musi wydawać 1 proc. PKB (184 mld funtów) rocznie na przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu. W przeciwnym razie musimy się liczyć z tym, że za 10 lat koszty będą 20-krotnie wyższe.

RAPORTY IPCC – wnioski naukowców
Z uwagi na skalę zjawiska i jego przyczyny uznano, że problem ocieplania się klimatu nie może być rozwiązany przez żadne państwo z osobna, potrzebne są do tego uzgodnienia i współpraca na szczeblu międzynarodowym.
„Porozumienie w sprawie raportu osiągnięto po całonocnym posiedzeniu, podczas którego z dokumentu wykreślano całe fragmenty, a naukowcy spierali się z rządowymi negocjatorami, którzy rozwadniali sens naukowych ustaleń” Opinia w temacie raportu IPCC 2007
„Problem jest zbyt poważny, aby wystarczyły działania świadomych, szlachetnych jednostek, które w imię wspólnego dobra rezygnują z samochodu i oszczędzają energię. Konieczne są działania rządów na szczeblu międzynarodowym”.
Jack Straw, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii 2001-2006
Więcej o IPCC
http://pl.wikipedia.org/wiki/Intergover ... ate_Change
http://www.ipcc.ch/


LEPSZA PRZYSZŁOŚĆ - ALTERNATYWA KATASTROFY
A lista korzyści jest imponująca:
* lepsze zrozumienie procesów rządzących klimatem – kto wie, czy rzeczywiście za jakiś czas nie staniemy w obliczu epoki lodowcowej, mega susz, zmian El Nińo, pustynnienia, huraganów. Jeśli będziemy rozumieć te zjawiska, przewidywać je, i przygotować się do nich, to korzyści będą iść w setki miliardów euro. O dokładnej długoterminowej prognozie nie wspominając, co też ucieszy wszystkich, od turystów po rolników i farmerów w Australii.
* rozwiązanie problemu wyczerpywania się ropy i gazu
* uniezależnienie od Rosji i Bliskiego Wschodu
* energooszczędny przemysł, domy, …
* rozwój technologii ekologicznych. Ograniczenie emisji:
o dwutlenku węgla
o tlenków siarki, powodujących kwaśne deszcze, smog, choroby płuc i oskrzeli
o tlenków azotu, powodujących nieżyty, choroby serca i nowotwory
o pyłów i toksyn powodujących bronchity i nowotwory płuc
o łatwo przyswajalnych metali ciężkich: rtęci, ołowiu i arsenu
o promieniotwórczości: toru, uranu, radonu

* odejście od modelu 1 człowiek – 1 samochód zaprocentuje na wiele sposobów:
o ograniczenie zużycia materiałów przy produkcji samochodów i problemów złomowania
o ograniczenie ruchu tankowców i katastrof z tym związanych
o oszczędności (koszt transportu samochodem osobowym jest w rzeczywistości wyższy niż płacą za to użytkownicy samochodów – bezpośredni koszt przejazdu jednego kilometra jest pokrywany w zaledwie 25 procentach przez użytkownika samochodu, resztę kosztów ponosi społeczeństwo)
o ograniczenie liczby wypadków i ich kosztów (w Polsce wypadki pochłaniają 7 procent PKB)
o poprawienie infrastruktury miejskiej w wyniku ograniczenia ruchu samochodów
o odzyskanie terenów dróg i parkingów (w USA 70% powierzchni miast) przestrzenią dla ludzi, poprawa jakości życia
o eliminacja hałasu
o eliminacja korków i poprawa komunikacji przez zastąpienie samochodów komunikacją miejską i rowerową
o ograniczenie kosztów zewnętrznych transportu samochodowego (pokrycie strat w środowisku wywołanych zanieczyszczeniami generowanymi przez transport, koszty leczenia ofiar wypadków, koszty renowacji niszczonych przez smog budynków i zabytków, utrzymanie administracji związanej z bezpieczeństwem transportu, bariery i okna dźwiękochłonne...)
* uświadamianie ludziom konieczności myślenia, odpowiedzialności i decydowania w skali globalnej

CO MOŻNA ZROBIĆ DLA KLIMATU?
Transport
Samochód osobowy emituje średnio 160g CO2/km. Przejechane samochodem 30 km oznacza emisję takiej ilości CO2, którą średniej wielkości drzewo będzie absorbować przez rok! Paliwożerny SUV może emitować prawie kilogram CO2 na każdy przejechany kilometr trasy!

