www.wolnyswiat.pl

 

 

PRAWICA I LEWICA MUSZĄ ZNIKNĄĆ

MOŻE BYĆ NA KOGO GŁOSOWAĆ

 

 

"WPROST" nr 40, 09.10.2005 r. 

OSZUSTWO DEMOKRATYCZNE

W POLSCE GRA SIĘ Z WYBORCĄ W SALONOWCA: WYBORCA WYSTAWIA TYŁEK, ALE NIE WIE, KTO GO UDERZYŁ

Jak się nazywa ktoś, kto wybiera oszustów? Polski wyborca. Od 15 lat uczestniczy on w wyborczym paserstwie. Nie wie, na kogo konkretnie głosuje, bo to ustalają za niego partie, tworząc swoje listy. Nie wie, jaką politykę będzie prowadził rząd, bo to wypadkowa koalicyjnych porozumień. Nie wie nawet, jaki rząd powstanie. Nie wie, kogo rozliczać z obietnic w następnych wyborach, bo koalicja jest zupełnie innym podmiotem niż partia, na którą głosował. Właściwie to manifestuje swoje polityczne sympatie i może się tylko modlić, żeby jego wybrańcy nie okazali się złodziejami albo hochsztaplerami. Można powiedzieć, że od ponad 15 lat w Polsce gra się z wyborcą w salonowca: wyborca wystawia tyłek, ale nie wie, kto go uderzył. To tak, jakbyśmy wsiadali do pociągu i nie wiedzieli, dokąd jedziemy.

 

Oszustwo z ordynacją

Aż 62 proc. Polaków w sondażu przeprowadzonym przez OBOP chciałoby głosować na konkretnych ludzi, a nie na partie. A zatem chciałoby jednomandatowych okręgów (przeciwko nim opowiedziało się jedynie 27 proc. ankietowanych). Większość wyborców tego chce, ale nic się nie dzieje - nadal obowiązuje proporcjonalna ordynacja. Po prostu w poprzednich Sejmach było za dużo beneficjentów tego systemu, żeby podcięli gałąź, na której siedzą. I chyba tak będzie nadal, bo tylko Platforma Obywatelska opowiada się za jednomandatowymi okręgami (PiS chce ordynacji mieszanej).

W proporcjonalnym systemie o wynikach wyborów decydują liderzy partii układający listy wyborcze. Potem popularny lider listy jest w stanie wciągnąć do Sejmu osoby mające poparcie zaledwie tysiąca wyborców. W nowo wybranym Sejmie posłem PiS będzie na przykład Andrzej Adamczyk, który w Krakowie otrzymał 1582 głosy (0,38 proc. w okręgu). - Sytuacja, w której do parlamentu weszli ludzie mający 2-3 tys. głosów poparcia, jest parodią demokracji - uważa prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog. Przy jednomandatowych okręgach decydujący głos ma wyborca, a do parlamentu nie wchodzą osoby ze znikomym poparciem. Przeciwnicy większościowej ordynacji, na przykład prof. Jacek Raciborski, Jacek Żakowski (taka ordynacja "prowadzi do wykluczenia mniejszości"), dr Bartłomiej Nowotarski czy Jarosław Flis (na łamach "Tygodnika Powszechnego"), traktują wyborców jak idiotów, gdy twierdzą, że jest na nią za wcześnie, bo po pierwsze - skutkowałaby rozdrobnieniem parlamentu, po drugie - wchodziłyby do niego osoby kupujące sobie mandat, a po trzecie - parlament byłby niereprezentatywny. Wyniki wyborów do Senatu, przeprowadzanych wedle większościowej ordynacji, pokazują, że gdyby obowiązywała ona także w wyborach do Sejmu, cztery lata temu samodzielnie rządziłby SLD, a obecnie PiS. Przykład włoski dowodzi, że proporcjonalne wybory mogą być dla państwa prawdziwą plagą, przyczyną niestabilności rządów. Po 1945 r., kiedy we Włoszech obowiązywała proporcjonalna ordynacja, kraj ten miał aż 57 rządów. Od 1945 r. do 1953 r. ówczesny premier Alcide de Gasperi sformował aż osiem gabinetów. Ostatni z nich przetrwał nieco ponad dwa tygodnie. Tylko kilkanaście dni przetrwał też w 1954 r. rząd Amintore Fanfaniego. Od 1994 r., gdy zmieniono ordynację na mieszaną, rządziły już tylko trzy gabinety - raz Romano Prodiego i dwa razy Silvio Berlusconiego. 

Pewnie przy jednomandatowych okręgach byłoby możliwe kupienie kilku mandatów do Sejmu, ale nie miałoby to żadnego wpływu na jego kształt. Przykład Henryka Stokłosy, który po raz pierwszy nie dostał się do Senatu, świadczy, że wyborcy nie są już skłonni dać się kupić. Straszenie niereprezentatywnością Sejmu jest z kolei dowodem na to, że ludzie mają w głowach Sejm PRL i funkcjonujące wtedy organizacje, gdzie musiała być prządka, profesor i wytapiacz stali. Parlament nie ma być reprezentatywny, tylko efektywny w tworzeniu prawa i zdolny do stworzenia stabilnego zaplecza rządu.

 

Oszustwo z koalicją

Ordynacja większościowa ma trzy fundamentalne zalety: jest sprawiedliwa, skuteczna i pobudza obywatelską aktywność. - Taki system funkcjonuje w USA i Wielkiej Brytanii i tam zainteresowanie wyborami jest bardzo duże. Wyborcy nie są rozczarowani, bo wybierani są kompetentni politycy - mówi "Wprost" prof. Jadwiga Staniszkis. Pozbylibyśmy się plagi koalicji zawieranych ze sprzedawcami mandatów za stołki - w rodzaju Polskiego Stronnictwa Ludowego czy Unii Pracy. Zwycięzcy wyborów wedle większościowej ordynacji nie muszą wchodzić w niewygodne koalicje i rozwadniać programu, z którym szli do wyborów. Dla wyborcy koalicja to produkt, którego nie ma - kot w worku. Przy urnie zawiera on umowę z partią, na którą głosuje, a po stworzeniu koalicji okazuje się, że ta umowa jest nieważna. To tak, jakby klient zawierał umowę na kupno - powiedzmy - toyoty, a otrzymał powypadkowego składaka. I do kogo ma mieć pretensję, skoro koalicja nie ponosi odpowiedzialności za to, co obiecywali jej uczestnicy przed wyborami? Głosowanie na partie, a nie na ludzi, ma jeszcze tę wadę, że często wybiera się osoby zagrażające demokracji. Gdyby w 1933 r. w Niemczech obowiązywała ordynacja oparta na jednomandatowych okręgach, do władzy nie doszedłby Adolf Hitler. Gdy w połowie lat 80. we Francji Francois Mitterrand na krótko wprowadził system proporcjonalny, by poprawić wynik Partii Socjalistycznej, do parlamentu weszło nacjonalistyczne ugrupowanie Jeana-Marie Le Pena. Z dobrodziejstw proporcjonalnej ordynacji skorzystał również w Austrii Jšrg Haider. I odwrotnie, gdyby w Wielkiej Brytanii obowiązywał system proporcjonalny, wybory w 1983 r. przegrałaby Margaret Thatcher i Zjednoczone Królestwo byłoby dziś zupełnie innym krajem - czymś w rodzaju obecnych Niemiec.

 

Oszustwo z premierem

Jarosław Kaczyński, prezes PiS, w ubiegłotygodniowym wywiadzie dla "Wprost", widział siebie w roli premiera. Kilka dni później ogłosił jednak, że mimo zwycięstwa w wyborach na czele rządu nie stanie, a premierem będzie Kazimierz Marcinkiewicz. To efekt m.in. konieczności ustawiania premiera pod koalicjanta. W III RP scenariusz z premierem dopasowanym do potrzeb koalicji przerabialiśmy wiele razy. Wyjątkiem był pierwszy rząd - Tadeusza Mazowieckiego. Paradoksalnie, ten rząd wiele zdziałał, bo żadne przedwyborcze ustalenia i programy nie wiązały mu rąk. Podobnie było też z gabinetem Leszka Millera, który od początku był przewidywany na szefa rządu, a jednocześnie był przewodniczącym partii. Wprawdzie Waldemar Pawlak z PSL też był szefem partii, ale nie wygrała ona wyborów, a on sam premierem został w wyniku serii kompromisów zawartych po to, by odsunąć od władzy ekipę Jana Olszewskiego. Wszyscy pozostali premierzy III RP - Jan Krzysztof Bielecki, Hanna Suchocka, Jan Olszewski, Józef Oleksy, Włodzimierz Cimoszewicz i Jerzy Buzek - obejmowali stanowisko szefa rządu, bo byli do przełknięcia dla koalicjantów.

 

Oszustwo z programem

Rządy, które powstawały po kolejnych wyborach parlamentarnych w III RP, były rządami koalicyjnymi. Programy realizowane przez te rządy nigdy nie pokrywały się z programami partii koalicyjnych. Jeszcze w największym stopniu z programem wyborczym pokrywał się program rządu AWS, realizującego zapowiadane cztery wielkie reformy - administracyjną, ubezpieczeń, służby zdrowia i edukacji. Inne rządy realizowały wyłącznie programowe hybrydy. Programy partii służą do tego, by uwieść wyborcę, a potem koalicja tego wyborcę porzuca. Wyborcze programy partii są tylko zarysem intencji. I dobrze, jeśli nie są zbyt rozbudowane, bo wtedy po wyborach łatwiej je uzgodnić z koalicjantami. A wyborca nie jest wtedy bardzo rozczarowany. Ponad połowa (50,8 proc.) badanych przez Pentor przyznaje, że tylko "mniej więcej" orientuje się, co zamierza zrobić rząd koalicji PO-PiS. Aż 43,8 proc. twierdzi jednak, że o programie nowego rządu nie ma zielonego pojęcia. To wynika właśnie z faktu, że program rządu koalicyjnego musi być hybrydą.

