www.wolnyswiat.pl

 

[Ostatnia aktualizacja: 02.2012 r.]

 

 

TO TYLKO... REALIZACJA UTOPII/ZBRODNIE PRZECIWKO NAM I NASTĘPNYM POKOLENIOM, NATURZE; ŻYCIU NA ZIEMI (a jedną z nich jest - w skutkach - przeludnienie)!!! (plik uniwersalny)(cz. 1)

 

 

SPIS TEMATÓW:

W części 1 (tutaj):

1. BEZMYŚLNOŚĆ, GŁUPOTA; NIE DO WIARY (ZBIOROWE SAMOBÓJSTWO; ZAGŁADA?! KTO, I W IMIĘ CZEGO NA TO POZWALA)??!!

2. CHOROBY ZAKAŹNE

3. TZW. LECZNICTWO (m.in. kolejne oblicze tzw. reklam)...

4. EUTANAZJA; SELEKCJA POZYTYWNA/UTOPIA; SELEKCJA NEGATYWNA (to tylko... psychopaci, debile; kanalie; degeneraci; skutki braku selekcji/selekcji negatywnej)

5. ZWIERZĘCA (PSIA) MANIA!

 

W części 2:

6. CZAS PLAG (W MIASTACH)

7. CZAS PLAG (WSZĘDZIE)

8. (TZW.) PRACA...

9. KOLEJNA PLAGA – ŚMIECI

10. TO JEDNAK DOŻYLIŚMY DO KOLEJNEJ PLAGI – SKUTKÓW WCZORAJSZYCH BŁĘDÓW/TO TYLKO... SKUTKI TRUCIA

 

W części 3:

11. ZAGŁADA ŻYCIA (ZANIECZYSZCZANIE, ZATRUWANIE; ZAMIANY KLIMATYCZNE)

12. MIGRACJA

13. O BEZPIECZNEJ, EKOLOGICZNEJ, TANIEJ ENERGETYCE NUKLEARNEJ...

14. TO TYLKO PROKONSUMPCYJNA (POJAZDOWA) EKONOMIA...

15. TO TYLKO NISKIE CENY SUROWCÓW, DOPŁATY, PRODUKCJA (następne oblicze tzw. reklam)(czy to jeszcze jest powietrze, ziemia, woda, żywność)...

 

W części 4:

16. A MOŻE JEDNAK EKONOMIA RACJONALNA?

17. AMERYKA, AMERYKA...

18. TO TYLKO PROKOMERCYJNY KAPITALIZM...

19. TO TYLKO MEDIA...

20. NA ZAKOŃCZENIE

 

 

 

 

Niewiedza, nierozumienie i wynikłe z tego zachowywanie się, postępowanie przynosi ogromne ilości szkód, strat, w postaci klęsk, katastrof, plag, przyczynia do krzywd, niesprawiedliwości, cierpień, nieszczęść, problemów. Itp. Stąd koniecznym jest edukowanie, uświadamianie ludzi.

 

Umysły normalne domagają się normalności, a nienormalne nienormalności...

 

 

CO CZYNI Z PSYCHIKĄ, A WIĘC Z MÓZGIEM, UMYSŁEM; A WIĘC SAMOPOCZUCIEM, INTELIGENCJĄ, ZDROWIEM; A WIĘC Z POTENCJAŁEM M.IN. SŁUCHANIE PRZEKAZU Z RADIA, TELEWIZJI, KOMUNIKATÓW W HIPERMARKETACH; BEŁKOTU, POWTARZACTWA, W TYM NAZWY STACJI, EMITOWANEGO PROGRAMU, SLOGANÓW, TZW. REKLAM, JAZGOTU MUZYCZNEGO...!:

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [01.08.2010, 16:11]: Radia codziennie słucha w Polsce ponad 24 mln osób. - czytamy na media2.pl. | KZ

 

 www.o2.pl | Wtorek [02.06.2009, 22:55] 1 źródło

ZALEW INFORMACJI PRZECIĄŻA NASZ MÓZG

Neurony nie nadążają za cyfrową ewolucją.

Każdego dnia, tylko po to, by być na czasie ze wszystkim co się dookoła dzieje, ta szara masa pomiędzy twoimi uszami musi przetrawić rosnące góry informacji, a to o ociepleniu klimatu, a to plotki o życiu celebrytów, o życiu samej sieci, o uchodźcach, e-mailach, zmianach w modzie, twitach, blipach i reklamach. Najnowsze badania sugerują, że osiągnęliśmy ten historyczny punkt w procesie ludzkiej ewolucji, gdy cyfrowy świat, którzy stworzyliśmy, zaczął przerastać moce przerobowe naszych własnych neuronów - straszy "The Times".

 

Efekt? Malejąca empatia dla wszystkiego, co czyniło nas dotąd ludźmi. Pozbawione emocji, otępiałe od zalewu cyfrowej papki mózgi niewrażliwe są na ludzką tragedię z ekranu. Na dodatek otępiałemu mózgowi grożą napady stanów lękowych i depresji.

 

Niepokój o zdolności poznawcze został wywołany dwoma publikacjami naukowymi. Autorzy obydwu dowodzą, że strumień informacyjny dociera do naszego mózgu szybciej niż zdolność wykreowania oceny moralnej dla poznawanych właśnie treści. Tak samo niestrawne i nieistotne wydają się nam informacje o zbrodniach, cierpieniu, zagrożeniach dla środowiska i wojnach. Nie wzbudzają w nas wyższych uczuć, choćby współczucia dla cierpiących - informuje gazeta.

Im szybciej się czegoś dowiadujemy, tym mniej nas to obchodzi. W rezultacie dehumanizujemy się, przestajemy stawać się ludzcy. Zatracamy coś, co w historii świata przyjęto określać mianem mądrości.

W jej skład naukowcy z kalifornijskiego uniwersytetu w San Diego zaliczają empatię, współczucie, altruizm, tolerancję i stabilność emocjonalną. Normalnie te cechy są genetycznie zaprogramowane w mózgu każdego z nas. Neurony odpowiedzialne za ich "obsługę" znajdują się w płacie przedczołowym mózgu. Gdy jesteśmy zestresowani i odzywają się nasze prymitywne instynkta, ta część mózgu jest odłączana - twierdzi prof. Dilip Jeste w piśmie "Archives of General Psychiatry".

Tak więc, choć rodzimy się z potencjałem, by być mądrymi, media niszczą to i odkładają na boczny tor. Do podobnych wniosków doszli pracownicy Brain and Creativity Institute na uniwersytecie południowokalifornijskim.

Badania mózgu pokazały, że choć rejestrujemy w mgnieniu oka fakt, że dana osoba cierpi lub boi się, nasze przemęczone mózgi znacznie wolniej wytwarzają odpowiednie, społecznie akceptowalne reakcje jak np. współczucie - donoszą w piśmie "Proceedings of the National Academy of Sciences Early Edition". | JS

 

[Jak ogromny, zaśmiecający, zatruwający; pustoszący umysły; stresujący; chorobotwórczy; ogłupiający; upośledzający zdolność do skupienia się, koncentracji; marnujący czas; znieczulający; wypaczający; destrukcyjny; pogrążający, w tym udział ma odbiór przekazu z telewizji, radia, w tym tzw. reklam...!! - red.]

 

 

„WPROST’ nr 8, 26.02.2006 r.: Przeciętny Amerykanin styka się z około 3 tys. przekazów reklamowych dziennie, a mieszkaniec Unii Europejskiej z około 2 tys.

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [13.12.2009, 12:31] 2 źródła

ILE TWÓJ MÓZG PRZYJMUJE DZIENNIE TREŚCI

Zapełniłbyś tym kilka płyt DVD.

Okazuje się, że każdego dnia twój mózg jest bombardowany informacjami, odpowiadającymi 34 GB.

Tak wyliczyli badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego, którzy roczną dawkę informacyjną dla USA obliczyli na 3.6 zetabajta - informuje tomshardware.com.

Ile to zetabajt? 10 bajtów do 21 potęgi. W przeliczeniu na osobę dziennie to 100 tys. słów. Albo 34 GB właśnie.

Aż 60 proc. z tego to informacje pochodzące ze źródeł innych niż komputer. Najwięcej z telewizji (45 proc.) i radia (11 proc.) - czytamy w raporcie.

Komputer dostarcza czwartą część dziennej dawki. Gazety, książki i pisma - niecałe 9 proc. | JS

 

 

„RZECZPOSPOLITA” 27-28.04.2002 r.

AGRESJA KOSZTUJE

(…) Czy to znaczy, że mamy go częściej wyłączać?

Do tego się to sprowadza. Oblicza się, że dziecko przez cały cykl edukacji jest świadkiem, przez media, kilkunastu tysięcy zabójstw, ma do czynienia z kilkoma tysiącami gwałtów. To powoduje zobojętnienie, brak wrażliwości na cierpienie. Zbrodnia staje się oswojona. Czy pani wie, o ile w Polsce w ciągu 10 lat wzrósł udział młodych chłopców w aktach przemocy? O blisko 2700 procent! A dziewcząt – o prawie 2500 procent. Ostatnio Amerykanie opublikowali wyniki szeroko zakrojonych badań o wpływie telewizji na zachowania agresywne. Stwierdzili, że telewizja działa jak bomba z opóźnionym zapłonem. Oglądanie telewizji godzinę dziennie – nie przemocy, ale samej telewizji – powoduje po kilkunastu latach wzrost zachowań agresywnych  u chłopców o 4 procent. Ale już 2 godziny telewizji w ciągu dnia powoduje ten wzrost o 30 procent. (...)

 

Ale przecież telewizję można by wypełnić szlachetniejszą treścią.  

Na początek, myślę, że nic by się nie stało, gdyby zniknęło kilka stacji telewizyjnych. Przeskakując kanały frustrujemy się, maleje nasza zdolność koncentracji. W ciągu życia jednego pokolenia zdolność koncentracji zmalała – jak się oblicza – przynajmniej pięciokrotnie. Dlatego firmy fabularne składają się z coraz większej liczby scen? To nie jest kwestia zmysłów artystycznych reżysera, ale wymagań rynku. Młodzi ludzie nie są w stanie skupić się dłużej niż na 45 sekund. Po tym czasie trzeba zmienić okoliczności, scenerię, żeby skupić uwagę widza. Tak wychowane dzieci nie są w stanie się uczyć, bo jak można uczyć się robiąc przerwy co minutę? Nawet książki są dziś inaczej konstruowane niż kiedyś, mają o wiele więcej akapitów. (...)

 

Telewizje przynoszą krociowe zyski, a pieniądz wprawia w ruch świat – zwłaszcza dzisiaj.

Nawet jeśli dziś są to pieniądze, za jakiś czas będzie to strata, najpierw wyrażająca się w kategoriach moralnych, a potem w liczbach. Agresja, przemoc kosztują. To tylko sprawa czasu. Wiele zmieni nasze wejście do Unii. Na Zachodzie istnieje znacznie większa świadomość cywilizacyjnych zagrożeń. Znakowanie programów, które trafiło i do nas, przyszło stamtąd. (...)

Z Krzysztofem Krauze rozmawiała Malgorzata Piwowar

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [29.12.2009, 15:06] 2 źródła

DZIECI CHORUJĄ PRZEZ TELEWIZJĘ

Sprawdź, czego nie powinny nigdy oglądać.

Dzieci poniżej 7. roku życia, które oglądają reklamy w telewizji, znacznie częściej cierpią na otyłość. Tyją nadmiernie aż do 12. roku życia - twierdzą naukowcy z University of California.

Podczas eksperymentu okazało się także, że nie szkodzą im filmy ani programy edukacyjne.

To przez propagowanie w reklamach produktów spożywczych i fast foodów, które w większości zawierają zbyt wiele kalorii - uważa dr Frederick J. Zimmerman.

Zdaniem naukowców ich badania dowodzą, że nie należy demonizować wpływu jaki na zdrowie

i rozwój dzieci wywiera telewizja. Okazało się, że najmłodszym nie szkodzi przesiadywanie na kanapie lecz wyłącznie określone programy. | TM

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [29.05.2010, 17:45]

NASTOLATKI WYROSNĄ NA CYNICZNYCH EGOISTÓW

Dlaczego nie potrafią współczuć innym.

Poziom zdolności współodczuwania wśród młodych Amerykanów jest niższy o 40 proc. od tego, który wykazywali ich rodzice 30 lat temu. To pokolenie pełne narcyzmu, egoizmu i cynizmu - donosi "The Money Times".

Psycholodzy winią za taki stan rzeczy chociażby internet i wirtualne znajomości, które nie pozwalają na naukę właściwych zachowań społecznych.

Wskazują także na role mediów czy gier komputerowych, w których przemoc staje się codziennością, co ogranicza zdolność do współodczuwania.

Do tego młodzież jest tak zajęta sobą, swoimi problemami, że nie ma już czasu na zajmowanie się innymi - mówi Edward O'Brien, który prowadził badania na ten temat.

Naukowcy z University of Michigan sprawdzili poziom empatii porównując wyniki testów cech osobowości 14 tys. uczniów i studentów z 1979 i 2009 roku. | AJ

 

 

www.o2.pl / www.hotmoney.pl | Wtorek, 01.06.2010 09:54

TELEWIZJA: POLACY KOCHAJĄ OGLĄDAĆ SERIALE

Już nie umiemy bez nich żyć.

Miliony widzów i gigantyczne dochody z reklam zachęcają stacje telewizyjne do kręcenia kolejnych tasiemców, które zdobywają serca Polaków. Oglądanie seriali to nasza narodowa rozrywka.

W miniony weekend (28-30 maja) najpopularniejszymi pozycjami okazały się seriale Telewizji Polskiej, które od dawna notują świetną oglądalność - "Na dobre i na złe" (TVP2 - 4,606 mln widzów), "Blondynka" (TVP1 - 4,604 mln widzów) i "Ojciec Mateusz" (TVP1 - 3,678 mln).

Z rozrywkowych programów najpopularniejszym okazał się "Taniec z gwiazdami" (TVN - 3,817 mln widzów) - wynika z danych Nielsen Audience Measurement dla serwisu media2.pl.

Krzysztof Zacharuk

krzysztof.zacharuk@hotmoney.pl

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [24.05.2010, 14:09]

TELEWIZJA JEST WAŻNIEJSZA NIŻ MIŁOŚĆ I RODZINA?

Jak szybko uzależnia.

Aż jeden na dziesięciu Brytyjczyków woli towarzystwo telewizora od rozmów ze swoim partnerem - donosi express.co.uk.

Na tym jednak nie koniec.

Prawie połowa badanych przyznała, że jest on tak ważny, że nie potrafi bez niego żyć - czytamy na portalu.

Jedna trzecia włącza telewizor tylko dla towarzystwa, nawet jeżeli w ogóle go nie ogląda. 11 proc. ankietowanych przez kanał zakupowy QVC twierdzi, że czuje się dzięki niemu bezpiecznej. Uważają migający ekran za odstraszacza złodziei.

Telewizja stała się częścią rodziny. Nie można już temu zaprzeczyć - stwierdziła Sue Leeson, rzeczniczka QVC. | MK

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [19.05.2010, 17:14]

MŁODZI: PRZYRODA MOŻE ZGINĄĆ! ZOSTAWCIE TELEWIZJĘ

Co jest dla nich najważniejsze.

Większość młodzieży uważa za najważniejszą rzecz w życiu oglądanie telewizji i grę na komputerach. Stan środowiska naturalnego wcale ich nie interesuje - alarmuje AFP.

Zaledwie 9 proc. zanieczyszczenie przyrody uznaje za problem, który ich dotyczy bezpośrednio.

Wielu z 10 tys. nastolatków z 10 najbardziej rozwiniętych państw świata, pytanych o stosunek do ochrony środowiska nie wie nawet co oznacza termin "gatunek zagrożony wyginięciem".

Jedynie 6 proc. badanych niepokoi wymieranie gatunków roślin, a niecały procent przejmuje się losem owadów.

Jeśli przyroda ma przetrwać musimy jak najszybciej podnieść wiedzę ekologiczną młodego pokolenia - mówi Ahmed Djoghlaf z Konwencji Bioróżnorodności działającej przy ONZ. | AJ

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [05.09.2009, 12:24] 1 źródło

ZABIJE NAS... DEPRESJA

W przyszłości to właśnie ta choroba będzie najpoważniejszym problemem zdrowotnym na świecie.

Takiego zdania są eksperci Światowej Organizacji Zdrowia, którzy spotkali się w Atenach w ramach pierwszego Globalnego Szczytu Zdrowia Psychicznego - podaje polskieradio.pl.

Na zaburzenia psychiczne na całym świecie cierpi ponad 450 mln ludzi, depresja to największy problem w tej grupie chorób.

W ciągu dwóch dekad, spośród wszystkich chorób, depresja stanie się największym ciężarem dla gospodarki i społeczeństw - mówi dr Shekhar Sabena ekspert WHO.

Jego zdaniem, choroba ta może mieć kilka przyczyn, niektóre z nich są biologiczne, ale duże znacznie mają też czynniki zewnętrzne, na przykład stres.

Dlatego ludzie biedni, zarówno w krajach rozwijających się jak i rozwiniętych chorują częściej niż osoby zamożne - mówi ekspert.

Lekarze przypominają, że objawami depresji mogą być przygnębienie, zmęczenie, problemy ze snem, a także lęk, trudności w koncentracji a nawet nieumiejscowiony ból. | JP

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [09.11.2009, 08:00] 1 źródło

NASZE SZKOŁY PRODUKUJĄ ANALFABETÓW?

Nauczyciele obwiniają rodziców.

Co piąty gimnazjalista potrafi przeczytać tekst, ale go nie rozumie, wynika z międzynarodowego badania kompetencji uczniów PISA. Badanie pokazało też, że gimnazjaliści nie umieją poprawnie pisać, opowiadać i posługiwać się przyswojoną wiedzą - donosi "Polska".

Eksperci wskazują, że coraz więcej Polaków w przyszłości może mieć kłopoty chociażby ze zrozumieniem instrukcji obsługi pralki czy telewizora.

Polskie dzieci są coraz bardziej nadpobudliwe i nie potrafią się skupić.

Z roku na rok jest gorzej. Wszystko przez to, że dzieci są wychowywane przez telewizję. Rodzice zamiast czytać maluchom bajki przed snem, włączają kreskówki. To nie nauczy dzieci logicznego myślenia, ani nie rozwinie ich wyobraźni - mówi Janusz Brzozowski, wicedyrektor Gimnazjum nr 10 w Łodzi.

Pedagodzy wskazują, że to przede wszystkim rodzice ponoszą winę za funkcjonalny analfabetyzm u gimnazjalistów. Zamiast czytać dziecku, włączają telewizor. Sprawę wykształcenia pozostawiają szkole.

Dobry nauczyciel może zdziałać cuda, ale tylko we współpracy z rodzicami. Niestety, większość rodziców nie poświęca czasu swoim dzieciom i wysiłek pedagogów idzie na marne. A problemy z rozumieniem tekstu uczniowie mają już w szkole podstawowej. Dlatego część z nich do gimnazjum przychodzi już jako wtórni analfabeci - dodaje Brzozowski.

Międzynarodowe badania PISA oceniały umiejętność czytania oraz kompetencje matematyczne i naukowe 15-latków. | AJ

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [29.06.2009, 12:53] 1 źródło

TEGOROCZNE MATURY TO KLĘSKA

Jak donosi "Rzeczpospolita", wnioski z przestawionych przez Centralną Komisję Egzaminacyjną są wstrząsające.

W liceach ogólnokształcących, gdzie egzaminy dojrzałości wypadły najlepiej, matury nie zdał co dziesiąty uczeń. Zdecydowanie gorzej było w technikach i liceach profilowanych, w których maturę oblało odpowiednio: 33 i 39 procent zdających.

Jednak prawdziwa maturalna klęska dotknęła licea i technika uzupełniające, w których dorośli chcą zdobyć świadectwo maturalne. W liceach uzupełniających matury nie zdało 60 procent, a w technikach uzupełniających niemal 70 procent - pisze "Rzeczpospolita".

Według danych CKE, najtrudniejsze dla maturzystów okazały się matematyka i biologia. Najatwiejszego poziomu podstawowego z tych przedmiotów nie zdał co piąty maturzysta.

Optymizmem nie napawają również wyniki tych, którzy zdali. Z matematyki uczniowie zdobywali średnio na poziomie podstawowym 49 procent punktów (by zdać trzeba było uzyskać 30 procent) a z biologii 44,42 procent.

Jak pisze "Rzeczpospolita", te dane pokazują, że w przyszłym roku może być jeszcze gorzej, bo wówczas matematyka będzie przedmiotem obowiązkowym.

I tylko z jej powodu egzamin może oblać blisko 20 procent uczniów - czytamy w internetowym serwisie gazety. | BW

 

www.o2.pl | Niedziela [ 7.06.2009, 17:45]

POLSCY STUDENCI TO DEBILE? "MÓWIĘ DO NICH POWOLI"

Studenci się bawią. Nic innego nie umieją?

Żacy już dawno przestali być uważani w naszym kraju za intelektualną elitę. Całkiem słusznie.

O postępującej degeneracji intelektualnej wśród młodzieży w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" opowiadał prof. Mikołaj Rudolf z Wydziału Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego:

Podczas wykładu mówię wolniej, bo wiem, że większość studentów ma problemy z przyswojeniem podstawowych informacji.

Standardem są też dziś błędy ortograficzne w pracach zaliczeniowych, a poprawne i zrozumiałe zdania stały się rzadkością. Coraz częściej stosowany jest zapis fonetyczny, świadczący o tym, że studenci w ogóle nie czytają. No, może zerkną czasem do Wikipedii i spytają o coś Google'a.

Niektórzy w ogóle zatracili (albo nie zdobyli nigdy) umiejętność czytania. Dukają tylko bez zrozumienia. Jak twierdzi Jan Hartman, profesor filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, kilkanaście procent

studentów w Polsce to najzwyklejsi analfabeci.

 

Choć z poziomem intelektualnym polskich żaków jest coraz gorzej, nie wywołuje to większego odzewu środowiska akademickiego. Czemu? Winny jest przede wszystkim system szkolnictwa wyższego.

Uczelnie dostają pieniądze na kształcenie każdego studenta. Dlatego, szczególnie w dobie demograficznego niżu, jakość straciła na znaczeniu, dla większości szkół wyższych ważna jest już tylko ilość. No a potem nawet najmniej uzdolnionych trzeba przepuszczać na następny rok, żeby pieniądze za nich wciąż przychodziły.

 

Dla większości dzisiejszych żaków studia są długą serią imprez, coraz bardziej szalonych. Nauka dawno już zeszła na bardzo daleki plan. Niektórym całkiem znikła z oczu.

 

Co można zrobić, by ratować sytuację, która z roku na rok robi się coraz bardziej dramatyczna? Prof. Rudolf sugeruje wprowadzenie zmian w programie nauczania i rozmów kwalifikacyjnych na studia. Ale czy rzeczywiście mogłoby to pomóc?

Nie łudźmy się i spójrzmy w oczy prawdzie. Drobne modyfikacje na nic się nie zdadzą, cały system edukacji mamy dziś do wymiany: szkoły średnie oduczające samodzielnego myślenia, matury, których oblanie wymaga niebagatelnych starań i taśmową produkcję magistrów.

Magistrów, do których trzeba mówić powoli, bo mają problemy z przyswajaniem informacji.

Daniel Nogal

 

 

 www.o2.pl | Niedziela [28.09.2008, 9:30]

POLACY NIE ROZUMIEJĄ PROGRAMÓW TV. NARÓD IDIOTÓW?

Nie rozumiemy aż 75 proc. informacji przekazywanych w "Faktach" i "Wiadomościach".

Obraz jaki wyłania się z rozmowy "Gazety Wyborczej" z psychologiem mediów dr Lucyną Kirwil jest bardzo niepokojący. Okazuje się, że polscy telewidzowie nie rozumieją od 65 do 75% informacji podawanych w TV, a politykę traktują jak kolejny serial w TV. Może to świadczyć o tym, że polski widz wciąż nie przystosował się do życia w mediokracji i błądzi w natłoku informacji. Dr Kirwil powiedziała:

W Polsce o polityce rozmawia się często jak o serialu, w kategoriach "co tam się komu przydarzyło". Polityków ogląda się chętnie, ale raczej nie mają na nas większego wpływu. Gdyby mieli, ludzie garnęliby się do aktywności politycznej, a Polska pośród wszystkich krajów UE ma jeden z najniższych odsetków ludzi aktywnych społecznie. Zresztą widzowie nie rozumieją średnio od 65 do 75 proc. materiału pokazanego w programach informacyjnych. Pamiętają jedną trzecią informacji, i to w zniekształconej formie.

Przypomina to sytuację półślepego człowieka w różowych okularach. Gorzej, że nawet telewidzowie zainteresowani polityką, podążają za krzykaczami z ADHD, uważając najwyraźniej spokojnych i rzeczowych polityków za mało atrakcyjnych. Czy w innym wypadku Ferdynand Kiepski polskiej polityki - Andrzej Lepper, wszedłby w upapranych błotem gumofilcach do sejmu?

Politykę oglądają głównie mężczyźni w średnim wieku. Jak to na nich działa? Politycy wygrywają wizerunkiem, wyrazistym, często emocjonalnym zachowaniem. Jeden zachowuje się spokojnie, trzeźwo, mówi o rzeczach ważnych. Drugi jest ruchliwy, porywczy, nerwowy, przeskakuje z tematu na temat. Kogo lepiej widz pamięta? Tego, który robi więcej zamieszania.

Trudno ocenić, czy problemem jest nieprzystosowanie do życia w społeczeństwie informacyjnym, czy też ogłupiające działanie telewizji, która buduje swój przekaz na pojedynczych, wyrwanych z kontekstu zdaniach. Przed wydaniem miażdżącego werdyktu na temat intelektualnej kondycji polskiego telewidza, warto też sprawdzić podobne statystyki w innych krajach.

Mamy sporo do nadrobienia, więc nawet europejska średnia to za mało, a wielokrotnie już bito na alarm, że Polacy nie potrafią czytać ze zrozumieniem. Będzie to jednak niewielki problem, jeśli okaże się, że równie ciężko przychodzi im przyswojenie sobie wiadomości w TV. Wtedy Polaków czeka powtórka z rozrywki, czyli kolejne lata narzekania na polityków, których sami sobie wybrali.

Gniewomir Świechowski

 

 

7. WYPŁOCINOREKLAMOWY ŚWIAT

 http://www.wolnyswiat.pl/7h1.html

 

9. WYPŁOCINY REKLAMOWE – POSTULATY

 http://www.wolnyswiat.pl/9h1.html

 

11. WYPŁOCINY REKLAMOWE

 http://www.wolnyswiat.pl/11h1.html

 

24. PRAWIDŁOWY TRYB ŻYCIA (M.IN. PRZYCZYNY OTYŁOŚCI, ODŻYWIANIE SIĘ)

 http://www.wolnyswiat.pl/24h1.html

 

4. TRUDNA MŁODZIEŻ, TRUDNE, NIEWŁAŚCIWE WARUNKI DO ROZWOJU

 http://www.wolnyswiat.pl/4h3.html

 

1. (TZW.) NAUKA

 http://www.wolnyswiat.pl/1h3.html

 

 

 www.o2.pl | piątek [26.06.2009, 17:10] 1 źródło

KONFORMIŚCI ZGUBIĄ KAŻDĄ CYWILIZACJĘ

Brak własnych pomysłów osłabia społeczeństwa.

„Zdolność uczenia się od innych jest jedną z cech ludzkich, która doprowadziła do sukcesu i przetrwania gatunku. Ale nierzadko prowadzi to do zagłady całych cywilizacji” - zauważa magazyn "Nature".

Zbyt łatwo przyzwyczajamy się do stanu stabilizacji i chętnie naśladujemy innych oraz popadamy w konformizm. Gdy jednak dzieje się coś nagłego, np. zmiana klimatu, gubimy się i giniemy.

Przykłady? W VIII i IX stuleciu zagłada dotknęła Majów, którzy nie byli w stanie dokończyć budowy świątyń. Nie potrafili żyć w zniszczonym przez siebie samych środowisku. Nieszczęście spotkało też norweskich osadników osiedlających się na Grenlandii 1000 lat temu. Bo zamiast dostosować się do trudnych warunków panujących na Grenlandii, chcieli żyć jak w "starym kraju".

„W obu wypadkach zdecydowano się na wygodną strategię konformizmu. Zabrakło nowych pomysłów i ludzie sami doprowadzili do zagłady własnych społeczeństw” - twierdzą naukowcy, którzy zbadali wpływ konformizmu na człowieka. | JS

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [08.06.2009, 18:46] 1 źródło

WYBIERAMY TYLKO TE INFORMACJE, KTÓRE NAM PASUJĄ

Na inne zamykamy oczy i uszy.

Jesteśmy konsumentami tylko takich przekazów informacyjnych, z którymi się zgadzamy. Szersza perspektywa nas nie interesuje. Badania, z których pochodzą te wnioski przeprowadzono na studentach. Badano ich reakcję na informacje dotyczące aborcji i posiadania broni palnej - donosi serwis "Live Science".

Naukowcy ze stanowego uniwersytetu w Ohio uważają, że choć ich odkrycie należy do sfery wiedzy powszechnej, nikt nigdy nie udowodnił tego naukowo.

Nadal jednak nie wiadomo, jaka jest zależność między siłą przekonania do określonych poglądów a ilością czasu spędzanego na przeglądaniu źródeł informacyjnych reprezentujących poglądy odmienne od naszych własnych. Ustalono jedynie, że im ktoś jest bardziej umocniony w swoich przekonaniach, tym większa szansa, że zerknie "do obozu wroga" - informuje portal. | JS

 

www.o2.pl | Czwartek [15.01.2009, 11:30] 1 źródło

SKĄD SIĘ BIERZE "OWCZY PĘD"

To przez biologię mózgu, który nie znosi inności i chce byśmy mieli poglądy jak inni.

Nasz mózg przeprowadza samodzielną reedukację. Gdy pojawiają się dwa sprzeczne poglądy, dla umysłu najważniejsze jest byśmy podążali za większością i aby nasz sąd był zgodny z zachowaniami normatywnymi grupy - wyjasnia r Vasily Klucharev z Centre for Cognitive Neuroimaging.

Stąd, według niego, właśnie bierze się "owczy pęd", czyli "podążanie za tłumem". Klucharev twierdzi, że biologia mózgu odpowiedzialna jest za mody, czy religijność.

Twierdzi też, że zdolność reedukacji umysłu powoduje, że wstępujemy do powszechnych ruchów politycznych, nawet takich jak te nazistowskie czy komunistyczne. | AH

 

"WPROST" Numer: 38/2009 (1391)

MĄDRY PRZED SZKODĄ

Najlepiej się uczyć na błędach, szczególnie na cudzych – głosi powszechne przekonanie. Z badań wynika jednak, że znacznie lepiej przyswajamy wiedzę dzięki sukcesom niż porażkom

Uczeni z Massachusetts Institute of Technology zbadali zdolność uczenia się małp. (...) Komórki odpowiadały jednak silniej i przekazywały więcej informacji po udanej próbie. Po udzieleniu prawidłowej odpowiedzi neurony były też lepiej dostrojone do wykonania następnego zadania, a sygnał komórek był mocniejszy i bardziej skoncentrowany. Zwierzęta, które dobrze rozwiązały zadanie, lepiej też wypadały w następnej próbie. Według neurologa prof. Earla K. Millera z MIT odkryty mechanizm wyjaśnia, dlaczego efektywniej uczymy się dzięki odniesionym sukcesom niż na popełnionych błędach.

 

Ludzie, podobnie jak małpy, skuteczniej się uczą na sukcesach niż na błędach. Tę zasadę zaobserwowano u dzieci. (...)

 

Mózgi osób w różnym wieku pracowały inaczej. U dorosłych badane obszary kory były najbardziej aktywne, kiedy popełniali błędy. U dzieci w wieku 11-13 lat dwa rejony pracowały z podobną aktywnością po pomyłce i po sukcesie, a jeden ośrodek był aktywniejszy tylko po porażce. W wypadku najmłodszej grupy uczestników dwa badane obszary były najaktywniejsze po sukcesie, a jeden nie wykazywał różnicy w aktywności. Jądra podstawne w każdej grupie wiekowej reagowały tylko na sukces. Równie ciekawy był wynik testu sprawdzającego efektywność uczenia się. Najmłodsza grupa nie radziła sobie, gdy popełniała błędy, podczas gdy dorośli potrafili to zrobić. Grupa średnia plasowała się pośrodku. Mimo tych różnic badane osoby z każdej grupy uczyły się szybciej i wykazywały lepszy czas reakcji po otrzymaniu pozytywnej informacji zwrotnej, czyli po sukcesie. Uczeni przypuszczają, że przetworzenie negatywnej informacji jest bardziej absorbujące dla pamięci roboczej i wymaga dodatkowej pracy. Kiedy nie odnosimy sukcesów, pozostaje nam uczenie się na błędach. Na własnych błędach.

Autor: Marek Matacz

 

[A przecież nikt nie pozwala mi, praktycznie, uczyć ludzkość na sukcesach (media są na usługach - popełniających błędy - polityków)... A racjonalne argumenty są niepojęte, niezrozumiałe, takie postępowanie, jego efekty nieznane (A co to takiego: pełne, całkowite, czyli rzeczywiste, konsekwencje postępowania???; a co to takiego: co będzie za rok, pięć, dziesięć, pięćdziesiąt, sto...lat???) – nigdy się tego nie stosowało, więc zdaje się to być abstrakcją, wzbudza to strach... To przecież nie to samo co: „otrzymacie dopłaty”, „utrzymamy/stworzymy msa pracy” [Pieniądze zabierze się, w postaci podatków, waszym, pracującym w innych zawodach, żonom/mężom, rodzicom, pożyczy od bankierów; zadłuży was, opłaci biurokrację, w tym nowe msa tzw. pracy dla swoich... Będzie się dalej rabować surowce mineralne i inne zasoby, skażać, truć, przyczyniać do chorób, degeneracji, degradacji, wydatków, długów, biedy, strat, problemów, zagłady...]. – Takie postępowanie jest od razu »rozumiane« i aprobowane, więc »dobroczyńcy« zrobią, dzięki wsparciu mediów, karierę... – red.]

 

 

Proszę jeszcze zapoznać się z tym: 11. RACJONALNE MYŚLI, ANALIZY, WNIOSKI (kompentium mojego pisma www.wolnyswiat.pl )(cz. 1)

 http://www.wolnyswiat.pl/11h5.html

 

 

 

 

PLANETA ZIEMIA – JEDYNY ŚWIAT DLA ZAMIESZKUJĄCYCH JĄ ISTNIEŃ – OPANOWANY I NISZCZONY PRZEZ, ŚWIADOMYCH, NIEŚWIADOMYCH, ZIDENTYFIKOWANYCH, NIEZIDENTYFIKOWANYCH, PSYCHOPATÓW, DEBILI; UTOPISTÓW, EGOISTÓW; KANALIE I PODPORZĄDKOWANYCH IM TRWACZY; Z ZGŁADZANĄ PRZYRODĄ, Z GŁODUJĄCYMI, TRUTYMI, CORAZ BARDZIEJ CHORYMI; ZDEGENEROWANYMI, ZADŁUŻANYMI LUDŹMI

Ludzie, twór przyrody, są jej bezwzględnym pasożytem, toczącą  ją śmiertelną chorobą; jej zaciekłym, niszczącym ją wrogiem, dążącym do jej i, m.in. tą drogą, swojej zagłady.

Na tej planecie postępuje się na odwrót (...). Np.szczyt dobroci na planecie Ziemia: przeznaczenie milionów na operację chorego (a jeśli ją przeżyje, to, często, jeszcze utrzymywanie go na rencie, by truł tysiące ludzi zawartością moczu i kału – zawartymi tam substancjami po zażytych tzw. lekach, których produkcja również przyczynia się do skażania, zatruwania, dzięki czemu przybywa kolejnych osób do leczenia i utrzymywania, a do tego trzeba dodać wpływ tych substancji na geny, a więc i potomstwo (powstaje efekt lawinowy!)), następnie leczenie i utrzymywanie jego chorego dziecka, któremu przekazał wadliwe geny, podczas gdy m.in. miliony młodych, zdrowych ludzi żyje w nędzy, są analfabetami, niedojada, głoduje, choruje, umiera z głodu; więc m.in. przybywa kolejnych chorych do leczenia (powstaje efekt lawinowy!)... (można by też za te pieniądze wybudować np. elektrownię wiatrowo-wodną zapobiegając nędzy, chorobom, w tym wynikłym z skażania środowiska, trucia ludzi, przyrody przez np. elektrownie węglowe))

 

 

 

 

ŚWIAT JEST TAKI, JACY LUDZIE – WPROST PROPORCJONALNIE...

 

Ludziom, którzy od zawsze chodzili "do tyłu", trudno przestawić się na odwrotny... kierunek poruszania.

 

Postępowanie racjonalne, w tym selekcja pozytywna daje pozytywne efekty, postępowanie utopijne, w tym selekcja negatywna – negatywne.

 

DO PRZEMYŚLENIA; MIESZKAŃCÓW, WSPÓŁMIESZKAŃCÓW INNEJ PLANETY...; TO TYLKO... DEMOKRACJA; UWAGA NA „DOBROCZYŃCÓW”!!!/O CZYNIENIU DOBRA...; SKUTKI SELEKCJI NEGATYWNEJ...; O RATOWANIU LUDZI.../O OKAZYWANIU PRAWDZIWEJ WRAŻLIWOŚCI, PRZYCZYNIANIU DO PRAWIDŁOWEJ SELEKCJI, EUTANAZJI...; TRWACTWO...; O OBECNYM POSTĘPOWANIU I WYNIKAJĄCYCH Z TEGO KONSEKWENCJACH JUŻ OBECNIE I W NAJBLIŻSZEJ PRZYSZŁOŚCI...!!!; ITP...

 

Zmiany są głupie, złe, a takie próby dowodem głupoty, choroby psychicznej, chęci czynienia zła, więc należy się przed nimi bronić aż do śmierci...

 

Życie jednego zarażonego np. HIV, któremu przedłużanie życia kosztuje rocznie kilkadziesiąt-kilkaset tys. zł, jest ważniejsze od zdrowia, życia, potrzeb tysięcy zdrowych ludzi, do których zarażenia bezpośrednio i pośrednio się przyczyni...; od losu przyszłych pokoleń...

Życie jednego chorego, ale naszego dziecka, utrzymywanego, leczonego za kilkadziesiąt-kilkaset tys. zł rocznie jest ważniejsze od życia tysięcy zdrowych, ale obcych dzieci chorujących, umierających z głodu (a poza tym są daleko i tego nie widać, podobnie jak przyszłości)...

Życie jednego, dogorywającego w szpitalu, pochłaniając kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy złotych rocznie, człowieka, który i tak mrze, w dodatku przedtem cierpiąc, jest ważniejsze od zapewnienia posiłków, wakacji, zaspokojenia elementarnych potrzeb kilkuset dzieci...; zapobiegnięcia chorobom, degeneracji, związanym z tym wydatkom...; od losu przyszłych pokoleń... ITP...

CZY RENCIŚCI, EMERYCI, LUDZIE STARZY, CHORZY, DEBILE, PSYCHOPACI, DEGENERACI SĄ CZEMUŚ WINNI? – TAK, bezpośrednio i pośrednio m.in.: realizowania utopii; wyczerpywania surowców mineralnych i innych zasobów, ograbiania z nich przyszłych pokoleń, skażania środowiska, trucia ludzi, przyrody, zagłady przyrody, chorób, degeneracji ludzi (rodzeniu ludzi chorych, do leczenia i utrzymywania, a część z nich się jeszcze rozmnoży), przeludnienia, zarażenia nałogami (jeszcze truciu nikotyną innych), roznoszenia chorób zakaźnych (w tym HIV, wirusem C), szkodzenia psychicznego, fizycznego ludziom, zadłużenia; że żyją kosztem ludzi młodych, zdrowych, potencjalnie wartościowych, pożytecznych; pogrążania Nas i przyszłych pokoleń!!! Po za tym, czy to coś, praktycznie, by zmieniło, nawet gdyby nie byli temu wszystkiemu winni, skoro NIE DA SIĘ ICH UTRZYMYWAĆ?!

PS1

A czy ludzie zdrowi, młodzi, w tym dzieci, żyjący w nędzy, cierpiący i umierający z głodu, zarażani przez chorych; potencjalnie pożyteczni; przyszłe pokolenia – są czemuś winne...

Jaka powinna być - rozsądna, dalekowzroczna, dogłębnie etyczna - hierarchia wartości (na co nas - praktycznie, bez gdybania - stać; co przekażemy przyszłym pokoleniom – pod każdym względem (jaką część tego co sami otrzymaliśmy, i w jakim stanie; co je czeka...))...

PS2

Kim są np.: zarażający chorobami (m.in. wenerycznymi; HIV, wirusem C), trujący się, zachęcający do trucia się (np. trucizną nikotynową, alkoholową, narkotyczną, chemikaliami na porost mięśni), zarażający nałogami, pseudolekarze, pseudouzdrowiciele, producenci trujących, nieskutecznych tzw. leków, szkodliwej żywności, nikotynowej, alkoholowej, narkotykowej, na porost mięśni – trucizn, tego sprzedawcy, oszuści finansowi, aferzyści gospodarczy (politycy), przymuszający do słuchania (dla pozostałych:) wycia, jazgotu muzycznego, wypłocinoreklamodawcy, egoistyczni bogacze (kosztem zużywania bezcennych, nieodnawialnych surowców mineralnych i innych zasobów, skażania środowiska, zatruwania przyrody, trucia, zdrowia ludzi, ich eksploatowania, wyzyskowi, kosztem przyszłych pokoleń), koncerny naftowe, spalinowo-samochodowe, sekciarze i ich naganiacze, bandyci, recydywiści; osobnicy nie rozumiejący elementarnych rzeczy, a mimo to aktywni, kim są świadomie robiący krzywdę innym ludziom, kim są bezwzględni, nie przejmujący się niczym ani nikim egoiści...

 

 

Więcej na tytułowy temat:

11. RACJONALNE MYŚLI, ANALIZY, WNIOSKI (kompentium mojego pisma www.wolnyswiat.pl )(cz. 1)

 http://www.wolnyswiat.pl/11h5.html 

 

11a). RACJONALNE MYŚLI, ANALIZY, WNIOSKI (kompentium mojego pisma www.wolnyswiat.pl )(cz. 2)

 http://www.wolnyswiat.pl/11ah5.html

 

9. STOPNIE ŚWIADOMOŚCI I TEGO OBJAWY ORAZ SKUTKI http://www.wolnyswiat.pl/9h5.html

 

16. TRUCIZNA NIKOTYNOWA http://www.wolnyswiat.pl/16h1.html

 

2. ULOTKI TRUCIZNA NIKOTYNOWA/NIKOTYNIZM

 http://www.wolnyswiat.pl/2u1.html

 

22. SZKODLIWE ART. CHEMICZNE BEZMYŚLNE, NIEBEZPIECZNE, NAŚLADOWNICTWO, ZACHOWANIA

 http://www.wolnyswiat.pl/22h1.html

 

1. ZAGŁADA ŻYCIA!!! CZY WYGINIEMY?! http://www.wolnyswiat.pl/1h2.html

 

3. EKONOMIA - EKOLOGIA - ZDROWIE http://www.wolnyswiat.pl/3h2.html 

 

4. ŹRÓDŁA ENERGII http://www.wolnyswiat.pl/4h2.html 

 

9. ELEKTROWNIA WIATR.-WODNA, WYKORZYSTANIE TURBINY SAVONIUSA, SPRĘŻONEGO POWIETRZA

 http://www.wolnyswiat.pl/9h2.html

 

5. EKONOMIA RACJONALNA http://www.wolnyswiat.pl/5h2.html

 

6. ZMIANY KLIMATYCZNE – ZAGŁADA ŻYCIA!!! http://www.wolnyswiat.pl/6h2.html

 

6. ILE NAS KOSZTUJĄ, CO IM ZAWDZIĘCZAMY, CZYM SIĘ ZAJMUJĄ... PARTIE - RZĄD, SAMORZĄDY (CZ. 1)

 http://www.wolnyswiat.pl/6h3.html 

 

6a). ILE NAS KOSZTUJĄ, CO IM ZAWDZIĘCZAMY, CZYM SIĘ ZAJMUJĄ... PARTIE - RZĄD, SAMORZĄDY (CZ. 2)

 http://www.wolnyswiat.pl/6ah3.html

 

7. DOPŁATY. M.IN. DO GÓRNIKÓW, ROLNIKÓW I PARLAMENTARZYSTÓW http://www.wolnyswiat.pl/7h3.html

 

3. AMERYKA, AMERYKA... http://www.wolnyswiat.pl/3h5.html

 

 

 

 

SELEKCJA NEGATYWNA; wyeksploatowywanie surowców, głód, nędza, przestępczość, choroby, ciemnota, wojny, zagłada życia itp.; realizacja utopii... CZY SELEKCJA POZYTYWNA, m.in. eutanazja – postępowanie rozsądne, dalekowzroczne, dogłębnie etyczne – racjonalne?

 

Przecież przed tym przestrzegano co najmniej kilkadziesiąt lat temu!: przecież można było tego uniknąć, temu zapobiec, i zamiast problemów, katastrof, klęsk, nieszczęść, cierpień; zagłady przyrody, perspektywy samozagłady mieć prosperitę, czerpać, w całym zakresie, profity z racjonalnych działań (...)!

 

A oto osiągnięcia utopistów i prezenty od dobroczyńców – eksponowanych, wskazanych, promowanych przez media, i wybranych demokratycznie wybrańców…

M.IN. O PRZYCZYNIANIU DO PRAWIDŁOWEJ SELEKCJI, EUTANAZJI, O PRAWIDŁOWEJ EKONOMII, PRAWIDŁOWYM ROZWOJU CYWILIZACYJNYM; O OKAZYWANIU PRAWDZIWEJ WRAŻLIWOŚCI, CZYNIENIU DOBRA...:

 

[DEDYKUJĘ TO TEŻ SPECJALISTOM OD: „LUDOBÓJSTWA, FASZYZMU (Stalin, Hitler [To byli niszczący m.in. wartościowych ludzi, zmuszający do realizowania ich utopii psychopaci-wszechstronni destruktorzy (m.in. likwidujący zagrożenie ze strony ludzi myślących...)!])”, ITP. (gdy ktoś próbuje temu przeciwdziałać, coś konstruktywnego zrobić)... Czyli m.in. współ: degenerującym, skażającym, trującym, zagładcom przyrody, w ogóle życia, grabieżcom minerałów i innych zasobów, zadłużycielom, barbarzyńcom; egoistycznym kreaturom, bezwzględnym bestiom; psychopatom, debilom; kanaliom:

PS

Niech przeciwnicy racjonalnego postępowania wykażą, jakie to byłoby złe w skutkach (w tym selekcja pozytywna, eutanazja (co tysiąckrotnie przeważy – skutki uboczne czy korzyści)), oraz jak jest dobre obecne postępowanie (czyli m.in. płodzenie, rodzenie dzieci chorych, upośledzonych, niedorozwiniętych (zarażających, psychopatów, debili); rencistów, przestępców. Jak korzystne jest przeludnienie)...]

 

 

MORZE ZŁA:

 

1. BEZMYŚLNOŚĆ, GŁUPOTA; NIE DO WIARY (ZBIOROWE SAMOBÓJSTWO; ZAGŁADA?! KTO, I W IMIĘ CZEGO NA TO POZWALA)??!!

 

 

16. OBCE GATUNKI

 http://www.wolnyswiat.pl/16h2.html 

 

 

Na przykładzie mieszkańców Wyspy Wielkanocnej, którzy w ciągu kilkuset lat praktycznie doszczętnie wytrzebili na niej zwierzęta, rośliny, w tym wycięli wszystkie drzewa, i, w efekcie, zostali kanibalami, zjadaczami skorupiaków, itp... Czy też współprzyczyniły się do tego, bądź stało się to za sprawą przywiezionych beztrosko (trudno by je na łodziach nie zauważyć, tym bardziej, że musiały coś jeść) czy świadomie bezmyślnie szczurów. Nie potrafiono się też zmobilizować by je wytrzebić.

 

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [06.04.2009, 20:23] 1 źródło

ZIEMIA BRONI SIĘ PRZED GLOBALNYM OCIEPLENIEM

Przez większą ilość CO2 rośliny rosną szybciej.

Fenomen odkryto w różnych miejscach świata. Szybciej rosną i wilgotne lasy równikowe i cukrowe buraki w Wielkiej Brytanii.

Dosłownie nasiąkają tonami dwutlenku węgla, które ludzie wypuszczają do atmosfery. Gdyby nie ten fakt, ocieplenie klimatu odbywałoby się szybciej - informuje "The Daily Telegraph".

Od 1750 roku ilość cząsteczek dwutlenku węgla w powietrzu wzrosła z 278 do 380 ppm (cząsteczki na milion). Rośliny wchłaniają CO2 z powietrza, by po wpływem słońca zamieniać go na proteiny i cukry.

Prowadzone przez Uniwersytet w Leeds badania, opublikowane w piśmie "Nature", polegały m.in. na zmierzeniu 70 tysięcy drzew w 10 afrykańskich krajach i porównaniu wyników z tymi otrzymanymi w takim samym badaniu 40 lat wcześniej. Okazało się, że każdy hektar afrykańskiego lasu wchłania 600 kg CO2 więcej niż w latach 60. - donosi gazeta.

Przekładając te wyniki na większą skalę, tropikalne lasy deszczowe powinny likwidować z atmosfery 5 miliardów ton dwutlenku węgla rocznie. Po przeprowadzeniu podobnych doświadczeń na zbożach ustalono, że podnoszący się poziom CO2 przyśpieszał ich wzrost

o 13 procent. | JS

 

Odwlekanie zagłady jest niemoralne (niezgodne z tradycją; to brak poszanowania dla trudu innych)!!!...

Trzeba więc kontynuować:

 

„NEWSWEEK” 09.02.2003 r.

NIEBEZPIECZNE ŻNIWA

(...) Ekologów bardziej niepokoi trzebienie lasów tropikalnych południowo-wschodniej Azji, nazywanych – ze względu na zróżnicowanie tamtejszej flory i fauny – płucami ziemi. Nizinne obszary leśne Indonezji ulegają systematycznej degradacji na skutek niszczycielskiej działalności „gangów”, złożonych ze skorumpowanych oficerów wojska, potentatów przemysłu drzewnego i przedstawicieli międzynarodowych korporacji. Przy obecnym tempie wyrębu lasy na Sumatrze znikną z powierzchni ziemi do 2005 r., a w Kalimantanie (prowincji Borneo) do 2010 r. (...)

Około 40 proc. drewna sprowadzanego do Chin pochodzi z nielegalnego wyrębu.

Brook Larmer, Alexandra A. Seno

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [01.06.2011, 21:34]

ZNISZCZĄ LASY AMAZONKI. WYBUDUJĄ MEGATAMĘ

Belo Monte będzie jedną z największych na świecie.

Po 30 latach dyskusji, protestów i sądowych procesów rusza brazyliska Agencja Ochrony Środowiska - Ibama wydała ostateczna zgodę na budowę w puszczy amazońskiej tamy Belo Monte. Zaleje ona ok. 400 km kw lasów i zmusi 30 tysięcy mieszkających tam Indian do przeprowadzki - informuje guardian.co.uk.

Brazylijski rząd jest nieugięty: twierdzi, że tama to tysiące nowych miejsc pracy, a przede wszystkim 11200 megawatów mocy z wybudowanej przy niej elektrowni, które niezbędne są do rozwoju krajowej gospodarki.

Budowa tamy pochłonie 17 mld dolarów. Będzie ona trzecią co do wielkości taką konstrukcją na świecie - po chińskiej Zaporze Trzech Przełomów i brazylijsko-paragwajskiej zaporze Itaipu na rzece Parna.

Inwestycja ta od początku budziła sprzeciw ekologów, którzy uważają, że doprowadzi ona do zagłady bezcennych gatunków roślin i zwierząt, a także Indian - którzy będą musieli porzucić swoje domostwa.

Protestują zresztą nie tylko ci, którym grozi przesiedlenie. Niezadowoleni są również mieszkańcy dalej położonych terenów, którzy obawiają się, że tama, która przegrodzi dopływ Amazonki - Xingu, pozbawi ich jedynego źródła utrzymania - ryb. | WB

 

„PRZEGLĄD” 20.12.2005 r.

AGONIA AMAZONII

(...) Zdaniem ekspertów, jeśli wylesieniu ulegnie 40% zielonych płuc Ziemi, nic już nie powstrzyma procesu stepowienia. Wtedy dżungli amazońskiej nie uda się uratować. Konsekwencje dla klimatu planety okażą się katastrofalne. (...)

Marek Karolkiewicz

 

 http://www.mentora.pl/finanse/czy-mozna-ufac-instytucjom-finansowym | 2010-04-21 11:58: cena ropy wydźwignięta do prawie 150 dolarów za baryłkę, przy koszcie wydobycia z najłatwiej dostępnych źródeł na poziomie 1$. Piotr Waydel

[Chyba wszystko jasne, dlaczego auta na sprężone powietrze, elektryczne były złe, a spalinowe dobre... Podobnie ma się rzecz i w innych branżach, działalności tzw. biznesowej (przy czym nie zawsze pod takim szyldem...)... - red.]

 

http://artelis.pl/artykuly/18105/czy-polak-dostanie-dwie-najwazniejsze-nagrody-nobla

21.04.2010

(...) Takim tanim i nieprzebranym źródłem energii jest wysokotemperaturowa energia cieplna z głębokich pokładów formacji skalnych, która cały czas jest uzupełniana przez reakcje termojądrowe zachodzące wewnątrz naszej planety. Opracowana przez Profesora Żakiewicza metoda jej suchego pozyskiwania, za pomocą wgłębnych wymienników ciepła typu harvestors, nie niszczy niskotemperaturowych pokładów wód geotermalnych. Tej w pełni odnawialnej energii jest w Polsce tysiące razy więcej niż zużywamy. Energia ta jest dostępna w każdym miejscu na głębokościach 7.000 do 10.000 m. Jeden kilometr kwadratowy może rocznie dać ilość energii, która jest równoważna 200.000 baryłek ropy naftowej, bez żadnego uszczuplenia zasobów i bez zanieczyszczenia środowiska.

 

Mimo, że dostęp do energii geotermicznej mamy najłatwiejszy w Europie, a nasz rodak jest najważniejszym wynalazcą w tej dziedzinie na świecie, wiedza na ten temat i zainteresowanie są w Polsce zerowe. Ale nic dziwnego. Jej pozyskiwanie może doprowadzić do niezależności energetycznej i wiąże się z utratą ogromnych zysków dla niektórych lobby, które mocno zasilają media poprzez reklamowanie się. Może właśnie dlatego ta informacja jest u nas nieobecna. A może najpierw musimy podpisać umowy na elektrownie jądrowe, żeby później zapłacić ogromne kary za wycofanie się z tych „wyjątkowo opłacalnych" i „jedynych zapewniających niezależność" rozwiązań lub dopłacać miliardy do energii.

 

Rozwiązania takie mogą być stosowane lokalnie, dzięki czemu nie ma strat na przesyłach.

Ponieważ możliwa jest trójgeneracja i system ma niską stałą czasową, można go sprzęgać z pozyskiwaniem znacznie droższej energii elektrycznej (generatory) i cieplnej (pompy hydrosoniczne) z turbin wiatrowych.

 

Koszt uruchomienia zakładu pozyskującego i przetwarzającego tą energię jest porównywalny do farm wiatrowych w przeliczeniu na jednostkę mocy. Różni się jednak tym, że nie jest zależny od warunków zewnętrznych i może cały czas pracować z maksymalną mocą. Natomiast późniejszy bieżący koszt produkcji energii w tej technologii jest na poziomie poniżej 2 groszy za 1 kWh, a cieplnej znacznie mniej, czym bije na głowę wszelkie inne metody. (...)

Piotr Waydel

 

[Na głębokości 10 km temperatura Ziemi wynosi ponad 300°C, a na głębokości 13 km około 400°C (średnio stopień geotermiczny (wzrost temperatury o 1°C) dla Polski do głębokości 5 km wynosi 47,2 m. W europie środkowej (jest to też średnia globalna) średnio rośnie o 3°C co 100 metrów). – red.]

 

 http://pl.wikipedia.org/wiki/TauTona

TauTona - kopalnia złota w Republice Południowej Afryki. Jest obecnie najgłębszą kopalnią na świecie. Jej głębokość to 3,9 kilometra.

[By osiągnąć głębsze wiercenia, można budować bazy wiertnicze umieszczone głęboko pod ziemią. – red.]

 

http://docs.google.com/viewer?a=v&q=cache:oDA89oUJJq4J:www.cire.pl/zielonaenergia/publikacje/geo.pdf+wykorzystanie+energii+ciep%C5%82a+lawy+wn%C4%99trza+ziemi&hl=pl&gl=pl&pid=bl&srcid=ADGEESjLKjjNPpgJy-cZA4wXnMmRVZmjGT1vwfOQW13oKHoTTIzQeY8Yzi16nEnIPk1fHvfmYH40gsMlogjanj_uuSQz57e6IP01IwBYGd05K1G8J6FlpIbvC1klt_-50OpuhGEX9_2q&sig=AHIEtbS741zpg8mxgDCBqaoyDI5buZvxrQ

Ilość ciepła zmagazynowana we wnętrzu Ziemi jest ogromna: do głębokości ok. 10 km przekracza 50 000-krotnie ilość ciepła zgromadzoną we wszystkich złożach gazu ziemnego i ropy naftowej na świecie.

 

http://pga.org.pl/geotermia-zasoby-swiatowe.html

Szacuje się, że w przyszłości, gdy będziemy dysponowali odpowiednimi, tanimi technologiami, które pozwolą wykorzystać zasoby geotermalne w przypowierzchniowych warstwach skorupy ziemskiej, to będzie realne uzyskanie energii stanowiącej równowartość ponad 106 MW energii elektrycznej. Zasoby energii cieplnej pochodzenia geotermalnego teoretycznie możliwe do wykorzystania do celów ciepłowniczych są ogromne i szacowane na około 3x106 EJ, co przekracza ponad 9000 razy wielkość rocznej konsumpcji energii na świecie.

 

 

 http://pl.wikipedia.org/wiki/Ziemia

Temperatura środka planety może wynosić 4000-7000 K, a ciśnienie dochodzić do 360 GPa. Początkowo, ciepło wewnętrzne Ziemi pochodziło głównie z kontrakcji grawitacyjnej w okresie formowania się planety. Obecnie, najwięcej ciepła (45 do 90%) pochodzi z rozpadu radioaktywnego izotopów potasu (40K), uranu (238U) i toru (232Th). Czas połowicznego rozpadu tych pierwiastków wynosi, odpowiednio, 1,25 miliardów, 4 miliardy i 14 miliardów lat. Źródła ciepła upatruje się też częściowo w ochładzaniu się płaszcza, tarciu wewnętrznym wywołanym siłami pływowymi i zmianami w prędkości obrotu Ziemi. Część energii termicznej jądra transportowana jest do skorupy ziemskiej poprzez pióropusz płaszcza, który może powodować powstawanie plam gorąca i pokryw lawowych. Szacowana ilość ciepła wypływającego z jądra Ziemi wynosi od 4 do 15 TW, a wypływ ciepła na powierzchnię ma wartość ok. 46 TW. Jest to niewiele w bilansie energetycznym powierzchni Ziemi – ok. 1/10 W/m², co stanowi około 1/10 000 energii promieniowania słonecznego docierającego do Ziemi.

 

 

 www.onet.pl | (Rzeczpospolita, dd/20.08.2008, godz. 09:10)

WYŚCIG DO ZŁÓŻ ROPY I GAZU W AMAZONII

Rozpoczął się wyścig do kolejnych złóż ropy i gazu. W ostatnich dziewiczych lasach Ameryki Południowej wyrosną lada chwila platformy wiertnicze i powstanie sieć dróg. Zagrożeni są rdzenni mieszkańcy tych ziem oraz wiele gatunków zwierząt - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Firmie naftowej działkę w puszczy amazońskiej wynajmę – takiej treści ogłoszenia upubliczniły rządy Boliwii, Kolumbii, Peru i Brazylii. Cztery państwa, w granicach których leżą złoża ropy w zachodniej Amazonii, podzieliły swoje zasoby na 180 działek zajmujących obszar ponad dwukrotnie większy niż Polska. Do pośpiechu w rozdziale terenów ropo- i gazonośnych leżących w dziewiczych lasach skłonił je obecny kryzys naftowy oraz to, że stawką jest kilka miliardów baryłek ropy. Aż 35 firm naftowych stara się o dzierżawę tych terenów. Raport obnażający kulisy wyścigu po południowoamerykańskie płynne złoto opublikowało naukowe pismo "PLoS ONE".

 

W Ekwadorze i Peru działki roponośne zajmują już ponad dwie trzecie puszczy amazońskiej. W Boliwii i zachodniej Brazylii ich powierzchnia jest nieco mniejsza, ale państwa te czynią zabiegi, by szybko wzrosła. O tym, jak prędko postępuje ten proces, świadczy przypadek Peru, gdzie jeszcze w 2004 r. obszary przeznaczone pod wydobycie ropy stanowiły zaledwie 15 proc. lasów tropikalnych, dziś – aż 72 proc.

 

Wschodnia część Amazonii, zwłaszcza należąca do Brazylii, zdołała boleśnie odczuć ciężar wydobycia ropy. Tam puszcza już dawno przestała być dziewicza głównie z powodu wyrębu dużych połaci lasu pod platformy wiertnicze i sieć dróg.

 

- Ropa pozostanie pod ziemią, jeśli co roku dostaniemy 350 mln USD – mówi prezydent Ekwadoru. Kto miałby zapłacić? Społeczność międzynarodowa pragnąca ocalenia lasów amazońskich. Propozycję Ekwadoru, którego 45 proc. dochodów pochodzi z ropy i gazu ziemnego, poważnie rozważają rządy Niemiec, Hiszpanii i Włoch.

 

Temu planowi przyklaskują również organizacje ekologiczne z Save America's Forests na czele, które uważają go za jedyny sposób ocalenia Amazonii.

Więcej w "Rzeczpospolitej".

 

 www.o2.pl | Wtorek [09.06.2009, 15:15] 3 źródła, 2 wideo

KONCERN PALIWOWY ZLECAŁ MORDERSTWA?

Shell się nie przyznaje, ale odszkodowania zapłaci.

Gigant naftowy Royal Dutch Shell ma zapłacić 15,5 mln dolarów rodzinom Ken Saro-Wiwa i ośmiu innych zabitych, którzy protestowali przeciw rabunkowej polityce koncernu w Afryce - donosi "Financial Times".

Mężczyźni zostali powieszeni przez wojsko w 1995 roku. Obrońcy praw człowieka na całym świecie wskazywali, że junta działała na zamówienie Shella. Nawoływano nawet do bojkotu stacji paliw koncernu.

Ugoda zawarta została przed sądem w Nowym Jorku po 13 latach sporów prawnych. Shell, choć zgodził się wypłacić odszkodowanie, nie wziął na siebie odpowiedzialności

za śmierć Nigeryjczyków i łamanie praw człowieka w delcie Nigru.

Podpisanie ugody to właściwie przyznanie się do winy. To również kolejny krok w stanowieniu na świecie prawa, które nie pozwoli łamać praw człowieka, gdziekolwiek to następuje - stwierdził prawnik reprezentujący nigeryjskie rodziny Paul Hoffman.

Malcolm Brinded, dyrektor działu poszukiwań i produkcji Shella, powiedział, że ugoda wynika z chęci "pojednania", a nie ze świadomości odpowiedzialności za śmierć nigeryjskich aktywistów.

Ugoda nie zamyka jednak kofliktu Shella z plemionami z Nigerii. Ich prawnicy nadal chcą pozwać koncern za rzekome inne zbrodnie popełnione w czasie eksploatacji złóż w Afryce. | AJ

 

 www.o2.pl | Niedziela [07.06.2009, 07:35] 6 źródeł

RZEŹ W AMAZONII

Bronimy naszej ziemi, lasu i tradycji - twierdzą.

20 policjantów zginęło w starciach z Indianami, protestującymi w Amazonii przeciwko wydobyciu ropy naftowej i gazu - poinformował Antero Flores Araoz, minister obrony Peru.

Zginęło również co najmniej 25 Indian. 100 osób zostało rannych.

Funkcjonariusze zginęli, kiedy wojsko odzyskiwało kontrolę nad instalacją wydobywającą ropę. Protestujący przetrzymywali tam jako zakładników 38 policjantów.

Indianie obawiają się utraty kontroli nad znajdującymi się na ich ziemiach surowcami naturalnymi. Chcą zmusić rząd do unieważnienia przepisów zachęcających zagraniczne firmy

do zainwestowania w dżungli miliardów dolarów. | TM

 

www.o2.pl | Piątek [19.06.2009, 12:26] 5 źródeł

OTO DOWODY NA RZEŹ W AMAZOŃSKIEJ DŻUNGLI

Indianie spacyfikowani za walkę o swoją ziemię.

Gaz łzawiący, bicie leżących, strzały, krew, śmierć. Indianie i policjanci w czarnych hełmach - tak wyglądała masakra mieszkańców Amazonii broniących swoich terenów przed peruwiańskim rządem i światowym korporacjom.

Szczegóły pacyfikacji protestujących Indian dokonanej przez peruwiańskie siły bezpieczeństwa

w pobliżu miasta Bagua Grande nadal utrzymywane są w tajemnicy. Teraz można je poznać dzięki zdjęciom wykonanym przez dwóch Belgów Marijke Deleua i Thomasa Quiryneena.

Widzieliśmy policjantów bijących Indian i strzelających im w plecy, kiedy próbowali uciekać - powiedział Marijke Deleua.

Zdjęcia wykonane przez wolontariuszy mają wkrótce zobaczyć deputowani peruwiańskiej Izby Gmin. | TM

 

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [01.06.2009, 10:19] 1 źródło

LASY TROPIKALNE GINĄ PRZEZ SUPERMARKETY

Brytyjskie sieci odpowiedzialne za niszczenie Amazonii.

Sprzedawane na Wyspach mięso oraz produkty skórzane pochodzą z farm rolniczych, które powstały w miejscu nielegalnie wyciętych lasów tropikalnych - donosi "Guardian".

 

Raport wymienia m.in. sieci Tesco, Sainsbury's, Asda, Morrisons and Marks and Spencer. Sieci handlowe zaprzeczają jednak, aby wołowina na ich półkach oraz produkty z niej wytwarzane miały pochodzić z Brazylii.

W brytyjskich supermarketach dostępne są także inne towary pochodzące ze skór bydła hodowanego na farmach w Amazonii. Takie buty i torby sprzedają chociażby Nike czy Adidas - przekonują działacze Greenpeace.

 

Tropikalne lasy deszczowe nazywane są płucami świata, gdyż odgrywają kluczową rolę w produkcji tlenu na Ziemi. Co roku mogą wchłonąć blisko 20 proc. dwutlenku węgla wyprodukowanego przez człowieka. Chociaż zajmują zaledwie 6 proc. powierzchni ziemi, są środowiskiem życia ponad połowy wszystkich gatunków roślin i zwierząt. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [12.12.2009, 10:41]

NAJBARDZIEJ ZNANE MARKI UMOCZONE W EKO-SKANDALU

Unilever świadomie pomagał niszczyć lasy.

Smarujesz Florą? Myjesz się Dove, Sunsilkiem albo Timotei? Jeżeli też pierzesz Persilem, jesz lody Magnum, Cornetto lub Carte d'Or - pomagasz dewastować planetę.

Unilever, który używa oleju palmowego do produkcji właśnie tych produktów ogłosił, że zrywa współpracę z Sinar Mas, największym indonezyjskim dostawcą tego surowca - informuje "Polska The Times".

Według zdobytych przez Greenpeace materiałów Unilever od dwóch lat świadomie kupował

olej z chronionych prawem rezerwatów.

Jest to o tyle kompromitujące, że zarówno Sinar Mas jak i Unilever są członkami Roundtable on Sustainable Palm Oil. Unilever wręcz przewodniczy tej walczącej z nielegalną wycinką organizacji - informuje "The Times".

Skutki działalności Sinar Mas idą dalej, bo stały wzrost produkcji oleju palmowego w Indonezji uczynił z tego kraju trzeciego (po Chinach i USA) emitenta dwutlenku węgla na świecie.

Roczna wartość kontraktów jakie korporacja miała z Sinar Mas to 20 mln funtów.

W tym roku 85 proc. zakupionego oleju pochodziło z upraw bez odpowiedniego certyfikatu - dodaje "Polska The Times" | JS

 

 

 http://www.klimatdlaziemi.pl/

WYRĄB LASÓW TROPIKALNYCH

W wielu ubogich krajach Afryki, Azji i Ameryki Południowej lasy tropikalne są wycinane w zastraszającym tempie. Co 3 lata na świecie znikają lasy tropikalne o powierzchni Polski. Przewiduje się, że w Nigerii niekontrolowany wyrąb lasów tropikalnych doprowadzi do tego, że w 2010 roku, czyli już za 3 lata, w całym kraju nie będzie już ani jednego lasu. Na co dzień wyrębem lasów zajmuje się tam aż 70% mieszkańców, dla których często karczowanie lasów jest głównym źródłem dochodów. 60% wyciętych drzew przeznacza się na opał, karczuje się też pola pod nowe uprawy i pastwiska.

 

Uboga gleba lasów tropikalnych nie nadaje się do celów rolniczych i hodowlanych. W Amazonii, aby wyżywić jedną krowę, trzeba wykarczować na pastwiska prawie 7 hektarów lasu. Pola założone na takich terenach po 2-3 latach przestają dawać plony, po czym trzeba karczować las na nowe pole. Na wylesionych gruntach woda spływa bez przeszkód, unosząc ze sobą bryły ziemi i powodując osuwanie się terenu. W Azji Bangladesz jest regularnie pustoszony przez powodzie, gdyż ogołocono z lasów ściany Himalajów.

 

Konsekwencje mogą być dramatyczne. Wycinając lasy lokalne społeczności podcinają w ten sposób gałąź, na której siedzą. Jezioro Czad, będące rezerwuarem wody dla ponad 20 milionów ludzi, w wyniku nieracjonalnej gospodarki wodą, pustynnienia i burz piaskowych w połączeniu w ocieplaniem się klimatu, skurczyło się z 22 tysięcy kilometrów kwadratowych w 1960 roku do zaledwie 1,5 tysiąca km2 w 2000 roku. Jeśli nic nie uda się zrobić to przestanie ono istnieć już w ciągu kilkunastu lat, a wówczas z braku wody mogą zginąć miliony ludzi.

Lokalne społeczności niestety zazwyczaj koncentrują się na bieżących potrzebach, często nawet nie uświadamiając sobie konsekwencji swojego postępowania.

 

 

"Polityka" - nr 39 (2622) z dnia 2007-09-29; Polityka. Niezbędnik Inteligenta. Wydanie 13; s. 22-25

Środowisko. Zdążyć przed katastrofą

PRZYRODA NIE NADĄŻA

Z prof. Ewą Symonides, ekologiem roślin, autorką fundamentalnego podręcznika „Ochrona przyrody”, o ginących gatunkach, ewolucji, która sobie nie radzi, i ekologach oszołomach, rozmawia Sławomir Mizerski

 

Sławomir Mizerski: – Czy pani profesor żyje w ścisłym kontakcie z przyrodą?

Prof. Ewa Symonides: – Mieszkam w bloku, ale staram się nie tracić kontaktu z przyrodą, dlatego prywatnie sporo podróżuję po świecie i to w takie rejony, które mają jak najmniej wspólnego z cywilizacją.

 

Jak wiele innych osób czuję, że jestem cząstką przyrody. Podoba mi się powiedzenie Otto Wilsona, że człowiek jest wybrykiem ewolucji i spokojnie mogłoby go nie być. Wiara w to, że jesteśmy najwspanialszym produktem ewolucji, jest złudna. Zdarzyło się, że człowiek wyewoluował i tyle. Każdy dzień dostarcza nam świadectwa, jakim marniutkim jesteśmy prochem mimo całej wspaniałości naszego umysłu.

 

Czy emocjonalny stosunek do przedmiotu nie komplikuje pani pracy?