Co możesz zrobić, żeby zmniejszyć emisję CO2 do atmosfery, którego źródłem jest transport?
* Korzystaj z transportu publicznego – tramwaj i autobus i tak jadą
* Chodź pieszo, jeźdź rowerem – to najmądrzejszy sposób transportu, także dla zdrowia
* Unikaj samolotów, przelot na wakacje w miejsce odległe o 5000 km to emisja 1 tony CO2
* Jeśli możesz, zrezygnuj z samochodu, wyprodukowanie samochodu to emisja ~5 ton CO2, nie mówiąc już o jego wykorzystywaniu.
* Jeśli samochód jest Ci niezbędny (np. mieszkasz za miastem i nie ma tam komunikacji lub Twoja praca wymaga przemieszczania się autem), wybierz model o najmniejszej emisji i jedź tylko wtedy, kiedy naprawdę musisz.
* Korzystaj z miejsc użyteczności publicznej, takich jak sklepy, kina czy obiekty sportowe, które są najbliżej
* Dbaj o dobry stan silnika i ciśnienie w oponach – możesz zmniejszyć zużycie paliwa o kilkanaście procent.
* Auto prowadź spokojnie, bez gwałtownych przyspieszeń i hamowania
* Staraj się nie przekraczać prędkości 100-120 km/h – jadąc szybciej zużyjesz znacznie więcej paliwa
* Pracuj blisko miejsca zamieszkania – oszczędzisz także swój czas
* Zmień paliwo na bardziej ekologiczne
* Współużytkuj samochód, pojedź z sąsiadem
* Jadąc daleko, jedź pociągiem – jest kilka razy efektywniejszy od samochodu
* Kupuj polskie, a najlepiej lokalne produkty – dowóz towaru to emisja CO2, a im większa odległość, tym więcej tego gazu trafi do atmosfery

Mieszkanie
* Kupuj mieszkanie na miarę swoich potrzeb – ogrzewanie i oświetlanie zbędnej powierzchni to dodatkowe zużycie energii
* Zbuduj dom energooszczędny (ocieplony, pompy ciepła, kolektory słoneczne, energia wiatrowa itp.) Dom pasywny kosztuje 10% więcej, ale pozwala zaoszczędzić ok. 90% na ogrzewaniu
* Ociepl dom – to często niewielki wydatek, który zwraca się już po kilku latach
* Wymień sprzęt AGD na energooszczędny – nowoczesny sprzęt (lodówka, pralka, monitor LCD) zużywa kilka razy mniej energii niż modele sprzed 20 lat.
* Zrezygnuj z klimatyzacji, otwórz okno – można żyć bez klimatyzacji, a wręcz jest to zdrowsze (przeziębienia, grzyby i bakterie znajdujące się w parowniku klimatyzacji szkodzą zdrowiu). Często wystarczy lżej się ubrać.
* Zainstaluj w kaloryferach termostaty, przykręć kaloryfery, szczególnie na noc. Zmiana temperatury o 1° to zużycie energii na ogrzewanie mniejsze o 10%.
* Wyłącz stand-by w telewizorach, ładowarkach, monitorach, drukarkach, zasilaczach. Urządzenia w stanie czuwania pobierają energię, czasem nawet więcej, niż na rzeczywiste działanie. W przypadku drukarek średnio 93% prądu idzie na czuwanie, a jedynie 7% na drukowanie. W UE to rocznie 50 000 GWh
* Zmień żarówki na energooszczędne – zużywają 5-krotnie mniej energii, a pracują kilka razy dłużej.
* Gaś niepotrzebne światło
* Przykryj garnek – podczas gotowania zużyjesz 3 razy mniej energii.
* Używaj czajnika elektrycznego, najlepiej z płytą grzewczą, gotuj taką ilość wody jak jest Ci potrzebna
* Domykaj lodówkę, ustawiaj chłodzenie na taką temperaturę, jakiej wymagają produkty zamiast ustawiać chłodzenie na maksymalny poziom
* Obniż temperaturę prania – nowoczesne proszki są skuteczne również w niskich temperaturach, zmiana temperatury prania z 60° do 40° to zużycie energii o 1/3 mniejsze
* Podczas kąpieli staraj się ograniczyć zużycie wody. Biorąc prysznic zużyjesz o połowę mniej wody (i energii na jej ogrzewanie), niż siedząc w wannie