Gdy programy wyborcze służą tylko do uwodzenia, obywatele tracą zaufanie do polityków, uważają, że są przez nich oszukiwani i porzucani, gdy ci już rządzą. Z badań Pentora dla "Wprost" wynika, że aż 67,2 proc. Polaków uważa, że żaden rząd III RP nie zrealizował większości swoich planów i obietnic. Tylko 0,9 proc. badanych jest zdania, że gabinety rządzące przez ostatnie 15 lat spełniły obietnice. W opinii badanych w największym stopniu zawiódł wyborców rząd Leszka Millera (33,2 proc.). Znacznie lepiej badani przez Pentor ocenili dotrzymywanie słowa przez rząd Jana Olszewskiego (tylko 5,6 proc. oceniło, że Olszewski zawiódł wyborców). Prawdopodobnie ten dobry rezultat wynika z tego, że rząd Olszewskiego został zapamiętany jako ten, który chciał przeprowadzać lustrację i dekomunizację, a o tym było ostatnio głośno. Jeśli nie chcemy być paserami demokracji, czyli nie chcemy być zaskakiwani tym, kto zostaje premierem, jaka jest koalicja, jaki realizuje program, kto za co odpowiada i kogo rozliczyć, powinniśmy się pożegnać z III Rzecząpospolitą i funkcjonującym w niej wielkim wyborczym oszustwem.

Rafał Pleśniak, Grzegorz Pawelczyk

 

 

„PRZEGLĄD” nr 47, 26.11.2006 r.

POLITYK JAK MYDEŁKO FA

Wyborca ma dzisiaj ciężkie życie. Czyta hasła porozlepiane na ulicach i czuje się jak Pietruszka z "Martwych dusz": "Oto z liter ciągle wychodzą jakieś słowa, które diabli wiedzą, co znaczą". Niby na pierwszy rzut oka wszystko w porządku, ale gdy wyborca przypatrzył się bliżej, mógł tracić ochotę na głosowanie. Dlaczego? Proponujemy poddać hasła wyborcze dwóm testom.

 

Test pierwszy: hasło przeciwne

Polityka to podobno spór o kształt życia społecznego i podział władzy. Spór projektów - przeciwstawnych albo przynajmniej różnych. Jeżeli hasło wyborcze ma coś wspólnego z polityką, czyli wyraża jakąś propozycję co do wspólnego życia, to powinno mieć jakąś treść, której można przeciwstawić treść alternatywną, inną, słowem sprzeczną z tą pierwszą. Na przykład kiedy 60 lat temu pisano na plakatach "Chłopom ziemię, robotnikom fabryki", wiadomo było, że z drugiej strony barykady można oczekiwać transparentu z napisem "Łapy precz od naszej własności". Spór widoczny jak na dłoni - tu i tam konkretne stawki walki politycznej.

Weźmy pierwsze z brzegu hasło naszych wyborów samorządowych. Platforma Obywatelska kojarzyć ma się z zawołaniem "By żyło się lepiej". Bardzo ładnie, ale przecież żaden z przeciwników Platformy nie pójdzie do wyborów z hasłem "By żyło się gorzej". Nonsens, który ujawnia, że hasło jest puste, nie wyraża żadnego projektu, nie odnosi się do żadnego sporu społecznego czy politycznego. Jest nic nieznaczącym ogólnym życzeniem, w sam raz na świąteczny wieczorek u cioci: "Miło jest w dzień pogodny wypić kawkę na świeżym powietrzu".

Niestety, tak właśnie zbudowane są niemal wszystkie hasła. Centrolewica zapewnia, że "stoją za nią kompetencje", ale nikt w miarę rozgarnięty nie będzie wabił wyborców brakiem kompetencji; Hanna Gronkiewicz-Waltz kusi nas stwierdzeniem, że "rozwiąże problemy Warszawy", choć przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że chce zostać prezydentem miasta, bo ma jego problemy w głębokim poważaniu; Marek Borowski zalecał się zapewnieniem, że "dotrzymuje obietnic", tylko że mało kto będzie zjednywał sobie głosy, oświadczając, że co powie, to skłamie.

Trudno wyobrazić sobie polityka, który by maszerował do wyborów pod transparentem "Tylko ja sam". Mimo to Donald Tusk śmiało oznajmia, że on będzie walczył w wyborach "Razem". Razem z kim? Platforma pokazywała przez ostatni rok, że nie chce współpracować właściwie z nikim: z oczywistych względów nie lubi PiS, SLD się brzydzi, Lepperem i PSL pogardza, z LPR głęboko się nie zgadza, a PD nawet nie zauważa, bo za mała. Czyli jak? "Razem" z samą sobą? Cóż, na takie "razem" język polski ma określenie "osobno". Wychodzi na to, że "razem" znaczy tyle, co "głosuj na mnie!" i ten slogan właśnie wygrywa. Centrolewica reklamuje się zapewnieniem "Żadnych popisów". Czyli nie tamci, lecz my! Czy nie prościej byłoby wydrukować jeden billboard z hasłem "głosuj na nas" i tylko zmieniać podpisy?

Jeśli nawet zdarzy się mniej mgliste hasło, jak ognia unika się w nim rzeczywistych problemów. Jakaś partia napisała, że jest za "edukacją i rozwojem" i za tym "żeby nasze dzieci chciały żyć we własnym kraju". Każdy całym sercem miał poprzeć tę partię, nawet jeśli nie ma dzieci. Tyle że nikt nie wie, jaka ma być ta edukacja. Płatna? Bezpłatna? Publiczna czy może prywatna? Katolicka czy laicka? I z jakiego właściwie powodu dzieci będą "chciały żyć we własnym kraju"? Bo wpoi im się patriotyzm czy może dlatego, że będą mogły mówić to, co myślą?

Jedyną jaśniejszą gwiazdą na firmamencie ponurych wyborczych plakatów jawi się LPR. Liga ma rzeczywiście hasła, które coś znaczą. Kiedy czytamy "Rodzina, ojczyzna, praca", to wiemy mniej więcej, o co chodzi przynajmniej w pierwszych dwóch członach. Nacjonalizm i patriarchat uświęcone przez państwo. Jasna wizja - kroczek dalej niż dzisiaj. Podobnie z hasłem "Silna rodzina to silna Polska". Reagujemy instynktownie, formułując hasła typu "Prawa jednostki, internacjonalizm" albo "Związki partnerskie to szczęśliwi Polacy". Szkoda tylko, że Liga, która jako jedyna bierze jeszcze na serio demokrację, chce wygrać głównie po to, żeby z demokracją ostatecznie zrobić porządek.

 

Test drugi: quid pro quo

Gdyby hasła wyborcze coś znaczyły, z pewnością partie polityczne i politycy nie mogliby się nimi dowolnie pozamieniać. Lud idący na Tuileries z okrzykiem: "Precz z monarchią!" nie może przecież nagle zamienić się na hasła z arystokratami, którzy najchętniej krzyczeliby: "Niech żyje król!".

Weźmy pierwsze z brzegu hasło dzisiejsze: "Wizja i skuteczność". Czyje to? Borowskiego? Czemu nie! Gronkiewicz-Waltz? Właściwie może być, nic nie stoi na przeszkodzie. Tuska? Też pasuje. LPR - oczywiście. A cudne hasełko "PSL = normalnie". PSL można zamienić na jakąkolwiek inną partię i hasło działa w najlepsze. "Dotrzymuję obietnic" - podpis może być dowolny. Pod hasłem "Razem" mogłyby z powodzeniem iść do wyborów LPR i PiS, nikt by nawet okiem nie mrugnął. A plakaty PiS z hasłem "Obywatel IV Rzeczypospolitej"? Gdyby rolnika z synkiem na tle złotych kłosów obdarzyć podpisem "Obywatel Polski Kuronia", można od razu startować z kampanią.

To jeszcze nic. Można zrobić lepsze doświadczenie. Zamienić logo polityczne na jakiekolwiek inne. "Za nami stoją kompetencje" - niech będzie podpis Microsoft albo Toschiba. Gra? Gra! Albo "Razem". Żywiec? Coca-Cola? Może chipsy Lays? "Dotrzymujemy obietnic" - PZU czy Commercial Union? "Obywatela IV RP" pod obrazkiem panienki z rozwianym szalem można spokojnie zastąpić Lenorem albo Vizirem, może Orange albo mydełkiem Fa. I co? I nic! Bardzo dobrze! Na Pradze pewien kandydat PiS reklamował się hasłem "Postaw na młodość". Nazywają go na osiedlu "L'Oréal". Cóż, po takiej zabawie na "Rozwiążę problemy Warszawy" zostaje już chyba tylko podpis Alka-Seltzer...

Ciekawy świata Czytelnik może wykorzystać te dwa kryteria i samodzielnie prowadzić badania nad polską polityką. Obawiamy się jednak, że w 99% otrzyma podobne wyniki. Będzie więc musiał niechybnie dojść do wniosku, że ktoś robi tutaj kogoś ordynarnie w konia. Zawartość polityki w polityce w III, IV RP jest znacznie niższa niż zawartość cukru w cukrze w PRL. Po prostu erzac.

Jeżeli dodamy do tego fakt, że połowa Polaków żyje w takiej biedzie, że zabiegi wokół utrzymania nie pozwalają im nawet czytać gazet, nie mówiąc o wnikaniu w programy wyborcze partii, to trudno się dziwić, że na hasła z ulicznych billboardów reagują - delikatnie rzecz ujmując - obojętnie. Ludowa mądrość okazuje się bardziej przenikliwa niż wiedza ekspertów. Tylko około połowy uprawnionych chodzi na wybory, bo ludzie widzą, że wyboru nie ma. Zostały tylko pozory. Katarzyna Chmielewska, Tomasz Żukowski

Autorzy są redaktorami kwartalnika "Bez Dogmatu"

 

 

Ø       POLACY I... WIEDZA, ŚWIADOMOŚĆ.