Staram się powściągać emocje, bo ochrona przyrody wymaga przede wszystkim wiedzy. Miłość do kwiatków i pszczółek nie wystarcza. Żeby coś chronić, trzeba to poznać. Istnieje ogromna liczba gatunków i jeszcze większa liczba powiązań między nimi, są wielogatunkowe zbiorowiska, układy, ogromne zróżnicowanie środowisk naturalnych. Proszę sobie wyobrazić, jaką masę obiektów trzeba poznać, żeby w ogóle wiedzieć, które są zagrożone i jak je chronić. Trzeba mieć świadomość zagrożeń dla tej przyrody. I to nie tylko aktualnych, ale także przyszłych, które nadchodzą w wielkim tempie. Wiemy, że zmienia się klimat, że środowisko nie wytrzymuje obecnego poziomu presji człowieka. Chodzi o zanieczyszczanie powietrza, wody, gleby, fragmentację środowiska, zmniejszanie powierzchni biologicznie czynnej itd. Dochodzą kwestie prawne, ekonomiczne, socjologiczne, bo nigdzie nie udaje się chronić przyrody bez choćby elementarnego zrozumienia społeczeństwa. Jak pan widzi, to bardzo skomplikowany obszar wiedzy. Uczucia, nawet najgorętsze, niewiele tu pomogą.

 

 WSZYSTKO MOŻE SIĘ PRZYDAĆ

Ochrona przyrody to wymysł naszych czasów?

Bynajmniej. Człowiek od zarania dziejów niszczył przyrodę, a zarazem ją chronił. Już w starożytności żyli władcy chroniący przyrodę. U nas król Jagiełło wprowadził ochronę cisa. Na przestrzeni dziejów były jednak bardzo różne motywy ochrony przyrody. Te najstarsze wywodzą się z wierzeń religijnych. W Arabii chroniono jako święte dorodne drzewa oliwne, plemiona afrykańskie czciły potężne baobaby, ludy europejskie – dęby. Ze względów religijnych chroniono wielkie głazy narzutowe, skały osobliwych kształtów lub rozmiarów, jako siedziby bogów. Indianie obdarzali wielkim szacunkiem i bogobojnym lękiem drzewa oraz zwierzęta, bo wierzyli, że zamieszkiwane są przez duchy.

 

Rozumiem, że bano się przyrody, bo miała przewagę nad człowiekiem.

Niech pan popatrzy na relacje mediów na temat powodzi, huraganów. Przyroda wciąż dominuje. A jeśli człowiek zamierza ją ujarzmić zamiast żyć z nią w harmonii, to zginie. Na szczęście światli ludzie już to zrozumieli. Ale wracając do motywów, dla których chronimy przyrodę – były także etyczne, estetyczne, ekonomiczne. Przecież nawoływania do ograniczenia połowów wynikają z przyczyn ekonomicznych, bo jeśli zniszczy się ryby i ich potomstwo, to nie będzie czego łowić. Powinno się chronić biologiczną różnorodność, wszystko co się na nią składa – choćby dlatego, że nie wiadomo, co i kiedy się człowiekowi przyda. Okazuje się, że nieznane wcześniej nikomu organizmy są nosicielami wspaniałych genów, niezbędnych w produkcji cennych leków. To są nośniki ważnych informacji genetycznych, niezwykle użytecznych dla człowieka. Jeśli człowiek jest mądry i przewidujący, na wszelki wypadek nie powinien niszczyć tego, czego nie musi. Chociaż oczywiście nikt mu nie każe chronić armii szczurów czy komarów w swoim otoczeniu.

 

Ten argument o konieczności ochrony zasobów genowych brzmi trochę podejrzanie. Co to oznacza w praktyce?

W przyrodzie istnieje współzależność między organizmami. One nie żyją w pojedynkę. Najlepszy przykład to lasy równikowe, gdzie ewolucja toczyła się bardzo długo, bo nie było takich kataklizmów jak np. lodowce. W efekcie każdy organizm ma niezwykle wąską amplitudę ekologiczną, czyli jest wąsko wyspecjalizowany. W takich lasach jest ogromna masa gatunków, z których jeden nie może bez drugiego żyć, a więc brak jednego oznacza w praktyce zanik drugiego.

 

A ten drugi pociąga za sobą następne, a one – kolejne.

Właśnie. Na przykład dzisiaj dokładnie znane jest znaczenie mikoryzy dla drzew leśnych, czyli ich współżycia z grzybami. W zdegradowanych glebach tych grzybów nie ma, w efekcie drzewa nie rosną itd. Ochrona lasów lub drzew wiedzie między innymi poprzez ochronę grzybów żyjących w glebach leśnych. Tak więc w imię dobra człowieka powinno się chronić wszystkie gatunki, co nie oznacza, że wszystkie osobniki tych gatunków. Ochrona interesów człowieka, nawet tych krótkowzrocznych, wymaga niekiedy likwidacji np. nawet zagrożonych wilków lub żubrów.

 

Ale przecież gatunek to pojęcie umowne. Podział na gatunki to dzieło człowieka, to on zdecydował, czy coś jest osobnym, rzadkim gatunkiem, czy nie.

Dzięki biologii molekularnej możliwe jest poszukiwanie rzeczywistego pochodzenia i pokrewieństwa między gatunkami, a nie podobieństwa. Współczesna taksonomia (nauka o zasadach i metodach klasyfikowania – przyp. red.) rozwija się bardzo szybko, a współczesną koncepcję ochrony przyrody można w zasadzie sprowadzić do ochrony zasobów genowych. Tyle że te geny nie fruwają sobie w powietrzu, tylko są upakowane w organizmach, które przyporządkowujemy do konkretnych gatunków.

 

GINĄCY MATERIAŁ

Jeśli zginie gatunek, to zginie co?

Jego informacja genetyczna, bardzo często bezcenna.

Ale przyroda to ciągły, odwieczny proces, w którym bez przerwy coś ginie i powstaje.

Od powstania na Ziemi pierwszych organizmów żywych mniej więcej 3,5 mld lat temu, w dziejach naszej planety zdarzyło się kilka potężnych katastrof. Za każdym razem zginęło 90–95 proc. żyjących ówcześnie gatunków. Rzecz polega na tym, że obecnie tempo zaniku gatunków jest większe niż kiedykolwiek przedtem w całej historii Ziemi. Powtarzam: tempo, a nie sam proces.

 

A skąd wiadomo, że jakiś gatunek naprawdę zaniknął?

Ponieważ go nie ma, po prostu.

 

Może nie ma, ale za chwilę ktoś go znowu spotka.

Tarpana, proszę pana, nikt nie spotka. Są dane mniej więcej od XVI w. mówiące o tym, ile gatunków naprawdę wyginęło. To jedna sprawa, druga to spekulacje. Świat nauki zdaje sobie sprawę z tego, że zna niewielki procent żyjących gatunków. Ale znamy relacje międzygatunkowe, czyli powiązania między gatunkami. I badacze z całą pewnością mogą stwierdzić, że jeśli wyginie gatunek A, to zginie także kilka innych. Dla ludzi nauki bardzo przykre jest natomiast to, że w obecnym świecie dużo szybciej gatunki zginą, niż my je poznamy, opiszemy i sklasyfikujemy.

 

Czyli nawet nie będziemy wiedzieli, co zginie?

Ale będziemy wiedzieli, że zginie na pewno. Wiemy, że są gatunki przywiązane do ściśle określonych biotopów, czyli typów środowisk. I jeśli tych środowisk nie będzie, to tych gatunków też nie będzie, bo nie są one w stanie żyć w innych warunkach, nawet jeśli laikom warunki te wydają się całkiem niezłe do życia.

 

Ta nieświadomość zasmuca, ale paradoksalnie może trochę uspokaja. To dzieje się poza nami.

Nie wiem, kogo uspokaja, może pana. Mnie bardzo martwi. Wśród ludzi, którzy chociaż trochę orientują się, w czym rzecz, niepokój narasta. Dlatego m.in. zamiast tworzyć niekończące się listy gatunków chronionych, próbuje się chronić zróżnicowanie środowisk wiedząc, że wówczas znajdzie w nich schronienie wiele gatunków. Na tym m.in. polega koncepcja europejskiej sieci Natura 2000. Na obszarach tej sieci oprócz gatunków chroni się różne siedliska. Również takie, które dotychczas w Polsce były traktowane pogardliwie jako nieużytki – piaszczyste wydmy śródlądowe.

 

Nawet jeśli powstały na skutek działalności człowieka?

To nie jest ważne. I na tym polega zmiana w podejściu do tego, co nazywa się ochroną przyrody. Oprócz układów naturalnych czy półnaturalnych chronimy także to, co powstało lub utrzymuje się dzięki człowiekowi, np. pewne typy łąk.

 

Tam też jest unikalna przyroda i gatunki wymagające ochrony?

Oczywiście. Nawet pewne odmiany roślin uprawnych, które powstały dzięki świadomemu doborowi czy selekcji, także zawierają materiał genetyczny wymagający ochrony. Ten materiał ginie na naszych oczach. W przeszłości nasze rolnictwo opierało się na tym, że z ojca na syna przechodziło ziarno zbóż do wysiewu czy ziemniaki do sadzenia. Na obszarze Polski była ogromna rozmaitość odmian roślin zbożowych. Potem wprowadzono tzw. kwalifikowane ziarno i doszło do strasznego zubożenia puli genów zawartych w tych roślinach. Kiedyś na świecie były setki odmian ryżu, w tej chwili na skalę przemysłową uprawia się zaledwie kilka. Bo człowiek nastawił się na szybką, łatwą, ekonomicznie wydajną uprawę. Reasumując – ochrona przyrody znacznie rozszerzyła zakres swoich zainteresowań o te gatunki, odmiany, a nawet całe ekosystemy, które powstały dzięki człowiekowi lub są przez niego utrzymywane.

 

TERROR KUPY OSZOŁOMÓW

Czym różni się działalność naukowców takich jak pani od działalności organizacji ekologicznych?

Pozarządowych organizacji ekologicznych jest bardzo dużo i one są szalenie zróżnicowane. Wiele z nich wykonuje kawał rzetelnej roboty, której nie jest w stanie wykonać żaden urzędnik państwowy. Oprócz nich istnieją jednak takie, które są kupą oszołomów. Są krzykliwe, nie stać ich na nic poza przytwierdzaniem się łańcuchami do bramy ministerstwa i zwykle mają zerowe pojęcie o ochronie przyrody. To są podżegacze nierozumiejący konieczności pójścia na pewne kompromisy. Niektóre z tych organizacji z definicji tępią np. urzędników. Doświadczyłam tego na własnym przykładzie, gdy byłam głównym konserwatorem przyrody.

 

Mam wrażenie, że ich mocno zideologizowani członkowie uważają, że ten, kto ich nie popiera, jest złym, okrutnym i głupim człowiekiem.

Próbowałam nieraz z nimi rozmawiać. Niektórzy są wegetarianami, jedzenie mięsa to dla nich zbrodnia. To oczywiście niemądre, bo przyroda jest przecież tak skonstruowana, że każdy kogoś zjada. Zupełnie nie rozumiem, kto dał im prawo walki o to, żeby nie zabić i nie zjeść akurat ssaka, ale ryby już niekoniecznie, a roślina jest im już w ogóle obojętna. Ich terror jest bardzo szkodliwy dla ochrony przyrody, bo wypacza jej sens.

 

Ponieważ?

Ponieważ każda przesada jest niezdrowa. Myślę, że na skutek presji tych organizacji niektóre oceny oddziaływania na środowisko, robione przy okazji rozmaitych inwestycji, zostały wypaczone. Oczywiście jestem za tym, że jeśli powstaje nowa droga, to trzeba szybko i sprawnie przeprowadzić taką ocenę, ale jeśli tylko wymienia się nawierzchnię istniejącej drogi, a procedury są tak samo skomplikowane, wymagające wielu ekspertyz, to jest to absurd.

 

Wiele osób w ogóle nie ma zaufania do ekspertyz. Przypadek Rospudy czy niektórych inwestycji warszawskich pokazał, że jeśli trzeba, w takich ekspertyzach można wykazać, co się chce.

Nie ma żadnej ekspertyzy, która by twierdziła, że obwodnica Augustowa powinna biec przez Dolinę Rospudy.

 

Ale miejscowi mają swoich specjalistów, którzy twierdzą inaczej.

Mają sfrustrowanych profesorów takich jak profesor Henryk Tomaszewicz, urzędujący tu obok. Ale on nie ma żadnych naukowych argumentów, nie prowadził tam nigdy badań, chociaż twierdzi co innego. Niestety są ludzie, którzy na czarne powiedzą białe, żeby tylko zaistnieć.

 

Zastanawiam się, czy można mieć absolutną pewność, że naruszenie torfowisk w Dolinie Rospudy doprowadzi do ich zniszczenia? W końcu ochrona przyrody to nie matematyka, a skutków nie da się obliczyć, rozwiązując równanie.

Każdy torfoznawca wie, co to znaczy odwodnienie torfowiska. Zaburzenie stosunków wodnych jest tu podstawowym zagrożeniem. A zniszczenie tego układu będzie nieodwracalne.

 

Ekolodzy biorą się za ratowanie całych systemów, niektórzy chcą zbawiać świat, a od lat nie potrafią uratować zwykłego kasztanowca przed szrotówkiem – szkodnikiem, który ma się dobrze, co widać gołym okiem.

Ja akurat dramatu z tego nie robię, bo kasztanowiec to gatunek obcy, a obowiązkiem naszego kraju jest troska o rodzime gatunki.

 

Mamy zgodzić się na niszczenie obcych przybyszy w lasach i na łąkach?

Jeśli szkodzą gatunkom rodzimym, to bezwzględnie tak. Polska ratyfikowała konwencję o różnorodności biologicznej, a jeden z jej artykułów nakłada obowiązek niszczenia gatunków obcego pochodzenia, jeśli zagrażają one rodzimym składnikom. Bo są zwykle bardzo agresywne, tak jak norka amerykańska, która kiedyś uciekła z hodowli, a potem wytrzebiła naszą rodzimą norkę, a na dodatek niszczy lęgi ptasie. To samo jest z niektórymi rybami, dębem czerwonym, czeremchą amerykańską. Ta ostatnia mnoży się jak szalona i tak zacienia dno lasów, że uniemożliwia naturalne odnawianie się naszych drzew.

 

EWOLUCJA MA PROBLEM

Pani profesor, niedawno napotkałem w lesie rzadki, bardzo smaczny, ale niestety będący pod ochroną grzyb – szmaciak gałęzisty. Był tak okazały, że wystarczyłby dla całej rodziny. Miałem ochotę go sobie udusić.

Oczywiście powinien pan go zostawić. Nawet musi pan, bo inaczej podlega pan karze. Umówmy się, że nie umrze pan, jak go pan nie zje. Czy człowiek musi sobie tak dogadzać, żeby zjeść szmaciaka, jeśli może się bez trudu pożywić czymś innym?

 

OK, nie zjem szmaciaka, bo to nielegalne. Ale kiedy czytam, co podlega ochronie zgodnie z naszą ustawą o ochronie przyrody, zastanawiam się, czy nie jest tego za dużo. W myśl przepisów przedmiotem ochrony są wszystkie dziko żyjące rośliny, zwierzęta i grzyby oraz wszystkie siedliska przyrodnicze, a nie tylko gatunki i siedliska wymagające szczególnej troski człowieka. Ochronie podlegają także kopalne szczątki roślin i zwierząt, a nawet krajobraz, i to ten całkowicie ukształtowany przez człowieka.

Oczywiście. Zobowiązuje nas do tego Europejska Konwencja Krajobrazowa, której Polska jest stroną. Generalnie chcielibyśmy osiągnąć taki stan, w którym chronione byłoby wszystko, a rozsądnie użytkowane przez człowieka tylko to, co niezbędne. Świadomy człowiek powinien mieć szacunek do przyrody i nie deptać np. muchomorów.

 

Jaka, zdaniem pani profesor, perspektywa rysuje się przed przyrodą? Przecież będzie coraz więcej ludzi, domów, fabryk, śmieci, odpadów.

Bez przerwy mówi się o groźbie zbyt gwałtownego ocieplenia klimatu. Zmiany klimatu nigdy w historii Ziemi nie odbywały się w tak drastycznym tempie. Za tym tempem nie nadąża ewolucja gatunków, a także ich zdolność do zmiany zasięgów. W okresie polodowcowym rekordzistą był świerk, ale po to, żeby zasięg świerka przemieścił się o 150 km, potrzeba było mnóstwo czasu.

 

Przyroda nie nadąża za klimatem?

Niestety. Na to się nałoży topnienie lodowców, uwolnienie olbrzymich ilości metanu związanego w lodach i śniegach Arktyki. Tempo zmian z każdym rokiem będzie zatem coraz szybsze.

 

Czy wiedząc, że część przyrody zginie, nie próbuje się gromadzić jej zagrożonych zasobów genowych?

Próbuje się. Lata temu niezwykle mądry okazał się Izrael, który na ogromnych obszarach założył swoistą kolekcję wszystkich gatunków drzew europejskich. Wielkie koncerny amerykańskie wysyłają całe ekipy do lasów równikowych, aby zdobywały nasiona różnych gatunków roślin jako materiał genetyczny do przechowania. Bo mają świadomość, że tam żyją gatunki, które za chwilę znikną. Jest przecież cała masa gatunków żyjących lokalnie zaledwie na kilku hektarach lasu równikowego. Dla celów naukowych chroni się także geny zwierząt, upakowane w piórach, włosach, nasionach.

 

Co będzie ostatecznym sygnałem, że z przyrodą jest kiepsko?

Zachwianie równowagi. W przyrodzie działają układy kompensacyjne, jeśli zniknie jeden gatunek, jego rolę jest w stanie spełniać inny. Ale do czasu. To są hipotezy, ale z obserwacji prostych układów wiemy, że jeśli zniknie zbyt wiele gatunków, to te układy kompensujące już się nie wytworzą. I wszystko runie.

 

Ubędzie gatunków, zaniknie różnorodność. I co dalej?

Powstaną systemy monokulturowe. Np. monokultury sosny czy świerka, zamiast naturalnych lasów z całą ich różnorodnością. A każda monokultura to raj dla szkodników. Jeśli mamy wielohektarową uprawę jednego gatunku, jest ona zaproszeniem do stołu dla szkodników. Wszelkiego rodzaju uproszczenie przyrody grozi załamaniem równowagi i narażeniem jej na choroby wirusowe, bakteryjne lub grzybowe albo na plagi szkodników. Takich chorób, jakie zdarzają się na fermach czy w hodowlach, nie ma na skalę masową w świecie dzikich organizmów.

 

Wygląda na to, że jesteśmy bliscy zgotowania przyrodzie i sobie cichej katastrofy.

Perspektywa dla przyrody i dla człowieka nie jest radosna. Niszczenie przyrody nabrało tempa, ale na szczęście rośnie także liczba inicjatyw na rzecz jej ochrony. Mimo wszystko wierzę w instynkt samozachowawczy człowieka.

rozmawiał Sławomir Mizerski

 

Prof. dr hab. Ewa Symonides kieruje Zakładem Ekologii Roślin i Ochrony Przyrody Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1993–99 była dziekanem Wydziału Biologii, w swej karierze zawodowej pełniła także funkcje głównego konserwatora przyrody i przewodniczącej Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Autorka ponad 170 prac i publikacji, ostatnio wydała podręcznik „Ochrona przyrody” – długo oczekiwany zarówno przez studentów jak i twórców nowego prawodawstwa i planów zagospodarowania przestrzennego kraju.

 

 

 http://www.sciaga.pl/tekst/82398-83-dlaczego_gina_lasy | 2008-04-10

DLACZEGO GINĄ LASY?

(...) Przyczyną ginięcia lasów są także kwaśne deszcze. Pojawiają się one tam, gdzie spalane są ogromne ilości paliw kopalnych, w wyniku czego do atmosfery przedostają się węglowodany. Powstają w wyniku łączenia się kropelek wody z gazowymi zanieczyszczeniami powietrza. Kwaśne deszcze padają często w krajach, które nie są odpowiedzialne za ich powstawanie. Szkodliwe gazy mogą być bowiem przenoszone przez wiatr setki, a nawet tysiące, kilometrów od miejsca pochodzenia i wywoływać niebezpieczne opady w regionie wolnym, zdawałoby się, od ekologicznych zagrożeń. Dla kwaśnych dreszczów nie istnieją granice, poza naturalnymi. Do powstawania ich przyczyniają się głównie Stany Zjednoczone i Europa. Wszędzie też można zobaczyć skutki niosących zanieczyszczenia opadów w postaci już martwych lub obumierających lasów.

Proces obumierania lasów z powodu kwaśnych opadów wciąż jeszcze nie został szczegółowo wyjaśniony. Z pewnością jednak można go podzielić na kilka etapów. Początkowo substancje zawarte w deszczu atakują liście lub igły, które w efekcie opadają. Potem choroba atakuje całą roślinę. Drzewo obumiera, a jeśli rośnie na stromym stoku, przewraca się jak ścięte przez drwala.

(...)  Największy jednak problem tkwi w przyszłości lasów równikowych, które należą do krajów biedniejszych. Przez ostatnie kilka milionów lat rozwój obszarów leśnych pozostał niezakłócony ingerencją człowieka. Prawa naturalne regulowały życie lasu. Jednak od kilku tysięcy lat coraz większy wpływ na rozwój lasów ma człowiek. Przez długie lata tylko je wycinał i wypalał, by zdobyć tereny pod uprawę innych roślin, dopiero stosunkowo niedawno zaczęto też sadzić nowe. Co roku powierzchnia lasów tropikalnych zmniejsza się o 142 tys. km?. Niektóre kraje, jak na przykład Indie, Wybrzeże Kości Słoniowej, Ghana, czy Ekwador, praktycznie wycięły już całkowicie swoje lasy. Masowy wyrąb lasów równikowych nie tylko stanowi zagrożenie dla klimatu ziemi, ale jest też katastrofą dla zwierząt. Ta potężna masa zieleni odgrywa decydującą rolę w światowym bilansie dwóch życiodajnych substancji: wody i tlenu. Obfitym deszczom padającym przez cały rok towarzyszy stała temperatura powietrza 20-30?C, dlatego lasy równikowe oddają do atmosfery wielkie ilości pary wodnej. Jest tu wilgotno, duszno i gorąco, stąd biali podróżnicy nadali tropikom miano "zielonego piekła". Z racji nieprawdopodobnego bogactwa flory i fauny należałoby raczej mówić o ziemskim raju, który - niestety- jest niesympatycznie niszczony przez człowieka. Są obszary, w których skala zniszczeń jest tak wielka, że za późno już na jakąkolwiek gospodarkę leśną. Zagładzie uległa już połowa wiecznie zielonych lasów! Na atlantyckim wybrzeżu Brazylii zostało ich tylko 2%, w zachodniej Afryce, na Madagaskarze i Sumatrze - 10%, a Filipiny w ciągu zaledwie kilkunastu lat zużyły 80% swoich zasobów leśnych, skazując się na import drewna. Wycięcie tak ogromnych lasów w drastyczny i nieodwracalny sposób zakłóca obieg wody na wielkich, odległych nawet o setki kilometrów obszarach, powodując ich pustynnienie. Szacuje się, że spowodowane tym długotrwałe susze dotknęły już ponad miliard ludzi. Statystyki na temat wycinania lasów i ginięcia gatunków zwierząt są przerażające! Światowe tempo wycinania lasów: 1 hektar na sekundę; 860 km2 dziennie; 310 tysięcy km2 rocznie: to prawie powierzchnia Polski. Tempo wymierania gatunków: w lasach tropikalnych: 35 gatunków dziennie; na całej Ziemi: 137 gatunków dziennie.

Z nieprzebranych bogactw tropików od dawna ludzi najbardziej interesowało drewno: heban, tek, machoń i palisander. Specyficzna struktura lasu tropikalnego sprawia, że na jednym hektarze może występować setki gatunków roślin - są one jednak reprezentowane przez nieliczne osobniki, rosnące w dużym rozproszeniu. Oznacza to, że żeby zdobyć kilka cennych handlowo drzew, trzeba wyciąć o wiele większy obszar lasu niż w przypadku mniej zasobnych w gatunki roślin w gatunki lasów strefy umiarkowanej (na 1 ha przypada 60-100 gatunków, w Europie - ok. 5). Aby zaoszczędzić sobie trudu, w wielu krajach, m.in. w Tajlandii, Malezji i Indonezji, wyrąbuje się tylko wybrane okazy, a całe połacie lasu się wypala. Powoduje to nie tylko śmierć tysięcy zwierząt i roślin, ale całkowite odsłonięcie i przesuszenie cieniutkiej, często zaledwie kilkucentymetrowej próchnicznej warstwy gleby. Dlatego wbrew nadziejom miejscowej ludności uprawy rolne zakładane w miejsce bujnej dżungli wcale nie dają dobrych plonów. Od południowo-wschodniej Azji po Amazonię, wszędzie lasy deszczowe są zastępowane przez plantacje soi i palmy olejowej .

Oczywiście, tysiące ludzi na całym świecie, przejętych zagrożeniem tropikalnych lasów, ze względów racjonalnych i emocjonalnych działa na rzecz zahamowania tego procesu. Wielkie organizacje ekologiczne zaproponowały m.in. bojkot tropikalnego drewna sprowadzanego do krajów Zachodu. Chociaż zajmują zaledwie 6% powierzchni Ziemi, są środowiskiem życia ponad połowy wszystkich gatunków roślin i zwierząt. Tworzą je głównie szerokolistne, wiecznie zielone drzewa, które rosną przez cały rok dlatego nie maja pierścieni przyrostów rocznych.

Na szczęście niektóre państwa podjęły w końcu działania , mając na celu ochronę lasów. Do tej grupy należą Boliwia i Brazylia. W 1986 roku, pod egidą ONZ, powołano do życia Interenational Tropical Timber Organization (Międzynarodową Organizację do Spraw Drewna z Lasów Równikowych), w skład której wchodzi 40 krajów. Zasiadają w niej zarówno producenci jak i użytkownicy tego cennego surowca. Specjaliści z Organizacji starają się obecnie rozstrzygnąć z jaki sposób przeprowadzić ponowne zalesienie obszarów dawnej porośniętych dżunglą, by uratować las równikowy od totalnej zagłady.

Autor: nieuczesanemysli

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [31.12.2009, 18:59] 1 źródło

NOWY ROK BĘDZIE ROKIEM UMIERANIA

Każdego dzień będzie miał swojego "odchodzącego" patrona.

Akcję informacyjną na ten temat ogłosił Międzynarodowy Związek Ochrony Przyrody (IUCN) z siedzibą w Szwajcarii - informuje "Rzeczpospolita".

Z tej smutnej okazji zrobiono nawet kalendarz, gdzie na każdy dzień roku przypada jeden gatunek zwierząt na wymarciu. 1 stycznia zostanie dniem niedźwiedzia polarnego.

Codziennie zamierza przybliżać na swej stronie internetowej jeden zagrożony gatunek zwierzęcia lub rośliny - dodaje gazeta.

Co trzeci z około 1,8 miliona zidentyfikowanych gatunków jest uznawany za zagrożony. | JS

 

 

 www.o2.pl | Wtorek [26.05.2009, 17:48] 1 źródło, 1 wideo

ZMIANY KLIMATYCZNE ZAGRAŻAJĄ MIESZKAŃCOM AMAZONII

Po długich okresach suszy przychodzą powodzie.

Eksperci, tacy jak Carlos Nobre z Brazylijskiego Instytutu Badań Kosmicznych, są bezsilni i twierdzą, że przewidywanie kataklizmu to pytanie za milion. Zmieniająca się temperatura oceanów i masowa wycinka lasów sprawiają, że stale zmieniające się schematy pogodowe stają się absolutnie nieprzewidywalne.

Te same rejony Amazonii, które dziś zatopiła powódź, cztery lata wcześniej zniszczyła długa susza. Dziś pod wodą znalazły się drzewka owocowe, wcześniej tony ryb dusiły się w wysuszonych rzekach. Klimatolodzy sądzą, że tak skrajne zmiany klimatu będą w tej części świata zdarzały się częściej - Nobre mówi telewizji MSNBC.

Tegoroczna powódź w Brazylii, która zniszczyła domy 400 tys. osób to efekt nietypowych zjawisk meteorologicznych nad Atlantykiem. Deszczowe chmury powinny usunąć się już w marcu, ale zostały aż do maja. W tym samym czasie południowe dzielnice kraju dotknęła susza. Tę wywołała La Niña, wysuszający kontynent i ochładzający Pacyfik prąd oceaniczny, który sprawił, że pasaty wiały silniej niż zazwyczaj. | JS

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [02.10.2009, 18:06] 3 źródła, 3 wideo

DRAMAT NA SYCYLII. GWAŁTOWNE DESZCZE ZABIŁY 17 OSÓB

Kilkanaście osób jest zaginionych, 40 jest rannych.

W ciągu kilku godzin na Sycylii spadło ponad 20 centymetrów deszczu. Efekt? Zatopione ulice, utrudnienia w transporcie, kilka powalonych budynków. Jednak nie to było najgorsze.

Opady deszczu spowodowały osunięcia zboczy wzgórz - błotne lawiny osunęły się na wsie i miasta.

Najgorsza sytuacja panuje w rejonie miejscowości Mesyna na wschodnim krańcu wyspy. Rząd ogłosił tam stan klęski żywiołowej.

Nadal do wielu miejscowości nie można dotrzeć drogą lądową. Helikopterami ściąga się ludzi uwięzionych na dachach budynków. Ekipy ratownicze przeszukują ruiny domostw i zwały błota poszukując rannych i zaginionych. | JS

 

„WPROST’ nr 8, 26.02.2006 r.

ŚMIERĆ W BŁOCIE

Zaledwie 57 osób z około dwóch tysięcy udało się uratować spod lawiny błotnej, która zeszła na wioskę na filipińskiej wyspie Layte... zabitych może być znacznie więcej... Eksperci twierdzą, że do katastrofy mogło doprowadzić nielegalne wycinanie lasów... Niemal identyczne tragedie wydarzyły się w 2004 r. (1500 ofiar) i pod koniec 2003 r. (160 ofiar). W 1991 r. również na wyspie Layte pod lawiną błota zginęło ponad 5 tys. osób. | (AJ)

 

"WPROST" nr 5/2009 (1360): KRES EWOLUCJI CZŁOWIEKA?: Organizmy chorobotwórcze, w tym pasożyty, zmuszają ludzki genom do ciągłych zmian. Innym dowodem tej aktywności jest odpowiedź na malarię – chorobę, która pojawiła się zaledwie 8 tys. lat temu. Chroniący przed nią gen wywołuje efekt uboczny – anemię sierpowatą, rozpowszechnioną w Afryce Środkowej i Zachodniej. Nie byłoby problemu malarii, gdyby ludzie masowo nie wycinali lasów, na których miejscu powstawały środowiska idealne dla komara przenoszącego pierwotniaki powodujące malarię. Rozprzestrzenienie się genu anemii sierpowatej jest więc skutkiem zmian przeprowadzanych na wielką skalę w naturze przez samego człowieka – mówi prof. Bogusław Pawłowski z Zakładu Antropologii PAN we Wrocławiu i Uniwersytetu Wrocławskiego.

 

Homo sapiens jest 10 tys. razy bardziej liczny, niż powinien według reguł rządzących światem zwierząt. Bez upraw i hodowli zwierząt populacja ludzka liczyłaby obecnie nie więcej niż pół miliona osobników – twierdzi prof. Steve Jones.

Rosnące zagęszczenie ludności i rolnictwo sprzyjały rozpowszechnieniu się chorób zakaźnych, bo kontakt ludzi z patogenami zwierzęcymi stał się intensywniejszy.

Ewa Nieckuła

Współpraca Bogusław Pawłowski

 

 http://www.egospodarka.pl/tematy/przyrost-naturalny | 31-05-2010

Na początku naszej ery w okresie Imperium Rzymskiego populacja ludności wynosiła ok. 200 mln. Zgodnie z wyliczeniami prof. Agnus Meddison'a z Uniwersytetu Groningen liczba ludności w roku 1000 nie przekraczała 270 mln. W roku 1700 osiągnęła poziom 600 mln, a ok. roku 1820 przekroczyła miliard. Potem zajęło zaledwie dwa wieki do podwojenia, a zaledwie 40 lat do osiągnięcia 3 mld. Obecnie przyrost zwolnił i całkowita liczba ludności wynosi ok. 6,5 mld. ONZ szacuje, że w roku 2030 ludzi będzie 8,2 mld, a w 2050 roku niewiele ponad 9 mld.

 

 

Na malarię choruje co roku około 300 mln ludzi, z czego 1 mln umiera.

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [17.02.2010, 16:59]

ŚWIATU GROZI NOWA EPIDEMIA

Ta choroba rozprzestrzenia się błyskawicznie.

Pandemia świńskiej grypy wywołała panikę na świecie, a niepostrzeżenie pojawiło się inne zagrożenie: denga. Przypadków tej potencjalnie śmiertelnej choroby roznoszonej przez komary przybywa w zawrotnym tempie - alarmuje "Newsweek".

Tygodnik zauważa, że Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób odnotowało do tej pory 11.749 zgonów spowodowanych przez wirus A/H1N1.

Tymczasem ze statystyk Światowej Organizacji Zdrowia

wynika, że z powodu epidemii dengi w ubiegłym roku do szpitali trafiło ponad pół miliona ludzi.

Czterdzieści lat temu wirus dengi występował w zaledwie dziewięciu krajach Afryki i Azji, obecnie jest rozpowszechniony w ponad stu. Denga jest drugą pod względem częstości chorobą przywożoną przez europejskich podróżników z wypraw - zauważa gazeta.

Denga to śmiertelna choroba, która występuje także u małp. Jej objawy są podobne jak w przypadku gorączki krwotocznej - to gorączka, silne bóle i sztywność stawów.

Jeśli wskutek globalnego ocieplenia przybywać będzie terenów sprzyjających rozwojowi komarów, ryzyko zakażenia dengą według Lowy Institute z Sydney obejmie ponad połowę populacji Ziemi - ostrzega "Newsweek". | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło, 1 wideo Piątek [26.03.2010, 06:14]

DENGA ZAATAKOWAŁA 150 TYS. LUDZI (WIDEO)

Chorobę wzmocniły zmiany klimatu.

Według raportu wydanego w marcu przez Panamerykańską Organizację Zdrowia (OPS), od początku roku na dengę zachorowało w Ameryce Południowej 146 tys. osób, z czego zmarło 79. Rok wcześniej OPS informowała o ponad 79 tys. przypadków zachorowań i 26 zgonach - czytamy na wyborcza.pl.

Ta przenoszona przez komary choroba ma za sprzymierzeńca rozchwiany klimat.

Wydłużenie pory wilgotnej ułatwiło rozmnażanie się owadów.

Kraje najbardziej dotknięte w tym roku przez dengę to Brazylia, Kolumbia i Wenezuela, choć w stanie pogotowia są wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej. W tym roku w Brazylii 21 osób z jej powodu zmarło i zanotowano ponad dwukrotny wzrost zachorowań w stosunku do roku ubiegłego - 108 tysięcy. W Kolumbii zmarły 22 osoby, a zachorowało 28 tysięcy, w Wenezueli zarejestrowano 16 tysięcy chorych - wylicza wyborcza.pl.

Denga w swej zwykłej postaci nie zabija.

Mordercza w skutkach jest krwotoczna odmiana tej gorączki, która sprawia, że człowiek traci krew nawet przez pory w skórze.

Większość ofiar śmiertelnych to osoby które czując łamanie w kościach i gorączkę, brały paracetamol. Zdiagnozowana jako przeziębienie, denga zabija w skutek reakcji z lekami przeciwgorączkowymi. | JS

 

www.o2.pl / www. sfora.pl | Poniedziałek [13.09.2010, 19:34]

ZABÓJCZA TROPIKALNA CHOROBA ATAKUJE EUROPĘ. TU JUŻ DOTARŁA

Natychmiast wprowadzono nadzwyczajne środki ostrożności.

Wirusową, odzwierzęcą zarazę - dengę, odnotowano po raz pierwszy we Francji - alarmuje france24.com.

Władze natychmiast zdecydowały o wytruciu komarów na terenie w okolicy Nicei, gdzie znaleziono zarażonego mężczyznę.

Denga to niezwykle groźna choroba.

Objawy są podobne do grypy. Może powodować gorączkę krwotoczną, która kończy się śmiercią - informuje portal. | MK

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [08.12.2010, 10:17]

WSZYSTKIE WRÓBLE WYGINĄ. PRZEZ BIOPALIWA

Los ptaków jest już przesądzony.

Gigantyczne uprawy soi i kukurydzy zniszczą populację ptaków polnych - alarmują naukowcy z USA.

Wszystko dlatego, że rolnicy masowo uprawiają zboża ze względu na ich opłacalność. To bowiem podstawowy składnik produkcji biopaliw.

Wielkość upraw rośnie w zastraszającym tempie. A to powoduje, że liczba ptaków polnych gwałtownie się zmniejsza - donosi "Miami Herald".

W wypadku wróbla mowa jest już o spadku liczebności nawet o 90 procent - te dane dotyczą Ohio. Problem dotyczy również innych ptaków - z rodziny

kacykowatych - ich populacja zmniejszyła się o 70 proc.

Zwiększone areały rolnicze niszczą po prostu ich naturalne siedliska. Dodatkowo ptaki tracą swoje naturalne źródła pożywienia.

Przykładowo wróbel polny je nasiona z różnych roślin polnych, które są wypierane przez monokultury rolnicze - informuje gazeta. | MK

 

 

 www.o2.pl | Piątek [20.03.2009, 10:38] 4 źródła

GROZI NAM EPIDEMIA GŁODU?

Groźna plaga niszczy zbiory pszenicy na świecie.

Zarodniki rdzy źdźbłowej, która pojawiła się w Ugandzie w 1999 roku, przenosi na duże odległości wiatr. Epidemia zniszczyła już zbiory w Etiopii i Kenii oraz Jemenie. Teraz dotarła z Afryki do Iranu.

Według biologów epidemia może zaatakować zboża w Azji Środkowej i w Indiach. Zagrożone jest już około 80 procent upraw w Azji i Afryce, m.in. w Afganistanie, Pakistanie, Turkmenistanie, Uzbekistanie i Kazachstanie.

To zagłada dla producentów chleba pszennego na całym świecie. Wcześniej lub później dotrze do Ameryki Północnej, Europy, Australii i Ameryki Południowej - powiedział Norman Ernest Borlaug, laureat Nagrody Nobla, który zapoczątkował tzw. zieloną rewolucję w krajach Trzeciego Świata.

 

Rdze są pasożytami, które na częściach nadziemnych roślin wytwarzają skupienia zarodników - plamy o rdzawym lub żółtym zabarwieniu. Pochodzące z nich ziarno jest bardzo niskiej jakości. | TM

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [15.06.2009, 07:55] 1 źródło

GRZYB ZMIECIE PSZENICĘ Z POWIERZCHNI ZIEMI

Grozi nam poważny kryzys.

Grzyb Ug99 może zetrzeć z powierzchni Ziemi aż 80 procent zasobów pszenicy. Trwa wyścig z czasem by wyhodować odporne rośliny - podaje "Los Angeles Times".

Ten złośliwy szczep grzyba pojawił się we wschodniej Afryce około 10 lat temu. W obecnej chwili zagraża 19 proc. światowych upraw pszenicy. Powoduje obumieranie roślin.

Jest jak bomba zegarowa. Rozprzestrzenia się w powietrzu, może się przenosić na ubraniach pasażerów samolotu na nowe kontynenty. Jesteśmy pewni że dotrze i do nas, to tylko kwestia czasu - powiedział Jim Peterson profesor z Uniwersytetu Stanowego Oregon.

Objawami zarażenia plonów są czerwonawo-brązowe płaty pojawiające się na łodygach roślin.

Możemy stanąć w obliczu poważnego kryzysu - twierdzi Rick Ward koordynator projektu zwalczania grzyba z Cornell University w USA.

Naukowcy dotychczas odkryli zaledwie sześć genów, które zapewniają roślinom odporność na zarażanie. Ale zmiana nasion na odporne szczepy, to ogromne przedsięwzięcie i zajmie co najmniej kilka lat.

Grzyb, w innych odmianach, znany jest od dawna. Rolnicy walczą z nim od kiedy zaczęli hodować pszenicę.

To jedna z naszych biblijnych plag. Nie możemy jej zignorować - przekonuje Jorge Dubcovsky profesor genetyki roślin z Kalifornijskiego Uniwersytetu Davis. | JP

 

[To są skutki upraw monokulturowych, wylesiania, beztroskiej turystyki, co umożliwia łatwe przenoszenie się plag. – red.]

 

www.o2.pl | Piątek [31.07.2009, 15:19] 2 źródła

ŚWIATU GROZI EPIDEMIA GŁODU

Zabójczy grzyb może zniszczyć uprawy zbóż.

Naukowcy - jak na razie - są bezsilni. Nie wiedzą, jak uporać się z nową odmianą grzyba, który atakuje uprawy - czytamy w dzienniku "Polska".

Choroba zaatakowała już około 30 proc. areału w Afryce i 20 proc. w państwach Bliskiego Wschodu. Organizacja ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) ostrzega, że jeśli plaga dotknie Indie, które są głównym producentem żywności w tym regionie doprowadzi to do klęski głodu w Azji.

 

Ug99, bo tak nazwano nowy rodzaj rdzy zbożowej, po raz pierwszy zaobserwowano w Ugandzie w 1999 roku. Dwa lata później pojawiła się już w Sudanie i Kenii. Później przedostała się do Afryki Środkowej, dotarła też do Półwyspu Arabskiego, atakując pola w Arabii Saudyjskiej. A w 2006 r. pierwsze przypadki grzybicy zanotowano w Iranie - czytamy w "Polsce".

 

Według FAO Ug99 wkrótce może pojawić się w Afganistanie, Indiach, Pakistanie, Turkmenistanie, Uzbekistanie i Kazachstanie. Za rok może trafić do USA, a za trzy, cztery lata dotrze do Europy.

 

Ta zaraza może pochłonąć nawet 80 proc. światowych upraw zbóż - twierdzi prof. Brett Carver z Oklahoma State University. - Żadne ze zbóż, nawet ozime, specjalnie przygotowane, nie potrafi się obronić przed Ug99.

 

Grzyb jest przenoszony przez wiatr, ale może go także przenosić człowiek - na ubraniu, na oponach samochodu czy samolotu. Epidemii nie da się więc powstrzymać. Trzeba znaleźć na nią "lekarstwo". Niestety, mimo że naukowcy pracują nad nim od 2007 roku, nadal nie wiedzą, jak zapobiec rozprzestrzenianiu się plagi. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [29.05.2010, 20:18]

ŚWIATU GROZI GŁÓD. ZABÓJCZY GRZYB ATAKUJE ZBOŻA

Zagrożone są uprawy na wszystkich kontynentach.

Cztery zmutowane genetycznie odmiany grzyba Ug99, który powoduje rdzę brunatną pszenicy zagrażają uprawom tego zboża na całym świecie. Ich zarodniki rozprzestrzeniają się bardzo szybko i są odporne na wszystkie środki grzybobójcze - ostrzega voanews.com.

Zdaniem naukowców zagrożonych jest ponad 90 proc. wszystkich odmian pszenicy na świecie. Zabójczy dla zboża grzyb po raz pierwszy odkryto w 1999 roku w Ugandzie.

Później szybko zawędrował do Kenii, Etiopii, Sudanu i Iranu. Teraz odkryto kolejne jego mutacje.

Staramy się stworzyć odmianę pszenicy, która nie podda się tej chorobie. To jednak niezwykle trudne, a dalsze rozprzestrzenianie się mutacji Ug99 może mieć dla świata katastrofalne skutki - mówi dr Hans-Joachim Braun, dyrektor Global Wheat Program. | AJ

 

[Trzeba wyselekcjonować odporne na grzyb egzemplarze zbóż. - red.]

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [10.08.2010, 13:34]

RYŻ ZNIKNIE Z POWIERZCHNI ZIEMI. PRZEZ GLOBALNE OCIEPLENIE

Naukowcy: głód zagraża miliardom ludzi.

Globalne ocieplenie obniżyło wydajność upraw ryżu w Azji - w wielu miejscach nawet o 20 proc.

Naukowcy z University of California twierdzą, że jeśli ta tendencja się utrzyma to pod koniec stulecia głód dotknie nawet połowę ludności Ziemi. Wcześniej jednak odczujemy wzrost cen ryżu - donosi BBC News.

To wniosek z badań 227 upraw ryżu w Tajlandii, Wietnamie, Indiach oraz Chinach. Sprawdzono wydajność pól ryżowych na przestrzeni ostatnich 25 lat. Mimo że teoretycznie cieplejsze dni powinny pozytywnie wpływać na wzrost roślin, dzieje się inaczej.

Mechanizm nie jest dla nas jasny. Prawdopodobnie w cieplejsze noce rośliny intensywniej pobierają tlen i zużywają więcej energii - mówi prof. Jarrod Welch.

Ryż jest podstawą wyżywienia ponad 3 miliardów ludzi na świecie. | AJ

 

 

 www.o2.pl | Środa [08.04.2009, 20:31] 2 źródła

MOŻE ZABRAKNĄĆ CZEKOLADY

Grzyb zagraża brazylijskim uprawom kakaowca.

Za rok na Wielkanoc w sklepach może już nie być czekoladowych króliczków. Chrześcijańskiego symbolu odrodzenia, jajek, wykonanych z kakaowej masy, w króliczym koszyczku też może nie być. Za ewentualny kryzys na rynku czekolady odpowiadać będzie grzybica.

 

Moniliophthora roreri oraz Crinipellis perniciosa już od kilku lat pustoszą uprawy kakaowca w Ameryce Środkowej i Południowej. Grzyby atakują wszystkie części kakaowca, a zaatakowane grzybem owoce stają się czarne. Zaatakowane przez pierwszego grzyba kakaowce wyglądają jak pokryte szronem. Drugi grzyb objawia się naroślami przypominającymi miotłę (stąd angielska nazwa witches broom - miotła czarownicy) - czytamy na serwisie "biolog.pl".

 

Najnowszym zagrożeniem jest wirus CSSV (wirus spuchniętej łodygi kakaowca). Jest on dużo groźniejszy i, niestety, atakuje w Afryce Zachodniej. Choć kakao pochodzi z Ameryki Południowej, 70 proc. upraw jest właśnie w Afryce. Tegoroczne światowe uprawy zmniejszą się o prawdopodobnie o jedną trzecią.

 

Coraz częściej kakao uprawia się jako monokulturę. To ułatwia przenoszenie się chorób. Drzewka rosną w rejonach coraz częściej dotykanych przez suszę. Brak wody dodatkowo je osłabia - tłumaczy Paul Hadley z uniwersytetu w brytyjskim Reading.

 

Sprawa CSSV stała się na tyle paląca, że za powstrzymanie wirusa wzięli się genetycy. Rozpoczęto niedawno przyśpieszone badania nad genomem kakaowca.

 

Poznając mapę genów rośliny będzie można zaszczepić ją skutecznie przed atakiem CSSV. Nim to się stanie jedyną formą obrony jest wycinanie milionów zdrowych drzewek, by stworzyć zaporę między chorymi a zdrowymi uprawami - czytamy w "New Scientist". | JS

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 25.08.2011, 23:05

MILIONY LARW ZAATAKOWAŁY PUSZCZĘ

Zakaz wstępu do lasów.

Larwy borecznika sosnowego zaatakowały Puszczę Bydgoską. Owad znany jest od lat, ale w tym roku na jednej sośnie znajduje się nawet kilka tysięcy larw, które niszczą drzewo - alarmuje "Gazeta Wyborcza".

Z powodu plagi siedem nadleśnictw z woj. kujawsko-pomorskiego zakazało wstępu do lasów. Trwa w nich walka ze szkodnikiem. Leśnicy na zaatakowanym terenie używają do oprysków czterech samolotów i helikoptera.

Muszą się spieszyć, bo owad rozmnaża się w zastraszającym tempie. Najlepiej czuje się w temperaturze od 25 do 30 stopni - czyli w takiej, jaka panuje od kilku dni.

Gdy jest ciepło, do pełnego rozwoju potrzeba mu nawet niecałych trzech tygodni – mówi prof. Józef Banaszak, biolog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

Dodaje, że trudno stwierdzić skąd w tym roku tak duży problem z borecznikiem. Zdaniem Karola Dąbrowskiego z Ogrodu Botanicznego w Myślęcinku jedną z przyczyn może być mała różnorodność lasów.

Borecznik sosnowy z wyglądu przypomina gąsienicę. Larwy są jasne, zielonkawożółte. Zaatakowane drzewa są znacznie osłabione, najczęściej usychają – wyjaśnia gazeta. | AJ

 

 

 www.o2.pl | Środa [22.07.2009, 08:17] 4 źródła

NIE BĘDZIE WIŚNI, ŚLIWEK I BRZOSKWIŃ. PRZEZ OCIEPLENIE

Kolejny cios dla kalifornijskiej gospodarki.

Zagrożeniem dla drzew owocowych są coraz cieplejsze zimy - twierdzą naukowcy z University of California-Davis i University of Washington.

Według nich do 2100 roku liczba owoców zmniejszy się o połowę.

Przyniesie to druzgocące skutki dla miejscowych plantatorów - powiedział Minghua Zhang, autor badań.

Zagrożone są także uprawy orzechów pistacjowych i migdałów. Wartość kalifornijskiego rynku owoców szacowana jest na 11 mld euro rocznie. | TM

 

 www.o2.pl | Piątek [23.01.2009, 09:06] 1 źródło

PRZEZ OCIEPLENIE WYGINĄ DRZEWA?

Zmiany klimatu zabijają przyrodę na zachodzie USA.

Według amerykańskich naukowców, wiele gatunków drzew wymiera dwa razy szybciej, niż miało to miejsce 30 lat temu - donosi "The Guardian".

Na skutek globalnego ocieplenia drzewa stały się bardziej wrażliwe. Zdaniem ekologów, którzy zbadali lasy północno-zachodniego Pacyfiku, Kalifornii i Kolumbii Brytyjskiej, zmiany te mogą poważnie zakłócić równowagę w przyrodzie i przyczynić się do jeszcze szybszych zmian klimatu.

Jak tłumaczą, wyższe temperatury sprawiają, że drzewa mają mniej wody. Dodatkowo, lasy pochłaniają zdecydowanie mniej dwutlenku węgla. W zamian za to emitują więcej gazów cieplarnianych.

Ekolodzy zauważyli, że zbyt duża ilość dwutlenku węgla szkodzi przede wszystkim lasom iglastym. Ale globalne ocieplenie dotyka też inne gatunki drzew.

Ocieplenie klimatu to poważne zagrożenie. Długie lato i brak zimy przyczynia się do większej ilości owadów i chorób, które atakują rośliny - mówi w "The Guardian" Phillip van Mantgem z amerykańskiej organizacji Geological Survey (USGS). | AH

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [04.10.2009, 11:41] 1 źródło

INDIE WYSYSAJĄ Z ZIEMI CAŁĄ WODĘ

Wypompowują 21 milionów basenów olimpijskich rocznie.

Rabunkowa gospodarka wodna to jeden z najważniejszych problemów z jakimi uporać się powinny Indie. Nie tylko dla własnego dobra, ale dla dobra całej planety - zauważa "The New Scientist".

Problem jest podwójny. Po pierwsze ubywa wód gruntowych - o 10 cm rocznie opada jej poziom w tym regionie. Po drugie słodka woda, którą w Indiach wypompują i zużyją, trafia do atmosfery i do oceanów.

Wody gruntowe wypompowywane przez Indie odpowiadają za podnoszenie się poziomu światowych mórz i oceanów o 0,16 mm rocznie - tłumaczy pismo.

To 5 proc. całego przyrostu. | JS

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [03.05.2010, 14:44]

BIBLIJNA RZEKA ZNIKNIE Z POWIERZCHNI ZIEMI

A wraz z nią Morze Martwe.

Ekolodzy alarmują: Jordan w przyszłym roku zniknie z powierzchni ziemi. A wraz z nim Morze Martwe - informuje polskieradio.pl.

Organizacja EcoPeace, która przygotowała raport w sprawie biblijnej rzeki, w której wodach miał zostać ochrzczony m.in. Jezus Chrystus, wezwała rządy Izraela, Jordani i Autonomii Palestyńskiej do natcyhmiastowych działań ratujących rzekę.

Trzeba natychmiast naprawić cieknące rury wodociągowe, zakryć zbiorniki wodne, by uniemożliwić odparowywanie wody i nakłonić społeczeństwo do podlewania domowych ogródków wodą już używaną w gospodarstwie domowym.

Izrael, Jordania i Autonomia Palestyńska wypompowały z Jordanu ponad 98 procent wody. Jednocześnie stale odprowadzają do rzeki ścieki.

Brak świeżej wody już doprowadził do wyginięcia raków, węży, małży i owadów - w sumie około 50 bezkręgowców, a także miejscowej roślinności. | WB

 

 

www.o2.pl / www.hotmoney.pl | Poniedziałek, 19.04.2010 09:32

NIEDOBÓR WODY ZNISZCZY GOSPODARKĘ?

Ceny jedzenia poszybują w górę.

Światowy kryzys związany z niedoborem wody może wywindować ceny jedzenia w Wielkiej Brytanii i zniszczyć gospodarkę – ostrzegają brytyjscy eksperci w najnowszym raporcie.

Woda już wkrótce może stać się rzadkim i bardzo cennym zasobem. Przyczynią się do tego wzrost liczby ludności świata i popytu na wodę, a także zmiany klimatu.

Obecnie znaczenia wody się nie docenia, chociaż jej wpływ m.in. na rozwój gospodarczy jest ogromny. To dlatego, że woda niezbędna do wyprodukowania jedzenia czy ubrań jest „niewidzialna”. Tymczasem taka „ukryta” woda odpowiada za 2/3 całkowitego zużycia w Wielkiej Brytanii. Bardzo niewielu konsumentów zdaje sobie sprawę, że na wyprodukowanie kilograma wołowiny potrzeba aż 15,5 tys. litrów wody, a na wytworzenie bawełnianego T-shirtu – 2,7 tys. litrów. Konsekwencje braku wody mogą być więc dramatyczne dla wielu gałęzi gospodarki.

Eksperci podkreślają, że nie tylko ubogie kraje świata są zagrożone katastrofalnymi skutkami braku wody w przyszłości; problem ten dotyczy również państw rozwiniętych.

 www.dailymail.co.uk

 

 http://www.klimatdlaziemi.pl

    * „Do końca wieku połowa Hiszpanii będzie leżeć na Saharze”

    * „Wg rządu hiszpańskiego 1/3 kraju może zamienić się w pustynię”

    * „ONZ szacuje, że ryzyko zamienienia się w pustynię dotyczy 30-60% terytorium Hiszpanii i 12% terenu Europy” „Straty spowodowane zmianami klimatycznymi we Włoszech szacuje się na 50 mld euro rocznie - oświadczył minister ds. ochrony środowiska Alfonso Pecoraro Skanio”

 

Opublikowany przez "Independent" raport Centrum Prognoz i Badań Klimatycznych Hadley, działającego przy Biurze Meteorologicznym Wielkiej Brytanii, przewiduje, że pustynie, stanowiące obecnie 3 proc. powierzchni naszej planety, do 2100 zajmą aż 1/3 jej powierzchni.

 

 

§          

Oceany pochłaniają 2 miliardy ton CO2 więcej niż emitują, rośliny i gleba 1,3 miliarda ton więcej niż emitują (wcześniej - przed wycięciem większości drzew i urbanizacją - dużo więcej). Nasza emisja stanowi stałą nadwyżkę, gromadzącą się w atmosferze, co widać w danych pomiarowych wykazujących stały wzrost stężenia CO2.

 

 

Opisane powyżej postępowanie, wywołujące zdumienie, niedowierzanie, szok, NICZYM NIE RÓŻNI SIĘ od postępowania innych debili, psychopatów; kanalii, np. rabunkowej eksploatacji i spalania ropy, węgla, zanieczyszczania powietrza, wód, gleby; ZATRUWANIA, PRZYCZYNIANIA DO CHORÓB, ZABIJANIA, POPEŁNIANIA SAMOBÓJSTWA, PRZYCZYNIANIA DO DEGENERACJI, ZAGŁADY ŻYCIA!!!

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [08.11.2009, 19:06] 4 źródła, 1 wideo

HURAGAN PUSTOSZY AMERYKĘ. ZABIŁ 124 OSOBY (WIDEO)

Żywioł zbliża się do Zatoki Meksykańskiej.

Co najmniej 124 osoby zginęły w Salwadorze przez powodzie i osunięcia ziemi wywołanych przez huragan Ida - poinformował Humberto Centeno, minister spraw wewnętrznych.

Rząd ogłosił już stan wyjątkowy w pięciu z 14 departamentów.

Sztorm ponownie osiągnął status huraganu pierwszej kategorii w skali pięciostopniowej. Prędkość wiatru przekroczyła 110 km/h .

Ida stała się huraganem już  czwartek w okolicach wybrzeża nikaraguańskiego, ale osłabła nad samym lądem. Teraz przesuwa się na północ, wkrótce przejdzie przez Cieśninę Jukatańską. | TM

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [18.09.2009, 11:15] 2 źródła

SUSZA JAKIEJ AFRYKA NIE WIDZIAŁA. GŁODUJE 10 MLN LUDZI

Brakuje wody i jedzenia.

Z powodu suszy głoduje 10 mln Kenijczyków. Masowo padają zwierzęta.

Rząd ogłosił skup słabych krów od rolników. Bydło przewożone jest ciężarówkami w pobliże Nairobi, ale wiele zwierząt pada w drodze - pisze "Guardian".

Susza spowodowała także duży wzrost cen żywności. Zaczyna brakować wody pitnej. Może zabraknąć też prądu, który dostarczany jest w dużej mierze przez elektrownie wodne.

Obecnie Kenii i cała Afryka Wschodnia przeżywają jedną z największych susz w historii. | TM

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl |Wtorek [29.09.2009, 14:31] 2 źródła

170 TYSIĘCY OSÓB UCIEKA PRZED TAJFUNEM

Żywioł pochłonął już 240 ofiar na Filipinach.

Do wybrzeży Wietnamu zbliża się tajfun Katsana. Od kilku godzin wieje tam już silny wiatr, zrywający dachy i łamiący drzewa. Pada ulewny deszcz. Wiele dróg jest nieprzejezdnych.

Władze zdecydowały się na ewakuację 170 tys. osób.

W sobotę tajfun Katsana zaatakował filipińską wyspę Luzon. Silne opady deszczu spowodowały powódź, która pochłonęła co najmniej 240 ofiar śmiertelnych. | WB

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [03.10.2009, 07:49] 1 źródło

FILIPINY NIE MOGĄ ZAZNAĆ SPOKOJU

Kolejny tajfun zbliża się do wybrzeży archipelagu.

Zaledwie tydzień temu Filipiny spustoszył tajfun Ketsana, pochłonął w sumie 240 ofiar. Większość umarła w wyniku powodzi spowodowanej bardzo silnymi opadami deszczu.

Teraz do wysp zbliża się huragan Parma.

Prezydent Gloria Arroyo ogłosiła stan klęski narodowej, 33 tys. ludzi zostało ewakuowanych z prawdopodobnej ścieżki huraganu - pisze BBC.

Według oficjalnych danych meteorologicznych tajfun stracił nieco na sile, początkowo wiatry wiały z prędkością 230 km/h, teraz zwolniły już do 175 km/h.

Zmienił się też kierunek przemieszczania cyklonu - pisze BBC.

Naukowcy przewidują, że przejdzie on wyraźnie na północ od stolicy kraju, istnieje też szansa, że ominie tereny, które najbardziej ucierpiały w wyniku przejścia poprzedniego huraganu. | JP

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [19.10.2009, 11:44] 5 źródeł, 1 wideo

TAJFUNY ZABIŁY JUŻ TYSIĄC OSÓB (WIDEO)

Do Filipin zbliża się kolejna katastrofa.

Katastrofy wywołane przez tajfuny Ketsana i Parma pozbawiły życia już ponad tysiąc osób. Do Archipelagu Filipińskiego zbliża się teraz tajfun Lupit z wiatrem wiejącym z prędkością 175 km/h.

Tajfun Ketsana spowodował śmierć 420 osób, a Parma 438 osób.

Co najmniej 88 osób uznano za zaginione. 89 osób zmarło z powodu zarażenia się leptospirozą, chorobą wywołaną bakteriami obecnymi w moczu gryzoni - informuje filipińska służba zdrowia.

Tajfuny spowodowały też największe od lat powodzie na Filipinach. Miliony ludzi straciło dachy nad głową. Straty szacuje się na kilkaset milionów dolarów. | TM

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [31.10.2009, 19:26] 1 źródło

CZWARTY TAJFUN ZALEWA FILIPNY

Wyjątkowo uciążliwa pora deszczowa daje się we znaki wyspiarzom.

To już czwarty tajfun w przeciągu miesiąca, który szaleje na Filipinach - pisze CNN.

Na wschodzie kraju deszcz znów zalał wioski i miasteczka. W ciągu 48 godzin burza ma dotrzeć do Wietnamu.

Mimo że huragan "Mirinae" jest najsłabszym jaki ostatnio dotarł do wybrzeży Filipin, zdołał wyrządzić ogromne szkody.

Wiele biednych domów porwała woda, mieszkańcy gorączkowo starali się ratować swój dobytek - mówi korespondent CNN.

W Manili, stolicy kraju, spadło 8,5 cm wody na cm kwadratowy, jednak opady były znacznie bardziej obfite na wschodzie kraju, gdzie sięgnęły aż 15 cm. | JP

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [09.10.2009, 08:50] 3 źródła

TRAGEDIA NA FILIPINACH. ZNOWU KATAKLIZM

Powódź i obsunięcia ziemi. Rośnie liczba ofiar.

Ostatnie raporty mówią o ponad  120 zabitych, wciąż trwają też poszukiwania 31 zaginionych osób - informuje CNN.

Filipiny nie otrząsnęły się jeszcze po przejściu huraganów Ketsana i Parma.

Teraz klęska żywiołowa miała zostać spowodowana przez silne opady deszczu. Jednak do tragedii mogły przyczynić się nietrafione decyzje władz.

Niektóre z obsunięć mogły zostać spowodowane przez wodę przedwcześnie uwolnioną z zapór wodnych - donosi BBC.

Wezbrane rzeki wystąpiły z brzegów. Przerwane zostały liczne tamy zalewając osady, pola i drogi

.Z nadmorskiego regionu Pangasinan wojsko ewakuowało ponad 30 tys. osób.

Marynarka USA wysłała na Filipiny statek ratunkowy, jednak zła pogoda nie pozwoliła na start samolotów i helikopterów - informuje Reuters.

Tysiące ludzi wciąż jest odciętych od świata, wiele osób oczekuje na pomoc na dachach domów lub uciekło w wyżej położone górskie rejony.

Agencje humanitarne oceniają straty na 43 mln dolarów. | JP

 

 

 http://www.twojapogoda.pl/ (09.02.2010, 01:20)

BRAZYLIA ZNOWU ZAGROŻONA CYKLONEM

6 lat temu w południową Brazylię uderzył pierwszy w historii cyklon

na wodach południowego Atlantyku. W tym roku może się powtórzyć...

Rekordowe ulewy nawiedzające okolice brazylijskich miast Rio de Janeiro i Sao Paulo przypominają mieszkańcom sytuację, która miała miejsce w 2004 roku. Do wybrzeży południowej Brazylii dotarł wówczas pierwszy w historii tropikalny huragan, który narodził się nad wodami południowego Atlantyku. Obecnie sytuacja zaczyna się powtarzać, ponieważ woda w oceanie u wybrzeży południowej Brazylii jest znacznie cieplejsza niż zwykle o tej porze roku. To właśnie jest przyczyną nadmiernych opadów mających miejsce w ostatnich tygodniach na wschodnich wybrzeżach Brazylii. Obecnie strefa cieplejszych wód i zarazem obfitych opadów przesuwa się na południe znad okolic Rio de Janeiro w kierunku południowego stanu Santa Catarina. To właśnie tam 6 lat temu w marcu uderzył historyczny huragan. Wiatr, który pustoszył tysiące miast i wsi, osiągał prędkość 155 kilometrów na godzinę, czyli drugą kategorię w 5-stopniowej skali siły tropikalnych huraganów. W wyniku wichur śmierć poniosły 3 osoby. Niezwykły huragan wcale nie wyglądał tak samo jak jego koledzy z północnego Atlantyku, ponieważ temperatura w centrum burzy była niska, a powinna być wysoka, zaś wiatry miały przeciwne kierunki. Po kilku latach naukowcy zaczęli zaliczać brazylijski fenomen do kategorii huraganów, tym samym przyznając, że to co wydawało się dotąd niemożliwe, nieoczekiwanie zdarzyło się na naszych oczach. Sprawa powraca w tym sezonie, gdy scenariusz pogodowy mamy bardzo podobny do tego z 2004 roku. Nie wiadomo czy efektem tego będzie narodzenie się tropikalnego cyklonu, a może też skończy się jedynie na ulewach i powodziach. Pewne jest, że takie zjawiska stanowią poważne zagrożenie dla piątego pod względem powierzchni kraju na świecie, zamieszkiwanego przez 200 milionów ludzi, zupełnie nieprzygotowanych na tego typu nowe zagrożenie.

 

 

 www.o2.pl | Sobota [20.06.2009, 11:26] 6 źródeł

KLĘSKA SUSZY W KALIFORNII. LUDZIE UMIERAJĄ Z PRAGNIENIA

Nie mogą pracować i wyżywić swoich rodzin.

Susza w Kalifornii sieje coraz większe spustoszenie. Gubernator Arnold Schwarzenegger zwrócił się już do Baracka Obamy o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej.

Sytuacja jest poważna. Brak wody oznacza brak pracy - powiedział Schwarzenegger.

W środkowej Kalifornii zagrożonych jest ok. 70 tys. miejsc pracy, a wskaźnik bezrobocia w niektórych rejonach wynosi blisko 20 proc. Najgorzej jest w rolniczym okręgu Fresno, który jest największym producentem owoców i warzyw w tym stanie.

Wiosna i lato 2008 r. były w Kalifornii najbardziej suche od czasu rozpoczęcia obserwacji meteorologicznych. W tym roku sytuacja wygląda podobnie. | TM

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [15.08.2009, 08:47] 5 źródeł, 1 wideo

KALIFORNIA W OGNIU. 2,5 TYSIĄCA LUDZI UCIEKA Z DOMÓW (WIDEO)

Schwarzenegger ma problem. Kolejna plaga w słonecznym stanie.

Pożary lasów szaleją w okręgu Santa Cruz w Kalifornii. Już ponad 2,4 tys. osób musiało opuścić swoje domy.

Ogień opanował już ponad 1,7 tys. ha lasów. Ż żywiołem walczy - 1,9 tys. strażaków - informują lokalne media.

Akcję utrudniają górzyste tereny. Co gorsza, na dziś zapowiadane są wysokie temperatury.

Pożary najbardziej zagrażają Swanton i Bonny Doon, położonym niedaleko miasta Santa Cruz. | TM

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [28.08.2009, 09:44] 4 źródła

OGIEŃ ZAGRAŻA LOS ANGELES

W Kalifornii strażacy walczą z pożarami lasów.

Strażacy walczą z ogniem, który wczoraj wieczorem objął domy w Rancho Palos Verdes - położonej na południe od centrum Los Angeles. Ewakuowano setki mieszkańców. Płoną także lasy w innych częściach Kalifornii - donosi Fox News.

W akcji ich gaszenia bierze udział tysiąc strażaków. Ogień rozprzestrzenia się bardzo szybko, bo drzewa i krzewy są bardzo suche. Przyczyną pożarów są panujące od wielu dni upały, podczas których bardzo łatwo o zaprószenie ognia.

Strażacy wykorzystują samoloty do zrzucania wody i ciężki sprzęt do tworzenia przeszkód ziemnych dla ognia. Dymy z pożarów otaczają Los Angeles i władze apelują do mieszkańców części dzielnic o unikanie przebywania na ulicach. Szkoły odwołały zajęcia wychowania fizycznego. | AJ

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [30.08.2009, 08:06] 3 źródła, 4 wideo

KALIFORNIA W OGNIU. EWAKUACJA TYSIĘCY OSÓB (WIDEO)

Na północ od Los Angeles płonie 8 tys. hektarów.

Wielki ogień wybuchł w ostatnim tygodniu. Do dziś ewakuowano mieszkańców 3 tys. domów.

Policja każe uciekać wszystkim zamieszkującym teren od gór San Gabriel na północy hrabstwa Los Angeles do wschodnich krańców samego miasta - informuje Associated Press.

Zagrożone są już laboratoria NASA. Od strefy ewakuacji oddziela je tylko kanion. Spłonąć mogą też stacje przekaźnikowe na Mt Wilson.

Potężne upały do 38 st. Celsiusza i susza utrudniają 750 strażakom pracę. Jeżeli pogoda się utrzyma (nie pogorszy) to walka z żywiołem potrwa jeszcze tydzień - sugeruje agencja. | JS

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [10.01.2010, 09:06] 5 źródeł, 1 wideo

USA SKUŁ ARKTYCZNY MRÓZ. NAWET -55 STOPNI (WIDEO)

Zamarzają wodospady.

Fala arktycznego zimna nad USA skuła w sobotę lodem Dakotę Północną, gdzie temperatura spadła w Bismarcku, stolicy tego stanu, do 55 stopni Celsjusza poniżej zera - donosi gazeta.pl.

W stanie Minnesota zamarzła miejscowa atrakcja turystyczna, wodospad Minnehaha. Na Florydzie zrobiło się za zimno dla zwierząt.

Te żyjące w parku wokół ośrodka lotów kosmicznych trzeba było przewieźć w cieplejsze miejsce - donosi cctv.com.

Przymrozki w tym stanie szkodzą też uprawom owoców cytrusowych. Można spodziewać się słabszych zbiorów i wyższych cen soku pomarańczowego.

 Mroźne wiatry powiały nad stanami Minnesota oraz Iowa, a temperatura spadła poniżej zera - w niektórych rejonach nawet do minus 25 stopni Celsjusza. Mroźna zima panuje również w Luizjanie, Alabamie, Missisipi i Teksasie - dodaje gazeta.pl.

W stanie Maryland mróz był tak duży, że do cieplejszych krajów nie zdołały odlecieć brunatne pelikany. | JS

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 4 źródła, 1 wideo Sobota [06.02.2010, 21:10]

NAJWIĘKSZA ZAMIEĆ W HISTORII. SĄ OFIARY (WIDEO)

Śnieżyce sparaliżowały atlantyckie wybrzeże USA.

Władze wezwały mieszkańców okolic Waszyngtonu, New Jersey, Delaware i niektórych regionów na zachód od zatoki Chesapeake Bay, aby przez weekend pozostali w domach - informuje telewizja ABC.

W okolicach Waszyngtonu ma spaść rekordowe 75 cm śniegu. W część Marylandu i Zachodniej Wirginii leży już 50 cm warstwa. Do walki z zima włączona zostanie prawdopodobnie Gwardia Narodowa.

Linie lotnicze odwołują loty, nie kursują pociągi, kościoły odwołują msze, W okolicach Waszyngtonu ponad 120 tys. domów

nie ma prądu. W stolicy USA kursuje tylko metro.

W Wirginii przez śnieg zginęły już dwie osoby. Zamiecie spowodowały też setki wypadków

drogowych.

Szpitale apelują do posiadaczy samochodów terenowych, aby pomogli w przywożeniu do pracy lekarzy. Ze sklepów znikają mleko, chleb i łopaty do odśnieżania - informują media.

Według meteorologów to najsilniejsze opady śniegu od 90 lat. | TM

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl |Sobota [22.08.2009, 14:16] 1 źródło, 2 wideo

USA CZEKA NA UDERZENIE HURAGANU (WIDEO)

"Bill" wieje z prędkością 165 km/h.

Władze stanu Massachusetts ogłosiły stan podwyższonej gotowości i przygotowują się na nadejście potężnego huraganu Bill, który w sobotę znalazł się w pobliżu amerykańskich wybrzeży - informuje TVN 24.

Pierwsze silnym wiatrom stawiać będą czoła wyspy Nantucket i Martha's Vineyard, znanym z prezydenckich wizyt ośrodku wypoczynkowym.

Huragan nad Atlantykiem jest jeszcze bardzo potężny. Wiatr wiejący z prędkością powyżej 260 km/h osłabnie jednak nim dotrze do lądu. Tak przynajmniej zapowiadają prognostycy. | JS

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [18.10.2009, 19:00] 6 źródeł, 3 wideo

NAJSILNIEJSZY HURAGAN DEKADY ZBLIŻA SIĘ DO USA

Wiatr osiągnął już prędkość 285 km/h. (WIDEO)

Huragan "Rick" zagraża wybrzeżom Meksyku i Stanów Zjednoczonych. Meterolodzy nadali mu piątą, najwyższą kategorią niebezpieczeństwa. Władze ostrzegają mieszkańców przed katastrofalnymi zniszczeniami - donosi Reuters.