Produkcja towarów przemysłowych/biurowych
* Odetnij się od postaw konsumpcyjnych, zadaj sobie pytanie, czy na pewno kupujesz coś, co naprawdę jest Ci niezbędne? Miej buddyjską mentalność: żyj prosto, mniej konsumuj, a myśl więcej
* Kupując produkt, wybierz ten w najprostszym opakowaniu – często produkcja samego produktu przy produkcji opakowania to drobiazg
* Kupuj towary wielokrotnego użytku – jednorazówki trzeba produkować w dużych ilościach
* Zrezygnuj z plastikowych toreb w sklepach – codziennie na świecie produkuje się i wyrzuca 3 miliardy takich toreb. Noś torbę na zakupy ze sobą
* Ogranicz zużycie papieru – może zamiast drukować w 3 kopiach wystarczy wysłać e-mail?
* Stosuj recykling – zazwyczaj dużo lepiej jest odzyskać, niż wyprodukować
* Decydując w sprawach biznesowych – pamiętaj, że ekologia jest ważniejsza od pieniędzy

Bądź za
* Podatek węglowy od zużycia paliw kopalnych – inne źródła energii staną się konkurencyjne, a upowszechniwszy się stanieją
* Ustalenie międzynarodowych limitów emisji i dopuszczenie handlu emisjami CO2
* Przestawienie systemu podatkowego na proekologiczny (jeździsz SUV-em i mieszkasz w wielkim energochłonnym domu - dużo za to zapłacisz). Oszczędzasz energię i jeździsz rowerem? Oszczędzisz i pieniądze.
* Wysokie standardy na zużycie energii i emisji CO2 (dla elektrowni, samochodów, domów, żarówek, opakowań)
* Zakaz budowy elektrowni węglowych, samochodów o wysokiej emisji CO2, żarówek żarowych itp.
* Ulgi ekologiczne (kredyty termo modernizacyjne, zakup hybrydy). Oszczędności się zwracają, ale warto ludziom w tym pomóc
* Popieraj zmiany przepisów ruchu drogowego korzystne dla transportu miejskiego, posiadaczy pojazdów ekologicznych i rowerzystów (wydzielone pasy ruchu, zakaz wjazdu samochodów do centrów miast)

PODSUMOWANIE - POMÓŻ WYBRAĆ PRZYSZŁOŚĆ!
Badania opinii publicznej na świecie i w Europie pokazują, że blisko 3/4 osób jest zaniepokojonych zmianami klimatu naszej planety. Jeśli i Tobie przychodzą Ci do głowy myśli „To jest poważna sprawa” „Trzeba działać, bo może być niedobrze” i wreszcie „Powinni coś z tym zrobić...” to bardzo dobrze – jesteś po jasnej stronie mocy J