Jedną z dominujących cech Polaków jest naiwność/brak rozsądku, niski poziom świadomości; egoistyczna, bezwzględna zachłanność jako rekompensata nieudacznictwa (bo niekompetencja szybko się ujawni, więc trzeba się nachapać póki się da)(a ogromne trudności podczas (prób) uczciwego dochodzenia do czegoś demoralizują; osiągnięcia czegoś konstruktywnego, mizerne efekty zniechęcają; Bo i tak będzie tylko to, co komu pisane (jak koryto, to widocznie Bóg/Los tak chciał)). Stąd apatia, a przy sprzyjających okolicznościach rzut na kasę...; Brak chęci do prospołecznej działalności, współpracy – bo to konkurencja do i tak za małego koryta...; bo to robienie na innych (inni nie chcą robić na mnie, to dlaczego ja mam robić na innych – błędne koło); po co się nad czymś zastanawiać, zdobywać wiedzę skoro religia już dawno dała odpowiedzi na wszelkie pytania; po co wykazywać się inicjatywą skoro i tak to Opatrzność o wszystkim decyduje; wszelka władza pochodzi od Boga (czyli: dzięki kor – dla kor). Więc ci, którzy się na Niego nie powołują odpadają (co to ma za znaczenie że powołujący się to często, nie mający żadnych innych argumentów, ogłupieni nawiedzeńcy, nieudacznicy, koniunkturaliści, cwaniacy, oszuści, złodzieje, kanalie i inne kreatury – nikt nie jest doskonały, za to są z mojego religijnego stada (skoro to z religijnego stada dochodzą do władzy to warto być religijnym – sam mogę, bądź ktoś bliski awansować, zyskać prestiż w środowisku, dojść do władzy (a przecież kiepeły do tego nie mamy żadnej – więc w innych okolicznościach nie mielibyśmy na to szans – czyli bycie religijnym się opłaca) i będą chronione nasze interesy – więc trzeba pielęgnować religijność, być wdzięcznym tego propagatorom (kolejne błędne koło/układ – wzajemna zależność, wspieranie się tych, którzy powinni być na marginesie, ale dzięki religii dominują – jedni jako mesjasze, a drudzy opatrznościowi mężowie narodu); widocznie tak ma być; inni też by kradli).

Przykładem mogą być interesy... z dobroczynnym... zachodem, zarówno za czasów poprzedniego jak i obecnego ustroju (w tym uważanie że Unii Europejskiej chodzi oto by dawać nam pieniądze... (nam chodzi o kasę, a im nie... (ale to naiwni głupcy)))(czyli naiwne pokładanie nadziei w kapitalizmie, więc, praktycznie, konsumpcjonizmie, współrządzeniu ludzi bogatych, najczęściej pazernych, krótkowzrocznych, egoistycznych, promujących powolnych sobie – w celu osiągania własnych korzyści (do władzy dochodzi się dzięki pieniądzom i dla pieniędzy); demokracji - czyli, praktycznie, wykorzystywaniu manipulowanych, bezmyślnych, o niskim poziomie wiedzy, świadomości, ulegających instynktowi stadnemu mas – by dać im złudę wpływania na swój los, i że sami są sobie winni, bo kto wybrał ustrój, rządzących... - jako leku na większość bolączek).

A generalnie uważanie że wszystkim chodzi o własny interes, tylko wyjątek stanowią ci, którzy zadają się z Polakami... (członkom kor też chodzi o niebo, a nie o forsę – czego dowodzą na co dzień...) A zawdzięczamy to ogłupiającej religii, org. religijnej – prowokującej myślenie emocjonalne (m.in. życzeniowe, na tym przykładzie: chcę żeby był, w dodatku nasz, lokalny Boziek (chociaż WSZYSTKO TEMU ABSOLUTNIE PRZECZY!)(bo skoro jestem osobą religijną, to nie chcę wyjść na głupca (lepiej by nimi okazywali się pozostali)), a członkowie org. relig. Jego pośrednikami, i żeby można było za ich pośrednictwem wszystko załatwić (opłacić)(bo osobiście to nie chce mi się wykonywać żadnych tych religijnych bzdur (NIKOMU SIĘ NIE CHCE, członkom kor też – trzeba im słono zapłacić żeby COŚ ZROBILI, W DODATKU NA POKAZ)...); by członkowie danej org. byli pożyteczni, dobrzy, uczciwi (a ABSOLUTNIE NIE SĄ!)) zamiast racjonalnego.

PS

Żeby czerpać korzyści trzeba najpierw trafnie zainwestować (np. w osobę która podejmuje ważne decyzje). Żeby trafnie zainwestować trzeba najpierw posiąść odpowiednią wiedzę (np. czytając wartościowe pisma (nie czytającej reszcie może to, poprzez telewizję, umożliwić odpowiednia osoba u władzy. Jednak, praktycznie, trzeba najpierw bazować na tej pierwszej grupie i jej aktywności w propagowaniu inf., wiedzy)).

Mądry Polak po szkodzie.../Polak przed szkodzą i po szkodzie głupi (Jan Kochanowski w XVI w.)...

Co Państwo sądzą o ciągłym mówieniu o życiu duchowym a następnie wyłudzaniu za to pieniędzy, zajmowaniu się biznesem i uciechami... (ciekawe do ilu Polaków to dotrze... – znaczna część zamiast rozumowego czy logicznie z doświadczenia wynikającego wniosku, wyciągnie wniosek tradycyjny...)

 

* „FAKTY I MITY” nr 23, 12.06.2008 r.: Co ciekawe, aż 40 procent Amerykanów uważa za moralnie niedopuszczalne noszenie naturalnych futer ze względu na niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom. Dla Kościoła jest to kwestia moralnie obojętna, bo on nie interesuje się losem istot pozbawionych „duszy nieśmiertelnej” oraz kont bankowych i portfeli.

Marek Krak

 

* „FAKTY I MITY” nr 15, 19.04.2007 r.: Według sondażu przeprowadzonego przez „Newsweek”, zaledwie 18,6 proc. polskich katolików zna dziesięć przykazań Bożych.

I co z tego? Ważne, że większość daje na tacę i kocha papieża.

 

„FAKTY I MITY” nr 30, 02.08.2007 r.: Na 90 procent katolików tylko ok. 2 procent zna katolickie credo i prawdy własnej wiary.

 

"FAKTY I MITY" nr 31, 09.09.2007 r.: Niemal 72 procent respondentów CBOS opowiada się za nauką religii w szkołach publicznych. Żadnej religii w szkole nie życzy sobie 24 procent Polaków (4 proc. nie ma zdania). Komentatorzy mediów nie kryli zdumienia: „Aż tak wysoki odsetek?!”.

Odpowiadamy: Oto przykład klerykalnej manipulacji! Otóż nikt nie dodał, że – według tego samiutkiego sondażu – 57 procent spośród rzeczonych 72 proc. chce, aby w szkole na tzw. religii uczyć o... różnych religiach i wyznaniach. Wyraźnie zaznaczyli, że nie chcą religii katolickiej, tylko religioznawstwa! W kraju, gdzie 92,2 proc. obywateli deklaruje się jako katolicy, zaledwie 20 procent godzi się na własną religię w szkole! To świadczy o totalnej porażce Kościoła, którą usłużne media przekuły w zwycięstwo.

 

Były ksiądz, a obecnie redaktor naczelny tygodnika „Fakty i Mity” szacuje, iż co najmniej 90% członków kor to byli wierzący, bądź od początku biznesmeni.

 

"FAKTY I MITY" nr 47, 29.11.2007 r. A TO POLSKA WŁAŚNIE

IDEOLOGIA NIENAWIŚCI

(...) Tylko kto przyniósł do Polski korupcję? Kto handlował odpustami, urzędami kościelnymi, odpuszczał grzechy za pieniądze, kto fałszował dokumenty donacyjne? Korupcję do Polski przyniósł Kościół katolicki.

(...) Aktywny udział w tegorocznej kampanii wziął Kościół. Nie dajmy się oszukać okrągłym słowom listu biskupów, w którym wzywali do udziału w wyborach, niby nie wskazując, na kogo głosować. Odczytywano go w kościołach wiernym, a później pleban z ambony głosił, że nie mówi, na kogo głosować, ale powinni to być ludzie „prawi i sprawiedliwi”. Radyjo, imperium zła bezdzietnego ojca, uprawiało jawną PiS-owską propagandę, za co dostało 15 milionów na ogrzewanie rydzykowego „uniwersytetu”.

(...) Zresztą poparcie Kościoła to tylko towar do kupienia. Kupowanie jest zaś bez sensu, bo Kościół zdradzi każdego, gdy tylko zgłosi się następny, który za poparcie z ambony zaoferuje mu więcej. Tak działa odwieczna i niezawodna kościelna maszynka wyłudzania pieniędzy i majątku narodowego. Niemal perpetuum mobile. Czy to nie jest korupcja?!

Platforma ma tylko dwie możliwości: albo poparcie Kościoła nadal kupować, albo tę potworną kościelną korupcyjną machinę okradania państwa zatrzymać. Zrobił to w katolickiej Hiszpanii, ojczyźnie inkwizycji, premier Zapatero. Ograniczył przywileje Kościoła, opodatkował jego działalność gospodarczą, a teraz zabiera się do wycofania religii ze szkół. Po ponad trzech latach rządów, mimo wysiłków Kościoła, premier cieszy się niesłabnącym poparciem społecznym.

Polacy już teraz w większości odrzucają ideologię PiS-u i popierającego go Kościoła. Notowania PiS-u spadają w oczach. Jedną z przyczyn są wieści o kolejnych milionach z naszych podatków dla imperium zła bezdzietnego ojca i szerokim wpuszczeniu kapelanów do urzędów celnych i policji. Rację miał ksiądz Tischner, mówiąc, że Polacy to naród antyklerykałów, którzy, nie wiedzieć czemu, co niedziela chodzą do kościoła. Badania wykazują, że chodzi coraz mniej. Natomiast nie ma dnia, aby kilkudziesięciu Polaków nie wypisało się z grona katolików; uczniowie z gimnazjów i liceów porzucają naukę religii. Toteż likwidacja przywilejów Kościoła i wprowadzenie podatku wyznaniowego spotkałyby się z powszechnym poparciem społecznym. Sondaże pokazują, że takie są oczekiwania 74 proc. Polaków! Tyle samo nie akceptuje wtrącania się Kościoła do polityki.

(...) Aby obiecany przez Tuska „cud gospodarczy” się ziścił, trzeba przerwać grabież miliardów z kasy państwa przez Kościół i tę rzekę pieniędzy skierować na rozwój Polski. To go przyspieszy najmniej o 2–3 proc. Sondaże i doświadczenia hiszpańskie dowodzą, że takie są oczekiwania społeczne. (...)