Przedstawiciele US National Hurricane Center spodziewają się, że "Rick" uderzy w wybrzeże Kalifornii i południowo-zachodniego Meksyku we wtorek. Później huragan przesunie się nad amerykański kontynent, ale jest nadzieja, że jego siła osłabnie.

We wrześniu 1997 roku północno-wschodni Pacyfik nawiedził najsilniejszy huragan w tym regionie - "Linda". Siła wiatru dochodziła wtedy do 296 kilometrów na godzinę - przypomina "Dziennik". | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | [04.05.2010, 06:38]

TORNADA I POWODZIE W USA. SĄ ZABICI (WIDEO)

Ewakuowano już tysiące ludzi.

Tornada i powodzie spustoszyły południowe regiony stanów Tennessee, Kentucky i Missisipi. Zginęły 22 osoby, setki są ranne - informuje news.com.au.

Mieszkańców miasta wezwano do oszczędzania wody, bo powódź zniszczyła główną stację uzdatniania.

Wiele dróg oraz autostrad w środkowych i zachodnich rejonach Tennessee znalazło się pod wodą. Niektóre ofiary żywiołu znaleziono w zalanych samochodach i domach - dodaje "Dziennik Gazeta Prawna".

Władze stanowe twierdzą, że to najgorsza od 35 lat powódź, która spowodowała milionowe straty. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [11.05.2010, 06:51]

TORNADA PUSTOSZĄ USA. SĄ ZABICI (WIDEO)

Wichura przewracała drzewa, niszczyła domy.

Co najmniej 5 osób zginęło w Oklahomie, gdy po gwałtownym załamaniu pogody przez ten południowy stan USA przeszły tornada. 58 osób zostało rannych - donosi BBC.

Wiatr zniszczył wiele domów, przewracał drzewa i samochody na drogach oraz autostradach. Dwie osoby zginęły w stolicy stanu - Oklahoma City, trzy kolejne w hrabstwie Cleveland.

Nadal nieprzejezdne są dwie autostrady międzystanowe. Strażacy wciąż szukają uwięzionych pod zawalonymi budynkami.

Tornada przeszły przez tzw. Południowe Równiny (Southern Plains), rejon obejmujący cztery południowe stany USA: Arkansas, Nowy Meksyk, Oklahomę i Teksas - dodaje TVN24. | AJ

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [02.09.2009, 07:33] 4

HURAGAN WYGONIŁ TURYSTÓW

Meksyk przygotowuje się na uderzenie Jimeny.

Obecnie wiatry Jimeny w porywach wieją z prędkością dochodzącą do 205 kilometrów na godzinę - podaje Reuters.

Oko cyklonu znajduje się 175 kilometrów na południowy zachód od przylądka San Lucas na zachodnim brzegu Ameryki Płd. Huragan porusza się na północ-północny zachód z prędkością 19 km/h.

To może być najsilniejszy w historii huragan w tym regionie - mówi Jose Gajon szef obywatelskiej organizacji ratunkowej.

Władze Meksyku w stanie Baja California Sur oraz w Los Cabos ogłosiły stan pogotowia.

Zamknięto porty, szkoły i większość przedsiębiorstw. Służby antykryzysowe i ratownicze przygotowują akcję pomocową - pisze tvn24.pl.

Turyści którzy nie zdążyli opuścić wybrzeża zostali przeniesieni do schronów w szkołach i innych budynkach rządowych. Inni w pośpiechu pakowali się do ostatnich samolotów kursowych. | JP

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [08.10.2009, 06:29] 4 źródła, 2 wideo

TAJFUN MELOR UDERZYŁ W JAPONIĘ (WIDEO)

Cyklon zabija ludzi i niszczy domy.

Na pewno jedna osoba nie żyje, a 36 zostało rannych. Tajfun spowodował także powodzie i poważne zniszczenia.

Pod wodą znalazły się drogi i domy. Wiele drzew zostało powalonych, zerwane są linie energetyczne - poinformowała telewizja NHK.

Cyklon spowodował także chaos komunikacyjny. W Tokio wstrzymano kursy pociągów i odwołano ponad 200 lotów.

Melor teraz nieco osłabł i przemieszcza się na północ - poinformowała Japońska Agencja Meteorologiczna. | TM

 

 

 www.o2.pl / www.gazetaprawna.pl | 2009-07-04 12:09

INDIE: 100 TYS. LUDZI UCIEKŁO PRZED POWODZIĄ

Indyjskie służby ratownicze udały się w sobotę na wyspę Majuli, na jednej z największych rzek w Azji Brahmaputrze, gdzie 100 tysięcy ludzi uciekło ze swych domów zalanych w wyniku monsunowych deszczy.

Skutki trzydniowej ulewy w stanie Asam dotknęły ponad 300 tysięcy ludzi.

Źródło: PAP

 

 www.o2.pl | Niedziela [12.07.2009, 11:50] 4 źródła

HINDUSI ZABIJAJĄ SIĘ O WODĘ

Indie nawiedziła katastrofalna susza.

Z powodu braku wody, przemysł spożywczy w Indiach jest na krawędzi kryzysu - pisze brytyjski "Guardian".

W czerwcu w Indiach spadło najmniej deszczu od 83 lat i władze musiały zmniejszyć dostawy wody o 30 proc.

Cały kraj stoi w obliczu suszy. Sytuacja jest szczególnie zła w prowincjach Pendżab, Uttar Pradesh i Bittar - powiedział Sharad Pawar minister rolnictwa.

Jeden ze sztucznych zbiorników który zapewnia wodę miastu Bhopal skurczył się z 38 do zaledwie 5 km kw.

Władze miasta włączają obieg wody w mieście tylko na 30 minut dziennie już od października. Od niedawna już tylko raz na trzy dni. W pobliskim mieście Indore woda pojawia się na pół godziny tylko raz na tydzień.

W Bhopal cysterny zaopatrują w wodę 100 tys. ludzi. To ich jedyne źródło. Nic dziwnego, że na co dzień dochodzi do regularnych bitew o prawo pierwszeństwa - pisze "Guardian". | JP

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [11.11.2009, 14:33] 3 źródła

CYKLON PORWAŁ 80 KUTRÓW. ZAGINĘŁO 800 OSÓB

Tragedia na Morzu Arabskim.

Cyklon Phyan szalał ostatniej nocy wzdłuż zachodniego wybrzeża Indii.

Do portów nie wróciło 80 trawlerów.

Istnieje jednak szansa, że 30 łodzi przetrwało katastrofę, być może część schroniła się w innych portach - powiedział Gopal Tandel z Daman Machimar Sangh.

Trwa akcja ratunkowa, na poszukiwania rybaków władze wysłały samoloty. | TM

 

 www.o2.pl | Wtorek [14.07.2009, 23:15] 1 źródło

KONIEC ŚWIATA JEST JUŻ BLISKI

Dni rzeki są już policzone - twierdzą naukowcy.

Eufrat "zabija" trwająca dwa lata susza oraz rabunkowa polityka wodna Iraku i jego sąsiadów, Turcji i Syrii - tłumaczy "The International Herald Tribune".

Biblijna Księga Objawienia zapowiada, że rzeka umrze w chwili, gdy nadejdzie koniec świata. O ile końca świata ciężko się spodziewać w najbliższym czasie, to koniec Eufratu wydaje się zbliżać zastraszająco szybko.

Śmierć rzeki dotyka i biednych, i bogatych. Ci, którzy mają swoje farmy w pobliżu rzeki, zamiast ryżu i zboża widzą ziemię pokrytą kurzem - czytamy w gazecie.

Na północy kraju, gdzie zwykle pada najmocniej, opady zmniejszyły się aż o 95 proc. Usychają całe sady daktyli i pomarańczy.

Z kraju dominującego na świecie w eksporcie tych owoców, Irak stał się importerem. Podobnie ze zbożem, którego zwykle nie brakowało - zauważa "The International Herald Tribune". | JS

 

 

 www.o2.pl | Niedziela [05.07.2009, 09:33] 1 źródło

POWÓDŹ ZABIŁA 16 CHIŃCZYKÓW

A ponad 300 tys. pozbawiła dachu nad głową.

Zerwane mosty, uszkodzone drogi i zniszczone domy. To efekt kilkudniowych ulew w Państwie Środka.

W Rongshui woda sięga 2,5 metra. To najgorsza powódź od 10 lat.W centralnej prowincji Hunan powódź zabiła co najmniej osiem osób i pozbawiła dachu ok. 140 tys. - wylicza "Gazeta Wyborcza".

Z kolei w Jiangxi zginęły trzy osoby. 80 tys. nie ma gdzie mieszkać. Nie lepiej jest na południowym-wschodzie w prowincji Fujian. Zginęło tam 5 osób. 22 tys. straciło dach nads głową. | JK

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [30.08.2009, 17:53] 1 źródło

WIELKA SUSZA W CHINACH

7 mln osób brakuje wody pitnej.

Oficjalne statystyki podają, że aż 6,96 mln osób cierpi z powodu niedoboru wody pitnej w regionie.

Państwowe biuro do spraw walki z suszą poinformowało, że sytuacja pogarsza się ze względu na długotrwały brak opadów deszczu i wysokie temperatury.

Zniszczonych zostało już ponad 9,5 miliona hektarów upraw - podaje "China Daily".

Susza zagraża również prowincjom położonym w południowej części kraju.

Między 15 a 25 sierpnia w 6 prowincjach położonych w Chinach Południowych, średnio przez prawie sześć dni odnotowywano temperatury przewyższające 35 stopni Celsjusza.

To trzykrotnie więcej niż średnia długość upałów w tym okresie - pisze "China Daily".

Na walkę ze skutkami suszy chińskie władze przeznaczyły ponad 25 milionów dolarów. W głównej mierze pieniądze te posłużą do zapewnienia ciągłości dostaw wody pitnej dla mieszkańców regionów dotkniętych przez suszę. | JP

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [06.05.2010, 20:36]

TORNADO ZABIŁO 29 OSÓB W CHINACH (WIDEO)

Kilkadziesiąt tysięcy ludzi musiało opuścić swoje domy.

Tornado, silny wiat i ulewne deszcze nawiedziły dziś w nocy południowo-zachodnie rejony Chin. Według oficjalnych danych zginęło 29 osób, jedną uważa się za zaginioną - informuje xinhuanet.com.

Najbardziej ucierpieli mieszkańcy Chongqing. Ponad 70 tys. z nich zostało ewakuowanych - donosi usatoday.com. 190 osób jest rannych.

Silny wiatr, wiejący z prędkością 112 km/h, zniszczył prawie tysiąc budynków mieszkalnych w prowincji Dianjiang. Ponad 10 tys. jest uszkodzonych. | WB

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [10.09.2009, 11:22] 3 źródła

ŚMIERTELNE ŻNIWO POWODZI W TURCJI: 31 OSÓB

10 osób uważa się za zaginione.

To największa powódź jaka nawiedziła Turcję od 80 lat. Pod błotnymi lawinami i piętrzącą się wodą zginęło co najmniej 31 osób. Najwięcej - bo aż 26 - w Stambule.

Większość osób zginęła uwięziona w samochodach, które niespodziewanie zalała woda. Lawina błota i wody zalała m.in. parking, na którym odpoczywali kierowcy TIR-ów. Zginęło tam 13 osób.

Ulewa spowodowała chaos komunikacyjny pod Stambułem i w niektórych dzielnicach miasta. Zniszczonych zostało wiele domów, trakcja energetyczna, drogi, mosty.

Straty oszacowano wstępnie na 70-80 mln dolarów.

Opady deszczu osłabły. Meteorolodzy nie mają jednak dobrych wiadomości dla Turków. W najbliższych dniach spodziewane są znów potężne ulewy. | WB

 

 

 www.wprost. pl /NEWSY | 2009-07-25 18:08

OSIEM ŚMIERTELNYCH OFIAR POŻARÓW NA POŁUDNIU EUROPY

Źródło inf.: PAP, dar

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [05.08.2009, 21:12] 4 źródła

TYSIĄCE LUDZI UCIEKAJĄ PRZED OGNIEM

Ogromne pożary pustoszą kanadyjską prowincję.

Co najmniej 17 tys. osób zostało ewakuowanych w kanadyjskim regionie Kolumbii Brytyjskiej - podaje brytyjski "Telegraph".

Część z nich zdążyła już powrócić do domów, lecz ogromne pożary nie są jeszcze opanowane.

Wielkie połacie objęte ogniem powodują, że brakuje nam ludzi - mówi Pat Bell, minister leśnictwa prowincji. To dlatego Kanadyjczycy sprowadzili strażaków nawet z Australii. Jesteśmy bardzo wdzięczni za pomoc wszystkich służb spoza prowincji, szczególnie specjalistów z Australii i Nowej Zelandii - dodał Bell.

Najbardziej ucierpiała dotychczas prowincja Central Okanagan, turystyczna okolica, słynna z lokalnych winnic.

Ogień pojawił się po rekordowo gorących temperaturach w poprzednim tygodniu sięgających aż 40 st. C. - podaje "Perth Now".

Nowe ogniska pożarów wybuchają codziennie, w większości spowodowane uderzeniami piorunów, ale również nieostrożnością ludzi. | JP

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [22.08.2009, 16:58] 5 źródeł, 1 wideo

OGIEŃ WDZIERA SIĘ DO ATEN. PŁONĄ REZYDENCJE (WIDEO)

Ludzie uciekają w panice.

W rejonie Aten ogłoszono już stan wyjątkowy.

Ogień dotarł już do wschodnich obrzeży stolicy. Ponad miastem unoszą się kłęby dymu - informuje grecka policja.

Wieczorem płonęły okolice miasteczka Grammatiko, położonego około 40 km od stolicy. W nocy ogień objął już położone w lasach podmiejskie rezydencje.

Ewakuowano już mieszkańców co najmniej trzech miejscowości. Spłonęło co najmniej kilkanaście domów - powiedział Giannis Kapakis z greckiej straży pożarnej.

Z ogniem walczy dziewięć samolotów, pięć śmigłowców, 35 wozów strażackich i 151 strażaków. W gaszeniu pożaru pomagają także setki mieszkańców. W ciągu ostatniej doby w Grecji stwierdzono ponad sto ognisk większych pożarów, m.in. na wyspach Kefalinia i Zakynthos. | TM

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [23.08.2009, 19:19] 3 źródła, 1 wideo

ATENY W OGNIU (WIDEO)

Ewakuowano już dziesiątki tysięcy osób.

Sytuacja jest tragiczna. Pożary pozostają poza wszelką kontrolą w wielu punktach - zakomunikował rano gubernator okręgu ateńskiego Yiannis Sgouros.

Greckie władze nakazały już ewakuację ponad dziesięciu tysięcy mieszkańców osiedla w rejonie Aten. Pilne opuszczenie domów nakazano ludziom z willowego osiedla Agios Stefanos, położonego w odległości 23 kilometrów na północ od stolicy. W nocy ewakuowano dwa szpitale dziecięce pod Atenami i wycofano baterie rakiet przeciwlotniczych z pobliskiej bazy wojskowej.

Z pożarami lasów wokół Aten walczą setki strażaków wspieranych przez 12 samolotów i 9 śmigłowców gaśniczych. Mieszkańcy przedmieść ATen twierdzą jednak, że zostali pozostawieni sami sobie. Z ich relacji wynika, że przez całą noc sami walczyli z pełznącym w kierunku ich domów ogniem - przy pomocy wiader z wodą i ogrodowych węży. Strażaków nie widzieli.

Według Reutersa pożar objął już kilka ateńskich dzielnic: Drafi, Pendeli, Pikermi i Pallini. Sytuacja zmienia się z minuty na minutę. Ogień podsyca silny wiatr i wysoka temperatura. | WB

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [12.08.2009, 06:23] 3 źródła

NA TAJWANIE ODNALEZIONO 700 ZAGINIONYCH LUDZI

Uratowali się, bo uciekli w góry.

Ratownicy nie dawali szans na przeżycie 700 osobom, które zostały uwięzione pod osuwiskiem po przejściu lawin błotnych w czterech wioskach na południu Tajwanu.

Mieszkańcy czterech wiosek zdołali dostać się na wyżej położone tereny, zanim lawina błota i kamieni przysypała ich domy - poinformował Hu Jui-chou oficer tajwańskiej armii zaangażowany w akcję ratunkową.

Na Tajwanie tajfun "Morakot" spowodował śmierć 60 osób. Wywołał też powodzie jakich nie widziano w tym kraju od 50 lat. Suma opadów wyniosła 2 metry wody na mm kw.

Morakot spowodował na Tajwanie szkody przekraczające równowartość 200 mln dolarów.

57 tys. domów nie ma elektryczności, zaś 850 tys. jest bez dostępu do bieżącej wody - podaje BBC.

W Chinach, Morakot zniszczył ponad 10 tys. domów powodując ponad 1,5 mld dol. strat.

W Japonii, gdzie z kolei uderzył tajfun Etau, zginęło co najmniej 12 osób, zaś 10 jest wciąż zaginionych - pisze Reuters. | JP

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [14.08.2009, 10:40] 6 źródeł

TAJFUN MÓGŁ ZABIĆ NAWET 500 OSÓB (WIDEO)

Straty przekroczyły już 910 mln dolarów.

Liczba ofiar śmiertelnych tajfunu Morakot, który nawiedził południowy Tajwan, może wzrosnąć do 500. Około 300 osób zginęło na skutek lawin błotnych - poinformował Ma Jing-cue. prezydent Tajwanu.

Nadal około 15 tys. osób przebywa w odciętych od świata w górskich miejscowościach. Udało się jedynie odblokować drogę do miejscowości Hsiaolin. Do pozostałych pomoc dostarczana jest śmigłowcami.

Tajfun spowodował największą od pół wieku powódź na wyspie. | TM

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [06.12.2010, 09:53]: Co najmniej 200 osób mogło pogrzebać błotne osuwisko w kolumbijskim Medellin. | MK

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [04.10.2009, 21:32] 1 źródło

POLKA ZGINĘŁA W POWODZI NA SYCYLII

Z zalanego błotem domu koło Mesyny wydobyto zwłoki 40-letniej Polki. To jedna z ofiar piątkowych lawin błotnych i osunięć ziemi, do których doszło w rezultacie gwałtownego oberwania chmury - donosi "Gazeta Prawna".

Ciało Polki odnaleziono w ruinach domu w Giampilieri. To tam deszcze wyrządziły największe szkody. Nadal poszukiwana jest 4-letnia córka kobiety.

Jej mąż - Włoch i 7-letni syn - zdołali wydostać się z budynku, który lawina błota i ziemi rozerwała na dwie części.

Na skutek gwałtownych opadów na Sycylii zginęły 24 osoby, a 40 uznano

za zaginione. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [31.05.2010, 08:10]

HURAGAN NISZCZY WSZYSTKO. PONAD 100 ZABITYCH (WIDEO)

Żywioł zmiata całe dzielnice.

Tropikalna burza Agatha zabiła co najmniej 103 osoby. Ranni liczeni są już w tysiącach.

Żywioł przeszedł na Hondurasem, Gwatemalą i Salwadorem. Niektóre miejsca dosłownie zmiótł z powierzchni ziemi - pisze news.yahoo.com.

Ewakuowano już tysiące osób. Brakuje żywności, leków, ratowników. Wiele miejscowości nie ma prądu.

Sytuacja jest dramatyczna. Olbrzymie szkody wyrządzają też lawiny błotne. W gwatemalskim San Antonio Palopa zmiotła całą dzielnicę.

Lawina zabierała po drodze wszystko: drzewa i domy - opowiadają świadkowie katastrofy.

Wkrótce Agatha uderzy w Meksyk. | MK

 

 

 www.o2.pl | Piątek [03.07.2009, 12:46] 1 źródło

LATEM SPADNIE W POLSCE ŚNIEG

Będę też susze i powodzie.

Latem możemy się spodziewać nie tylko ulew i burz, ale nawet opadów śniegu. To przez ocieplenia klimatu i związane z nim zmiany cyrkulacji powietrza - uważa prof. Maciej Sadowski z Instytutu Ochrony Środowiska.

Jak pisze "Newsweek" zmiany pogody mogą być ekstremalne. W krótkich odstępach czasu będą następować po sobie upały i burze. Zimy mogą być natomiast bezśnieżne.

Zdaniem specjalistów prądy powietrza stały się nieprzewidywalne. Wpłynęła na to zmiana rozkładu temperatury na świecie.

Teraz jest gorąco, ale za chwilę może przypłynąć do nas zimne powietrze znad Atlantyku i zrobi się chłodno - mówi prof. Maciej Sadowski .

Średnia temperatura na świecie podniosła się tylko o 1 st. C. Ale naukowcy przypominają, że spadek średniej temperatury o 3 st. 120 tys. lat temu spowodował zlodowacenie. | TM

 

 www.o2.pl | Środa [01.07.2009, 14:36] 3 źródła, 1 wideo

TRÓJMIASTO PO PAS W WODZIE (WIDEO)

Nagłe załamanie pogody nad Pomorzem.

Ludzie brodzący po kolana w potokach wody, unieruchomione auta - to efekt nagłego załamania pogody nad Trójmiastem.

Najgorzej jest w Gdańsku. W centrum miasta potoki wody mają głębokość prawie metra.

W niektórych miejscach spadło nawet 50 litrów wody na metr kwadratowy.

Przez całą Polskę od kilku dni przetaczają się burze. Synoptycy zapowiadają, że nawałnica może uderzyć dziś po południu w Warszawę. | BW

 

 www.o2.pl | Wtorek [30.06.2009, 23:08] 1 źródło

FALA PRZESZŁA, KŁODZKO PRZETRWAŁO, ALE LAĆ BĘDZIE CAŁĄ NOC.

Po ulewach poziom wody w Bystrzycy podniósł się o 160 centymetrów

Wzburzona rzeka naruszyła jedyny most między Międzylesiem a Dusznikami Zdrój. Przeprawa była zamknięta przez kilka godzin, pisze "Dziennik".

Rzeka bardzo gwałtownie przybrała 160 cm, ale fala szybko minęła miejscowość Międzylesie - mówił Janusz Marnik z kłodzkiej straży pożarnej.

Fala przeszła jednak przez miasto i wydaje się, że poważnego zagrożenia nie ma.

Synoptycy ostrzegają, że należy zachować uwagę, bo padać ma całą noc i możliwe są dalsze podtopienia - informuje TVN24. | JS

 

 www.o2.pl | Czwartek [09.07.2009, 13:52] 5 źródeł

NAJPIERW MIELI POWÓDŹ. TERAZ MAJĄ SKAŻONĄ WODĘ

Bakterie coli i paciorkowca pojawiły się po gwałtownych opadach.

Wodę skażoną bakteriami coli i Enterokokami odkryto już w Strzelcach Opolskich i w Sobótce (woj. dolnośląskie). Zdaniem specjalistów takie same problemy mogą mieć inne miejscowości podtopione podczas ostatnich opadów. Ujęcia wody czyszczono już m.in. w okolicach Bielska-Białej, na Pomorzu Zachodnim i Podkarpaciu.

To deszczówka dostała się do studni lub ujęcia wody - powiedziała portalowi tvn24.pl Katarzyna Kanoza, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny ze Strzelec Opolskich.

Wodociąg, w którym skażona została woda, obsługuje całą niemal gminę.

Cofnięcie nakazu przegotowywania wody nastąpi najwcześniej w sobotę.

Specjaliści ostrzegają: wodę z kranu można pić dopiero po przegotowaniu. Nie wolno w niej kąpać noworodków i małych dzieci, ani używać jej do mycia zębów, przygotowywania potraw i zimnych napojów. Woda może być używana do celów gospodarczych. | TM

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [15.08.2009, 11:17] 2 źródła

OSZCZĘDZAJ WODĘ. POLSKA WYSYCHA

Ta, którą pijemy jest brudna.

Nasz kraj posiada jedne z najmniejszych zasobów wody w Europie.

W Polsce będziemy mieli rosnącą tendencję suszy - powiedział prof. Maciej Zalewski z Międzynarodowego Instytutu PAN.

Hydrolodzy twierdzą, że musimy budować nowoczesne i małe zbiorniki.

Powinny one być konstruowane tak, jak młyny wodne. Przy dużej wodzie płynęłoby jej więcej, a obok byłyby stawy stabilizujące poziom wody w rzekach - dodaje Zalewski.

Z ostatnich badań wynika również, że ponad połowa polskiej wody jest zanieczyszczona. Głównie przez odpady trafiające do studzienek, nieodpowiednie nawożenia pól i nieszczelne szamba.

Największe zasoby wód w naszym kraju znajdują się w górach. W najgorszej sytuacji są Kujawy. | TM

 

 

 www.wp.pl | 2008-08-30 (11:30)

NIESPOTYKANE ZJAWISKA ATMOSFERYCZNE NAD POLSKIM MORZEM

Nad wodami Bałtyku w pobliżu plaż Ustki i Jarosławca przeszły w piątek późnym wieczorem trąby powietrzne. Były doskonale widoczne na tle ciemnych chmur burzowych. Podobne zjawiska jak dotąd nie występowały nad polskim morzem.

(...)

Jednak - jak niedawno przekonywali specjaliści z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej - Polska musi się przygotować, że ekstremalne zjawiska atmosferyczne będą się zdarzać coraz częściej. Wszystko z powodu zmian klimatycznych. | (zel)

 

 www.onet.pl | 29.10.2008 / www.tygodnikpodhalanski.pl, PG/08:37

Wczoraj podmuchy dochodziły do 130 km na godz.

TO BYŁ HALNY STULECIA!

Gdy wychodziłem na taras, trzymałem się rękami metalowej poręczy, żeby mnie nie zwiało. Dodatkowo przywiązałem się liną taternicką do kaloryfera. Wiatr był tak silny, że nad obserwatorium latały kamienie wielkości pięści. Wiatr zrobił trąbę wodną. Wyssał część wody z jednego ze stawków na Gąsienicowej. Trąba leciała na zachodnią ścianę Kościelca i tam się rozprysnęła.

Rozmawiała: Agnieszka Szymaszek

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [22.12.2008, 15:14]

TRĄBA POWIETRZNA ZRYWAŁA DACHY NA MAZOWSZU

Choć wiała bardzo krótko, uderzyła z wielką siłą w powiecie radomskim.

Trąba zerwała dachy z kilku domów budynków gospodarczych w Woli Goryńskiej. Siła wiatru była tak wielka, że po prostu fruwały w powietrzu.

Jeden dach, z budynku mieszkalnego przeleciał, nawet 50 metrów, zerwał linię energetyczną, a następnie wpadł na sąsiednią posesję i na pobliską drogę - mówi TVN24 Paweł Frysztak rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu.

Na szczęście nikomu nic się nie stało. Mieszkańcy Woli Goryńskiej nie mają jednak prądu, a niektóre rodziny będą zmuszone spędzić święta poza domem.

 

 www.o2.pl | Czwartek [23.07.2009, 21:06] ostatnia aktualizacja: Pt [24.07.2009, 10:01] 4 źródła

NAWAŁNICE NAD POLSKĄ. 7 OSÓB NIE ŻYJE (WIDEO)

Po 35-stopniowych upałach nadeszło załamanie pogody.

Bilans ofiar nawałnicy zmieniał się z minuty na minutę. Mowa była nawet o ośmiu ofiarach śmiertelnych. Jednak zgodnie z ostatecznymi, zweryfikowanymi przez służby medycznymi informacjami, podczas burzy zginęło 6 osób. 45 osób jest rannych.

Niestety, całkowity bilans ofiar śmiertelnych może być większy. Obrażenia kilku osób są bardzo poważne. Rano w Wielkopolsce zmarł jeden z rannych mężczyzn.

Dwie ofiary śmiertelne to mieszkańcy województwa dolnośląskiego, dwie - wielkopolskiego, a trzy - łódzkiego.

Jedną z ofiar w woj. łódzkim była 24-letnia ciężarna kobieta, która jechała autem z dwójką dzieci brata. Na ich samochód runęło drzewo. Kobieta zginęła na miejscu. Dzieci trafiły do szpitala.

W Kunicach na Dolnym Śląsku zginął mężczyzna, który wypadł z łódki.

W Legnicy złamane drzewa raniły pięć osób w parku.

Załamanie pogody najbardziej dotkliwie odczuli mieszkańcy województw dolnośląskiego, wielkopolskiego oraz łódzkiego. Tam też burza dokonała największych zniszczeń. Powyrywała dachy, połamała drzewa. Tysiące osób zostało pozbawionych prądu, m.in. część mieszkańców Wrocławia, Łodzi oraz Legnicy.

To, niestety, jeszcze nie koniec. Front burzowy przetacza się dalej na wschód. Grzmi i błyska teraz na Podkarpaciu.

Tymczasem nad zachodnie granice Polski nadciąga kolejny front burzowy, który będzie przemieszczał się w kierunku centrum kraju.

Od wczoraj rana zanosiło się na nadejście burz. Zaczęło się od upałów.

Na południu kraju temperatura wzrosła w ciągu dnia nawet do 34, 35 stopni - tym samym sprawdziły się ostrzeżenia Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Fala rozlała się po województwach: lubelskim, podkarpackim, świętokrzyskim, małopolskim i śląskim. | JS

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [12.08.2009, 06:35] 1 źródło

NA ŚLĄSKU WIATR ZRYWAŁ DACHY

To najnowsze załamanie pogody w Polsce.

W wielu regionach kraju spadł deszcz, a lokalnie pojawiły się burze. W miejscowości Jastrząb koło Poraja na Śląsku silny wiatr zerwał dachy z trzech domów - podaje tvn24.pl.

Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Podmuch zrywał dachy z domów w niewielkim miasteczku.

Latały deski, wszystko latało w powietrzu - mówi Jerzy Jankiewicz z OSP w Jastrzębiu.

Wygląda na to, że to już kolejna tego lata anomalia pogodowa w Polsce.

Wiatr zerwał się nagle i równie nieoczekiwanie po chwili ustąpił. Nie towarzyszyła mu burza ani inne zjawiska atmosferyczne - mówi Aneta Gołębiowska ze śląskiej straży pożarnej.

Przybyli na miejsce strażacy zabezpieczyli plandekami stropy uszkodzonych budynków. | JP

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [21.08.2009, 16:36] 1 źródło

NAWAŁNICE Z NIEMIEC NADCIĄGAJĄ NAD POLSKĘ

Spadnie 40 litrów na m kw., a wiatr będzie zrywać dachy i łamać drzewa jak zapałki - ostrzegają meteorolodzy.

Zabierzcie wszystkie rzeczy z balkonów i dobrze zamknijcie okna. Nie parkujcie też aut pod drzewami - radzą meteorolodzy.

A wszystko dlatego, że przez Polskę przejdą nawałnice. Będzie mocno wiało i padało, na głowy posypią się także kule gradu, ostrzega dolnośląskie biuro Cumulus.

Wiatr osiągnie prędkość do 100 km/h. Front burzowy rozciągać się będzie od Szczecina po Wrocław. Do tego można się spodziewać licznych podtopień, bo spadnie 40 litrów wody na metr kwadratowy.

W nocy front burzowy przesunie się dalej na wschód. Równie mocno będzie padać wtedy nad pasem od Gdańska, po Warszawę aż do Katowic - ostrzega RMF FM. | JS

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl / Niedziela [04.10.2009, 20:20] 2 źródła, 3 wideo

WICHURA SZALEJE. JEDNA OSOBA ZGINĘŁA (WIDEO)

Wiatr zrywa dachy i trakcję. Na Bałtyku sztorm.

Połamane drzewa, zerwane dachy i linie energetyczne - potężny wiatr sieje zniszczenie na Warmii i Mazurach. Na jeziorze Krawno koło Szczytna silny podmuch wywrócił łódkę z trzema wędkarzami - jeden mężczyzna nie żyje, drugi jest poszukiwany, trzeci się uratował - donosi TVN24.

W Olsztynie wiatr uszkodził dach amfiteatru przy zamku. Nie kursują pociągi na trasie Olsztyn-Korsze bo drzewa zerwały trakcję elektryczną i zatarasowały tory. Nieprzejezdnych jest także wiele dróg.

Silny wiatr daje się we znaki także mieszkańcom Pomorza. W województwach zachodniopomorskim i pomorskim oraz w powiecie elbląskim obowiązuje ostrzeżenie drugiego stopnia przed silnym wiatrem. Meteorolodzy ostrzegają też przed wiatrem w województwach, podlaskim oraz mazowieckim - dodaje stacja.

 

Wiatr może wiać z prędkością do 80 kilometrów na godzinę, a nad Bałtykiem nawet do nawet 125 km/h. Na morzu panuje sztorm o sile 9 stopni w skali Beauforta. Wprowadzono zakaz wychodzenia jednostek z portów - w tym promów do Danii i Szwecji.

 

Według Biura Prognoz Hydrologicznych w Gdyni wysoki stan Bałtyku i bardzo silny wiatr z zachodu i północnego-zachodu zagraża mieszkańcom polskiego wybrzeża. Ostrzeżenie obowiązuje do jutra do 13.00 - dodaje wp.pl | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [03.05.2010, 18:38]

TRĄBA POWIETRZNA, GRAD, I BURZE - OTO KONIEC POLSKIEJ MAJÓWKI

Trudne powroty z długiego weekendu.

W województwie świętokrzyskiem, w okolicach Sobkowa, przeszła trąba powietrzna. Zniszczyła dachy budynków, uszkodziła samochody.

Według Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej burze z gradem przeszły lub właśnie przechodzą nad województwem podlaskim, podkarpackim, lubelskim, świętokrzyskim, małopolskim.

Burze z gradem mogą zakłócać pracę urządzeń elektrycznych, powodować szkody w uprawach rolnych i nieść zagrożenie pożarami - dodaje portal. | JS

 

 

www.twojapogoda.pl (07.05.2010/19:31)

TRĄBA POWIETRZNA W WARMIŃSKO-MAZURSKIM

Najbardziej niepokojące informacje napływają z Sępopola w woj. warmińsko-mazurskim, w powiecie bartoszyckim. Po godzinie 17:00 nad miastem przetoczyła się trąba powietrzna. Mieszkańcy mówią o zaobserwowaniu charakterystycznego ciemnego leja zmierzającego od strony miejscowości Rygarby, czyli od południowego zachodu. To najczęstszy kierunek jakim wędrują w naszym kraju tornada. Wiatr zerwał dach z jednego z dwupiętrowych domów położonych na południowo-zachodnich krańcach Sępopola.

Filmy:

 http://www.youtube.com/v/PwvzBcWwmiQ&hl=en

 http://www.youtube.com/v/UCMMifPHXqg&hl=en

 

Tornada - flmy: http://www.youtube.com/watch?v=dv3HXkYY22k

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [07.05.2010, 20:20]

TRĄBA POWIETRZNA NAD POLSKĄ. ZERWANE DACHY (WIDEO)

Wichura niszczyła domy, łamała drzewa.

Trąba powietrzna przeszła przez Sępopol, miasteczko koło Bartoszyc w woj. warmińsko-mazurskim. Uszkodziła jeden z domów, zerwała linie wysokiego napięcia oraz powaliła ok. 20 drzew - donosi wp.pl.

Strażacy zabezpieczają stropy budynków. Przewracające się drzewa i zerwane części dachów uszkodziły przewody telekomunikacyjne.

Burzowa pogoda utrzymuje się w całym województwie. M.in. w Olsztynie silne opady deszczu doprowadziły do powodzi, zalane zostały garaże i piwnice. | JS

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [18.05.2010, 19:35]

TRĄBY POWIETRZNE NAD POLSKĄ. DUŻE STRATY, ZNISZCZONE DOMY

Przez gminę Rutka Tartak na Suwalszczyźnie przeszła trąba powietrzna. Pozrywała dachy, połamała drzewa i zerwała linie energetyczne - informuje polskieradio.pl.

Trąba dotknęła mieszkańców trzech wsi: Pobondzie, Rowele i Kadaryszki.

Są duże straty, niektóre budynki są całkowicie zniszczone. Na kolejnych są zwalone dachy - portal cytuje słowa komendanta suwalskiej straży pożarnej Krzysztofa Hawrusa. | WB

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [14.10.2009, 17:02] 3 źródła, 8 wideo

ZIMA SPARALIŻOWAŁA POLSKĘ. TYSIĄCE LUDZI BEZ PRĄDU

Wiatr łamie drzewa jak zapałki i niszczy auta (WIDEO).

Ponad pół miliona ludzi w Polsce zostało bez prądu. M.in. w północno-wschodniej części kraju uszkodzona została główna linia zasilania 400 kilowoltów. Prądu nie mają także mieszkańcy wielu miejscowości na Mazowszu, m.in. Otwocka, Wesołej, Sulejówka, Celestynowa, Mińska Mazowieckiego, Garwolina, Sokołowa, Siedlec, Wyszkowa, Góry Kalwarii, Wołomina i Józefowa.

 

W całym kraju temperatura obniżyła się do kilku stopni, a dodatkowo chłód potęguje silny i porywisty wiatr osiągający nawet 130km/h. Front ze śniegiem będzie nam towarzyszył do końca tygodnia - ostrzega tvn24.pl.

 

Wiatr jest tak silny, że Bałtyk zaczął się cofać i tłoczyć wodę z Zalewu Wiślanego do rzeki Elbląg.

Stan wody szybko się podnosi, przekroczył już stan alarmowy - donosi portal.

 

Na wiślanych Żuławach zarządzona została ewakuacja mieszkańców wysp, Nowakowskiej i Nowakowa.

 

Woda przerwała także wały przeciwpowodziowe w Nowym Dworze Gdańskim. Tam również trwa ewakuacja zagrożonych budynków.

 

Śnieg sypie w całej Polsce, korki i zaspy to problem powszechny.

 

Mimo zapowiedzi synoptyków i mediów, lubelskie służby utrzymania dróg nie radzą sobie z atakiem zimy - wypomina gazeta.pl.

 

Pod granicą w Hrebennem jest tak ślisko, że TIR-y stanęły w miejscu. Śnieg z deszczem przysypał Kraków. W Gdańsku spadające konary zniszczyły 20 aut.

 

Strażacy z Zakopanego zajmują się głównie sprzątaniem połamanych drzew. TOPR odradza wycieczki w góry, których przez mgłę nawet nie widać.

 

Problemy są też na warszawskim lotnisku Okęcie. Samoloty kierowane są na inne polskie porty lotnicze - podje Tok FM.

 

Zepsuł się system wspomagania lądowania ILS. Odloty odbywają się normalnie, ale są opóźnione.

 

Odwołano za to rejsy promów na Bałtyku - informuje TVN24.

 

Uszkodzone przez potężne fale zamknięte zostało sopockie molo.

 

W całym kraju problemy mają także pasażerowie pociągów. Wiele z nich ma kilkugodzinne opóźnienia.

 

Unieruchomiona jest trasa Warszawa - Radom, gdzie na tory spadło ogromne drzewo. W pociągu utknęli pasażerowie, którzy o 9.30 rano wyjechali z Radomia. Skład pozbawiony jest ogrzewania, nie ma prądu. Jeszcze o godz. 17 nie było wiadomo, kiedy ruszy w dalszą trasę. JS

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [14.10.2009, 22:36] 4 źródła

NAJWYŻSZY STOPIEŃ ZAGROŻENIA DLA CAŁEGO WYBRZEŻA

Woda przelewa się przez wały przeciwpowodziowe.

Silny północny wiatr wpycha wodę z Bałtyku w kierunku lądu. To tak zwana cofka - woda w rzekach zamiast płynąć do morza, płynie z powrotem w górę biegu rzeki.

Najgorsza sytuacja panuje na Żuławach, w regionie Elbląga i w samym mieście. Prezydent miasta zdecydował się ogłosić alarm powodziowy.

Zagrożone są wszystkie ulice przyległe do rzeki Elbląg. Przy ul. Panieńskiej w Elblągu, pod mostem - w najniższym punkcie miasta,  gdzie woda już przelała się przez wały powodziowe strażacy układają worki z piaskiem. Zanim nie podwyższą wałów nie mogą wypompować wody z zalanych budynków.

W mieście zamknięto 4 studnie głębinowe zaopatrujące mieszkańców w wodę. W niektórych dzielnicach nie ma prądu.

 

Tragiczna sytuacja panuje na Wyspie Nowakowskiej. To sztuczna wyspa, powstała podczas osuszania terenu. Trwa tam ewakuacja jednej z miejscowości - Nowakowa. Wiodący do niej most pontonowy w każdej chwili może

zostać zerwany - został już zamknięty dla ruchu przez służby ratownicze. Ostatnia, jedyna droga ewakuacyjna prowadzi wzdłuż rzeki Nogat po wysokim wale.

Nie wszyscy mieszkańcy chcą jednak opuszczać swoje domostwa. Przenoszą mienie na wyższe kondygnacje i decydują się pozostać w domach. Tymczasem woda przybiera z minuty na minutę. I to nie tylko z powodu cofki, ale również nieustannie padającego deszczu ze śniegiem.

 

Wójt gminy Elbląg Genowefa Kwoczek nie wyklucza, że ewakuacją objęci zostaną wszyscy mieszkańcy Wyspy Nowakowskiej.

Sytuacja jest dramatyczna, nie pamiętam takiego zagrożenia i takiej powodzi od 14 lat - stwierdziła Kwoczek.

 

Pogotowie przeciwpowodziowe ogłoszono także we Fromborku.

Mierzeja Wiślana została odcięta od świata. Na wysokości Kątów Rybackich woda z Zalewu Wiślanego zalała jedyną drogę prowadzącą w głąb półwyspu.

 

Niewesoła sytuacja panuje także w Nowym Dworze Gdańskim. Tam cofka spowodowała przerwanie wałów powodziowych na rzece Tudze i w okolicznych kanałach. Strażacy starają się zagrodzić wodzie dostęp do budynków, ale jest to niezwykle trudne. Już zalała kilkanaście domów, jej poziom ciągle się podnosi.

 

Na razie sytuacja w Nowym Dworze Gdańskim jest pod kontrolą. Do przelania wałów brakuje jednak tylko kilkunastu centymetrów. Jeśli do tego dojdzie, konieczna będzie ewakuacja kilkuset gospodarstw.

 

 Nasze obawy potęgują prognozy na najbliższe godziny - przyznał w rozmowie z TVN24 zastępca Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej generał Janusz Skulich. I dodał: - Z niepokojem czekamy na to, co przyniesie najbliższa noc.

 

W Gdańsku Motława przekroczyła stan alarmowy o 30 cm.

 

Dramatyczna sytuacja panuje także w okolicach Szczecina. Stan alarmowy przekroczyły wody Zalewu Szczecińskiego. Woda przelała się już przez wały powodziowe w Policach.

 

Najgorzej sytuacja wygląda jednak w Stepnicy. Woda wdarła się już do miasta, zalała dwie ulice w okolicach portu. Na szczęście są one zamieszkałe tylko podczas wakacji - stoją tam domki letniskowe. Ale jeśli woda podniesie się ponad 10 cm, będziemy musieli już ewakuować mieszkańców kolejnych ulic. Jest niedobrze - mówi "Głosowi Szczecińskiemu" wójt Andrzej Wyganowski.

 

Prezydent Szczecina ogłosił alarm powodziowy dla Wyspy Puckiej, na której mieszka około 400 osób.

 

Szalejący na Bałtyku sztorm nie daje za wygraną także na środkowym Pomorzu. W Mielnie woda podchodzi już do ulicy 1 Maja. Tam jest najniżej położone wejście na plażę. Zagraża kilku położonym przy niej budynkom. W Darłowie w porcie są już przygotowani na tzw. cofkę. Brzeg kanału portowego jest zabezpieczony nowoczesną opaską ochronną.

 

Niestety, prognozy pogody dla polskiego wybrzeża nie są optymistyczne. Silnie wiać będzie do soboty. Najgorsza ma być jednak dzisiejsza noc. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ogłosił 3. najwyższy stopień zagrożenia dla całego polskiego wybrzeża. W ciągu najbliższej doby wystąpi tam silny i porywisty wiatr z kierunków północnych - ostrzega IMGW.

Prędkość wiatru będzie sięgała 75-90 km/h, w porywach osiągnie prędkość nawet 130 km/h. Gwałtownym porywom wiatru będą towarzyszyły intensywne opady deszczu i krupy śnieżnej. | WB

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [16.10.2009, 15:23] 1 źródło

WYBRZEŻE ZNÓW ZAGROŻONE

IMGW ostrzega przed cofką.

Znów będzie wiał silny wiatr z północy - przewiduje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. I wydaje ostrzeżenie drugiego stopnia dla całego polskiego wybrzeża.

Najgorsza sytuacja będzie panować w rejonie dolnej Odry. Hydrolodzy ostrzegają przed cofką. Dla tego regionu obowiązuje trzeci, najwyższy stopień zagrożenia hydrologicznego.

Podobna sytuacja miała miejsce w środę, gdy wody Zalewu Wiślanego wdzierały się na Żuławy. Wówczas ewakuowano Wyspę Nowakowską.

Woda przerywała także wały przeciwpowodziowe w Elblągu, Nowym Dworze Gdańskim. Wdzierała się do Mielna, przelała przez wały w Policach. | WB

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [16.10.2009, 14:03] 2 źródła

DWA DNI ZIMY KOSZTOWAŁY NAS GRUBE MILIONY

A to jeszcze nie koniec wydatków.

Firmy energetyczne straciły kilkanaście milionów złotych z powodu ataku zimy - pisze gazeta.pl.

Awarie oraz przerwy w dostawach prądu - to główne bolączki dostawców energii. Większość wydatków pochłonie reperacja sieci.

Postawienie jednego słupa średniego napięcia, to wydatek sięgający nawet 25 tys. złotych - mówi Zbigniew Duda, dyrektor marketingu krakowskiego Zakładu Wykonawstwa Sieci Energetycznej.

Na robienie bilansu jest jednak za wcześnie. Po niedawnych opadach śniegu oraz gwałtownym spadku temperatur, 47 tys. mieszkań w Małopolsce wciąż nie ma prądu.

Najwięcej awarii jest w powiatach limanowskim, nowosądeckim i olkuskim. Prądu nie mają głównie odbiorcy energii od Enionu Kraków - podaje polskieradio.pl.

Na Mazowszu na prąd wciąż czeka 31 tys. gospodarstw.

Na Dolnym Śląsku przewracające się drzewa ponownie zrywają naprawione linie. Najtrudniejsza sytuacja jest w okolicach Jeleniej Góry. Mimo, że przy naprawianiu uszkodzonych linii niemal bez przerwy pracuje 100 energetyków, to uszkodzeń - zamiast ubywać - przybywa.

Przez wyjątkowo wczesne nadejście zimy, stracą też przewoźnicy.

Już możemy mówić o stratach PKP sięgających kilkuset tysięcy złotych. Nie wykluczamy jednak, że zaraz będziemy mówić o milionach - mówi rzecznik PKP Michał Wrzosek.

Koleje muszą wydać fundusze na naprawę trakcji oraz na kary za opóźnienia, linie lotnicze tracą na każdym odwołanym locie. Za same hotele dla pasażerów, którzy nie polecieli zgodnie z planem, PLL LOT zapłaci ok. 100 tys. zł.

Straty podliczył już Sopot. Sam remont sopockiego mola pochłonie pół miliona złotych. | FC

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [12.11.2009, 08:27] 4 źródła

PODTOPIŁO POŁUDNIOWĄ POLSKĘ. IDZIE POWÓDŹ

Zamkniętych jest wiele dróg. Ogłoszono stany alarmowe.

Poziom wody w rzekach na południu Polski rośnie i będzie jeszcze gorzej. Przekroczone zostały już stany alarmowe - ostrzegają specjaliści z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

Najtrudniejsza sytuacja panuje w Małopolsce. Podtopione zostały już pola uprawne i drogi.    Zamknięta jest droga nr 981 w kierunku Rzepiennika Strzyżewskiego. W Ciężkowicach rzeka Biała przekroczyła stany ostrzegawcze, podwyższone stany wody także w Tuchowie - informuje Radio RDN.

Stan pogotowia przeciwpowodziowego obowiązuje na terenie gminy Dąbrowa Tarnowska i gminy Olesno. Także, w Krakowie, przez niedrożne kanalizacje, pojawiły się lokalne podtopienia.

W ciągu najbliższej doby wzrost poziomu wody spodziewany jest w województwie śląskim na Małej Wiśle, Przemszy, Brynicy, Pszczynce oraz na Sole.

Na Śląsku nadal obowiązuje trzeci stopień zagrożenia powodziowego, a w gminie Zebrzydowice pogotowie przeciwpowodziowe. | TM

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [06.11.2009, 10:30] 1 źródło

POLSCE GROZI MORSKI KATAKLIZM

Co nas może uratować przed wściekłymi sztormami?

Gdyby ostatni sztorm trwał o jeden dzień dłużej, woda zalałaby ul. Długą w Gdańsku i Elbląg. Nawet setki milionów złotych na zabezpieczenie powodziowe Żuław nie wystarczą, by ochronić je przed ekstremalną pogodą. A tej możemy spodziewać się coraz częściej. Ratunkiem są tylko wrota sztormowe - przestrzega "Gazeta Wyborcza".

Ostatni sztorm na Bałtyku był największym jaki odnotowano w historii. Woda z Bałtyku wdarła się do wszystkich przymorskich rzek i zalała nawet obszary uważane dotąd za bezpieczne.

Powodem ekstremalnej pogody i podnoszenia się wód Bałtyku są zmiany klimatu i ruchy tektoniczne w Skandynawii.

Wypiętrzający się brzeg Skandynawii powoduje, że te zwiększone ilości wody morskiej przemieszczają się w przeciwległym kierunku. Na szwedzkim wybrzeżu stoją mola, pod którymi kiedyś była woda, a teraz jest ląd. W Polsce za to w wielu miejscach terenów brzegowych ubywa - mówi dr Marzenna Sztobryn z biura prognoz Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Gdyni.

Eksperci nie mają złudzeń: ten proces będzie się nasilał. Tymczasem Polska przygotowuje się tylko do odbudowy zaniedbanej infrastruktury przeciwpowodziowej, a nie stawiania nowych urządzeń.

Żeby zabezpieczyć region przed takim huraganem jak ostatnio, należałoby na wszystkich większych rzekach wpadających do Bałtyku wybudować tzw. wrota sztormowe. Tak jak to zrobili Holendrzy. Wrota to śluzy przy ujściu rzek, otwarte przy ładnej pogodzie, automatycznie zamykane przy sztormie - tłumaczy Halina Czarnecka z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku.

Budowa wrót na jednej tylko rzece to koszt około 50 mln zł. | AJ

 

 www.twojapogoda.pl (27.11/14:11)

FAKTY I MITY O FALACH TSUNAMI NA BAŁTYKU

- Większość z nas wciąż ma mylne wyobrażenie o falach tsunami. Popularny obraz tsunami przedstawia powiększoną wersję zwykłych fal sztormowych, jakie uderzają o wybrzeża na całym świecie. Wyobrażane są jako gigantyczne ściany wody, pędzące w głąb lądu i wznoszące się groźnie nad drzewami i budynkami, a następnie z hukiem walące się na nie niczym gigantyczne grzywacze. Jednak fale tsunami to nie biegnące "ściany wody", lecz nagły wzrost poziomu oceanu. Na pełnym morzu przejście tsunami często jest nierozpoznawalne, ponieważ obszar unoszącego się akwenu może mieć długość nawet kilkuset kilometrów. Spiętrzenie to pędzi ku lądowi z prędkością nawet 800 km/h. Pierwszą oznaką zbliżania się tsunami jest cofanie się morza. Woda w morzu po prostu nagle znika. Wówczas jest już niewiele czasu, aby się ukryć w bezpiecznym miejscu. Wkrótce zza horyzontu nadciąga tsunami, które wdziera się w głąb lądu niszcząc wszystko, co stanie mu na drodze. Mylimy się, jeśli myślimy, że tsunami to fale powstające podczas potężnego sztormu, gdyż zjawisko to nie ma nic wspólnego z pogodą. Wywołać je może jedynie trzęsienie ziemi, wybuch wulkanu lub upadek meteorytu. Tsunami występuje w każdej części świata, nie tylko w krajach tropikalnych. Największe zmierzone fale tsunami wystąpiły w 1958 roku na Alasce w Zatoce Lituya i miały wysokość 524 metrów. Na Bałtyku mieliśmy już tsunami, które w 1497 roku zniszczyły znaczną część Darłowa i Darłówka, a w 1779 roku nawiedziły Łebę i Trzebiatów. Po osiemnastym wieku jeśli tsunami się pojawiały to były bardzo niewielkie i nie powodowały spustoszeń. Dodajmy, że z naukowego punktu widzenia tsunami na Morzu Bałtyckim jest możliwe, tak samo jak miało to miejsce w piętnastym i osiemnastym wieku. Przyczyną przede wszystkim mogą być trzęsienia ziemi na południu Szwecji, które są efektem ustępowania lodowca i podnoszenia się Skandynawii. Wówczas wstrząsy pod dnem morza mogą wywoływać tsunami. Trzęsienia te muszą być jednak silne i mieć co najmniej 6 stopni w skali Richtera. W przystępny sposób wyjaśniamy powstawanie tsunami w encyklopedii, którą publikujemy pod artykułem.

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [29.11.2009, 18:26] 1 źródło

TORNADA I SUSZE ZNISZCZĄ NASZĄ GOSPODARKĘ?

To wcale niewykluczone.

55 katastrof budowlanych spowodowanych wiatrem w roku 2006, 401 w 2007, 1000 w 2008. Jak będzie wyglądał bilans w roku 2009?

Rosnąca liczba tornad, częste fale upałów, susze i powodzie, a co za tym idzie także ogromne straty i koszty pomocy ofiarom katastrof to tylko nieliczne konsekwencje zmian klimatu w naszym kraju - wieszczą klimatolodzy i ekolodzy.

Musimy działać dwupoziomowo: po pierwsze podejmować zdecydowane działania na rzecz zapobiegania zmianom klimatu poprzez ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, po drugie dostosowywać społeczeństwo i gospodarkę do zmian, które już następują - mówi reprezentujący Koalicję Klimatyczną dr Zbigniew Karaczun, szef Polskiego Klubu Ekologicznego na Mazowszu.

Z szacunków wynika, że sektory najbardziej narażone na skutki zmian klimatu to między innymi gospodarka wodna i ochrona wybrzeża morskiego, rolnictwo, leśnictwo i ochrona zdrowia.

W ochronie zdrowia zmiany klimatu oznaczają np. konieczność przygotowania służb medycznych do reagowania na zwiększoną zachorowalność i śmiertelność wynikającą z wysokich temperatur, a także rozpoznawania i umiejętnego leczenia przypadków chorób charakterystycznych dla krajów tropikalnych, które mogą pojawić się w Polsce.

Adaptacja do zmian klimatu nie dotyczy tylko wybranych sektorów. Powinna zostać włączona do procesu decyzyjnego w wielu obszarach, co wymaga stworzenia jej kompleksowego programu. Należy także stworzyć solidne ramy jego finansowania, pamiętając o tym, że straty wynikające z zaniechania działań przystosowawczych mogą się okazać dużo wyższe od kosztów ich przeprowadzenia - dodaje Zbigniew Karaczun. | BW

 

 

 www.o2.pl | Sobota [24.01.2009, 14:35] 4 źródła, 1 wideo

DACH HALI SPORTOWEJ ZABIŁ CZWORO DZIECI (WIDEO)

SZESNAŚCIE OSÓB JEST RANNYCH. WICHURA SZALEJE WE FRANCJI I HISZPANII.

(...)

W wielu regionach Hiszpanii nie działają lotniska, drogi są nieprzejezdne. Wiele domów pozbawionych jest prądu.

 

Równie dramatyczna sytuacja jest we Francji. Jedna osoba nie żyje, 1,2 miliona gospodarstw domowych nie ma prądu. Wiele dróg w południowo-zachodniej Francji jest nieprzejezdnych. A silny wiatr nadal nie słabnie.

 

Wichura o wdzięczniej nazwie Klaus, sparaliżowała wiele regionów Francji i Hiszpanii. Meteorolodzy twierdzą, że takie zjawiska zdarzają się raz na 30-40 lat. Tymczasem, od 1999 roku, to już siódmy czerwony alert, ogłoszony przez synoptyków we Francji. | AB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 7 źródeł, 3 wideo Niedziela [28.02.2010, 08:05]

CYKLON SPUSTOSZYŁ HISZPANIĘ. TRZY OSOBY NIE ŻYJĄ.

Bez prądu zostało ponad 130 tys. ludzi.

Wiatr wiał z prędkością do 200 km/h, cyklon w wybrzeże uderzył jednak mając 170 km/h.

Gdy silniejszy jeszcze o 20 km/h wiatr uderzał w Wyspy Kanaryjskie, łamały się latarnie, a samochody wznosiły w powietrze.

Z powodu szalejącego wiatru nie kursowały pociągi, odwołano wiele lotów, a około 135 tys. gospodarstw nie ma prądu. 

Jak podaje Polskie Radio, zamknięto muzea, kina i galerie, zakazano urządzania imprez sportowych oraz kursowania samochodów ciężarowych.

Z balkonów zdjęto doniczki, a wiele drzwi i okien pozabijano deskami. W wielu miejscach zerwało linie wysokiego napięcia.

Alarm ogłoszono dla całego północnego wybrzeża Hiszpanii. W brzeg uderzyły fale morskie sięgające 10 metrów.

Intensywne deszcze wystąpiły na południu kraju i zalały m.in. Sevillę. | TM

 

 

 www.o2.pl | Czwartek [04.06.2009, 19:16] 2 źródła, 2 wideo

ATAK TORNADO POD MOSKWĄ (WIDEO)

Huragan nawiedził miasta Siergijew Posad i Krasnozawodsk, leżące kilkadziesiąt kilometrów od rosyjskiej stolicy. Internauci piszą o wietrze, który łamał drzewa, zrywał dachy domów, wybijał okna i przewracał samochody. Z burzowych chmur wyrastały powietrzne wiry, które zmiatały wszystko co stanęło na ich drodze - słowa jednej z rosyjskich blogerek cytuje "Gazeta Wyborcza".

Najbardziej dotknięty przez wichurę był Krasnozawodsk. Bloki mają uszkodzone dachy, w większości okien nie ma szyb. Lokalny bazar został zmieciony z powierzchni ziemi. | JS

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [09.08.2010, 15:10]

OGIEŃ ZAGRAŻA SKŁADOWISKU ODPADÓW JĄDROWYCH

Grozi nam radioaktywne skażenie.

Z powodu szalejących pożarów rosyjskie władze wprowadziły stan wyjątkowy wokół zakładów utylizacji odpadów nuklearnych Majak na Uralu - donosi rmf24.pl.

Wywołany pożarami stan wyjątkowy trwa w różnych częściach Rosji od końca lipca. Ogień pochłonął już 52 ofiary.

Z powodu rozprzestrzeniania się ognia stan wyjątkowy wprowadzono 6 sierpnia także w lasach i parkach Ozierska, w okręgu czelabińskim, gdzie znajdują się zakłady Majak.

Rosyjscy meteorolodzy przyznają, że nękające Rosję od początku lipca upały, są najgorsze "od tysiąca lat" - zauważa portal.

W Moskwie rekord upałów został pobity już 16 razy.

Na znacznej części terytorium Rosji przeciętne dla tego okresu temperatury przekroczone zostały o 7-11 stopni. | JS

 

 

 www.o2.pl | Niedziela [07.06.2009, 10:16] 4 źródła

TORNADO WE WŁOSZECH. DZIESIĄTKI RANNYCH

Wiatr zrywał dachy.

Zniszczenia, jakie wichura spowodowała w rejonie Treviso na północy Włoch, media porównują do skutków ciężkiego bombardowania.

Najgorzej jest w miejscowościach Castelfranco i Riese Pio X, przez które przeszła trąba powietrzna. Wiatr zrywał dachy. Zawaliła się m.in. sala gimnastyczna, z której w ostatniej chwili uciekła grupa dzieci z rodzicami. Do szpitali trafiło 28 osób.

Jedna kobieta jest w ciężkim stanie. Runął na nią słup wysokiego napięcia.

Według wstępnych szacunków prawie 200 osób straciło dach nad głową.

Silny wiatr szalał również w regionie Friuli Wenecja Julijska i w Lombardii, a także w Rzymie. W Mediolanie ranne zostały trzy osoby. | BW

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [13.09.2009, 11:28] 2 źródła

TORNADO W TURECKIM KURORCIE

Osiem osób jest rannych, w tym małe dziecko.

Żywioł zaatakował popularny, również wśród Polaków, kurort na południu Turcji – miejscowość Alanya. W jednym z hoteli rannych zostało ośmioro niemieckich turystów, w tym małe dziecko.

Silne opady deszczu znów powodują powodzie w północno-zachodniej Turcji. Zalane są niektóre dzielnice Stambułu.

Podczas ubiegłotygodniowej powodzi w Turcji zginęły 32 osoby. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 8 źródeł, 3 wideo [28.02.2010, 10:05]

CYKLON PUSTOSZY FRANCJĘ I PORTUGALIĘ. KOLEJNE OFIARY

Prądu nie ma już około miliona Europejczyków.

Wiatr wieje z prędkością 150 km/h. W 95 departamentach ogłoszono "czerwony alarm" - informuje AFP.

Całkowicie sparaliżowany jest transport drogowy. Po zamknięciu granicy z Hiszpanią na drogach w południowej Francji uwięzionych zostało około 1,2 tys. ciężarówek. Odwołano kilkanaście pociągów.

W Hiszpanii wiatr wiał z prędkością do 200 km/h, cyklon w wybrzeże uderzył mając jednak 170 km/h.

Gdy silniejszy jeszcze o 20 km/h wiatr uderzał w Wyspy Kanaryjskie, łamały się latarnie, a samochody wznosiły w powietrze.

Z powodu szalejącego wiatru nie kursowały pociągi, odwołano wiele lotów, a około 135 tys. gospodarstw nie ma prądu. 

Jak podaje Polskie Radio, zamknięto muzea, kina i galerie, zakazano urządzania imprez sportowych oraz kursowania samochodów ciężarowych.

Z balkonów zdjęto doniczki, a wiele drzwi i okien pozabijano deskami. W wielu miejscach zerwało linie wysokiego napięcia.

Alarm ogłoszono dla całego północnego wybrzeża Hiszpanii. W brzeg uderzyły fale morskie sięgające 10 metrów.

Intensywne deszcze wystąpiły na południu kraju i zalały m.in. Sevillę. | TM

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 4 źródła, 2 wideo Poniedziałek [15.03.2010, 06:37]

POTWORNY CYKLON PUSTOSZY RAJSKIE WYSPY (WIDEO)

Wiatr wieje z prędkością 250 km/godz.

Cyklon Tomas o prędkości 170 km/godz, a w porywach nawet do 250 km/godz zaatakował wyspy Fidżi. Według prognoz prędkość wiatru może wzrosnąć do 270 km/godz.

Huragan pustoszy pola, niszczy domy.

Około 5 tys. osób schroniło się w budynkach o wzmocnionej konstrukcji. Na drogach leżą powalone drzewa i słupy sieci energetycznej. Łączność z małymi wyspami została zerwana - informują media.

Cyklon w środę ma zaatakować australijski stan Queensland. | TM

 

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [06.07.2009, 08:23] 1 źródło

LOTY PRZEZ ATLANTYK CORAZ BARDZIEJ NIEBEZPIECZNE

To przez ocieplenie klimatu.

Obserwujemy znaczny wzrost temperatury na ziemi. A wyższa temperatura to większe parowanie oceanów, stąd występowanie nad nimi tak silnych frontów burzowych - tłumaczy "Dziennikowi" prof. Tadeusz Niedźwiedź, klimatolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Informacje o silnych burzach nad Atlantykiem potwierdzają gazecie piloci LOT-u. Oni także twierdzą, że latanie nad tym akwenem staje się coraz bardziej niebezpieczne.

Burza była prawdopodobnie przyczyną katastrofy Airbusa francuskich linii lotniczych, w której zginęło 228 osób. Burza zmusiła także pilota polskiego Boeinga 767, który wystartował z Chicago, do zawrócenia na lotnisko.

Po zbadaniu urządzeń rejestrujących lot wyszło na jaw, że burza rozpędziła samolot niemal do prędkości dźwięku. Maszyna, która nie jest przystosowana do takich szybkości, mogła rozpaść się na kawałki. Prawdopodobnie tak było z Airbusem Air France, który rozbił się nad Atlantykiem podczas burzy - mówi "Dziennikowi" jeden z pilotów LOT-u. | WB

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 2 źródła Poniedziałek [15.02.2010, 14:25]

ŚNIEŻNA ZIMA? TO WYNIK OCIEPLENIA KLIMATU

Za rok śniegu będzie jeszcze więcej?

Większość klimatologów ze Stanów Zjednoczonych za atak zimy, który sparaliżował część tego kraju, obwinia globalne ocieplenie. Ich zdaniem, nie ma w tym żadnej sprzeczności, bo im jest cieplej, tym więcej wody na Ziemi zamienia się w parę wodną, która później opada w postaci deszczu lub śniegu - donosi npr.org.

Z wyliczeń klimatologów z National Center for Atmospheric Research w Colorado wynika, że z powodu ocieplenia do atmosfery dostaje się o 4 proc. więcej pary wodnej niż 30 lat temu.

Stąd większe opady śniegu na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Zresztą bardzo niskie temperatury wcale nie są konieczne, aby pojawiły się śnieżyce - twierdzi dr Kevin Trenberth.

Meteorolog Jeff Masters z portalu Weather Underground, mówi, że wielkość opadów śniegu nie jest wyznacznikiem ocieplania się klimatu.

Jego zdaniem mogą wskazywać na to jedynie średnie temperatury notowane na Ziemi. A jej wzrost o stopień nie oznacza od razu, że zniknie zima. | AJ

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [16.02.2010, 10:15]: Ta zima kosztować nas będzie 1,5 mld zł. | AJ

 

 

 

 

http://www.twojapogoda.pl/encyklopedia_rekordypogody.htm | (23.02/01:11)

REKORDY POGODY W POLSCE I NA ŚWIECIE

NA ŚWIECIE

Temperatura powietrza

                                     Kraj          Miejsce                                            Pomiar           Data

Najwyższa na świecie    Libia          Al-Aziziah, Afryka                               +57,8°C        13.09.1922

Najniższa na świecie    -                 Baza Wostok, Antarktyda                   -89,2°C          21.07.1983

 

Najwyższa w Europie  Grecja        Ateny                                                  +48,0°C        10.07.1977

Najniższa w Europie     Rosja        Ust-Szczugor                                       -58,1°C          31.12.1978

 

Największa amplituda dzienna USA Browning, Montana                           +6,7/-48,8°C   23/24.01.1916

Największa amplituda 2 minut USA Spearfish, Dakota Pd.                        -20,0/+7,2°C   22.01.1943

 

 

Wiatr

                     Kraj                         Miejsce                       Pomiar     Data

Najsilniejszy Australia                   Wyspa Barrow             408 km/h 10.04.1996

 

Najsilniejszy w tornado USA         Oklahoma City             512 km/h 03.05.1999

 

 

Wyładowania atmosferyczne

                                            Kraj                   Miejsce                                           Pomiar

Najczęstsze rocznie               Indonezja            Bogor                                              ok. 322 dni

Najczęstsze w Europie          Włochy               Północne Włochy                           28 / km2

Najczęstsze w Azji                Pakistan              Północny Pakistan                         87 / km2

Najczęstsze w Afryce          Kongo                 Kifuka                                                158 / km2

Najczęstsze w Ameryce Pn.  USA                   Floryda                               59 / km2

Najczęstsze w Ameryce Pd.  Kolumbia           Północna Kolumbia    110 / km2

Najczęstsze w Australii            Australia          Północny zachód kraju             60 / km2

Najczęstsze w Oceanii             Filipiny             Wyspa Luzon                      40 / km2

 

 

W Polsce

Temperatura powietrza

                                          Miasto     Miejsce                 Pomiar            Data

Najwyższa ogólnopolska         Prószków         Opolskie            +40,2°C           29.07.1921

Najniższa ogólnopolska           Siedlce             Mazowieckie      -41,0°C           11.01.1940

 

 

Wiatr

                                               Miasto              Miejsce                           Pomiar     Data

Najsilniejszy w porywach         -              Śnieżka, Sudety       346 km/h         09.03.1990

Najsilniejszy w porywach         -              Kasprowy Wierch, Tatry 288 km/h    06.05.1968

Najsilniejszy w porywach     Bielsko-Biała    Śląskie                       175 km/h 19.12.1989

Najsilniejszy w porywach     Gdańsk              Pomorskie                            162 km/h 25.10.1964

Najsilniejszy w porywach     Łeba                        Pomorskie                      160 km/h 08.02.1990

Najsilniejszy w porywach     Warszawa         Mazowieckie     145 km/h         14.06.1979

Najsilniejszy w porywach     Wrocław           Dolnośląskie                         137 km/h 18.01.2007

Najsilniejszy w porywach      Chojnice          Pomorskie                             135 km/h 26.01.1990

Najsilniejszy w porywach      Łódź                 Łódzkie                                135 km/h 20.01.1986

Najsilniejszy w porywach      Suwałki            Podlaskie                              135 km/h 08.02.1981

Najsilniejszy w porywach      Gorzów            Lubuskie                               130 km/h 24.12.1988

Najsilniejszy w porywach      Kielce              Świętokrzyskie   125 km/h         09.03.1990

Najsilniejszy w porywach      Kraków            Małopolskie                         122 km/h 18.01.2007

Najsilniejszy w porywach      Poznań             Wielkopolskie    122 km/h         18.01.2007

Najsilniejszy w porywach      Lesko               Podkarpackie    115 km/h         03.01.1978

Najsilniejszy w porywach      Olsztyn            Warmińsko-Mazurskie   115 km/h         07.03.1983

Najsilniejszy w porywach      Lublin              Lubelskie                               112 km/h 14.03.1994

Najsilniejszy w porywach      Włodawa          Lubelskie                         110 km/h      28.03.1997

Najsilniejszy w porywach       Świnoujście     Zachodniopomorskie     110 km/h         04.11.1995

 

Najsilniejszy w tornado            Lublin   Lubelskie         369-522 km/h 20.07.1931

 

Dane:  U.S. Army Corps of Engineers, Engineer Topographic Laboratories, IMGW

Opracowanie:  Portal Pogodowy "Twoja Pogoda"

Adres portalu:  www.twojapogoda.pl

© Copyright GERY.PL 2002-2009

 

 

[ITP., ITD. – Nie będę dalej cytował takich komunikatów, bo zaczęłyby przeważać objętością nad pozostałymi materiałami (dałem trochę przykładów z krótkiego okresu czasu, należy więc do momentu czytania dodać sobie w wyobraźni następne, w tym coraz częstsze i drastyczniejsze... – red.] 

 

 

 

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [29.12.2008, 22:37] 1 źródło

NATURA ZABIŁA W 2008 ROKU 220 TYSIĘCY OSÓB

Katastrofy przyniosły straty rzędu 144 miliardów euro.

Katastrofy naturalne w 2008 roku należały do najbardziej niszczycielskich w skutkach. Mimo że było ich mniej niż w ubiegłym roku (750 - w 2008 i 970 - w 2007), zginęło w nich o wiele więcej osób. Większe były też szkody materialne spowodowane przez huragany, trzęsienia ziemi i powodzie.

Wzrosły także, i to znacząco, sumy wypłaconych odszkodowań z tytułu strat spowodowanych przez katastrofy naturalne. Oszacowano je na 45 miliardów dolarów. | BW

 

 www.o2.pl | Piątek [29.05.2009, 16:05] 1 źródło

GLOBALNE OCIEPLENIE ZABIJA CO ROKU SETKI TYSIĘCY LUDZI

A państwa na całym świecie tracą z tego powodu 125 mld dol. rocznie.

Niekorzystne zmiany klimatu dotykają każdego roku niemal 300 mln ludzi na świecie, a zabijają 300 tys. z nich.  To wnioski z pierwszego raportu na temat wpływu zmian klimatu na życie człowieka.

Globalne ocieplenie powoduje wzrost temperatury, powodzie, pożary lasów i wiele innych kataklizmów - stwierdził były sekretarz generalny ONZ Kofi Annan, który przedstawił raport.

Jak twierdzi sytuacja z roku na rok będzie się pogarszać. Według prognoz zmiany klimatu w 2030 roku zabiją 500 tys. osób, a dziesiątki milionów ludzi zostanie bez dachu nad głową. Państwa będą tracić wtedy blisko 600 mld dolarów rocznie.

To duże wyzwanie dla ludzkości. Trzeba działać, by zapobiec katastrofie. Obecnie 500 mln ludzi jest zagrożonych tragicznymi skutkami ocieplania się klimatu - twierdzi Kofi Annan. | JK

 

www.o2.pl / www. sfora.pl | Piątek [12.11.2010, 07:28]

ONZ: KATASTROFY I ŻYWIOŁY ZABIJĄ NAWET 1,5 MLD LUDZI

Nadchodzi fala ogromnych powodzi, huraganów i trzęsień ziemi.