Wierzymy, że nie staniesz z boku z założonymi rękami czekając aż inni zrobią coś za Ciebie Jak zacząć?
* Dowiedz się. Czytaj o klimacie, o jego zmianach, o przewidywanych następstwach.
* Zrozum. Same oderwane od siebie fakty to mało – trzeba ten obraz ułożyć w spójną całość. Uwaga! Podczas tego procesu grozi Ci, że pożegnasz się ze spokojem ducha...
* Zmieniaj swoje zachowania. Jeśli żyjesz, tak jak statystyczny Polak, to będzie co zmieniać... Zarówno w kwestii transportu, jak i mieszkania i postaw konsumpcyjnych. W podejmowaniu decyzji pomoże Ci nasz kalkulator. Pobaw się nim i zobacz, jakie działania dadzą największy efekt. Na naszej stronie spisaliśmy też porady, na co zwrócić szczególną uwagę.
* Opowiedz innym. Wiedza, którą trzymasz w głowie i nie dzielisz się nią jest marnotrawiona. Sam nie zmienisz rzeczywistości! Jesteś elementem łańcucha osób, które chcą pomóc Ziemi i zapewnić ludzkości dobrą przyszłość. A może jakąkolwiek przyszłość... Jeśli przekażesz tą postawę chociaż jednej osobie – komuś z rodziny, przyjacielowi, koledze lub koleżance z pracy i ta osoba też przekaże to dalej – proces zmian będzie narastać.
* Dawaj przykład. Zmieniaj swoje zachowania i dawaj przykład swoją postawą. Jeśli nawet będziesz najgoręcej opowiadał o globalnym ociepleniu, ale do pracy będziesz jeździć SUVem, Twój dom będzie nieocieplany, a na wakacje latasz na Bali, nikt nie potraktuje Cię poważnie.
* Dołącz do EKO Teamu! Uważasz, że praca tylko w Twoim najbliższym otoczeniu to za mało? Uważasz, że zmiany klimatu są niebezpieczne dla przyszłości świata? Nie chcesz siedzieć bezczynnie? Chcesz włączyć się w walkę z globalnym ociepleniem, wpływać na świadomość i postawy szerokiego grona odbiorców? Potrzebujemy osób takich jak Ty! Działaj z nami! Razem mamy większe możliwości! Rzuć okiem na nasze propozycje – na pewno znajdziesz coś dla siebie!:
* Wyślij link do naszej strony znajomym
* Wpisz EKOPozytywny komentarz J
* Jeśli masz stronę, lub blog, umieść na nim link do naszej strony
* Włączy się bezpośrednio w nasze prace, skontaktuj się z nami:
o Prowadź wykłady i propaguj wiedzę – przeszkolimy Cię na naszych kursach
o Pisz artykuły do naszej strony
o Tłumacz materiały anglojęzyczne – wiele świetnych materiałów jest po polsku niedostępnych
o Jesteś grafikiem? Może chciałbyś pomóc narysować komiks na podstawie opowiadania „Ostatnie dni”? Chętnie nawiążemy współpracę!
o Jesteś naukowcem? Dokładamy starań, aby nasze materiały były na najwyższym poziomie. Pomóż nam!
o Jesteś dziennikarzem, politykiem lub inną osobą, która może pomóc nam dotrzeć do szerokiego grona ludzi? Chętnie nawiążemy współpracę!
o Zostań wolontariuszem i uczestnicz w pracach Fundacji Nasza Ziemia
o Uczestnicz w organizowanym przez nas sadzeniu drzew
o Zostań Partnerem/Sponsorem Fundacji Nasza Ziemia – zapraszamy zarówno osoby prywatne, jak i firmy
o Masz własny ciekawy pomysł i poszukujesz współpracowników? Być może jest to strzał w dziesiątkę! Zapraszamy!

KONTAKT:
Fundacja Nasza Ziemia
ul. Hoża 3 m 5
00-528 Warszawa
tel./fax (0-22) 6228118, 6229868
www.klimatdlaziemi.pl

Formularz kontaktowy:
http://www.klimatdlaziemi.pl/index.php?kontakt=1




www.o2.pl | Piątek [20.03.2009, 12:35] ostatnia aktualizacja: Pt [20.03.2009, 12:54] 4 źródła
TAK SIĘ BĘDZIE ŻYŁO BEZ OZONU
Najnowsza symulacja przypomina prawdziwy koszmar.
W 2065 roku znika 77 procent warstwy ozonu chroniącego Ziemię. Promienie ultrafioletowe nad Waszyngtonem są tak silne, że w 5 minut wywołują poważne poparzenia. Umierają rośliny i zwierzęta. Powszechną plagą ludzkości jest rak skóry.
To nie scenariusz filmu katastroficznego. Tak, zdaniem ekspertów, będzie wyglądał świat, jeżeli wszystkie kraje nie podpiszą się pod zakazem emisji substancji niszczących warstwę ozonową.
Zespół naukowców z trzech dużych instytutów badawczych - NASA's Goddard Space Flight Center, Johns Hopkins University w Baltimore i Holenderskiej Agencji Prognoz Środowiskowych w Bilthoven - stworzył dokładną symulację zmian, jakie zajdą na Ziemi w wyniku nieprzestrzegania Protokołu Montrealskiego (umowę zakładająca ograniczenie produkcji freonów). Symulacja uwzględnia efekty atmosferyczne, chemiczne, zmiany wiatru i zmiany promieniowania.
Możemy już dokładnie monitorować sytuację i wreszcie poczuć pełną odpowiedzialność - powiedział kierujący projektem prof. Paul Newman.
Dziurę w otaczającej Ziemię powłoce ozonowej odkryto w 1985 roku nad Antarktydą. Badania stężenia tego gazu w atmosferze wykazały, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat zmniejszało się ono średnio o 0,2 procent rocznie.| TM