Lux Veritatis

 

Wzrost pozycji Kościoła i księdza zawsze dowodzi, że będzie nędza (Mikołaj Rej w XVI w.)...

 

„Schizofrenik wierzy w to, co »widzi« – katolik wierzy w to, co zobaczył schizol; schizofrenik się leczy, katolik zaraża” (z sieci)

 

Ø       O UZDRAWIANIU SPOŁECZNEGO RAKA, CZYLI CZŁONKÓW M.IN. KATOLICKIEJ ORG. RELIGIJNEJ...

To ofiary takich org. trzeba leczyć z religijnego zatrucia, i generalnie chronić przed tą trucizną; wypaczającą życie patologią! Wówczas - siłą rzeczy - zniknie i jej źródło (nie brakuje rzeczywiście prospołecznie działających organizacji, osób, a jedynie dla nich środków i warunków do pełnej działalności...; Gdy znikną religijni pseudodobroczyńcy, wreszcie będzie można racjonalnie działać na dużą szerszą skalę (m.in. też dlatego, że ew. wypaczenia będą traktowane normalnie...))

Ci ludzie, ta organizacja, NIGDY NIE MIAŁA NA CELU CZYJEGOKOLWIEK DOBRA, POZA SWOIM OCZYWIŚCIE (aczkolwiek występuje tu pewna sprzeczność – a mianowicie swoim postępowaniem jednocześnie sobie szkodzą...) – CO DOBITNIE WYKAZUJĄ OD WIEKÓW (pseudoreligijny - bo sprzeczny z tym na co ta org. się powołuje (paradoks – bo w obydwu wypadkach byłoby absurdalnie, źle) - kontekst ich działalności ma za zadanie WYŁĄCZNIE IM TO UŁATWIAĆ, I NIC WIĘCEJ!!)

PS

Więc proszę przestać się dziwić tym osobnikom (złodziejom, oszustom, kłamcom, mordercom, dewiantom seksualnym itp.), i oczekiwać rzeczywistych prospołecznych działań – bo to absurd, i to w dwójnasób, gdyż sama istota tej działalności nie służy bo nie może służyć ludzkości!; próby uzdrawiania tej chorej tkanki społecznej to wspieranie, propagowanie zatruwającej, wypaczającej ludziom życie, pogrążającej ludzkość utopi! Tak więc obnażanie tej działalności, organizacji, jej członków jest obroną konieczną!

 

 

Ø       DEMOKRACJA TO: uleganie presji bezmyślnych mas; bezmyślna, egoistyczna walka grup interesów kosztem siebie nawzajem, a w perspektywie i własnym!; czyli realizacja własnych egoistycznych, krótkowzrocznych interesów; więc podział na rywalizujące, kosztem innych, grupy; To szybkie, doraźne, bezrefleksyjne, prymitywne, nieefektywne, kosztowne, przyczyniające się do całej masy negatywnych skutków, problemów, kosztem wszystkich i wszystkiego, zaspokajanie rozsądnych oraz absurdalnych, wyimaginowanych potrzeb (dzięki realizacji utopii, praniu mózgów tzw. reklamami o tzw. usługach, produktach), co doprowadza do kryzysów, klęsk, katastrof, biedy mas (co w perspektywie b. utrudnia a nawet uniemożliwia zaspakajanie nawet rozsądnych, elementarnych potrzeb).

Dzięki temu do władzy dochodzą najwięksi i najprzemyślniejsi rozdawacze dla własnych korzyści-, popularności – zajmujący się jawną korupcją – przekupywaniem wyborców; schlebiający gustom silnych, dużych grup, mas – wyborcom. W takim systemie wygrywają prymitywy, egoistyczni, bezmyślni rozdawacze-populiści rujnujący gospodarkę, przyczyniający się wyeksploatowywania surowców, zatruwania, niszczenia środowiska; do problemów (by następcy mieli argumenty w czasie kampanii, i czym się zajmować po wygranych wyborach – powodując następne problemy...)(W dalszej perspektywie, materialnie, najlepiej na tym wychodzą wybrani, przez pogrążanych, zwycięzcy licytacji: kto szybciej spełni („”) bezrefleksyjne zachcianki mas/najwięcej naobiecuje, czyli rozdawacze - obiecywacze...); to samonapędzający się obłęd.

Lub jeszcze inaczej: Jest to szybkie i skuteczne doprowadzanie do problemów, kryzysów, klęsk, katastrof, dzięki spełnianiu zachcianek mas (schlebianiu ich gustom) przez wybranych do tego celu, przez nie, równie rozsądnych, dalekowzrocznych realizatorów tej utopi, rozdawaczy-populistów...

 

Kapitalizm daje te same efekty – korzystają na nim najcwańsze, najbezwzględniejsze jednostki kosztem eksploatowanych, wyzyskiwanych, mas, przyrody, przyszłych pokoleń.

 

Te systemy są też demoralizujące, przyczyniają się do dewastacji i degeneracji – wszystko jest krótkowzroczne, sprowadza się do wyzysku, eksploatacji, wykorzystywania mas (jako wyborców, pracowników, konsumentów; mieszkańców Ziemi) dla własnych korzyści przez najbardziej przebiegłe jednostki; zamiast współpracy ma mse walka, wyścig – kto zdobędzie szybciej i więcej.

 

Osoby zajmujące się rozwiązywaniem i zapobieganiem problemom, dogłębnie etyczne, działające w sposób przemyślany, dalekowzroczne, wybitne są na marginesie – czyli odbywa się selekcja negatywna.

 

 

 www.faktyimity.pl Forum / Kapitan / czw, 07 sierpień 2008 14:23

PANIE PIOTRZE, PROSZĘ POWIEDZIEĆ NAM WSZYSTKIM CO ROBIĆ?

Przecież zatrzymanie tej ogromnej maszyny do mielenia wszystkich i wszystkiego spowoduje katastrofę, która i tak nas czeka, ale każdy myśli "a po nas choćby potop".

Sam napisałeś, że jednostki wartościowe, powiedzmy mądre, są marginalizowane.

W głowach prawie wszystkich ludzi brzęczą pieniądze, nie słychać cichej pracy uzwojeń szarych komórek, tylko kasa, kasa, kasa.

Ludzie mają spieniężone sumienia, myślą tylko, kto kogo przechytrzy, kto pierwszy dorwie się do konfitur, kto kogo wykiwa, oszuka, okłamie, wycycka, ogłupi, obłupi itp., itd.

Wiem, że kapitalizm tak na prawdę jest systemem gdzie wszyscy starają się wszystkich oszukać, na czym tylko się da. To wszystko pięknie jest poukrywane za postanowieniami prawa, konstytucji, różnych przepisów, kodeksów, regulaminów, i tak jak zwykle najbardziej korzystają z tego najbogatsi oraz wspomagający ich kler.

PYTAM: CZY TEN ŚWIAT STWORZONY JEST TYLKO DLA BOGATYCH? – czy wytwór chorej, ludzkiej psychiki - pieniądz - zawładnął światem, i kto ma go więcej jest panem innych, mniej posiadających? - A gdzie tu miejsce na wolność? (chyba sterowaną – tylko).

To demokracja jest kpiną z ludzkości i człowieczeństwa, skoro sprawdza się powiedzenie W.Churchilla – wiesz jakie.

Dopóki będzie istniał taki system myślenia większości ludzi, NIE ZMIENI SIĘ NIC.

Powtarzam jak mantrę: ludzie od tysięcy lat mają chore mózgi i wszelkie zło z tego się bierze, trzeba ponaprawiać te mózgi – lekarz już jest, ale jak zwykle Posiadacze Wszystkiego mają go gdzieś. Nie podetną gałęzi na której siedzą, to musi zrobić ktoś spoza tej uprzywilejowanej kasty. – Wypełni  się przepowiednia A.de Toquevilla, potwierdzi teoria G.le Bona, nawet JHS.

 

 

 www.faktyimity.pl Forum / tititit / czw, 07 sierpień 2008 10:21

Demokracja jest dla ludzi mądrych.

 

 

[Tym razem będzie trochę filozoficznie]

RZĄDZENIEM POWINNA ZAJMOWAĆ SIĘ ELITA, A NIE MOTŁOCH

Ludzkość, o czym, i jak temu zaradzić, wielokrotnie pisałem jest nieodpowiednio edukowana i stąd nękają ją stresy (strach), problemy, m.in. egzystencjonalne. A gdy jest się nimi przytłoczonym, to trudno w takich warunkach o refleksje, analizy, więc i głębsze wnioski. Więc zamiast m.in. edukacją, uświadamianiem się, ludzkość zajmuje się w wolnym czasie odreagowywaniem stresów (co często przyczynia się do kolejnych problemów). Więc życie, aktywność, sprowadza się do bezpośredniej obrony swojej egzystencji, walki z wszystkim i wszystkimi (m.in. głosowaniu przeciw komuś, a nie za czymś pozytywnym), a nie usuwaniu, zapobieganiu problemom. To jakby stan wojny. A na wojnie z wrogami się walczy, a nie współpracuje. Są też na niej jeńcy, półniewolnicy, czyli tzw. robole.

Zwyciężają w tej walce ci, którzy mają najmniej skrupułów, najbezwzględniejsi – czyli najbardziej obłowieni, gloryfikowani bohaterowie... (Przy okazji. Bardzo podoba mi się... podziw dla milionerów za to, że tysiące pracujących na nich ludzi nie otrzymało sowitej zapłaty, są eksploatowani, wyzyskiwani, stracili zdrowie; że ktoś jest bogaty dzięki masowym płatnym zajęciom, praniu mózgów tzw. reklamami, kombinacjom polityczno-gospodarczym, zubożeniu zasobów surowców, zatruciu środowiska itp.)(proszę zauważyć, że wybrańcy, politycy, strasznie cieszą się już samym faktem dostania do sejmu (normalnie, msa znojnej, odpowiedzialnej pracy), a nie dopiero z ew. pozytywnych efektów swoich działań (bo wtedy są akurat smutni))...