Ziemia staje się coraz bardziej niespokojna. Katastrofy i klęski żywiołowe - huragany, trzęsienia ziemi, powodzie - będą coraz częstsze i do roku 2050 mogą dotknąć 1,5 mld ludzi, zwłaszcza w wielkich miastach - alarmuje RMF FM.

Eksperci ONZ w swoim raporcie jako główną przyczynę nasilenia się występowania niebezpiecznych zjawisk, wskazują globalne ocieplenie.

Naukowcy ostrzegają, że jeśli rządy nie podejmą natychmiastowych działań to klęski żywiołowe będą zabijać coraz więcej ludzi i siać ogromne spustoszenie.

Dr Apurva Sanghi z University of Chicago mówi, że konieczne są inwestycje w systemy monitorowania zagrożeń i ostrzegania ludności, a nawet przebudowa sieci kanalizacyjnych w miastach.

Zaleca też lepszą ochronę kluczowej infrastruktury, takiej jak szpitale i szkoły, które mogą pełnić rolę tymczasowych schronisk - dodaje stacja.

ONZ zaleca również intensywne zalesianie wybrzeży, bo drzewa będą chronić nadmorskie tereny przed tsunami.

Szacuje się, że rocznie klęski żywiołowe kosztują świat prawie 190 mld dolarów. Powodzie, trzęsienia ziemi czy huragany zabiły w ostatnich 40 latach ponad 3,3 mln osób - średnio 83 tys. każdego roku. | AJ

 

 

Straty i koszty spowodowane powodzią w 1997 roku wyniosły około 13-15 mld zł (według obecnych cen to około 20 mld zł).

Straty i koszty spowodowane powodziami w 2010 roku wyniosły około 12-14 mld zł.

 

 

 http://forsal.pl/artykuly/450167,straty_po_powodzi_siegaja_12_mld_zl_rzadowi_brakuje_9_mld_zl.html | 2010-09-08 10:29

Zniszczonych 811 gmin

Drobiazgowy raport szkód sporządzony w resorcie spraw wewnętrznych obrazuje skalę katastrofy. Zniszczonych zostało: 80 tys. km dróg, 59 mostów, 680 tys. ha

ziemi uprawnej znalazło się pod wodą, 18 tys. budynków, 808 szkół.

Same szkody w infrastrukturze drogowej i kolejowej wyniosą co najmniej miliard złotych – dodaje Adam Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Ofiarą tegorocznych żywiołów padło też 1300 przedsiębiorstw.

Artykuł z: www.gazetaprawna.pl Autorzy: Robert Zieliński, Sylwia Czubkowska

 

 http://polskalokalna.pl/raport/poludnie-polski-walczy-z-woda/news/malopolska-po-powodzi-bilans-strat,1492106 | 14.06.2010 (11:46)

W wyniku powodzi uaktywniło się na terenie województwa ok. 1 tys. osuwisk.

Liczba poszkodowanych gospodarstw rolnych wynosi ok. 18 tys. Ilość zalanych i podtopionych obszarów rolnych to ponad 81 tys. ha.

Według danych sanepidu podczas powodzi zalanych zostało 7245 studni przydomowych, 30 wodociągów wyłączonych zostało z eksploatacji, uszkodzonych zostało 15 oczyszczalni ścieków, zalanych zostało 8 cmentarzy. Przeciw tężcowi zaszczepiono ponad 1 tys. osób.

Szkody w wyniku podtopień i zalań wystąpiły w 246 placówkach oświatowych (228 szkół i 18 przedszkoli) - wszystkie one wymagają remontu. W 11 szkołach ze względu na zniszczenia nie odbywają się zajęcia (5 szkół zawiesiło zajęcia do końca zajęć szkolnych; 4 z powodu przeznaczenia budynku na ewakuację ludności ze zniszczonych domów).

www.interia.pl 

 

[No to za karę wybudują jeszcze więcej domów.... A gdy będzie jeszcze gorzej, no to wybudują jeszcze więcej... – jak wojna z naturą, to wojna!... – red.]

 

 

www.o2.pl / www. sfora.pl | Niedziela [14.11.2010, 21:32]

SAMOLOTY BĘDĄ SPADAĆ CORAZ CZĘŚCIEJ. TO KARA ZA NISZCZENIE PRZYRODY

Wszystko przez zmiany klimatu.

Samoloty pasażerskie są coraz bardziej narażone na zderzenia w powietrzu ze stadami ptaków. Tylko w Wielkiej Brytanii odnotowano 23 proc. więcej takich przypadków niż rok wcześniej - alarmuje "The Sunday Express".

Brytyjski Urząd Lotnictwa Cywilnego otrzymał ponad 1,8 tys. zgłoszeń o kolizji z ptakami. 119 wypadków było na tyle poważnych, że zagrażały bezpieczeństwu pasażerów i wymagały pełmego dochodzenia wyjaśniającego.

Eksperci mówią, że ptaki zmieniły trasy swoich migracji jesienią i wiosną przez zmiany klimatu. Pojawiają się teraz niespodziewanie w korytarzach powietrznych i w pobliżu lotnisk, gdzie do tej pory starty i lądowania były bezpieczne - wyjaśnia dziennik.

Najgroźniejsze są mewy oraz stada gęsi. Szacuje się, że naprawy samolotów zniszczonych po zderzeniu z ptakami, kosztują brytyjskie linie lotnicze nawet 770 mln funtów. | AJ

 

 

www.twojapogoda.pl | 13-02-2011, 17:38

ULEWA + WAPIEŃ = WROTA PIEKIEŁ

Gigantyczne dziury w ziemi pojawiające się w różnych regionach świata. Brama do piekieł czy problem geologiczny? Weźmiemy pod lupę zjawisko, które spędza sen z powiek także mieszkańcom naszego kraju.

Gigantyczne studnie pojawiają się w ciągu zaledwie kilku chwil. Wszystko, co znajdzie się nad taką dziurą jest pochłaniane.

Ostatnio z wrotami piekieł mieliśmy do czynienia przy okazji przejścia cyklonu tropikalnego Agatha nad stolicą Gwatemali w Ameryce Środkowej. W centrum miasta powstała dziura w ziemi o szerokości 30 metrów i głębokości 60 metrów.

Sprawcą tego zjawiska były ulewne deszcze, które przenikając w głąb gleby doprowadziły do stopniowego osuwania się słabo związanego podłoża skalnego.

Ostatecznie doszło do zapadnięcia się gruntu na tak dużym obszarze. Fabryka położona nad osuwiskiem została wciągnięta na samo dno leja zwanego lejem krasowym.

Jednak spokojnie spać nie mogą nie tylko mieszkańcy Gwatemali, lecz również Polski. W naszym kraju największe prawdopodobieństwo pojawienia się leju krasowego występuje na południu i południowym wschodzie. Szczególnie niebezpiecznie jest podczas ulewnych deszczy.

Mogliśmy się o tym przekonać latem ubiegłego roku, gdy ulewy doprowadziły do osunięć ziemi w województwie śląskim, małopolskim i podkarpackim. Poniżej możecie się przekonać, co może się zdarzyć, gdy ulewy nawiedzą region z wapiennym podłożem skalnym.

www.twojapogoda.pl

 

http://www.boston.com/bigpicture/2010/12/2010_in_photos_part_2_of_3.html#photo35

 

 

 http://www.klimatdlaziemi.pl

WPŁYW GLOBALNEGO OCIEPLENIA NA GOSPODARKĘ

Globalna gospodarka już teraz musi wydawać 1 proc. PKB (184 mld funtów) rocznie na przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu. W przeciwnym razie musimy się liczyć z tym, że za 10 lat koszty będą 20-krotnie wyższe.

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [28.08.2009, 06:09] 1 źródło

ILE KOSZTUJE NAS GLOBALNE OCIEPLENIE

Trudno nawet wyobrazić sobie taką kwotę.

Organizacja Narodów Zjednoczonych początkowo oceniała koszty adaptacji do zmieniających się warunków klimatycznych na Ziemi na ok. 40-170 mld dolarów rocznie - podaje "Telegraph".

Koszty te porównywalne są do organizacji 3 igrzysk olimpijskich rocznie.

Jednak nowe badania pokazują, że realny koszt ochrony ludności i budynków przed podniesionym poziomem morza oraz temperaturą będzie co najmniej 3-krotnie wyższy niż oceniano.

Nowa kwota sięga 500 miliardów dolarów.

Skąd ta różnica?

Poprzednie badanie nie brało pod uwagę częstszych burz, zwiększonego ryzyka chorób wywołanych wyższą temperaturą oraz zanikającego parasola chmur (z powodu wycinania lasów tropikalnych) - podaje "Telegraph".

Najnowszy raport został przygotowany specjalnie z myślą o spotkaniu w Kopenhadze, gdzie przedstawiciele 90 krajów będą rozmawiać o zmieniającym się klimacie.

Ilość pieniędzy jaką zebrani w Kopenhadze przeznaczą na ten cel, pozwoli określić czy osiągniemy porozumienie w kwestii globalnego ocieplenia - mówi prof. Martin Perry były przewodniczący Intergovernemental Panel on Climate Change. | JP

 

 

„WPROST” nr 1046, 15.12.2002 r.: 500 miliardów złotych wyłudzili (w ciągu 12 lat) od nas górnicy, kolejarze, rolnicy i politycy.

Tylko w latach 1990-2005 dopłaty do górnictwa wyniosły 65 mld zł.

 

„NEWSWEEK” nr 34, 28.08.2005 r.: Według wyliczeń rządu w ciągu 15 lat z podatków będziemy musieli dołożyć górnikom 97 mld zł.

 

www.interia.pl | Czwartek, 27 listopada (17:05)

Dodatkowy koszt stosowania węgla w gospodarce to 354 mld euro rocznie - wynika z raportu organizacji ekologicznej Greenpeace, zaprezentowanego w czwartek na konferencji.

 

 

www.o2.pl / www. sfora.pl | Wtorek [16.11.2010, 10:01]

200 TYS. TON TOKSYCZNYCH ODPADÓW NA ŚLĄSKU

Mogą spłynąć Wisłą do Bałtyku.

Na terenie Zakładów Chemicznych Organika Azoty pod Jaworznem zalega 200 tys. ton toksycznych odpadów. To tykająca bomba ekologiczna.

Dzięki czeskiemu wynalazkowi można ją rozbroić. Problemem jak zwykle są pieniądze - informuje "Dziennik Zachodni".

Urządzenie do utylizacji przyjechało właśnie do zakładów. Czesi demonstrują jak działa. Oczyszcza z toksyn nie tylko ziemię, ale i wodę. W przypadku odpadów spod Jaworzna jego skuteczność jest 100-procentowa. Efektem końcowym jego działania jest miał z węgla aktywnego. Można go bezpiecznie spalić w standardowej elektrowni.

Niestety, utylizacja tony odpadów to koszt od 7 do 10 tys. zł. Za pozbycie się wszystkich odpadów z Organiki Azoty trzeba by było więc zapłacić 1,5 mld złotych.

Sami nie damy rady. Nawet przy wsparciu ze strony zarządu Zakładów Chemicznych Organika Azoty i środkach z UE nie mamy szans rozwiązać tego problemu - mówi gazecie Paweł Silbert, prezydent Jaworzna. - Wszyscy powinni się włączyć w nasze starania, bo kiedyś może się okazać, że jaworznickie odpady dostaną się do Przemszy i dalej Wisłą do Bałtyku, a wówczas problem stanie się faktycznie międzynarodowy. | WB

 

 

 http://www.klimatdlaziemi.pl

Emisja CO2: Transport

Aktualnie po drogach świata jeździ 1 miliard samochodów – 200 milionów ciężarówek i 800 milionów samochodów osobowych, a przewiduje się, że do 2050 roku liczba aut podwoi się do 2 miliardów.

 

Warto też zaznaczyć, że samochody odpowiadają za 65% zanieczyszczeń emitowanych na obszarze Unii Europejskiej. Do tego spaliny samochodowe są dużo bardziej szkodliwe dla ludzi niż zanieczyszczenia pochodzące z przemysłu, bo rozprzestrzeniają się w dużych stężeniach na niskich wysokościach w bezpośrednim sąsiedztwie ludzi.

 

Koszt transportu samochodem osobowym jest w rzeczywistości wyższy niż płacą za to użytkownicy samochodów – bezpośredni koszt jednego kilometra jest pokrywany w zaledwie 25 procentach przez użytkownika samochodu, resztę kosztów ponosi społeczeństwo.

 

[Np. koszty budowy dróg, utrzymywania policji, opłacania sądów, utrzymywania więzień z zawartością, koszty wypadków, w tym hospitalizacji, wypłacania chorobowego, rent, skutki katastrof ekologicznych, skażeń, zatruć, w postaci leczenia, utrzymywania na rencie, w tym upośledzonych, chorowitych dzieci, koszty leczenia, utrzymywania na rencie w związku z skutkami hałasów, itp., itd. – red.]

 

Wyprodukowanie samochodu to emisja ~5 ton CO2, nie mówiąc już o jego wykorzystywaniu.

 

 

http://209.85.129.132/search?q=cache:Xs-S3YMYw_wJ:www.progressio.pl/Dokumenty/Programy/naszaplaneta.doc+akumulatory+toksyczne+truj%C4%85ce+szkodliwe+niebezpieczne+zwi%C4%85zki+ska%C5%BCenia&hl=pl&ct=clnk&cd=11&gl=pl&client=firefox-a

Samochody w Polsce emitują 26 mln ton dwutlenku węgla rocznie. Zanieczyszczenia motoryzacyjne są bardziej groźne niż przemysłowe gdyż rozprzestrzeniają się w dużych stężeniach na niskich wysokościach w bezpośrednim sąsiedztwie ludzi.

 

Przeciętny europejski samochód emituje przeszło 4 tony dwutlenku węgla w ciągu roku.

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [04.10.2009, 15:28] 3 źródła

MORZA ZAMIENIAJĄ SIĘ W KWAS

Naukowcy: ryby znikną z naszego jadłospisu.

To kolejny efekt wzrostu emisji gazów cieplarnianych. Oceany absorbują 6 milionów ton dwutlenku węgla dziennie co - zdaniem oceanografów - prowadzi do katastrofy ekologicznej. Wody mórz arktycznych stają się tak kwaśne, że za 10 lat nie będzie mogła żyć w nich większość organizmów - alarmuje "The Guardian".

Badania przeprowadzone w pobliżu archipelagu Svalbard wykazały, że jeśli emisja dwutlenku węgla utrzyma się na tym poziomie co obecnie, za kilka lat kwaśna woda zacznie się rozpuszczać muszle małży i innych mięczaków.

To z kolei spowoduje poważne zakłócenie w łańcuchu pokarmowym, bo żywią się nimi chociażby łososie północnoatlantyckie.

Pod koniec wieku całe te wody będą po prostu kwasem. To tej pory nie zdawaliśmy sobie sprawy ze skali tego zagrożenia. Część gatunków ryb i morskich zwierząt tego nie przeżyje - mówi prof. Jean-Pierre Gattuso z franuskiego Centre National de la Recherche Scientifique.

Wody chłodne w większym stopniu absorbują dwutlenek węgla niż te ciepłe, dlatego zagrożone są przede wszystkim okolice Arktyki i Antarktydy. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [30.05.2011, 12:29]

REKORDOWA EMISJA CO2. TAK ŹLE JESZCZE NIE BYŁO

To grozi globalną katastrofą.

Emisja gazów cieplarnianych wzrosła o rekordową kwotę w ubiegłym roku, do najwyższego w historii poziomu - alarmuje Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA). Na całym świecie w 2010 roku do atmosfery dostało się łącznie 30,6 gigaton dwutlenku węgla - donosi "The Guardian".

To o ponad 1,6 gigatony więcej niż rok wcześniej. Eksperci z IEA ostrzegają, że tym samym nie uda się ograniczyć wzrostu temperatury do 2 stopni Celsjusza do 2100 roku. To próg, którego przekroczenie naukowcy uznają za początek katastrofalnych zmian w klimacie na Ziemi. | AJ

 

www.klimatdlaziemi.pl

WPŁYW OCIEPLENIA NA OCEANY

Dotychczas skupiliśmy się na zjawiskach zachodzących w atmosferze i na lądzie. Tymczasem ľ powierzchni Ziemi zajmują oceany. Ze względu na ich olbrzymią bezwładność cieplną, dotychczas zachodzące tam zjawiska (pomijając może zanik lodów Arktyki) przebiegały bardzo powoli.

Tymczasem zmiany w oceanach już się zaczęły, a ich następstwa mogą być bardzo poważne. Zachodzi tu kilka procesów:

* woda o większej temperaturze gorzej rozpuszcza gazy. Może to prowadzić do odtlenienia wód mórz i oceanów.

* woda ciepła jest lekka, a zimna gęsta – wzrost temperatury powierzchniowej warstwy wody prowadzi do jej separacji z warstwą głębinową. Im różnica temperatur jest większa, tym słabiej mieszają się ich wody. Tymczasem zimne wody oceaniczne niosą ze sobą składniki odżywcze dla planktonu żyjącego w nasłonecznionych wodach powierzchniowych. Zmniejszenie ich dostępności powoduje spadek populacji planktonu.

* większa koncentracja CO2 w atmosferze skutkuje rozpuszczaniem się tego gazu w wodzie. To właśnie oceany są głównym miejscem absorpcji i usuwania CO2 z powietrza. W rezultacie następuje wzrost kwasowości (obniżenie pH) wody – tak, jakby oceany stawały się wodą gazowaną.

 

W konsekwencji tych zjawisk przewidywane jest wystąpienie szeregu niebezpiecznych zdarzeń:

* masowe wymieranie fauny morskiej, zarówno w wyniku wzrostu temperatury (wymieranie koralowców), jak i zmiany kwasowości wody (wymieranie planktonu o wapiennych szkielecikach) oraz spadku ilości planktonu (spadek populacji zwierząt nim się żywiących, np. wielorybów)

* zaburzenie mechanizmów usuwania CO2 z powietrza. Plankton jest bardzo skutecznym środkiem na usuwanie dwutlenku węgla z przypowierzchniowych warstw wody, a w rezultacie – z atmosfery. Małe żyjątka pobierany z wody węgiel wbudowują w swoje organizmy. Plankton żyje krótko, a umierając opada na dno oceanu, w ten sposób usuwając nadmiar CO2 z powietrza. Kiedy w wyniku odtelenienia, zmniejszenia dostępności składników odżywczych i wzrostu kwasowości wody populacja planktonu spadnie, osłabieniu ulegnie mechanizm usuwający z atmosfery nadmiar CO2, którego ilość zacznie wzrastać jeszcze szybciej, przyczyniając się dalej do osłabienia mechanizmów usuwania CO2 z powietrza. To jest dodatnie sprzężenie zwrotne.

* pojawienie się warunków do rozwoju bakterii siarkowych. To zjawisko nie jest powszechnie znane, ale wielu naukowców uważa, że przyczyniło się już do kilku wielkich wymierań istot żywych.

 

Siarkowodorowa Ziemia: Anoksja oceaniczna i wielkie wymieranie

Jak może dojść do zagłady życia poprzez nagromadzenie w atmosferze wielkich ilości siarkowodoru w wyniku wzrostu temperatury planety? Naukowcy są zdania, że może to nastąpić w wyniku namnożenia się fotosyntetyzujących bakterii siarkowych, produkujących wielkie ilości tego gazu, a zjawiska takie miały już miejsce kilkukrotnie w historii Ziemi. W każdym z okresów wielkich wymierań – z wyjątkiem końca kredy – oceany co najmniej raz osiągały stan anoksji (skrajnego zubożenia wody w tlen).

 

Z obliczeń wynika, że gdy natlenienie wód oceanu się zmniejsza, powstają warunki korzystne dla przydennych bakterii beztlenowych – a te namnażają się i produkują jeszcze większe ilości siarkowodoru. Symulacje wskazują, że jeśli stężenie siarkowodoru w strefie przydennej przekroczy pewną krytyczną wartość – tak jak podczas okresów globalnej anoksji – chemoklina może bardzo szybko przesunąć się aż do powierzchni oceanu. Zjawisko to miałoby straszliwy skutek: wydostawanie się ogromnych ilości trującego siarkowodoru do atmosfery.

 

Pod koniec permu wskutek „morskich erupcji” do atmosfery trafiło dość tego gazu, by spowodować wymieranie zarówno w morzach, jak i na lądach. Siarkowodór nie jest jednak jedynym zabójcą. Z modeli wykonanych w University of Arizona wynika, że siarkowodór atakuje również powłokę ozonową w górnych warstwach ziemskiej atmosfery, która chroni żywe organizmy przed promieniowaniem ultrafioletowym. Dowodem na takie zniszczenie warstwy ozonowej pod koniec permu są odkryte na Grenlandii skamieniałe zarodniki dawnych roślin, zdeformowane w wyniku długotrwałego naświetlania ultrafioletem o wysokim natężeniu. Obecnie również obserwuje się zanik planktonu pod dziurami ozonowymi, zwłaszcza w Antarktyce. A gdy pierwszy składnik łańcucha pokarmowego przestaje istnieć, w niedługim czasie zagłada spotyka również kolejne organizmy.

 

Ocenia się, że pod koniec permu powietrze tak bardzo nasyciło się siarkowodorem, że zabijał on zarówno zwierzęta, jak i rośliny, zwłaszcza że wraz z temperaturą rośnie toksyczne działanie tego gazu. A wiele mniejszych i większych wymierań zdarzyło się w tym samym czasie, co okresy globalnego ocieplenia.

Uważa się, że przyczyną ocieplania się klimatu w tamtych okresach mogła być wulkaniczna emisja gazów cieplarnianych – dwutlenku węgla i metanu, być może zapoczątkowana skruszeniem skorupy ziemskiej przez uderzenie asteroidu lub komety.

Powiązanie wysokiej koncentracji gazów cieplarnianych z wymieraniem istot żywych potwierdzają obecność siarki na wszystkich stanowiskach oraz pomiary izotopowe węgla wykazujące, że koncentracja dwutlenku węgla w atmosferze gwałtownie rosła tuż przed początkiem wymierania i utrzymywała się na wysokim poziomie przez setki tysięcy, a nawet kilka milionów lat.

 

Najprawdopodobniej to oceany były czynnikiem decydującym. Im bowiem cieplej, tym mniej tlenu rozpuszcza się w wodzie. Jeśli w wyniku erupcji wulkanicznych podniosło się stężenie CO2 w atmosferze, obniżyło się stężenie tlenu, a globalne ocieplenie utrudniało wprowadzanie pozostałego tlenu do wód oceanicznych, to mogły zaistnieć warunki korzystne dla głębokomorskich bakterii beztlenowych. One zaś wkrótce potem wyprodukowały gigantyczne ilości siarkowodoru. W takich warunkach zaczęły masowo ginąć oddychające tlenem organizmy morskie. Doskonale natomiast funkcjonowały w nich fotosyntetyzujące zielone i purpurowe bakterie siarkowe, które mogły namnażać się już na samej powierzchni anoksycznego oceanu. Gdy siarkowodór zaczął dusić organizmy na lądzie i niszczyć warstwę ozonową planety, właściwie żadna forma życia nie była już na Ziemi bezpieczna.

 

Co więcej, zaproponowana tu sekwencja zdarzeń pasuje nie tylko do śladów z końca permu. Mniejsze wymieranie u schyłku paleocenu, 54 mln lat temu, zostało już uznane za wynik oceanicznej anoksji, wywołanej przez krótkotrwałe globalne ocieplenie. Obecność biomarkerów i skał osadowych charakterystycznych dla środowiska beztlenowego wskazuje, że taka sama gigantyczna katastrofa ekologiczna mogła wydarzyć się pod koniec triasu, środkowej kredy i dewonu. To dowodzi, że wielkie wymierania związane są z okresowo powtarzającym się w historii Ziemi ociepleniem klimatu.

 

 

TO SĄ TYLKO EFEKTY CZYNIENIA DOBRA

Dzięki czemu... wyginiemy!

PS

To, że dzieje się to właśnie teraz, bardzo gwałtownie, w bardzo krótkim okresie czasu, proporcjonalnie do liczby wyciętych drzew, wielkości skażenia (zabrudzenia) powietrza, wody, itd., to oczywiście przypadek (zdanie psychopatów, debili; kanalii; trwaczy jest, w tym w tej materii, bardzo wiarygodne, stąd kontynuujmy działalność)...

 

 

 

 

Więcej:

12. O ZMIANACH W ŚRODOWISKU, KLIMATYCZNYCH

 http://www.wolnyswiat.pl/12h2.html

 

 

 

 


2. CHOROBY ZAKAŹNE

 

Może ratunkiem dla ludzkości przed chorobotwórczymi mikrobami, byłaby modyfikacja przyjaznych nam mikrobów tak, by te szkodliwe zwalczały?

 

Co to za lecznictwo, skoro gdy leczymy jedną osobę, to w tego konsekwencjach m.in. choruje następnych 10 (powstają efekty lawin (...))...!!

3. TZW. LECZNICTWO (m.in. kolejne oblicze tzw. reklam)...

 http://www.wolnyswiat.pl/forum/viewtopic.php?t=120&postdays=0&postorder=asc&start=30

 

20. SKUTKI TRANSPLANTACJI (realizowania kolejnej utopii, czyli postępowania absurdalnego, szkodliwego, w tym nie ponoszenia konsekwencji degeneractwa, czyli nieodpowiedzialności, szkodzenia sobie, innym, w tym własnemu potomstwu, zrzucania na-, i ponoszenia tego konsekwencji przez innych, osobiście oraz jako społeczeństwo, państwo)

 http://www.wolnyswiat.pl/20h1.html 

 

25. Centrum Badań DNA. Poznański Park Naukowo Techniczny

 http://www.wolnyswiat.pl/25h1.html 

 

26. OGÓLNOPOLSKIE CENTRUM GENETYKI (w Wrocławiu) REX Company Sp. z o.o.

 http://www.wolnyswiat.pl/26h1.html

 

27. LABORATORIUM ANALITYCZNE W WARSZAWIE

 http://www.wolnyswiat.pl/27h1.html

 

 

 

 

 http://www.sciaga.pl/tekst/28288-29-scharakteryzuj_choroby_bakteryjne_i_wirusowe_wplywajace_na_zdrowie_czlowieka_i/zalacznik/4141/ :

Wąglik

 

Tężec

 

Tężec

 

Cholera

 

Gruźlica

 

Grypa

 

 

 http://pl.wikipedia.org/wiki/Bakterie :

Pałeczka okrężnicy

 

 

Budowa bakterii:

1. Pile, 2. Plazmid, 3. Rybosomy, 4. Cytoplazma, 5. Błona zewnętrzna, 6. Ściana komórkowa , 7. Otoczka, 8. Nukleoid, 9. Wić

 

 

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [09.12.2010, 18:24]

NOWY TEST NA CHOROBY WENERYCZNE. WYSTARCZY KWADRANS

Seks będzie bezpieczniejszy.

To będzie najszybszy test na choroby przenoszone drogą płciową. Odpowiedź na pytanie, czy dana osoba jest zarażona zajmie zaledwie 15 minut.

"Client" (Clinic-based Infection Examination Through Nucleic acid Technologies) wykorzystuje metodę analityczną HyBeacon, która jest w stanie wykryć zmienne

sekwencje DNA, dzięki czemu można zidentyfikować chorobę.

To milowy krok w dziedzinie szybkiego wykrywania i leczenia chorób wenerycznych. Jesteśmy podekscytowani nowymi możliwościami, jakie daje nam ta usługa

diagnostyczna - stwierdził Dr Paul Debenham. | MK

 

 

Przepraszam że może trochę zburzę Twoje dobre samopoczucie ale czy słyszałeś o: Mononukleozie nazywanej często chorobą pocałunków (kissing disease), ze względu na przenoszenie wirusa za pomocą śliny i całej gamie chorób przenoszonych drogą płciową: kiła, rzeżączka, chlamydiozy, wrzód weneryczny, czerwonka bakteryjna, ziarniniak pachwinowy, AIDS, opryszczka genitaliów, opryszczka wargowa WZW (HBV, HCV), kłykciny kończyste, HTLV 1 i 2, kandydoza, rzęsistkowica, świerzb, wszawica łonowa, ameboza ?
Więcej: http://www.eioba.pl/a136916/szczepionki_czy_wiemy_o_nich_wszystko_czy_mog_nam_zagra_a#ixzz19QTheC6I

 

 

 

 

PRZYKŁAD RACJONALNEGO (JAK BY MOGŁO BYĆ) I EMOCJONALNEGO (BEZMYŚLNEGO) POSTĘPOWANIA (JAK JEST)

Jest początek lat 80., stwierdzono pierwsze przypadki HIV. Zarządzono natychmiastowe, zbiorowe, obowiązkowe badania, kwarantanny. Zarażonych odizolowano od społeczeństwa. Efekt: nie stwierdzono dalszych przypadków zarażenia.

Organizacje wolnościowe zażądały natychmiastowego wypuszczenia z oddzielonych obszarów zarażonych,stwierdzając, że jest to bezprawie, ograniczanie praw, łamanie konstytucji itp. Nikt nie ugiął się pod presją żądań – pandemia została zażegnana/Rządy ugięły się pod naciskiem – efekt wiadomo...! Która z opcji P. odpowiada...

PS

Podobnie ma się sytuacja i z innymi problemami. Może więc i do nich warto podejść racjonalnie (chyba już znacie jakiegoś racjonalistę... – może więc warto postarać się by mógł zacząć działać na odpowiednią skalę)?

 

 

 

JAKO WSTĘP/NIEKTÓRE Z PRZYCZYN:

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [27.11.2010, 18:08]

W TYM KRAJU POŁOWĘ ANTYBIOTYKÓW ZJADAJĄ... ZWIERZĘTA

Czym to grozi ludziom.

Prawie połowa antybiotyków produkowanych i sprzedawanych w Chinach trafia do paszy dla zwierząt. Jednak preparaty zamiast chronić przed chorobami zwiększają ich śmiertelność i szkodzą ludziom - informuje xinhuanet.com.

Z 210 tys. ton antybiotyków wyprodukowanych w ubiegłym roku, aż 97 tys. ton zjadły w paszy zwierzęta. Bo takie karmienie stosuje 50 proc. hodowców.

Ludzie wierzą, że w ten sposób uchronią zwierzęta przed chorobą, tymczasem uszkadzają w ten sposób ich układ odpornościowy, co prowadzi do wzrostu śmiertelności wśród zwierząt - twierdzi Qi Guangha, zastępca szefa instytutu zajmującego się badaniem paszy w Chińskiej Akademii Nauk.

Najgorsze jednak jest to, że antybiotyki te trafiają do organizmu ludzi razem ze zjadanym mięsem, jajkami czy mlekiem. Czym to się kończy? U urodzonego niedawno w Guangzhou dziecka stwierdzono bakterię odporną na siedem typów antybiotyków! Lekarze są przekonani, że to efekt jedzenia

przez matkę wzbogacanego antybiotykami mięsa.

W Chinach ma miejsce coraz więcej przypadków zachorowań wywołanych bakteriami odpornymi na różne typy antybiotyków.

Powinniśmy zakazać, tak jak ma to miejsce w Europie, dodawania antybiotyków do pasz dla zwierząt. Uświadomić sobie fakt, jaki wpływ mają one na nasze zdrowie - twierdzi Huang Liuyu, szef Instytutu Zapobiegania i Kontroli Chorób. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.biz | Wtorek 15.11.2011, 19:48

TU MASOWO FASZERUJĄ KURCZAKI ANTYBIOTYKAMI

Lekarze: To groźne dla ludzi.

Właściciele większości ferm drobiu w niemieckim landzie Nadrenia Północna-Westfalia regularnie podają kurczakom antybiotyki.

Eksperci ostrzegają, że jedząc mięso kurczaków, ludzie mogą uodpornić się na te leki. W razie poważnej choroby lekarze nie będą mogli im pomóc - alarmuje thelocal.de.

Johannes Remmel, rzecznik ochrony praw konsumentów w Nadrenii Północnej-Westfalii mówi, że podczas kontroli okazało się, że antybiotyki otrzymuje 96 proc. drobiu. Do tej pory hodowcy przekonywali, że preparaty podawano są tylko chorym kurczakom i to w wyjątkowych wypadkach.

Konieczne są zmiany w prawie, które ukrócą takie praktyki - dodaje Remmel.

Z danych Instytutu Roberta Kocha wynika, że rocznie w Niemczech z powodu bakterii odpornych na antybiotyki umiera ponad 15 tys. osób. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek 09.01.2012, 12:01

KURCZAKI W MARKETACH SĄ ZAKAŻONE ODPORNYMI BAKTERIAMI

To niebezpieczne dla ludzi.

Mięso z kurczaków sprzedawane w supermarketach zawiera drobnoustroje odporne na większość antybiotyków - ostrzegają niemieccy ekolodzy z organizacji Bund.

Działacze pobrali próbki ze sklepów w pięciu największych miastach w Niemczech, m.in. z supermarketów sieci Lidl, Netto oraz Edeka. Z 20 próbek aż 12 zawierało bakterie, które mogą wywołać choroby układu oddechowego, zapalenie opon mózgowych oraz wywołać zakażenie gronowcem złocistym - donosi thelocal.de.

Wszystkie te choroby są bardzo niebezpieczne dla człowieka, a dla tych z obniżoną odpornością mogą skończyć się tragicznie. Sytuację pogarsza fakt, że bakterie te są odporne na niemal wszystkie antybiotyki.

To dlatego, że hodowcy dorzucają do paszy kurczaków leki, by obniżyć ich śmiertelność. Na farmach hoduje się tyle zwierząt, że jakakolwiek choroba natychmiast by się rozprzestrzeniła. W ten sposób drobnoustroje stały się oporne na antybiotyki - wyjaśnia thelocal.de.

Według działaczy z Bund fakt, że w mięsie przeznaczonym do zjedzenia można znaleźć baterie spotykane dotąd tylko w szpitalach, świadczy o tym, że na kurzych farmach obowiązują wyjątkowo niskie standardy i trzeba to natychmiast zmienić.

Ekolodzy proponują między innymi, by antybiotyki były podawane tylko chorym zwierzętom i tylko w koniecznych przypadkach. | BB

 

 www.onet.pl | 26.01.2012 r., 13:25 PG / PAP

OPORNE NA ANTYBIOTYKI PATOGENY ATAKUJĄ ZWIERZĘTA I LUDZI

Bakterie oporne na wiele antybiotyków w zastraszającym tempie rozprzestrzeniają się wśród zwierząt hodowlanych w Niemczech i przenoszą się na ludzi – alarmuje internetowe wydanie "Der Spiegel".

Pismo powołuje się na raport Deutsche Forschungsverbund "Reset", z którego wynika, że zwierzęta hodowlane są atakowane przez bakterie wytwarzające enzym beta-laktamazowy o szerokim spektrum działania. Rozkładają one antybiotyki zawierające pierścień beta-laktamowy.

 

Szczepy bakteryjne zdolne do syntezy ESBL należą do tzw. patogenów alarmowych, często wykazujące wielooporność na działanie antybiotyków. Najczęściej są one kodowane przez duże plazmidy (cząsteczki DNA zdolne do niezależnej replikacji), co ułatwia ich szybkie i niekontrolowane rozprzestrzenianie się wśród bakterii (pałeczek Gram-ujemnych).

 

Według raportu, spośród 54 skontrolowanych hodowli bydła w aż 67 proc. z nich znaleziono krowy mleczne i mięsne zakażone bakteriami zdolnymi do syntezy ESBL. Mikroby te wykryto także w 88 proc. hodowli świń oraz kogutów.

 

Kontrola przeprowadzona w 2010 r. przez Federalny Instytut ds. Oceny Ryzyka (Bundesinstituts für Risikobewertung - BfR) wykazała, że oporne na antybiotyki szczepy bakterii znajdowały się w 27 proc. gospodarstwach zajmujących się hodowlą kogutów.

 

Szczepy bakterii wytwarzające ESBL atakują również ludzi. Powodują np. zakażenia układu moczowego oraz jelit, głównie u osób z osłabiona odpornością – dzieci i osób starszych. Podobnie jak inne patogeny alarmowe mogą powodować zakażenia szpitalne. Potrafią przekazywać informację genetyczną w obrębie tego samego gatunku, jak również między gatunkami.

 

"Der Spiegel" informował na początku stycznia 2012 r., że w co drugiej próbce mięsa z kurczaków kupionych przez działaczy organizacji BUND w sieciach Aldi, Lidl, Rewe, Edeka i Real, wyizolowano bakterie oporne na antybiotyki. Były to szczepy MRSA i ESBL. BUND przyznaje, że badanie to nie jest reprezentatywne, ale pokazują jakie są skutki powszechnego stosowania antybiotyków w hodowli drobiu.

 

Według tej organizacji, w Niemczech co roku w hodowli zwierzęta wykorzystuje się 784 ton antybiotyków. To dwa razy więcej niż wynosi w Niemczech spożycie tych leków przez pacjentów.

 

Petra Gastmeier, dyr. Istytutu Higieny i Medycyny Środowiskowej (Instituts für Hygiene- und Umweltmedizin) w Berlinie, uważa, że bakterie ESBL zagnieździły się w jelitach co najmniej 4 proc. ludzi. Do organizmu człowieka najczęściej przedostają się wtedy, gdy nie przestrzega się higieny podczas przygotowywania żywności.

 

Autor: PG Źródła: PAP

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek 01.07.2011, 21:46

NADCHODZI KOLEJNA ŚWIATOWA PLAGA

Zaraza zagraża światowym zapasom żywności.

Gwałtowny rozwój zaraźliwej i śmiertelnej choroby zagraża światowym zapasom żywności. Widmo głodu pada już nie tylko na Afrykę, ale i inne kontynenty.

Kolejne przypadki pomoru małych przeżuwaczy (PPR), zwierzęcej choroby zakaźnej, zwanej potocznie kozią plagą, notuje się w Turcji, południowej Azji, Chinach i Afryce Północnej. Zarażone zwierzęta, głównie owce i kozy, niemal zawsze zdychają - donosi medicalnewstoday.com.

W najnowszym wydaniu pisma "Veterinary Record" eksperci ostrzegają przed masowym wymieraniem całych stad zwierząt, na których bazują setki milionów najbiedniejszych mieszkańców Azji, Afryki i Bliskiego Wschodu.

ONZ i Światowa Organizacja Zdrowia Zwierząt (OIE) wzywają przywódców świata do łożenia środków na walkę z chorobą, nim będzie ona zbyt trudna do powstrzymania - dodaje serwis.

Choroba przenosi się także na dziko żyjące zwierzęta, w tym wiele zagrożonych już wyginięciem gatunków. | JS

 

 

www.o2.pl | Piątek, 12.09.2008 13:40

ZDROWIE: LEKI W WODZIE PITNEJ. PROBLEM JEST CORAZ POWAŻNIEJSZY

W amerykańskiej "kranówce" wykryto m.in. leki uspokajające, przeciwdrgawkowe oraz obniżające poziom cholesterolu.

Woda pitna w USA zawiera więcej leków niż dotychczas sądzono. Problem dotyczy 46 milionów Amerykanów - wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Associated Press.

 

Sytuacja ulega systematycznemu pogorszeniu. W podobnym badaniu wykonanym w marcu, wykryto że 41 milionów Amerykanów pije wodę, w której są chemikalia z leków.

 

Zdecydowana większość amerykańskich miast nie przeprowadziła testów wody pitnej na obecność leków. Osiem z nich - w tym Boston, Phoenix i Seattle - pomimo zwolnienia z testów, zdecydowało się na przeprowadzenie badań. Mieszkańcy mogli odetchnąć z ulgą. Leków w wodzie nie wykryto.

 

Nie sądzę, byśmy mogli odkryć cokolwiek złego w naszej wodzie, ponieważ pochodzi ona z pierwotnych źródeł. Chcieliśmy jednak uspokoić mieszkańców naszego miasta i wykonaliśmy testy - powiedział Andy Ryan, rzecznik władz Seattle.

 

Jakie substancje wykryto w ostatnich badaniach? Środki przeciwbólowe i przeciwzapalne, hormony, antybiotyki, leki przeciwdrgawkowe, uspokajające i regulujące ciśnienie - to najczęściej występujące w amerykańskiej kranówce farmaceutyki. Ich stężenie jest bardzo niskie - kilka części na miliard. Nie wiadomo jednak, jaki wpływ ma regularne i trwające całe życie narażanie ludzi na ich działanie. Zdaniem specjalistów konsekwencje mogą się ujawnić nawet w kolejnych pokoleniach.

 

W niektórych miastach woda pitna zawierała ponad 50 farmaceutyków. W Chicago znaleziono leki obniżające poziom cholesterolu oraz pochodne nikotyny. Ponad 18 milionów ludzi w południowej Kalifornii narażonych jest na nieświadome przyjmowanie leków uspokajających oraz przeciwdrgawkowych. W New Jersey 850 tysięcy mieszkańców pije wodę ze środkami przeciwdrgawkowymi i stabilizującymi nastrój (karbamazepiną) oraz przeciwzapalnymi.

 

Podawane codziennie nawet śladowe dawki leków, mogą uszkadzać komórki mózgu, wpływać na zachowanie, zaburzać gospodarkę hormonalną człowieka - powołuje się na badania naukowców agencja AP.

 

Testy laboratoryjne na komórkach ludzkich dowiodły, że nawet małe ilości niektórych lekarstw mogą przyspieszać wzrost nowotworów. Obecność antybiotyków w wodzie sprawia też, że bakterie uodporniają się na nie i do terapii potrzebne są większe dawki lub zupełnie nowe leki. Powodują one też m.in. deformację ciał ryb i uszkodzenia ich organów rozrodczych.

 

Jaką drogą leki dostają się do wody pitnej? Część jest wydalana przez ludzi, część pochodzi od zwierząt, którym podaje się środki pobudzające wzrost i chroniące przed chorobami. Pozostałe są wynikiem wysypywania nieużywanych lub przeterminowanych leków do toalet. Oczyszczalnie nie potrafią usunąć wszystkich substancji - część z nich trafia z powrotem do wodociągów.

Bartosz Dyląg

bartosz.dylag@hotmoney.pl

 

www.o2.pl | Poniedziałek [20.04.2009, 17:32] 1 źródło

AMERYKANIE PIJĄ WODĘ SKAŻONĄ LEKAMI

Ponad 1000 ton farmaceutyków w rzekach i jeziorach.

Najnowszy odkryty przypadek skażenia wody pitnej lekami to zatrucie rzeki Delaware kodeiną (narkotyk, silny lek przeciwbólowy) wyrzucaną przez leżącą nad nią fabrykę farmaceutyków. Wysoki poziom kodeiny odkryto w oczyszczalni Wilmington.

Śledztwo w tej sprawie poprowadziła agencja Associated Press. W jej wyniku otrzymano liczbę ponad 1000 ton farmaceutyków rozpuszczonych w wodach śródlądowych Stanów Zjednoczonych. W badaniach pojawiają się setki środków chemicznych, w największej ilości lit ze środków uspokajających, nitrogliceryna z leków nasercowych i miedź ze środków antykoncepcyjnych.

Badanie szczegółowe zanieczyszczenia lekami jest utrudnione, uważa agencja prasowa, bo amerykańskie władze badają skażenia głównie pod kątem przemysłowym i wartość 1000 ton jest sporo zaniżona.

Uwzględniając dostępne dane, liczbę Amerykanów którzy w kranach mają wodę skażoną lekami można oszacować na co najmniej 51 mln - podaje "AP". | JS

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [19.01.2009, 11:28] 1 źródło

ZANIECZYSZCZONE RZEKI ZMIENIAJĄ PŁEĆ RYB

Trujące chemikalia powodem bezpłodności.

Do takich wniosków doszli naukowcy po trzech latach studiów prowadzonych na uniwersytetach Exeter i Brunel. Przebadano próbki z 30 zbiorników wodnych i ponad 1500 ryb.

W zanieczyszczonych rzekach odkryto chemikalia zwane antyandrogenami, które mogą pochodzić od pestycydów, ścieków przemysłowych lub farmaceutyków.

Ich działanie jest bardzo niebezpieczne. Substancje mogą blokować męskie hormony płciowe, takie jak testosteron.

Może być wiele powodów wzrostu problemów z płodnością u ludzi, ale te wyniki mogłyby ujawnić kolejny, wcześniej nieznany czynnik - powiedział zaangażowany w badania profesor Charles Tyler z Uniwersytetu w Exeter.

Zaobserwowano też, że ryby płci męskiej, pod wpływem antyandrogenów zmieniają się w ryby płci żeńskiej. | AH

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [24.11.2009, 11:26] 1 źródło

CO MOŻNA ZNALEŹĆ W WODZIE Z KRANU

Lepiej zrezygnuj z jej picia.

Francuscy naukowcy nie mają wątpliwości: w rzekach w tym kraju można znaleźć wszystkie lekarstwa - od antybiotyków po antydepresanty. Z nich trafiają wprost do kranów w kuchniach i łazienkach.

Źródło tych zanieczyszczeń to przede wszystkim toaleta. Cząsteczki leków, które nie zostały zużyte przez nasz organizm trafiają do ścieków. Niestety, 60 proc. z nich nie jest usuwana podczas procesu oczyszczania.

Efekt? 90 proc. hormonów, które znaleziono we francuskich rzekach pochodzi z pigułek antykoncepcyjnych.

Zanieczyszczenie to ma, oczywiście, wpływ na środowisko naturalne.

Już obserwujemy znaczną zmianę proporcji osobników żeńskich i męskich w populacji ryb w rzekach - twierdzi Claude Champredon z organizacji France Nature Envirennement.

Te same hormony znaleziono również w płynącej z kranu wodzie.

Szczególnie groźny jest fakt, że do rzek, a potem naszych kranów trafiają antybiotyki. Nie pozostaje to bez wpływu na powstawanie nowych szczepów bakterii, odpornych na leki.

Co z tym robić? Naukowcy nie maja wątpliwości. Należy ograniczyć spożywanie leków do minimum, nie wyrzucać ich byle gdzie i poprawić system uzdatniania wody do picia.

To kosztuje - przekonuje France Nature Envirennement. - Trzeba więc również przekonać podatnika do tego, że musi za to zapłacić. | WB

 

"WPROST" nr 1/2/2009 (1357)

KONIEC SAMCÓW

Męska płeć jest zagrożona – alarmuje raport organizacji ekologicznej CHEM Trust. Wszystkiemu są winne chemiczne substancje zakłócające działanie hormonów płciowych. Samce ryb, płazów, gadów, ptaków, a także ssaków i ludzi tracą męskość.

Naukowcy donoszą o deformacjach i niedorozwoju męskich narządów płciowych niemal na całym świecie. Niektóre niedźwiedzie polarne rodzą się jako obojnaki – mają penisy i pochwy, a te, które pozostają stuprocentowymi samcami, mają mniejsze penisy i produkują mniej nasienia niż zwykle. Deformację jąder zaobserwowano u antylop eland w Afryce i większości jeleni wirginijskich w Ameryce Północnej. Dwie trzecie samców mulaka, krewnego jelenia z Alaski, ma nietypowe rogi i wnętrostwo, czyli jądra umieszczone poza moszną.

 

Szczególnie narażone na oddziaływanie zanieczyszczeń są ryby. W brzuchach samców ryb w brytyjskich rzekach jest znajdowana ikra. Dzieje się tak z powodu żeńskich hormonów zawartych w pigułkach i plastrach antykoncepcyjnych, których pozostałości nie są eliminowane przez oczyszczalnie ścieków. Białuchy i orki w wodach skażonych polichlorowanymi bifenolami (PCB) słabo się rozmnażają, te same kłopoty mają delfiny, foki i morskie wydry.

Na rolniczych terenach Florydy 40 proc. samców ropuchy agi zmienia się w hermafrodyty. Aligatory narażone na działanie środków ochrony roślin mają mniej testosteronu, zdeformowane jądra, niewielkie penisy i nie są w stanie się rozmnażać.

Bieliki amerykańskie w ogóle się nie rozmnażają w mocno zanieczyszczonych rejonach. Na południu Anglii szpaki, które żywią się robakami w pobliżu oczyszczalni ścieków, mają zmienione mózgi i śpiewają w nietypowy sposób.

– Niektóre zanieczyszczenia najbardziej wpływają na męską część populacji, gdyż przypominają estrogeny (żeńskie hormony), inne blokują działanie androgenów (męskich hormonów).  Pod wpływem tych substancji zachodzi feminizacja albo demaskulinizacja. Właściwy poziom testosteronu jest warunkiem prawidłowego rozwoju jąder. Jeśli ten warunek nie jest spełniony, spada szansa na potomstwo – mówi „Wprost" Gwynne Lyons, autorka raportu.

Niektóre związki,  zwykle niegroźne, gdy wejdą w reakcję z innymi substancjami, tworzą koktajl będący skuteczną męską antykoncepcją. Prawdopodobnie także samice cierpią z powodu chemikaliów zaburzających równowagę hormonalną, ale do tej pory zauważono ten problem jedynie u fok. − Skala feminizacji samców zależy od rejonu, poziomu skażenia, a także genów. U osobników pochodzących z chowu wsobnego łatwiej dochodzi do zaburzeń − mówi  „Wprost" prof. Charles Tyler z University of Exeter. Zaburzenia hormonalne powodowane przez skażenie środowiska dotykają także ludzi. Na co dzień mamy kontakt z tysiącami syntetycznych substancji, pozostałościami pestycydów, ftalanami wchodzącymi w skład opakowań żywności, kosmetyków i polichlorowanymi bifenolami, których stosowanie jest co prawda zakazane, ale pozostałości PCB wciąż się znajdują w środowisku.

 

Ciężarne kobiety, w których organizmach stwierdzono wysoki poziom zanieczyszczeń, częściej rodzą córki niż synów – wynika z badań  Arctic Monitoring and Assessment Programme. Zwykle na 100 dziewczynek rodzi się 106 chłopców. W niektórych rejonach Rosji, Kanady i Grenlandii rodzi się dziś jednak dwukrotnie więcej dziewczynek niż chłopców. W jednej z grenlandzkich wiosek od pewnego czasu dzieci płci męskiej w ogóle nie przychodzą na świat.

 

Szybko wzrasta liczba bezpłodnych mężczyzn. Zawartość plemników w męskim nasieniu zmniejszyła się prawie dwukrotnie w ciągu ostatnich 50 lat (ze 150 mln/ml do 60 mln/ml). Nadal brakuje badań, które jednoznacznie wskazałyby przyczynę  tego zjawiska.

Ewa Nieckuła

 

"ANGORA" nr 25.18.06.2006 r.

PRZYCZYNĄ SPADKU URODZEŃ NIE JEST BIEDA, lecz skażenie środowiska – twierdzą członkowie zespołu badawczego przy Ministerstwie Nauki. Świadczy o tym m.in. rosnąca liczba przypadków bezpłodności i patologii ciąży. – W okresie powojennym sytuacja ekonomiczna społeczeństwa była znacznie trudniejsza niż obecnie, a pomimo tego następował szybki wzrost demograficzny – argumentują naukowcy.

B.M. i Z.N.

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [04.12.2010, 13:05]ostatnia aktualizacja: Sb [04.12.2010, 13:06]

CO PIĄTY MĘŻCZYZNA JEST BEZPŁODNY.

Europejscy naukowcy nie mają wątpliwości - to bezpłodność mężczyzn ma wpływ na niski przyrost naturalny - informuje upi.com.

Zbyt małą uwagę przykładamy do zdrowia reprodukcyjnego mężczyzn - twierdzi Niels Skakkebaek z Uniwersytetu w Kopenhadze. - Tymczasem niska jakość

spermy może być przyczyną tego, że coraz więcej par zmuszonych jest uciekać się do zapłodnienia in vitro. Co więcej, ten sposób leczenia może być z tego powodu mniej skuteczny.

Z badań wynika, że co piąty Europejczyk w wieku od 18 do 25 lat ma nasienie tak niskiej jakości, że nie jest w stanie zapłodnić kobiety. | WB

 

[Więc trzeba jeszcze m.in. zalegalizować narkotyki/narkomanię/degeneractwo... - red.]

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [11.05.2010, 13:43]

FACECI NIEWIEŚCIEJĄ CORAZ BARDZIEJ

Zobacz, dlaczego twój dziadek był bardziej męski.

Mężczyźni urodzeni w 1960 roku mają o 14 proc. mniej testosteronu niż ci, którzy na świat przyszli 40 lat wcześniej.

Lekarze wskazują, że główną przyczyną spadku poziomu męskiego hormonu są pestycydy w żywności - donosi "The Copenhagen Post".

Duńczycy urodzeni w 1920 roku mieli także o 26 proc. więcej białka SHBG, które wiąże hormony płciowe. Lekarze są zaniepokojeni skalą tych zmian, bo testosteron reguluje pracę całego męskiego organizmu.

Wpływa chociażby na prawidłową pracę serca i utrzymuje strukturę kości.

Oprócz chemicznych substancji w jedzeniu i otaczających nas przedmiotach na taki stan rzeczy wpływ ma z pewnością także coraz bardziej niezdrowy tryb życia - mówi dr Peter Lyngdorf. | AJ

 

www.o2.pl | Wtorek [28.04.2009, 17:48] 1 źródło

PONAD 2,5 MLN POLAKÓW MA PROBLEM Z EREKCJĄ

To ponad milion więcej niż 10 lat temu.

Erekcja jest czułym barometrem ogólnego stanu zdrowia. Jej zaburzenia są pewną konsekwencją pogarszania się naszego zdrowia. Jeśli cokolwiek złego się dzieje, warto temu przeciwdziałać, zgłaszając się do lekarza - powiedział wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej dr Andrzej Depko.

 

Według seksuologa Polacy jedzą zbyt tłusto jedzą, palą, piją i rzadko uprawiają seks. Do tego za dużo pracują.

 

Jak udowadniają lekarze, zaburzenia erekcji mogą być pierwszym sygnałem choroby wieńcowej, nadciśnienia, cukrzycy, depresji, ale także wynikiem przyjmowania nadmiaru leków, np. na chorobę wrzodową.

 

Ale problem paradoksalnie dotyka nie tylko mężczyzn. Kobiety widząc, że ich partner nie ma ochoty na współżycie, przyjmują często, że nie są już atrakcyjne, bądź są zdradzane. Może

to być jednak wynik złego stanu zdrowia. Szkopuł jednak w tym, że tylko 30 procent polskich par rozmawia o swoich seksualnych problemach. | G

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [01.12.2009, 11:32] 4 źródła

KAŻDY FACET MOŻE MIEĆ ZDROWEGO PENISA

Ale zależy to od jego matki.

Kobiety ciężarne muszą unikać kontaktu z substancjami chemicznymi, a zwłaszcza z środkiem odstraszającym owady - apelują lekarze.

To właśnie chemikalia powodują, że rodzą chłopców z wadami penisa.

Najczęściej penis znajduje się w niewłaściwym miejscu. W takim przypadku konieczna jest operacja - powiedział Chris Winder z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii.

Najpopularniejszym uszkodzeniem jest wada cewki moczowej.

Badania pokazały, że kontakt z takimi preparatami w ciągu trzech pierwszych miesięcy ciąży zwiększa ryzyko urodzenia dziecka z wadą penisa aż o 81 procent. | TM

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 09.06.2011, 22:50

JUŻ MILIARD LUDZI NA ŚWIECIE JEST CIĘŻKO CHORYCH

Będzie jeszcze gorzej.

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że 15 proc. ludzi na Ziemi jest w jakimś stopniu upośledzona- donosi france24.com.

Wśród nich jest aż 200 mln w ciężkim stanie. Niepełnosprawnych szybko przybywa.

Szczególnym problemem jest rosnąca liczba osób z cukrzycą, chorobami serca, rakiem i zmianami psychicznymi.

Niepełnosprawnym grozi nie tylko wykluczenie ze społeczeństwa, ale i dużo gorsza opieka medyczna. Trzykrotnie częściej odmawia się im koniecznej pomocy medycznej - dodaje portal. Najczęściej dotyczy to upośledzenia umysłowego. | JS

 

 

 www.o2.pl | Czwartek [14.05.2009, 11:04]

NASZE DZIECI BĘDĄ ŻYŁY KRÓCEJ

Przeciętny młody Polak będzie żył 5 lat krócej, niż jego rodzice! Naukowcy z amerykańskiego National Institutes on Aging alarmują: najwyższy czas to zmienić. | Dodał: EdgarS

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [23.10.2010, 17:38]

TA CHOROBA BĘDZIE PLAGĄ DLA LUDZKOŚCI. ZACHORUJE CO TRZECI CZŁOWIEK

W połowie wieku będzie to już epidemia.

Do 2050 roku liczba Amerykanów chorujących na cukrzycę wzrośnie z 10 do 33 proc. populacji - donosi rządowa agenda Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób.

Przybywa otyłych i zwiększa się procentowy udział latynosów i czarnoskórych w społeczeństwie. Te grupy etniczne są najbardziej narażone na zachorowanie.

Choć tworzy się coraz doskonalsze leki, pozwalające prowadzić chorym na cukrzycę w miarę normalne życie, to problem jest poważny.

Cukrzyca jest olbrzymim obciążeniem dla budżetu państwa. Prowadzi ona bowiem do uszkodzeń innych narządów, ale i np. do raka czy ślepoty - zauważa "The USA Today".

W tej chwili cukrzyca obciąża rocznie amerykański budżet sumą 174 mld dolarów, z tego dwie trzecie to koszty zabiegów i opieki medycznej. | JS

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [15.10.2010, 10:35]

NOWOTWORY TO NASZE DZIEŁO. STAROŻYTNI NIE CHOROWALI NA RAKA

Co przyczynia się do rozwoju tej strasznej choroby?

Naukowcy z Uniwersytetu w Manchesterze przekonują, że to, iż dzisiaj tyle osób choruje na różnego rodzaju nowotwory, to wina nas samych.

W starożytności ludzie na nie nie chorowali - informuje express.co.uk.

W społeczeństwach uprzemysłowionych rak jest drugą po chorobach układu krążenia przyczyną śmierci. Ale w czasach starożytnych był niezwykle rzadki - twierdzi prof. Rosalie David. | WB

 

www.o2.pl / www. sfora.pl | Niedziela [19.09.2010, 17:43]

RAK? TO JUŻ PRZESĄDZONE ZANIM SIĘ URODZISZ

Ryzyko zachorowania rośnie nawet w łonie matki.

Rodzice, którzy chcą zmniejszyć ryzyko raka u swoich dzieci powinni jeść mniej konserwowanej żywności i unikać substancji chemicznych- stwierdza Ricardo Uauy, guru żywienia zbiorowego w Londyn School of Higeny.

Jeżeli nie będą prowadzić zdrowego trybu życia - ich dzieci z wielkim prawdopodobieństwem zachorują na raka. To bowiem choroba genetyczna, ale to, czy wystąpi zależy od warunków środowiska w jakim rozwija się i żyje człowiek.

Matki powinni przestać palić papierosy, pić alkohol, oraz zapewnić sobie właściwy poziom żelaza i kwasu foliowego - pisze "Herald Sun".

Zdaniem profesora niezmiernie ważne jest tez właściwe odżywianie w okresie ciąży.

Otyłość prowadzi do raka okrężnicy, piersi i nerki. Kobiety oczekujące na dziecko nigdy nie powinny jeść za dwóch- stwierdza Uauy na łamach "Herald Sun". | MK

 

"NEWSWEEK" nr 20, 21.05.2006 r.: Badaczy dopingują niewesołe prognozy epidemiologiczne: w ciągu najbliższych dziesięciu, dwudziestu lat co trzeci z nas zachoruje na nowotwór.

 

 www.o2.pl | Środa [10.12.2008, 08:22]

OTO ŚWIATOWY ZABÓJCA NUMER JEDEN

Za dwa lata rak będzie zabijał więcej ludzi niż choroby serca - szacuje Światowa Organizacja Zdrowia. Do roku 2030 gwałtownie wzrośnie liczba chorych i umierających na nowotwory.

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [01.06.2010, 20:16]

WHO: RAK BĘDZIE ZABIJAĆ DWA RAZY CZĘŚCIEJ

Medycyna przegrywa w walce z nowotworami.

Z powodu nowotworów złośliwych w 2030 roku na świecie umrzeć może nawet 13,3 mln ludzi. Ale na raka co roku zachoruje ponad 21 mln osób - alarmuje France24.

Raport ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia stwierdza, że liczba ofiar chorób nowotworowych za 20 lat podwoi się.

W 2008 roku z powodu na tę chorobę zmarło 7,6 mln ludzi - najwięcej w Europie Zachodniej, Australii i Ameryce Północnej.

To efekt złych nawyków żywieniowych w rozwiniętych społeczeństwach oraz oczywiście skutek powszechnego uzależnienia od papierosów. Teraz najczęściej występuje rak płuc, piersi oraz jelita grubego - mówi dr Freddie Bray z International Agency for Research on Cancer.

Jego zdaniem na wzrost liczby chorych na nowotwory wpłynie przejmowanie negatywnych wzorców kulturowych przez społeczeństwa krajów rozwijających się. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [10.02.2011, 06:45]: Rak wybija Polaków. 1,28 miliona ludzi w Europie umrze w tym roku na raka - prognozuje zespół włoskich naukowców. W samej Polsce będzie to 54,6 tys. mężczyzn i 44,4 tys. kobiet.

 

 

 

 

 http://www.hydropure.com.pl/informacje/czy_woda_pitna_moze_byc_trujaca

Rolnikom bardzo opłaca się sypać na pola nawozy sztuczne oraz trujące pestycydy. Producenci żywności dużo zarabiają, dodając do niej konserwanty przedłużające jej trwałość. Producenci i handlowcy wód mineralnych zbijają niezłą kasę sprzedając zwykłą wodę kranową. Lekarze nie protestują kiedy rośnie liczba chorych, bowiem to chorzy ludzie, a nie zdrowi, dają im pracę. Producenci lekarstw i aptekarze zarabiają więcej, gdy przybywa im ciągle klienteli. Czy widzisz, że żaden sektor produkcji żywności i innych dóbr oraz służba zdrowia nie są zainteresowane zapobieganiem chorobom oraz przedłużaniem życia Polaków?

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło Czwartek [25.03.2010, 19:26] ostatnia aktualizacja: Czw [25.03.2010, 19:27]

CODZIENNE MYCIE SKRACA ŻYCIE.. PLANETY

Nasze pragnienie czystości szkodzi środowisku naturalnemu.

Wszystko przez chemię, która z naszych wanien i pralek trafia do wodociągów, a potem rzek - donosi zeenews.com.

Dotąd patrzono na toalety jako główne źródło zanieczyszczenia. Do ścieków trafiają zarówno stare leki, jak i narkotyki czy środki hormonalne.

Z kałem i moczem trafiają do środowiska.

Amerykańska Rządowa Agencja Ochrony Środowiska (EPA) zajęła się alternatywnymi drogami, jakimi trująca chemia trafia do środowiska naturalnego - dodaje serwis. Okazuje się, że to co trafia do odpływu w wannie czy wypływa z pralki jest równie zabójcze jak to, co wydala nasz organizm. Dochodzą tu bowiem kremy, żele, szampony oraz wybielacze z proszków do prania - tłumaczą naukowcy. Co gorsza, dostają się do środowiska w swojej oryginalnej postaci.

JS

 

 http://www.hydropure.com.pl/informacje/czy_woda_pitna_moze_byc_trujaca

Polska należy w Europie do państw o najdalej posuniętej degradacji środowiska. Zaniedbania kolejnych rządów w Polsce powojennej doprowadziły do tego, że obecnie nie mamy praktycznie w ogóle wód I-szej klasy czystości (1% w roku 2000), które jako jedyne mogą być surowcem do produkcji wody pitnej w zakładach wodociągowych. Bowiem tylko z takiego surowca da się wyprodukować czystą, zdrową i bezpieczną wodę pitną. Z powodu braku wód I-szej klasy, ale także II-giej klasy czystości (6% w 2000 roku) zmuszeni jesteśmy przerabiać do picia ścieki w postaci wód III-ciej klasy (33% w 2000 roku) oraz wód pozaklasowych (60% w 2000 roku). Nie można się zatem dziwić, że w 1 litrze dzisiejszej wody kranowej mamy ponad 1 000 mg związków chemicznych, których nie da się z niej usunąć żadną z tradycyjnych metod.

 

Otóż to, Wisła - główne źródło wody pitnej dla Warszawiaków posiada od wielu, wielu lat wodę pozaklasową. Przez środek tego pięknego miasta płynie sobie po prostu największy polski ściek.

 

Nikogo zatem nie zdziwi, że produkowana z takiego "żuru" woda nie może nadawać się do picia. Wrażliwi ludzie nie mogą się w niej nawet kąpać, czego dowodem są istoty wrażliwe z definicji - dzieci. O tym wiadomo już dawno i oficjalnie - zabrania się wręcz kąpieli niemowląt i małych dzieci w warszawskiej kranówie.

 

Wisłą spływa rocznie między innymi około 175 ton ołowiu, 50 ton rtęci i 14 ton kadmu.

 

Nie inaczej ma się w Zbiorniku Zegrzyńskim, drugim "źródełku" wody pitnej dla Warszawa. Tutaj woda jest również pozaklasowa.

 

Ponieważ surowiec dostarczany zakładom wodociągowym jest tak tragiczny, stąd musi być poddany brutalnym procesom rewitalizacji, a to z kolei nie pozostaje bez wpływu na finalną jakość wody opuszczającej bramy tych zakładów.

 

Woda pitna w Warszawie zawiera do 110!!! razy większe stężenie chlorowanych węglowodanów, do 60 razy większe stężenie chlorobenzenów i do 50 razy większe stężenie chlorofenoli niż zezwala na to norma. Aktywny chlor używany do dezynfekcji wody surowej może wytworzyć w wyniku reakcji chemicznych ponad 250 (!!!) toksycznych i mutagennych chloropochodnych substancji.

 

Kolejną tragiczną sprawą jest fakt, że liczba organicznych związków chemicznych normowanych w Polsce w wodzie do picia jest znikoma. Natomiast liczba toksycznych związków chemicznych organicznych, które nie podlegają żadnej normie sięga tysięcy.

 

Dzisiaj nasze śmietniki wyglądają inaczej - era plastików z rakotwórczym polichlorkiem winylu, trujące baterie i akumulatory, farby i lakiery, lekarstwa i inne odpady szpitalne, popioły z pieców węglowych itd., itp. Nie ma sensu wymieniać tutaj wszystkiego, bo tak naprawdę to wszystko co produkujemy w fabrykach chemicznych, prędzej czy później wyląduje na śmietnikach. Nie zapominajmy również, że oprócz omawianych tutaj odcieków ze śmietnisk, do rzek dostają się bezpośrednio ścieki komunalne, przemysłowe oraz rolnicze (nawozy i pestycydy).

 

"Ryby w Tamizie nie potrzebują operacji zmiany płci. Na zlecenie BBC wykonano badania dowodzące, że same zmieniają płeć - na żeńską. Wody tej rzeki skażono bowiem żeńskim hormonem. Wszystkiemu winne są pigułki antykoncepcyjne z silną dawką estrogenu, który wraz z moczem przedostaje się do rzeki. Najgorsze jest to, że skażenie może mieć wpływ na rozrodczość Anglików. 1/3 wody pitnej w Wielkiej Brytanii pochodzi z rzek."

 

Artykuł tej treści pojawił się około pół roku temu w gazetach angielskich, a w ostatnich miesiącach pokazał się w kilku czasopismach w Polsce. Tylko wiedzieć należy, że opisany w powyższym artykule problem nie dotyczy wyłącznie Wielkiej Brytanii. Ten problem mamy wszyscy, bo również w innych krajach (nie wykluczając Polski) spożywane są pigułki antykoncepcyjne. Podobne badania przeprowadzono w 2001 roku w Niemczech - tam stwierdza się takie dawki antybiotyków w wodach kranowych (ich źródłem są również lekarstwa aplikowane tysiącom pacjentów), że zdrowi ludzie spożywający taką wodę stają się na pewne antybiotyki odporni.

 

Nasze polskie rzeki należą do najbardziej skażonych w Europie. Roi się w nich od trujących związków chemicznych, w tym również rakotwórczych. W krajach zachodnich już od dawna przestrzega się ludzi przed wodą z kranu, która nie nadaje się do picia. Tam już od wielu lat obywatele wiedzą, że ponad 80% współczesnych chorób ma bezpośredni związek z jakością wody pitnej. Tam już od dawna wiadomo, że w chwili obecnej istnieje tylko jeden sposób na usunięcie chemii z wody pitnej - osmoza odwrócona. Cieszmy się zatem, że urządzenia osmotyczne zdobywają u nas w Polsce coraz więcej zwolenników, szczególnie, że są one coraz tańsze.

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [31.05.2010, 09:41]

PIJESZ WODĘ Z BUTELKI? ZOBACZ, CO W NIEJ PŁYWA

Kiedy lepiej wybrać kranówkę.

Zawiera ona znacznie więcej bakterii niż woda z kranu. W niektórych markach ich poziom przekracza dopuszczalną normę sto razy - wynika z ostatnich badań.

Tak wysoka obecność drobnoustrojów stanowi szczególne zagrożenie dla kobiet w ciąży, niemowląt, pacjentów z obniżoną odpornością i ludzi starszych - pisze newsru.com.

Wniosek jest jeden. Nie wolno ulegać reklamom o cudownych właściwościach tego, co znajduje się w plastikowych opakowaniach.

Jeżeli mamy informację, że woda z sieci wodociągowej jest dobrej jakości, to kupowanie butelkowanej nie ma sensu - stwierdził dr Sonish Azam z kanadyjskiego Ccrest Laboratories. | MK

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [30.10.2009, 18:26] 3 źródła

MILIONY LUDZI ZABIJA... BIEGUNKA

Zatrucia to prawdziwy morderca.

Ta dolegliwość zabija na świecie co najmniej trzy razy więcej osób niż wcześniej sądzono. Każdego roku umiera z tego powodu 1,1 mln ludzi - twierdzą eksperci WHO.

Z powodu zatruć pokarmowych umierają głównie mieszkańcy Afryki i Azji - powiedział Jorgen Schlundt z WHO.

Wcześniej sadzono, że na biegunkę umiera około 300 tys. osób rocznie.

Główną przyczyną zachorowań jest skażona woda i żywność. | TM

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 2 źródła Wtorek [23.03.2010, 08:06]

OD WOJEN WIĘCEJ LUDZI ZABIJA... WODA

Ile osób umiera z tego powodu.

3,7 proc. wszystkich zgonów na świecie związanych jest z chorobami powiązanymi z jakością wody, co przekłada się na miliony ofiar - wynika z raportu przygotowanego przez oenzetowski Program Środowiskowy (UNPE) - czytamy w "Dzienniku Gazecie Prawnej".

Ponad połowa chorych, którzy leżą w szpitalach to ofiary brudnej wody.

Jeśli nie będziemy potrafili poradzić sobie z naszymi odpadami będzie to oznaczało, że na choroby związane z jakością wody będzie umierać coraz więcej ludzi - twierdzi dyrektor UNPE Achim Steiner.

Jego zdaniem, by świat mógł sie nadal rozwijać i umożliwić przetrwanie 6 mld ludzi (w 2050 roku ma być ich już 9 mld), powinniśmy nauczyć się rozsądniej gospodarować ściekami.

Z raportu wynika, że codziennie produkujemy i wylewamy 2 miliardy ton ścieków pochodzących z rolnictwa, gospodarstw domowych i przemysłu. | WB

 

 

 

 

Ludzie urodzeni z wadami systemu immunologicznego, czyli obronnego organizmu, zarażeni, chorzy, starzy, z przeszczepionymi narządami, biorący tzw. leki, łatwo zarażają się mikrobami, przyczyniają do ich mutacji, uodparniania się na leki, i wprowadzają takie mikroby do naszej populacji!

 

W perspektywie czasowej jedna zarażona osoba, statystycznie, przyczyni się do zarażenia, śmierci milionów innych osób; skażeń, zatruć; chorób; degeneracji; degradacji; wydatków, długów, nędzy; problemów, strat (powstaje, wszechstronny, efekt lawinowy)! Więc należy to całościowo przemyśleć, oszacować, i postępować tak, by RZECZYWIŚCIE pomagać, a nie szkodzić!

 

 

„NEWSWEEK” nr 48, 03.12.2006 r.: Każdego dnia wirusem HIV zakaża się na świecie 14 tys. osób. Ogólną liczbę chorych na AIDS i zakażonych szacuje się na ok. 40 mln osób.