www.o2.pl | Niedziela [15.02.2009, 07:21] 1 źródło
GLOBALNE OCIEPLENIE BĘDZIE BARDZIEJ SZKODLIWE NIŻ PRZEWIDYWANO
Gwałtownie wrośnie temperatura, a świat czekają wielkie pożary.
Dotychczasowe prognozy były złe. W następnym stuleciu globalne ocieplenie będzie bardziej dotkliwe i przyniesie więcej szkód środowisku niż przewidywaliśmy - twierdzi profesor Chris Field , specjalista ds. zmian klimatu.
Naukowiec tłumaczy, że wszystko przez gwałtowny rozwój przemysłu w Chinach i Indiach.
Sądziliśmy że w następnym stuleciu temperatura na świecie podniesie się o 1,1-6,4 stopni Celsjusza. Ale to zaniżone prognozy. Nie przewidują emisji dwutlenku węgla do atmosfery azjatyckie elektrownie węglowe - ostrzega Field.
Jego zdaniem wpływ wyższej temperatury na środowisko nie jest jeszcze do końca znany, ale na pewno będą się osuszać lasy tropikalne, co uczyni je podatnymi na wielkie pożary. Do tego topnieć będą na pewno lody Arktyki i Antarktydy.
To wszystko spowoduje, że jeszcze większą emisję gazów cieplarnianych. Jeśli szybko nie zaczniemy temu przeciwdziałać, to wkrótce nie będziemy w stanie rozwiązać problemu globalnego ocieplenia - mówi Field. | JK

www.onet.pl | PAP, mkw/24.02.2009 16:29
Z POWODU ZMIAN KLIMATYCZNYCH DO POŁOWY TEGO STULECIA HISZPANIA UTRACI SWOJE OSTATNIE GÓRSKIE LODOWCE - WYNIKA Z BADAŃ MINISTERSTWA OCHRONY ŚRODOWISKA
Zgodnie z nimi lodowce po hiszpańskiej stronie Pirenejów - jedyne na Półwyspie Iberyjskim - od czasu pierwszych pomiarów pod koniec XIX wieku straciły 88 procent powierzchni. Obecnie wynosi ona 206 hektarów.

Podczas badań stwierdzono, że w ubiegłym roku znacznie zwiększyło się tempo topnienia pokrywy lodowej. Tylko od roku 2002 do 2008 lodowce straciły 25 procent powierzchni.

Wyjątkowo zimna tegoroczna zima ustabilizowała tymczasowo pozostałe jeszcze lodowce, ale nie doprowadziła do ich powiększenia. - Lodowce są pomnikami przyrody, których czas trwania upływa - uważa geograf Fernando Lampre.

Zdaniem ekspertów lodowce topnieją nie tylko z powodu wzrostu przeciętnych temperatur. Znaczenie mają też coraz mniejsze opady śniegu. - Wcześniej nawet w sierpniu na szczytach Pirenejów zawsze go trochę spadło - przypomina naukowiec Luis Cancer. - Zazwyczaj nie było go dużo, ale był bardzo ważny. Pokrywa śnieżna chroniła lodowiec przed ciepłem i promieniami słonecznymi. Teraz opady śniegu w sierpniu stały się dużo rzadsze.