 

NIESTETY TACY JAK MY SĄ WCIĄŻ ZAMILCZANI (nierozumiani/stanowimy zagrożenie dla opisanych interesów-, osobników)(nic nie wyszło nawet z wydania mojej książki).

SKORO OBECNIE ŚWIATEM RZĄDZI PIENIĄDZ, TO TRZEBA UŻYĆ TEGO SKUTECZNEGO ŚRODKA, ALE DO KONSTRUKTYWNYCH DZIAŁAŃ

Cały czas apeluję, tłumaczę: NIE DA SIĘ ZROBIĆ CZEGOŚ NA DUŻĄ SKALĘ BEZ PIENIĘDZY! Dają one duże możliwości, m.in.: możliwość wydania książki, zamieszczania ogłoszeń w prasie, proekologicznych działań, które dadzą pozytywny, uświadamiający efekt i rozgłos, byłaby nawet możliwość mojego kandydowania (..); mógłbym poświęcić więcej czasu na ważne działania. A naprawdę duże pieniądze dałyby ogromne możliwości.

Spróbujcie dotrzeć do milionerów, miliarderów (w tym z innych krajów)(potrzebuję też osób do profesjonalnego przetłumaczenia kilku ulotek na j. angielski).

Głoście też dobrą nowinę: Jest źródło uświadamiającej wiedzy; na kogo głosować:

9. STOPNIE ŚWIADOMOŚCI I TEGO OBJAWY ORAZ SKUTKI:

 http://www.wolnyswiat.pl/9h5.html 

 

11. MYŚLI (kompentium mojego pisma www.wolnyswiat.pl):

 http://www.wolnyswiat.pl/10h5.html  

 

16. KANDYDAT NA PREZYDENTA:

 http://www.wolnyswiat.pl/16h3.html   

 

17. ELEKTRONICZNE ZBIERANIE PODPISÓW (pod inicjatywami ustawodawczymi, moją kandydaturą na prezydenta)

 http://www.wolnyswiat.pl/17.php

 

21. WPŁATY I WYDATKI

 http://www.wolnyswiat.pl/21.html

 

 

Zrównoważony rozwój, harmonia, etyka, logika – racjonalizm, czy utopia?

POLSKA UTOPIJNA (KOMUNISTYCZNA, KAPITALISTYCZNA; WYZNANIOWA; SOCJALNA, KONSUMPCYJNA; ZDEGENEROWANA, W TYM POPULACYJNIE) CZY ROZSĄDNA -, RACJONALNA; SPOŁECZEŃSTWO SCHOROWANE, BIEDNE, CIEMNE, INTELEKTUALNIE I EKONOMICZNIE ROZWARSTWIONE, Z ZNISZCZONYM ŚRODOWISKIEM NATURALNYM, CZY ZDROWE, O WYSOKIM POZIOMIE WIEDZY, ŚWIADOMOŚCI, EFEKTYWNIE WYKORZYSTYWANYM KONSTRUKTYWNYM POTENCJALE, ZARADNE, ZAMOŻNE, ŻYJĄCE W ZDROWYM, W STANIE RÓWNOWAGI, ŚRODOWISKU NATURALNYM?

PS1

DO OPONENTÓW MOJEJ OCENY DEMOKRACJI W PRAKTYCE A JEDNOCZEŚNIE ZWOLENNIKÓW MOICH POSTULATÓW: ONA SIĘ WAM PODOBA ALE TYLKO W TEORII; WAM BARDZIEJ ZALEŻY NA SPOSOBIE, MI – NA EFEKCIE DZIAŁAŃ (NAWET W NAJBARDZIEJ OPTYMISTYCZNYM WARIANCIE DEMOKRACJA NIE DA NAWET POŁOWY TEGO CO USTRÓJ RACJONALNY W NAJGORSZYM).

METODY DZIAŁANIA, SYSTEMY RZĄDZENIA MOŻNA PODZIELIĆ M.IN. POD WZGLĘDEM SKUTECZNOŚCI (OCZEKIWANIA TO JUŻ ODRĘBNA SPRAWA, I NA TEJ PODSTAWIE JUŻ MOGĄ BYĆ ODRĘBNE OCENY. ALE DO CZEGO PROWADZĄ OBECNE ROZWIĄZANIA (...)...) NA 3 PODSTAWOWE GRUPY: 1. SKUTECZNE, 2. ŚREDNIO SKUTECZNE, 3. NIESKUTECZNE. DO JAKIEJ ZALICZA SIĘ DEMOKRACJA...

Proszę zrealizować moje postulaty w ustroju demokratycznym/kapitalistycznym przed wymarciem większości gatunków fauny i flory, zatruciem resztek względnie czystej wody, powietrza, gleby, przed wystąpieniem zmian klimatycznych, wyczerpaniem surowców itp. (ja się staram od 2000 roku)... (Na przykładzie mieszkańców Wyspy Wielkanocnej, którzy w ciągu kilkuset lat praktycznie doszczętnie wytrzebili na niej zwierzęta, rośliny, w tym wycieli wszystkie drzewa, i w efekcie zostali kanibalami, zjadaczami skorupiaków, itp... Czy też współprzyczyniły się do tego, bądź stało się to za sprawą  przywiezionych beztrosko (trudno by je na łodziach nie zauważyć, tym bardziej że musiały coś jeść) czy świadomie bezmyślnie szczurów. Nie potrafiono się też zmobilizować by je wytrzebić.)

( „WPROST” nr 6, 13.02.2005 r.

WYPALILI AUSTRALIĘ?

To ludzie sprawili, że środkowa część kontynentu australijskiego jest pustynią. Badania uczonych z University of Colorado wskazują, że gdy przed 50 tys. lat do Australii dotarli pierwsi osadnicy, szybko wyginęło tam wiele dużych zwierząt (m.in.19 gatunków torbaczy, siedmiometrowe jaszczurki oraz żółwie wielkości małego samochodu) i roślin. Wykopaliska wskazują, że osadnicy używali ognia do polowań, oczyszczania ścieżek i pól uprawnych czy wysyłania sygnałów. „Systematyczne wypalanie roślinności doprowadziło do zmian klimatycznych na kontynencie” – mówi prowadzący badania prof. Gifford Miller. Dziś w środkowej Australii spada trzy razy mniej deszczu niż na jej wybrzeżach.

(JAS)

„FAKTY I MITY” nr 10, 13.03.2008 r.

JAK NIE OSAMA, TO PYTONY

Inwazja boa dusicieli, na USA. Wkrótce ogromne pytony opanują jedną trzecią terytorium kraju. Brzmi to jak szkic scenariusza trzeciorzędnego horroru, ale naukowcy zapewniają, że taka jest prawda.

Pyton birmański, kiedy osiągnie dojrzałość, ma długość 7 metrów i wagę ponad 100 kg. Wkrótce po narodzinach wcale na to nie wygląda i dlatego Amerykanie chętnie kupowali pytonki jako zwierzątka domowe dla dzieci. Zdając sobie poniewczasie sprawę z realiów, pozbywali się węży, wypuszczając je na wolność.

Pierwsze pytony odkryto w połowie lat 90. we florydzkim parku narodowym Everglades. Do roku 2003 zadomowiły się tam na dobre i zaczęły rozmnażać. Pytony  z reguły nie atakują ludzi, żywią się jeleniami, rysiami, kotami, psami, nawet aligatorami; owijają się wokół ofiary i miażdżą  ją. Są to stworzenia łatwo adoptujące się do nowych warunków i kolonizujące nowe obszary. Wkrótce pojawią się w teksasie i innych południowych stanach, przemieszczając się aż do San Francisco na zachodzie i Wirginii na wschodzie. Ponieważ są łakome, stanowią duże zagrożenie dla miejscowej fauny. Gdy tę przetrzebią, mogą zainteresować się istotami dwunożnymi...

ST

[Żadnych rozsądnych wniosków ze skutków wypuszczenia na wolność, przez pierwszych przybyszów z poza tego kontynentu, w Australii m.in. psów, świń, królików i kotów – które doprowadzają do zagłady lokalną faunę i florę. Tak więc nie tylko Polacy są przed szkodą i po szkodzie głupi... – red.])

PS2

PARTIE POLITYCZNE W PRAKTYCE...

Wiadomo iż jawnie przestępcze organizacje budzą powszechną niechęć, potępienie i są prawnie ścigane – ich członkowie ponoszą  prawnie przewidziane konsekwencje swojej działalności. Pytanie jednak brzmi: czym się one różnią od organizacji politycznych czyli tzw. partii jeśli chodzi o skutki dla nas: dla gospodarki, naszej sytuacji finansowej, zdrowotnej? – Otóż m.in. znaczną bezkarnością i aprobatą części społeczeństwa (oprócz że zalegalizowaną formą pobierania haraczu)(członkowie org. politycznych również kierują się jedynie swoimi pobudkami materialnymi. Również straszą, obiecują, zapewniają tzw. ochronę, przekupują siebie nawzajem (m.in. stanowiskami, ignorowaniem łamania prawa przez tzw. swoich, bądź/i przeciwników politycznych), wyborców dotacjami, a członków katolickiej org. relig. jeszcze m.in. nieruchomościami, gruntami – oczywiście wszystko nie własnymi)(...)...

Ktoś powie: no dobrze, ale niektóre ich działania np. ustawy przynoszą korzyści.

Mafie też dają korzyści, gdyż zajmują się m.in. legalną działalnością, zapewniając pracę, załatwiają różne sprawy np. u urzędników, dostarczają też tanie... fałszywe pieniądze, alkohol, narkotyki, papierosy – zaspokajają potrzeby (podobnie jak np. dotowane (przekupywani) dzięki politykom rolnictwo, górnictwo – przyczyniające się m.in. do degradacji środowiska, chorób, śmierci; ubóstwa społeczeństwa, wydatków)...

Tak więc porównanie jest dość adekwatne i powinno dać do myślenia (a dodam jeszcze, iż wielu polityków współpracowało a nawet działało dzięki mafiom; wiele zaniechań, czy działań prawnych było robionych pod ich dyktando).