Ok. 50% zakażeń dotyczy osób między 15. a 24. rokiem życia. Każdego dnia na świecie umiera z przyczyn związanych z HIV/AIDS około 8 tys. osób. W Polsce statystycznie każdego dnia dwie osoby dowiadują się, że są zakażone HIV.

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [08.10.2010, 10:22]

NIKT NIE POWSTRZYMA HIV. WIRUS BĘDZIE ZABIJAĆ CORAZ WIĘCEJ LUDZI

Rządy nie walczą z epidemią.

Liczba przypadków zakażeń wirusem HIV wzrośnie o jedną trzecią w najbliższych 20 latach jeśli rządy nie zwiększą nakładów na walkę z epidemią - alarmuje "The Guardian".

Eksperci z Development Institute w Waszyngtonie w swoim raporcie ostrzegają, że w roku 2031 wirusem zarazi się ponad 3,2 mln ludzi. Teraz rocznie to ok. 2,3 mln.

Szacuje się, że na całym świecie na profilaktykę i walkę z AIDS w najbliższych dwóch dekadach wydanych zostanie ponad 730 mld dolarów.

To jednak stanowczo za mało i wystarcza jedynie na utrzymywanie epidemii pod kontrolą. Rządy muszą wprowadzić bardziej skuteczne formy profilaktyki i rozsądniej gospodarować funduszami - mówi dr Robert Hecht. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa 26.10.2011, 17:11

CORAZ WIĘCEJ POLAKÓW MA HIV. REKORD ZARAŻONYCH

Przegrywamy z wirusem.

Nad Wisłą niepokojąco rośnie liczba nosicieli wirusa HIV.

W tym roku może paść rekord ponad tysiąca zakażonych – przewidują eksperci z Państwowego Zakładu Higieny.

To tylko te przypadki, o których wiemy, bo ludzie zrobili testy. W rzeczywistości nosicieli wirusa może być znacznie więcej. Zdaniem Anny Armatys z krakowskiego Sanepidu zakażonych może być w rzeczywistości trzy razy więcej.

Nawet 70 proc. zainfekowanych nie ma o tym zielonego pojęcia – informuje Radio ZET.

Wirusem HIV w Polsce zwykle zakażają się aktywne seksualnie osoby heteroseksualne w wieku 20-30 lat. | TM

 

[Czyli ma mse efekt lawiny! Dzięki tzw. etyce lekarskiej, czyli zapewnianiu anonimowości... zarażonym/zarażającym! (– Czy ja siebie znów, kilkudziesiąty raz,  nie cytuję...)

Zarażeni NIE MOGĄ zarażać innych! Więc trzeba zapobiegać zarażaniu innych/zarażaniu się, w tym maksymalnie zniechęcając do podejmowania ryzyka zarażenia się, więc osoby zarażone muszą być także negatywnie, jawnie stygmatyzowane, by takich osób było jak najmniej! – red.]

 

 

 http://www.ctl-laser.pl/dermatochirurgia-kosmetyczna/usuwanie-brodawek/

Wirus HPV

Obecnie wyizolowanie ok. 150 rodzajów wirusa HPV, z czego ok. 50 jest powodem powstania brodawek. Wirusy zawierają DNA i koncentrują się w jądrach komórkowych górnej warstwy keratocytów, namnażają się tam i są uwalniane do warstwy rogowej, niemniej jednak cząstki wirusa obecne są również w warstwie podstawnej skóry. Okres inkubacji może wynosić do 3 lat, a okres utajenia bez powstania nowych zmian przekraczać nawet 4 lata. Stabilna otoczka wirusa pozwala na przetrwanie w formie zakaźnej przez tygodnie a nawet miesiące – szczególnie w środowisku ciepłym i wilgotnym.

 

Zakażenie ograniczone jest do naskórka i nie jest wynikiem zakażenia uogólnionego. Zakażenie następuje poprzez kontakt bezpośredni lub pośredni. Brodawkami można się zarazić poprzez dotyk. Warunkiem sprzyjającym zakażeniu jest uszkodzenie skóry – rana, otarcie, zadrapanie. Można dokonać samozarażenia w czasie golenia miejsc wokół zainfekowanych części skóry. Samozakażenie ma miejsce również przy pielęgnacji stóp i rak – cążki, pilniki, pumeksy, tarki, a u dzieci nierzadko przy obgryzaniu paznokci i dłubaniu w nosie. Stosunkowo często usuwamy u dzieci brodawki wirusowe z nosa, warg, a nawet z języka. Rzadko opisywanym, ale niezwykle często występującym i niedocenianym jest powstanie wrót zakażenia poprzez rozpulchnienie skóry na skutek dłuższego poddania działaniu wilgoci. Ponad 50% pacjentów cierpiących z powodu brodawek pospolitych zaraziło się najprawdopodobniej na basenach, salach gimnastycznych, siłowniach. Około 30 rodzajów wirusa HPV przenoszonych jest drogą płciową.

 

 

  www.onet.pl | 25.09.2008 r.

GRUŹLICA I HIV - "TYKAJĄCA BOMBA" Z POLSKICH SZPITALI

Dziennik "Polska" pisze, że w ściekach wypływających z Pomorskiego Centrum Gruźlicy i Chorób Zakaźnych w Gdańsku wykryto wirusy HIV i wirusowego zapalenia wątroby, prątki gruźlicy, bakterie coli oraz dziesiątki innych wirusów i bakterii.

Szpitali, które nie mają skutecznych oczyszczalni ścieków, są w Polsce dziesiątki. Epidemiolodzy nie mają wątpliwości: To tykająca bomba biologiczna - alarmuje dziennik "Polska".

Od początku roku nie było miesiąca, aby przynajmniej w jednej sieci wodociągowej w Polsce nie wykryto bakterii coli. Wody nie wolno było pić w Pleszewie w Wielkopolsce, Baranowie Sandomierskim, Nisku czy w Korczynie na Podkarpaciu. Ale niebezpieczeństwo, że bakterie zatrują wodę w dużych miastach - jak Warszawa, Gdańsk czy Kraków - jest ogromne. Bo drobnoustroje opuszczają szpitale w ściekach i niezabite trafiają do rzek.

 

W Polsce nikt nie bada tego, co szpitale wypuszczają do kanalizacji. Nikt nawet nie pilnuje, czy przepisy w tej sprawie są przestrzegane. W Gdańsku skażenie odkryto przypadkowo - tylko dlatego, że Pomorskie Centrum Gruźlicy samo zleciło zbadanie swoich nieczystości.

Więcej na ten temat - w dzienniku "Polska".

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [08.08.2009, 12:43] 1 źródło

EKSCYTUJEMY SIĘ GRYPĄ, A W POLSCE SZALEJE GRUŹLICA

A za lek musisz płacić sam.

Jak informuje "Głos Wielkopolski" siedzimy na prawdziwej bombie z prątkami gruźlicy lekoodpornej. Dlaczego? Bo po raz pierwszy od 35 lat pacjenci muszą czekać na lek i na dodatek płacić za niego z własnej kieszeni. A to sprawia, że wielu przerywa leczenie i... zaraża gruźlicą otoczenie.

Problem pojawił się, gdy polski koncern farmaceutyczny zrezygnował z produkcji

jedynego i niezbędnego leku – izoniazidu. Teraz sprowadzamy go z Czech. Szpital leczący chorego stara się o import docelowy.

Jednak leczenie szpitalne nie kończy kuracji. Pacjent powinien przyjmować lek nadal, już w domu. Powinno to trwać od czterech miesięcy do nawet dwóch lat. Jednak wielu pacjentów kurację przerywa.

Dlaczego się tak dzieje? Między innymi dlatego, że na lek muszą długo czekać - o zgodę na import docelowy w imieniu pacjenta występuje wówczas do resortu zdrowia

kierownik poradni, urzędniczy proces może zaś trwać, jak informuje "Głos Wielkopolski", nawet 4 miesiące.

Problemem jest również to, że za opakowanie leku pacjent musi zapłacić kilkadziesiąt złotych. I to z własnej kieszeni. A na refundację nie ma co liczyć - przepisy na to nie pozwalają.

To jest igranie ze zdrowiem społeczeństwa, a dodatkowym niebezpieczeństwem jest możliwość zmiany postaci gruźlicy, która nie reaguje na leki już podawane – tłumaczy gazecie Aleksander Barinow-Wojewódzki, dyrektor Wielkopolskiego Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [28.12.2009, 06:34] 1 źródło

GRUŹLICA WRÓCIŁA. JESZCZE GROŹNIEJSZA

Czy grozi nam kolejna epidemia?

Wydawało się, że tę chorobę już pokonaliśmy. Niestety, jak się okazało, było to tylko złudzenie. W USA odkryto przypadek nowego rodzaju gruźlicy skrajnie odpornej na leki (XXDR) - informuje tvn24.pl.

Chorym na nową gruźlicę był 19-letni Oswaldo Juarez. Lekarze walczyli o jego życie

przez dwa lata. Udało im się go ocalić.

Odporna na leki gruźlica to "bomba zegarowa" - twierdzi szef Krajowego Centrum Badań nad Gruźlicą w San Francisco, Masae Kawamura.

Chorobą bardzo łatwo się zarazić, np. od kogoś, kto kaszle lub kicha a jest na nią chory. Gruźlica może też być następstwem niewłaściwego leczenia.

Obserwujemy właśnie globalny problem - mówi agencji AP dr Lee Reichman, ekspert z Instytutu Gruźlicy New Jersey Medical School. - To nie jest problem zagraniczny. Chorych nie da się "trzymać na zewnątrz". Czas by ludzie zdali sobie z tego sprawę.

Problem zauważyła już Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), która w kwietniu zorganizowała na temat nowej gruźlicy konferencję w Pekinie. Jej wnioski były niepokojące:

Choroba jest już na wszystkich kontynentach i rozprzestrzenia się bardzo szybko - czytamy na portalu tvn24.pl. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [06.01.2010, 15:01] 1 źródło

CO SEKUNDĘ KTOŚ ZARAŻA SIĘ GRUŹLICĄ

Jedna trzecia ludzi na świecie jest nosicielem tej choroby.

Gruźlica jest siódmą na świecie najczęstszą przyczyną śmierci. Zabiła w 2008 roku 1,8 miliona ludzi na całym świecie (w 2007 roku było to 1,77 miliona) - informuje "The Daily Telegraph".

Gruźlica bardzo łatwo się rozprzestrzenia - chory kaszle i prątki gruźlicy zakażają kolejne osoby. Zdaniem WHO co sekundę kolejna osoba staje się nosicielem bakterii powodujących gruźlicę. Jedna na 10 zarażonych osób zachoruje - wystarczy, że jej układ odpornościowy zostanie osłabiony.

Zgodnie z danymi WHO w 2008 roku na gruźlicę chorowało 9,4 mln ludzi, w 2007 - 9,27 mln, w 2006 - 9,24 mln. Najwięcej chorych było w krajach rozwijających się: w Afryce i Azji.

Coraz częściej lekarze mają też do czynienie z gruźlicą odporną na leki - to efekt zbyt szybkiego przerywania kuracji. Najwięcej przypadków tej choroby obserwuje się w Indiach i w Chinach, a także tuż za naszą wschodnia granicą - w krajach byłego Związku Radzieckiego.

Ryzyko śmierci wśród chorych na lekoodporną gruźlicę wynosi od 35 do 50 proc. - informuje "The Daily Telegraph". | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa 14.09.2011, 14:49

ŚMIERTELNA CHOROBA W EUROPIE! TUŻ ZA NASZYMI GRANICAMI

Lekarze biją na alarm!

Żaden mieszkaniec Europy nie jest w 100 proc. bezpieczny. W każdej chwili może zachorować na gruźlicę odporną na leki - twierdzą specjaliści ze Światowej Organizacji Zdrowia.

Według danych WHO gruźlica rozprzestrzenia się na starym kontynencie w błyskawicznym tempie.

Aż dziewięć państw, w których notuje się najwięcej przypadków gruźlicy znajduje się w Europie. Do tych krajów należą m.in.: Azerbejdżan, Mołdawia, Rosja i Ukraina - donosi portal msnbc.msn.com.

Sytuację pogarsza fakt, że wielu chorych nie jest prawidłowo leczonych. Tylko 32 proc. pacjentów, u których stwierdzono gruźlicę przechodzi całą niezbędną terapię, która trwa nawet kilka lat. Pozostali albo przerywają leczenie i dalej rozsiewają prątki albo nie są świadomi tego, że są chorzy.

Jeśli nic z tym nie zrobimy, będziemy mieć powtórkę z XIX wieku, kiedy ludzie chorowali na gruźlicę tak jak dziś na grypę. Z tym, że tej choroby nie będzie można wyleczyć - ostrzega Ruth McNerney z London School of Hygiene and Tropical Medicine. | BB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek 16.01.2012, 10:49

TO JUŻ PEWNE. PRĄTKI GRUŹLICY OPORNE NA WSZYSTKIE LEKI

Grozi nam kolejna epidemia?

Lekarze z Indii poinformowali, że odkryli pierwsze przypadki gruźlicy, której nie da się wyleczyć żadnymi dostępnymi lekami. Trzech z 12 chorujących na nią pacjentów już nie żyje - informuje startribune.com.

To nie pierwszy przypadek, gdy zaobserwowano, że bakterie powodujące tę potencjalnie śmiertelną chorobę, stają się oporne na dostępne leki. Wykryto je u pacjentów we Włoszech i w Iranie. Po raz pierwszy jednak lekarze mieli do czynienia z chorymi, przy których terapii nie działały żadne antybiotyki.

Gruźlicę, mimo że jest chorobą potencjalnie śmiertelną, łatwo wyleczyć podając odpowiednie antybiotyki. Kuracja trwa około pół roku. Jednak jeśli lekarz źle dobierze kurację lub pacjent ją przerwie istnieje ryzyko, że bakterie powodujące chorobę zmutują i staną się oporne na leki.

Tak, jak twierdzą specjaliści z Indii, stało się w przypadku trzech zmarłych pacjentów, u których wykryto całkowicie oporne na leki prątki gruźlicy. Obwinili oni prywatnych lekarzy o podawanie złych leków pacjentom.

Ci trzej pacjenci otrzymali błędnie tzw. leki drugiego rzutu. Przepisano im je w niewłaściwych dawkach, nie kontrolowano ich przyjmowania - napisali w opublikowanym w amerykańskim czasopiśmie medycznym artykule lekarze z Indii.

Gruźlica jest szeroko rozpowszechnioną chorobą. Szacuje się, że zakażony nią jest co 3. mieszkaniec naszej planety. U około 10 proc. zakażonych po pewnym czasie choroba zaczyna się rozwijać. Co roku umiera na nią około 2 mln osób. Każdy chory nieświadomie zaraża co roku od 10 do 15 osób.

Szacuje się, że około 20 proc. wszystkich lekoopornych przypadków gruźlicy, występuje w Indiach. Tam też mieszka jedna czwarta wszystkich cierpiących na tę chorobę. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa 05.10.2011, 08:39

GRUŹLICA ZABIJE 40 MLN LUDZI

To przez papierosy.

Do 2050 roku co najmniej 40 mln palaczy umrze na gruźlicę. Badacze o gwałtowny nawrót tej choroby oskarżają koncerny tytoniowe - informuje bbc.co.uk.

Mija 20 lat od chwili, gdy Światowa Organizacja Zdrowia oświadczyła, że gruźlica znów stanowi globalne zagrożenie. Liczba chorych jednak zamiast spaść wzrosła. Z badań wynika, że wszystkie wysiłki epidemiologów i lekarzy mogą spełznąć na niczym, jeśli koncerny tytoniowe nadal będą intensywnie promować palenie w wielu częściach świata - twierdzi dr John Moore-Gillion, specjalista w dziedzinie gruźlicy i honorowy doradca medyczny British Lung Foundation.

Palacze - jak wynika z badań - są dwukrotnie bardziej zagrożeni zachorowaniem na gruźlicę i śmiercią z jej powodu. Palenie papierosów osłabia bowiem zdolność płuc do zwalczania infekcji.

Prawie jedna piąta ludności świata to palacze. Wielu z nich żyje w krajach z wysokim wskaźnikiem zachorowań na gruźlicę, w których koncerny tytoniowe prowadzą agresywną kampanię reklamową swoich produktów.

Dr Sanjay Basu z kolegami z University of California, posługując się modelem matematycznym, wyliczyła, że do 2050 roku, palenie papierosów może być przyczyną 40 mln dodatkowych zgonów na gruźlicę. Co więcej, jeśli liczba palaczy będzie się zwiększała w dotychczasowym tempie, liczba chorych wzrośnie co najmniej o 18 mln. | WB

 

[No to trzeba jeszcze bardziej ratować ludzkość, poprzez zabieranie pieniędzy dbającym o zdrowie abstynentom, by utrudniać, uniemożliwiać im dalsze dbanie o zdrowie, rozmnażanie się, by przeznaczać je na tzw. lecznictwo, wypłacanie rent, pomaganie w rozmnażaniu się rzez osobniki upośledzone, chore, przedłużanie dogorywania nieuleczalnie chorych, degeneratów... – red.]

 

Blisko co 3. Polak zarażony jest prątkami Koha, które mogą wywołać gruźlicę. Osoby zarażone nie prątkują, natomiast jeden chory zaraża, poprzez kichnięcie, kaszlnięcie itp. ok. 10-12 osób. Aż 30 % przypadków gruźlicy lekarze wykrywają nie w czasie badań, lecz dopiero na podstawie okresowo

wykonywanych zdjęć rentgenowskich, a do szpitali trafiają hoży z b. zaawansowaną chorobą. – Za „GW” nr 61 z dn. 12.03.1992 r.

 

 

 

 

 http://www.mp.pl/artykuly/index.php?aid=12388&_tc=DF77B24B4AA745F09F2579701483CD2C

MIKROBIOLOGIA KLINICZNA - POSTĘPY W PEDIATRII W ROKU 2001

prof. dr hab. med. Waleria Hryniewicz
Kierownik Centralnego Laboratorium Surowic i Szczepionek w Warszawie
Data utworzenia: 03.10.2002
Ostatnia modyfikacja: 12.05.2009
Opublikowano w Medycyna Praktyczna Pediatria 2002/02

Poniższy przegląd piśmiennictwa dotyczyć będzie tylko kilku arbitralnie wybranych przez autorkę zagadnień. Piśmiennictwo z dziedziny mikrobiologii jest bowiem niezwykle bogate, co jest spowodowane między innymi pojawianiem się nowych czynników etiologicznych zakażeń, szerzeniem się oporności na antybiotyki i atakami bioterrorystycznymi.

 

Streptococcus agalactiae. Zainteresowanie medycyny paciorkowcami grupy B (S. agalactiae) nastąpiło znacznie później niż beta-hemolizującymi paciorkowcami grupy A (S. pyogenes), które już od końca XIX wieku stanowiły uznany groźny czynnik zakażeń człowieka. Początkowo sądzono, że dla człowieka S. agalactiae jest jedynie komensalem; zainteresowanie tym patogenem zaczęło się w latach 70. XX wieku, kiedy w USA stał się on głównym czynnikiem etiologicznym posocznicy u noworodków i niemowląt, częstszym niż Escherichia coli i S. aureus. Szeroko zakrojone badania dotyczące rozpoznawania zakażenia, jego epidemiologii i patogenezy zaowocowały wypracowaniem standardów profilaktycznych i terapeutycznych, które zostały podsumowane w ostatnio opublikowanej pracy Anne Schuchat.[1] Autorka przedstawia pokrótce dwa zespoły zakażeń u noworodków i niemowląt wywołane przez ten gatunek bakterii. Około 10-35% kobiet ciężarnych jest bezobjawowymi nosicielami S. agalactiae w drogach rodnych lub układzie pokarmowym, a co drugi urodzony przez nie noworodek ulega kolonizacji tym drobnoustrojem na skórze bądź błonach śluzowych. Z kolei u 1-2% z nich występuje tzw. wczesny zespół chorobowy (pierwszy tydzień życia [wczesna posocznica noworodków - przyp. red.]) pod postacią posocznicy, zapalenia płuc lub zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych.

(...)

treptococcus pneumoniae. Problem oporności na antybiotyki i chemioterapeutyki jest wszechstronnie analizowany przede wszystkim pod względem możliwości leczenia zakażeń wywołanych przez szczepy wielooporne.[7] W publikacjach nie tylko przytaczano dane dotyczące lekowrażliwości - skupiano się także na czynnikach ryzyka zakażeń oraz metodach ich zapobiegania. Większość krajów świata (z wyjątkiem Afryki) wprowadziła systemy ciągłego monitorowania oporności pneumokoków, które wskazują na utrzymywanie się trendów wzrostowych.[8-10] Obserwuje się dalsze rozprzestrzenianie klonalne opornych szczepów kilku spośród 90 opisanych typów serologicznych (6B, 14, 19, 23F). Powołano międzynarodową grupę ekspertów (w jej skład wchodzą również przedstawiciele Polski), która analizuje na poziomie molekularnym klony pneumokoków szerzące się epidemicznie.[11] Ostatnio wiele uwagi poświęca się nosicielstwu pneumokoków u małych dzieci w nosogardle i wpływowi leczenia antybiotykami na utrzymywanie się tego zjawiska. Jest to ważny rezerwuar tych drobnoustrojów. Liczba skolonizowanych dzieci do 3. roku życia jest bardzo duża i może przekraczać nawet 50%, w zależności od środowiska, w którym przebywa dziecko (żłobek, przedszkole, wielodzietne rodziny). Jeśli w populacji obserwuje się duży odsetek opornych szczepów, jedną z konsekwencji jest także ich częsta obecność wśród pneumokoków kolonizujących błonę śluzową nosa i gardła. Wyniki wielu badań wyraźnie wskazują, że zwiększone nosicielstwo niewrażliwych na penicylinę pneumokoków jest bezpośrednio związane z wcześniejszym podawaniem antybiotyków.[12]

Taka sytuacja związana jest z kolejnymi niebezpieczeństwami, z których na szczególną uwagę zasługuje dalsze rozprzestrzenianie się opornych szczepów, a także zwiększone ryzyko, że staną się one przyczyną ciężkich zakażeń. Musimy bowiem pamiętać, że właśnie nosicielstwo nosogardłowe poprzedza wiele zakażeń układu oddechowego, a także zakażeń inwazyjnych, takich jak posocznica i BZOMR. W tym kontekście pojawia się także problem terapeutyczny, ponieważ wybór skutecznych leków w terapii zakażeń wywołanych przez S. pneumoniae o zmniejszonej wrażliwości na penicylinę jest coraz bardziej ograniczony. Dlatego obecnie wyraźnie podkreśla się, że sukces terapeutyczny musi obejmować nie tylko poprawę kliniczną, ale także eradykację drobnoustroju (sukces mikrobiologiczny), który wywołał zakażenie (p. także streszczenie "Pięciodniowe stosowanie amoksycyliny w dużej dawce u dzieci z zakażeniem dróg oddechowych zmniejsza ryzyko nosicielstwa antybiotykoopornej dwoinki zapalenia płuc", Med. Prakt. Ped. 5/2001, s. 27-29 - przyp. red.). Taka strategia powoduje zmniejszenie szansy powstawania i rozprzestrzenia się opornych drobnoustrojów. Ze względu na narastającą oporność pneumokoków Amerykańska Akademia Pediatrii i CDC zaproponowały podawanie dzieciom w empirycznym leczeniu ostrego zapalenia ucha środkowego i zatok przynosowych amoksycyliny w dużej dawce - do 90 mg/kg/24 h (p. także "Ostre zapalenie ucha środkowego - leczenie i nadzór epidemiologiczny w dobie antybiotykooporności pneumokoków. Zalecenia Grupy Roboczej ds. Leczenia Zakażeń Wywołanych przez Lekooporne Szczepy S. pneumoniae CDC", Med. Prakt. Ped. WS 2/2002, s. 23-39 - przyp. red.). W przypadku amoksycyliny w połączeniu z kwasem klawulanowym przyjęto podobne dawkowanie w przeliczeniu na amoksycylinę.

 

Helicobacter pylori. Jak co roku, ukazało się bardzo wiele artykułów dotyczących Helicobacter pylori. Szczególny niepokój budzi narastająca oporność tego gatunku na antybiotyki uwzględnione w zalecanych schematach terapeutycznych. Obejmują one podawanie inhibitora pompy protonowej i dwóch z trzech następujących antybiotyków: amoksycyliny, klarytromycyny lub metronidazolu. Niekiedy podaje się także tetracyklinę, oczywiście w schemacie trójlekowym. Analiza molekularna oporności tego drobnoustroju na leki zaowocowała poznaniem mechanizmów tego zjawiska[13], a dzięki badaniom nad molekularnymi mechanizmami patogenezy otworzyły się nowe perspektywy leczenia i profilaktyki[14]. Także w Polsce prowadzone są na ten temat badania, które wskazują na narastanie oporności Helicobacter pylori na klarytromycynę[15]. Szerokie stosowanie klarytromycyny w celu eradykacji H. pylori i w leczeniu zakażeń układu oddechowego spowodowało, że antybiotyk ten jest szczególnie zagrożony.

Na uwagę zasługuje również opracowanie nowego testu immunoenzymatycznego wykrywającego antygeny H. pylori w kale. Wykazano jego dużą czułość i swoistość, a wynik można uzyskać w ciągu 90 minut. Badanie opiera się na nieinwazyjnym pobraniu materiału, co znacznie ułatwiłoby rutynową diagnostykę.[16]

(...)

Biologiczna mimikra a "autoszczepionki". W piśmiennictwie światowym ukazuje się coraz więcej artykułów na temat molekularnej mimikry, a więc wspólnych epitopów drobnoustrojów i tkanek człowieka, co jest uważane za przyczynę zespołu Guillaina i Barrégo oraz zespołu Fishera. Patomechanizm tych chorób związany jest z powstawaniem w wyniku zakażeń wywołanych na przykład przez Campylobacter jejuni, wirus cytomegalii (CMV) czy H. influenzae, przeciwciał krzyżowo reagujących z gangliozydami tkanek człowieka.[33] Utwierdza nas to w przekonaniu, iż stosowanie preparatów zawierających niesprecyzowane antygeny bakteryjne, w tym tzw. autoszczepionek, jest niebezpieczne i powinno być całkowicie zaniechane, zwłaszcza że brak także prawidłowo przeprowadzonych badań, których wyniki potwierdziłyby ich skuteczność i bezpieczeństwo.

 

Opublikowano w czasopiśmie Medycyna Praktyczna - Pediatria 2/2002

 

 

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [19.10.2010, 20:07]

LEKARZE: OSPA ATAKUJE. TO JUŻ EPIDEMIA

Polacy oszczędzają na szczepieniach.

Na Mazowszu w pierwszych trzech kwartałach 2009 r. zanotowaliśmy ok. 12 tys. zachorowań. W tym samym okresie w 2010 r. chorych było już ponad 18 tys. - informuje "Życie Warszawy".

Ospa atakuje niezwykle szybko.

Wystarczył jeden chory 12-latek, a w niespełna tydzień w szkole zachorowało kilkanaście osób. Szybko złapała ją i moja córka - opowiada pani Agnieszka, pielęgniarka ze Szpitala Bródnowskiego, czytamy w gazecie.

Lekarze przypominają, ze jest to niezwykle zaraźliwa choroba. Wystarczy przebywanie w pobliżu kaszlącego, lub kichającego zarażonego.

Według medyków najlepiej się zaszczepić. Jednak w przeciwieństwie do innych chorób, szczepienia przeciwko ospie nie są obowiązkowe. A dodatkowe kosztują kilkaset złotych.

Tymczasem to niezwykle groźna choroba, która może mieć fatalne skutki w przyszłości.

Jednym z powikłań po ospie może być zapalenie mózgu. U pań w ciąży infekcja wirusem ospy wietrznej niekiedy prowadzi do poronienia lub porodu przedwczesnego. Zwiększa też ryzyko wystąpienia wad rozwojowych u dziecka - ostrzega dr Adam Sybirski, ordynator oddziału chorób dziecięcych w Szpitalu MSWiA przy ul. Wołoskiej. | MK

 

 

 

 

"WPROST" nr 29/2006 (1232): ŚMIERTELNY KASZEL Groźny krztusiec jest często mylony z przeziębieniem lub grypą

Dziś krztusiec powraca, i to na całym kontynencie europejskim.

W Polsce w ciągu ostatnich ośmiu lat mimo masowych szczepień liczba osób cierpiących na tę chorobę zwiększyła się aż dziesięciokrotnie. Według Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie, co roku rejestruje się około 3 tys. zachorowań, ale rzeczywista liczba chorych jest znacznie większa.

W Stanach Zjednoczonych co roku setki tysięcy nastolatków i dorosłych chorują na tzw. słaby koklusz, zwykle rozpoznawany jako zapalenie oskrzeli - wykazały badania Center for Disease Control w Atlancie. - W ten sposób zarażeni krztuścem dorośli stają się rezerwuarem zarazków i przenoszą je na dzieci, u których szczepionka przestała już działać - wyjaśnia dr Paweł Grzesiowski z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego.

Pałeczki bezdechu

Krztuścem, nazywanym także kokluszem, można się zarazić drogą kropelkową lub przez kontakt z wydzielinami górnych dróg oddechowych osoby zakażonej. Chorobę wywołują bakterie Bordetella pertussis, znane jako pałeczki krztuśca.

 

Niebezpieczne szczepy

W Wielkiej Brytanii aż 40 proc. dzieci, które zgłaszają się do lekarza z powodu uporczywego kaszlu, jest zarażonych krztuścem mimo otrzymanych szczepień.

Nową szansą na ujarzmienie krztuśca może być szczepionka dla dorosłych, która w Polsce ma się pojawić za pięć lat. - Zanim będzie to możliwe, zarażone krztuścem osoby powinny być izolowane co najmniej trzy tygodnie od pierwszego napadu kaszlu. Dzieci mogą się kontaktować z rówieśnikami dopiero po ok. 4 tygodniach, kiedy całkowicie wyzdrowieją - mówi dr Grzesiowski. Dzieci do 6. roku życia chore na krztusiec muszą przebywać w szpitalu, ponieważ podczas napadu kaszlu często dochodzi u nich do zatrzymania oddechu. Tymczasem wiele osób nie tylko nie przestrzega podstawowych zaleceń, ale też próbuje leczyć uporczywy kaszel domowymi sposobami, sprzyjającymi roznoszeniu zarazków.

Monika Florek-Moskal

 

 www.o2.pl | Niedziela [29.03.2009, 08:43] 1 źródło

PO 200 LATACH WYSPOM GROŻĄ EPIDEMIE SZKARLATYNY I KOKLUSZU

W ciągu roku liczba zachorowań wzrosła o połowę.

Brytyjscy lekarze chcą wprowadzić obowiązkowe szczepienia dzieci na krztusiec. Obawiają się także epidemii szkarlatyny. Ta choroba 200 lat temu zabiła tysiące Europejczyków. W ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii zachorowało na nią 3 tysiące osób, to o 50 procent więcej niż w roku 2007.

Podobnie jest z kokluszem, na który w 2007 roku zachorowało ponad tysiąc Brytyjczyków.

To wynik zaniedbań w systemie szczepień. Sama edukacja nie wystarczy - powiedział Hugh Pennington z Uniwersytetu w Aberdeen. | TM

 

 

 

 

"WPROST" Numer: 21/2009 (1376): PLAGA ŻÓŁTACZKI

Aż 95 proc. przewlekle zakażonych osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że są chorzy.

Dotychczas zdiagnozowano w Polsce zaledwie 50 tys. przypadków zakażenia wirusowym zapaleniem wątroby typu C. Ale podejrzewa się, że chorych może być ponad 700 tys.

Wiele innych osób dowie się dopiero wtedy, gdy będą mieli już tak zniszczona wątrobę, że będzie można im pomóc tylko w niewielkim stopniu.

 

Do największych uszkodzeń wątroby dochodzi zwykle u tych osób, które nie wiedzą, że są zakażone, i nadużywają alkoholu. HCV rzadko wywołuje poważne objawy. Żółtawe zabarwienie skóry i białek oczu to rzadkość. Chorzy mogą odczuwać osłabienie, senność lub depresję. Czasami pojawiają się bóle stawów, mięśni i zmiany skórne. A takie dolegliwości większość osób lekceważy.

 

Organizm niektórych chorych potrafi zwalczyć wirusy, jeśli zapalenie wątroby jest ostre i trwa nie dłużej niż pół roku. Choroba ustępuje, a pacjent nabywa odporność. Gorzej, gdy infekcja nie daje objawów i przechodzi w stan przewlekły. Z tak przebiegającą chorobą można żyć nawet 20-30 lat, zanim się okaże, że doszło do marskości lub raka wątroby.

 

Żółtaczka jest najczęstszym po paleniu tytoniu czynnikiem kancerogennym. Żółtaczka to ukryta epidemia, na dodatek w znacznym stopniu wywołana przez służbę zdrowia. WZW typu C aż 80 proc. pacjentów zastało zainfekowanych w szpitalach i przychodniach. Najczęściej doszło do tego podczas drobnych zabiegów medycznych, takich jak zabiegi stomatologiczne, usuwanie znamion, pobieranie krwi. Jedynie w pozostałych przypadkach powodem infekcji może być zrobienie tatuażu.

 

Przed wirusowym zapalaniem wątroby typu C nie chroni żadna szczepionka. Dostępne są jedynie preparaty chroniące przez wirusowym zapaleniem wątroby typu A (nazywanym żółtaczką pokarmową albo chorobą brudnych rąk) oraz typu B (tzw. żółtaczka wszczepienna). Jedyną ochroną przed HCV jest sterylizacja narzędzi medycznych i mycie rąk przez lekarzy i pielęgniarki. Te podstawowe zasady higieny często nie są przestrzegane. Warto o tym pamiętać podczas wizyty u stomatologa, bo wirusem można się zarazić także podczas zabiegów dentystycznych. Stomatolodzy nie używają jednorazowych narzędzi, a sterylizacja nie w pełni chroni przed HCV. Wykonują zabiegi w rękawiczkach, ale głównie po to, żeby chronić siebie, a nie pacjenta. Rękawiczki powinny być zmieniane do każdej procedury, nawet u tego samego pacjenta, tymczasem bywa tak, że te same używane są podczas leczenia kolejnych pacjentów.

 

Nie ma przepisu pozwalającego lekarzom podstawowej opieki zdrowotnej kierować pacjentów z podejrzeniem zakażenia na bezpłatne testy na obecność HCV. Takie badania w pierwszej kolejności powinni być wykonywane u osób, którym przed 1992 r. przetoczono krew. Badane powinny być kobiety także w ciąży, chorzy po wielu zabiegach oraz osoby, które stosowały dożylne narkotyki, nawet jeśli zrobiły to tylko raz w życiu. Test kosztuje zaledwie 30 zł.

 

Jeszcze groźniejszy niż wirus HCV jest wirus zapalenia wątroby typu B (HBV). Jest aż 100 razy bardziej zakaźny niż HIV. Ponieważ do zakażenia wystarczy znikoma ilość zainfekowanej krwi, podejrzewa się, że zetknęły się z nim 2 mld ludzi – prawie jedna trzecia światowej populacji. Aż 350 mln osób jest przewlekle chorych, z tego 17 mln mieszka w Europie. Podejrzewa się, że w Polsce choruje 350-400 tys. osób, ale nikt dokładnie tego nie wie, bo żółtaczka nie jest monitorowana nawet wśród grup ryzyka, takich jak noworodki zakażonych matek, homoseksualiści, osoby dializowane i pracownicy służby zdrowia.

 

WZW typu B przestało straszyć, gdy pojawiły się szczepionki. Od 1994 r., gdy wprowadzono szczepienia wszystkich noworodków przeciw HBV, liczba zakażeń zmniejszyła się dziesięciokrotnie – do 1-1,5 tys. zakażeń rocznie. Ale są to jedynie dane szacunkowe, bo nie ma obowiązku rejestracji przypadków przewlekłego zakażenia HBV. Nie uwzględnia się wzrostu zachorowań wywoływanego przez migrację i turystykę. Wiele osób nie jest zaszczepionych. – Jeśli ktoś tego jeszcze nie zrobił, powinien jak najszybciej się na to zdecydować – radzi prof. Andrzej Radzikowski, mazowiecki konsultant ds. pediatrii. Jego zdaniem, powinni być zaszczepieni wszyscy, od noworodków po osoby w podeszłym wieku. Bo żółtaczka typu B wciąż nie jest chorobą całkowicie opanowaną.

 

O powodzeniu leczenia decyduje wczesne wykrycie zakażenia i zastosowanie odpowiedniej terapii. W Polsce mimo niewątpliwego postępu nadal są z tym kłopoty. „Polscy pacjenci wciąż nie mają dostępu do nowoczesnych terapii, które są już standardem w innych krajach europejskich" – stwierdzono przed kilkoma dniami na spotkaniu ekspertów w ministerstwie zdrowia. Konieczna jest zmiana programów terapeutycznych, bo obecne leczenie jest niezgodne z zasadami sztuki lekarskiej. W pierwszym rzucie stosuje się leki powodujące lekooporność, a gdy już do niej dojdzie, nie można zastosować optymalnej, zarejestrowanej w UE terapii.

Autor: Zbigniew Wojtasiński

 

„WPROST” nr 7, 19.02.2006 r. NAUKA I ZDROWIE

ŻÓŁTACZKA POD LUPĄ

Mikrobiologom udało się wyhodować w laboratorium najgroźniejszą odmianę wirusa zapalenia wątroby typu C (HCV 1a), odpowiedzialną za liczne przypadki marskości i raka wątroby. Problemy z hodowlą utrudniały dotychczas opracowanie skutecznej szczepionki przeciw temu mikrobowi. Wirusem HCV zainfekowanych jest około 170 mln ludzi na świecie (w Polsce - 800 tys.), 80 proc. z nich zapada na marskość wątroby. Więcej informacji na stronie www.hcv.pl. (JAS)

 

W Polsce ok. 1 os. na 70 (łącznie ok. 700 000) jest zakażona wirusem HCV powodującym zapalenie wątroby typu C (potocznie żółtaczkę)(1 gram zakażonej wydzieliny wystarczy do zakażenia 1 mln ludzi! – To nie pomyłka), a ok. 1 os. na 1 000 HIV – ze stałą tendencją wzrostową zakażeń w obydwu wypadkach!!

Prawie 80% zakażeń wirusem HCV (powodującym WZW typu C) prowadzi do przewlekłej choroby wątroby, zakażenie wirusem HBV (wywołującym WZW typu B) jest przyczyną ok. 80% przypadków raka wątroby.

 

[Gdyby do zakażenia dochodziło wyłącznie podczas transfuzji, czy w inny sposób wymiany krwi, jak głosi obiegowa opinia, to dotyczyłoby to tylko drobnego ułamka populacji. – red.]

 

 

 

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [26.01.2009, 10:59] 1 źródło

OTYŁOŚCIĄ MOŻNA SIĘ ZARAZIĆ?

W taki sam sposób jak innymi "chorobami brudnych rąk" - sugerują naukowcy.

Wirus powoduje ból gardła i uczucie zapchanego nosa. Rozprzestrzenia się tak, jak większość zakażeń pokarmowych - przez brudne ręce. Adenowirusy atakują tkankę tłuszczową i powodują mnożenie komórek, co prowadzi do zwiększenia masy ciała nawet wtedy, gdy jemy tyle samo, co dotychczas. Badania naukowców wykazują, że prawie jedna trzecia osób dorosłych z nadwagą może przenosić wirusa na innych ludzi.

Ale powody nadwagi mogą być inne, niż zakażenie wirusowe od osób otyłych, dlatego nie ma sensu starać się za wszelką cenę unikać osób pulchnych - zastrzega profesor Nikhil Dhurandhar, z Pennington Biomedical Research Centre.

Brytyjscy naukowcy uważają, że dowody na zakaźnie działanie adenowirusów są niewystarczające, by stwierdzić, że to właśnie one są przyczyną plagi otyłości.

Niezdrowa żywność, osiadły tryb życia i kaloryczne potrawy to o wiele bardziej prawdopodobne przyczyny obfitych kształtów i nadmiernego przyrostu wagi. AH

 

www.o2.pl | Czwartek [09.07.2009, 19:17] 4 źródła

NIE MYJESZ ZĘBÓW? BĘDZIESZ GRUBY

Odkryto bakterię, która może powodować otyłość.

Podczas poszukiwania przyczyn coraz większej liczby osób z nadwagą, naukowcy odkryli, że za ten problem może być odpowiedzialna bakteria żyjąca w jamie ustnej - donosi portal brightsurf.com.

Wyniki badań opublikowane w amerykańskim Journal of Dental Research wskazują, że za otyłość wielu z nas odpowiadać może jeden rodzaj bakterii - Selenomonas noxia.

To potwierdza wcześniejsze przypuszczenia, że nagły wzrost liczby osób mających problem ze swoją wagą nie wynika tylko ze złych nawyków żywieniowych.

Grupa naukowców przebadała DNA i ślinę ponad 600 kobiet - połowa z nich miała znaczną nadwagę. Okazało się, że u 98 procent otyłych uczestniczek doświadczenia w składzie mikrobiologicznym śliny, wykryto bakterię wspomnianego wyżej rodzaju. | AJ

 

 

 

 

„WPROST” nr 37, 16.09.2007 r.: GROŹNE ZWIERZĘTA Ponad 70 proc. nowych chorób u ludzi wywołują zwierzęta – wynika z najnowszego dorocznego raportu Światowej Organizacji Zdrowia, opublikowanego pod hasłem „Bezpieczna przyszłość”. Najbardziej niebezpieczny dla ludzi jest wciąż wirus H5N1 wywołujący ptasią grypę.

(PB)

 

„POLITYKA” nr 31, 02.08.2003 r.

(...) STOIMY U PROGU EPIDEMII NAJGROŹNIEJSZEJ CHOROBY PASOŻYTNICZEJ NASZEJ STREFY KLIMATYCZNEJ. LISIA CHOROBA

(...) By uświadomić sobie, jak ciężką chorobą jest bąblownica wielokomorowa, wystarczy wspomnieć, że śmiertelność zarażonych osób waha się od 30 do 80 proc. (...) W walce z bablownicą wielokomorową kluczową rolę odgrywa profilaktyka. Prawdopodobnie najczęstszą przyczyną zarażenia się ludzi są  jaja pasożyta uczepione leśnych jagód, poziomek itp. Dlatego też warto zrezygnować z przyjemności jedzenia ich prosto z krzaka, a owoce przed jedzeniem starannie umyć. (...)

(...) Choroba jest wywoływana przez larwy bąblowca wielojamowego (Echinococcus multilocularis) – niespełna trzymilimetrowego tasiemca gnieżdżącego się w jelitach psów, lisów i wilków. Do zarażenia ludzi dochodzi po przypadkowym zjedzeniu jaja pasożyta. (...)

W 1998 r. Instytut Parazytologii PAN zakończył zakrojony na wielką skalę program. Bąblowców poszukiwano u dziko żyjących lisów. Rezultaty okazały się mocno niepokojące: zarażone zwierzęta były w 18 z 49 dawnych województw, a na przykład w województwie suwalskim śmiercionośne pasożyty wykryto u 36 proc. badanych lisów.

 

JAK NOWOTWÓR

Po przypadkowym zjedzeniu jaja (...) np. na leśnych jagodach

– w jelicie cienkim człowieka uwalnia się mikroskopijna postać larwalna robaka. Przenika ona do układu krwionośnego i tą drogą podróżuje w ciele ofiary poszukując miejsc dogodnych do dalszego rozwoju. Zatrzymuje się zwykle w wątrobie, płucach lub mózgu. Tam rozrasta się i przyjmuje formę kilkucentymetrowego, wypełnionego płynem pęcherza. Z tak ukształtowanej larwy wyrastają wypustki penetrujące okoliczne tkanki wzdłuż naczyń krwionośnych. Trawiąc i rozpychając kolejne fragmenty zaatakowanego narządu, wypustki przekształcają się stopniowo w pęcherzyki potomne. Tym sposobem z mikroskopijnej pojedynczej larwy powstaje struktura podobna do kiści winogron. Z zaatakowanego narządu tworzy się „szwajcarski ser” pełen dziur.

Sytuację organizmu pogarsza fakt, że larwy bąblowca wielojamowego mogą atakować nie tylko sąsiadujące tkanki (poprzez wypustki), ale – podobnie jak nowotwory - dawać odległe przerzuty. (...)

Rozpoznanie bąblownicy jest b. trudne – rozwijający się pasożyt może nie dawać żadnych objawów przez wiele miesięcy, a nawet lat. Np. jeśli zaatakowana zostanie wątroba , a dzieje się to niemal w 80 proc. przypadków,  objawia się to przede wszystkim jej powiększeniem, żółtaczką, bólem w nadbrzuszu oraz szybkim chudnięciem. Zwykle  w takich sytuacjach polscy lekarze nie stykający się dotąd w praktyce z bąblownicą u chorego w pierwszej kolejności podejrzewają nowotwór. Błędna diagnoza powoduje opóźnienie leczenia i zmniejsza szansę na uratowanie życia.

Jedynym sposobem leczenia, dającym szansę całkowite wyzdrowienie, jest chirurgiczne usunięcie pasożyta wraz z otaczającymi go tkankami. Niekiedy wystarczy wycięcie niewielkiego fragmentu zaatakowanego narządu, a w przypadku zaawansowanego etapu choroby usunąć trzeba

niekiedy cały organ i zastąpić go przeszczepionym. Chorych, którzy nie kwalifikują się do operacji (z licznymi przerzutami), poddaje się intensywnej wielomiesięcznej, a niekiedy nawet dożywotniej, chemioterapii. Jej skuteczność jest jednak niewielka i ogranicza się zwykle do powstrzymania lub opóźnienia rozwoju choroby, na całkowite

wyleczenie szans nie daje. W dodatku leczenie jest bardzo drogie: terapia jednego pacjenta kosztować może nawet 300 tys. dol. (...) Choroby tej nie należy lekceważyć. Warto sobie uświadomić, że w kontynentalnej części Unii Europejskiej zabija ona wielokrotnie więcej ludzi niż wzbudzające paniczny strach odzwierzęca choroba Creutzfeldta-Jakoba i wścieklizna razem wzięte. By się przed bąblowcem uchronić, warto pomyśleć o odpowiedniej profilaktyce.

Michał Henzler

 

„POLITYKA” nr 23, 05.06.2004 r.

PROBLEM DO POSPRZĄTANIA

CO ROKU TYSIĄCE POLSKICH DZIECI CHORUJE, CZĘSTO O TYM NIE WIEDZĄC, NA TOKSOKAROZĘ – CHOROBĘ, KTÓRA MOŻE POZBAWIĆ JE WZROKU, A NAWET ŻYCIA. ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA TO PONOSZĄ WŁAŚCICIELE PSÓW I KOTÓW.

Toxocara canis oraz Toxocara cati to niewielkie pasożytnicze glisty występujące w jelitach psów i kotów. Dla zwierząt są niegroźne. Dla człowieka tak. Jaja robaka znajdują się w odchodach chorych na toksokarozę  czworonogów – w jednym gramie skażonego kału może ich być nawet 15 tys. W glebie przeżywają do 10 lat zachowując swój potencjał chorobotwórczy. Gdy ktoś je  połknie – z żołądka dostają się do jelita cienkiego, tam wykluwają się z nich larwy (około 0,4 mm długości), które przebijają ściankę układu pokarmowego i trafiając do krwioobiegu dotrzeć mogą niemal w każde miejsce organizmu. Gdy larwa osiądzie w którymś z narządów wewnętrznych, wywołuje tak silny stan zapalny, że doprowadza do jego zniszczenia.

Na toksokarozę narażone są przede wszystkim dzieci, gdy bawią się na zanieczyszczonych zwierzęcymi odchodami trawnikach i w takich piaskownicach. Zainfekowane zwierzę może nosić inwazyjne jaja również na swoim futrze. Wystarczy je pogłaskać i nie umyć rąk...(...) Rzadszą postacią choroby jest toksokaroza oczna. – Ona niemal zawsze prowadzi do utraty wzroku. W dodatku często musimy usunąć całą gałkę oczną, w której umiejscowił się pasożyt... (...)

Okazuje się, że aż ok. 8 proc. badanych dzieci miało już kontakt z pasożytem. Mimo że polski wynik nie należy do rekordowo wysokich (np. w Holandii zainfekowanych było około 19 proc. dzieci, w Kolumbii 57 proc. i niemal 80 proc. w Nepalu), toksokarozy nie należy lekceważyć. Glisty zaatakować mogą wszędzie.

Np. w centrum Poznania, w okolicach szlaków spacerowych z psami aż 58 proc. pobranych próbek ziemi zawierało inwazyjne jaja pasożytów. W stolicy Wielkopolski aż co trzeci pies jest nosicielem glisty. Wśród szczeniąt i młodych kotów odsetek jest jeszcze wyższy – odpowiednio 68 i 64 proc. (...) Protestujmy jednak stanowczo, gdy ktoś nie sprząta po nich odchodów. Bo gdy niebezpieczne jaja już trafią do gleby, nikt ich stamtąd nie usunie. Nasza niefrasobliwość i lenistwo może kosztować zdrowie każdego z nas!

Michał Henzler  

 

"ANGORA" nr 11, 12.03.2006 r.

W. Brytania „THE TIMES” 27.02.06. Cena 0,40 GBP

Jedenaście z dwunastu najgroźniejszych czynników bioterrorystycznych pochodzi od zwierząt

NOWA PLAGA LUDZKOŚCI

Co najmniej jeden nowy patogen przełamuje każdego roku barierę międzygatunkową, narażając ludzi na kontakt z nowymi chorobami, wcześniej groźnymi wyłącznie dla zwierząt.

Pierwsza próba skatalogowania nowych bakterii i wirusów zdolnych do zakażania ludzi wykazała 38 patogenów, które pojawiły się w ostatnich 25 latach. Trzy czwarte z nich, w tym HIV, ptasia grypa, SARS i nowy wariant choroby Creutzfeldta-Jakoba początkowo były chorobami wyłącznie zwierzęcymi. Projekt, który nadzorował dr Mark Woolhouse z Uniwersytetu w Edynburgu, pozwolił na identyfikację 1400 patogenów szkodliwych dla ludzi, z których co najmniej 800 przekroczyło wcześniej barierę międzygatunkową. Nie jest jasne, czy współcześnie zwiększa się liczba zwierzęcych chorób

groźnych dla ludzi. Dr Woolhouse uważa jednak, że nie jest możliwe, by wcześniej w historii ludzie byli narażeni na kontakt z porównywalnie dużą liczbą nowych patogenów. Zmiany w naszym zachowaniu, w tym jedzenie mięsa dzikich zwierząt, intensywnagospodarka rolna, łatwość podróżowania na duże odległości oraz globalne ocieplenie, mogły w dużym

stopniu przyczynić się do rozprzestrzenienia wśród ludzi niebezpiecznych zwierzęcych drobnoustrojów.

Obserwowane obecnie zwiększenie liczby patogenów przekraczających barierę międzygatunkową jest zbyt szybkie, by dało się je wytłumaczyć z perspektywy ewolucyjnej skali czasu - powiedział dr Woolhouse na zjeździe Amerykańskiego Stowarzyszenia dla Popierania Postępu Nauki (AAAS) w Saint Louis. – Gdyby takie tempo utrzymywało się od wieków, zalałaby nas fala szkodliwych drobnoustrojów. (…)

Najbardziej złowrogim przykładem patogenu, który niedawno pokonał barierę międzygatunkową, jest wirus HIV, który pierwotnie występował u afrykańskich małp. Podobnie rozprzestrzeniały się odpowiedzialne za gorączki krwotoczne wirusy Marburg i Ebola, koronawirus wywołujący SARS, szczep H5N1 ptasiej grypy czy wirus zachodniego Nilu (...)

Mark Henderson © THE TIMES NEWSPAPER LIMITED, 2006

 

 http://www.babyboom.pl/ciaza/zdrowie/toksoplazmoza_a_ciaza.html

TOKSOPLAZMOZA A CIĄŻA

Toksoplazmoza (choroba odzwierzęca, zakaźna, pasożytnicza, wywoływana przez pierwotniaka Toxoplasma gondii) to jedno z poważnych niebezpieczeństw czyhających na zdrowie twojego nienarodzonego dziecka. Częstość występowania toksoplazmozy wrodzonej (czyli zachorowanie dzieci matek, które w czasie ciąży przebyły zakażenie pierwotniakiem) w Polsce to ok. 200-400 przypadków rocznie.

Jeśli zaraziłaś się toksoplazmozą zanim zaszłaś w ciążę- twój organizm zdążył już wytworzyć ochronne przeciwciała. Sytuacja zaczyna się robić poważna wtedy, gdy toksoplazmozą zarazisz się w ciąży. W pierwszym trymestrze choroba ta może wywołać nawet poronienie. Jeśli zarazisz się po 12. tygodniu, twoje dziecko może przyjść na świat za wcześnie, z niedowagą, uszkodzeniem wzroku lub trwałymi zaburzeniami neurologicznymi (od momentu zarażenia się matki do zakażenia płodu upływa kilka tygodni). W im późniejszym tygodniu ciąży zarazi się matka, tym krótszego czasu trzeba do zakażenia dziecka; im młodsza ciąża, tym choroba cięższa.

 

Toksoplazmozą można zarazić się:

    bezpośrednio od chorego kota (wyłącznie od kota, nigdy od innych zwierząt),

    drogą pokarmową (zjedzenie zakażonego surowego albo niedogotowanego mięsa, w którym znajdują się cysty (80% przypadków toksoplazmozy u człowieka). Cysty mogą się również znajdować w wodzie, ziemi, jarzynach zanieczyszczonych odchodami kota. Wydzieliny i wydaliny zarażonych zwierząt (np. mleko, ślina itp.) także stanowią potencjalne źródło zakażenia;)

    przez uszkodzoną skórę (weterynarze, pracownicy laboratorium) lub błonę śluzową odbytu.

    przez transfuzję krwi, przeszczep zakażonych narządów.

    drogą łożyskową - płód zostaje zakażony, gdy w czasie ciąży u matki wystąpi czynna infekcja;

 

Objawy toksoplazmozy:

Często przebieg choroby jest bezobjawowy. Symptomem infekcji może być rumień na skórze, ogólne pogorszenie samopoczucia oraz objawy grypopodobne: zmęczenie, gorączka, bóle mięśniowe, zaczerwienienie gardła. Można zaobserwować powiększenie węzłów chłonnych, ból głowy, rzadko objawy zapalenia mięśnia sercowego, a niekiedy nawet zapalenie opon mózgowych.

 

Przed zajściem w ciążę lub na jej początku można zrobić badanie krwi, które wykaże, czy przebyło się toksoplazmozę, czy też nie. Jeżeli tak - płód nie jest zagrożony, jeśli nie - kobiety ciężarne powinny zwrócić uwagę na to, by:

 

1. spożywać mięso wyłącznie dobrze ugotowane- unikać posiłków z mięsa marynowanego, grillowanego lub wędzonego oraz surowego mleka

2. dokładnie myć przed jedzeniem owoce i warzywa

3. dokładnie myć ręce i sztućce, które miały kontakt z „surowizną”

4. do prac ogrodowych zawsze stosować rękawice gumowe

5. unikać kontaktu z kotami oraz ich odchodami. Koty domowe karmić wyłącznie suchą karmą oraz uniemożliwić im opuszczanie pomieszczeń domowych.

 

Monika Z-B

 

"WPROST" nr 50(1046), 15.12.2002 r.: PASOŻYT BRAWURY

TOKSOPLAZMOZA ZMIENIA NAS W DEMONY SZOS

W Europie rozwija się utajona epidemia. Zarażeni nie uskarżają się na żadne dolegliwości fizyczne, obserwuje się u nich natomiast wyraźne zmiany osobowości. Stają się nieostrożni i nadmiernie pewni siebie, mają kłopoty z koncentracją. Trzy razy częściej niż osoby zdrowe - jak donosi w jednym z ostatnich numerów tygodnik "New Scientist" - powodują wypadki drogowe.

MIĘSO Z WKŁADKĄ

Problem dotyczy od 8 proc. do 70 proc. populacji. Są to osoby, które stały się nosicielami Toxoplasma gondii, pierwotniaka spokrewnionego z zarodźcem wywołującym malarię. Zarazić można się przez kontakt z chorym kotem, w którego odchodach znajdują się formy przetrwalnikowe pasożyta. Jednak aż w 80 proc. wypadków przyczyną toksoplazmozy jest zjedzenie niedogotowanego mięsa zwierząt hodowlanych. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały, że 27 z 71 produktów mięsnych sprzedawanych w brytyjskich supermarketach zawierało DNA pierwotniaka Toxoplasma gondii. Hanna Pasierska

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [08.06.2009, 16:14] 2 źródła

PRZEZ KOTA NIE BĘDZIESZ MÓGŁ PROWADZIĆ AUTA

Bo będziesz miał większą szansę na spowodowanie wypadku.

Toksoplazmoza - choroba pasożytnicza, którą najłatwiej można się zarazić od kota, może mieć poważny wpływ na naszą zdolność bezpiecznego prowadzenia

samochodu.

Nosiciele pasożyta toksoplazmozy mają zwolniony czas reakcji i w związku z tym, istnieje większe prawdopodobieństwo, że spowodują wypadek - twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Karola w Pradze.

Jak poinformowało RMF FM naukowcy przez 18 miesięcy zbadali blisko 4 tys. kierowców. Okazało się, że osoby o krwi typu Rh- zarażone pasożytem toksoplazmozy 2,5-raza częściej niż inni ulegają wypadkom drogowym

.Wiadomo także, że toksoplazmoza jest niebezpieczna dla kobiet w ciąży, powoduje poważne uszkodzenie płodu. | TM

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [24.09.2009, 14:35] 3 źródła

MASZ KOTA? MOŻESZ POWAŻNIE ZACHOROWAĆ

Te zwierzęta nie powinny wchodzić do łazienki.

Właściciele kotów narażeni są na zarażenie gronkowcem złocistym odpornym na metycylinę - twierdzą naukowcy z Center for Hygiene and Health in Home and Community w Simmons College in Boston.

Bakterie te wywołują śmiertelne zakażenie krwi, powodują też m.in. wysoką gorączkę. Osiedlają się najczęściej w nosie, gardle i na skórze człowieka.

W trakcie badań odkryto, że koty pozostawiały groźne bakterie głównie na mokrych nawierzchniach: wannach i umywalkach.

Zwierzęta zarażają się bakteriami MRSA od ludzi, a następnie z powrotem "eksportują" je do środowiska - powiedziała dr Elizabeth Scott.

Bakterie te są szczególnie niebezpieczne dla dzieci i osób starszych. W podobny sposób tą chorobę roznoszą również ptaki, króliki i konie. | TM

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek 10.02.2012, 13:11

TEN KOCI PASOŻYT ZMIENIA LUDZIOM MÓZGI

Koty są siedliskiem dla pasożyta, który może manipulować ludzkim zachowaniem, zmieniać naszą osobowość, a nawet doprowadzić do naszej śmierci - informuje businessinsider.com.

O jakim pasożycie mowa? O Toxoplasma gondii wywołującym chorobę zwaną toksoplazmozą. U wielu ludzi zarażenie przebiega jednak prawie bezobjawowo - są jedynie nosicielami. Czeski biolog Jaroslav Flegr twierdzi jednak, że nie jest to prawda.

Flegr od wielu lat prowadzi badania z ludźmi, którzy są nosicielami wirusa. Zaobserwował u nich zmiany osobowości: kobiety są bardziej towarzyskie i ufne, mężczyźni bardziej zamknięci w sobie. Jego zdaniem odpowiada za to pasożyt, który usadowił się w mózgu.

Badacz oskarża też Toxoplasma gondii o wywoływanie schizofrenii oraz spowolnienie reakcji, co przyczynia się do wypadków samochodowych. Potwierdziły to już czeskie i tureckie badania. Pasożyt ma także redukować uczucie strachu - sprawia to, że ludzie decydują się na bardziej ryzykowne działania.

Jego ustalenia, przez wiele lat wyśmiewane, potwierdzają badania innych uczonych. Okazało się, że także zarażone pasożytem szczury wykazują dziwne zachowania. Atrakcyjny staje się dla nich m.in. zapach kociego moczu. Gryzonie przestają bać się swojego odwiecznego wroga, stając się jego łatwym łupem...

Dlaczego tak się dzieje? Toxoplasma gondii może rozmnażać się tylko w organiźmie kota. Pasożyt "skłania" więc swojego właściciela do tego, by stał się ofiarą.

Jak to robi? Okazało się, że gdy naukowcy zbadali jego genom odkryli w nim dwa geny, które mogą "podkręcić" w mózgu nosiciela produkcję dopaminy. Ten neuroprzekaźnik odpowiada za odczuwanie strachu, przyjemności i koncentrację. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [02.08.2010, 12:41]

MASZ PSA? ZOBACZ, ILE BAKTERII ŻYJE W TWOJEJ KUCHNI

Podłoga jest brudniejsza niż toaleta w pubie.

Myślisz, że publiczna toaleta i studenckie mieszkanie to synonim brudu? Mylisz się. Brytyjscy badacze dowiedli, że brudniejsza może być kuchenna podłoga w mieszkaniu miłośników zwierząt - informuje "express.co.uk".

Mikrobiolodzy z Leeds Metropolitan University pobrali próbki z podłóg w kuchni bezdzietnych par, małżeństw z dziećmi oraz małżeństw, które mają i dzieci i zwierzęta.

Co się okazało? Poziom bakterii w kuchni u par bezdzietnych wynosił 167. Gdy w domu pojawiały się dzieci wzrastał do 232.

Jednak gdy w domu były zwierzęta poziom bakterii rósł prawie 20-krotnie i osiągał 2844 pkt.

To oznacza, że na przeciętnej wielkości podłodze żyje ponad 6 milionów bakterii. Wystarczy, że przez tydzień jej nie zmyjemy i bakterii będzie więcej niż w publicznej toalecie w pubie - twierdzi dr Alan Edmondson. | WB

 

 

 

 

 http://pl.wikipedia.org/wiki/Gronkowiec_z%C5%82ocisty

[Tylko początkowa część materiału:]

Gronkowiec złocisty (łac. Staphylococcus aureus) – gram-dodatnia bakteria występująca w jamie nosowo-gardłowej oraz na skórze ludzi i zwierząt. Nosicielstwo występuje szczególnie często pośród personelu szpitalnego, co ma szczególne znaczenie dla szerzenia się zakażeń wewnątrzszpitalnych. Gronkowce wytwarzają termoodporną enterotoksynę tylko w zakażonym produkcie spożywczym. Toksyna gronkowca jest bardzo odporna na działanie wysokiej temperatury, nie niszczy jej nawet gotowanie przez 30 minut. Optymalna temperatura do rozwoju gronkowca wynosi 37 °C. Zatrucia gronkowcem mają krótki okres inkubacji - średnio 2 h. Charakterystycznymi objawami zatrucia gronkowcem są: wymioty, biegunka, spadek ciśnienia krwi, zapaść a nawet śmierć. Gronkowce nie wytwarzające przetrwalników, łatwo giną przy ogrzewaniu. Natomiast enterotoksyna Staphylococcus aureus odporna na ogrzewanie może nie zostać rozłożona nie tylko w czasie gotowania, ale nawet pieczenia produktów uprzednio zakażonych. Przyczyną zatruć gronkowcowych mogą być różne produkty spożywcze takie jak: wędliny, potrawy mięsne, sałatki, ciastka, mleko i przetwory mleczne, kremy, chałwy, lody. Te ostatnie są dość częstą przyczyną zatruć wtedy, gdy mieszanka przeznaczona do zamrożenia, nie została natychmiast schłodzona po pasteryzacji lub gdy rozmrożone lody zostały powtórnie zamrożone. Enterotoksyna obecna w produkcie spożywczym nie zmienia zwykle smaku ani zapachu tego produktu. Nie powoduje także bombażu konserw, ponieważ gronkowce nie wytwarzają gazu.

 

Gronkowce złociste stosunkowo często występują w środowisku człowieka. Szacuje się, że 10 do 50% populacji ludzkiej stale lub okresowo jest nosicielami tych bakterii bez wystąpienia objawów chorobowych.

 

Nosicielstwo dotyczy najczęściej śluzówki przedsionka jamy nosowej, może również występować przejściowo na skórze, w gardle oraz w drogach rodnych u kobiet. Kolonizacja szczepem gronkowca złocistego w niekorzystnych warunkach może stanowić punkt wyjścia dla zakażenia.

 

Sposoby zakażenia:

    * drogą kropelkową

    * przez kontakt pośredni

    * przez przedmioty codziennego użytku

 

Ryzyko zakażenia gronkowcem złocistym wzrasta w przypadku:

    * przerwania ciągłości tkanek

    * obecności ciała obcego w tkankach

    * współistniejących chorób, takich jak: nowotwory (np. białaczki), marskość wątroby, cukrzyca i inne choroby metaboliczne, stosowanie terapii immunosupresyjnej lub przeciwnowotworowej, inne niedobory odporności.

 

JEDNOSTKI CHOROBOWE:

Gronkowiec złocisty najczęściej powoduje zakażenia ropne skóry, tkanek podskórnych oraz tkanek miękkich, zakażenia układowe, zakażenia lub zatrucia związane z produkcją toksyn.

 

1. Zakażenia ropne skóry, tkanek podskórnych oraz tkanek miękkich:

    * czyraki

    * czyraczność

    * jęczmień (choroba)

    * karbunkuł

    * ropnie

    * ropne zakażenia ran pooperacyjnych, pourazowych i innych

    * liszajec (zwykle gronkowiec wtórnie dołącza się zakażenia paciorkowcem ropotwórczym)

    * zapalenie sutka u kobiet karmiących piersią

    * pyodermia

    * zastrzał

    * zanokcica

    * figówka

    * zapalenie mieszka włosowego.

 

2. Zakażenia układowe o etiologii gronkowcowej:

    * zapalenie szpiku kostnego i kości

    * zapalenie tchawicy

    * zapalenie płuc - jako powikłanie grypy

    * zapalenie mięśnia sercowego, ostre zapalenie wsierdzia

    * zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, ropnie mózgu

    * zapalenie żył

    * zakażenie układu moczowego

    * posocznica gronkowcowa.

 

3. Zakażenia lub zatrucia związane z produkcją swoistych toksyn:

    * choroba Rittera

    * zespół wstrząsu toksycznego

    * gronkowcowe zatrucia pokarmowe

 

Toksyny S. ureus:

    * Enterotoksyny A, B, C1, C2, D, E, F - powodują zatrucia pokarmowe

    * Hemolizyny - wywołują lizę erytrocytów

    * Koagulaza - powoduje aktywację kaskady krzepnięcia krwi.

    * Eksfoliatyna (toksyna epidernonekrotyczna) - działa na warstwę ziarnistą naskórka powodując jej łuszczenie

    * Leukocydyna - uszkadza leukocyty, głównie granulocyty i makrofagi

    * Czynnik CF - ścina fibrynogen

    * Hialuronidaza - ułatwia wnikanie i rozprzestrzenianie się gronkowców

    * Fibrynolizyna - rozpuszczanie skrzepu i rozprzestrzenianie się procesu chorobowego

    * Penicylinaza - warunkuje oporność gronkowców na penicylinę

    * Fosfolipaza - rozkłada fosfolipidy

 

 http://www.magazyn.goniec.com/artykul/206_angielski_pacjent.html

Angielski pacjent 06.07.2008

BRYTYJSKIE SZPITALE NIE RADZĄ SOBIE Z GRONKOWCEM. Każdego roku wirus zabija na Wyspach co najmniej 5 tysięcy pacjentów. Ofiarami angielskiej służby zdrowia coraz częściej stają się Polacy.

Brytyjski National Health Service podaje, że każdego roku w angielskich szpitalach zaraża się 321 tysięcy pacjentów. Zainfekowanych może być jeszcze więcej, bo, tak jak w przypadku Krzysztofa Łukomskiego, zdarza się, że rekonwalescent zostaje wypisany ze szpitala, zanim choroba w pełni się ujawni.

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 02.02.2012, 16:07

PASKUDNY GRONKOWIEC ATAKUJE W EUROPIE. SKÓRA ODPADA PŁATAMI

Wystarczy złapać za klamkę lub poręcz.

Przybywa Londyńczyków zarażonych MRSA czyli gronkowcem złocistym. W stolicy Anglii rozprzestrzenia się amerykańska odmiana odporna na antybiotyki. USA300 powoduje rozległe pęcherze i trudno gojące się rany - donosi "The Daily Mail".

Wśród tysiąca zarażonych MRSA w 2011 roku co piąty chory cierpi na odmianę z USA. Choroba przywleczona do Europy przez podróżujących do Stanów Zjednoczonych wydostała się ze szpitali i powoli opanowuje ulice.

Jest niezwykle zaraźliwa, bo złapać ją można podając zarażonemu rękę ale i łapiąc się tej samej co on poręczy w autobusie czy nawet klamki w biurze.

W najgorszych przypadkach USA300 może doprowadzić do śmiertelnego zakażenia krwi albo przenieść się na tkankę płucną, powoli niszcząc je i zabijając chorego - mówi gazecie dr Ruth Massey z wydziału biologii i medycyny uniwersytetu w Bath. | JS

 

"WPROST" nr 50/2005 (1202)

POŻERACZE CIAŁA

(...) Uczeni ostrzegają, że agresywne bakterie niewrażliwe na większość stosowanych dziś antybiotyków coraz częściej atakują osoby, które nie miały żadnego kontaktu z placówkami służby zdrowia. Najgroźniejsze szczepy gronkowca złocistego opornego na metycylinę (MRSA) jeszcze kilka lat temu spotykano niemal wyłącznie na oddziałach intensywnej terapii. Dziś nosicielem tej superbakterii jest już w USA co dziesiąte dziecko.

Szczepy niewrażliwe na antybiotyki wywołały epidemię w krajach azjatyckich - są tam przyczyną 70-80 proc. zakażeń wewnątrzszpitalnych. We Włoszech i Portugalii odsetek ten przekracza 50 proc. - Polska jest w europejskiej czołówce pod względem zużycia antybiotyków, więc spodziewamy się szybkiego narastania zjawiska antybiotykooporności. Największe zagrożenie stanowią dziś bakterie Pseudomonas i Acinetobacter - w ich wypadku liczba szczepów opornych podwoiła się w ostatnich dwóch latach - ostrzega dr Paweł Grzesiowski z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego. Infekcje szpitalne zabijają rocznie 30 tys. Polaków, mimo że wydatki na antybiotyki pochłaniają ponad 10 proc. pieniędzy na refundację leków.

 

Martwica bakteryjna

Superbakterie znajdujące się na naszej skórze czy w jamie nosowej mogą przez wiele lat pozostawać w ukryciu, by zaatakować, gdy spadnie odporność organizmu. "MRSA potrafi się przedostać do wnętrza ciała przez bardzo małe zranienia, wywołując szybko postępującą martwicę tkanek miękkich. Dlatego nazywamy go pożeraczem ciała" - opowiada dr Loren Miller z University of California w Los Angeles. Gronkowce są również przyczyną ciężkich zapaleń płuc, a także wstrząsu toksycznego, który potrafi błyskawicznie zabić pozornie zdrową osobę. Coraz groźniejsze infekcje powodują także inne mikroby: pneumokoki, Haemophilus influenzae (szczególnie niebezpieczny dla dzieci), enterokoki i pałeczki jelitowe.

(...) Pojawiły się też gronkowce i enterokoki niewrażliwe na wankomycynę, uważaną za lek ostatniej szansy w ciężkich infekcjach. (...)

Jan Stradowski

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [01.09.2010, 06:23]

BAKTERIE ZAGRAŻAJĄ POLAKOM. BO ŁYKAMY ANTYBIOTYKI NA POTĘGĘ

Zobacz, ilu z nas sięga bez potrzeby po te leki.

Pacjenci chcą brać antybiotyki nawet przy zwykłej grypie. Efekt? Lawinowo przybywa bakterii odpornych na leki - alarmuje "Rzeczpospolita".

Prawie połowa Polaków chce, aby lekarz przepisał im antybiotyki przy grypie, choć nie działają one na wirusy. Mylnie sądzi, że tak jest, aż 58 proc. z nas.

Co trzeci pacjent po antybiotyk sięga do domowych zapasów także przy lekkim przeziębieniu, bólu gardła (24 proc.) czy kaszlu (12 proc.). Częściej w Europie sięgają po te leki jedynie Grecy.

Dla naukowców te dane to powód do niepokoju, bo niebawem większość bakterii stanie się odporna na antybiotyki i nie będzie czym leczyć pacjentów.

W niektórych szpitalach nawet 80 proc. wszystkich występujących bakterii gronkowca to szczepy odporne na antybiotyk - ostrzega prof. Waleria Hryniewicz z Narodowego Instytutu Leków. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [15.04.2011, 15:45] ostatnia aktualizacja: Pt [15.04.2011, 15:46]

POŁOWA MIĘSA SKAŻONA ODPORNYMI NA LEKI BAKTERIAMI

Nie niszczą ich nawet antybiotyki.