www.onet.pl | PAP, PU/25.02.2009, 13:07
LODOWCE ANTARKTYDY TOPNIEJĄ SZYBCIEJ, NIŻ DOTĄD SĄDZONO,
co może doprowadzić do bezprecedensowego podniesienia się poziomu mórz - ostrzegają naukowcy.
W raporcie opracowanym przez tysiące naukowców w Międzynarodowym Roku Polarnym 2007-2008 napisano, że ociepla się nie tylko Półwysep Antarktyczny, lecz także zachodnia część kontynentu. Wcześniej sądzono, że ociepla się głównie wąski pas półwyspu skierowany w stronę Ameryki Południowej.
Dane satelitarne i informacje o pogodzie wskazują, że "ocieplenie, jakie obserwujemy na półwyspie, obejmuje także tereny położone poniżej i rozciągające się aż do obszaru nazywanego zachodnią Antarktydą" - oświadczył dyrektor wykonawczy brytyjskiego Komitetu Naukowego Badań Antarktycznych Colin Summerhayes. - To niezwykłe i niespodziewane - ocenił.

Podczas Międzynarodowego Roku Polarnego tysiące naukowców z ponad 60 państw prowadziło intensywne badania Arktyki i Antarktyki na lądzie i na morzu, w lodołamaczach i okrętach podwodnych.

Jak podkreślił Summerhayes, największy lodowiec Antarktydy, Pine Island, cofa się o 40 proc. szybciej niż w latach 70. zeszłego wieku, pozostawiając w oceanie część stopionej wody i lodu. Znajdujący się również w zachodniej Antarktydzie lodowiec Smitha cofa się o 83 proc. szybciej niż w 1992 r.

Wszystkie lodowce na tym terenie tracą rocznie około 103 mln ton lodu, gdyż kurczą się szybciej, niż przybywa nowego śniegu.

- Jest to równowartość utraty masy z całej powłoki lodowej Grenlandii - zaznaczył Summerhayes.

Przeciętna temperatura na Antarktydzie wzrosła od 1957 r. o mniej więcej 0,56 stopnia C i wynosi obecnie minus 45,6 stopni C - wynika z niedawnego badania Erica Steiga z uniwersytetu w Waszyngtonie.

W 2007 r. Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC) prognozował, że w tym wieku poziom mórz może wzrosnąć o 0,7-1,3 m. - Jeśli powłoka w zachodniej Antarktydzie zaniknie, poziom wody w morzu wzrośnie o 1-1,5 m - ostrzega Summerhayes.

Jak dodał, naukowcy stwierdzili, że ocean wokół Antarktydy ocieplił się w ciągu ostatniej dekady o 0,2 stopnia Celsjusza, czyli dwa razy bardziej niż wszystkie oceany Ziemi w ciągu 30 lat.

www.o2.pl | Czwartek [30.04.2009, 11:41] 5 źródeł
GROZI NAM POTOP. TO KARA ZA EMISJĘ CO2
To skutek podniesienia się średniej temperatury spowodowany przez globalne ocieplenie - ostrzegają naukowcy.
Fragment, który się odłamał, ma powierzchnię 700 km kw. - pisze "The Dailly Telegraph".
Według ekspertów Europejskiej Agencji Kosmicznej, którzy przeprowadzili satelitarne obserwacje Antarktydy, zmiany klimatu w tym rejonie przebiegają sześć razy szybciej niż średnio na świecie.
Szelf lodowy Wilkinsa skurczył się już o ponad jedną trzecią - powiedziała Angelika Humbert z Uniwersytetu Munster.
Klimat na Ziemi zmienia się w szybszym tempie, niż do tej pory sądzono. Jeszcze pięć lat temu uczeni uważali, że basen polarny będzie pozbawiony pokrywy lodowej w 2050 roku, teraz uważają, że nastąpi to już za 10 lat.
Do końca tego stulecia poziom mórz wzrośnie o metr. Zmiany będą odczuwalne w każdym miejscu na Ziemi. | TM