Napiszę na wszelki wypadek wprost: skoro politycy są wybierani dla działań prospołecznych, a zamiast tego zajmują się jedynie własnym interesem (w efekcie, praktycznie, ich działania są też aspołeczne, za co jeszcze pobierają wypracowane prze społeczeństwo pieniądze) to jaki ma sens dalsze na to zezwalanie, taka forma rządzenia?! Przecież to jest oszustwo, rabunek – działalność szkodliwa, w tym demoralizująca!

PS3

Do zwolenników demokratycznej utopii. Co P. mówią m.in. takie nazwiska jak: Wałęsa, Kwaśniewski, Kaczyński...; nazwy partii jak: AWS (obecnie PO), SLD, PiS (była AWS), Samoobrona, LPR; jak Państwo interpretują takie inf.: 500 miliardów/pół biliona zł wynosi zadłużenie, prawie 60 proc. społeczeństwa żyje poniżej minimum socjalnego, 13 proc w skrajnej nędzy, wszystkie wody powierzchniowe i znaczna część tzw. podskórnych są zanieczyszczone, mamy schorowane społeczeństwo, w tym miliony rencistów (efekty wyborów większości, milionów wyborców), 70 proc odbiorców informacji nie rozumie ich treści, z tego ponad 40 proc. prawie w ogóle itp...; Dodajmy jeszcze, że nasze społeczeństwo wydaje rocznie prawie 12 mld zł na truciznę nikotynową, trując nią siebie i innych, kolejne miliardy na truciznę alkoholową i narkotyki, następne miliardy na szkodliwe produkty spożywcze, kolejne miliardy przeznacza na pogrążającą gospodarczo nasz kraj i intelektualnie nasze społeczeństwo wiadomą org. religijną...; itp., itd...

PS4

Kim trzeba być, w tym jak bardzo zaślepionym, upartym, by nie przyjmować tych faktów do wiadomości...; nie rozumieć sytuacji, nie wyciągać z tego rozsądnych wniosków (nie mieć na to odwagi)...; by propagować system przyczyniający się do takich efektów...; utopijnym, by w jego umacnianiu widzieć szansę polepszenia sytuacji...

PS5

Jako analogię podam jeszcze przykład mitu o dobroczynnych, kochających zwierzęta, psiarzach.

Czy psiarze tak kochający zwierzęta (i ludzi)... zastanowili się też [oprócz że: nad cierpieniami m.in. zamykanych na wiele godzin psów; skutkami powodowanych przez psy hałasów, robionych kup - a więc stresami i innymi problemami - dla otoczenia]: skąd się bierze mięso dla ich pieseczków – wzięli pod uwagę cierpienia zwierząt podczas chowu i uboju przemysłowego, skutki tego chowu, przemysłu dla przyrody i ludzi...?!!

Dodam jeszcze, iż miliony ludzi (w tym część to dzieci) nie mają co jeść, podczas gdy kochający ludzi psiarze... wydają  miliony złotych m.in. na karmy dla psów!

 

Demokracja to rządy głupców; jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami (Arystoteles, ur. 384 p.n.e., zm. 324 p.n.e.)...

 

Ø      Zawsze będą użyteczni... idioci propagujący, w odpowiednim czasie..., faszyzm, komunizm, katolicyzm, narkomanię (chcą legalizacji narkotyków), homoseksualizm (homomaniacy tych, którzy nie chcą mieć z tym nic wspólnego nazywają homofobami... Proszę nie mylić natręctwa, nachalności, eksponowania, propagowania z równouprawnieniem, a braku rozsądku z tolerancją).

PS

GDYBY CI LUDZIE POSIADALI CHOCIAŻ PODSTAWĄ WIEDZĘ NA TEMAT TEGO CO PROPAGUJĄ TO ZAJMOWALIBY SIĘ PRZED TYM PRZESTRZEGANIEM, A NIE PROPAGOWANIEM!

Czy ludzie nie posiadający elementarnej wiedzy na temat danej religii, organizacji religijnej; unikający/nie przyjmujący do wiadomości (niektórzy nawet walczą z jej źródłami) RZETELNEJ WIEDZY - czyli niekompetentni w tym temacie - powinni wypowiadać się na te tematy, a co dopiero zajmować tego propagowaniem...

A co sądzić o tych, którzy wiedzą - w tym o opartym na całkowitym fałszu; destrukcyjnym jej działaniu - a mimo to wspierają - z wzajemnością... - daną organizację religijną...

 

 

 

 

 

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Ø      NIE WIDZĘ MSA W POLITYCE DLA POSTKOMUNISTÓW/I KATOLIKÓW.

Byli komuniści mają kompleksy, poczucie winy za współudział, współtworzenie poprzedniego, niepopularnego, systemu. Stąd tak ogromna u nich potrzeba akceptacji społecznej, dlatego też tak ochoczo weszli w kolejny - aktualny... - nurt katolicyzmu; zawsze będą  posłuszni aktualnemu systemowi - tak samo jak rasowi katolicy - a nie interesowi społeczeństwa.

 

Pole tekstowe:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rys. z „FiM”

 

Ø      Najlepsze prawicowe i lewicowe sposoby na pogrążanie społeczeństw, wywoływanie wojen: szerzenie, wprowadzanie, religijnej, ustrojowej, socjalnej - pogrążającej ekonomicznie, intelektualnie (w tym prowokowanie emocjonalnego (stadnego) myślenia, a w efekcie takiego postępowania) - utopii, rozmnażanie się bez dbania o jakość potomstwa i umiaru, utrzymywanie uprzywilejowanych nierobów (a w efekcie m.in. rabunkowa eksploatacja surowców, zagłada życia; długi, bieda) – razem = OSIĄGNIĘCIA CYWILIZACJI...!!! („WŚ” nr 1, 2, 3).

PS

Ci ludzie mają niski poziom świadomości, więc postrzegają rzeczywistość w b. ograniczonej perspektywie, terytorialnej, czasowej (a co ich to obchodzi co będzie po ich kadencji; jak umrą), odnośnie form życia, a nawet w obrębie własnego gatunku dzieląc go na naszych oraz pozostałych, konkurentów, przeciwników ich grupy – jej interesów (a nie np. na szkodliwych i pożytecznych – z uwagi na swe zdolności. Więc dobierają ludzi według przynależności, a nie kompetencji). Ich działania, wynikłe z instynktu stadnego, egoizmu (własnego powodzenia, kariery), ograniczają się do walki, niszczenia wrogów (co daje wyznawcom, członkom stada, poczucie bezpieczeństwa – skoro wrogowie są niszczeni, a przynajmniej trzymani na dystans, oraz popularność walczącym – obrońcom) – więc energia jest w ten sposób marnotrawiona; płytkiego, krótkowzrocznego zaspokajania potrzeb, własnej grupy, ku własnej (krótkotrwałej) chwały. Więc potencjał twórczy konkurentów, ich powodzenie jest według nich dla nich szkodliwy (stąd to słynne, odzwierciedlające rzeczywistość, powiedzenie: Nim gorzej, tym lepiej...). Więc jakie warunki takie efekty...!

 

Ø      Demokracja jest z góry, czyli nawet teoretycznie, skazana na niepowodzenie. Bo z góry wiadomo, iż decyzje większości będą błędne! Bo większość ludzi ulega instynktowi stadnemu, więc/bo myśli emocjonalnie, to trwacze, nie posiada elementarnej wiedzy, zdolności – i jest to wykorzystywane przez karierowiczów-egoistów. Więc nic dobrego z tego nie wynika, w tym dla tej większości! – co potwierdza praktyka. Więc demokracja to utopia, patologia (i to podwójna: z efektami bezpośrednimi wprowadzenia utopii i wtórnymi dokonywanymi przez wykorzystujących ją, jej realizatorów/uczestników) bo dająca, praktycznie, tylko ułudę wpływu społeczeństwa, które i tak nie potrafiłoby podejmować trafnych decyzji, na rządzenie – bo jest ono manipulowane. 

PS

Trwactwo, wynikłe z instynktu stadnego, powoduje też świadomą, nieświadomą stygmatyzację osób będących u tzw. władzy – automatyczne przypisywanie im wyjątkowości; nieposiadanych - niestety - atrybutów; uważanie iż WŁADZA WIE LEPIEJ, czego skutkiem jest m.in. godzenie się z sytuacją i ew. walka z problemami, a nie jej przyczynami...; banie się tzw. władzy (oni boją się jeszcze bardziej, utraty władzy-profitów, gniewu mas-wyborców – stąd te bezmyślne - doprowadzające do problemów, kryzysów - łapówki dla górników, rolników, kor); uważanie, iż jeżeli się nie rozumie postępowania władzy, to widocznie jest ono za trudne (za mądre) do zrozumienia (jest się za głupim by to zrozumieć; stąd dlatego nie jest się u władzy); powoduje to też ignorowanie a nawet krytykowanie osób chcących coś zdziałać a nie posiadających stygmatu władzy... Ta masa ludzka nie zdaje sobie sprawy iż są to dokładnie TACY SAMI LUDZIE JAK ONI - równie inteligentni, zdolni, uczciwi... - tylko splotem różnych okoliczności zamiast np. nosić worki na budowie, noszą teczki w msh tzw. urzędowania.

Żeby dopełnić paranoi trzeba dodać iż wielu z tych którzy są u tzw. władzy, sami wierzą w swoje zdolności (no skoro są u władzy to widocznie nie bez powodu); wczuwają się też w swoją  „misyjną” rolę m.in. „chroniąc” społeczeństwo przed wichrzycielami, burzycielami, wywrotowcami itp. (czyli już w ten sposób działają, są pożyteczni a nawet b. potrzebni)...

Potrzebni też są wrogowie przed działaniami których się bohatersko, z poświęceniem, dla dobra ogółu walczy (więc jest się bohaterem; w kolejny sposób b. pożytecznym, niezbędnym)(niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę z ich pożytku...; tajemnicy władzy...), winni problemów - bo przeciecz wiadomo że nie są nimi jedynie słuszni rządzący -: aktualna opozycja; Rosja, Niemcy, Unia Europejska, Żydzi, masoni, komuniści, obcokrajowcy; bo ludziom nie chce się pracować (za marne pieniądze – od zawsze; na afery, łapówki dla kast, marnotrawstwo); bo ludzie są za mało gorliwi religijnie, podczas wyborów oddali za mało głosów na jedynie słusznych mężów stanu (wzbudzanie poczucia winy u poszkodowanych); Dobrze jest też dawać nadzieję że w przyszłości będzie lepiej dzięki pracy, działaniom troskających się oto rządzących (to będzie już ponad pół wieku jak się robi lepiej... – licząc o dostatniej wojny); modłom.