Według najnowszych badań połowa sprzedawanego w amerykańskich sklepach mięsa jest skażona bakteriami odpornymi na najsilniejsze dostępne leki - donosi CNN.

W raporcie opublikowanym przez pismo "Clinical Infectious Diseases" podano, że bakterie w 25 proc. wszystkich testowanych próbek były odporne na antybiotyki.

Aż w 47 proc. ze 136 objętych badaniem próbek znaleziono gronkowca złocistego, z czego aż 52 proc. był on odporny na antybiotyki - dodaje stacja.

Problem jest powszechny i dotyczy zarówno mięsa wołowego, wieprzowego jak i drobiu. Tak twierdzą naukowcy z laboratoriów TGen's Center for Food Microbiology and Environmental Health.

Zakupy robili w 26 sklepach mięsnych w Chicago, Fort Lauderdale, Los Angeles, Waszyngtonie i Flagstaff, w stanie Arizona - wylicza CNN.

Gronkowiec może zabić człowieka wywołując m.in. zapalenie szpiku kostnego i kości, zapalenie tchawicy i płuc, także mięśnia sercowego, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych i posocznicę.

Sama toksyna gronkowca jest niezwykle odporna na działanie wysokiej temperatury, nie niszczy jej nawet gotowanie przez 30 minut. | JS

 

 www.o2.pl | Środa [24.06.2009, 11:26] 3 źródła

BAKTERIE SĄ CORAZ SILNIEJSZE PRZEZ... LEKARZY

Bo faszerują nas antybiotykami.

Już w 39 procentach przypadków w Europie inwazyjne bakterie okazały się odporne na penicylinę.

Naukowcy obwiniają za to lekarzy. W szczególności tych, którzy zbyt często przepisują antybiotyki - pisze physorg.com.

Badania dotyczące częstotliwości użycia antybiotyków objęły 3402 dorosłych w 13 krajach (Walia, Anglia, Holandia, Hiszpania, Niemcy, Węgry, Belgia, Polska, Włochy, Szwecja, Norwegia, Finlandia i Słowacja).

Ogólnie, antybiotyki otrzymało 53 procent pacjentów, jednak wskaźnik ten wahał się w poszczególnych krajach pomiędzy 20 a 90 procent - podaje physorg.com.

Pacjenci w Słowacji, Włoszech, Węgrzech, Walii i w Polsce otrzymywali leki prawie dwukrotnie częściej niż średnia europejska. Za to Norwegowie, Belgowie i Szwedzi otrzymywali je czterokrotnie rzadziej.

Te badania pokazały jak duże różnice istnieją w podejściu do leków niezależnie od medycznych przesłanek - mówi prof. Chris Butler z Cardiff University prowadzący badania.

Jak rozwiązać ten problem?

Powinniśmy ujednolicić sposób stosowania leków w Europie. Dzięki temu możemy zażegnać groźbę uodparniania się bakterii - komentuje prof. Herman Goossens z University of Antwerp. | JP

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 27.10.2011, 18:58

ATAKUJĄ NAS SUPERBAKTERIE. TAK JE WYHODOWALIŚMY

To przez stare lekarstwa.

Przynajmniej raz w życiu każdy z nas przyjmował antybiotyk. I pewnie pozostało nam po kuracji kilka tabletek. Co z nimi zrobiliśmy? Trafiły do kosza lub, co gorsza, do toalety. Zdaniem badaczy, to właśnie w ten sposób, umożliwiamy bakteriom wykształcanie odporności na antybiotyki - informuje physorg.com.

Chuanwu Xi z U-M School of Public Health badał wodę w pobliżu oczyszczalni ścieków Ann Arbor's. Znalazł w niej oprócz antybiotyków odporną na nie superbakterię - Acinetobacter.

Podobnie wygląda sytuacja wokół oczyszczalni ścieków w całym kraju. I nie jest to wina oczyszczalni, tylko nierozważnych ludzi, którzy wyrzucają leki do toalety - twierdzi Xi. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 15.09.2011, 15:54

POLSKIE DZIECI SZPRYCOWANE ANTYBIOTYKAMI. DLATEGO CHORUJĄ

Plaga alergii wśród młodzieży.

Leczenie antybiotykami w pierwszych latach życia i przyjmowanie paracetamolu to przyczyny alergii u dzieci - "Życie Warszawy" powołuje się na raport Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Według ankiet wypełnionych przez rodziców, aż 70 proc. warszawskich dzieci było leczonych antybiotykami przed ukończeniem pierwszego roku życia. Do 3 lat już 90 proc.

44 proc. chłopców i 38  proc. dziewczynek kichało, miało katar, chociaż przyczyną nie była infekcja. Co czwarty maluch bierze leki, bo ma problemy z oddychaniem. Aż 57 proc. pierwszaków stosowało lekarstwa, by wyleczyć schorzenia nosa - wyliczają gazeta.

Co trzecie dziecko ma trwające ponad pół roku zmiany skórne.

Antybiotyki mogą sprzyjać rozwojowi alergii. Zwłaszcza jeśli są podawane w pierwszych trzech latach życia. 80 proc. chorób to infekcje wirusowe, których antybiotyki nie leczą – mówi "Życiu Warszawy" prof. Bolesław Samoliński z WUMu.

Na potrzeby raportu półtora tysiąca pierwszaków z 43 stołecznych podstawówek zbadano na obecność objawów alergii. Szczególnie tych, które pojawiały się po leczeniu uczniów antybiotykami. | JS

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [28.12.2009, 07:40] 1 źródło

ŚRODKI ODKAŻAJĄCE TRENUJĄ SUPERBAKTERIE

"Uczą" je odporności na antybiotyki.

To, że bakterie potrafią się uodpornić na niektóre środki odkażające naukowcy wiedzieli od dawna. Niestety, okazało się, że mogą także uodpornić się przy okazji na działanie antybiotyków - i to bez poddawania ich działaniu tych leków - informuje bbc.com.

Naukowcy z National University of Ireland w Galway poddali bakterie pałeczki ropy błękitnej działaniu zwiększonej ilości środka dezynfekcyjnego. Okazało się, że wkrótce uodporniła się ona nie tylko na ów środek dezynfekcyjny, ale również na podawane zazwyczaj przy zakażeniu nią antybiotyk - ciprofloxacin.

Bakteria nauczyła się "wypompowywać" ze swoich komórek środek dezynfekcyjny i antybiotyk - informują naukowcy.

Bakterie szybko też zmutowały DNA, czyniąc się odpornymi na niektóre antybiotyki - informuje serwis bbc.com. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [19.11.2009, 19:30] 2 źródła Poleć na: Facebook

MEGAODPORNY SZCZEP BAKTERII ZAGRAŻA EUROPIE

Wszystko przez nadmiar antybiotyków.

Do takich wniosków doszli zebrani na konferencji w Sztokholmie specjaliści z zakresu medycyny.

Niektóre szczepy bakterii są tak uodpornione, że musimy stosować starsze, bardziej szkodliwe środki albo próbować mieszanek leków, które teoretycznie powinny zadziałać - mówi Dominique Monnet, specjalista z European Centre for Diseases Prevention and Control.

Na leczenie takich przypadków wydajemy co roku 2,2 mld dolarów - pisze redorbit.com.

Najwięcej antybiotyków stosuje się na południowym oraz wschodnim obszarze Starego Kontynentu.

Według badań ECDC ponad połowa oddziałów intensywnej terapii w Europie co najmniej raz w miesiącu przyjmuje pacjenta zarażonego całkowicie odpornymi na antybiotyki bakteriami.

Bez efektywnych leków współczesna medycyna nie może funkcjonować - mówi Zsuzsanna Jakab, szef ECDC.

Według danych organizacji, 25 tys. osób w UE umiera co roku z powodu odpornych na leczenie szczepów bakterii. To ponad połowa liczby ofiar, ginących w wypadkach samochodowych. | JP

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło Poniedziałek [01.03.2010, 16:32]

BAKTERIE STAŁY SIĘ ZBYT SILNE DLA ANTYBIOTYKÓW

By z nimi wygrać, leki muszą być tak mocne, że same zaczynają szkodzić.

Pooperacyjne infekcje coraz częściej okazują się śmiertelne, bo nie ma na tyle silnych antybiotyków, by mogły je powstrzymać.

Czasem udaje się to, ale kosztem zniszczenia innych organów - czytamy w "The New York Times".

Do najgorszych wrogów pacjenta w szpitalu można zaliczyć Acinetobacter baumannii, tlenową bakterię, której np. penicylina nie może powstrzymać.

Jednoczesny brak rozwijanych "pod nią" antybiotyków (uwarunkowanie rynku farmaceutycznego) oraz jej stale rosnąca odporność na te istniejące, czynią ją przyszłym wrogiem numer jeden - tłumaczy dziennik.

Drugim rosnącym w siłę wrogiem jest Klebsiella pneumoniae, pałeczka zapalenia płuc. Prawdziwą jej wylęgarnią są szpitale.

Niestety dla pacjentów tam przebywających, już jedna piąta infekcji nie może być powstrzymana przez jakikolwiek znany ludzkości antybiotyk - dodaje "The New York Times".

Tylko w USA umiera z jej powodu 100 tys. osób. Dla porównania, pandemia "świńskiej grypy" zabiła na całym świecie od czasu wykrycia "zaledwie" 16 tys. ludzi.

W przypadku Europy, dwie trzecie zgonów w szpitalach to wina bakteryjnych infekcji. | JS

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 6 źródeł Wtorek [30.03.2010, 22:44]

TA CHOROBA WENERYCZNA STAJE SIĘ ODPORNA NA LEKI

Rzeżączki nie wyleczą już antybiotyki.

Bakterie wywołujące rzeżączkę stają się odporne na stosowane obecnie przeciw tej chorobie antybiotyki. Brytyjska Agencji Ochrony Zdrowia - Health Protection Agency ostrzega, że niebawem walka z rzeżączką będzie bardzo trudna - alarmuje BBC News.

Antybiotyki będzie trzeba podawać kilka razy, a nie jak do tej pory w jednej dawce. Jednak nawet to może nie wystarczyć. Dlatego naukowcy apelują o jak najszybsze rozpoczęcie prac nad nowymi lekami.

Wskazują również na dalszą konieczność promowania bezpiecznego seksu z użyciem prezerwatyw. Zdaniem ekspertów potrzebne są także kampanie informacyjne zachęcające do częstszych badań.

Stajemy przed poważnym wyzwaniem. Rzeżączka jest drugą najczęstszą chorobą przenoszoną drogą płciową w Wielkiej Brytanii. W innych krajach jest podobnie - profesor Catherine Ison mówi.

Nieleczona rzeżączka może prowadzić do stanów zapalnych, powstawania ropni, u kobiet do zapalenia jajowodów i bezpłodności. Bakterie atakują także inne narządy - stawy czy serce. | AJ

 

www.o2.pl / www. sfora.pl | Niedziela [03.10.2010, 20:09]

TE BAKTERIE ZAGRAŻAJĄ LUDZKOŚCI. SĄ W WODZIE

Stają się odporne na antybiotyki.

Bakterie żyjące w wodzie w pobliżu hodowli łososi stają się coraz bardziej odporne na antybiotyki.

To poważne zagrożenie dla ludzi i zwierząt, bo mogą one wywoływać choroby takie jak błonica, borelioza, listerioza, gruźlica czy posocznica - alarmują mikrobiolodzy z University of Washington.

Zdaniem naukowców, którzy badali bakterie występujące w pobliżu kanadyjskiego archipelagu Broughton, wyższa odporność wynika z niewłaściwego stosowania i nadużywania antybiotyków przez hodowców ryb w regionie British Columbia.

W czasie testów laboratoryjnych konieczne było zastosowanie dużo wyższego stężenia antybiotyków, żeby powstrzymać rozwój tych bakterii w porównaniu do innych, pobranych z wód oddalonych o 130 km od hodowli - mówi dr Michael Kelly.

Jego zdaniem czeka nas epidemia chorób wywołanych przez odporne na antybiotyki bakterie. Dodaje, że jedząc ryby z hodowli także inne bakterie we florze bakteryjnej w przewodzie pokarmowym mogą stać się praktycznie niezniszczalne. | AJ

 

 www.o2.pl | Sobota [14.02.2009, 12:37] 1 źródło

GRONKOWCEM MOŻESZ ZARAZIĆ SIĘ W MORZU

Ostrzegają amerykańscy naukowcy.

Uczeni z Miami University odkryli, że kąpiele morskie mogą sprzyjać  rozprzestrzenianiu się gronkowca złocistego. Ten lekoodporny szczep bakterii - jak informuje "Daily Mail" - powoduje co roku śmierć około 1500 Brytyjczyków.

Jak się okazało, w ciepłych morskich wodach, w okolicach Hiszpanii, Portugalii i na Florydzie znaleziono gronkowca.

Naukowcy dowiedli, że na 100 osób, które przez co najmniej piętnaście minut zanurzą się w morzu, 37 zarazi się tą niebezpieczną bakterią. BW

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [02.05.2010, 18:51]

NADCHODZI WIELKA EPIDEMIA. JEST GROŹNIEJSZA NIŻ AIDS

Niebezpieczna bakteria zaatakowała już miliony ludzi.

Chodzi o szpitalnego gronkowca złocistego (MRSA), który jest odporny na większość antybiotyków. Ta bakteria zaatakowała już około 4,5 mln ludzi na całym świecie.

Istnieją tylko dwa leki, które mogą walczyć z tą bakterią, ale nie zawsze działają. Dlatego MRSA bardzo często jest śmiertelny - donosi portal failuremag.com.

Do tej pory atakował głównie w szpitalach. Teraz jednak bakteria stała się groźna także poza lecznicami.

W zmutowanej formie pojawiła się nawet u zwierząt, a od nich zarażają się MRSA ludzie - informuje failuremag.com.

Zdaniem autorki książki o gronkowcu złocistym, ludzkości grozi epidemia gorsza niż AIDS. Na domiar złego, nie ma skutecznego sposobu, by z nią walczyć. | M

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [27.07.2010, 22:41]

TE BAKTERIE ZNISZCZĄ LUDZKOŚĆ

Żaden antybiotyk im niestraszny.

Rekiny i karmazyny żyjące na Atlantyku mają w sobie szczepy groźnych dla człowieka bakterii E. coli i Staphylococcus, które są odporne na leki. By się nimi zarazić wystarczy dotknąć ich skóry. Dlatego naukowcy obawiają się, że szybko groźne bakterie przeniosą się na ludzi. To może grozić nawet pandemią.

Nowych szczepów bakterii nie można zniszczyć żadnymi znanymi obecnie antybiotykami. Nie działają na nie ani penicylina, ani syntetyczne leki jak cyprofloksacyna i doksycyklina - donosi Agencja DNA.

Oprócz E. coli i Staphylococcus, zidentyfikowano jeszcze 141 innych, odpornych na medykamenty i groźnych, dla człowieka drobnoustrojów.

Nie wiadomo, jak nowe szczepy znalazły się w rybach.

Najbardziej prawdopodobną teorią jest to, że pochodzą z leków, które jako zanieczyszczenia trafiają do oceanu - stwierdza agencja. | MK

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [07.04.2011, 20:39]

ATAKUJĄ SUPERBAKTERIE! JESTEŚMY BEZBRONNI

Tradycyjne leki już nie działają.

Nowe śmiertelne bakterie są odporne na antybiotyki. Stanowią "poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego" - ostrzegają brytyjscy eksperci.

Nieznane do tej pory bakterie atakują coraz więcej ludzi i są odporne nawet na silne leki oparte na penicylinie.

Spodziewamy się "koszmarnego scenariusza", w którym świat nie będzie miał skutecznych leków do walki ze "zmutowanymi" bakteriami - ostrzegają eksperci WHO.

Bakterie przestają reagować na leki, ponieważ ludzie przyjmują za dużo antybiotyków. Przez to świat powróci do epoki sprzed odkrycia penicyliny w 1920 roku. Wówczas nawet proste infekcje staną się niezwykle groźne - pisze "Daily Express"

Najgroźniejsze są obecnie zmutowane bakterie E.coli, które wywołują m.in. zapalenie płuc. W przypadku coraz większej grupy pacjentów stosowane do tej pory leki są nieskuteczne.

Już u 10 proc. nosicieli bakterii E. coli jest ona odporna na leczenie. Ludzie zarażają się nimi głównie przez kontakt z brudnymi powierzchniami i ściekami - uważa profesor Chris Thomas z University of Birmingham.

WHO podkreśla również, że zmniejszyło się zainteresowanie firm farmaceutycznych poszukiwaniem nowych leków przeciwdrobnoustrojowych. W ostatnich 20 latach wprowadzono jedynie dwa nowe antybiotyki i to o bardzo wąskich wskazaniach.

Problem ten dotyczy także Polaków. Jak pokazują ostatnie badania 41 proc. dorosłych Polaków stosowało antybiotyki w ciągu ostatnich 12 miesięcy, a 63 proc. - w ciągu ostatnich 24 miesięcy. | TM

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek 17.06.2011, 07:10

SUPERBAKTERIE BĘDĄ ZABIJAĆ NAS CZĘŚCIEJ

Ludzie sami są sobie winni.

Gwałtowny rozwój zabójczych szczepów superbakterii to efekt niekontrolowanego i nadmiernego podawania antybiotyków zwierzętom hodowlanym – twierdzą eksperci brytyjskiej Agencji Ochrony Zdrowia.

Odporne gronkowce, salmonella i nowy, groźny szczep e-coli, który obecnie grasuje w Niemczech - to wszystko pochodna stosowania antybiotyków w rolnictwie -donosi IAR.

Z danych brytyjskiego rządu wynika, że w tym roku na Wyspach odnotowano już ponad 650 zakażeń zmutowanymi bakteriami. Wcześniej taki przypadków zdarzało się nie więcej niż 5 w czasie roku.

Nowe szczepy są odporne na najsilniejsze nawet antybiotyki – także te najnowsze: karbapenemy.

Zmiany w rolnictwie i coraz bardziej intensywna hodowla sprzyjają szybkiemu przenoszeniu się superbakterii między zwierzętami. Przez nawóz szczepy dostają się także do roślin uprawnych. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [11.08.2010, 09:12]

PRZEZ TEN ENZYM WYGINIE LUDZKOŚĆ

Uodparnia bakterie na wszystkie lekarstwa.

Możemy wyginąć z powodu niegroźnych bakterii. Naukowcy odkryli superenzym, który czyni je odpornymi na wszelkie antybiotyki. Ta śmiertelna cząsteczka została juz wykryta u wielu chorych w Wielkiej Brytanii - informuje "The Daily Mail".

Enzym nosi nazwę New Delhi-Metallo-1. Wykryto go w pozornie niegroźnej bakterii typu coli, która powoduje zapalenie dróg moczowych i infekcję dróg oddechowych. Przyczepiwszy się do niej sprawił, że stała się odporna na wszelkie antybiotyki.

Naukowcy ostrzegają, że ta supercząsteczka może wkrótce rozprzestrzenić siĘ w zastraszającym tempie na całym świecie - nic nie jest bowiem w stanie powstrzymać rozwoju bakterii, do których się przyłączyła.

Najbardziej ekspertów niepokoi fakt, że enzym ten z łatwością "przeskakuje" z jednej do drugiej bakterii. Wkrótce może więc "przyczepić" się do o wiele groźniejszych bakterii, które powodują poważne choroby. Nic już wtedy nie będzie można zrobić...

W Wielkiej Brytanii stwierdzono juz obecność tego enzymu przyczepionego do bakterii u 37 chorych. Część z nich ostatnio leczyła się w Azji: tam przechodzili operacje plastyczne czy transplantacje. Jednak niektórzy z nich, nigdy nie wyjeżdżali za granicę, a to świadczy o tym, że zarazili się we własnym kraju.

Eksperci bacznie śledzą przypadki występowania bakterii z tym enzymem w Wielkiej Brytanii, Indiach, Pakistanie i Bangladeszu. Ich zdaniem występowanie NDM-1 jest bardziej rozpowszechnione niż się wydaje. | WB

 

Wybrany komentarz

11.08.2010 / 10:59

A czy nie można zbadać takiego super-enzymu i tak zmodyfikować genetycznie, żeby przystosować go dla ludzi? Wtedy my bylibyśmy odporni na wszelkie szczepy bakterii? | I diss

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [27.10.2010, 07:46]ostatnia aktualizacja: Śr [27.10.2010, 07:47]

SUPERBAKTERIA ZABIJA W SZPITALACH

Nie da się jej powstrzymać żadnymi antybiotykami.

Niezwykle odporna bakteria dziesiątkuje pacjentów w szpitalach wokół brazylijskiej stolicy. Od 1 października wzrost zachorowań wyniósł blisko 70 proc.

Z jej powodu zmarło już 18 pacjentów a dalsze 183 jest zarażonych. Władze Brasilii zastanawiają się, jak powstrzymać jej rozprzestrzenianie - informuje news.com.au.

Epidemia zakażeń tym samym szczepem bakterii Klebsiella pneumoniae (wytwarzającym karbapenemazę typu KPC) doprowadziła do śmierci pacjentów szpitali w Izraelu w 2007 roku i w Puerto Rico w 2008.

Karbapenemaza typu KPC to enzym, który niweluje skuteczność działania najsilniejszych antybiotyków.

Ogniska epidemii pojawiły się także w Polsce - zauważa w magazynie "Rynek Zdrowia" mikrobiolog prof. Waleria Hryniewicz.

Szczególnie narażeni na zarażenie są pacjenci pooperacyjni i po trudnych zabiegach inwazyjnych. Zaatakowani przez bakterię mają 60 proc. szans na przeżycie. | JS

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [20.11.2010, 10:21]

SUPERBAKTERIE ZABIJAJĄ

Antybiotyki już nam nie pomogą.

W Polsce nie zanotowano jeszcze ani jednego zachorowania wywołanego przez śmiertelnie niebezpieczną, lekooporną bakterię NDM-1. Jednak w ciągu ostatniego 2,5 roku wykryto 300 zakażeń równie niebezpiecznymi pałeczkami zapalenia płuc - informuje stooq.com.

Przewodnicząca Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków w Narodowym Instytucie Leków prof. dr hab. med. Waleria Hryniewic zapewnia, że są one równie niebezpieczne jak bakteria NDM-1. One również produkują karbapenemazy - enzymy, które rozkładają karbapenemy, czyli antybiotyki uważane do niedawna za leki "ostatniej szansy".

I bakterie NDM-1, i pałeczki zapalenia płuc KPC mają bardzo niebezpieczną zdolność. Mogą przekazywać swoją odporność na antybiotyki innym bakteriom. Dzieje się tak dzięki "zjadliwej" sekwencji DNA znajdujące się na ruchomym elemencie genetycznym,który może być przekazywany innym drobnoustrojom.

Hryniewicz zaznaczyła, że w Polsce występują też inne lekooporne bakterie, m.in. pneumokoki czy gronkowce.

Bakterie z genem NDM-1 odkryto i opisano po raz pierwszy w 2009 roku u pacjenta w New Delhi. Od tego czasu zakażenia tymi bakteriami potwierdzono u pacjentów m.in. w Austrii, w Chorwacji, w Czechach, Serbii, Grecji, Wielkiej Brytanii, Belgii i USA.

Zdaniem prof. Hryniewicz pojawienie się tej bakterii u nas jest tylko kwestią czasu. | WB

 

 

 http://pl.wikipedia.org/wiki

ENZYMY

Enzymy – wielkocząsteczkowe, w większości białkowe[uwaga 1] katalizatory przyspieszające specyficzne reakcje chemiczne poprzez obniżenie ich energii aktywacji[1].

Niemal wszystkie reakcje chemiczne związane z funkcjonowaniem organizmów żywych (a także wirusów) wymagają współudziału enzymów, by osiągnąć wystarczającą wydajność. Enzymy są wysoce specyficzne wobec substratów i wobec tego dany enzym katalizuje zaledwie kilka reakcji spośród wielu możliwych dla danych substratów. W ten sposób enzymy determinują procesy metaboliczne i biochemiczne związane z funkcjonowaniem organizmów żywych.

Jak wszystkie katalizatory, enzymy obniżają energię aktywacji (Ea lub ΔG‡) reakcji chemicznej, przyspieszając w ten sposób przebieg reakcji (patrz: Struktury i mechanizmy działania). Większość reakcji enzymatycznych (tj. z udziałem enzymów) przebiega miliony razy szybciej niż ich niekatalizowane enzymatycznie odpowiedniki. Jednym z najszybciej działających znanych enzymów jest anhydraza węglanowa. Jedna cząsteczka tego enzymu potrafi w sprzyjających warunkach w jedną sekundę uwodnić od 104 do 106 cząsteczek dwutlenku węgla[2]. Z kolei jedna cząsteczka jednego z najwolniejszych enzymów – lizozymu, katalizuje 1 akt elementarny co 2 sekundy[3]. Jak wszystkie katalizatory, również enzymy nie zużywają się w trakcie przebiegu reakcji, a także nie wpływają na ich równowagę. Enzymy różnią się od zwykłych katalizatorów, przejawiając znacznie większą specyficzność substratową. Aktywność enzymatyczna może być zatrzymana lub obniżona przez inne cząsteczki – inhibitory. Wiele leków i trucizn jest inhibitorami enzymów. Z kolei aktywatory enzymatyczne to cząsteczki zwiększające aktywność enzymów. Ponadto aktywność enzymów zależy od parametrów fizykochemicznych środowiska reakcji, takich jak: temperatura, pH, siła jonowa, obecność niektórych jonów i innych.

Znane są także biokatalizatory niebiałkowe[uwaga 1]. Należą do nich rybozymy, cząsteczki RNA o własnościach katalitycznych[4] oraz deoksyrybozymy (DNAzymy) – fragmenty DNA zdolne do katalizowania pewnych reakcji[5][6]. Enzymy niebiałkowe charakteryzują się nieco innymi mechanizmami reakcji i mniejszą różnorodnością katalizowanych reakcji, jednak ich kinetyka i mechanika działania może być analizowana i klasyfikowana za pomocą tych samych metod, jakie są używane dla enzymów białkowych. Istnieją ponadto sztucznie stworzone cząsteczki, zwane sztucznymi enzymami, które przejawiają podobną do enzymatycznej aktywność katalityczną[7].

Liczne enzymy znalazły zastosowanie przemysłowe (patrz: Zastosowanie przemysłowe), m.in. w przemyśle spożywczym czy chemii leków. Wiele produktów używanych w gospodarstwach domowych zawiera enzymy w celu podniesienia wydajności ich działania, jak proszki do prania czy enzymatyczne wywabiacze do plam. Enzymy są także powszechnie używane we współczesnych naukach biologicznych i medycznych oraz w diagnostyce medycznej.

Badaniem enzymów i ich działania zajmuje się enzymologia.

 

Więcej: http://pl.wikipedia.org/wiki/Enzymy

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela 29.01.2012, 22:19

NAUKOWCY: BAKTERIE POTRAFIĄ PODSZYWAĆ SIĘ POD INNE MIKROBY

To dlatego szczepionki nie działają.

Niektóre bakterie potrafią "uciec" przed szczepionką "przebierając" się za inne mikroby - stwierdzili brytyjscy naukowcy. Taką zdolność posiada m.in. Streptococcus pneumoniae.

Bakterie nauczyły się zmieniać swoją zewnętrzną powłokę. Wykorzystują do tego fragmenty DNA innych peumokoków, które już zginęły. W ten sposób podszywają się pod inne szczepy - wyjaśnia dr Rory Bowden z Uniwersytetu w Oksfordzie.

To odkrycie pozwala wyjaśnić, dlaczego szczepionki działają tylko przez krótki czas, po którym trzeba opracowywać kolejne lekarstwa.

Tylko bakterie pneumokoków występują w 90 różnych odmianach i serotypach. Każdy z nich nasz układ immunologiczny odbiera inaczej, dlatego trzeba by stworzyć 90 różnych szczepionek, a to jest niemożliwe - mówi dr Bowden cytowany przez BBC.

Dodaje jednak, że dzięki nowemu odkryciu będzie można sprawdzić, co sprawia, że dana szczepionka jest skuteczna lub nie. A to z kolei pozwoli na opracowanie lepszych leków. | BB

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela 18.09.2011, 08:11

ŚMIERCIONOŚNE BAKTERIE W EUROPIE. ODPORNE NA WSZYSTKO

Lekarze: Niebezpieczeństwo dla całego świata.

W ostatnich 3 latach gwałtownie wzrosła liczba szczepów śmiertelnie niebezpiecznych bakterii, które są odporne nawet na najsilniejsze antybiotyki. Lekarze ostrzegają przed globalnym zagrożeniem, które wynika z nadużywania leków przez ludzi  – donosi "The Independent".

Z danych brytyjskiej Health Protection Agency (HPA) wynika, że do 2008 roku na Wyspach stwierdzano rocznie mniej niż 5 przypadków wykrycia superodpornych szczepów pałeczki zapalenia płuc (Klebsiella pneumoniae). W tym roku było ich już 386. Podobnie jest z odpornymi na antybiotyki szczepami E. coli.

Według Światowej Organizacji Zdrowia co roku w Unii Europejskiej przez takie bakterie umiera ok. 25 tys. ludzi. To efekt sprzedawania w wielu krajach silnych leków bez recept. Do tego dochodzi masowe podawanie antybiotyków zwierzętom – mówi dr Alan Johnson z HPA. | AJ

 

 

www.o2.pl | Środa [13.05.2009, 13:36] 1 źródło

GROŹNE BAKTERIE MOGŁY ZABIĆ PACJENTÓW SZPITALA

Placówkę we Wrocławiu już zamknięto.

Niezwykle groźną zgorzele gazową wykryto u pacjenta oddziału chirurgicznego szpitala im. Marciniaka we Wrocławiu - informuje RMF FM.

Placówka wstrzymała przyjęcia na wszystkie oddziały. Odwołano też operacje i zabiegi. Teraz szpital czeka na dezynfekcję.

Jak przypomina RMF FM, bakterie zgorzeli gazowej uwalniają toksyny, które uszkadzają m.in. serce i nerki. Mogą

prowadzić także do śmierci. | JK

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [08.09.2009, 16:30] 4 źródła, 3 wideo: Co roku - tylko w Stanach Zjednoczonych, z powodu zakażenia w szpitalach umiera 100 tys. pacjentów.

 

"WPROST" nr 50/2005 (1202)

TŁUSTY PASOŻYT

Bakterie zwane chlamydiami rzeczywiście są przyczyną miażdżycy - taki wniosek płynie z badań przeprowadzonych na Duke University. Mikroby te rozmnażają się wewnątrz naszych komórek, czerpiąc energię z drobnych kropelek tłuszczu. Okazało się, że przy okazji zmuszają nasz organizm do produkcji nadmiernych ilości takich kropelek, co prowadzi do odkładania się substancji tłuszczowych w ścianach tętnic i powstawania płytki miażdżycowej. Chlamydie są przyczyną m.in. infekcji przenoszonych drogą płciową, niepłodności, zapaleń płuc, chorób stawów i oczu. Zakażonych nimi jest prawie 10 proc. osób w krajach rozwiniętych (wśród ludzi młodych odsetek ten sięga 25 proc.). (JAS)

 

 

 

 

"WPROST" nr 994, 16.12.2001 r.

NIE CAŁUJCIE SIĘ! 

WIRUSY I BAKTERIE MOGĄ BYĆ PRZYCZYNĄ ZAWAŁÓW, CUKRZYCY, SCHIZOFRENII, SM, CHOROBY ALZHEIMERA, A NAWET RAKA!

Zarazki mogą wywoływać choroby, których przyczyn upatrywano do tej pory w wadach genetycznych, starzeniu się lub niewłaściwym stylu życia. Za cukrzycę odpowiedzialne mogą być patologiczne białka, za chorobę Alzheimera oraz stwardnienie rozsiane - bakterie i wirusy. Opryszczka narządów płciowych w czasie ciąży powoduje u dziecka schizofrenię, która ujawnia się dopiero po wielu latach. Drogą płciową mogą być przenoszone nawet niektóre rodzaje raka. Jeśli potwierdzą się podejrzenia naukowców, że drobnoustroje odpowiedzialne są za miażdżycę i zawały serca, a nawet choroby psychiczne i otyłość, czeka nas rewolucja w medycynie.

"Może się okazać, że mikroorganizmy przyczyniają się do powstawania większości nowotworów złośliwych oraz niezakaźnych chorób przewlekłych, szczególnie tych, których genezy nie znamy" - uważa amerykański biolog, prof. Paul W. Ewald z Amhers College University of Massachusetts, nazywany Darwinem mikroświata, autor książki "Plaque Time" ("Czas na zarazki"). Wiemy już, że niektóre odmiany tej bakterii powodują raka żołądka, a podejrzewa się też, iż są odpowiedzialne za reumatyzm, zawały serca, a nawet nagłe zgony niemowląt.

 

Zaczajone mikroby

Raka szyjki macicy wywołują wirusy brodawczaka, którymi rok po inicjacji seksualnej zarażona jest co czwarta dziewczyna. Każda zmiana partnera dziesięciokrotnie zwiększa ryzyko zachorowania. - Na raka szyjki macicy zapadają przeważnie mieszkanki dużych miast, szczególnie te, które wcześnie rozpoczynają współżycie i często zmieniają partnerów - mówi Małgorzata Rekosz kierująca samodzielną Pracownią Profilaktyki Nowotworów Narządu Rodnego

w Centrum Onkologii w Warszawie. Raka szyjki macicy mogą również wywoływać Chlamydia trachomatis - jedne z najczęściej atakujących kobiety bakterii przenoszonych drogą płciową - uważają specjaliści z Centrum Badania Raka w Heidelbergu. Drobnoustroje te są jedną z głównych przyczyn śluzowo-ropnego zapalenia szyjki macicy oraz nierzeżączkowych zapaleń cewki moczowej (zarówno u kobiet, jak i mężczyzn).

 

Dwie najgroźniejsze odmiany brodawczaka (HPV-16 i HPV-18) prawdopodobnie wywołują raka prącia i jamy ustnej, a także szyi i głowy. Do zakażenia niektórymi wirusami może dojść zarówno podczas kontaktów seksualnych, jak i przez głęboki pocałunek. W ślinie może się znajdować HHV-8, wirus odpowiedzialny za powstawanie mięsaka Kaposiego - nowotworu objawiającego się guzkami na skórze i błonach śluzowych, węzłach chłonnych i narządach wewnętrznych. W niektórych rejonach Afryki na tę chorobę cierpi aż 70 proc. mieszkańców. Amerykańscy specjaliści z Centrum Onkologicznego w Seattle HHV-8 wykryli także u homoseksualistów i biseksualistów zainfekowanych HIV.

 

Seks i reumatyzm

Zarazki wywołują również mutacje genetyczne w komórkach (których następstwem może być rak), a także niekorzystne reakcje układu odpornościowego, prowadzące do chorób autoimmunologicznych. Gdy zaatakowane zostaną chrząstki stawów, dochodzi do ich reumatoidalnego zapalenia, na skutek zniszczenia komórek trzustki rozwija się cukrzyca, a w wyniku destrukcji osłony mielinowej neuronów mózgu i rdzenia kręgowego - stwardnienie rozsiane.

 

Jedne mikroorganizmy mogą mieć związek z różnymi schorzeniami. Chlamydia trachomatis - jak wykazały badania Instytutu Reumatologicznego w Warszawie - odpowiedzialne mogą być zarówno za raka szyjki macicy, jak i jedną trzecią przypadków zapalenia stawów i kręgosłupa. Bardziej zdumiewające jest jednak odkrycie, że kilka rodzajów mikroorganizmów może wywoływać jedno schorzenie. W wypadku zapalenia stawów mogą to być: Helicobacter pylori, salmonella i Escherichia coli, a także powodujące zapalenie jelit Campylobacter i odpowiedzialne za czerwonkę Shigella.

 

Zarazki obłędu

Ludzie, którzy często chorują na infekcje i niedostatecznie dbają o higienę jamy ustnej, są bardziej narażeni na zawały serca, udary mózgu i martwicę kończyn dolnych. Powodem są prawdopodobnie żyjące w układzie pokarmowym i oddechowym Chlamydia pneumoniae, wywołujące zapalenie płuc. Bakterie te ukrywają się też w blaszkach miażdżycowych, osadzających się na ścianach tętnic, choć nie ma jeszcze dowodów na to, że wywołują miażdżycę.

 

Rozważane są najbardziej niewiarygodne hipotezy wpływu zarazków na powstawanie różnych schorzeń niezakaźnych. Garth Cooper z Uniwersytetu Auckland sądzi, że cukrzycę powoduje patologiczne białko odkładające się w trzustce. Nikhila Dhurandhar z Uniwersytetu Wisconsin podejrzewa, że otyłość oprócz złej diety mogą wywoływać tzw. adenowirusy, oznaczone symbolami SMAM-1 i AD-36. Już kilkanaście lat temu spokrewnionym z tymi drobnoustrojami zarazkiem zainfekował kurczaki. Wkrótce ptaki stały się otyłe, mimo że cholesterol i trójglicerydy były u nich w normie. Dhurandhar poszukuje teraz podobnych wirusów atakujących ludzi. Badacze z Instytutu Roberta Kocha w Berlinie uważają, że depresję może wywołać wirus Borna, gdyż wyizolowali go z krwi kilku pacjentów cierpiących na ostrą depresję lub nerwicę natręctw. Naukowcy ci antywirusowym preparatem wyleczyli podobno kobietę od jedenastu lat chorą na depresję maniakalną. Amerykanie wykryli u chorych na schizofrenię wyjątkowo duże ilości retrowirusa HERV-W - zarazka zdolnego wbudować się w DNA zaatakowanej komórki.

Doniesienia tych badaczy przyjmowane są z niedowierzaniem. Wkrótce może się jednak okazać, że w zwalczaniu chorób niezakaźnych niezbędne będą zarówno leki, jak i szczepionki. Testowane są już pierwsze preparaty chroniące przed wrzodami przewodu pokarmowego i rakiem szyjki macicy.

Zbigniew Wojtasiński

 

"WPROST" nr 42, 19.10.2003 r.

FATALNY POCAŁUNEK

Całując się, możemy się nabawić wirusowego zapalenia wątroby typu C! Uczeni z University of Washington w Seattle twierdzą, że znaleźli wirus w ślinie osób chorych na tę odmianę żółtaczki. Dotychczas sądzono, że jedynym źródłem zakażenia jest krew. Amerykańscy naukowcy przez 21 dni badali pacjentów z wirusowym zapaleniem wątroby typu C. W tym czasie pobrali 248 próbek śliny, aż w 52 z nich znaleźli wirus. Na zakażenie najbardziej narażeni są ludzie cierpiący na chorobę dziąseł, gdyż krwawienia w jamie ustnej ułatwiają zarazkowi przeniknięcie ze śliny do krwiobiegu - ostrzegają naukowcy. (PG)

 

„ANGORA: ANGORKA” nr 7, 13.02.2005 r.

POCAŁUNKI SĄ NIEHIGIENICZNE!

Całowanie się jest niehigieniczne! Tak twierdzą w swoim raporcie naukowcy ze Szwedzkiego Stowarzyszenia Farmaceutycznego. Z przeprowadzonych przez nich eksperymentów wynika, że podczas typowego pocałunku partnerzy wymieniają się około 40 tysiącami pasożytów i 250 typami bakterii oraz białkami, tłuszczami i innymi substancjami organicznymi. Ze względów zdrowotnych lepiej też nie cmokać ulubionych zwierząt.

Badania przeprowadzono w ramach akcji propagującej dbanie o czystość jamy ustnej.

 M.K. na podst. „Ekspresu Ilustrowanego”

 

„WPROST”

POCAŁUNEK RAKA

Seks oralny może powodować raka jamy ustnej - twierdzą naukowcy Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem w Lyonie we Francji. Uczeni przebadali 1670 pacjentów z rakiem jamy ustnej i 1732 zdrowych ochotników z Europy, Kanady, Australii, Kuby i Sudanu. U osób cierpiących na ten rodzaj nowotworu trzy razy częściej niż u zdrowych uczestników badań stwierdzono obecność przenoszonego drogą płciową wirusa brodawczaka. Te same osoby trzykrotnie częściej przyznawały się do uprawiania seksu oralnego. „Wiedzieliśmy, że istnieje niewielka grupa chorych na raka jamy ustnej, u których schorzenie to nie jest spowodowane długoletnim piciem alkoholu i paleniem papierosów. Wirus brodawczaka i seks oralny to wiarygodne wytłumaczenie powstania choroby” – mówi Neweli Johnson z King’s  College London, współautor badań. (PG)

 

"WPROST" nr 2(1205), 15.01.2006 r.

POCAŁUNEK ŚMIERCI

SEKS ORALNY MOŻE WYWOŁAĆ RAKA!

Zarazki nie wywołują raka, a jakiekolwiek twierdzenia na ten temat to herezja" - uważał na początku XX wieku James Ewing, amerykański patolog. Według najnowszego raportu Harvard Center for Cancer Prevention, chorobotwórcze mikroby przyczyniają się do powstania co najmniej 25 proc. nowotworów złośliwych. - U niektórych osób groźne mogą być nawet wirusy wywołujące przeziębienie, grypę i inne infekcje dróg oddechowych - powiedział w rozmowie z "Wprost" dr Alan Cantwell, autor książki "The Cancer Microbe" (Rakotwórczy mikrob).

Wirusy grypy i odry po kilku latach od zakażenia mogą doprowadzić do rozwoju guzów mózgu - gwiaździaka i wyściółczaka. Prof. Jillian Birch z University of Manchester wykazała, że u dzieci urodzonych w czasie epidemii grypy ryzyko wystąpienia tych nowotworów jest ponadtrzykrotnie wyższe niż u innych. Z kolei dzieci urodzone w czasie epidemii odry chorują dwukrotnie częściej niż te, które przyszły na świat w innym czasie.

- Wirus może "porwać" gen i rozregulować funkcje komórek. Jeśli mechanizm naprawczy organizmu nie zadziała, powstaje nowotwór - wyjaśnia prof. Cezary Szczylik z Wojskowego Instytutu Medycznego. Bakterie uwalniają cytotoksyny i enzymy powodujące stany zapalne, początkujące wiele nowotworów. Przykładem są przewlekłe zakażenia pałeczkami Helicobacter pylori, odpowiedzialnymi za większość zachorowań na raka żołądka. Z najnowszych badań wynika, że mogą one powodować nie kontrolowane namnażanie się białych krwinek w śluzówce żołądka, co prowadzi do rozwoju chłoniaka typu MALT. Nowotwór mogą też wywołać substancje wydzielane przez grzyby pleśniowe, znajdujące się w nieświeżej żywności. Toksyny grzybów powodują zaburzenia genetyczne prowadzące najczęściej do rozwoju raka wątroby lub nerek.

Na świecie z powodu raka wywołanego przez wirusy umiera prawdopodobnie co najmniej 15 proc. chorych na nowotwory. Aż 80 proc. pierwotnych guzów wątroby powodują wirusy zapalenia wątroby typu B i C. Szczególnie groźny jest wirus typu C, wywołujący raka u 70 proc. zakażonych nim pacjentów. U chorych na ten typ żółtaczki częściej występują też nieziarnicze chłoniaki złośliwe - informuje "Cancer Medicine". Przenoszony drogą płciową wirus brodawczaka jest przyczyną prawie wszystkich zachorowań na raka szyjki macicy (w Polsce z jego powodu codziennie umiera pięć kobiet). Podejrzewa się nawet, że mikroby mogą się przyczyniać do rozwoju raka sutka, z którym zmaga się ponad 370 tys. mieszkanek Europy. Uczeni z australijskiego The Prince of Wales Hospital u prawie połowy pacjentek z tym nowotworem wykryli wirus HHMMTV, wykazujący podobne działanie jak wirusy wywołujące raka sutka u myszy.

 

Wirus brodawczaka może się przyczyniać do rozwoju raka jamy ustnej (tak jak palenie tytoniu i nadużywanie alkoholu). Na działanie tego zarazka szczególnie wrażliwe są nabłonek i śluzówka pochwy, prącia i odbytu oraz ust, gardła, języka i migdałków. Niektórzy badacze podejrzewają, że wzrost zachorowań na raka jamy ustnej może być związany z rosnącą popularnością seksu oralnego. Jeszcze bardziej niepokoi to, że rozwój nowotworu może zapoczątkować pocałunek. Podczas głębokiego pocałunku do śliny może się przedostać wirus Epsteina-Barra, którego niektóre odmiany prawdopodobnie zwiększają ryzyko zachorowania na raka gardła, ziarnicę złośliwą, nieziarnicze chłoniaki złośliwe i chłoniaka Burkitta (objawiającego się guzem żuchwy). Wirus aktywuje limfocyty B, komórki układu odpornościowego, które rozrastając się bez ograniczeń, doprowadzają do rozwoju niektórych rodzajów białaczki.

W ślinie może też się znajdować wirus opryszczki HHV-8, odpowiedzialny za powstawanie raka sromu i mięsaka Kaposiego, nowotworu objawiającego się guzkami na skórze, błonach śluzowych, w węzłach chłonnych i narządach wewnętrznych. Przez kontakt ze śliną, moczem, nasieniem i wydzieliną pochwy rozprzestrzenia się wirus cytomegalii, który może się przyczynić do powstania raka jelita grubego. Jeśli te podejrzenia potwierdzą kolejne badania, szczepionki na zarazki będą wkrótce zapobiegać nowotworom, podobnie jak rzucenie palenia i przestrzeganie odpowiedniej diety.

Monika Florek-Moskal

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [17.08.2009, 21:17] 3 źródła

NIE CAŁUJ SIĘ. ZŁAPIESZ WIRUSA

To niebezpieczne dla dzieci i dorosłych.

Nie całuj dziecka ani partnera. Za tę przyjemność możesz zapłacić zdrowiem - ostrzegają australijscy medycy.

Pocałunek to główny sposób przenoszenia wirusów HSV-1 i HSV-2, które wywołują opryszczkę. Są one obecne w organizmie przez całe życie i w każdej chwili mogą się uaktywnić - twierdzi Tricia Berger z Australian Herpes Management Forum.

Wirus przenosi się nawet wówczas gdy objawy opryszczki nie są widoczne. Opryszczkę u dzieci wywołuje wirus HSV-1, który przenoszony jest najczęściej podczas całowania ich przez dorosłych. | TM

 

„NEWSWEEK” nr 13, 02.04.2006 r., strona 68 LABORATORIUM

BAKTERIOLOGIA

POCAŁUNEK ŚMIERCI

Pierwszy pocałunek to dla nastolatka krok w dorosłość. Okazuje się jednak, że może być bardzo niebezpieczny. Częste całowanie się czterokrotnie zwiększa ryzyko wystąpienia choroby meningokokowej, groźnej infekcji będącej najczęstszą przyczyną zapalenia opon mózgowych i związanych z nim groźnych dla zdrowia powikłań - wykazały badania publikowane w najnowszym numerze "British Medical Journal".

Na zarażenie meningokokami jesteśmy szczególnie narażeni najpierw w pierwszych latach życia, a potem w wieku 15-19 lat.

 

 www.o2.pl | 2008-10-31 05:13 |

MATKA ZABIŁA NIEMOWLAKA SWOIM POCAŁUNKIEM

Pocałunki mogą być niebezpieczne, a nawet prowadzą do śmierci. Przekonała się o tym 32-letnia Charlotte, która pocałunkiem zabiła własne, nowonarodzone dziecko - donosi "Daily Mail". Matka przekazała dziecku wirus opryszczki, który uśmiercił niemowlaka. (...)

("Daily Mail")

 

www.o2.pl | Poniedziałek [06.04.2009, 07:33] 2 źródła |

SEKS ORALNY WINIEN EPIDEMII RAKA MIGDAŁKÓW

Tak samo jak francuskie pocałunki - sugerują lekarze.

W latach 70. w życiu społecznym zaczęły zachodzić drastyczne zmiany. Ich rezultat widać szczególnie na przykładzie nawyków seksualnych. Społeczne przyzwolenie dla seksu oralnego, czy wręcz jego nobilitacja, dla francuskich pocałunków oraz przypadkowych stosunków seksualnych to już standard w większości krajów - mówi Tina Dalianis, profesor wirusologii z prestiżowego Instytutu Karolinska.

I ostrzega, że ta liberalizacja niesie ze sobą poważne konsekwencje zdrowotne. Lekarze w ciągu ostatnich 20 lat zauważyli niepokojący wzrost zakażeń wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) przyczyniającego się do powstawania różnych nowotworów.

Nasze badania wykazały, że HPV przekazywany drogą ustną, jak to ma miejsce np. podczas seksu oralnego, znacznie zwiększa ryzyko zachorowania na raka migdałków. Od lat 70. zanotowaliśmy 7-krotny wzrost zapadalności na tę chorobę u osób uprzednio zarażonych wirusem HPV. To jest już stan epidemiczny - tłumaczy prof. Tina Dalianis. K

 

 

 

 

www.o2.pl | Czwartek [16.07.2009, 21:49] 1 źródło

IDZIESZ NA PLAŻĘ? UWAŻAJ NA PIACH!

Pomiędzy ziarenkami czyha niebezpieczeństwo.

Trwające 4 lata badanie 27 tys. plażowiczów pokazało, że ci, którzy wyjścia na plażę nie ograniczają wyłącznie do grzecznego leżenia na kocyku tylko grzebią się w piachu, częściej chorują.

Najczęściej na żołądek. Źródeł należy dopatrywać w niezliczonej ilości sproszkowanego ptasich odchodów, padliny i ścieków pokrywających wybrzeża - ostrzega "San Diego Union-Tribune".

Jak radzi gazeta, jeżeli ktoś koniecznie musi iść na plażę, niech poczyta sobie książkę albo pospaceruje wzdłuż brzegu.

Już lepiej pływać w ściekach niż wchłaniać je przez piach - zauważa gazeta. - Też się choruje, ale rzadziej - dodaje.

Najważniejsze to nic nie jeść, gdy ręce pokrywa piach. Zarazki pokrywające ziarenka dostają się bowiem do naszego organizmu właśnie przez zapiaszczone ręce.

Badanie przeprowadziła amerykańska Environmental Protection Agency na zlecenie władz regionu San Diego. | JS

 

 www.o2.pl | Wtorek [23.06.2009, 17:06] 4 źródła

TU NIE WCHODŹ DO WODY, BO STRACISZ ZDROWIE!

Unikaj niebezpiecznych kąpielisk nad Bałtykiem.

Pomorski sanepid ostrzega przed zażywaniem kąpieli w ośmiu miejscach.

Ze względu na złą jakość wody nie powinniśmy wchodzić do Zatoki Gdańskiej w Gdyni Orłowie oraz Gdańsku Jelitkowie i Brzeźnie.

Niebezpiecznie jest także w okolicach przystani w rybackich znajdujących się w Jantarze, Stegnie, Kątach Rybackich, Krynicy Morskiej i Piaskach.

Lepiej sytuacja wygląda w kąpieliska położonych na zachodniopomorskim wybrzeżu Bałtyku. Możemy bezpiecznie wchodzić do morza na 39 kąpieliskach znajdujących się pomiędzy Świnoujściem, a Wickiem Morskim.

Kontrole będą prowadzone przez całe wakacje. Należy spodziewać się wprowadzeniu zakazu kąpieli z powodu wykrycia w wodzie pałeczek salmonelli, zakwitu sinic oraz bakterii coli (kąpieliska śródlądowe). | JS

 

 

 www.o2.pl | Sobota [14.02.2009, 12:37] 1 źródło

GRONKOWCEM MOŻESZ ZARAZIĆ SIĘ W MORZU

Ostrzegają amerykańscy naukowcy.

Uczeni z Miami University odkryli, że kąpiele morskie mogą sprzyjać  rozprzestrzenianiu się gronkowca złocistego. Ten lekoodporny szczep bakterii - jak informuje "Daily Mail" - powoduje co roku śmierć około 1500 Brytyjczyków.

Jak się okazało, w ciepłych morskich wodach, w okolicach Hiszpanii, Portugalii i na Florydzie znaleziono gronkowca.

Naukowcy dowiedli, że na 100 osób, które przez co najmniej piętnaście minut zanurzą się w morzu, 37 zarazi się tą niebezpieczną bakterią. | BW

 

 

 www.o2.pl | Piątek [12.06.2009, 17:12] ostatnia aktualizacja: Pt [12.06.2009, 17:13] 1 źródło

WAKACYJNY SEKS JEST NIEBEZPIECZNY DLA ZDROWIA

Najniebezpieczniejszy jest seks na plaży i w wodzie - przekonują lekarze. A to za sprawą obecnych tam wielu bakterii.

Zanieczyszczony piasek, źle utrzymane baseny, jacuzzi czy brudne wody jezior i mórz mogą spowodować poważną infekcję. A letni okres, to idealny okres wylęgu groźnych bakterii - ostrzega LiveScience.

Infekcja może zagrozić układowi trawiennemu, oddechowemu, a także doprowadzić do gnicia niezagojonych skaleczeń. Do tego, jak twierdzą lekarze, groźne bakterie mogą się dostać do układu moczowego i rozrodczego. Największe zagrożenie płynie ze strony bakterii rodzaju enterokoki i E.coli.

 

Jeżeli dany odcinek morza czy oceanu zamknięto z powodu skażenia bakteryjnego, plaża wcale nie jest bezpiecznym miejscem do erotycznych zabaw. Wyniki badań stanu ich czystości, opublikowane w 2007 roku w piśmie "Environmental Science & Technology", wskazują na obecność tych samych mikrobów w wodzie i w piachu - donosi portal.

Gdyby tego było za mało, warto pamiętać że zbyt częste wizyty w jacuzzi mogą wywołać u mężczyzn bezpłodność. Prowadzić do tego może już pół godziny w tygodniu, przez trzy miesiące. Wystarczy, że temperatura wody przekracza temperaturę ciała.

 

Nie liczmy także, że ochronią nas prezerwatywy i to zarówno przed infekcją, czy niechcianą ciążą.

Choć słona woda morska nie ma fizycznego wpływu na tworzywo z którego zrobione są prezerwatywy, środki chemiczne obecne w basenach, jak chlor czy ozon, już mają - rzecznik firmy Durex tłumaczy portalowi LiveScience. | JS

 

 

 

 

"WPROST" nr 32/2006 (1235)

PO 50 LATACH ZNÓW GROZI NAM PLAGA SYFILISU

SYFILIS JAK GRYPA

O zakażeniu kiłą mogą świadczyć pojedyncze nadżerki lub owrzodzenia, pojawiające się na narządach płciowych po trzech lub czterech tygodniach od kontaktu z zarazkiem. Po mniej więcej dwóch tygodniach owrzodzenie się goi, ale nie świadczy to o wyzdrowieniu. Jeśli pacjent nie podjął leczenia, wkrótce może się pojawić na całym ciele wysypka (plamki, grudki) oraz brodawkowate narośla na sromie. Często towarzyszą temu plamki i nadżerki w jamie ustnej, przebiegająca bez gorączki tzw. angina kiłowa i plackowata utrata włosów. Czasem objawy syfilisu przypominają grypę: powiększone węzły chłonne, zapalenie gardła i podwyższona temperatura. W wielu wypadkach zakażenie nie daje natychmiastowych objawów. Bakterie mogą pozostawać w fazie uśpienia nawet 10-20 lat. W tym czasie przedostają się do narządów wewnętrznych, m.in. serca, mózgu i narządów wzroku i słuchu i bezpowrotnie je uszkadzają.

 

W cieniu AIDS na całym świecie niepostrzeżenie rozprzestrzeniają się inne choroby przenoszone drogą płciową. Do niedawna można było mówić o epidemii, teraz to już sytuacja kryzysowa - alarmuje Światowa Organizacja Zdrowia. Syfilisem jest zakażonych trzykrotnie więcej osób niż HIV, choć jeszcze kilka lat temu wydawało się, że w niektórych krajach tę chorobę będzie można całkowicie wyeliminować. W Wielkiej Brytanii jedynie w ostatnich pięciu latach liczba zakażeń wzrosła o 550 proc.! W Polsce pierwszy raz od 50 lat ponownie zaczęła ona gwałtownie rosnąć. Szacuje się, że kiłą od początku tego stulecia co roku zakaża się ok. 10 tys. osób, ale jedynie w tym roku liczba infekcji może się zwiększyć o 30 proc. - ostrzega prof. Sławomir Majewski z Centrum Diagnostyki i Leczenia Chorób Przenoszonych Drogą Płciową Akademii Medycznej w Warszawie.

Ponad 100 mln ludzi na świecie jest zakażonych wirusem opryszczki narządów płciowych (Herpes simplex virus). (...) Blisko połowa dorosłych jest nosicielami wirusa brodawczaka ludzkiego, przyczyniającego się do rozwoju raka szyjki macicy. W USA ten wirus został uznany przez Centrum Kontroli Chorób w Atlancie za najczęstszą infekcję przenoszoną drogą płciową. Wirus jest już tak powszechny, że wiele nastolatek jest nim zarażonych wkrótce po inicjacji seksualnej!

(...) W efekcie codziennie chorobami przenoszonymi drogą płciową zaraża się 1,5 mln osób (nie licząc HIV i wirusowego zapalenia wątroby typu B).

 

(...) na Białorusi większym problemem niż AIDS. Oficjalne dane mówią o 4 tys. zarażonych HIV i 42 tys. cierpiących na syfilis (w tym dzieci poniżej 14. roku życia). Na Ukrainie kiłą zakaża się co najmniej 12 tys. osób rocznie, w Rosji w ciągu minionych 10 lat zanotowano 260-krotny wzrost liczby zachorowań. Są to jedynie oficjalne dane. Faktyczna liczba osób zarażonych syfilisem może być nawet pięciokrotnie większa.

Z badań prof. Gordona Scotta z Edinburgh Royal Infirmary wynika, że w Wielkiej Brytanii co najmniej 9,8 proc. mężczyzn i 10 proc. aktywnych seksualnie kobiet jest zarażonych chlamydiami. To prawie pięciokrotnie więcej, niż sugerowały wcześniejsze analizy. Uczeni z Indiana University School of Medicine ostrzegli kilka dni temu, że nosicielami odmiany wirusa opryszczki HSV 1, powodującego opryszczkę warg, jest aż 59,6 proc. badanych przez nich dziewcząt między 14. a 18. rokiem życia, a 13,5 proc. jest zakażonych HSV 2, powodującym opryszczkę narządów płciowych. Tak jest od początku rozwoju cywilizacji. Zmieniają się tylko choroby przenoszone drogą płciową.

 

Mutanty przetrwalnikowe

(...) Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że choruje na kiłę lub jest nosicielami jej zarazków i może zarażać innych - mówi prof. Majewski. (...) Jednocześnie w ostatnich kilkunastu latach niemal dwudziestokrotnie zmniejszyła się liczba pacjentów zgłaszających się na badania serologiczne krwi, pozwalające wykryć bezobjawową postać kiły (opracowane już 100 lat temu przez Augusta Wassermanna).

Pierwsze objawy zakażenia, takie jak nadżerka czy owrzodzenie, są przez pacjentów lekceważone, bo na ogół po kilkunastu dniach mijają. Do poradni, niemal jak w XIX wieku, zgłasza się coraz więcej pacjentów z powikłaniami kiły. Z reguły te osoby są niewłaściwie leczone, bo nawet lekarze nie przypuszczają, że przyczyną dolegliwości może być infekcja narządów płciowych. Jeszcze bardziej niepokoi to, że zwiększa się oporność na antybiotyki niektórych bakterii wywołujących choroby weneryczne. "The Lancet" ostrzega, że oporność rzeżączki na te leki zwiększyła się z 3 proc. do 10 proc.

 

Ukryta epidemia

(...) W USA nosicielami wirusa opryszczki narządów płciowych jest 22 proc. dorosłych, a co roku rejestruje się pół miliona nowych przypadków! Za 20 lat w Ameryce Północnej zakażonych będzie 40 proc. mężczyzn i 50 proc. kobiet w wieku od 15. do 39. roku życia - prognozują specjaliści z McMaster University w Hamilton w Ontario. Tego rodzaju infekcję wywołuje zwykle wirus HSV-2, ale coraz częściej na narządy płciowe przenosi się drugi typ tego zarazka (HSV-1), wywołujący dotychczas wyłącznie opryszczkę ust. Choroby przenoszone drogą płciową wkrótce mogą się okazać kolejną "seksbombą" z opóźnionym zapłonem, której nikt już nie zdąży rozbroić.

 

NIEBEZPIECZNY SEKS

Kiła (syfilis) - choroba spowodowana zakażeniem krętkiem bladym (Treponema pallidum), w jej zwalczaniu stosuje się najstarszy antybiotyk - penicylinę. Uczeni z Children's Memorial Hospital w Chicago dowiedli, że obrzezani mężczyźni rzadziej zarażają się kiłą.

 

Rzeżączka - wywoływana przez dwoinki rzeżączki (na zdjęciu), kobiety mogą się nią zarazić nie tylko przez kontakt seksualny, ale nawet przez używanie pościeli czy ręczników zakażonej osoby. Najczęściej chorują na nią mieszkańcy miast między 15. a 29. rokiem życia.

 

Opryszczka - choroba wirusowa powodująca powstawanie na ustach i narządach płciowych niewielkich pęcherzyków, które przekształcają się w ranki i zwiększają ryzyko infekcji innymi chorobami przenoszonymi drogą płciową. Opryszczka wargowa może spowodować u partnera opryszczkę narządów płciowych i odwrotnie.

 

Rzęsistek pochwowy (Trichomonas vaginalis) - pierwotniak z grupy wiciowców, powoduje chorobę zapalną dróg moczowo-płciowych - rzęsistkowicę. Występuje aż u 50 proc. osób często zmieniających partnerów seksualnych.

 

Wirus brodawczaka ludzkiego (HPV) - najgroźniejsze jego typy mogą prowadzić do rozwoju raka szyjki macicy i innych nowotworów narządów moczowo-płciowych. Na świecie jest nim zakażonych około 630 mln ludzi.

 

Chlamydia trachomatis - bakterie niezdolne do życia poza żywymi komórkami zaatakowanego organizmu, w niektórych regionach krajów rozwijających się jest nimi zarażone 90 proc. społeczeństwa. Atakują zarówno mężczyzn, jak i kobiety, ale u kobiet powodują bardziej dramatyczne skutki, takie jak niepłodność czy zapalenie stawów.

Zbigniew Wojtasiński, Monika Florek-Moskal

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło Wtorek [02.03.2010, 23:59]

POLACY W ŁÓŻKU ZARAŻAJĄ SIĘ NA POTĘGĘ

Ta choroba rozprzestrzenia się szybciej niż HIV.

W 2007 rok mieliśmy 915 chorych na kiłę, z czego 694 na tzw. kiłę wczesną nabytą. Rok później chorych było 906, z czego 699 to były świeże zakażenia - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Kiła wyparowała ze świadomości społecznej - tłumaczy gazecie dr n. med. Iwona Rudnicka z Kliniki Dermatologii i Wenerologii WUM. - Wyparł ją wirus HIV, który po prostu "zjadł" inne choroby weneryczne. Skonsumował nie tylko środki na kampanie informacyjne, plakaty, ulotki, ale także zmonopolizował zainteresowanie mediów. Kto dziś jeszcze chce pisać o kile i rzeżączce?

Tymczasem - jak przypomina gazeta - mniej osób zaraża się HIV niż kiłą!

Wiele osób - zdaniem dr Rudnickiej - nawet nie wie o tym, że są chorzy i zarażają innych. Dlaczego? Bo nikt nie każe im dzisiaj robić testów, kiedyś zwanych tzw. odczynem Wassermanna (WR).

 

Dziś są już o wiele nowsze, doskonalsze testy. I niezbyt drogie - jeden kosztuje ok. 8 złotych. W roku 2008 przebadano jedynie 467 tys. próbek krwi. To zaledwie 6,4 proc. badań jakie przeprowadzano jeszcze 10 lat temu!

 

Nie tylko nie przeprowadza się testów, ale również nie rejestruje się chorych, nie pyta się ich o partnerów seksualnych, nie zleca kolejnych badań.

 

Co ciekawe - jak przypomina gazeta - kiedyś, mimo że prostytucja oficjalnie w naszym kraju nie istniała, prostytutki miały specjalne przychodnie. Dziś nie wiadomo, kto miałby płacić za ich funkcjonowanie...

 

Na kiłę chorują nie tylko dorośli - rodzą się z nią także dzieci. Jest ich coraz więcej - czytamy w gazecie. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [06.05.2010, 10:22]

TU CO GODZINĘ RODZI SIĘ DZIECKO Z KIŁĄ

To efekt rozluźnienia obyczajów.

Żaden kraj nigdy nie zanotował tak gwałtownego wzrostu zachorowań na kiłę jak Chiny. Co gorsza, wskaźnik dzieci zakażonych przez matkę wzrósł z 7 do aż 57 przypadków na 100 tysięcy urodzeń - stwierdza raport opublikowany w New England Journal of Medicine.

Kiła powraca w Chinach jako niechciane "dziecko boomu gospodarczego". Według ekspertów to efekt rozluźnienia obyczajów i masowego korzystania z usług prostytutek przez dorobkiewiczów. Ponadto większość z nich pracuje z dala od domu i swoich żon. Szacuje się, że seks pozamałżeński uprawia jedna trzecia mężczyzn.

Piętno społeczne zniechęca najbardziej dotkniętych epidemią - prostytutki, homoseksualistów i biseksualistów - do poszukiwania właściwej opieki - donosi news.yahoo.com

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, na całym świecie każdego roku 12 milionów ludzi jest zarażanych kiłą. Nieleczona choroba grozi ślepotą, albo śmiercią. Dzieci dodatkowo są narażone na bardzo groźne powikłania. | M

 

"FAKTY I MITY" nr 26, 03.07.2008 r.: 26 proc. nowojorczyków zarażonych jest herpesem genitalnym. To przenoszona drogą płciową nieuleczalna choroba, objawiająca się bolesnymi wrzodami na narządach płciowych. Dwukrotnie zwiększa ryzyko zarażenia się wirusem HIV. Więcej chorych jest wśród kobiet, alarmujący jest odsetek zarażonych murzynów - 49 proc. Ale nie tylko to. Dane statystyczne pokazują, że w Nowym Jorku jest znacznie więcej chorych na choroby weneryczne: kiłę, rzeżączkę i inne.

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [17.10.2010, 20:59]

SEKS MŁODYCH TO GRA ZE ŚMIERCIĄ. ZARAŻAJĄ NA POTĘGĘ

To pokolenie wykończy rozwiązłość.

Prawie 70 proc. amerykańskich nastolatek w wieku od 14 do 19 lat jest aktywna seksualnie, a co szósty miał więcej niż trzech partnerów. To oni są najbardziej narażeni na choroby przenoszone drogą płciową - ostrzega theprovince.com.

Raport US Centers for Disease Control and Prevention alarmuje, że ponad połowa (53 proc.) młodych Amerykanów, którzy często zmieniają partnera w łóżku jest nosicielami chorób wenerycznych. Najczęściej nastolatki są nosicielami wirusa brodawczaka ludzkiego, który może wywołać raka szyjki macicy. Dotyczy to ponad 75 proc. uczniów - mówi dr. Sue Hubbard. Na drugim miejscu jest chlamydia, która grozi z kolei bezpłodnością. Do tego dochodzi oczywiście rzeżączka i opryszczka. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [09.10.2010, 12:46]

PLAGA KIŁY I RZEŻĄCZKI. ZARAŻAJĄ NA POTĘGĘ

Najgorsi są młodzi mężczyźni.

Czeska służba zdrowia alarmuje: liczba zarejestrowanych przypadków kiły i rzeżączki wzrosła w ciągu ostatnich lat dwukrotnie - informuje praguemonitor.com.

Plaga ta dotyka głównie mężczyzn: liczba zarażonych kiłą jest o 29 proc. wyższa wśród mężczyzn niż wśród kobiet. Zakażonych rzeżączką mężczyzn jest zaś dwukrotnie więcej niż kobiet.

Statystyczny zarażony mężczyzna jest heteroseksualny, ma 20-29 lat, wykształcenie średnie i jest singlem.

Wśród kobiet grupą najbardziej narażoną na zachorowanie są prostytutki. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło Środa [25.08.2010, 12:11]

TU KOBIETY MASOWO ZARAŻAJĄ RZEŻĄCZKĄ

Uprawianie seksu może być tragiczne w skutkach.

Poziom chorób przenoszonych drogą płciową w Wielkiej Brytanii osiągnął rekordowy poziom. To aż pół miliona ludzi zarażonych rzeżączką i chlamydią.

Ponad dwie trzecie z zakażeń dotyczyły kobiet poniżej 25. roku życia, chociaż stanowią one jedynie ósmą część populacji - informuje "Daily Mail".

To skutek tego, że dziewczęta po prostu nie są przekonane do używania prezerwatyw podczas stosunku. Co ciekawe zakażenia nie są problemem ubogich warstw społecznych.

Ich liczba wyraźnie wzrasta wśród bogatych kobiet z zamożnych dzielnic jak Kensington, Chelsea i Westminster - pisze gazeta.

Wśród kobiet najczęściej są to panie w wieku 19-20 lat. Zarażeni mężczyźni mają od 20 do 23 lat.

Zdaniem ekspertów infekcje są coraz groźniejsze, ponieważ część z nich uodparnia się na antybiotyki. | MK

 

 

 http://www.grabieniec.pl/pokaz_artykul.php?id_artykulu=559  

SKUTECZNOŚĆ PREZERWATYWY:

Zazwyczaj pojedynczy por w prezerwatywie ma średnicę wielkości 5 um (mikrometrów), czyli jest ona większa niż wielkość plemnika, bakterii czy wirusa HIV!

W związku z tym zarówno plemnik, niektóre bakterie czy wirus HIV mogą swobodnie przedostawać się przez mikropory prezerwatywy!

Warto wiedzieć także, że prezerwatywa często zsuwa się z członka lub pęka podczas stosunku płciowego. Według badań przeprowadzonych w 1990 roku w Wielkiej Brytanii zdarza się to, co drugiemu mężczyźnie ( 52%), stosującemu ją systematycznie, a według badań amerykańskich - co siódmemu spośród wszystkich „użytkowników”.

Tak jak wszystkie wyroby gumowe również prezerwatywy mogą mieć wady fabryczne, a także defekty wynikające z nieprawidłowego przechowywania lub stosowania, przeterminowania czy rozpuszczenia pod wpływem różnych maści zawierających substancje oleiste.

Około 10 % ludzi wykazuje uczulenie na lateks, czego następstwem mogą być zaburzenia układu krążenia, oddechowego, uszkodzenie nabłonka narządów płciowych i skóry, co osłabia miejscową odporność, zwiększając ryzyko zakażeń bakteryjnych, wirusowych czy grzybiczych.

Jak do tej pory, pomimo usilnych starań koncernów nie udało się wyprodukować takiej prezerwatywy, która nie miałaby mikroporów i żadnych wad.

 

PREZERWATYWA W ZAPOBIEGANIU CHOROBOM WENERYCZNYM

Wiadomo obecnie, że prezerwatywa nie zapobiega wszystkim chorobom przenoszonym drogą płciową, gdyż wiele drobnoustrojów posiada mniejsze rozmiary niż mikropory (5 um). Należą do nich: bakterie kiły (1 um), rzeżączki (0,5 um), wirusy herpes (opryszczki – 0,3 um) i chlamydia (do 1,5 um). Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia osoby stosujące prezerwatywę mogą się czuć tylko o 1/3 bardziej zabezpieczone przed tymi chorobami w porównaniu z osobami jej nie używającymi. W Stanach Zjednoczonych każdego dnia jedną z powyższych chorób wenerycznych zaraża się około 7000 młodych ludzi, co daje liczbę 2,5 mln rocznie, mimo stosowania prezerwatywy.

lek. med. Anna Leśniewska- specjalista chorób dzieci.

Artykuł aktualizowano 26 lipca 2005  

 

 

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [12.11.2009, 10:14] 4 źródła

JESZ OWOCE MORZA? ZABIJE CIĘ WIRUS

Eksperci ostrzegają przed jedzeniem owoców morza.

Wszystkie ostrygi muszą być przetwarzane. Tylko w ten sposób można zabić odkrytego w nich śmiertelnego wirusa Vibrio vulnificus - twierdzą eksperci z US Food and Drug Administration.

Przeciwko takiemu rozwiązaniu protestują jednak producenci jedzenia. Uważają, że poddawanie ostryg szybkiemu zamrażaniu, działaniu wysokiego ciśnienia i promieniowaniu gamma podniesie cenę ich produktów oraz zabije soczystych i delikatny smak ostryg.