www.o2.pl | Poniedziałek [03.08.2009, 14:51] 5 źródeł
OCEANY I MORZA ŚWIATA PODNIOSĄ SIĘ O METR
Niepokojące prognozy dla świata.
Najgorszy scenariusz przewiduje, że do końca tego stulecia poziom mórz wzrośnie do 82 cm. Jeżeli uda się spowolnić ocieplanie klimatu, jedynie o 7 cm.
Opisana w "Nature Geoscience" teza poparta została badaniami na morskich skamielinach i zapisami temperatury z próbek lodu z przeszłości.
Zdaniem dr Marka Siddala z uniwersytetu w Bristolu budowanie modeli prognostycznych w oparciu o informacje sprzed 22 tys. lat jest o wiele bardziej dokładne niż stosowane teraz - czytamy w serwisie ArsTechnica.com.
Badania te są o tyle istotne, że na ich podstawie widać, jak obecne ocieplanie się klimatu będzie wpływało na podnoszenie się poziomu mórz w kolejnych stuleciach. | JS

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [23.11.2009, 08:15] 1 źródło Poleć na: Facebook
MORZA I OCEANY PODNIOSĄ SIĘ O PÓŁ METRA
Ekolodzy: idzie wielka powódź.
Poziom mórz może podnieść się w ciągu następnych 40 lat aż o pół metra. Ekolodzy ze Światowego Funduszu na Rzecz Przyrody (WWF) ostrzegają, że podtopienie grozi ponad stu miastom na świecie, a straty sięgną bilionów dolarów - donosi TVN24.
Ekolodzy przestrzegają, że jeśli do 2050 roku temperatura na świecie podniesie się o 2 stopnie Celsjusza, to morza i oceany zaleją wybrzeża na wszystkich kontynentach. Wszystko przez coraz szybciej topniejące lodowce.
Naukowcy oceniają, że lody wschodniej Antarktyki od kwietnia 2002 roku do stycznia 2009 roku traciły od 5 do 109 gigaton masy lodowej rocznie. Tempo to wzrosło od 2006 roku - zauważa stacja. | K

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [15.10.2009, 13:45] 6 źródeł, 1 wideo
NA ARKTYCE LATEM NIE ZOBACZYMY JUŻ LODU
Naukowcy: za 20 lat czeka nas katastrofa.
Globalne ocieplenie sprawi, że w najbliższych dwóch dekadach lody Oceanu Arktycznego w ciepłych porach roku będą topić się całkowicie. Zdaniem brytyjskich naukowców poziom morza podniesie się znacznie co utrudni życie niedźwiedziom polarnym i fokom. To jednak nie będą jedyne skutki - zapowiada Reuters. Agencja powołuje się na znanego oceanografa, prof. Petera Wadhamsa z Uniwersytetu Cambridge. Swoje ustalenia naukowiec oparł na badaniach zakresu i grubości lodu, zmian temperatury, wiatru i składu wody. Brak lodu na Arktyce latem spowoduje katastrofalne skutki. Efekt cieplarniany będzie przyspieszał bo woda z roztopionego lodu na Morzu Arktycznym zmieni barwę oceanów na ciemniejszą. Taka woda w mniejszym stopniu pochłania światło słoneczne. Wtedy już nie nazwiemy Arktyki "klimatyzacją Ziemi" - twierdzi prof. Wadhams. | AJ