Chyba wystarczy by było tak, w tym tak długo, źle i nie było perspektyw na tego zmianę (poza pomocą co najmniej milionera, bądź z miliona ludzi po co nieco, plus kilka milionów podpisów (które można składać na mojej stronie internetowej), bądź przewrotem – ale kto mi pomorze – przecież nie mam stygmatu...); i przepis na trwanie (w tym u władzy) gotowy... (poza tym jaką dotychczasowi wybrańcy mają motywację do konstruktywnych działań skoro ludzie w kółko ich wybierają (tylko pod różnym szyldem) ...).

 

Ø      Jak długo będzie się realizować utopie, tak długo będzie się propagować, prowokować - szerzyć - myślenie emocjonalne (stadne) by je

wprowadzać – jak długo społeczeństwa będą myśleć emocjonalnie (stadnie) tak długo będą  propagowane - wprowadzane - utopie (stąd tak trudno wprowadzić, w tym racjonalne, zmiany – przerwać ten obłędny krąg!).

Niech utopiści (religijni, ustrojowi, socjalni) realizują swoje wizje za swoje pieniądze (jestem również za tym by przydzielać im odpowiednie obszary danego kraju do ich realizacji. W razie sukcesu... będą mogli je poszerzać)!

 

Pole tekstowe:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rys. z „FiM”

 

 

Ø       NIEKTÓRE, EGOISTYCZNE, KRÓTKOWZROCZNE GENY POBUDZAJĄ DO DOMINACJI NIEKTÓRYCH OSOBNIKÓW KOSZTEM INNYCH PRZEDSTAWICIELI WŁASNEGO GATUNKU, A W EFEKCIE NAWET CAŁEJ POPULACJI – CZYLI WBREW JEGO INTERESOWI! A SPRZYJA TEMU ZJAWISKU INSTYNKT STADNY.

INSTYNKT STADNY POWODUJE WYTŁUMIENIE ZDOLNOŚCI DO RACJONALNEGO MYŚLENIA NA RZECZ EMOCJONALNEGO; NAŚLADOWNICTWO, A WIĘC POWIELANIE ZACHOWAŃ WIĘKSZOŚCI; SŁUCHANIE NAJSILNIEJSZEGO – MAJĄCEGO NAJWIĘKSZE POWAŻANIE OSOBNIKA I JEGO PRZYBOCZNYCH.

Czym się różni myślenie racjonalne od emocjonalnego (stadnego) na jednym przykładzie.

Racjonalne: nie obchodzi mnie jaką ktoś zajmuje pozycję, co inni o nim sądzą, co deklaruje, na co się powołuje, tylko co robi, do czego się przyczynia. Emocjonalne: nie obchodzi mnie (nie zastanawiam się) co ktoś robi, do czego się przyczynia, tylko jaką zajmuje pozycję, co inni o nim sądzą, co deklaruje, na co się powołuje.

Jakie są konsekwencje myślenia, postępowania, emocjonalnego. Otóż wykorzystujący te zjawisko, co też właśnie umożliwia wykorzystywanie, najpierw przygotowują odpowiednią, emocjonalną, argumentację swoich poczynań, tak by się podobała, a następnie robią co chcą...

PS

NAWIEDZENI KATOLICY ZACZNIJCIE WRESZCIE MYŚLEĆ, A NIE NAŚLADOWAĆ I SŁUCHAĆ! PRZYJMIJCIE WRESZCIE DO WIADOMOŚCI FAKTY!: iż członkowie kor mają gdzieś jakiekolwiek życie (aborcje, życia poczęte (w tym te do których sami się przyczynili...) itp. POZA WŁASNYM! A te tematy służą im tylko do odwrócenia uwagi od swojej RZECZYWISTEJ DZIAŁALNOŚCI i zwrócenia na pożądany kierunek: siebie ale W ROLI WYBITNYCH MORALISTÓW, OBROŃCÓW ITP.) bo m.in. bezpośrednio – pazernością i pośrednio – ogłupiając zabijają, pogrążają społeczeństwa! Czy jesteście już takimi skończonymi ślepcami, głupcami iż tego nie widzicie - ŻE LICZY SIĘ TYLKO ICH NIERÓBSTWO, FORSA, BEZKARNOŚĆ I NIC WIĘCEJ! - i jeszcze ich nie tylko za to szanujecie ale i w tym wspomagacie?!!

Lub jeszcze inaczej. Mam retoryczne pytanie do bezpośrednich ofiar katolickiej organizacji religijnej: Czy dzięki działalności tej organizacji jest Wam, Nam, lepiej czy gorzej...; czy działalność tych ludzi leży w naszym interesie... (czy w ich krótkowzrocznym, egoistycznym interesie leży przyznanie się do tego i zaprzestanie swej destrukcyjnej, pasożytniczej działalności (czy oszuści ujawniają swoje prawdziwe intencje...; czy oszustów należy słuchać, im ufać...)... czy też dalej będą kontynuować swoją działalność m.in. piorąc mózgi swym ofiarom m.in. twierdząc że to dla ich (A NIE WYŁĄCZNIE WŁASNEGO) dobra...) I co w związku z tym należy zrobić, jak postępować...

"FAKTY I MITY" nr 1, 10.01.2008 r. KOMENTARZ NACZELNEGO: (...) Wnioski z tego wszystkiego niech każdy wyciągnie sam. Rzymskim katolikom przypomnę jednak, że należąc do tego Kościoła, biorą na swoje sumienia wszelkie bezeceństwa, które papieski system głosi i uskutecznia, w tym działania jawnie antyludzkie i antyhumanitarne. To nie są żarty. To jest bierny współudział w bezmiarze zła i popieranie ideologii kłamstwa. (...)

Jonasz

 

 

 

CZY TERAZ JUŻ WIECIE, ROZUMIECIE

co to jest demokracja, kapitalizm, religia – przez kogo, w jakim celu zostały te systemy stworzone, co, kto w tych utopiach triumfuje, prosperuje, zwycięża, komu one służą, jak się w takich warunkach żyje...?!;

kim jesteście (jako np. wyborcy, politycy – obywatele...; kler, parafianie – jako tzw. osoby religijne...; biznesmeni, robotnicy – jako pracujący...; indywidualnie, zbiorowo – jako mieszkańcy Ziemi...)...?!;

co rozumiecie, jak rozumujecie, jak postrzegacie świat, postępujecie, do czego jesteście zdolni...?! – DO CZEGO TO WSZYSTKO PROWADZI...?!!

 

PS

BY ŻYĆ W RAJU TRZEBA SOBIE NA TO ZAPRACOWAĆ (GDYBY DO RAJU DOSTAWALI SIĘ WSZYSCY, TO JUŻ NIE BYŁBY RAJ).

W normalnych warunkach - selekcji, specjalizacji, postępowaniu rozsądnym, dalekowzrocznym – racjonalnym - żylibyśmy jak w raju, a obecnie żyjemy jak w piekle...

 

Trzeba natychmiast zakończyć demoralizujące, degenerujące, płacenie za choroby, cierpienie, stanowisko, uprzywilejowywanie za samą przynależność do określonej grupy; myślenie, a w efekcie postępowanie emocjonalne, irracjonalne – promowanie degeneracji, powodowanie destrukcji.

ZAMIAST DEGENERACJI, MARNOTRAWSTWA – ROZWÓJ, POSTĘPOWANIE RACJONALNE.

O przywilejach ma decydować przydatność, pożytek - racjonalny sens - a nie emocjonalne i krótkowzroczne postrzeganie świata i takie w efekcie - prowadzące do katastrof - postępowanie.

Należy pobudzać, promować i wspierać rozwój, pozytywną postawę, dbania o siebie i innych, konstruktywną działalność, a nie nieróbstwo, pasożytnictwo, degenerację, szkodzenie.

Wszelkie działania mają wynikać z racjonalnie uzasadnionych potrzeb, być przemyślane całościowo, a nie tylko dla np. krótkowzrocznego, teraźniejszego zysku; realizacji jakiejś utopii.

 

* NIE MARNUJMY POTENCJAŁU LUDZI WYBITNYCH, POŻYTECZNYCH, NIE ZNIECHĘCAJMY DO POŻYTECZNYCH DZIAŁAŃ, INDYWIDUALNIE I ZBIOROWO, NIE TRAĆMY TEGO TWÓRCZEGO KAPITAŁU, PROMUJMY, WSPIERAJMY POZYTYWNE POSTĘPOWANIE, DZIAŁANIA.

Trzeba utworzyć fundusz dla osób wybitnych, konstruktywne działających grup (bez emocjonalnych bzdur, utopii).

 

 

„FAKTY I MITY” nr 32, 16.08.2007 r.

SPIEPRZAĆ, DZIADY

Każdego roku partie polityczne dotowane są z budżetu kwotą ok. 100 mln zł. Pomysł „FiM” jest taki, że jeśli już owa subwencja musi istnieć, to powinna być oddana w ręce społeczeństwa. To oznacza, że każdy obywatel każdego roku miałby prawo oddawać 0,5 proc. swojego podatku na wybrane przez siebie ugrupowanie. W ten sposób mielibyśmy co roku możliwość weryfikowania obietnic wyborczych, a także groźny bat na populistów i kłamców politycznych. Wiceszefowa SLD Joanna Senyszyn twierdzi, że koncepcja jest świetna i jej formacja rozważa możliwość wystąpienia ze stosowną inicjatywą ustawodawczą.

 

 

NINIEJSZYM OGŁASZAM, IŻ MOŻE BYĆ NA KOGO GŁOSOWAĆ TYLKO NIE MA KTO... (NIEWIELU O TYM WIE DZIĘKI NASZYM RZETELNYM, ODWAŻNYM, NIEZALEŻNYM MEDIOM...), ORAZ MOŻNA NIE TYLKO COŚ, ALE B. WIELE ZROBIĆ

CZY JESTEŚCIE BEZMYŚLNYMI, BEZWOLNYMI BYDLĘTAMI KTÓRE SŁUCHAJĄ I ROBIĄ TAK JAK SIĘ NIMI DYRYGUJE CZY MYŚLĄCYMI LUDŹMI, AKTYWNIE, KONSTRUKTYWNIE WPŁYWAJĄCYMI NA SWÓJ I INNYCH LOS?!
Są różni trwacze w tym krytykanci-aktywiści (niektórzy populiści, redakcje (i tu rzeczywiście mamy do czynienia z układami...)) – tzn. krytykują stan obecny, ale aktywnie go wspierają by się nie zmieniał
bo to byłoby np. niemoralne, niezgodne z religią (interesami członków org. religijnych)), podważałoby autorytety (zagrażało tym, którzy są przy takim czy innym żłobie), bo i tak niemożna nic zmienić (a jakaś zmiana mogłaby spowodować koniec świata) itp... – każdy pretekst jest dobry by dalej trwać i krytykować (czym, wzbudzają szacunek i uznanie zarówno ze strony krytykowanych jak i przez nich poszkodowanych...).

Trwactwo wynikłe z instynktu stadnego powoduje też stygmatykę osób z tzw. władzy – przypisywanie im irracjonalnych - praktycznie - niestety - cech; uważanie iż WŁADZA WIE LEPIEJ, czego skutkiem jest m.in. godzenie się z sytuacją i ew. walka z problemami a nie jej przyczynami…; uważanie iż jeżeli się nie rozumie postępowania władzy to widocznie jest ono za trudne (za mądre) do zrozumienia (jest się za głupim by to zrozumieć; stąd dlatego nie jest się u władzy); powoduje to też ignorowanie, a nawet krytykowanie osób chcących coś zdziałać a nieposiadających stygmatu władzy… Ta masa ludzka nie zdaje sobie sprawy iż są to dosłownie TACY SAMI LUDZIE JAK ONI - równie inteligentni, zdolni, uczciwi… - tylko splotem różnych okoliczności zamiast np. nosić worki na budowie noszą teczki.

Chyba wystarczy by było tak , w tym tak długo, źle i nie było perspektyw na tego zmianę…

Co można zrobić?

Można b. wiele osiągnąć niewielkim, indywidualnym, nakładem pracy np. przygotować procedurę (zbierając odp. liczbę podpisów) usunięcia obecnych trwaczy z parlamentu, obecnego osobnika... na stanowisku prezydenta (a na jego msu umieścić osobę konstruktywnie aktywną (...)). Można też dać im alternatywę: albo realizujecie (moje) postulaty albo brać się za łopatę. Wiecie jaki będzie galop – nie będą mieli nawet czasu na modły, a co dopiero pielgrzymki, a wszelkie (wy)datki - co do złotówki! - dla kor będą miały mse (jeśli w ogóle...) wyłącznie z własnej kieszeni (przestaną być hojni za nasze...). Wtedy zaczną wreszcie być lojalni wobec nas, a nie usłużni wobec promotorów, sponsorów, lokalnej org. religijnej...; zaczną działać a nie załatwiać, trwać.

PS

Tylko trzeba w tym celu ruszyć swoje 4 litery (sprzed telewizora na parę minut); potrzebna jest grupa aktywnych ludzi, pieniądze na działalność i podpisy pozostałych.

 

 

NAJPIERW WY, ZRÓBCIE COŚ... KONSTRUKTYWNEGO, A PÓŹNIEJ MOJA KOLEJ (samo się nic nie zrobi; na to by było dobrze - i by czerpać z tego profity - trzeba sobie zapracować; pretensje, o skutki lenistwa, bierności, proszę mieć później do siebie)

Redaktor internetowego pisma (oraz kandydat na prezydenta??? – Nie posiadam żadnego zaplecza finansowego, kadrowego, medialnego (oprócz swojego pisma internetowego) – bez pomocy - a czekam na nią 5 lat - na pewno prezydentem nie zostanę. A wówczas nic się nie zmieni (może być co najwyżej gorzej!); nigdy nie należałem do żadnej partii, parafii ani nie pełniłem żadnej funkcji)

Piotr Kołodyński

 

 

Czy znów o tym kto zostanie prezydentem zadecydują pieniądze, układy (i wynikłe z tego zobowiązania – bynajmniej nie wobec wyborców...), chęć kariery, „niezależne, obiektywne - rzetelne - odważne media”; mniejsze zło (i wyborcy będą się cieszyć... bo mogło być gorzej – czyli w Polsce ma być nienajgorzej...)?! Czy też powinny zadecydować racjonalne argumenty; twórcze, konstruktywne zdolności?                                                                                                               

Oni - obecnie, medialni kandydaci - są u tzw. władzy od wielu lat. A efekt to długi („tylko” dług publiczny wynosi 440 mld. zł!), afery, przestępczość (w więzieniach brak msc!), bezrobocie, nędza (GUS podaje , iż 60% (23 mln.) społeczeństwa żyje poniżej minimum socjalnego (z tego 5 mln. w skrajnej nędzy)), afery itp., itd.! To ONI są współodpowiedzialni za obecną - katastrofalną - sytuację w kraju! Zawsze dbali o własne interesy, bądź wykazywali się biernością, co praktycznie na jedno wychodzi! Nie mają też racjonalnego pomysłu - nawet dla efektu medialnego - na poprawę sytuacji, która ich troska TYLKO przed wyborami... Więc grają na emocjach najszerszych mas - wyborców - w rodzaju: Bóg, honor i Ojczyzna. – Nawet z tym... nigdy nie mieli nic wspólnego. Czy tak będzie dalej zależy od Was (...). Ponownie wybierając ludzi z tego układu..., oprócz wiadomych (...) konsekwencji, utwierdzą dodatkowo P. tych osobników o słuszności swojego postępowania, a ukarzą tych, którzy chcieliby coś zdziałać, pokazując im kto... jest nagradzany – jak należy postępować...!

 

 

Jeżeli chcesz sobie z dumą powiedzieć przed lustrem: chociaż raz w życiu przyczyniłem/am się do czegoś wielkiego, odważnego - mądrego - dla siebie, innych, kraju - przyszłości - to idź do urny i zrób to (a wcześniej przeczytaj moje pismo i pomóż (...)).

 

Drugim kandydatem na prezydenta, szansą dla tego kraju, jest redaktor naczelny tygodnika „Fakty i Mity” (były ksiądz, a obecnie założyciel antyklerykalnej, postępowej partii, działającej od 4 lat), Pan Roman Kotliński. Jest to człowiek kompetentny, posiadający sporą wiedzę i doświadczenie; odważny – m.in. rzucił rękawicę najpotężniejszej - lokalnej - organizacji religijnej, którą sam wcześniej, od środka, poznał; nie boi się też opisywać tego co robią i inni, oraz podjęcia radykalnych działań by ukrócić wszelkie grabieże i inne nieprawości, które nazywa po imieniu. Naturalnie jest przemilczany przez nasze... media. Więcej, o tym co zamierza zrobić, co ujawnia, można przeczytać w jego tygodniku. Dowodem rzetelności tego pisma jest jego 6 letnie istnienie na rynku prasowym i wiele - nieudanych prób - podważenia jego wiarygodności, a nawet wyeliminowania z rynku prasowego (w naszym kraju tak się próbuje rozwiązywać problemy!); oraz to, iż inne, wielkonakładowe pisma, kradną artykuły (robią, nieco przeredagowane, przedruki) i tematy z łamów „FiM”. W brew pozorom nie opisuję tutaj Ukrainy, Białorusi czy Korei Północnej, to tylko... Polska! Czy dalej takiej, a prawdopodobnie jeszcze gorszej, chcecie (destrukcyjne, utopijne dyktatury i półdyktatury, co i nam grozi, mają się, wokół, dobrze!...)?!

 

Z nadzieją na zrozumienie (nieposiadający stygmatu...: znanej postaci telewizyjnej; wysokiego wykształcenia (np. profesora); nobilitacji (np. laureata Nagrody Nobla); władzy (np. członka PiS, LPR, Samoobrony, SLD; (religijności) wysokiego funkcjonariusza katolickiej org. religijnej); bogacza; populisty)

Piotr Kołodyński

 

 

PRAWO KATZA: LUDZIE I NARODY BĘDĄ DZIAŁAĆ RACJONALNIE WTEDY I TYLKO WTEDY, GDY WYCZERPIĄ JUŻ WSZYSTKIE INNE MOŻLIWOŚCI...

 

www.wolnyswiat.pl   WBREW ZŁU!!! 

PISMO NIEZALEŻNE – WOLNE OD WPŁYWÓW JAKICHKOLWIEK ORGANIZACJI RELIGIJNYCH, PARTII, UGRUPOWAŃ I STOWARZYSZEŃ ORAZ WYPŁOCIN REKLAMOWYCH. WSKAZUJE PROBLEMY GOSPODARCZE, POLITYCZNE, PRAWNE, SPOŁECZNE I PROPOZYCJE SPOSOBÓW ICH ROZWIĄZANIA

 

OSOBY ZAINTERESOWANE WSPARCIEM MOJEGO PISMA, MOICH DZIAŁAŃ PROSZĘ O WPŁATY NA KONTO:

Piotr Kołodyński skr. 904, 00-950 W-wa 1

BANK PEKAO SA II O. WARSZAWA

Nr rachunku: 74 1240 1024 1111 0010 0521 0478

Przy wpłatach do 800 PLN należy podać: imię i nazwisko, adres, nr PESEL oraz tytuł wpłaty (darowizna na pismo „Wolny Świat”). Wpłat powyżej 800 PLN można dokonać tylko z konta bankowego lub kartą płatniczą. ILE ZOSTAŁO WPŁACONE BĘDĘ PRZEDSTAWIAŁ CO 3 MIESIĄCE NA PODSTAWIE WYDRUKU BANKOWEGO (na życzenie, przy wpłacie od 100 zł, będę podawał jej wielkość oraz wskazane dane wpłacających).

Stan wpłat do dnia 10.08.2008 r.: 0 zł.