Wirus jest szczególnie niebezpieczny dla osób często pijących alkohol, cierpiących na AIDS, nowotwory, cukrzycę i choroby nerek - powiedział Michael Taylor z FDA.

W ostatnim roku zabił 15 Amerykanów. | TM

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 06.10.2011, 08:50

LEKARZE OSTRZEGAJĄ: TE MORSKIE PRZYSMAKI SĄ SKAŻONE

Co można w nich znaleźć

Owoce morza, zwłaszcza te importowane, mogą być brudne i skażone. Łatwo można się nimi zatruć - ostrzegają amerykańskie służby sanitarne.

Według weterynarzy, na amerykańskie stoły trafiają ryby i owoce morza, które hodowane były na antybiotykach, były przechowywane w niehigienicznych warunkach lub skażone są różnymi chorobami.

Ok. 20 proc. skontrolowanych produktów zawierało pałeczki salmonelli. Często zdarza się również, że w owocach morza znajdowano fragmenty owadów oraz sierść gryzoni - donosi portal msnbc.msn.com.

Według lekarzy problem jest bardzo poważny, ponieważ ludzie często jedzą surowe lub niedogotowane mięso ryb i morskich mięczaków. To naraża ich na groźne choroby układu pokarmowego.

Chodzi głównie o produkty importowane. Największymi dostarczycielami owoców morza są: Chiny, Tajlandia, Wietnam oraz Indonezja. Weterynarze podkreślają, że w tych krajach standardy hodowli i produkcji w przemyśle spożywczym są niższe niż na Zachodzie.

Aż 80 proc. owoców morza, które trafiają do USA pochodzi z importu. Ale nie jest to wyłącznie problem Stanów Zjednoczonych. To dotyczy każdego państwa, które sprowadza ryby z Azji - podkreśla Brett C. Hall z Departamentu Rozwoju i Rolnictwa w Alabamie. | BB

 

www.o2.pl | Niedziela [28.06.2009, 22:02] 1 źródło

CHOROBĄ SZALONYCH KRÓW ZŁAPIESZ JEDZĄC RYBY

Naukowcy z USA alarmują.

Chorobą Creutzfeldta-Jakoba, znaną bardziej jako chorobą szalonych krów, można zarazić się jedząc... ryby hodowlane.

Wszystko przez karmę dla ryb, która pochodzi ze zmielonych części krów. Mogą być one zarażone encefalopatią gąbczastą. Jedząc ryby, ludzie mogą więc zapaść na chorobę Creuztfeldta-Jakoba - ostrzeżenia neurologów z uniwersytetu Louisville w stanie Kentucky cytuje "The Boston Globe".

Informacje o ich badaniach opublikowane zostały właśnie w piśmie "Journal of Alzheimer's Disease".

Lekarze wnioskują, by władze w USA zakazały karmienia ryb kostną mączką z krów. Choć, jak przyznali, nie dowiedli, że transmisja miała miejsce. Jednak lekarze uważają problem za bardzo poważny - pisze gazeta. | JS

 

[Przypominam też o poprzednich plagach: gąbczastym zwyrodnieniu mózgu krów, chorobach świń... poprzez dodawanie do karm wynalazków, jak np. antybiotyki, hormony, zwierzętom roślinożernym dodatków pochodzenia zwierzęcego. Kolejna sprawa to różne krzyżówki, i inne eksperymenty. Następna współprzyczyna to skażenie środowiska chemią, tzw. lekami, wydalinami po ich zażyciu, zawierającymi też pochodzące od chorych (uprzywilejowanych...) ludzi bakterie, wirusy, i w efekcie zatruwanie, zarażanie również zwierząt (wystarczy by doszło do skażenia któregoś elementu łańcucha pokarmowego, np. wody,  ryb). Do tego wszystkiego trzeba też dodać osłabienie zwierząt (w wyniku zatrucia, wad rozwojowych, chorób wynikłych z skażenia środowiska, niedożywienia), co powoduje, iż są bardziej podatne na choroby. Następnie dochodzi jeszcze zakłócanie równowagi w środowisku zwierząt, oprócz że w całym ekosystemie, którym niezbędne są drapieżniki eliminujące m.in. chore zwierzęta.

 

CO DO ROZPRZESTRZENIANIA SIĘ ZARAŻEŃ ZWIERZĘCO-LUDZKĄ ODMIANĄ ZARAZKA GRYPY, to brakuje bardzo istotnych inf.: o zaraźliwości, w tym jak, od czego to zależy, długo żyją zarazki, co je zabija, jak uniknąć zarażenia.

Biorąc pod uwagę katastrofalne skutki ewentualnej, globalnej pandemii, należy natychmiast zamknąć granice, aż do całkowitego opanowania sytuacji, tzn. gdy nie będzie już kolejnych zarażeń, plus odczekanie okresu ewentualnej inkubacji, plus rezerwa czasowa uwzględniająca nie zgłoszenie przypadków zarażenia, niewłaściwe ich rozpoznanie. - red.]

 

 

 

 

www.o2.pl | Poniedziałek [27.04.2009, 22:53] 2 źródła

700 TYSIĘCY SZCZURÓW OPANOWAŁO LONDYN

Oszczędności na wywożeniu śmieci grożą epidemią.

W ciągu ostatniego roku szczurza populacja na Wyspach Brytyjskich urosła o 13 procent do ponad 50 milionów osobników. W samej tylko stolicy kraju żyje ich ponad 700 tysięcy.

W tym czasie codzienny odbiór śmieci z 12,5 miliona domostw zmniejszył się o 7,1 procent. O jedną trzecią wzrosła za to liczba usługodawców oferujących odbiór zaledwie dwa razy w tygodniu - donosi serwis branżowy "Waste Data Flow".

 

Brytyjskim szczurom kryzys w gospodarce bardzo odpowiada.

 

Oszczędności na wywożeniu śmieci, do których okrojone budżety miejskie bezpośrednio doprowadziły, dają szansę rozwoju epidemiom. Szczury przenoszą 35 rodzajów chorób zakaźnych, które człowiek złapać może np. przez kontakt z szczurzą uryną, odchodami, przez ugryzienie - donosi serwis Bloomberg.com. | JS

 

 www.o2.pl | Sobota [16.05.2009, 13:13] 5 źródeł

NARODZIŁY SIĘ SZCZURY ODPORNE NA TRUCIZNY

Brytyjczycy walczą z nimi pułapkami i psami.

Brytyjskie Stowarzyszenie Zwalczania Szkodników zaapelowało już do rządu o akceptację silniejszych trucizn.

To zmiany genetyczne doprowadziły do wyłonienia nowego gatunku superszczura - powiedział profesor Robert Smitha z uniwersytetu w Huddersfield. - Selekcja naturalna powoduje, iż trucizna zabija osobniki nie mające odporności na truciznę, zaś te, które przeżyją, mogą mieć nowy gen, przekazywany następnie potomstwu.

W Swindon w ostatnich latach populacja szczurów wzrosła o 500 procent. Liczba gryzoni na Wyspach szacowana jest na około 80 milionów. W ciągu dwóch lat wzrosła o 100 procent. | TM

 

 

 

 

„WPROST” nr 29, 18.07.2004 r.

KOMAR Z WYROKIEM ŚMIERCI

WIRUS ZACHODNIEGO NILU, KTÓRY WYWOŁAŁ EPIDEMIĘ W AMERYCE, DOTARŁ JUŻ DO POLSKI

(...) – Zarazek zaatakował już niektóre wróble i mazurki schwytane na skraju Puszczy Kampinowskiej w podwarszawskich Łomiankach – twierdzi prof. Józef Knap, doradca Głównego Inspektora Sanitarnego. Podobnie było pod koniec lat 90. w USA, gdzie najpierw masowo padały ptaki i zwierzęta, głównie konie, a dopiero potem wirus przeniósł się na ludzi. Od tej pory krąży we wszystkich stanach USA i w Kanadzie. Wniknął do krwioobiegu ponad 300 tys. Amerykanów, ponad 4 tys. osób zachorowało, a 240 chorych zmarło. Czy tak samo będzie w Polsce?

(...) W Europie wirus zadomowił się już w Grecji, Hiszpanii, portugalii, we Włoszech i w Rumunii, gdzie zachorowało prawie 1,5 tys. osób, a 50 zmarło. Pojedyncze przypadki zachorowań odnotowano również u niemal wszystkich naszych sąsiadów: w Czechach, na Słowacji, Ukrainie i Białorusi.

Groźny wirus prawdopodobnie przeniosły do Polski ptaki migrujące z regionów tropikalnych. Od nich zaraziły się miejscowe... (...) Zarazki roznoszą głównie komary, a także meszki , muchówki, kleszcze - stawonogi, które żywią się zarówno krwią ptaków, jak i ssaków. (...) W Polsce nie prowadzi się na razie żadnych badań sprawdzających, czy chorzy na zapalenie opon mózgowych i mózgu byli zainfekowani wirusem gorączki Zachodniego Nilu, tymczasem aż 80 proc. tego typu zakażeń przebiega bezobjawowo. Okres wylęgania się choroby trwa 2-10 dni, a dolegliwości przypominają objawy grypy, z narastającą gorączką, dreszczami, ogólnym rozbiciem, bólami głowy i nieżytem żołądkowo-jelitowym. (...) Niektóre zainfekowane osoby mają objawy polio z ostrym porażeniem mięśni. Od 5 do 15 proc. osób dotkniętych gorączką umiera na skutek powikłań.

 

EBOLA W EUROPIE?

Do tej pory większość arbowirusów atakowała gęsto zaludnione tereny w krajach Trzeciego Świata, zwłaszcza położone w strefie międzyzwrotnikowej. Wzrost temperatury w ostatnich latach sprawił, że przenoszące śmiertelne choroby owady znajdują odpowiednie warunki do życia tam, gdzie dotychczas było im zbyt chłodno. Rozprzestrzenianiu się wirusów i pasożytów sprzyjają też coraz częstsze podróże oraz sprowadzanie zwierząt i roślin z egzotycznych zakątków świata.

We Włoszech zidentyfikowano pochodzącego z Azji komara tygrysiego, który przenosi wirusy powodujące zapalenie mózgu i gorączkę denga. Na Bałkany, do basenu Morza Śródziemnego i Morza Czarnego oraz na Węgry dotarła przenoszona przez kleszcze tzw. gorączka Krym-Kongo, która wywołuje silne wymioty, biegunkę i krwotoki. Jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ można się nią zarazić od człowieka.

Poza strefą zwrotnikową pojawiła się również choroba denga, która występuje już w ponad 100 krajach i coraz szybciej przesuwa się na północ. Niedawno pierwszy raz pojawiła się na Hawajach. Według WHO, wirus ten zagraża 40 proc. ludzi na świecie. Leiszmaniozę trzewną można

„przywieźć” z południa Włoch. W naszym kraju z objawami tej choroby do lekarzy trafia około 10-20 osób rocznie.

- Do Polski może powrócić malaria, ponieważ jest u nas dużo jej przenosicieli - komarów z rodzaju Anopheles, które wylęgają się m.in. w pobliżu lotniska Gdańsk-Trójmiasto - podkreśla dr Beata Biernat.

Malarią może nas zarazić komar, który dostał się do Polski w samolocie, lub rodzimy widliszek, który nakarmił się krwią turysty wracającego ze strefy tropikalnej. W Europie w ostatnich 20 latach zarejestrowano 64 przypadki tej choroby. Za kilka lat większość ludzi będzie narażona na choroby tropikalne, nawet na wywoływaną przez wirus Ebola wyjątkowo groźną gorączkę krwotoczną.

Monika Florek

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [20.08.2009, 16:08] 2 źródła

GROZI NAM KOLEJNA EPIDEMIA?

Naukowcy ostrzegają przed wirusem Zachodniego Nilu.

Wirusolodzy mają pełne ręce roboty. Ludzi atakuje nie tylko wirus świńskiej grypy, zagraża nam także - do tej pory egzotyczny - wirus przywleczony przez ptaki z Egiptu. O jego pojawieniu się wśród ptasiej populacji na skraju Puszczy Kampinoskiej mówił już w 2004 roku prof. Józef Knap z Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Teraz  specjaliści z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego twierdzą, że zagrożenie przeniesienia się tego wirusa na ludzi jest całkiem realne - donosi "Newsweek".

Wirus przenoszą ptaki. Trafia on do ludzkiego organizmu poprzez ugryzienie komara. A tegoroczne ciepłe i wilgotne lato sprzyja rozmnażaniu się tych owadów. Również gatunku, który przenosi wirusa z ptaka na człowieka.

Niebezpieczeństwo jest realne. Dlatego należy stworzyć system wczesnego ostrzegania, polegający na monitorowaniu obecności wirusa u dzikich ptaków. W okresie wzmożonej aktywności komarów może łatwo dojść do przeniesienia wirusa na ludzi - ostrzega w rozmowie z serwisem Newsweek.pl prof. dr hab. Elżbieta Samorek - Salamonowicz z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego - Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach.

Wirus powoduje chorobę zwaną gorączką Zachodniego Nilu. W 80 proc. zakażenie przechodzi bezobjawowo, pozostali odczuwają bóle głowy, mają nudności, kłopoty z koordynacją, wysoką gorączkę. W skrajnych przypadkach choroba powoduje objawy podobne do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych i zapalenia mózgu czy zbliżone do choroby Parkinsona. Śmiertelność osób hospitalizowanych waha się między 2 a 35 proc. - przypomina "Newsweek".

Choroba ta w 1999 roku dotarła do USA. Rocznie choruje tam na nią kilka tysięcy osób. Przypadki zachorowań odnotowuje się także co roku u naszych południowych sąsiadów. Do dzisiaj nie ma chroniącej przed wirusem szczepionki. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [31.08.2010, 15:00]

TROPIKALNY WIRUS ZABIJA W EUROPIE. KIEDY DOTRZE DO POLSKI?

Trudno uniknąć choroby. Roznoszą ją komary.

Gorączka Zachodniego Nilu zabiła w Rumunii dwie osoby, a co najmniej pięć trafiło do szpitali po zarażeniu się wirusem. To pierwsze przypadki zarażenia tą tropikalną chorobą w Rumunii - donosi TVN 24.

Śmiertelną chorobę roznoszą komary. Sytuacja jest na tyle poważna, że Ministerstwo Zdrowia zaapelowało, by do szpitali natychmiast zgłaszali się ci, którzy cierpią na dziwne bóle głowy lub mięśni.

Komarów w tym roku w Rumunii jest wyjątkowo dużo. Sprzyjają im wilgoć i olbrzymie upały.

Gorączka Zachodniego Nilu pojawiła się również w Grecji i Rosji, gdzie zanotowano po kilka przypadków śmiertelnych - alarmuje stacja. | MK

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [17.06.2010, 11:38]

NADCHODZI EPIDEMIA MALARII. TO PRZEZ KOMARY

Przez chciwość koncernów zachorują miliony.

Wycinka lasów deszczowych w Amazonii może zwiększyć liczbę chorych na malarię w Brazylii i Peru o prawie 50 proc. Puste tereny po wyrębie to idealne miejsce do rozwoju groźnego gatunku komarów Anopheles darlingi - alarmuje France24.

To właśnie te owady najczęściej roznoszą malarię w Ameryce Południowej. Stopniowo wypierają inne gatunki, które są mniej groźne dla człowieka. Naukowcy zapowiadają, że plaga niebezpiecznych komarów zagrozi mieszkańcom Amazonii i wywoła epidemię malarii.

Otwarte przestrzenie bez drzew i częściowo nasłonecznione zbiorniki wodne to idealne środowisko dla tych owadów - mówi Sarah Olson z Center for Sustainability and the Global Environment.

Rocznie na malarie choruje pół miliona Brazylijczyków mieszkających w dorzeczu Amazonki. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek [02.08.2010, 15:32]

TROPIKALNE KOMARY ATAKUJĄ EUROPĘ. BĘDĄ ZABIJAĆ LUDZI

Rozmnażają się u nas już trzy niebezpieczne gatunki.

Azjatyckie komary tygrysie, afrykańskie Aedes aegypti oraz występujące w Ameryce Anopheles odkryto w holenderskim regionie Brabant. Obce gatunki są bardzo niebezpieczne dla ludzi, bo przenoszą śmiertelne choroby - alarmuje dutchnews.nl.

Holenderskie służby sanitarne przypuszczają, że groźne owady trafiły do Europy w używanych oponach sprowadzonych przez kilka firm z kontynentów południowych.

Komary zdążyły już jednak się rozmnożyć i teraz - w opinii resortu zdrowia Holandii, stanowią poważne zagrożenie dla mieszkańców.

Mogą roznosić chociażby dengę, malarie, gorączkę zachodniego Nilu czy żółtą febrę oraz wirusowe zapalenie opon mózgowych - ostrzega Ab Klink, holenderski minister zdrowia.

Holendrzy o pomoc poprosili francuskich ekspertów, którzy mają już doświadczenie w walce z obcymi gatunkami komarów. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl |Piątek [22.10.2010, 11:41]

NIKT NIE POWSTRZYMA MALARII. JEST NOWY GATUNEK

Wszystko przez komary. Nie ma na nie sposobu.

Najbardziej niebezpieczny komar - Anopheles gambiae, zmienił swój kod genetyczny. Powstaje odrębny, jeszcze groźniejszy gatunek.

Tym samym owady najczęściej roznoszące malarię mogą stać się odporne na leki, a pasożyt wywołujący chorobę wręcz niemożliwy do zwalczenia w ludzkim organizmie - alarmuje "The Independent".

Do tej pory sądzono, że różnice w kodzie DNA dwóch grup komarów tego gatunku dotyczą jedynie części chromosomów. Naukowcy z Imperial College w Londynie odkryli jednak istotne różnice rozsiane w całym genomie.

Niebawem komary podzielą się na dwa odrębne gatunki. To oznacza poważne problemy dla mieszkańców Afryki, bo nie wiadomo jak zachowywać się w ludzkich organizmach pasożyty roznoszone przez te owady. Konieczna jest praca nad nowym typem leków - mówi dr Mara Ławniczak.

Już teraz rocznie z ponad 500 mln ludzi, którzy chorują na malarię po ukąszeniu komara, umierają 2 mln. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [12.06.2010, 15:29]

IDZIE ZARAZA! BĘDZIEMY UMIERAĆ NA DŻUMĘ, MALARIĘ I FEBRĘ

Jakie epidemie zbliżają się do Europy.

Naukowcy ostrzegają, że rosnące temperatury na świecie spowodują przesuwanie się na północ tropikalnych chorób zakaźnych. Grożą nam epidemie żółtej febry, gorączki denga, malarii a nawet dżumy - informuje serwis health24.com.

Wpływ zmian klimatu na choroby zakaźne daje się już odczuć i jest prawdopodobne, że w ciągu najbliższych kilku lat pojawią się i utrwalą w Europie nowe wektory i nowe patogeny - można przeczytać w najnowszym raporcie European Academies Science Advisory Council (EASAC).

W skład tej niezależnej instytucji wchodzi 26 narodowych akademii nauk z Unii Europejskiej.

Dla mnie nie robi różnicy jak to nazwiemy, ale udokumentowane jest to, że od ostatnich 20-30 lat mamy wyższe temperatury. Umożliwiają one owadom szerzącym choroby i wirusom szybszy rozwój i reprodukcję, a to będzie powodowało wzrost zachorowań - oświadczył przewodniczący EASAC dr Volker ter Meulen.

Przykład? Rosnące temperatury w Europie tworzą nowe siedliska dla komara przenoszącego żółtą febrę, wirusa zachodniego Nilu, gorączkę denga i zapalenie mózgu.

Ten komar wiązany jest już z ponad 200 przypadkami w Europie choroby o nazwie chikungunya, powodowanej przez wirusa i objawiającej się gorączką oraz uszkodzeniami stawów. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [17.02.2010, 16:59]

ŚWIATU GROZI NOWA EPIDEMIA

Ta choroba rozprzestrzenia się błyskawicznie.

Pandemia świńskiej grypy wywołała panikę na świecie, a niepostrzeżenie pojawiło się inne zagrożenie: denga. Przypadków tej potencjalnie śmiertelnej choroby roznoszonej przez komary przybywa w zawrotnym tempie - alarmuje "Newsweek".

Tygodnik zauważa, że Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób odnotowało do tej pory 11.749 zgonów spowodowanych przez wirus A/H1N1.

Tymczasem ze statystyk Światowej Organizacji Zdrowia

wynika, że z powodu epidemii dengi w ubiegłym roku do szpitali trafiło ponad pół miliona ludzi.

Czterdzieści lat temu wirus dengi występował w zaledwie dziewięciu krajach Afryki i Azji, obecnie jest rozpowszechniony w ponad stu. Denga jest drugą pod względem częstości chorobą przywożoną przez europejskich podróżników z wypraw - zauważa gazeta.

Denga to śmiertelna choroba, która występuje także u małp. Jej objawy są podobne jak w przypadku gorączki krwotocznej - to gorączka, silne bóle i sztywność stawów.

Jeśli wskutek globalnego ocieplenia przybywać będzie terenów sprzyjających rozwojowi komarów, ryzyko zakażenia dengą według Lowy Institute z Sydney obejmie ponad połowę populacji Ziemi - ostrzega "Newsweek". | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło, 1 wideo Piątek [26.03.2010, 06:14]

DENGA ZAATAKOWAŁA 150 TYS. LUDZI (WIDEO)

Chorobę wzmocniły zmiany klimatu.

Według raportu wydanego w marcu przez Panamerykańską Organizację Zdrowia (OPS), od początku roku na dengę zachorowało w Ameryce Południowej 146 tys. osób, z czego zmarło 79. Rok wcześniej OPS informowała o ponad 79 tys. przypadków zachorowań i 26 zgonach - czytamy na wyborcza.pl.

Ta przenoszona przez komary choroba ma za sprzymierzeńca rozchwiany klimat.

Wydłużenie pory wilgotnej ułatwiło rozmnażanie się owadów.

Kraje najbardziej dotknięte w tym roku przez dengę to Brazylia, Kolumbia i Wenezuela, choć w stanie pogotowia są wszystkie kraje Ameryki Łacińskiej. W tym roku w Brazylii 21 osób z jej powodu zmarło i zanotowano ponad dwukrotny wzrost zachorowań w stosunku do roku ubiegłego - 108 tysięcy. W Kolumbii zmarły 22 osoby, a zachorowało 28 tysięcy, w Wenezueli zarejestrowano 16 tysięcy chorych - wylicza wyborcza.pl.

Denga w swej zwykłej postaci nie zabija.

Mordercza w skutkach jest krwotoczna odmiana tej gorączki, która sprawia, że człowiek traci krew nawet przez pory w skórze.

Większość ofiar śmiertelnych to osoby które czując łamanie w kościach i gorączkę, brały paracetamol. Zdiagnozowana jako przeziębienie, denga zabija w skutek reakcji z lekami przeciwgorączkowymi. | JS

 

www.o2.pl / www. sfora.pl | Poniedziałek [13.09.2010, 19:34]

ZABÓJCZA TROPIKALNA CHOROBA ATAKUJE EUROPĘ. TU JUŻ DOTARŁA

Natychmiast wprowadzono nadzwyczajne środki ostrożności.

Wirusową, odzwierzęcą zarazę - dengę, odnotowano po raz pierwszy we Francji - alarmuje france24.com.

Władze natychmiast zdecydowały o wytruciu komarów na terenie w okolicy Nicei, gdzie znaleziono zarażonego mężczyznę.

Denga to niezwykle groźna choroba.

Objawy są podobne do grypy. Może powodować gorączkę krwotoczną, która kończy się śmiercią - informuje portal. | MK

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [08.09.2010, 16:53]: Wirus gorączki Zachodniego Nilu w ostatnich dniach zabił w Europie już kilkanaście osób - nie tylko Turcji, także w Grecji, Rosji i Rumunii. | AJ

 

 

„WPROST” nr 4(1104), 2004 r.

BIAŁY TRĄD W BAGDADZIE

Kilkuset żołnierzy służących w Iraku zachorowało na leiszmaniozę, chorobę zakaźną wywoływaną przez pierwotniaki z rodzaju Leishmania atakujące białe krwinki i układ limfatyczny. Przenoszą ją pustynne moskity, które podczas obecnego konfliktu są bardzo uciążliwe.

Chorują Amerykanie i Brytyjczycy, Polacy na razie są zdrowi. Wojskowych atakuje głównie odmiana skórna choroby (CL), zwana białym trądem. Prowadzi ona do powstania na twarzy nie gojących się owrzodzeń oraz blizn, które długo mają siny kolor. Groźniejsza dla zdrowia jest postać trzewna (VL), wywołująca gorączkę, powiększenie śledziony i zmniejszenie produkcji krwinek w szpiku. Nie leczona może prowadzić do śmierci. W czasie operacji "Pustynna burza" w 1991 r. na leiszmaniozę zachorowało kilkudziesięciu żołnierzy z USA.

Leiszmanioza powszechnie występuje w ciepłym klimacie - zagrożonych nią jest 16 mln ludzi na całym świecie, co roku 1,5 mln osób choruje na CL, a 500 tys. na VL. Nie ma na nią szczepionki, leczenie nie zawsze jest skuteczne. W niektórych krajach podzwrotnikowych leiszmanioza jest uważana za typową chorobę wieku dziecięcego, tak jak u nas różyczka czy odra. | (JAS)

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | ostatnia aktualizacja: Nd [17.10.2010, 07:21]

BIAŁY TRĄD DZIESIĄTKUJE KOBIETY I DZIECI

Ciężka choroba pasożytnicza zagraża milionom.

Tylko w stolicy kraju, Kabulu, na skórną odmianę ciężkiej choroby pasożytniczej przenoszonej przez moskity zapadło w 2009 roku 65 tys. osób - donosi Światowa Organizacja Zdrowia.

Przenoszona przez muchówki leiszmanioza skórna zagraża wszystkim, którzy przebywają w Afganistanie.

Częściej zapadają na nią kobiety i dzieci niż mężczyźni, którzy rzadziej przebywają w zacienionych domach i są mniej narażeni na ukąszenia.

Są jednak potwierdzone wypadki, że do Europy przywozili ją także żołnierze wojsk NATO - informuje Yahoo News.

Leiszmaninoza skórna objawia się owrzodzeniem skóry i martwicą tkanek. Pozostawia blizny i trudno gojące się rany.

Zmiany chorobowe obejmują najczęściej twarz, szyję, kończyny (generalnie odkryte części ciała).

WHO wzywa społeczność międzynarodową do pomocy w zwalczaniu pasożyta, bo zagrożonych leiszmaniozą jest 13 mln osób - dodaje serwis. | JS

 

 

 

 

(Na wszelki wypadek:)

 

www.o2.pl | Piątek [24.04.2009, 19:50] 2 źródła, 2 wideo

W USA I MEKSYKU ATAKUJE GROŹNY ZMUTOWANY WIRUS

Zabił już 60 osób. Zarażonych jest ponad 800.

O nowym zagrożeniu dla mieszkańców USA i Meksyku donosi Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Zwierzęco-ludzki wirus dopiero zaczął atakować w Kalifornii i Teksasie, ale w Meksyku zbiera już śmiertelne żniwo. Atakuje on drogi oddechowe zarażonych.

W USA zanotowano dopiero 7 przypadków grypy zwierzęcego pochodzenia, w Meksyku, głównie w stolicy, blisko tysiąc. Raz zarażony człowiek przenosi wirusa na innych ludzi, i to bez konieczności kontaktu ze zwierzętami. Wirus ma w sobie elementy pochodzące od świń, ptaków i ludzi - czytamy w "The Los Angeles Times".

Chorych może być znacznie więcej, bo "świńska grypa" objawia się podobnie do regularnej grypy ludzkiej. Wirus atakujący w USA i ten z Meksyku są najpewniej takie same, ale dodatkowe badania mają to potwierdzić. Ryzyko zarazy jest na tyle olbrzymie, że WHO otworzyło w mieście Meksyk centrum operacji specjalnych - informuje BBC.

Mamy do czynienia z nowym rodzajem wirusa przenoszonego drogą powietrzną, którego rozprzestrzenianie jesteśmy na razie w stanie opanować - serwis informacyjny cytuje ministra zdrowia Meksyku, Jose Angel Cordovę.

W dotkniętych zachorowaniami obszarach zamknięto szkoły i uprasza się ludzi o unikanie dużych zgromadzeń, a także całowania i podawania sobie dłoni - informuje BBC.

Amerykańscy naukowcy z Center for Disease Control and Prevention mówią, że nigdy nie mieli do czynienia z wirusem o podobnej budowie.

W jego skład wchodzi jedna część od ptaka, dwie od świni i jedna ludzka - tłumaczy rzecznik CDC, Dave Daigle. Wśród amerykańskich ofiar wirusa, tylko jedna miała kontakt z świniami. | JS

 

"WPROST" Numer: 19/2009 (1374)

PRZYCZAJONA PANDEMIA

Lato prawdopodobnie wstrzyma napór epidemii świńskiej grypy. Większe starcie z wirusem może się rozegrać jesienią lub zimą 2010 roku. Podobnie 80 lat temu rozwijała się hiszpanka, która uśmierciła 40 mln ludzi. Pierwszy atak grypy nastąpił wiosną 1918 r. w USA. Drugi, znacznie silniejszy, jesienią tego samego roku. Wtedy zaczęły się masowe zgony. Nie można wykluczyć, że ten scenariusz się powtórzy.

Świat jest obecnie lepiej niż kiedykolwiek przygotowany na pandemię grypy – zapewnia Margaret Chan, Szefowa Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Minister zdrowia Ewa Kopacz przekonuje, że Polska jest w pełnej gotowości. Potrafi my wykrywać ogniska epidemii, ale znacznie gorzej radzimy sobie ze zwalczaniem wirusów grypy. Służba zdrowia opanowała jedynie tzw. grypę sezonową, atakującą głównie ludzi starszych i z osłabioną odpornością.

Gdy pojawia się nowy wirus, nie zawsze pomagają nawet szczepienia, uznawane za najskuteczniejszą metodę ochrony przed zakażeniem.

Gdy w lutym 1976 r. w New Jersey pojawiło się ognisko świńskiej grypy, ówczesny prezydent USA Gerald Ford zarządził masowe szczepienia. Lekarstwo okazało się groźniejsze od choroby. Na świńską grypę zachorowało zaledwie kilkuset żołnierzy (zmarł tylko jeden). U 30 osób na skutek powikłań wywołanych pospiesznie przygotowanymi szczepieniami rozwinął się powodujący paraliż zespół Guillaina-Barrégo. Rząd wypłacił odszkodowania sięgające 90 mln dolarów.

W 1995 r. wirusolodzy byli przekonani, że światu grozi nadzwyczaj silny atak grypy. Do Europy dotarł wtedy wirus wuhan, nazwany tak od chińskiej prowincji, gdzie we wrześniu 1995 roku pojawił się po raz pierwszy. Rozprzestrzeniał się błyskawicznie: w listopadzie był już w Singapurze, w grudniu dotarł do Ameryki Północnej. Na początku 1996 r. wykryto go w Europie. W lutym i marcu zachorowało na niego 8,5 mln Niemców i 2,7 mln Polaków. W kolejnych miesiącach epidemia zaczęła wygasać. W następnym sezonie grypowym w naszym kraju chorowało jedynie 1,5 mln osób. Alarm odwołano.

Szczepionki przeciw grypie są wytwarzane metodą sprzed ponad pół wieku. Dlatego ich produkcja trwa tak długo. W skorupce zapłodnionego jaja kurzego wykonuje się mały otwór, przez który do płynu otaczającego zarodek wstrzykuje się wirusy. Potem otwór jest zaklejany, a wirusy się namnażają. Dopiero wtedy się je izoluje, oczyszcza i wykorzystuje do produkcji szczepionek. Wirusy grypy trzeba jeszcze tak zmodyfikować, by nadawały się do hodowli w kurzych jajach. Choć jest to metoda w znacznym stopniu zautomatyzowana, od opracowania szczepionki do jej wyprodukowania w większych ilościach potrzeba zwykle co najmniej sześciu miesięcy. A w razie wybuchu pandemii takich preparatów trzeba wytworzyć 10-krotnie więcej, niż potrzeba w sezonie grypowym. Amerykanie przewidują, że pierwszą partię 50-80 mln dawek szczepionek przeciw świńskiej grypie będzie można uzyskać najwcześniej we wrześniu 2009 roku. 600 mln dawek, zaspokajających potrzeby USA, będzie dostępne w styczniu 2010 roku.

 

Do produkcji szczepionek można wykorzystać jedynie te białka wirusa grypy, które wystarczą, by wywołać odpowiednią reakcję odpornościową. W ten sposób wytwarzane są szczepionki przeciw wirusom HPV wywołującym raka szyjki macicy. Nikt jednak nie wykorzystał tej metody do ochrony przed grypą. Firmy farmaceutyczne pracują nad wytwarzaniem szczepionek przeciw grypie przy użyciu hodowli komórkowych (polegających na namnażaniu wirusów np. w ludzkich komórkach). Dzięki temu można przyśpieszyć proces produkcyjny co najmniej o 8-10 tygodni, a uzyskane szczepionki mogą być skuteczniejsze. Zła wiadomość jest taka, że koncern Novartis dopiero buduje pierwszy zakład w USA, który będzie w stanie produkować takie preparaty. Szczepionki będą więc dostępne raczej nie wcześniej niż w 2010 r.

 

Polskie Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że ma plan walki ze świńską grypą. Prawdopodobnie chodzi o przyjęty w 2008 roku Polski Plan Pandemiczny, który podobno opisuje krok po kroku, jak postępować, gdyby doszło do wybuchu epidemii. Ministerstwo nie chce ujawnić, jakie mamy zapasy nowej generacji leków na grypę, takich jak zanamivir (Relenza) i oseltamivir (Tamiflu). Prawdopodobnie jest to nie więcej niż 6 mln dawek, znacznie mniej niż zaleca WHO. Gdy dojdzie do wybuchu epidemii, światowe zapotrzebowanie na te leki może znacznie przewyższyć możliwości produkcyjne firm farmaceutycznych. Nie ma zresztą pewności, czy te farmaceutyki będą skuteczne. Już przed epidemią w Meksyku grasowały wirusy grypy, których nie były w stanie zwalczyć oba specyfiki.

 

Prof. Andrzej Zieliński, krajowy konsultant ds. wirusologii, powiedział „Dziennikowi", że „lekarze to ludzie wykształceni, wiedzą, co mają robić". Czy będą wiedzieli, co robić, gdy zachoruje 20-30 proc. populacji, w tym wielu lekarzy, jak w jednym ze scenariuszy przewiduje WHO? Firmy farmaceutyczne nie nadążą z produkcją nowej, skutecznej szczepionki. Po kilku miesiącach od wybuchu epidemii będzie można ją podać najbardziej potrzebującym: personelowi służby zdrowia, policjantom i strażakom. Dopiero po kilkunastu miesiącach będzie można szczepić dzieci, ludzi starszych i przewlekłe chorych.

Epidemia hiszpanki najpierw zaatakowała dzikie kaczki. Gdy przeniosła się na ludzi, atakowała głównie osoby młode. Większość ofiar umierała w męczarniach z powodu niewydolności oddechowej wywołanej przekrwieniem i obrzękiem płuc.

 

Możemy być na 99 proc. pewni, że czarny scenariusz pandemii sprzed 80 lat się nie powtórzy – uważa prof. Marcin Bańbura z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej SGGW. Po I wojnie światowej niedożywiona, osłabiona chorobami ludzkość była bezbronna. Nie znano szczepionek i leków antywirusowych, nie istniał system wczesnego ostrzegania przed wirusem grypy, nie słyszano o procedurach sanitarnych, które należy wdrożyć w takich sytuacjach. To prawda, służba zdrowia jest dziś lepiej niż kiedykolwiek przygotowana na atak epidemii grypy, szczególnie w Europie i USA. Dostępne są antybiotyki, którymi można leczyć pogrypowe powikłania. Dzięki szczepieniom wyeliminowano większość osłabiających organizm chorób zakaźnych, przede wszystkim gruźlicę. Lepsza jest diagnostyka i opieka medyczna. Potwierdził to przebieg epidemii SARS wywołanej ostrym wirusowym zapaleniem płuc. Jesienią 2002 r. pojawiła się ona w Chinach i dotarła do Hongkongu, ale po kilku miesiącach udało się ją zatrzymać. Zmarły 774 osoby z ponad 8 tys. chorych. Jeśli jednak dojdzie do wybuchu epidemii grypy wywołanej przez nowy szczep wirusa, walka będzie znacznie trudniejsza.

 

Grypa jest tak samo podstępna i niebezpieczna jak AIDS. Wywołujące ją wirusy na ogół niszczą jedynie śluzówkę w nosie, gardle, tchawicy i oskrzelach, ale zakłócają też mechanizmy odporności, podobnie jak najgroźniejszy ze znanych patogenów – HIV. Grypa, tak jak AIDS, toruje drogę innym groźnym wirusom i bakteriom, które mogą doprowadzić nawet do zgonu. Tzw. nadkażenia, głównie bakteryjne, mogą się pojawić już pięć dni po zakażeniu (świadczy o tym gorączka powyżej 39 st. C i dolegliwości układu oddechowego). Nawet zwykła infekcja dróg oddechowych może wtedy doprowadzić do poważnych powikłań pogrypowych, „czarnej siostry" grypy.

Towarzyszące grypie infekcje bakteryjne, na przykład powodujące zapalenie gardła paciorkowce, mogą doprowadzić do zapalenia wsierdzia (gładkiej błony pokrywającej od wewnątrz jamy serca). Do takich powikłań najczęściej dochodzi u dzieci i młodzieży w wieku 4-18 lat. Chory początkowo odczuwa jedynie ból przy przełykaniu, ma gorączkę i powiększone węzły chłonne szyi. Gdy zakażenie nie zostanie w porę wyleczone antybiotykami, może się przenieść na inne narządy: stawy, mózg, nerki lub do serca, gdzie wywołuje stan zapalny. Po latach może się objawiać pląsawicą (mimowolnym ruchem kończyn), kłębkowym zapaleniem nerek, zapaleniem mięśnia serca oraz wsierdzia i osierdzia, a także zniszczeniem zastawek serca i zwężeniami ujść tętniczych prowadzących do niewydolności krążenia.

 

Groźne powikłania wywołują tzw. wirusy Coxackie, które kilka miesięcy lub lat po wywołaniu grypy u niektórych chorych powodują tzw. przewlekłą kardiomiopatię zastoinową. Uruchamiają reakcję odpornościową organizmu, który oprócz zarazków niszczy też tkankę serca. Kardiomiopatia zastoinowa występuje u ludzi młodych, 25-, 30-letnich. W zaawansowanym stadium serce przestaje sprawnie pompować krew – mięsień nadmiernie się powiększa i traci zdolność przetaczania krwi.

 

Grypa jest znana od starożytności. Epidemię z 412 roku p.n.e opisał Hipokrates. W 876 r. prawdopodobnie zdziesiątkowała armię Karola Wielkiego. W 1580 r. wyludniła część miast w Hiszpanii. Pierwsze pandemie (obejmujące kilka kontynentów) pojawiły się w XIX wieku, gdy powstały ogromne metropolie i więcej ludzi zaczęło podróżować po całym świecie. Od tego czasu nic się nie zmieniło mimo ogromnego postępu medycyny.

W każdej chwili może się pojawić mutant, wobec którego będziemy bezradni. Ptasia grypa zabija co drugą zakażoną osobę, ale nie przenosi się między ludźmi. Świńska grypa rozprzestrzenia się wśród ludzi, ale zabija tylko nielicznych chorych. Możemy się spodziewać odmiany wirusa łączącego obie te cechy. Jeśli nie w tym sezonie, to w następnych latach.

Autor: Zbigniew Wojtasiński, Mirosław Stańczyk

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [29.08.2009, 08:11] 2 źródła

ONZ OSTRZEGA: WIRUS ŚWIŃSKIEJ GRYPY MOŻE MUTOWAĆ

Znaleziono go już u ptaków w Chile.

Wirusa tzw. świńskiej grypy, czyli A/H1N1 znaleziono w indykach hodowanych na farmie w Chile. Ptaki prawdopodobnie zaraziły się nim od ludzi.

Na szczęście w Chile nie spotkano do tej pory przypadków ptasiej grypy, którą wywołuje wirus H5N1. Tak więc szansa na to, by oba wirusy "spotkały się" i doszło do mutacji jest w tym kraju niewielka.

Jednak, jak ostrzega ONZ, ogniska ptasiej grypy są stale aktywne na farmach na południu i na wschodzie Azji. Jeśli tam dojdzie do zarażenia drobiu wirusem świńskiej grypy nieuchronnie dojdzie do mutacji genetycznej wirusa.

Świńska grypa uśmierciła co najmniej 2 185 ludzi na całym świecie - podała wczoraj na swej stronie internetowej Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Eksperci tej organizacji stwierdzili, że liczba zachorowań na nową grypę na półkuli południowej maleje i pandemia przenosi się na północ. Półkula północna musi się przygotować na drugą falę grypy - podkreślił rzecznik WHO Gregory Hartl. | WB

 

 www.o2.pl | Piątek [03.07.2009, 21:25] 2 źródła

NOWY SZCZEP ŚWIŃSKIEJ GRYPY JEST ODPORNY NA TAMIFLU

Tymczasem kolejne państwa gromadzą zapasy tego leku.

Zapasy leku produkowanego przez koncern Roche Holding AG gromadzą zarówno Stany Zjednoczone, jak i większość państw Europejskich. Polskie władze nakazały gromadzić Tamiflu zarówno w kraju, jak i na placówkach zagranicznych.

Tamiflu stał się na tyle rozchwytywanym lekiem, że jak donosi CNN, przebija w ilości reklamowego spamu reklamy Viagry i Cialis.

Tymczasem w Hongkongu odkryto pierwszą osobę zarażoną nowym, odpornym na Tamiflu szczepem świńskiej grypy - donosi agencja Bloomberg.

Zarażoną osobą jest 16-letni chłopak, który wcześniej nigdy nie brał tego leku. Zaraził się prawdopodobnie w San Francisco, skąd przyleciał do Chin. Jako że miał podwyższoną temperaturę, zatrzymano go do kontroli już na lotnisku.

Kolejne przypadki odporności wirusa na ten lek zanotowano w Danii i Japonii. Jednak te osoby wcześniej leczono już Tamiflu.

Na świecie jest już obecnie 70 tys. zarażonych wirusem A/H1N1. | JS

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Opublikował/a grypa666 w dniu 18 sierpień 2009

Wg: http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Szczepionka-na-swinska-grype-gorsza-od-choroby,wid,11405467,wiadomosc.html?ticaid=68962

SZCZEPIONKA NA ŚWIŃSKĄ GRYPĘ GORSZA OD CHOROBY

Dzisiejszy “The Daily Mail” pisze o tajemniczym liście, do którego dotarli dziennikarze brytyjskiej gazety. W liście tym eksperci ostrzegają przed szczepionką przeciwko grypie AH1N1. Ich zdaniem – może ona powodować bardzo groźną chorobę układu nerwowego.

Kiedy w 1976 roku w USA wybuchła pierwsza epidemia odmiany świńskiej grypy, amerykański rząd opracował szczepionkę, którą zaaplikowano milionom obywateli. Sam prezydent Gerald Ford, w krótkich, propagandowych filmikach skierowanych do Amerykanów, namawiał do skorzystania ze szczepionki. Po olbrzymiej kampanii reklamowej, opartej przede wszystkim na wzbudzaniu lęku przed chorobą, udało się przekonać do szczepionki 46 milionów mieszkańców USA. Zaledwie kilka lat później, blisko cztery tysiące mieszkańców Stanów Zjednoczonych sądziło się na łączną kwotę 3.5 miliarda dolarów – z uwagi na szkody poniesione na zdrowiu w wyniku działania szczepionki.

W wyniku powikłań spowodowanych szczepionką zmarło trzysta osób. Na świńską grypę jedna.

Warto przypomnieć te wydarzenia dziś, kiedy WHO rozpoczyna wypuszczanie na rynek nowej szczepionki na świńską grypę.

Wspomniany wcześniej tajemniczy list powstał na zamówienie brytyjskiego rządu i jest rozsyłany do wszystkich szpitali neurologicznych na Wyspach Brytyjskich. Zdaniem rządowych ekspertów – szczepionka może prowadzić do uszkodzenia mózgu, zwanego zespołem Guillain-Barre’a. Choroba ta atakuje układ nerwowy organizmu prowadzi do problemów z oddychaniem i całkowitego paraliżu, co najczęściej kończy się zgonem.

 

Od grypa666: zob. też program 60 Minutes z 1979 roku: http://www.dailymotion.pl/video/x9mh9f_swine-flu-1976-propaganda_webcam

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [13.11.2009, 17:30] 4 źródła

SZCZEPIONKA NA NOWĄ GRYPĘ WYWOŁUJE PARALIŻ?

Co ukrywają firmy farmaceutyczne.

Kobiecie zaszczepionej przeciwko nowej grypie grozi paraliż. Zaczęła cierpieć na zespół Guillaina-Barrégo - poinformowało francuskie ministerstwo zdrowia.

Zespół Guillaina-Barrégo objawia się m.in. paraliżem kończyn i twarzy. Każdego roku choroba atakuje we Francji blisko 2 tys. osób.

Po masowych szczepieniach przeciw zwykłej grypie w USA 33 lata temu podobne problemy neurologiczne miało 4 tys. osób. 25 z nich zmarło - przypominają specjaliści. 

Ministerstwo zapowiedziało publikację danych na temat skutków ubocznych szczepionek przeciwko AH1N1, które zostały utajnione przez niektórych producentów. | TM

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 2 źródła Środa [17.02.2010, 11:34]

MYCIE RĄK LEPSZE OD SZCZEPIONKI NA GRYPĘ

Tak twierdzą niezależni eksperci.

Nie ma dowodów na to, że podawanie szczepionki przeciwko grypie sezonowej w jakikolwiek sposób poprawia odporność osób starszych - informuje "Svenska Dagbladet", powołując się na badania niezależnych ekspertów z Cochran Institute.

Badacze przeanalizowali dane dotyczące zachorowań na grypę sezonową z ostatnich 40 lat. Okazało się, że zdrowe odżywianie, częste mycie rąk i wietrzenie pomieszczeń lepiej chroni osoby po 65. roku życia przed grypą niż szczepionka.

Instytut zarzucił też autorom badań dotyczących skuteczności szczepionki, że są nierzetelni.

Prawie wszystkie badania są niskiej jakości, nawet te, które są publikowane w najlepszych czasopismach. Co więcej, naukowcy często wyciągają wnioski z danych, które nie pochodzą z ich badań - twierdzi współautor raportu Thomas Jefferson. - To jasne, że badania sponsorowane przez przemysł farmaceutyczny będą konsekwentnie dowodziły, że szczepionka jest skuteczna. Gdyby były finansowane przez państwo, wyniki mogłyby być inne.

Zdaniem Jeffersona szczepionka najlepiej działa w przypadku młodych ludzi, którzy mają silny układ odpornościowy.

Grupa ta ma najlepszą naturalną odporność, nawet bez szczepionki - dodaje. | WB

 

 

 www.o2.pl | Piątek [10.07.2009, 18:11] 1 źródło

WIĘKSZOŚĆ OFIAR ŚWIŃSKIEJ GRYPY TO... OTYLI

Naukowcy odkryli wspólną cechę ofiar wirusa.

Walczący z pandemią lekarze donoszą o wspólnej cesze dla większości zarażonych.

Niezależnie czy trafili do szpitali w Glasgow, Melbourne, Santiago czy Nowym Jorku, chorzy na świńską grypę byli grubi lub wręcz śmiertelnie otyli. Indeks masy ciała (BMI) większości wynosi 40 - zauważa Bloomberg.

I podaje przykład. W kanadyjskiej prowincji Manitoba na 5 leczonych aż 3 było otyłych. Jak się okazuje, oni także najciężej przechodzą grypę wywołaną wirusem A/H1N1. Otyli również najczęściej umierają.

Światowa Organizacja Zdrowia tworzy specjalne statystyki, by zrozumieć ten fenomen.

Badaniami nad związkiem H1N1 z otyłością bada też koncern farmaceutyczny Roche Holding AG, producent masowo wykupywanego antybiotyku Tamiflu - pisze  Bloomberg. | JS

 

 www.o2.pl | Piątek [17.07.2009, 09:14] 3 źródła

WIRUS GRYPY ZABIJE NA WYSPACH 65 TYS. OSÓB

Dziennie będą umierać setki.

Liczba ofiar śmiertelnych nowej grypy wzrosła dwukrotnie w ciągu ostatnich tygodni. Istnieje niebezpieczeństwo, że wirusem mogła się zarazić już jedna trzecia naszych obywateli - powiedział Liam Donaldson, naczelny lekarz Anglii.

Brytyjczycy wprowadzają już nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Do pracy zostali wezwani nawet emerytowani lekarze. W walce z epidemią mają pomagać także studenci i pracownicy czasowi.

360 tys. będzie wymagało leczenia szpitalnego, a 90 tys. intensywnej opieki medycznej - powiedział Donaldson.

Największej fali zachorowań lekarze spodziewają się jesienią i zimą tego roku. | TM

 

 www.o2.pl | Piątek [31.07.2009, 10:41] 2 źródła

NA NOWĄ GRYPĘ ZACHORUJE NAWET 12 MLN POLAKÓW

Statystycznie umiera jedna osoba na tysiąc.

Do wiosny zachoruje prawdopodobnie 10 procent społeczeństwa. W pesymistycznej wersji zarazić się może 30 procent Polaków - uważa dr Paweł Grzesiowski z Narodowego Instytutu Leków.

Jak pisze "Gazeta Wyborcza" wirus jest najgroźniejszy dla kobiet w ciąży, dzieci cierpiących na przewlekłe choroby, ale także dla ludzi zdrowych w wieku 14-49 lat. Najmniej narażone na zachorowanie są dzieci zdrowe i osoby po 50. roku życia.

Lekarze obliczyli, że w Europie jedna chora osoba statystycznie zakaża od 1,5 do 2 osób, w USA - ponad 2 osoby. W Polsce ma być podobnie.

Należy unikać tłumów i odsuwać się od osoby, która kicha i kaszle. Najważniejsze jest mycie rąk, a w zasadzie ich dezynfekcja - radzi Grzesiowski. | TM

 

 www.o2.pl | Wtorek [30.06.2009, 12:31] 1 źródło

EPIDEMIA ŚWIŃSKIEJ GRYPY WYMKNĘŁA SIĘ Z LABORATORIUM?

Ten sam wirus szalał 30 lat temu.

Już ponad 300 ludzi umarło po zarażeniu wirusem A/H1N1, zaś sama choroba dotarła do najodleglejszych zakątków globu.

Dwoje naukowców, których badania opublikował New England Journal of Medicine twierdzi, że wirus w swojej obecnej postaci musiał zostać przypadkowo wypuszczony z laboratorium - podaje brytyjski "Independent".

Wirus H1N1, zdaniem naukowców wielokrotnie atakował już mieszkańców Europy - między innymi w 1950 roku. Co dwa-trzy lata pojawiała się jego nowa mutacja. I tak było do lat 70., gdy nagle pojawił się ponownie wirus z lat 50. Doszło wtedy do wybuchu tzw. rosyjskiej grypy. Wówczas podejrzewano, że wirus wymknął się z jakiegoś laboratorium.

Podobna historia miała miejsce w USA. W 1976 roku w Fort Dix w New Jersey wybuchła epidemia wirusa H1N1. Zachorowało ponad 200 osób, jedna zmarła. Naukowcy Shanta Zimmer i Donald Burke utrzymują, że dzisiejsza epidemia A/H1N1 wywodzi się właśnie z tamtych czasów. Jak to możliwe?

Większość laboratoriów badających takie choroby ma próbki wirusa z tamtego okresu. Nie możemy dokładnie określić, które z laboratoriów go wypuściło, ale jesteśmy prawie pewni, że jest to epidemia zapoczątkowana przez człowieka - mówi dr Zimmer.

Ta teoria brzmi bardzo prawdopodobnie, ma nawet swoje pozytywne strony.

Dzięki epidemii z 1977 r. wielu starszych ludzi może mieć dziś wzmocnioną odporność na obecnego wirusa - mówi prof. John Oxford z Royal London Hospital. | JP

 

 www.o2.pl / www.wiadomosci.gazeta.pl | 2009-07-29 13:09

FRANCJA: Z POWODU GRYPY ZAMKNĄ SZKOŁY?

Rząd Francji poważnie rozważa wprowadzenie od września najwyższego stopnia zagrożenia nową grypą A/H1N1 - pisze "Le Figaro". Dziennik precyzuje, że w takim wypadku plan rządowy przewiduje m.in. zamknięcie szkół i ograniczenie do minimum transportu publicznego.

Bliski prawicowemu rządowi Francoisa Fillona "Le Figaro" przedstawia "plan rządu na wypadek nasilenia się na jesieni epidemii nowej grypy". Wczoraj minister zdrowia Roselyne Bachelot powiedziała, że taki rozwój wydarzeń jest "prawdopodobny". Dodała, że jeśli wirus się uaktywni, to rząd podniesie stopień zagrożenia tą chorobą do najwyższego - 6 z obecnie obowiązującego stopnia 5A. Według dziennika nie można wykluczyć, że rząd zastosuje bardziej radykalne środki.

- W takim wypadku szkoły i żłobki mogą być zamknięte, pracownicy wezwani do wykonywania obowiązków zawodowych w domu, transport publiczny ograniczony do minimum, imprezy kulturalne odwołane, a Francuzi zaszczepieni - dodaje "Le Figaro".

 

Według planu, połączenia z Francją, zwłaszcza lotnicze, mogą być czasowo zawieszone. Rząd rozważa też inne rozwiązanie: poddanie kwarantannie przybywających do tego kraju pasażerów, ale ten środek jest mniej prawdopodobny ze względu na problem z przyjęciem dużej liczby osób.

 

"Le Figaro" zaznacza, że ogłoszenie szóstego stopnia zagrożenia pozwala rządowi na wprowadzenie wszystkich wymienionych specjalnych środków bezpieczeństwa, ale nie są one "obowiązkowe". Decyzja o realizacji każdego z nich musi być zatwierdzona przez specjalną międzyresortową komórkę kryzysową.

 

Rząd zamówił 94 miliony szczepionek przeciw nowej grypie, które mają być dostępne od października.

 

- Obliczyliśmy, że około trzech czwartych naszych obywateli będzie chciało się zaszczepić - powiedziała minister Bachelot. W wypadku rozwoju epidemii, rząd zaleci też wszystkim noszenie masek ochronnych w miejscach publicznych. | jagor, PAP

 

www.o2.pl | Czwartek [16.07.2009, 12:27] 4 źródła

WODA ŚWIĘCONA ZNIKNIE Z KOŚCIOŁÓW. ROZNOSI WIRUSA

A księża na Wyspach mają odwiedzać wiernych w rękawiczkach i maskach.

Woda w kropielnicy może łatwo stać się źródłem zarażenia i środkiem szybkiego rozprzestrzeniania się świńskiej grypy - tłumaczy anglikański biskup John Gladwin.

Stwierdził także, że duchowni powinni zalecać pozostanie w domach tym wiernym, którzy mają objawy podobne do nowej grypy. Dokument wydany przez Galdwina zaleca także nieprzyjmowanie Komunii Św. pod postacią wina przez osoby z objawami grypy oraz ograniczenie wizyt duszpasterskich.

Ludzie powinni mieć pewność, że Kościół robi wszystko, co w jego mocy, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się zakażenia - oświadczył Chris Newlands, kapelan biskupa. | JS

 

 www.o2.pl | Poniedziałek [27.04.2009, 15:13] 4 źródła

ŚWIŃSKA GRYPA MOŻE PRZEDŁUŻYĆ KRYZYS

To koniec nadziei na szybsze wyjście z recesji.

Ptasia grypa kosztowała świat 3 biliony dolarów, a obecny wirus wydaje się być znacznie groźniejszy - uważa Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Zdaniem ekspertów należy spodziewać się przede wszystkim zapaści w turystyce i transporcie.

Mogą się zmienić także przyzwyczajenia konsumentów. Ekonomiści przewidują ograniczenie wizyt w centrach handlowych, co wpłynie na ogólny spadek obrotów w gospodarce - pisze "Puls Biznesu".

Grypa odbiła się już na wynikach wszystkich giełd Starego Kontynentu, poza skandynawskim OMX.

Jest więcej niż prawdopodobne, że negatywny sentyment wywołały informacje o wirusie - uważają analitycy. | TM

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 03.11.2011, 07:26

LEKARZE: NADCHODZI ZMUTOWANY WIRUS-ZABÓJCA

Zagraża nam zmodyfikowany szczep grypy.

Nowy, zabójczy szczep grypy może w ciągu 24 godzin opanować wszystkie kontynenty. Eksperci ostrzegają, że mutowanie wirusów grypy to jedno z największych zagrożeń biologicznych naszych czasów - alarmuje "The Daily Express".

Alert pojawił się po tym jak w Kambodży u chorych wykryto jednocześnie dwa szczepy: grypy sezonowej i świńskiej.

Dr Peter Hotez, specjalista chorób zakaźnych z American Society of Tropical Medicine and Hygiene ostrzega, że niebawem mogą one zmutować, a na superwirus nie będzie odporny żaden człowiek na świecie.

Może on połączyć się także z wirusem grypy ptasiej i w czasie kilku tygodni zabić nawet kilka milionów ludzi. Niestety nie możemy przewidzieć kiedy to się stanie - dodaje dr Hotez.

Jego zdaniem, jednak już w tym roku powinniśmy być przygotowani na najgorsze, a charakter tegorocznego wirusa grypy poznamy dopiero wtedy, kiedy ludzie zaczną chorować. | AJ

 

 

 

 

Więcej na powyższy temat:

19. CHOROBY ZAKAŹNE, BRAK HIGIENY

 http://www.wolnyswiat.pl/19h1.html

 

 

 

 


Cóż to za lecznictwo, skoro gdy leczymy jedną osobę, to w tego konsekwencjach m.in. choruje następnych 10 – powstają efekty lawin (...)...!!

Cóż to za lecznictwo, że gdy bierze się tzw. lek na jedną chorobę, to wywołuje on następną, oraz przyczynia do problemów, skażeń, zatruć, itp., z tego skutkami – powstają efekty lawin (...)...!!

3. TZW. LECZNICTWO (m.in. kolejne oblicze tzw. reklam)...

 

2. CHOROBY ZAKAŹNE

 http://www.wolnyswiat.pl/forum/viewtopic.php?t=120&postdays=0&postorder=asc&start=15

 

20. SKUTKI TRANSPLANTACJI (realizowania kolejnej utopii, czyli postępowania absurdalnego, szkodliwego, w tym nie ponoszenia konsekwencji degeneractwa, czyli nieodpowiedzialności, szkodzenia sobie, innym, w tym własnemu potomstwu, zrzucania na-, i ponoszenia tego konsekwencji przez innych, osobiście oraz jako społeczeństwo, państwo)

 http://www.wolnyswiat.pl/20h1.html 

 

37. M.IN. O IN VITRO...

 http://www.wolnyswiat.pl/37h1.html

 

 

 http://www.hydropure.com.pl/informacje/czy_woda_pitna_moze_byc_trujaca

Rolnikom bardzo opłaca się sypać na pola nawozy sztuczne oraz trujące pestycydy. Producenci żywności dużo zarabiają, dodając do niej konserwanty przedłużające jej trwałość. Producenci i handlowcy wód mineralnych zbijają niezłą kasę sprzedając zwykłą wodę kranową. Lekarze nie protestują kiedy rośnie liczba chorych, bowiem to chorzy ludzie, a nie zdrowi, dają im pracę. Producenci lekarstw i aptekarze zarabiają więcej, gdy przybywa im ciągle klienteli. Czy widzisz, że żaden sektor produkcji żywności i innych dóbr oraz służba zdrowia nie są zainteresowane zapobieganiem chorobom oraz przedłużaniem życia Polaków?

 

 

www.o2.pl / http://www.hotmoney.pl/ | Środa, 29.09.2010 00:0: W Polsce działa 699 szpitali publicznych i około 170 niepublicznych, których właścicielem jest z reguły miasto lub powiat.

 

 

 

 

Nie może żyć na koszt społeczeństwa, nie tylko ten, kto czyni krzywdę, szkodzi, niszczy, przyczynia do problemów, strat, ale również ten, z kogo nie ma pożytku (wszystko ma aktualną wartość)! Również dlatego, że nas, przyrody na to nie stać!

 

- JAKA SŁUŻBA ZDROWIA?

– Racjonalna: powinna zajmować się - w pierwszej kolejności - leczeniem ludzi POŻYTECZNYCH, i dopiero po - całkowitym - wywiązaniu się z tej misji można rozpatrywać realizację utopii...

 

– Przede wszystkim ZAPOBIEGANIE, a jeśli się nie uda, to - ekonomicznie, ekologicznie; etycznie, wg statusu – uzasadnione leczenie chorób.

Osoby o statusie: osoba przeciętna: Przed 30-tym rokiem życia leki i leczenie bezpłatnie – to jest inwestycja. Między 30-tym, a 45 rokiem życia leki i leczenie płatne w 50%. Powyżej 45 lat odpłatność leków i leczenia 100% (w wielu przypadkach te pieniądze nie zwróciłyby się). Niepełnosprawni, hoży od urodzenia (dożywotni, i nie zdolni do jakiejkolwiek konstruktywnej działalności) powinni ponosić pełną odpłatność za leki i leczenie. – To żadna zasługa takich osób, ani wina społeczeństwa, i nie leży to w naszym interesie, by takich ludzi płodzić, rodzić, na nich łożyć (mogą szukać sponsora, brać udział w testowaniu leków, itp. – muszą wykazać (ich rodzice, opiekunowie) jakąś konstruktywną inicjatywę, według zasady: coś za coś); nikotynowi, narkotykowi, alkoholowi, żywieniowi itp. degeneraci, samobójcy - przeznaczający, razem, miliardy zł na takie substancje - muszą ponosić 100% odpłatność za leki i leczenie, ale nie lekarzom, tylko państwu (lekarz wypisywałby rachunek za swoje usługi. Nie jest to idealne, bo sprzyjające korupcji rozwiązanie, ale jest lepsze od obecnego postępowania).

Osoby o statusie: osoba pożyteczna, osoba wybitna muszą być, m.in. w tym względzie, uprzywilejowane.

Obecnie ludzie świadomie, nieświadomie się degenerują, gdyż niski status »degenerata, pasożyta«, czyli nałoga, chorego, najlepiej posiadającego jeszcze chore dziecko, daje profity. Ja proponuję ten trend odwrócić.

 

Ponieważ lekarzom, w tym stomatologom, nie opłaca się skutecznie leczyć, to trzeba to, ekonomicznie, wymusić, a mianowicie wypłać im wyłącznie stałą, nigdy nie zmniejszaną, pensję. A czy będą nieskutecznie leczyć 6 dni w tygodniu, po 12 godzin dziennie setki ludzi, czy skutecznie leczyć kilkanaście osób, co 2-gi dzień, przez 4 godziny będzie zależało od efektów ich pracy.

Apteki, firmy farmaceutyczne, muszą być wyłącznie państwowe, a więc utrzymywane, ich produkty opłacane przez państwo, więc zwiększanie produkcji wynikłe z szkodzenia tzw. lekami, uszkadzania genów, skażania środowiska, biedy, przedłużanie dogorywania; realizowanie pseudobroczynnej utopii nie będzie się opłacało.

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [04.12.2010, 12:25]

ODKRYTO NOWĄ PRZYCZYNĘ OCIEPLENIA KLIMATU

Te gazy są bardziej szkodliwe niż dwutlenek węgla.

Naukowcy twierdzą, że klimat się ociepla przez... ciężko chorych pacjentów. Do ich znieczulania przy operacjach używa się bowiem gazów nawet 1620 razy bardziej szkodliwych dla naszego klimatu niż dwutlenek węgla - informuje express.co.uk.

Duńscy i amerykańscy naukowcy wyliczyli, że co roku gazy stosowane do znieczulenia mają taki sam wpływ na nasz klimat jak milion samochodów.

Z badań profesora Ole Johna Nielsena z Uniwersytetu w Kopenhadze wynika, że gazy używane przy usypianiu pacjentów wywierają o wiele większy wpływ na ocieplenie klimatu niż dwutlenek węgla. Sewofluran jest 210 razy gorszy niż CO2, a desfluran aż 510 razy! Trzeci z gazów używanych powszechnie przez anestezjologów zbadali  Amerykanie. Okazało się, że efekt wywierany przez izofluran na nasz klimat jest aż 1620 razy większy niż dwutlenku węgla.

Wszystkie te substancje są "spokrewnione" z innym gazem, używanym m.in. w chłodziarkach - HFC-134a. Jego stosowanie będzie zakazane od przyszłego roku w całej Europie, ponieważ jest on o 1300 razy gorszy dla klimatu niż dwutlenek węgla. | WB

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [27.10.2010, 21:42]

POLACY ŁYKAJĄ TABLETKI BEZ OPAMIĘTANIA

Połowa z nas nawet nie pyta lekarza o zgodę.

53 proc. Polaków biorących jakieś lekarstwa nie konsultuje się z lekarzem nawet wtedy, gdy preparat stosuje pierwszy raz. Zawsze robi to tylko co piąty (21 proc.), a czasami - co czwarty (26 proc.) - donosi portal wiadomosci24.pl

Tymczasem z sondażu CBOS wynika, że w ostatnim roku tylko 20 proc. z nas nie brało żadnych leków. Za to aż 65 proc. sięgało po tabletki przeciwbólowe i przeciwzapalne, a po witaminy i minerały 44 proc.

Preparaty na dolegliwości układu pokarmowego w ostatnim roku przyjmował co czwarty Polak. Tyle samo zażywało dostępne bez recepty leki nasercowe, środki uspokajające i nasenne.

17 proc. ankietowanych zdarzało się zażywać lek nie przestrzegając określonego dawkowania lub używając go dłużej, niż to wskazane - dodaje serwis.

6 proc. połykało pigułki mimo pojawienia się skutków ubocznych, a niewiele mniej (5 proc.) robiło to wbrew ostrzeżeniom lekarza. | AJ

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek [09.09.2010, 22:41]

ŁYKASZ TE PIGUŁKI? RYZYKUJESZ ŚMIERCIĄ

Lepiej liczyć barany.

Ludzie, którzy przyjmują leki nasenne są trzy razy bardziej narażeni na śmierć, niż ci, którzy ich nie spożywają - wynika z badań naukowców z Laval University's School of Psychology w Kanadzie.

Wystarczy wziąć taką pigułkę raz w miesiącu, by podwyższyć zdecydowanie ryzyko śmierci z bardzo różnych powodów.

Źle wpływają na czas reakcji, czujność i koordynację ludzi. Stąd są bardziej narażeni na różne wypadki - pisze „The Telegraph".

Kolejna teoria mówi, że wpływają negatywnie na układ oddechowy, a szczególnie źle działają na niego właśnie podczas snu.

Zamiast łykać leki, pacjenci powinni decydować się na wizytę u psychologa. Udowodniono już, że terapia daje dobre efekty, jeżeli chodzi o bezsenność - radzą naukowcy.

To nie są cukierki i spożywanie ich nigdy nie jest nieszkodliwe - mówi Genevieve Belleville, współautor badań.

Badania oparto na podstawie informacji od aż 14 tys. osób. | MK

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa 02.11.2011, 18:16 ostatnia aktualizacja: Wczoraj o 20:46

TE LEKI SĄ GORSZE NIŻ HEROINA I KOKAINA. CZĘŚCIEJ ZABIJAJĄ

Ludzie łykają to garściami.

Nadużywanie dostępnych na receptę środków przeciwbólowych w USA przybrało rozmiary epidemii. Powoduje już więcej zgonów niż heroina i kokaina razem wzięte – wynika z raportu Centers for Disease Control and Prevention (CDC) w Atlancie.

W ostatnich 10 latach na skutek gwałtownego wzrostu spożycia przeciwbólowych środków narkotycznych (m.in. OxyContin, Vicodin i Metadon) przepisanych przez lekarza, liczba przypadków śmiertelnych z nimi związana zwiększyła się w USA aż ponad trzykrotnie.

W 1999 roku rejestrowano rocznie 4 tys. zgonów z tego powodu, to w 2008 r. było już 15 tys.

Codziennie ponad 5 tys. osób zaczyna nadużywać leków, a 5,5 tys. kolejnych Amerykanów zaczyna nadużywać dostępnych na receptę środków przeciwbólowych – twierdzi Pamela Hyde z Substance Abuse and Mental Health Services Administration.

Wielu z nich zwiększa dawkę leku, by uśmierzyć doskwierający im ból. Ale inni zażywają je jedynie "rekreacyjnie", dla poprawy samopoczucia.

Większość nadużywających leki ma od 35 do 54 lat.

Dr Thomas Frieden, dyr. Centers for Disease Control and Prevention, nawołuje do lekarzy, by przepisywali leki narkotyczne tylko wtedy, gdy jest to konieczne. | TM

 

www.o2.pl / www. sfora.pl | Niedziela [03.10.2010, 12:02]

POLACY MARNUJĄ SETKI TON LEKÓW

W błoto idzie miliard złotych rocznie.

Polacy chętnie chodzą do lekarza, ale często na wizycie się kończy. Ze stosowaniem się do zaleceń lekarskich jest już znacznie gorzej: wykupione leki często lądują w szufladzie, a za jakiś czas na śmietniku.

Skala marnotrawstwa jest ogromna. Jak podaje "Rzeczpospolita", w ubiegłym roku utylizacji poddano 263 tony niewykorzystanych medykamentów.

Jak czytamy, marnowanie leków przez Polaków ma bardzo wymierny koszt. Tracimy w ten sposób miliard złotych rocznie. | TM

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 27.10.2011, 18:58

ATAKUJĄ NAS SUPERBAKTERIE. TAK JE WYHODOWALIŚMY

To przez stare lekarstwa.

Przynajmniej raz w życiu każdy z nas przyjmował antybiotyk. I pewnie pozostało nam po kuracji kilka tabletek. Co z nimi zrobiliśmy? Trafiły do kosza lub, co gorsza, do toalety. Zdaniem badaczy, to właśnie w ten sposób, umożliwiamy bakteriom wykształcanie odporności na antybiotyki - informuje physorg.com.

Chuanwu Xi z U-M School of Public Health badał wodę w pobliżu oczyszczalni ścieków Ann Arbor's. Znalazł w niej oprócz antybiotyków odporną na nie superbakterię - Acinetobacter.

Podobnie wygląda sytuacja wokół oczyszczalni ścieków w całym kraju. I nie jest to wina oczyszczalni, tylko nierozważnych ludzi, którzy wyrzucają leki do toalety - twierdzi Xi. | WB

 

 

Niech nikotynowcy; degeneraci sami ponoszą skutki, koszty swojego postępowania, będą mobilizowani do zaprzestania autodestrukcji, zniechęcani do degeneracji, degradowania, powodowania problemów, szkodzenia!

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [25.09.2009, 10:48] 1 źródło

POŁAMAŁEŚ SIĘ PO PIJANEMU? ZAPŁACISZ ZA LECZENIE

Szpitale egzekwują prawo.

Jednym z pierwszych jest dyrektor szpitala specjalistycznego w Grudziądzu. Każe płacić choćby za gips, jeżeli połamany pacjent przyjechał pijany.

Działa zgodnie z ustawą o Zakładach Opieki Zdrowotnej i dziwi się, że dyrektorzy innych szpitali nie wykonują jej zapisów - donosi RMF FM.

Rachunek za leczenie zobaczyło już pierwszych 100 pacjentów. Płacą od razu albo w ratach.

Przepisy prawa mówią, że 0,1-0,2 promila alkoholu we krwi  to stan wskazujący na spożycie. Fakturę wystawiamy od 0,5 - mówi dyrektor Marek Nowak. | JS

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Niedziela [15.02.2009, 14:01] 1 źródło

CZY ALKOHOLICY MAJĄ PRAWO DO NOWEJ WĄTROBY?

Brytyjski spór na temat przeszczepów.

Co czwarta przeszczepiona wątroba trafia do nałogowych alkoholików - ujawniło Brytyjskie Towarzystwo Medyczne.

Te dane o transplantacjach wywołały gorącą debatę. Bo w ciągu ostatniej dekady liczba przeszczepów wzrosła o 60 procent. W tym samym czasie kolejka oczekujących wydłużyła się dwukrotnie.

Prezes komitetu etyki lekarskiej BTM, dr Tony Calland, jest zdania, że lekarz ma prawo odmówić pacjentowi-alkoholikowi prawa do nowego organu. O ile oczywiście nie pokaże on, że jest zdeterminowany, by przestać pić - dodaje Calland.

Raport autorstwa London School of Hygiene and Tropical Medicine dowodzi, że wśród państw europejskich, to w Wielkiej Brytanii najszybciej przybywa śmiertelnych ofiar marskości wątroby. | J

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [28.11.2009, 07:19] 1 źródło

PALISZ? NIE ZROBIĄ CI OPERACJI

Zobacz, gdzie lekarze będą bojkotować palaczy.

Szwedzki resort zdrowia i opieki społecznej chce wprowadzić przepisy, które umożliwią chirurgowi odmówienie operacji pacjentowi, jeśli ten nie rzuci palenia - informuje "Rzeczpospolita".

Zdaniem urzędników resortu, rzucenie palenia przed zabiegiem powinno być dla pacjenta równie oczywiste jak powstrzymanie się przed jedzeniem czy zrzucenie zbędnych kilogramów.

Zakaz palenia ma dotyczyć jedynie operacji planowanych.

Skąd ten pomysł? Bo palaczom gorzej goją się rany pooperacyjne, większe jest też w ich przypadku ryzyko infekcji.

Większość pacjentów zgadza się rzucić palenie, kiedy dowiaduje się, że w przeciwnym razie efekt operacji będzie gorszy - mówi znany chirurg David Lindström. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło [16.08.2010, 14:09]

LUBISZ WYPIĆ I ZAPALIĆ? NIE PRZYJMIE CIĘ LEKARZ

Niezdrowy tryb życia odbierze prawo do darmowej opieki.

Niby wszyscy wiemy, by zdrowo się odżywiać i dużo ćwiczyć, ale mało komu się chce. Jeśli nie zaczniemy karać niezdrowego trybu życia, nic się nie zmieni - dr Sarah Brewer, konsultantka przy raporcie "Visions of Britain 2020", autorstwa Friends Provident oraz Future Foundation.

Raport przewiduje konsekwencje dla społeczeństwa i budżetu za 10 lat, przy założeniu, że Brytyjczycy nie zmienią swojego stylu życia.

Głównym wnioskiem z dokumentu jest konieczność odejścia od darmowych usług medycznych dla osób, które tkwią w nałogach - donosi "The Scotsman".

Osoby, które odmawiałyby odejścia od szkodliwych przyzwyczajeń podlegałyby takim karom, jakim dziś podlegają łamiący zakaz palenia w miejscach publicznych.

W ramach państwowej służby zdrowia w roku 2020 usługi medyczne jak leczenie bezpłodności czy opieka dentystyczna nie byłyby już dla nich darmowe - pisze "The Scotsman". | JS

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [28.11.2009, 21:29] 3 źródła

PALISZ? STRACISZ GWARANCJĘ NA KOMPUTER

Firma Apple odmawia wykonywania napraw gwarancyjnych komputerów używanych przez palaczy. Takie przypadki zanotowano już m.in. w USA.

Producent twierdzi, że we wnętrzach komputerów znajdują się ogromne ilości trujących substancji, które stanowią zagrożenie dla zdrowia techników serwisu - pisze "Herald Sun".

To otwiera drogę innym producentom, nie tylko sprzętu komputerowego. Wkrótce wiele firm może w podobny sposób dyskryminować palaczy - ostrzegają prawnicy.

Producenci mogą po prostu nie udzielać osobom palącym gwarancji na swoje produkty - powiedział Paul Pritsis z Another World Computer Centre. | TM

 

 

 

 

DO JAKIEGO ZATRUCIA PRZYRODY, ŚRODOWISKA, LUDZI, do ilu chorób, śmierci przyczynia się m.in. produkcja sprzętu medycznego, tzw. leków, wydalanie ich składników z moczem, kałem, wyrzucanie ich do kanalizacji, z innymi śmieciami?!

DO JAKICH ZMIAN GENETYCZNYCH (WPŁYW NA POTOMSTWO) dochodzi pod wpływem tzw. leków (a manipulowanie genami, także wpływa na geny)?!

JAKIE SĄ NA TO WSZYSTKO WYDATKI, kosztem zdrowych, kosztem innych potrzeb?!

– JAKI JEST TEGO ŁĄCZNY BILANS – KORZYŚCI DO STRAT...!!

 

 

Lub jeszcze inaczej:

TZW... LECZNICTWO

MYŚLENIE CAŁOŚCIOWE, RACJONALNE

Proszę sobie uzmysłowić, iż leczenie jednej osoby (by następnie ją utrzymywać na rencie, dalej leczyć, zapewnić opiekę, dostęp do infrastruktury, rozrywkę itp.) powoduje nędzę, choroby, konieczność leczenia następnych osób, ich dzieci itd. – reakcja lawinowa...(!!), z powodu konieczności wybudowania, co wykonują kolejni ludzie, funkcjonowania przemysłu farmaceutycznego, medycznego, uczelni medycznych, utrzymywania leczących ich lekarzy, obsługujących urzędników, wybudowania kolejnych mieszkań i innych budynków, większego zużycia energii, surowców i innych zasobów, konieczności budowy dodatkowych elektrowni; skażania środowiska (powietrza, gleby, wody, gleby; żywności), wypadków itp. Do tego dodajmy jeszcze zarażanie innych zarazkami, rozmnażanie się, degenerując nasz gatunek i obarczając kolejnymi tego negatywnymi skutkami, w tym wydatkami. Itd...

Pytanie więc brzmi: w imię czego, po co, czy mamy z tego korzyści, czy same straty...

Więc w lecznictwie również musi mieć mse myślenie całościowe, istnieć rozsądna kalkulacja – zysków do strat!

 

 

TZW. LECZNICTWO (JAKI JEST BILANS, KOSZTY (W TYM EDUKOWANIA PRZYSZŁYCH TZW. LEKARZY, PIELĘGNIAREK), SKUTKI, KORZYŚCI, SENS TZW. LECZENIA)...

Może jednak ekonomiczne, ekologiczne, rozsądne (całościowo – licząc wszystko) - racjonalne, naprawdę prozdrowotne - podejście?

 

 

Przykład szacowania całościowego.

UTOPIJNE LECZNICTWO (...) PRZYCZYNIA SIĘ DO BIEDY, CHORÓB, DEGENERACJI, DEGRADACJI, ŚMIERCI, WYDATKÓW, DŁUGÓW; ZWIĘKSZA ILOŚĆ PROBLEMÓW, STRAT!

W uproszczeniu i w skrócie: chory człowiek zaraża innych mikroorganizmami, przyczynia do lekooporności mikroorganizmów, przyczynia do skażania środowiska, trucia przyrody, ludzi produkcją medykamentów, sprzętu medycznego, następnie substancjami zawartymi w kale, moczu po zażyciu leków, w poprodukcyjnych, poszpitalnych śmieciach – co przyczynia się do kolejnych skażeń, zatruć środowiska, przyrody, ludzi, co przyczynia się do kolejnych chorób, strat, obciąża ekonomicznie społeczeństwo kosztami tzw. lecznictwa, utrzymywania na rencie – co przyczynia się do biedy, długów, a w efekcie i chorób, przestępczości, demoralizuje – dając przykład, że za chorobę jest się nagradzanym, co prowokuje do nie dbania o siebie, potomstwo, więc w efekcie przybywa kolejnych osób do leczenia, utrzymywania, z tego skutkami (...), a skutkuje to też degeneracją, degeneractwem, z tego skutkami (...), przekazuje potomstwu wadliwe geny, co również skutkuje tym, że przybywa kolejnych osób do leczenia, utrzymywania, z tego skutkami (...), co też skutkuje degeneracją, degeneractwem.

Więc trzeba rozsądnie, rozumnie, całościowo, dalekowzrocznie, dogłębnie etycznie, oszacować: KIEDY, CO MA SENS, I ODPOWIEDNIO DO TEGO POSTĘPOWAĆ (jak ktoś chce realizować utopie, to niech robi to za własne pieniądze!)!

Więc leczenie, utrzymywanie chorych narkomanów, alkoholików, nikotynowców, starców, zarażonych nieuleczalnymi mikroorganizmami, obłożnie chorych, sparaliżowanych, chorych psychicznie, psychopatów, debili – NIE TYLKO JEST SZKODLIWE, NIE MA SENSU, ALE RÓWNIEŻ NIE MA TAKIEJ, PRAKTYCZNIE, MOŻLIWOŚCI (jak widać – bo chorych, biednych, wydatków, długów, problemów, strat przybywa!)! Więc trzeba i tu zakończyć postępowanie na odwrót; realizowanie utopi! Czyli: TAKICH OSOBNIKÓW USYPIAĆ (przy okazji dając przestrogę, motywując, mobilizując pozostałych do dbania o siebie, innych, do rozwoju, współpracy).

 

 

 

 

 http://www.polandsecurities.com/Jak-pieniadze-pacjentow-zmieniaja-wlasciciela_GF_20100820.pdf

„GAZETA FINANSOWA” 20 – 26 sierpnia 2010 r.

Machinacje finansowe w służbie zdrowia kosztują podatnika miliony

JAK PIENIĄDZE PACJENTÓW

ZMIENIAJĄ WŁAŚCICIELA

Oprócz strat finansowych, jakie ponosi budżet

na korzystaniu z pomocy firm parabankowych,

z punktu widzenia wydatków budżetowych

państwo traci kontrolę nad wydatkowaniem

środków publicznych, gdzie o rozmiarze

nakładów w skali makro przesądzają decyzje na

szczeblu dyrektorów jednostek służby zdrowia.

Patologia w każdym wymiarze, a za wszystko

płacą podatnicy.

 

Zgodnie z prawem żadna placówka SP ZOZ nie może ogłosić upadłości. Jedyną

możliwą formą zakończenia funkcjonowania publicznego ZOZ jest jego likwidacja

 

– Niedaleko stąd, do dyrektora państwowego

szpitala przyjeżdża wysłannik firmy parabankowej,

oferując szeroko rozumianą

pomoc w restrukturyzacji zobowiązań

i zapewnieniu płynności.

Wysłannik pochyla

się nad ciężką dolą dyrektora

i z wielką ochotą ureguluje

obecne i przyszłe zobowiązania

szpitala, co więcej, jest skłonny

sfinansować zakup nowego

sprzętu medycznego, wyposażenia,

zapłaci za usługi, może

nawet uświadomi dyrektorowi,

z jakich usług jeszcze nie

korzysta, a powinien w imię

zapewnienia większej satysfakcji

pacjentów.

Dyrektor jest wielce zadowolony

z „programu” – będą

pieniądze na wydatki, a lubi

pertraktować z dostawcami

i decydować, co i za ile tra.

do szpitala. Wszyscy będą zadowoleni,

a on najbardziej,

innymi słowy – wkoło robi

się wesoło.

Dług, jakim obciąży szpital,

i koszty finansowania nie są

jego zmartwieniem, on jest

od ważniejszych zadań – ratowania

zdrowia i życia pacjentów.

Wszystko, co czyni,

jest z myślą o losie jego podopiecznych,

by żyło im się lepiej

w szpitalu.

Dodatkowo, aby wynagrodzić

dyrektorowi czas, jaki będzie

musiał poświęcić na poznanie

programu, zostaje zaproszony

na sympozjum wdrożeniowe,

które odbędzie się w Alpach

lub Toskanii – w zależności

od sezonu, kiedy umowa jest

wdrażana. Ponieważ dyrektor

szpitala pełni odpowiedzialną

funkcję na sympozjum, zostaje

zaproszony wraz z rodziną,

aby nie odczuwał dyskomfortu

rozłąki.

Ochrona psychologiczna

uwzględnia także przyszłe perturbacje

związane z tłumaczeniem

się z zadłużenia szpitala

– tutaj wystarczy już zwykły

przelew na wskazaną osobę

w ramach usługi o dzieło,

polegającej na zdiagnozowaniu

potrzeb placówek służby

zdrowia w rejonie, na czym

przecież zależy firmie parabankowej.

Wszystko w porządku,

a dyrektor dba o wszystkich,

oczywiście nie wyłączając siebie

samego.

Schemat można nieco modyfikować, ale jest odpowiedni dla

wielu transakcji zawieranych

pomiędzy firmą parabankową

a administracją szpitali, czasami

potrzeba odpowiedzieć

na oczekiwania dyrektora rejonowego

ZOZ nadzorującego

szpital, gdyż ten przecież

doskonale zna hojność wysłanników firmy zajmującej się pomocą

służbie zdrowia.

 

Kto traci najwięcej?

Ostatecznie za długi szpitala

i tak zapłaci Skarb Państwa.

Zgodnie z prawem żadna

placówka SP ZOZ nie może

ogłosić upadłości. Jedyną możliwą

formą zakończenia funkcjonowania

publicznego ZOZ

jest jego likwidacja. Z chwilą

ogłoszenia tego stanu organ

założycielski przejmuje całość

zobowiązań likwidowanego

SP ZOZ, w rezultacie zobowiązania

i należności samodzielnego

publicznego zakładu

opieki zdrowotnej po jego likwidacji

stają się zobowiązaniami

i należnościami Skarbu

Państwa lub właściwej jednostki

samorządu.

Najczęściej jednak placówka

ZOZ dostaje dofinansowanie

na spłatę zobowiązań, w tym

przypadku zobowiązań wobec

firmy, która miała restrukturyzować

zobowiązania i zapewnić

płynność. Firma parabankowa

zapewnia ową płynność oczywiście

do czasu, później stając

się wierzycielem oczekującym

zwrotu pożyczek.

Skarb Państwa traci podwójnie

– raz na rozrzutności dyrektora

szpitala, który im

więcej wyda (zadłuży dodatkowo

szpital), tym większą

uzyska „prowizję”. A drugi

raz na kosztach finansowania

– z punktu widzenia wydatków

publicznych koszt

finansowania wyznacza rentowność

papierów skarbowych,

jak wiadomo jest to

w danym kraju jedna z najniższych

stóp procentowych,

gdyż powszechnie przyjmuje,

się że państwo nie zbankrutuje

(a jeśli już to na końcu). Natomiast

dyrektor szpitala potrafi zadłużyć go po kosztach

kilkakrotnie wyższych. Skarb

Państwa traci w ten sposób

ogromne pieniądze, które zamiast

do pacjentów, płyną

wartkim strumieniem do firm

parabankowych i skorumpowanej

części administracji.

 

Jak obejść przepisy?

Ponieważ w wielu przypadkach

prokuratury prowadzą

postępowania związane z korupcją

w ramach finansowania

wydatków służby zdrowia

przez firmy parabankowe, te

znajdują coraz to nowe rozwiązania.

Koszt kredytu może

wyglądać na wysoki i budzić

podejrzenia, zatem zamiast

wykazywać wysokie odsetki

i prowizje, firmy parabankowe

współpracują z dostawcami

dla szpitali, np. finansując zakup

sprzętu medycznego – zamiast

wysokich odsetek szpital

płaci wyższą cenę za sprzęt medyczny.

Specyfikacja przetargowa

w przypadku sprzętu

medycznego może być tak

dobrana, że z łatwością ustawi

przetarg, wszakże jednym

z warunków może być wiedza

i doświadczenie personelu

w obsłudze takiego, a nie innego

urządzenia.

Inny sposób „na restrukturyzację”

polega na przejmowaniu

wierzytelności przez firmę

parabankową również takich

wierzytelności, które zawierają

zakaz cesji. W wielu przypadkach

są to czynności pozorne,

gdzie zmiana wierzyciela jest

nieważna z mocy prawa.

Teoretycznie działania firmy

parabankowej są tutaj samodzielne

i niezależne od woli

dłużnika – szpitala bądź innej

placówki ZOZ. I rzeczywiście

w wielu przypadkach ZOZ-y

skutecznie bronią się przez bezprawnymi

działaniami firm…

służących im pomocą. Dlatego

też parabanki wolą wybierać

te administracje państwowych

jednostek, z którymi są w stanie

się porozumieć i w imię

dobra pacjentów przejęta wierzytelność

zostaje zrestrukturyzowana

i spłata rozłożona na

raty, za odpowiednio wysoką

prowizją i odsetkami. Metoda

polegająca na wykupie wierzytelności

od dotychczasowego

dłużnika ma jeden zasadniczy

walor dla firmy parabankowej

– w ten sposób restrukturatorzy

płynności mogą obejść

konieczność ogłoszenia publicznego

przetargu, gdyż negocjacje

dotyczą konkretnych,

najczęściej wymagalnych wierzytelności

posiadanych przez

podmiot parabankowy. Stąd

zrozumiałe ma być dla otoczenia,

że strony zasiadają

do rokowań.

Okazuje się, że przetargi publiczne

na restrukturyzację

finansową szpitali, nie powodują

nadmiernej konkurencji,

bardzo często w przetargu bierze

udział tylko jeden oferent,

natomiast tam, gdzie dwie lub

więcej spółek ubiega się o zlecenie,

zdarza się, że oferty zawierają

bardzo różne ceny

i wybór staje się bezproblemowy,

zaś strony przetargów

praktycznie nie skarżą rozstrzygnięć

– zapewne w imię

dobra pacjentów. Rynek restrukturyzacji

finansowej dla

służby zdrowia jest więc specyficzny oraz, należałoby dodać,

mocno skonsolidowany.

 

Czy możliwe jest

rozwiązanie tej sytuacji?

Oprócz strat finansowych,

jakie ponosi budżet na korzystaniu

z pomocy firm

parabankowych, z punktu

widzenia wydatków budżetowych

państwo traci

kontrolę nad wydatkowaniem

środków publicznych,

gdzie o rozmiarze nakładów

w skali makro przesądzają

decyzje na szczeblu dyrektorów

jednostek służby zdrowia.

Patologia w każdym

wymiarze, a za wszystko

płacą podatnicy.

Rozwiązanie sytuacji jest nadzwyczaj

proste: należy zakazać

jednostkom służby zdrowia zawierania

umów (w tym przypadku

nowych), które wiążą się

z przyszłymi zobowiązaniami

finansowymi jednostki. Szpital

powinien wydawać tylko takie

środki, jakie ma do dyspozycji,

ewentualną płynność powinny

zapewniać umowy z Bankiem

Gospodarstwa Krajowego należącym

do Skarbu Państwa.

W rezultacie państwo może

zaoszczędzić rocznie według

szacunków od 1 do 2 mld zł.

Jednak takie rozwiązanie ma

negatywne skutki dla części

aparatu administracji skorumpowanego

przez firmy żyjące

z „pomocy” służbie zdrowia,

a te firmy, jak wiadomo, mają

istotną siłę perswazji.

Kto stworzył i utrzymuje tak

korupcjogenny system w służbie

zdrowia?

Czy rzeczywiście to kierownicy

SP ZOZ ulegają pokusie

czy są zaledwie posłusznymi

wykonawcami woli płynącej

z wyższego szczebla? Albo

mamy do czynienia z szerokim

kręgiem nadużyć i korupcji na

szczeblu lokalnym, albo jest to

tylko ostatni krąg pajęczyny,

natomiast faktyczne dyspozycje

i podział profitów, jakie

osiągają na procederze firmy

parabankowe, odbywa się

w innym miejscu. Dokąd zatem

prowadzi sieć pajęczyny?

Czy do konkretnej grupy, czy

raczej mechanizm decyzyjny

jest rozproszony, a więzi łączy

jedno – ile można na tym

wyciągnąć?

Jarosław Supłacz

Autor jest analitykiem

polandsecurities.com

 

 www.nowyekran.pl / http://jazgdyni.nowyekran.pl/post/45762,leki-reforma-artykul-kontrowersyjny | 27.12.2011 20:12

Leki, reforma - artykuł kontrowersyjny

Przy aptekarstwie zaczęto już majstrować podczas rządów pani Suchockiej, kiedy to, nijako obok ówczesnych przepisów, zaczęły powstawać rodzinne konglomeraty z kilku rozproszonych aptek.

 

Jednakże prawdziwego przewrotu kopernikańskiego, po którym już nigdy nie będzie, tak jak było, dokonał największy i chyba najbardziej cyniczny nieudacznik w 20 letniej historii, minister Łapiński.

 

Rozwalił on istniejący porządek poprzez, aż się wierzyć nie chce, że świadome, szkodliwe idiotyzmy, niesłychanie destrukcyjne i w rezultacie kosztujące państwo, czyli nas, obywateli grube miliardy złotych.

 

Cóż takiego ten świadomy, czy nieświadomy destruktor dokonał?

 

Zlikwidował w założeniu mające konkurować ze sobą regionalne i branżowe kasy chorych, zastępując je zcentralizowanym, biurokratycznym molochem – Narodowym Funduszem Zdrowia. Trochę bardziej kumaty decydent, niż ci w rządzie, po prostu likwidując kasy, jeśliby uznał taką potrzebę, przekazałby ich pracę do ZUSu bez tysięcy nowych pracowników, budynków, infrastruktury, itd.

 

Zaczął bocznymi drzwiami wpuszczać do Polski semi-gangsterskie organizacje, które za pomocą dumpingu, nieuczciwej konkurencji, agresywnej promocji zaczęły niszczyć polskie apteki i aptekarzy. Słynna była chociażby grupa, która całkowicie przejęła farmację na Litwie, a u nas zaczęła działać jakby była pod ochroną.

 

Zlikwidował status specjalny obiektów zaufania publicznego aptek. Od jego czasów każdy handlarz marchewką, czy turecki sprzedawca dywanów, mógł otworzyć aptekę, jeśli miał taki kaprys. Jednocześnie, według źle pojętej reguły wolnego handlu zlikwidowano wskaźniki ludnościowe i apteki zaczęły wyrastać, jedna przy drugiej, jak grzyby po deszczu. Przedtem w Polsce było ok. 4000 aptek, teraz mamy 14000 !

 

4. Zlikwidował cenę urzędową leków refundowanych (którą właśnie ponownie wprowadzamy) i zastosował korupcjogenny trik, określając cenę maksymalną. Pozwoliło to dużym sieciom na sprzedaż leków za 1 grosz. Jak to pracowało? Na przykład cena leku była 100 zł; państwo określało limit i pacjent płacił tylko 3,20zł. Właściciel olewał te 3,20 od pacjenta i żądał tylko 1 grosz. Będąc dużym odbiorcą kupował spore ilości leku po zaniżonej cenie od producenta, a następnie cynicznie pobierał od państwa (czyli, przypominam, od nas wszystkich obywateli) 96,80 zł, poprzez NFZ. Wtedy zaczęły powstawać wielkie farmaceutyczne fortuny, a małe rodzinne apteki bankrutować. Oczywiście taki producent wespół z siecią leków za grosz, czy złotówkę robili wszystko, by cena leku była jak największa, maksymalizując swój zysk, ponownie, kosztem państwa i społeczeństwa. I oczywiście, przy cichej aprobacie rządowych urzędników.

 

Dopuścił do sytuacji, gdy bogate, w większości już sprzedane kapitałowi obcemu, hurtownie zaczęły skupować , w małe, bankrutujące już apteki. Największe hurtownie, w chwili obecnej posiadają już ok. 3000 aptek w całej Polsce.

 

Narobił ten medyczny geniusz na ministerialnym stolcu jeszcze wiele innych błędów. W rezultacie zapanowała w tym sektorze kompletna dżungla. Pozwalała ona często nieuczciwym i bezwzględnym niesamowicie się bogacić. Z drugiej strony likwidowała słabych i niechcących podporządkować się nieuczciwemu rynkowi.

 

Jednakże największe spustoszenie pan Łapiński i pozostali macherzy farmacji i medycyny poczynili w mentalności społecznej. Skuszeni lekami po jednym groszu odbywali długie pielgrzymki do aptek sieciowych. I kupowali bez umiaru. Miarą tego niech będzie chociażby przykład jednej zaprzyjaźnionej apteki, gdzie tylko w listopadzie zwrócono 10 kilogramów nierozpakowanych leków o wartości ok. 25 tyś złotych, leków, które nadają się tylko do spalenia.

 

 

 

 

OTO KOLEJNE OBLICZE, SKUTKI REALIZACJI UTOPII: SELEKCJI NEGATYWNEJ I WYNIKŁEGO Z TEGO TZW. LECZNICTWA; PROKOMERCYJNEJ EKONOMII:

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło Wtorek [17.08.2010, 22:22]

LEKI ZABIJAJĄ WIĘCEJ LUDZI NIŻ WOJNY I WYPADKI DROGOWE

Pięć na sześć nowych preparatów nie działa.

Firmy farmaceutyczne wydają więcej środków na marketing niż na informowanie o skutkach ubocznych swoich leków - twierdzi znany amerykański socjolog i specjalista w dziedzinie polityki zdrowotnej, prof. Donald Light.

Jego zdaniem produkowane przez nich leki powodują więcej zgonów w USA niż "wojny i wypadki samochodowe" - informuje "The Daily Telegraph".

Jako przykład profesor podaje statyny, które poprzez obniżanie poziomu cholesterolu, miały być "cudowną pigułką" zapobiegającą zawałom serca. W rzeczywistości, jak twierdzi profesor, statyny mają znikomy wpływ na zapobieganie zawałom. Co więcej, z analizy wielu badań wynika, że "nie mają one żadnego wpływu na obniżenie śmiertelności z jakiegokolwiek powodu".

Ale pigułki sprzedawały się świetnie, bo jak mówi profesor Light, koncerny rozpętały kampanię wiążącą wysoki poziom cholesterolu i tłuszcze nasycone z ryzykiem zawału serca.

Naukowiec, który publikuje w tak uznanych pismach medycznych jak"British Medical Journal" i "Lancet", twierdzi, że koncerny farmaceutyczne posługują się tzw. negatywną selekcją. Rządzą informacją dotyczącą swoich produktów: nie przekazują informacji o skutkach ubocznych nowych lekarstw, wydają jednak miliony na przekonywanie lekarzy do ich zapisywania. W ten sposób wypierają z rynku lepsze leki, zastępujących je nowymi - gorszymi.

Tymczasem pięć na sześć nowych preparatów nie działa lub ma tylko nikłe pozytywne skutki dla pacjenta. I ten brak efektów leczniczych po prostu ich zabija - twierdzi prof. Light. | WB

 

 

„WPROST” 4.11.2001 r.

LECZENIE NA ŚMIERĆ

Co roku w amerykańskich szpitalach więcej ludzi umiera po niewłaściwej kuracji i wskutek zaniedbań personelu, niż ginie w wypadkach samochodowych, lotniczych, z powodu samobójstw, zatruć i utonięć. Liczba śmiertelnych ofiar błędnych terapii i stosowania złych leków sięga w Stanach Zjednoczonych od 44 tys. do 98 tys. rocznie. Tylko z powodu niewłaściwego stosowania leków umiera więcej ludzi niż na skutek wypadków przy pracy. Ponadto co roku około miliona pacjentów doznaje w szpitalach ciężkich uszkodzeń fizycznych i psychicznych, choć nie kończą się one zgonem.

 

Leki nieskuteczne lub szkodliwe

Opublikowanie danych amerykańskiego Instytutu Medycyny wywołało wstrząs nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Przeprowadzenie podobnych badań zlecono także w Australii, Wielkiej Brytanii i Kanadzie. Okazało się, że w Australii odsetek ofiar kuracji i pobytu w szpitalu jest jeszcze wyższy niż w USA. W kraju liczącym 18 mln obywateli niewłaściwa kuracja i źle ordynowane leki powodują co roku około 18 tys. zgonów. Brytyjska Narodowa Służba Zdrowia przyznała, że pomyłki lekarzy i personelu szpitalnego są trzecią z kolei przyczyną zgonów. Podane liczby dotyczą tylko przypadków szpitalnych. Szacuje się, że jeszcze więcej zgonów powodują niewłaściwe medykamenty przepisywane w lecznictwie poza szpitalnym. Dwa lata temu we Francji przeanalizowano 23 tys. recept wypisanych przez lekarzy domowych. Od 30 % do 90% zalecanych leków okazało się nieskutecznych. W wielu chorobach były wręcz szkodliwe. Rok temu na polecenie francuskiego ministra zdrowia komisja ekspertów, złożona z profesorów medycyny i lekarzy największych francuskich szpitali, sprawdziła działanie 100 najczęściej przepisywanych preparatów. 27 z nich oceniono negatywnie, gdyż były nieefektywne lub szkodliwe.

 

Obłudni, kłamliwi, drapieżni

(...) Francuska Agencja Krwi sprzedała przecież tysiącom osób cierpiących na hemofilię krew, której nie  przetestowano na obecność wirusów HIV, choć istniały odpowiednie metody ich wykrywania. Zmarły tysiące osób. W tej samej Francji, która przoduje w Europie w ilości produkowanych leków i jest liderem w ich konsumpcji, setkom wolno rosnących dzieci zaaplikowano hormon wzrostu uzyskany w karygodnych warunkach higienicznych z przysadek mózgowych osób często cierpiących  na choroby zwyrodnieniowe mózgu. W efekcie osiemdziesięcioro dzieci zmarło.

 

Zdrowie na ołtarzu interesów

(...) Matki noworodków opuszczających kliniki wynoszą stamtąd recepty, leki, próbki i materiały promocyjne firm farmaceutycznych. Część tych środków jest pożyteczna, inne są niepotrzebne lub wręcz szkodliwe. Niemowlętom aplikuje się np. leki ograniczające odbijanie się pokarmów, choć wystarczyłaby odrobina zdrowego rozsądku, aby nie podawać im jednorazowo więcej płynów, niż może pomieścić niewykształcony jeszcze przewód pokarmowy. Lekarze ordynują drogie preparaty przeciwko biegunkom, nieskuteczne i toksyczne, od lat odradzane przez Światową Organizację Zdrowia. Nie zalecają tanich i prostych soli, ułatwiających nawadnianie organizmu. Sześcioletnie dzieci otrzymują środki nasenne i psychotropowe, które mają im ułatwić przystosowanie się do życia w szkole. W Kanadzie rodzicom zaleca się podawanie sześciolatkom leku psychostymulującego, ograniczającego ich ruchliwość. Ten sam lek w innych krajach jest na liście środków narkotycznych. Koncerny farmaceutyczne usiłują też zarabiać na ludzkich emocjach. Zwykły smutek kwalifikowany jako depresja jest leczony specyfikami, od których często trudno się później wyzwolić. Niepokój przed egzaminem, żałoba, separacja, niesprawność seksualna – stają się powodem do faszerowania nas niepotrzebnymi lekami.

 

Miliardy dolarów na promocje

Pośrednikiem w tym interesie są lekarze. Co roku firmy farmaceutyczne przeznaczają 11 mld USD na promocję swoich produktów. Na każdego lekarza – wg czasopisma Amerykańskiego Stowarzyszenia Lekarskiego – wydają 8-13 tys. USD. Na sumy te składają się prezenty, honoraria, stypendia, sponsorowane wyjazdy na konferencje i seminaria do atrakcyjnie położonych miejscowości, wystawne kolacje i lunche. W zamian fundatorzy oczekują, że obdarowani nie zapomną o wprowadzeniu produkowanych przez nich środków do szpitalnych spisów leków, a także nie pominą ich w wystawianych przez siebie receptach. Wg badań opublikowanych przez czasopismo medyczne „The Journal of the American Medical Association”, „dobroczyńcy” rzadko są rozczarowani.

 

Wszyscy ludzie koncernów

Powiązania między lekarzami a producentami leków coraz częściej prowadzą do konfliktu interesów. Terminem tym określa się sytuacje, w której czyjaś profesjonalna opinia jest zależna od zysku, jaki może dzięki niej osiągnąć. Lekarze często są współwłaścicielami firm farmaceuetycznych, właścicielami ich akcji, doradcami. Amerykańska Agencja ds. Leków i Żywności (FDA) ujawniła, że połowa biorących udział w ostatnich 150 spotkaniach, na których ważyły się losy nowych leków, czerpała korzyści finansowe od firm farmaceutycznych zamierzających te leki produkować. Trzy najbardziej cenione czasopisma medyczne na świecie ogłosiły we wrześniu, że coraz trudniej znaleźć im niezależnych ekspertów do oceny nowych medykamentów i terapii. Większość lekarzy i naukowców ma bowiem finansowe powiązania z koncernami farmaceutycznymi. Żeby uniknąć zarzutów o korupcję, wydawcy czasopism medycznych wymagają od autorów artykułów oceniających leki, by poinformowali o swych związkach z producentami farmaceutyków. Tygodnik Amerykańskiego  Stowarzyszenia Lekarskiego „JAMA” ujawnił, że niemal wszyscy autorzy artykułów na temat leków przeciw AIDS i otyłości mają finansowe powiązania z produkującymi je koncernami. Z kolei „New England Journal of Medicine” przyznał, że autorzy 19 artykułów przeglądowych o lekach prowadzą wspólne interesy z przemysłem farmaceutycznym. Nieograniczone zaufanie do leków i bezstronności zalecających je lekarzy zaczyna w tej sytuacji wyglądać na niebezpieczną naiwność.

Bożena Kastory

 

 

„WPROST” nr 32, 12.07.2001 r.

SZPITALE DO SZPITALA

PLACÓWKI ZDROWIA ZABIJAJĄ WIĘCEJ LUDZI, NIŻ GINIE ICH W WYPADKACH DROGOWYCH

(...) Tymczasem tylko ze szczątkowych danych Polskiego Towarzystwa Zakażeń Szpitalnych (badaniami ankietowymi objęto 120 szpitali) wyłania się obraz przerażający: w naszych szpitalach zaraża się prawdopodobnie niemal pół miliona osób, a umiera z tego powodu co najmniej 10-15 tys., a więc znacznie więcej, niż ginie w wypadkach drogowych!

 Z badań Polskiego Towarzystwa Zakażeń Szpitalnych wynika nadto, że  lekarze i pielęgniarki dezynfekują ręce dwa razy rzadziej, niż powinni. 80% szpitalnych zakażeń to właśnie skutki fatalnego stanu higieny i ignorowania elementarnych zasad sanitarnych. „Brud  w niektórych szpitalach jest dosłownie wszechobecny. Środki czystości są rozkradane” – twierdzą kontrolerzy PIP.

60 % zakażeń szpitalnych powoduje gronkowiec złocisty. Z poufnego raportu Wojewódzkiej Stacji Epidemiologicznej w Olsztynie, oceniającej  stan sanitarny szpitali na podległym jej terenie, wynikało, że tylko w 1998 r. Odnotowano tam aż 650 wypadków zakażeń. Pacjenci cierpieli z powodu nie gojących się ran, złamań, zainfekowanych kości i stawów. Zawinił właśnie gronkowiec, a raczej jego roznosiciele – pracownicy szpitali.

 

(...) Bomba wybuchła latem tego roku, gdy okazało się, że w firmie Cormay dokonało zakupów aż 55 polskich szpitali. – Jeżeli włodarze tych placówek decydowali się na zakupy sprzętu i odczynników po cenach niekiedy 700% przekraczających wartość katalogową, to można to wyjaśnić tylko w jeden sposób: plagą korupcji – komentuje pragnący zachować anonimowość wysoki urzędnik NIK. (...)

Paulina Kaczanow, Janusz Michalak, współpraca: Donata Wancel

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 3 źródła Poniedziałek [01.02.2010, 11:00]

NIK ALARMUJE: POLSKIE SZPITALE SĄ NIEBEZPIECZNE DLA PACJENTÓW

W większości pożar doprowadzi do tragedii.

Stan techniczny szpitali jest zły - budynki są stare, wyeksploatowane, nieprzystosowane do potrzeb niepełnosprawnych. W większości z nich brakuje przeciwpożarowego wyposażenia: gaśnic, hydrantów i alarmów - ostrzega Najwyższa Izba Kontroli. Według niej na remonty placówek konieczne są duże nakłady finansowe - alarmuje "Gazeta Wyborcza".

Kontrolerzy sprawdzili 48 szpitali w dziewięciu województwach. Stan techniczny prawie 70 proc. skontrolowanych placówek może zagrażać bezpieczeństwu personelu i chorych.W większości budynków (83 proc.) brakowało przeciwpożarowego wyposażenia. W blisko połowie tzw. drogi pożarowe były albo za wąskie, albo zablokowane, nie miały też niezbędnego placu manewrowego, co uniemożliwiało korzystanie z nich strażakom - dodaje dziennik.

Kontrolerzy NIK stwierdzili nawet przypadki stosowania w korytarzach ewakuacyjnych materiałów łatwo zapalnych.

W połowie skontrolowanych placówek niepełnosprawni pacjenci mieli problemy ze swobodnym i samodzielnym korzystaniem z budynków szpitalnych - zauważa money.pl. | AJ

 

 

 www.o2.pl | 2008-10-20 06:24

POLSKIE DZIECI SĄ ŹLE LECZONE

Powód? To efekt złej opieki medycznej: braku szczepień ochronnych oraz kolejek do specjalistów - donosi "Dziennik".

Autorzy opracowania z Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego przytaczają konkretne dane: na każde 100 tys. dzieci w Polsce z różnych przyczyn umiera aż 75. To o jedną czwartą więcej, niż wynosi unijna średnia i aż o 40 proc. więcej niż w słynącej z doskonałej opieki lekarskiej Szwecji.

 

Przynajmniej co czwarte polskie dziecko do 14. roku życia jest dotknięte przewlekłą chorobą - np. alergią, astmą albo schorzeniem oczu. Co dziesiąte korzysta z aparatu słuchowego, okularów albo chodzi o kuli.

("Dziennik")

 

 www.wp.pl | PAP | dodane 2008-11-13 (13:40)

RYZYKO ZGONU POLSKICH DZIECI O 40% WIĘKSZE NIŻ W INNYCH KRAJACH

W przypadku polskich dzieci ryzyko zgonu jest o 40% większe niż w innych krajach UE - alarmuje Polskie Towarzystwo Pediatryczne i przypomina, że opieka pediatryczna w Polsce od kilku lat przeżywa poważny kryzys.

 

W czwartek rozpoczęła się dwudniowa Konferencja Federacji Polskich Towarzystw Pediatrycznych, odbywająca się pod patronatem Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego (PTP). Wcześniej zorganizowano konferencję prasową zatytułowaną "Czy Polska kocha swoje dzieci?", na której członkowie zarządu PTP przekonywali, że opieka medyczna dzieci i młodzieży w Polsce znajduje się w stanie ciężkiej zapaści.

 

Ich zdaniem spowodowała to przeprowadzona przed kilku laty reforma systemu ochrony zdrowia, w wyniku której zlikwidowano Poradnie Matki i Dziecka, Poradnie Medycyny Wieku Rozwojowego oraz gabinety lekarskie w szkołach.

 

W przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej nie ma pediatrów, a lekarze rodzinni nie mają specjalistycznego przygotowania do sprawowania opieki medycznej nad dziećmi. To wszystko sprawiło, że do pediatry z chorym dzieckiem ciężko się dostać, a profilaktyka praktycznie nie istnieje.

 

- Dzieci chodzą do lekarzy tylko wtedy, gdy coś im dolega. Brak profilaktyki skutkuje późnym wykrywaniem chorób, 80% nowotworów u polskich dzieci rozpoznaje się w 3 i 4 stadium. Podobnie jest we wszystkich innych dziedzinach medycyny. A życie dziecka zależy od szybkiego rozpoznania - mówiła prezes PTP prof. Alicja Chybicka.

 

Zwróciła także uwagę, że coraz częściej zamyka się oddziały pediatryczne w szpitalach, ponieważ są zbyt kosztowne. Narodowy Fundusz Zdrowia leczenie dzieci wycenia tak, jak leczenie dorosłych, mimo iż jest ono zdecydowanie droższe (średnio o 30 proc. we wszystkich dziedzinach). Przewodnicząca Komisji Rozwoju Człowieka PAN prof. Wanda Kawalec dodała, że wprowadzenie przez NFZ systemu jednorodnych grup pacjentów (JGP) doprowadziło do tego, że dziecięce szpitale wysokospecjalistyczne przynoszą ogromne straty.

 

- W szpitalach dziecięcych potrzeba jest więcej personelu - nie wystarczy tyle pielęgniarek i lekarzy, co na oddziałach dla dorosłych. Pracują tu także psycholodzy i pedagodzy. Wykonuje się więcej droższych procedur diagnostycznych. Często leczy się, kilka organów, na kilku oddziałach jednocześnie, tymczasem NFZ płaci za leczenie tylko na jednym. Jeśli nie uwzględni się innego sposobu finansowania, dziecięcym szpitalom wysokospecjalistycznym grozi upadek - przekonywała Kawalec.

 

Jak poinformował prof. Jerzy Bodalski z Kliniki Chorób Dzieci Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, co dziesiąte dziecko w Polsce dotknięte jest ułomnościami, które ograniczają jego aktywność: musi korzystać ze specjalnej pomocy jak aparat słuchowy, okulary, kula itp. Liczba dzieci zakwalifikowanych do grupy osób niepełnosprawnych, w ciągu 14 lat wzrosła piętnastokrotnie.

 

Badania przeprowadzone na Śląsku wykazały wady układu kostno- stawowego u 30% gimnazjalistów, a u 70% jedenastolatków próchnicę. W woj. łódzkim co czwarte dziecko w wieku poniżej 14 lat dotknięte jest chorobą przewlekłą (alergia, astma, choroby oczu). Rośnie problem zaburzeń zdrowia psychicznego. Co roku ponad 300 dzieci i młodzieży w wieku 8-19 lat odbiera sobie życie.

 

Tymczasem, jak alarmuje PTP, brakuje chętnych na specjalizację pediatryczną. Średnia wieku lekarzy pediatrów to dziś 58 lat, nie kształci się młodej kadry.

 

Dr Teresa Jackowska podniosła jeszcze jeden problem: Program Szczepień Ochronnych znacznie odbiega od kalendarza szczepień obowiązującego w innych krajach UE. - Polska nie nadąża z wprowadzaniem nowoczesnej profilaktyki chorób zakaźnych. W konsekwencji wydaje się spore kwoty na leczenie tych chorób i ich powikłań - mówiła. Zwróciła także uwagę na fakt, że w Polsce są dwa kalendarze szczepień: obowiązkowe, refundowane przez NFZ i szczepienia zalecane, finansowane przez rodziców. Lekarze informują o zalecanych szczepionkach, ale nie wszystkich rodziców na nie stać. Orientacyjny koszt wszystkich szczepień w pierwszym roku życia wynosi ok. 2 tys. zł.

 

Aby choć w pewnym stopniu zaradzić tej sytuacji, PTP apeluje o powołanie specjalistycznych poradni dziecięcych, finansowanych przez NFZ, do których nie będzie wymagane skierowanie. Przynajmniej raz w roku każde polskie dziecko powinno być kompleksowo przebadane. Pediatrzy przypominają także, że dziecko nie może być traktowane jak "mały dorosły", a leczenie i diagnostyka dzieci wymagają większych nakładów. Procedury pediatryczne nie mogą być finansowane tak samo lub gorzej niż w medycynie dorosłych.

 

Zwracają także uwagę na konieczność powołania struktur, które zajęłyby się monitorowaniem sytuacji zdrowotnej dzieci i młodzieży, czyli przejęłyby część funkcji, które kiedyś pełniła medycyna szkolna. | (ak)

 

www.o2.pl | Środa [13.05.2009, 08:17] 1 źródło

POLSKIE DZIECI UMIERAJĄ CZĘŚCIEJ NIŻ ICH KOLEDZY W UE

Przez brak dostępu do lekarzy - twierdzą specjaliści.

Polscy uczniowie, szczególnie ci z małych miejscowości i wsi, nie mają zapewnionej należytej opieki zdrowotne - alarmuje "Gazeta Prawna".

Powód? Według dziennika aż w 70 proc. szkół podstawowych nie ma gabinetów lekarskich. Z kolei tam, gdzie są, liczba uczniów przypadająca na jedną pielęgniarkę zazwyczaj jest wyższa od przewidywanych norm.

Jak twierdzi gazeta, połowa dzieci w wieku szkolnym nie jest w ogóle badana przez specjalistów. Mało tego. Często nie mają dostępu nawet do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej.

W efekcie u polskich uczniów zdecydowanie później, niż w innych krajach UE, wykrywane są schorzenia przewlekłe, a umieralność dzieci i młodzieży w Polsce jest wyższa o 40 procent niż w przypadku ich kolegów i koleżanek z rozwiniętych państw Unii - twierdzi "Gazeta Prawna". | AB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Sobota [27.11.2010, 07:08]

POLSKIE DZIECI CHORUJĄ. MAJĄ NAJGORZEJ W EUROPIE?

Nikt o nie nie dba, bo wszyscy oszczędzają.

90 proc. dzieci w Polsce ma dolegliwości zdrowotne. To o 40 proc. więcej niż w innych krajach Unii Europejskiej. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez Polskie Towarzystwo Pediatryczne (PTP) - donosi TVP Info.

Mamy mało lekarzy pediatrów, zniknęła regularna opieka medyczna w szkołach, brakuje wielu specjalizacji wśród dziecięcych medyków.

Dzieci przyjmowane są najczęściej nie przez pediatrów, lecz przez lekarzy pierwszego kontaktu. Długie kolejki do specjalistów wynikają m.in. z braku personelu - donosi stacja.

Tymczasem średnia wieku pediatry wynosi aż 59 lat, stan szpitali dziecięcych nie jest najlepszy, a możliwość odtworzenia szkolnej opieki zdrowotnej - znikoma.

Na razie Polskie Towarzystwo Pediatryczne walczy o to, by każde dziecko było dokładnie przebadane przez pediatrę przynajmniej raz w roku - informuje TVP Info. | MK

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 10.06.2010, 15:07

W POLSCE ROŚNIE POKOLENIE KALEK. NIE MA ZDROWYCH DZIECI

Pediatrzy biją na alarm.

Ponad 90 procent dzieci w Polsce ma różnego rodzaju wady rozwojowe i schorzenia. Niemal 25 procent cierpi na choroby przewlekłe - czytamy na gazeta.pl. | JS

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | 1 źródło Wtorek [19.01.2010, 08:16]

LEKARZE ŹLE PRZEPISUJĄ LEKI. PRZEZ ICH BŁĘDY CIERPIĄ DZIECI

Pomyłki grożą śmiercią.

Naukowcy z Londyńskiego Uniwersytetu postanowili sprawdzić, ile błędów popełnia się przy przepisywaniu i podawaniu leków dzieciom. Byli zaskoczeni liczbą błędów - informuje BBC.

W 3000 recept z 5 londyńskich szpitali znaleźli aż 13 proc. błędów. A jedna piąta leków podawana była nieprawidłowo.

Naukowcy obserwowali w jaki sposób pielęgniarki dawkowały medykamenty na 11 oddziałach. Przez dwa tygodnie odnotowali aż 429 przypadków błędnie podanych dawek leków (na 1554 dawki podane 265 dzieciom) - donosi BBC.

Większość z tych błędów była niegroźna, lecz w niektórych przypadkach groziły one poważnymi komplikacjami, a nawet śmiercią małego pacjenta. Pięciokrotnie jeden z badaczy interweniował podczas badania, by zapobiec przykrym konsekwencjom dla malucha.

Mimo że badania wykonano zaledwie w 5 szpitalach, naukowcy twierdzą, że podobna sytuacja ma miejsce również w innych placówkach. | WB

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Poniedziałek 07.11.2011, 11:23

CORAZ WIĘCEJ LUDZI UMIERA PRZEZ BŁĘDY LEKARZY

O ponad 300 proc. wzrosła liczba pacjentów, którzy zmarli w szpitalach w Wielkiej Brytanii z powodu błędów lekarzy i pielęgniarek w ostatnich 13 latach.

Eksperci twierdzą, że mogą być to niepełne dane, bo wiele rodzin nie domaga się przeprowadzenia sekcji zwłok i ustalenia przyczyny śmierci bliskich.

AJ

www.dziennik.pl

 

 

www.o2.pl / www.sfora.pl | Czwartek 09.06.2011, 22:50

JUŻ MILIARD LUDZI NA ŚWIECIE JEST CIĘŻKO CHORYCH

Będzie jeszcze gorzej.

Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że 15 proc. ludzi na Ziemi jest w jakimś stopniu upośledzona- donosi france24.com.

Wśród nich jest aż 200 mln w ciężkim stanie. Niepełnosprawnych szybko przybywa.

Szczególnym problemem jest rosnąca liczba osób z cukrzycą, chorobami serca, rakiem i zmianami psychicznymi.

Niepełnosprawnym grozi nie tylko wykluczenie ze społeczeństwa, ale i dużo gorsza opieka medyczna. Trzykrotnie częściej odmawia się im koniecznej pomocy medycznej - dodaje portal. Najczęściej dotyczy to upośledzenia umysłowego. | JS

 

 

 www.o2.pl | Czwartek [14.05.2009, 11:04]

NASZE DZIECI BĘDĄ ŻYŁY KRÓCEJ

Przeciętny młody Polak będzie żył 5 lat krócej, niż jego rodzice! Naukowcy z amerykańskiego National Institutes on Aging alarmują: najwyższy czas to zmienić. | Dodał: EdgarS

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [03.11.2009, 09:35] 2 źródła

W SZPITALACH CZEKA NAS TŁOK I ŚCISK

Chorzy będą leżeć „jak sardynki w puszce”

Minister zdrowia pozwoli szpitalom kłaść w jednej sali więcej niż pięciu chorych. Teraz jest to niezgodne z przepisami, a szpitale, które mają większe sale miały je podzielić do 2012 roku - donosi "Rzeczpospolita".

Resort zdrowia przygotowuje jednak rozporządzenie, które wprowadzi mniej restrykcyjne wymagania sanitarne. Dziennik twierdzi, że nie będzie już żadnych obostrzeń dotyczących miejsca, które szpital musi przeznaczyć na pacjentów.

Odchodzimy od tych wymagań na skutek licznych sugestii zgłaszanych przez dyrektorów szpitali. Nie nakazujemy większego zagęszczenia na salach. Rezygnujemy jednak z opcji nakazowej - mówi Piotr Olechno, rzecznik resortu zdrowia.

Zapowiedź ministerstwa niepokoi zarówno pacjentów jak i lekarzy. Także dyrekcje szpitali - wbrew twierdzeniu rzecznika, nie są zbyt zadowolone.

Sale szpitalne o dużej liczbie pacjentów źle wpływają na proces leczenia. Trochę to irytujące, że już po tym, gdy podjęliśmy wysiłek remontu, dowiadujemy się, że spełnienie norm nie będzie już wymagane - ocenia Elżbieta Gelert, dyrektor Szpitala Zespolonego w Elblągu. | AJ

 

 

 

 

"WPROST" nr 30/2004 (1130)

SZCZEPIONKA PANDORY

Skażoną małpim wirusem szczepionkę przeciw polio mogły dostać miliony Polaków

Problem w tym, że doustna szczepionka przeciw polio, która aż do 1981 r. była stosowana w krajach socjalistycznych, zawierała pochodzącego od małp wirusa wywołującego raka! - twierdzi dr Michele Carbone z Loyola University Medical Center w Chicago. Ile osób w Polsce mogło zostać zainfekowanych tym wirusem? Żaden z pytanych o to przez "Wprost" fachowców nie umiał odpowiedzieć.

Duże ilości zarazka znajdowały się w pierwszych partiach domięśniowej szczepionki przeciw polio, którą przed 1963 r. podano 98 mln Amerykanów i nie znanej liczbie osób z innych krajów zachodnich.

 

Czy szczepionka Koprowskiego była skażona SV40? Jego preparat podano 7 mln polskich dzieci na przełomie lat 1959-1960.

 

Materiał genetyczny wirusa wykryto w połowie guzów wyciętych pacjentom cierpiącym na tę chorobę - w Polsce zmarł na nią m.in. Czesław Niemen. Rocznie na chłoniaki choruje 287 tys. osób na świecie, średnio 60 proc. z nich udaje się wyleczyć.

 

Autor: Jan Stradowski

 

"WPROST" nr 14/2009 (1369)

MILIARD W SZCZEPIONCE

(...) W lutym amerykańskie Narodowe Centrum Informacji o Szczepionkach (National Vaccine Information Center), istniejąca od 27 lat prywatna instytucja monitorująca bezpieczeństwo szczepionek, wydało raport, w którym porównano liczbę przypadków zgłaszanych pogorszeń stanu zdrowia w krótkim czasie po wzięciu silgardu oraz innej szczepionki. Z analizy wynika, że zanotowano 33 razy więcej zgłoszeń zakrzepicy i 15 razy więcej przypadków udaru mózgu. Urzędnicy nadzorujący rynek leków podważają jednak wnioski tego raportu. To tylko przykłady wątpliwości, jakie budzi silgard [szczepionka przeciw wirusowi wywołującemu m.in. raka szyjki macicy].

 

...były szef działu ekonomicznego „The Chicago Tribune”, w książce „Pigułka za 800 milionów dolarów” wskazuje, że największe amerykańskie koncerny farmaceutyczne na badania przeznaczają 14,1 proc. przychodów, a na reklamę – 30,8 proc. Przy tak wysokiej marży na silgardzie Merck ma mnóstwo pieniędzy na promocję leku. I robi wszystko, by zdobyć rynek, zanim pojawi się poważna konkurencja.

 

Na pierwszym planie wybija się informację, że rak szyjki macicy to druga największa przyczyna śmiertelności wśród kobiet na świecie. Tyle że za tę statystykę odpowiadają kraje wschodniego wybrzeża Afryki i zachodniego wybrzeża Ameryki Południowej, gdzie albo nie ma w ogóle opieki medycznej, albo kobiety z niej nie korzystają. Nawet w Polsce, gdzie rak szyjki macicy uważany jest za relatywnie duży problem (regularnie cytologię robi tylko 15 proc. kobiet; w unii – 85 proc.), takie przypadki stanowią jedynie 3 proc. wszystkich nowotworów. Rocznie diagnozuje się w Polsce 130 tys. nowych przypadków nowotworów, z czego 4 tys. to rak szyjki macicy.

 

Skuteczność silgardu w walce z rakiem nie jest tak oczywista, jak twierdzą przedstawiciele producenta. „Nie ma żadnego naukowego dowodu na to, że szczepionka zapobiega rakowi" – napisał prof. Carlos Alvarez-Dardet, ekspert ds. szczepień z hiszpańskiego Uniwersytetu Alicante w dzienniku „El Pais". Pod jego apelem o wstrzymanie finansowanych z budżetu szczepień na raka szyjki macicy podpisało się 7 tys. hiszpańskich lekarzy.

Autor: Aleksander Piński

 

 

"WPROST" Numer: 18/2009 (1373) POCZTA

MILIARD W SZCZEPIONCE

W artykule „Miliard w szczepionce" (nr 14) pojawiło się kilka informacji, które wymagają uściślenia. Związek wirusa HPV z rakiem szyjki macicy jest dla świata nauki oczywisty. W 1995 r. ostatecznie potwierdziła to Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Skuteczność szczepionki Silgard oceniania była w czterech badaniach klinicznych obejmujących w sumie 20 541 kobiet. Na podstawie tych badań Europejska Agencja ds. Leków zarejestrowała w 2006 r. szczepionkę Silgard „w zapobieganiu wystąpienia zmian przednowotworowych narządów płciowych, raka szyjki macicy oraz brodawek zewnętrznych narządów płciowych, związanych przyczynowo z zakażeniem wirusem brodawczaka ludzkiego (HPV) typu 6, 11, 16 i 18". Charakterystyka Produktu Leczniczego jest najważniejszym dokumentem, na podstawie którego do obrotu w Polsce dopuszczony jest każdy lek i każda szczepionka. Dokument ten zawiera m.in. informacje o wysokiej skuteczności szczepionki i informacje o tzw. działaniach niepożądanych. Są

one uzupełniane na bieżąco na podstawie informacji od lekarzy, którzy mają ustawowy obowiązek ich zgłaszania. Każda taka informacja jest analizowana przez agencje rejestrujące produkty lecznicze. Jeżeli one nie widzą związku między szczepieniami i niektórymi zdarzeniami niepożądanymi, to znaczy, że każde niepotwierdzone doniesienie medialne przyczynia się do dezinformacji lekarzy i pacjentów. W 2006 r. na raka szyjki macicy zapadło w Polsce 3226 kobiet. 1842 zmarły, choć rak szyjki macicy jest jednym z nielicznych, których wykrycie na wczesnym etapie umożliwia całkowite wyleczenie. Kampania „Chronię życie przed rakiem szyjki macicy" wspierana przez MSD ma na celu promocję profilaktyki zarówno w postaci szczepień, jak i cytologii. Cytologia jest niezmiernie ważna jako narzędzie do wykrycia zmian na tyle wcześnie, aby można było podjąć skuteczne leczenie. Szczepienie mogą zaś skutecznie zmniejszyć liczbę zachorowań na niektóre nowotwory narządów płciowych

w przyszłości. Dlatego WHO zaleca łączenie skriningu ze szczepieniami.

Maciej Gajewski

dyrektor ds. polityki zdrowotnej

MSD Polska sp. z o.o.

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Środa [30.09.2009, 06:19] 5 źródeł

UWAGA! TA SZCZEPIONKA MOŻE ZABIĆ

Szczepionka produkowana przez GlaxoSmithKline jest dostępna również w Polsce, według producenta zapewnia 70-procentową ochronę przed rakiem szyjki macicy.

Dotychczas w Wielkiej Brytanii szczepienia przeciwko wirusowi HPV otrzymało już ponad 1,4 mln dziewczynek. A powikłania wystąpiły w 4,657 przypadkach. | JP

 

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Opublikował/a grypa666 w dniu 18 sierpień 2009

Wg: http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Szczepionka-na-swinska-grype-gorsza-od-choroby,wid,11405467,wiadomosc.html?ticaid=68962

SZCZEPIONKA NA ŚWIŃSKĄ GRYPĘ GORSZA OD CHOROBY

Dzisiejszy “The Daily Mail” pisze o tajemniczym liście, do którego dotarli dziennikarze brytyjskiej gazety. W liście tym eksperci ostrzegają przed szczepionką przeciwko grypie AH1N1. Ich zdaniem – może ona powodować bardzo groźną chorobę układu nerwowego.

Kiedy w 1976 roku w USA wybuchła pierwsza epidemia odmiany świńskiej grypy, amerykański rząd opracował szczepionkę, którą zaaplikowano milionom obywateli. Sam prezydent Gerald Ford, w krótkich, propagandowych filmikach skierowanych do Amerykanów, namawiał do skorzystania ze szczepionki. Po olbrzymiej kampanii reklamowej, opartej przede wszystkim na wzbudzaniu lęku przed chorobą, udało się przekonać do szczepionki 46 milionów mieszkańców USA. Zaledwie kilka lat później, blisko cztery tysiące mieszkańców Stanów Zjednoczonych sądziło się na łączną kwotę 3.5 miliarda dolarów – z uwagi na szkody poniesione na zdrowiu w wyniku działania szczepionki.

W wyniku powikłań spowodowanych szczepionką zmarło trzysta osób. Na świńską grypę jedna.

Warto przypomnieć te wydarzenia dziś, kiedy WHO rozpoczyna wypuszczanie na rynek nowej szczepionki na świńską grypę.

Wspomniany wcześniej tajemniczy list powstał na zamówienie brytyjskiego rządu i jest rozsyłany do wszystkich szpitali neurologicznych na Wyspach Brytyjskich. Zdaniem rządowych ekspertów – szczepionka może prowadzić do uszkodzenia mózgu, zwanego zespołem Guillain-Barre’a. Choroba ta atakuje układ nerwowy organizmu prowadzi do problemów z oddychaniem i całkowitego paraliżu, co najczęściej kończy się zgonem.

 

Od grypa666: zob. też program 60 Minutes z 1979 roku: http://www.dailymotion.pl/video/x9mh9f_swine-flu-1976-propaganda_webcam

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Piątek [13.11.2009, 17:30] 4 źródła

SZCZEPIONKA NA NOWĄ GRYPĘ WYWOŁUJE PARALIŻ?

Co ukrywają firmy farmaceutyczne.

Kobiecie zaszczepionej przeciwko nowej grypie grozi paraliż. Zaczęła cierpieć na zespół Guillaina-Barrégo - poinformowało francuskie ministerstwo zdrowia.

Zespół Guillaina-Barrégo objawia się m.in. paraliżem kończyn i twarzy. Każdego roku choroba atakuje we Francji blisko 2 tys. osób.

Po masowych szczepieniach przeciw zwykłej grypie w USA 33 lata temu podobne problemy neurologiczne miało 4 tys. osób. 25 z nich zmarło - przypominają specjaliści. 

Ministerstwo zapowiedziało publikację danych na temat skutków ubocznych szczepionek przeciwko AH1N1, które zostały utajnione przez niektórych producentów. | TM

 

 www.o2.pl / www.sfora.pl | Wtorek [24.11.2009, 17:22] 1 źródło Poleć na: Facebook

KANADA WYCOFUJE SZCZEPIONKI NA A/H1N1

Wywołały niepokojące objawy.

Kanadyjskie władze zorganizowały masowe szczepienia przeciwko grypie wywołanej wirusem A/H1N1. Teraz jednak wycofały część szczepionek wyprodukowanych przez firmę

GlaxoSmithKline, Dlaczego? Bo wywołują alergię - informuje dziennik.pl.

Rzecznik Światowej Organizacji Zdrowia Thomas Abraham stwierdził, że trwają obecnie badania, które mają ustalić przyczynę reakcji alergicznych.

Według WHO mozna mówić o "nietyowej liczbie reakcji alergicznych", dokładnych danych organizacja nie podała. I nadal rekomenduje szczepionki do użycia.

Najpierw musimy zrozumieć, co się stało w Kanadzie - stwierdził Abraham. | WB

 

 

http://www.eioba.pl/a132630/gro_na_szczepionka_p_hpv_fakty_kt_rych_prawdopodobnie_nie_znasz

GROŹNA SZCZEPIONKA P. HPV - FAKTY KTÓRYCH PRAWDOPODOBNIE NIE ZNASZ.
Szczepienia p. HPV zaczęły się w 2009 roku. Czy warto się poddać szczepieniu i jakie skutki uboczne ma szczepionka? Fakty, o których się nie mówi.


2. Bulwersująca sprawa szczepionki na HPV. 
Jest to szczepienie przeciwko wirusom mogącym wywołać raka szyjki macicy. Szczepionka ma nazwę handlową 'Gardasil' (w Polsce prawdopodobnie ma nazwę 'Silgard' jest produkowana przez korporację Merck). Sprawa bulwersuje tym bardziej, że tym preparatem szczepiono kilkadziesiąt tysięcy dziewczynek w Polsce (dane z 2009 roku) i planowane są kolejne, 'obowiązkowe' szczepienia. 
Po pierwsze: szczepionka w tym wypadku jest niepotrzebna, ponieważ regularna diagnostyka cytologiczna i odpowiednia profilaktyka pomagają zwalczać tą chorobę w 100% przypadków. Jak? Jeśli wykonuje się badania regularnie, to można odpowiednio wcześnie usunąć powstające w macicy twory, które mogły by w przyszłości zmienić się w komórki rakowe. Choroba tato długi i powolny proces, trzeba lat, aby zmiany w macicy przekształciły się w komórki stricte rakowe. Co więcej, mitem jest fakt, iż choroba ta jest często występującą wśród naszej populacji. W Polsce na raka szyjki macicy umiera rocznie około 2000kobiet, głównie z powodu tego, iż regularne badania w tym kierunku robi zaledwie 15% populacji. Gorzką ironią losu jest to, iż często wystarczy jedno badanie na dwa, trzy lata, gdyż proces nowotworzenia się zmian jest długotrwały, jak wspomniałem powyżej. W dodatku szczepionka ta nie jest szczepionką stricte na raka. Szczepionka ta jest wycelowana w cztery rodzaje wirusów HPV, które są podejrzewane o wywoływanie raka szyjki macicy. O wywoływanie tej choroby jest zaś podejrzewana aż setka wirusów. Tymczasem nie każdy kto jest zarażony HPV automatycznie choruje na raka szyjki macicy. Prawda jest taka, że tylko niewielki odsetek kobiet zarażonych wirusem choruje na raka. Co więcej ? najczęściej zdarzają się takie zachorowania, gdy kobieta w ogóle nie jest zarażona wirusem HPV, a pomimo tego choruje. Ale to nie wszystkie kontrowersje. Okazuje się bowiem, że wielu naukowców neguje możliwość wywoływania raka szyjki macicy przez wirusa HPV...
Nicholas Regush napisał w 'Vaccine Madness ('Szaleństwo szczepień'): 'Jednak w roku 1992 pojawiła się wątpliwość w sprawie dominującej i coraz bardziej umacniającej się teorii, że przyczyną raka szyjki macicy jest HPV. Wątpliwość tę zgłosił Peter Duesberg i Jody Schwartz, biolodzy molekularni z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. 
Przedstawię wam teraz opinię wirusolog, prof. Anna Goździcka-Józefiak, kierownik Zakładu Wirusologii Molekularnej Collegium Biologicum Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Twierdzi ona, iż szczepienia na HPV są bezzasadnym marnowaniem publicznych pieniędzy i nie chronią przed rakiem - kliknij tutaj (pani profesor nie mówi całej prawdy o szczepionkach ale warto przeczytać)

3. Po co więc ten cały cyrk związany ze szczepionkami?
Mówicie państwo, że to się w głowie nie mieści? Tak, to prawda,coraz częściej słyszę te słowa, ale ja też miałem podobne myśli, gdy po raz pierwszy w życiu poznałem ponurą prawdę o szczepionkach i ogólnie o systemie opieki zdrowotnej. Oczywiście,najlepszym wyjściem byłoby, zamiast kosztownych i nie do końca bezpiecznych szczepień (a o tym za chwilę), wprowadzać kompleksowe programy profilaktyki i ochrony dla kobiet. Takie programy z powodzeniem funkcjonują już na zachodzie, i np w Finlandii na raka szyjki macicy umiera tylko kilkanaście kobiet rocznie w skali całego kraju. Tylko kłopot jest w jednym: jeśli nie wiadomo o co chodzi,to chodzi o pieniądze. To oczywiste, że długofalowe programy profilaktyki są bardzo kosztowne. Dla lokalnego polityka, w Polsce często powiązanego z szarym, szemranym biznesem, lokalnymi sitwami i układami, po prostu lepiej jest zainwestować jednorazowo pewną sumę w szczepionki, niż fundować kolejny, bardzo kosztowny program profilaktyki. Są liczne plusy takiej decyzji dla takiego lokalnego polityka. Po pierwsze, pressing ze strony firm farmaceutycznych i środowisk lekarskich, związany także ze sporymi gratyfikacjami finansowymi. Nie łudźmy się, że jest inaczej, w końcu Polska lokalna stoi układami, sitwami, kopertami i korupcją. Szczepienia odbywają się w szkołach bądź przychodniach i są darmowe, ale za szczepionki i tak płacą podatnicy. Takie szumne i prowadzone z wielkim rozgłosem akcje szczepień dodatkowo pomagają lokalnemu politykowi ugłaskać elektorat. I kółko się zamyka, a programów profilaktyki i realnego wykrywania choroby dalej nie ma. System po drodze zatracił możliwość rzeczywistej pomocy chorym i stał się samonapędzającą się machiną. 
Warto tutaj dodać, że szczepione w ostatnich latach dziewczynki wejdą w okres ujawniania się choroby za 20 - 30 lat. Powinny być prowadzone specjalne rejestry zaszczepionych osób aby móc w przyszłości ocenić skuteczność szczepionki. Niestety, ale nic takiego nie ma miejsca! Zaszczepione osoby nie są nigdzie rejestrowane. (źródło - kliknij tutaj) 
Prywatnie dodam, że to znakomity sposób, aby firma produkująca szczepionki uniknęła odpowiedzialności za ewentualne długofalowe skutki uboczne, o ile takie skutki wystąpią w przyszłości. A jest się czego obawiać, bo oskarżenia wysnuwane przez przeciwników tej szczepionki są poważne. Ale o tym w dalszej części tekstu.
Zadziwia tutaj postawa mediów, które zamiast rzetelnie informować nas o zagrożeniach i możliwości zaradzenia im, sieją propagandę w rytm melodii granej przez wielkie koncerny. Media najczęściej pomijają oczywisty dla lekarzy fakt, że diagnostyka cytologiczna połączona z kolposkopią daje prawie że 100% zabezpieczenie. Są to badania nieinwazyjne, pozbawione skutków ubocznych.
Polecam artykuł na ten temat sygnowany przez prof Alicję Zobel: http://www.bibula.com/?p=14568

4. A co ze skutkami ubocznymi szczepionki?Okres badań szczepionek, ich działań niepożądanych trwa 3,czasami 4 lata, a w niektórych wypadkach jest wydłużony nawet do 10 lat. Tymczasem szczepionka na HPV została dopuszczona po znacznie krótszym okresie badań niż 3lata. Nie dziwi to was? Długofalowe skutki uboczne szczepionki wciąż pozostają nieznane. Do dziś poznane skutki uboczne to, poza skutkami typowymi dla szczepionek, także: paraliż, porażenie nerwu twarzowego, zespół Guillaina - Barra i napady padaczki. Polecam tekst o kulisach wprowadzaniu podejrzanych szczepionek na rynek w USA i Kanadzie. Okazuje się, że rynek ten jest wart około jednego miliarda dolarów i dzięki skutecznemu lobbingowi został przejęty w całości przez korporację Merck 

Pooza tym AbbyLippman, profesor epidemiologii na Uniwersytecie McGilla i jego koledzy, przeprowadzili przegląd aktualnej literatury na temat szczepionki przeciwko HPV i okazało się, iż:
-nie jest jasne na jak długo szczepionka będzie efektywna;
-albo czy iniekcja przypominająca będzie potrzebna w późniejszych latach;
-jest też brak danych, na temat efektywności szczepionki HPV jeżeli została podana w tym samym czasie z inną szczepionką. 
Źródło - kliknij tutaj 

podsumowując:widać, że ktoś kręci niezły biznes na sprzedawaniu złudnej nadziei. Zresztą radny z miasta Poznania przeprosił oficjalnie rodziców za to, że im takową dano.
W USA zanotowano około30 nagłych przypadków śmiertelnych tuż po zażyciu tej szczepionki. Warto tutaj zaznaczyć, że są to informacje oficjalne.Zaś polityka tego systemu jest taka, iż tylko 1% do 10% przypadków zgonów / powikłań jest oficjalnie odnotowywanych jako bezpośredni skutek szczepienia. A co z pozostałymi 90 - 99% zgonów i powikłań?To proste: nie są one oficjalnie kojarzone ze szczepieniem,częściowo po to, aby zamaskować prawdę. Nieświadomym niczego rodzicom nie mówi się, że choroba czy śmierć ich dziecka mogły mieć związek ze szczepieniem. Tak właśnie działa ten system,gdzie statystyki są zaniżane nawet o 99%. to szokujące stwierdzenie, ale potwierdzają te tezy wybitni eksperci, tacy jak prof Majewska, pracownik Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Polecam ripostę prof Majewskiej na oszczerczy list wystosowany przez tzw 'niezależnych ekspertów' z państwowego zakładu higieny ? kliknij tutaj
Właśnie tam pani Majewska stwierdza, iż statystyki szkodliwości szczepionek są celowo zaniżane nawet o 99%. 

Film obrazujący część programu wyemitowanego w telewizji TVP 2 - coraz więcej ofiar szczepionki na HPV (Gardasil) kliknij tutaj

Według organizacji Sojusz na rzecz Ochrony Badań Człowieka (Alliance for Human Research Protection, w skrócie AHRP) szczepionka na HPV Gardasil nie jest wcale szczepionką bezpieczną. Aby uzyskać wszelkie kryteria związane z bezpieczeństwem, dopuszczono się sprytnej manipulacji. Otóż amerykański Urząd ds. Żywności i Leków (FDA) zezwolił korporacji Merck na używanie bardziej reaktywnego placebo zawierającego.. aluminium. To placebo z dodatkiem aluminium
jest używane po to, aby sztucznie zwiększyć pozory bezpieczeństwa eksperymentalnego leku lub szczepionki w próbach klinicznych. W taki oto sposób nie do końca bezpieczna szczepionka uzyskała wszelkie zezwolenia, ponieważ podano bardziej reaktywną (i tym samym: bardziej szkodliwą) formę placebo. Link do źródła tych informacji po angielsku - kliknij tutaj  Tak się proszę państwa kręci lody na służbie zdrowia.

Pamiętacie może słynne zdanie posłanki Sawickiej, oskarżanej o korupcję? Mówiła ona, że na służbie zdrowia będą kręcone lody. I są kręcone - oto bowiem do obowiązkowych szczepień Gardasilem przymierza się polskie Ministerstwo Zdrowia. Planuje się, że szczepienia obejmą dziewczęta w wieku 12 i 13 lat. Koszt zaszczepienia jednego rocznika (trzynastolatek) wyniesie bagatela 297 milionów złotych. Warto podkreślić, iż owe 297 milionów złotych to koszt w skali jednego roku. W ciągu dziesięciu lat daje to niebagatelną kwotę ~3 miliardów złotych. Szczepionkę podaje się w 3 dawkach. Koszt jednej dawki to około 260 dolarów.