www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [21.04.2009, 22:32] ostatnia aktualizacja: Środa [22.04.2009, 07:39] 1 źródło
ŻYCIE NA ZIEMI BĘDZIE KOSZMAREM
Susze, powodzie, choroby - wszystko przez globalne ocieplenie.
Kryzys gospodarczy utrudnia kontrolę nad emisją gazów cieplarnianych, a to przyczyni się do szybkiego zniszczenia naszej planety - uważają analitycy cytowani przez portal livescience.com.
W ciągu kilkudziesięciu najbliższych lat krajobraz Ziemi zmieni się radykalnie, a jednej czwartej gatunków roślin i zwierząt będzie grozić wyginięcie.
Już w 2009 roku w wielu dużych rzekach może zabraknąć wody. W 2020 roku Europę czeka fala powodzi - to efekt topnienia lodowców górskich i podnoszenia się poziomu mórz. W innych częściach świata plony spadną o połowę - z powodu suszy.
Do 2030 roku zostanie zniszczona znaczna część raf koralowych, a z gór Afryki znikną ostatnie lodowce. Liczba ludności Ziemi przekroczy 8 miliardów. Zaczniemy odczuwać brak żywności w wielu regionach świata, a wraz z głodem szerzyć będą się różne choroby.
W 2050 roku nie będzie już lodowców także w Alpach. Wyginie także około 400 gatunków ptaków. W Australii i Nowym Jorku ludzie będą umierać z gorąca, a w Wielkiej Brytanii z zimna. Plony w Europie i Azji Południowej zmniejszą sie o 30 proc. Wzrosną - najwyżej o 20 proc. - we wschodniej i południowo-wschodniej Azji. Podobnie będzie na innych kontynentach. Na Ziemi bedzie nas już ponad 9,4 mld.
W 2070 roku czekają nas natomiast wielkie powodzie. Dotkną one około 20 proc. populacji, ludzi mieszkających w dorzeczach rzek i na wybrzeżach mórz i oceanów.
Od 1,1 do 3,2 mld ludzi będzie dla odmiany cierpieć z powodu braku wody. Około 600 mln ludzi będzie głodować.
W 2085 roku w związku ze zmianami klimatycznymi, które nastąpią na naszej planecie, liczba osób zagrożonych śmiertelnie niebezpieczną chorobą - gorączką denga - wzrośnie do 3,5 mld.
W 2100 roku z powierzchni Ziemi zniknie już 25 procent gatunków roślin i zwierząt. Rośliny nie będą już w stanie pochłaniać emitowanego do atmosfery dwutlenku węgla. Zmieni się kwasowość mórz i oceanów, powodując wymieranie wielu gatunków ryb i innych stworzeń.
Dzień Ziemi, który będziemy obchodzić 22 kwietnia 2200 roku będzie prawdopodobnie krótszy o 0,12 milisekundy. To efekt stopienia się pokrywy lodowej w pobliżu biegunów i przyspieszenia rotacji Ziemii.
Taką czarną wizję przyszłości naszej planety przytacza portal naukowy livescience.com. Czy tak będzie? | TM

[Trzeba przynajmniej utrzymać tempo spalania paliw kopalnych jak węgiel, ropa naftowa, w imię UTOPIJNEGO dobra; ZGODNIE Z OBECNIE STOSOWANYMI TEORIAMI EKONOMICZNYMI, to w tedy będzie coraz szybciej lepiej... - red.]
Ostatnio zmieniony śr cze 23, 2010 7:54 pm przez admin, łącznie zmieniany 1 raz.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:16 pm

www.o2.pl / www.sfora.pl | 01.08.2015 r.
Gigantyczna plaga spadła na Rosję. Już zrzucają winę na sąsiadów
Dziesiątki tysięcy hektarów upraw zniszczyła w Kraju Stawropolskim na Przedkaukaziu szarańcza - poinformowały rosyjskie media. Twierdzą, że tak dużego ataku szarańczy nie było od 30 lat. Intensywność przypisują wyjątkowo upalnej pogodzie w regionie.

To nie nasza szarańcza, ta przyleciała z sąsiednich regionów - oświadczyła Makarowa.

AFP pisze, że po ulewach na początku lipca południowy zachód Rosji przeżywa obecnie falę upałów z temperaturą dochodzącą do 38 stopni Celsjusza.


Szarańcze
http://zmianynaziemi.pl/kategoria/szarancza

Burze piaskowe
http://zmianynaziemi.pl/kategoria/burza-piaskowa

Susza
http://zmianynaziemi.pl/kategoria/susza

Skażenia, choroby, degeneracja, przeludnienie, głód, długi, kończące się surowce, wojny...

ITP., ITD...



Wstrzasajaca przyszlosc ziemi Dokumentalny Lektor PL
https://www.youtube.com/watch?v=TTIKTY9vTTU
Ostatnio zmieniony ndz sie 02, 2015 5:24 pm przez admin, łącznie zmieniany 2 razy.

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:17 pm

...

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:17 pm

...

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:17 pm

...

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:18 pm

...

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:18 pm

...

admin
Site Admin
Posty: 3089
Rejestracja: czw sie 30, 2007 11:44 am

Postautor: admin » śr lip 08, 2009 6:18 pm

...


Wróć do „POLITYKA/PRAWO/GOSPODARKA”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość